Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    OPOWIESCI o szefach !

    IP: 212.191.129.* 13.07.01, 14:21
    Zachecam wszystkich do podzielenia sie opiniami o tym jacy ludzie sa Waszymi zwierzchnikami,
    przelozonymi czy szefami. Smialo - wyzyjcie sie do woli.
    Obserwuj wątek
      • Gość: jenny Re: OPOWIESCI o szefach ! IP: *.se.com.pl 18.07.01, 10:54
        witam:-)
        byla ich trojca.... prezes i dwie wice prazeski.... a jedno lepsze od drugiego
        pisze w czasie przeszlym, bo z wielka radoscia pewnego pieknego dnia moglam im
        powiedziec co mysle i wyjsc nie wracajac nastepnego dnia do tego piekla....
        Trudno opisac co w tej wielkiej firmie sie dzialo.. a i tak, jak opowiadam
        znajomym prawie nikt mi nie wierzy!
        Szanowni Prezesi w trakcie czterech rozmow kwalifikacyjnych! w trakcie ktorych
        przedstwili mi tak wielki i piekny swiat, ze zwolnilam sie z mojej starej
        dobrej formy.... zapomnieli powiedziec, ze do obowiazkow asystentki Zarzadu!
        nalezy... UWAGA!!!
        - prowadzenie kuchni, baru itp. Prezesow (wlacznie z obiadkami i robieniem
        soku z owocow w trakcie pisania pism, odbierania setek telefonow itp.)i
        oczywiscie sprzatanie tego wielkiego balaganu na koniec dnia, ktory zazwyczaj
        trwal w nieskonczonosc... nawet do godz. 24... i pozniej
        - dokarmianie i wyprowadzanie pieseczka pani prezes....
        - zalatwianie wszelkich prywatnych spraw... z zamawianiem poscieli wlacznie.
        O traktowaniu, sposobie ich wyslawiania sie itp. przyziemnych sprawach nie
        wspomne...
        Na szczescie to juz tylko koszmarne wspomnienia....

        • Gość: Seba Re: OPOWIESCI o szefach ! IP: 195.205.4.* 18.07.01, 11:29
          Gość portalu: jenny napisał(a):

          > witam:-)
          > byla ich trojca.... prezes i dwie wice prazeski.... a jedno lepsze od drugiego
          > pisze w czasie przeszlym, bo z wielka radoscia pewnego pieknego dnia moglam im
          > powiedziec co mysle i wyjsc nie wracajac nastepnego dnia do tego piekla....
          > Trudno opisac co w tej wielkiej firmie sie dzialo.. a i tak, jak opowiadam
          > znajomym prawie nikt mi nie wierzy!
          > Szanowni Prezesi w trakcie czterech rozmow kwalifikacyjnych! w trakcie ktorych
          > przedstwili mi tak wielki i piekny swiat, ze zwolnilam sie z mojej starej
          > dobrej formy.... zapomnieli powiedziec, ze do obowiazkow asystentki Zarzadu!
          > nalezy... UWAGA!!!
          > - prowadzenie kuchni, baru itp. Prezesow (wlacznie z obiadkami i robieniem
          > soku z owocow w trakcie pisania pism, odbierania setek telefonow itp.)i
          > oczywiscie sprzatanie tego wielkiego balaganu na koniec dnia, ktory zazwyczaj
          > trwal w nieskonczonosc... nawet do godz. 24... i pozniej
          > - dokarmianie i wyprowadzanie pieseczka pani prezes....
          > - zalatwianie wszelkich prywatnych spraw... z zamawianiem poscieli wlacznie.
          > O traktowaniu, sposobie ich wyslawiania sie itp. przyziemnych sprawach nie
          > wspomne...
          > Na szczescie to juz tylko koszmarne wspomnienia....
          >

          To jeszcze nic. W mojej poprzedniej firmie poprzedni prezes kazał asystentce
          wyczyścić swoje buty. I ona to zrobiła... A jak leciał do Londynu to ja
          opierdilił, że zarezerwowała hotel tańszy, a nie najdroższy, bo on chciał
          pokazać, że go stać.
      • Gość: zizi A ja opowiem dobrze o szefie IP: *.sap-ag.de 18.07.01, 11:42
        Gość portalu: Snake napisał(a):

        > Zachecam wszystkich do podzielenia sie opiniami o tym jacy ludzie sa Waszymi zw
        > ierzchnikami,
        > przelozonymi czy szefami. Smialo - wyzyjcie sie do woli.

        Kiedys w przemysle, okolo 4 lat temu, pracowalem jako szef zakupow i czegos tam
        jeszcze.
        Produkowamismy maszyny i budowalismy domy.
        Pracowalo sie bardzo dobrze, moim szefem byl Operations President na Europe,
        amerykanin, poprzednio kierowal sprzedaza HP w czesci USA na terytorium jednego
        stanu.
        FACET LEBSKI a przy tym czlowiek.
        Mial problem porozumiec sie z finansowa babka i innymi w organizacji. Nam
        rozmawialo sie super. Na jednej fali nadawalismy. Duzo sie od niego nauczylem.
        Bardzo duzo. Zawsze mi zalezalo na szkoleniach. On bez lojalki wspieral kazdego,
        gdzie widzial zwrot ze szkolenia w firmie.
        Ukad byl fair. Pomimo ze transakcje opiewaly na miliony dolarow, nigdy nie
        zalozylem konta prywatnego na prowizje, powiedzmy 2 procent od zakupu.
        Szkolen mialem z 15, z czego polowa za granica.
        W pewnym momencie powiedzialem, ze odchodze. Na co on, ze rozumie. I ze ma nowe
        wyzwania dla mnie. W ciagu kilku h zaproponowal podwyzke okolo 70 procent.
        Zeby nie wygladalo, ze mnie wykorzystywal to powiem, ze zarabialem przed podwyzka
        okolo 1000 USD plus podwojna porcje profit sharing.
        Zastanawiajac sie - spytalem sie czy moge liczyc na kolejne szkolenia. Na co on
        odpowiedzial (nie z proznosci bynajmniej) ze jesli nie bede sie uczyl, to nie mam
        czego szukac u niego.
        Zostalem na miesiac, ale i tak odszedlem - ciagnelo mnie do nowego.
        Pracowalem na prowincji i z takimi^pieniedzmi mozna bylo spokojnie dom pobudowac
        i spokojnie zyc.
        Ja roznych rzeczy chce sprobowac, jak najwiecej doswiadczen zdobyc.

        Super facet, zostal wlasnie przed kilkoma miesiacami szefem na swiat.
        Po prostu facet z klasa.
        Takich ludzi niewiele na swiecie.
        Takich szefow Wam zycze.
        Mysle czasami o nim.
        I tez w zyciu pracujac z ludzmi starac sie pomagac wartosciowym ludziom.
        Tyle we mnie zaszczepil.

        Pozdrawiam!
        • Gość: jenny Re: A ja opowiem dobrze o szefie IP: *.se.com.pl 18.07.01, 15:55
          szczesciarz z Ciebie zizi:-)))
          ale mnie tez sie udalo i teraz mam na prawde fajnego szefa..., z ktorym
          wspaniale sie wspolpracuje... i co najwazniejsze jest zadowolony ze mnie...
          sa jeszcze ludzie na tym swiecie:-))
          pozdrawiam
          • Gość: zizi Re: A ja opowiem dobrze o szefie IP: *.sap-ag.de 19.07.01, 09:08
            Gość portalu: jenny napisał(a):

            > szczesciarz z Ciebie zizi:-)))
            > ale mnie tez sie udalo i teraz mam na prawde fajnego szefa..., z ktorym
            > wspaniale sie wspolpracuje... i co najwazniejsze jest zadowolony ze mnie...
            > sa jeszcze ludzie na tym swiecie:-))
            > pozdrawiam

            Jaki szczesciarz? To oni mieli szczescie, ze dla nich pracowalem;o)

            A powaznie, to zmienilem prace juz 3 razy od tego czasu i zawsze rozmawiajac z
            potencjalnym pracodawca, a konkretnie z potencjalnym szefem bo to z nim bedziemy
            pracowac a nie z pracodawca, zawsze zadaje proste pytania - co sobie ceni w
            ludziach, jakim jest czlowiekiem patrzac sie prosto w oczy albo nabieram zaufania
            lub nie itd niezaleznie czy rozmawiam z dyrektorem generalnym przedsiebiorstwa
            czy kimkolwiek dla kogo/z kim mialbym pracowac.
            Zycze lebskich facetow i konkretnych kobiet jako szefow!
      • Gość: Snake Re: OPOWIESCI o szefach ! IP: 212.191.129.* 18.07.01, 16:59
        Moj szef to despota, ktory ma ze soba problemy emocjonalne. Jeden z tych co najpierw mowia, a potem
        mysla. A mysli malolotnie. Poniewaz facet rownolegle realizuje sie jako wojskowy i co pewien czas
        znika na jeden lub 2 tyg. stad problemy. Kazdorazowy powrot jest odczuwalny, bo facet nie potrafi
        zauwazyc ze nie jest juz w wojsku i mowi do ludzi. Poza tym uwaza, ze jest nieomylny i wie wszystko.
        To powoduje, ze nigdy nie ma z nim rzeczowej rozmowy. Zaczyna sie od popisu, opier... a czesto
        kompromitacji. Niech obrazem typa bedzie dla Was fakt, ze facet polecil schowac serwer do pudla, bo
        zamowil nowy, ktory bedzie za tydzien (!). Jak mamy zatem pracowac do tego czasu? Bez serwera -
        odpowiada... Po zorientowaniu sie, ze strzelil totalnego boba zaczyna sie odwracanie tematu na korzysc i
        wtedy mamy nielicha groteske.
        Minimalny problem wywoluje gwaltowny wybuch gniewu i wrzasku. (np. niepodlane kwiaty w jego
        gabinecie czy koperty, ktore sa w srodku szare, a nie blekitne). Argumenty "od czapy" zupelnie. Nie
        znasz dnia, przyczyny i godziny, co powoduje dlugotrwaly stres u slabszych jednostek. Facet ma
        swiadomosc tego, kto sie boi, a kto nie i wali w tych bojazliwych. Niestety stanowia oni 90% firmy.
        Tym, ktorzy sa niezastepowalni daje spokoj. Jednoczesnie okazuje sie, ze facet reprezentujac firme "na
        zewnatrz" i dzialajac w jej interesie jest totalnym sofciarzem, ktory nie potrafi negocjowac na
        korzysc. Podejmuje decyzje o kupnie danego typu sprzetu bez konsultacji z informatykami, a potem
        dym, ze nikt z niego nie korzysta. Jak ma to robic skoro jest niekompatybilny..?
        Jezeli wejdziesz do firmy 8.02 otrzymujesz totalne jeby na tysiac decybeli, ale to ze zostajesz czesto o
        godz. dluzej nie zostaje zauwazone. Jednoczesne histeria zostaje przeniesiona na innych skutecznie
        usztywniajac atmosfere. Punktem kulminacyjnym jest demonstracyjne walniecie drzwiami gaginetu i
        upiorna cisza. Czy to koniec. NIE ludzie, bo oto mijaja 4 minuty i tenze pan despota wychodzi z
        szampanem w reku i zapraszajac wszystkich do pokoju oznajmia, ze sa jego urodziny (!!!) Przyjmuje
        zyczenia i opowiada kawaly lub historie z wojska.
        Kazdy zapyta, kto go tam trzyma skoro facet bije piane. Ano koledzy.
        Dlaczego ja w tym tkwie? Bo na mnie mu zalezy i mam niezla kase, ale naprawde wspolczuje ludziom,
        ktorzy nie maja alternatywy i tkwia w tym na sile.
        Pozdrawiam

        PS. Buty czysci sam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka