Gość: Dziennik Bałtycki
IP: *.osk.pl / *.osk.pl
01.12.05, 10:25
Przekazane Gdyni przez Unię Europejską miliony złotych na modernizację basenu
jachtowego w Gdyni, nie zostały profesjonalnie wykorzystane. Zdaniem części
radnych miasta, w tym żeglarzy, remont mariny wykonano skandalicznie. Sprawę
będą badali miejscy urzędnicy.
- Dotarły do nas zastrzeżenia co do jakości robót, ale póki nie odebrano
prac, trudno o tym mówić - twierdzi Teresa Horiszna, naczelnik Wydziału
Inwestycji Urzędu Miasta Gdyni.
Bardziej rozmowni są radni, wizytujący budowę.
- Świeżo zamontowany pomost pływający przechylił się - mówi Jerzy Wieczorek,
przewodniczący komisji sportu RM Gdyni. - Wynajęliśmy nurka. Stwierdził, że
łańcuchy i kotwice go mocujące zostały źle rozmieszczone. Bomy wystają ponad
powierzchnię wody, a to niedopuszczalne. Niedawno wylane nabrzeża popękały.
Dopóki mankamenty nie zostaną usunięte, nadzorujące prace Biuro Obsługi
Inwestycji nie powinno dostać pełnego wynagrodzenia za nadzór inwestorski.
Radni dodają, że pomost pływający miał być wyprodukowany przez renomowaną,
szwedzką firmę. Tymczasem do Gdyni przywieziono urządzenie inne i ich zdaniem
gorsze. Według Jacka Milewskiego, radnego z komisji sportu, w basen jachtowy,
aby był funkcjonalny, trzeba będzie zainwestować kolejne 10 mln zł.
- Są już przymiarki, aby Urząd Morski w przyszłym roku za taką kwotę,
przedłużył o około 30 m falochron wschodni - mówi Milewski. - Tylko takie
rozwiązanie zabezpieczy podczas sztormów pomost pływający przed działaniem
fal. Inaczej konstrukcja będzie się chwiać i żeglarze podczas sztormów nie
będą mogli cumować tam jachtów.
Przedstawiciele Biura Obsługi Inwestycji, nadzorującego prace, nie mogli
wczoraj wypowiedzieć się na temat robót w marinie. Dyrektora nie było w
pracy, sekretarka twierdziła, że kontakt z nim jest niemożliwy, a nikt inny
nie może wypowiadać się do prasy.