pawelwi 11.01.06, 09:03 Jeszcze jedna święta krowa. Jeszce jeden przykład jakim celom służy teraz związek "Solidarność". Oni mają w d.. prawdziwe znaczenie tego słowa. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: obiektywni Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 11:03 Panie P nigdy nie oceniaj i nie rzucaj przysłowiowym kamieniem bo sam kiedyś w ciebie trfi. daj sobie czas i zobaczysz że nie masz racj. Relacja w gazecie jest mocno uproszczona poczekaj na postepowanie prokuratorskie jakie się toczą. Więcej człowieku optymizmu bo złość nie służy zdrowiu. Chyba że sam jestes może za to całe zamieszanie odpowiedzialny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciepła Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 13:49 Tak długo jak będzie zasłaniał się pan Kotyński tzw immunitetem związkowym nic mu nie zrobią - i to jest tragedia dla tej firmy. Złodziej, pijak, babiarz - ale ważne, że jest szefem ZZ i nic i nikomu do niego. Teraz za niezłą kasę jako etetowy związkowiec pokaże wszystkim gdzie ich ma!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zainteresowany Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.pro-internet.pl 11.01.06, 19:23 bawcie sie dalej za nazse pieniadze panowie zwiazkowcy, czesc wam panowie......,ze zwiazkowym pozdrowieniem, aby bylo nam taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wielbiciel Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.pro-internet.pl 11.01.06, 19:25 do blondynki z dlugimi wlosami, dalej tak rzadz, abedzie nam ze stasiem lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywni Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 07:20 Ludzie czy nie macie co robic czy aż tak nienawiść was zaślepiła. Można tego człowieka nie lubić można nie kochać można mieć wiele do niego zarzutów ale dajcie przynajmniej szansę tym co wyjaśniają tę sprawę. Poczytajcie tekst poniżej to zrozumiecie. Proszę czekajcie na wyjaśnienie a to że podpisano ugodę to na prosty rozum można sobie wyjaśnić.Gdyby żeczywiście popełnił przestępstwo tak jak jest w artykule w gazecie (czy przypadkiem artykuł nie jest sponsorowany)to tego człowieka starto by na pył. Nienawiść jest złym doradcą W ostatnim numerze „Magazynu Solidarność” pisaliśmy obszernie na temat sytuacji w GPEC, poniżej pełen tekst artykułu: Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Nie marchewką go, to kijem Od połowy listopada br. Stanisław Kotyński, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej „Solidarności” w Gdańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, nie ma obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Od 24 listopada pracodawca rozwiązał z nim umowę na podstawie art. 52 par. 1 kodeksu pracy. Ma też zakaz wstępu na teren zakładu, co równoznaczne jest ze złamaniem przez zarząd firmy ustawy o związkach zawodowych, kodeksu handlowego oraz ustawy o radach nadzorczych (Kotyński jest członkiem Rady Nadzorczej GPEC). Przewodniczący nie od dzisiaj sprawia kłopoty kierownictwu firmy. Jak sam mówi, konflikt zaczął się na dobre w 2000 roku, kiedy to Komisja Międzyzakładowa ujawniła patologie w firmie i chęć wyprowadzenia jej majątku w czasie prywatyzacji do prywatnych spółek. Prokuratura potwierdziła słuszność zarzutów stawianych przez „Solidarność” i proces w tej sprawie toczy się w sądzie. Kupić czy zbić Wcześniej zarząd GPEC chciał „kupić” przewodniczącego. – Oferowano mi wielokrotnie stanowiska zastępcy dyrektora firmy czy dyrektora technicznego. Zawsze stanowczo odmawiałem, mówiąc, że muszę stać na straży interesów pracowniczych, przecież to pracownicy wybrali mnie na przewodniczącego komisji w tym celu – podkreśla Kotyński. Kiedy marchewka nie poskutkowała, zaczęto szukać kija. Przewodniczący został napadnięty i pobity przez nieznanych sprawców. Jednego z nich udało się ująć, jednak nie ujawnił swoich mocodawców. W styczniu ub. roku sprywatyzowano GPEC. KM „Solidarności” optowała za przejęciem większościowego pakietu akcji zakładu przez niemiecką firmę Stadtwerke Leipzig z Lipska, mając nadzieję na dokapitalizowanie i rozwój firmy, korzystny pakiet socjalny i niezłe zarobki. Niemcy przejęli 75 proc. akcji GPEC, reszta znajduje się w posiadaniu miasta Gdańska. Wprawdzie rzeczywiście udało się wynegocjować korzystny pakiet socjalny, jednak dość szybko okazało się, że zapisy pozostają jedynie na papierze. Tworzy się nowe stanowiska pracy, nieuzgadniane jest z komisją „S” przeprowadzanie szkoleń, jak również zmiany wynagrodzeń z organizacjami związkowymi, co jest tym samym łamaniem zapisów pakietu, jak również Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Oszczędności i volvo – Nie zgodzimy się na łamanie wynegocjowanych ustaleń, to jawne naruszanie praw pracowniczych – podkreśla Kotyński. Rok temu komisja weszła w spór zbiorowy z pracodawcą, żądając m.in. zaprzestania łamania praw pracowniczych i związkowych, zaprzestania mobbingu wobec pracowników, restrukturyzacji bez uzgodnień z załogą, zwolnień. Niestety, pracodawca do dnia dzisiejszego nie podjął negocjacji i jakichkolwiek prób rozwiązania sporu. Jedyną reakcją był list jednego z członków Rady Nadzorczej firmy, który zabronił zarządowi wprowadzania nieuzgodnionych zmian. List pozostał bez echa.Zarząd zamierza podzielić GPEC na spółki i zwolnić 150 osób. – To efekt szukania oszczędności za wszelką cenę. Na czymś trzeba oszczędzać, skoro prowadzi się nieefektywną gospodarkę w firmie, organizuje niepotrzebne szkolenia, a wszystkie prace zleca firmom zewnętrznym, mimo możliwości wykonywania ich taniej we własnym zakresie. Zwalnianie pracowników jest nielogiczne, gdyż firma zaczyna obsługiwać nowe tereny – mówi przewodniczący. Podkreśla, że zgodnie z układem zbiorowym wszelkie zmiany struktury GPEC muszą być uzgadniane ze związkami zawodowymi. Zarząd firmy zakupił pięć luksusowych samochodów marki Volvo do swojej dyspozycji. Związkowcy podkreślają, że za takie luksusy i niegospodarność płacą ostatecznie odbiorcy ciepła, a więc mieszkańcy Gdańska. Niestety, władze miasta, które posiadają 25 proc. udziałów w firmie, nie wykazują zainteresowania funkcjonowaniem GPEC i losem mieszkańców i ich portfeli. Hak medialny Komisja nie wyklucza skierowania sprawy do prokuratury o działanie zarządu GPEC na szkodę firmy. Póki co zgłoszono przypadki łamania prawa i mobbingu do Państwowej Inspekcji Pracy. Stanisław Kotyński podkreśla, że „Solidarność” w GPEC zawsze zdecydowanie broni pracowników. W ciągu dwóch ostatnich lat w sądzie pracy wygrano cztery sprawy dotyczące niesłusznych zwolnień z pracy. – Nasza komisja jest niewygodna, to oczywiste. Dlatego postanowiono znaleźć „haka” na przewodniczącego – mówi Kotyński.Haka w końcu znaleziono, choć jest on mało przekonywający. Kotyński, który pełni obowiązki kierownika biura dyspozycji systemu, miał „ciężko naruszyć obowiązki pracownicze”. Firma dostarczająca materiał wystawiła faktury z błędem. Po interwencji Kotyńskiego i prośbie o wyjaśnienie sposobu naliczania cen, dostawca przysłał w tej sprawie wyjaśnienie, iż pomimo poprawnego opisu na fakturze dokonał nieprawidłowego naliczenia. Wydaje się, że to wyjaśnia sprawę. Niestety, nie dla zarządu, który – jak się wydaje – postanowił wykorzystać sprawę do usunięcia niewygodnego przewodniczącego. Stanisław Kotyński podkreśla, że do jego obowiązków jako kierownika nie należy sprawdzanie rachunkowości i trybu dokonywania płatności. Najciekawsze jednak, że sama firma wystawiająca fakturę wzięła winę na siebie za niedotrzymanie warunków umowy. O tym zaś, że sprawa nie ma wymiaru merytorycznego, a raczej charakter medialnej nagonki, świadczy najdobitniej fakt, że Stanisław Kotyński dowiedział się o zarzutach pod swoim adresem z gazet. – Zarzuty są wyssane z palca, na tym kontrakcie GPEC może jedynie zyskać, a nie stracić – mówi przewodniczący. Zaznacza, że wszelkie pomysły na oszczędności i korzystne zmiany w funkcjonowaniu firmy pochodzą jak dotychczas od zakładowej „Solidarności”. Na razie sprawę przewodniczącego skierowano do PIP. KM „S” ogłosiła gotowość strajkową. Zdążyć przed radą Jesienią tego roku pracownicy Stadtwerke Leipzig powołali Europejską Radę Zakładową, w skład której wszedł także przewodniczący KM „S” z GPEC. Już niebawem ma odbyć się pierwsze zebranie ERZ, w której uczestniczyć będzie z mocy ustawy zarząd niemieckiej firmy. Tymczasem związkowcy obawiają się, że przypływ informacji pomiędzy GPEC a Lipskiem jest – łagodnie mówiąc – ograniczony i mają wątpliwości, czy właściciele orientują się dokładnie, co dzieje się w gdańskiej firmie. Teraz mogliby się dowiedzieć. Jarosław Wierzchołowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motyl Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.sm-rozstaje.pl 12.01.06, 10:51 www2.solidarnosc.gda.pl/magazyn/magazyn6_03/magazyn6_03_02.htm Magazyn Solidarność on-line – 6 (czerwiec) 2003: Gdańskie ciepłownictwo. Dokapitalizują i nie zwolnią Wszystkie związki zawodowe działające w Gdańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej wystosowały list otwarty do polityków, władz samorządowych, mediów oraz mieszkańców Pomorza. Związkowcy popierają sprzedaż GPEC niemieckiej firmie Stadtwerke Leipzig GmbH. – Najwyższy czas, by nasz zakład zmienił właściciela, by został dekapitalizowany – mówią jednym głosem związkowcy. Uważają, że obecny właściciel, czyli gmina Gdańsk, jest dla GPEC największym zagrożeniem. – Nasza firma była przez lata zaniedbywana, gmina nie płaciła nam nawet za ciepło dostarczane do swoich podmiotów. W efekcie dzisiaj jest nam winna 38 mln złotych – mówi Stanisław Kotyński, przewodniczący KM „S”. Zwraca uwagę, że firma znajduje się dziś w fatalnej kondycji, brak zaś jasnej polityki gminy co do jej przyszłości i rozwoju. – Firmy ciepłownicze w innych miastach kwitną, my wręcz przeciwnie – mówi Kotyński. Jednym z głównych argumentów, który przekonuje związki zawodowe do niemieckiej firmy, jest pakiet socjalny, jaki udało się wynegocjować z potencjalnym właścicielem. Jego najważniejszym punktem są gwarancje zatrudnienia. W ciągu dwóch lat nowy właściciel nie zwolni ani jednego pracownika GPEC, później ochronę stracą ci z najmniejszym stażem pracy. Pozostali nie mogą być zwalniani przez 4 lub 7 lat w zależności od stażu pracy w firmie (najdłużej chronieni będą ci, którzy pracują więcej niż 15 lat, czyli ponad połowa załogi). Inwestor niemiecki deklaruje jednak, że nie planuje w ogóle redukcji. – To bardzo dobre warunki i całkowicie nas satysfakcjonują. Do tej pory ludzi sami zwalniali się z pracy, nie widząc przed sobą perspektyw. Wykwalifikowany ciepłownik to poszukiwany fachowiec, dlaczego ma pracować w firmie, która od lat nie daje mu podwyżek? – mówią związkowcy. Argumentem „za” jest także obietnica dokapitalizowania firmy. W ciągu 10 lat Niemcy mają „wpompować” w GPEC ok. 400 mln złotych. (jw) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: styczeń Re: GPEC - szef Solidarności zostaje w firmie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:17 No i co motylku chcesz przez to powiedzieć że macie co chcieliście. Masz prawo tak sądzić. Masz prawo powiedzieć też że rewolucja zjadła własne dzieci jednak przypomnij sobie wcześniejsze czasy czy mamy rozumieć że tak jak było dla Ciebie bylo dobrze. Powiemy, tak niech mają odwagę wszyscy ci co tak bardzo cieszyli się z nieszczęścia Kotyńskiego i ciągle żałują że pozostał w firmie niech dobrowolnie zrezygnują z wszelkich przywilejów ktore wywalczył niech zrezygnują z gwarancji pakietowych, podwyżek a wtedy chyba odwaga stanieje. Jeden czy dwóch lub trzech ludzi Motylku nie może mimo wszystko zepsuć reputacji dobrej firmy i tym też zapewne kierowały się związki przy wyborze inwestora. My myślimy że nie jest to problem Pana Kotyńskiego lecz ludzi którzy chcieliby może być prawdziwymi menadżerami lecz naprawdę chyba nigdy nimi nie zostaną. "... Tak jak warunkiem jedności wewnętrznej w obrębie każdego członka społeczeństwa czy społeczności jest poszanowanie praw każdego członka wspólnoty, bądź to rodzinnej, bądź to narodowej, podobnie też warunkiem pojednania pomiędzy narodami jest uznanie i respektowanie praw każdego narodu"....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motyl Ja tylko chciałem być "obiektywny" IP: *.sm-rozstaje.pl 12.01.06, 17:05 Ja tylko uzupełniłem wypociny OBIEKTYWNYCH, jak cytujemy wszystkie artykuły z "Solidarności", to wszystkie. Jak się cytuje coś wybiórczo, to OBIEKTYWNI się stają SUBIEKTYWNYMI !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koniec dyskusji Re: Ja tylko chciałem być "obiektywny" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 07:02 Zakończyła się pomyślnie sprawa niesłusznego dyscyplinarnego zwolnienia przewodniczącego Komisji Międzyzakładowej „Solidarności” w Gdańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej. Przewodniczący został zwolniony z pracy po zarzutach zarządu GPEC „ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych” i nieprawidłowościach przy rozliczeniach faktur. Okazało się jednak, że pracodawca naruszył m.in. przepisy ustawy o związkach zawodowych,a zarzuty postawione zostały niewłaściwej osobie. Stanisław Kotyński został przywrócony do pracy po ugodzie, zawartej z pracodawcą 11 stycznia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywni Re: Ja tylko chciałem być "obiektywny" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 07:15 20 stycznia br. ukonstytuowała się Europejska Rada Zakładowa w koncernie Stadtwerke Leipzig, posiadającym większość udziałów w Gdańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej. Na pierwszym posiedzeniu ERZ podjęła uchwałę, wyrażającą dezapropatę wobec działań, jakie podjęto w GPEC wobec Stanisława Kotyńskiego, a także stosowania przez pracodawcę mobbingu. Spośród 11 członków Rady i przedstawiciela związku zawodowego ver.di zostało wybrane prezydium Komisji Zakładowej. 1. Przewodniczącym Komisji Zakładowej ERZ został Udo Schieritz (Przewodniczący Rady Zakładowej Stadtwerke Leipzig), 2. Z-cą Przewodniczącego ERZ został Stanisław Kotyński ( Przewodniczący MKK NSZZ „Solidarność” grupy kapitałowej Stadtwerke Leipzig GmbH z siedzibą w Gdańsku, Przewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność” Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki cieplnej Sp. z o.o.) Sekretarzami KZ ERZ zostali: 3. Jerzy Grys - Przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” w ZEC Tczew Sp. z o.o. 4. Rainer Hartmann - sekretarz Rady Zakładowej Stadtwerke Leipzig 5. Uwe Lubeck - sekretarz Rady Zakładowej Stadtwerke Leipzig Członkami ERZ zostali ponadto: 7. Włodzimierz Kos - sekretarz KZ NSZZ „Solidarność” przy StarPec Starogard Gdański 8. Jan Majewski - Przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Ciepłowników oddział GPEC Gdańsk 9. Peter Reichenbach - członek Rady zakładowej Stadtwerke Leipzig 10. Thomas Washeim 11. Jurgen Mackott 12- jako przedstawiciel związku zawodowego ver.di - Ines Jahn. Na pierwszym posiedzeniu ERZ uchwaliła Regulamin organizacyjny, podjęła także uchwałę, wyrażającą dezapropatę wobec działań, jakie podjęto w GPEC w Gdańsku wobec Stanisława Kotyńskiego, a także stosowania mobbingu. ERZ spotkała się z zarządem koncernu. Omawiano sytuację w poszczególnych spółkach oraz perspektywy ich rozwoju. Stanowisko ERZ W sprawie konfliktu „Zwolnienie Stanisława Kotyńskiego“ Europejska Rada Zakładowa pragnie niniejszym dać wyraz swemu oburzeniu z powodu potraktowania kolegi Stanisława Kotyńskiego. Podczas posiedzenia założycielskiego członkowie ERZ mieli okazję zapoznać się z informacjami o przebiegu w wydarzeń przedstawionymi przez polskich kolegów i z zaniepokojeniem przyjmują do wiadomości fakt, że po zawarciu porozumienia pomiędzy Zarządem GPEC-u i kolegą Kotyńskim nie miały i nie mają miejsca żadne działania ze strony Zarządu, miające na celu przywrócenie dobrego imienia poszkodowanego, zarówno w przedsiębiorstwie jak i przed gdańską opinią publiczną. Tego rodzaju sytuacja spotyka się ze zdecydowaną dezaprobatą ERZ. Oczekujemy od naczelnego kierownictwa koncernu konsekwentnych kroków w stosunku do Zarządu GPEC-u, mających na celu jak najszybsze zakończenie tego stanu rzeczy. Zarząd GPEC-u winien poinformować załogę i opinię publiczną w uzgodnionej formie językowej o bezpodstawności stawianych zarzutów. ERZ obawia się, że pracownicy koncernu Stadtwerke Leipzig mogą odnieść wrażenie, że celem Zarządu jest wymuszenie milczenia na kolegach krytycznie angażujących się w obronie praw pracowniczych. Naczelne kierownictwo koncernu musi dokonać wszelkich starań, aby wrażenie to nie znalazło swego potwierdzenia. Mobbing, formułowanie bezpodstawnych zarzutów i naruszanie dobrego imienia nie są metodami walki w dyskusjach między pracodawcą a pracownikami. Właściwą drogę wytycza tu utworzenie w Stadtwerke Leipzig Europejskiej Rady Zakładowej, wraz przysługującym jej prawem do informacji i konsultacji. Jesteśmy przekonani o konieczności interwencji ze strony naczelnego kierownictwa koncernu i że działania zarządów posługujących się tego rodzaju metodami muszą natrafić na zdecydowaną reakcję. Jednocześnie pragniemy dać wyraz nadziei, że naczelne kierownictwo podejmie wszelkie starania w celu przywrócenia dobrego imienia kolegi Stanisława Kotyńskiego, zarówno w interesie zminimalizowania negatywnych konsekwencji dla samego przedsiębiorstwa Stadtwerke Leipzig jak i przywrócenia zaufania załogi. za ERZ /-/ Udo Schieritz Przewodniczący Lipsk, 19.01.2006 r. Odpowiedz Link Zgłoś