Gość: as
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.05.06, 16:24
Senator chciała wziąć z budżetu Gdyni 400 tys. zł
Senator Prawa i Sprawiedliwości postąpiła nieetycznie ubiegając się o 400 tys.
zł dotacji na remont swojej posiadłości na Kamiennej Górze - twierdzą
niektórzy parlamentarzyści.
Główna zainteresowana zarzuty pod własnym adresem uważa jednak za absurdalne.
- Nie mam żadnych wyrzutów sumienia - mówi. - Nic nie dostałam za darmo, nie
zrobiłam nic złego.
Arciszewska-Mielewczyk prawa nie złamała, bo uchwała Rady Miasta Gdyni pozwala
właścicielom zabytków na ubieganie się o dotacje na ich remont. Zdaniem innych
parlamentarzystów i specjalistów z Transparency International Polska, posłowie
i senatorowie powinni jednak powstrzymać się od podobnych działań.
- W Polsce nie ma przymusu sprawowania funkcji publicznej - mówi Paweł
Kamiński, wiceprezes Transparency International Polska. - Jeśli ktoś decyduje
się na bycie posłem i senatorem, musi zdawać sobie sprawę, że podlega wyższym
wymogom etycznym i moralnym, niż zwykły obywatel. Gdy senator, na dodatek
rządzącej w Polsce opcji politycznej, ubiega się o publiczne dotacje, zawsze
będzie występowało podejrzenie, że próbuje sobie załatwić dofinansowanie pod
stołem, dzięki nieformalnym układom, że będzie wywierał naciski na urzędników
odpowiedzialnych za podjęcie tej decyzji. Działanie takie bez wątpienia
narusza standard przejrzystości życia publicznego. Senatorowie zarabiają w
Polsce na tyle dobrze, że przy racjonalnym gospodarowaniu pensją są w stanie
sfinansować remont domu z własnych pieniędzy.
Joanna Senyszyn, posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dodaje, że
postępowanie, jakiego dopuściła się Arciszewska- Mielewczyk, musi być piętnowane.
- Dobrze, że media nagłaśniają takie przypadki - mówi Senyszyn. - Mi by nawet
do głowy nie przyszło, aby ubiegać się o taką dotację. To działanie nieetyczne
i osoba, która tak postępuje, musi liczyć się z tym, że zostanie negatywnie
zweryfikowana przez wyborców.
- W podobnych przypadkach posłom i senatorom w szczególny sposób trzeba
patrzeć na ręce - dodaje Tadeusz Aziewicz, poseł Platformy Obywatelskiej.
Urzędnicy miejscy, do których trafił wniosek Arciszewskiej-Mielewczyk,
rozpatrzyli go negatywnie.
- Kwota, o którą ubiegała się pani senator, jest za wysoka jak na możliwości
naszego budżetu - mówi Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.