Dodaj do ulubionych

Boczne Drogi

IP: *.pppool.de 04.12.01, 16:17
Porozmawiajmy o miejscach godnych odwiedzenia w Polsce, a mało znanych.
Poczatek został zrobiony w wątku "Gdzie nocować w XI nad morzem??" (kilka
ostatnich postów).

> kasia_57 napisał(a):

>Wlasciwie, to powinnismy sie zabrac za te Boczne Drogi, bo teraz mamy zime i
jest
>troche wiecej czasu na zebranie tych wiadomosci i opisanie. POtem bedzie jak
>znalazl!
>Moze faktycznie, jak piszesz, czas zaczac nowy watek? Z tym, ze w tym nowym
watku
>nasze boczne drogi moga byc calkiem blisko! Do dziela!



Obserwuj wątek
    • kasia_57 Re: Boczne Drogi 05.12.01, 09:42
      Jaro przetarl szlak, a mnie swedza lapy, wiec zaczynam:

      Kiedyś wyraziłam się, że nie lubię Żuław, że tu nie ma nic ciekawego, że tu
      płasko i smutno... ale to było w czasach, kiedy jeszcze nie odkrylam smaku
      włóczęgi po bezdrożach, i kiedy nie znałam historii Żuław, kiedy jeszcze nie
      było to „moje miejsce na ziemi”, jeszcze wtedy nie byłam pod urokiem tej ziemi.
      Nieopodal Nowego Stawu (który bywa nazywany centrum Żuław Malborskich, nie
      wiem, czy slusznie, ale pewnie to sprawdzicie!) znajduje się miejsce przez Boga
      i ludzi zapomniane: Palczewo. Jest tam wiatrak typu holenderskiego – drewniany.
      Ma łopaty, tyle, że dziurawe, kryty jest, łuszczącą się ze starości i
      zaniedbania, łuską gontową; w środku ma (mial jeszcze w lecie) pełne (łącznie z
      pasami napędowymi) wyposażenie...Brakuje mu tylko gospodarza. Na podłodze nawet
      widać było rozsypany groch... Wrażenie przygnębiające. Tym bardziej, że tuż
      obok stoi chałupa młynarza, skromna, ale kiedyś musiała być całkiem dostatnia.
      W kuchni jest rozłożysty piec z kafelkami z niemieckimi napisami i kredens z
      lat 30-tych. Poza tym nie ma tam nic. Dom chyli się ku upadkowi – tak jak i sam
      holender. Ironią losu wiatrak znajduje się pod opieką konserwatora zabytków w
      Gdańsku.... Po przeciwnej stronie drogi stoi szeroki, pieknie posadowiony dom
      żuławski z ozdobnymi poręczami ganku i ozdobnym koronkowym szalunkiem...
      warto tam zagladnac, szwendajac sie po Zulawach. :)))
      • kasia_57 Re: Boczne Drogi 05.12.01, 10:30
        Trasa Malbork - Ilawa. Na trasie – w okolicach Starego Miasta, po prawej
        stronie drogi - znajduje sie zagajnik cmentarny z osobliwym nagrobkiem. Nie
        wiem, czy jest jeszcze ow nagrobek, minelo pare miesiecy od kiedy go
        widzialam...
        Był to mur z kamienia z trzema niszami. Dwie były już puste, ktoś pracowicie
        skuł tablice, trzecia zaś miała jeszcze resztkę grubej szklanej płyty
        poświęconej Drogiemu Zmarłemu. Był nim niejaki Richard zu Dohna Schlobitten,
        zmarły 18 listopada 1918 r... A może raczej ustrzelony w samej końcówce I wojny
        światowej... Nad imieniem i nazwiskiem widnieje krzyż niemiecki, z laurami.
        Drogi Zmarły niewiele pożył, bo od 1887 roku do 1918, chyba nawet nie dożył
        wieku Chrystusowego...
        Po jakichś 10 kilometrach trafiliśmy na dom rodzinny Drogiego Zmarłego...
        Wjechaliśmy bowiem do Kamieńca. Widok zapierający dech w piersiach. Ruina
        magnackiej rezydencji – tuż przy drodze przelotowej Malbork – Iława... Pałac
        rodziny Finck-Ficknesteinów, potem od końca XVIII w. do 1945 r. w rękach
        spokrewnionej z Finckensteinami i dworem Pruskim – rodziny Zu Dohna. W tym
        pałacu spotykał się Napoleon z Walewską; z tej też okazji pałac został
        przerobiony i w każdej sali były pod dwa kominki, bowiem Pani Walewska
        cierpiala na nerki... Stad Napoleon szedl na Moskwe. Tutaj przebywal adm.
        Canaris na spotkaniu z Heinrichem Zu Dohna-Schlobitten, przez zamachem na
        Hitlera w Wilczym Szancu... Zu Dohne z Kamienca (inaczej Finckensteina)
        znajdziemy na dokumencie delimitacyjnym z dnia 6 .12.1807 - w sprawie granic
        Napoleonskiego Wolnego Miasta Gdanska... Finckenstein byl miejscem, w ktorym
        ludziom ponoc zylo sie calkiem dostanio (mowie o zatrudnionych tutaj we
        wzorcowym gospodarstwie rolnym, ale przed wojna).
        Cały pałac, z frontem osłoniętym dwoma skrzydłami bocznymi, był ceglany, z
        białymi gzymsami okien, z zielonym dachem z dachówki ze szkliwa, i z 12
        kominami koloru ciemno-niebieskiego... Musiał robić wrażenie.
        Teraz jest ogrodzony - bo jakies prace ponoc sa tam prowadzone. Jest w
        Grudziadzu jakis czlowiek, ktory chcial zawiazac fundacje majaca na celu
        ochorne tych niepospolitych ruin. Moze to jemu sie udalo pozyskac kogos dla
        swojej idei...

        Czy tylko ja podrozuje bocznymi drogami?
      • petelka Re: Boczne Drogi 05.12.01, 11:26
        Kasiu! Znasz album Marka Opitza "Żuławy". Jest dosyć drogi, ale warto go
        przynajmniej przejrzeć w księgarni. Idealnie uchwycono w nim subtelne klimaty i
        delikatne piękno Żuław. Po jego obejrzeniu zamarzyła mi się rowerowa wyprawa po
        tych terenach. Niestety w tym roku nie wypaliło,ale mam nadzieję, że bedzie
        jeden z pierwszych wypadów w przyszłym sezonie. A propos: przyczytałam
        informację, że w miejscowości Stogi znajduje się największy cmentarz menonicki.
        I tylko nie mogę zlokalizować tej miejscowości. Może coś wiesz na jej temat?
        Pozdrowienia
        • kasia_57 Re: Boczne Drogi 06.12.01, 10:15
          petelka napisał(a):

          > Kasiu! Znasz album Marka Opitza "Żuławy". Jest dosyć drogi, ale warto go
          > przynajmniej przejrzeć w księgarni. Idealnie uchwycono w nim subtelne klimaty i
          >
          > delikatne piękno Żuław. Po jego obejrzeniu zamarzyła mi się rowerowa wyprawa po
          >
          > tych terenach. Niestety w tym roku nie wypaliło,ale mam nadzieję, że bedzie
          > jeden z pierwszych wypadów w przyszłym sezonie. A propos: przyczytałam
          > informację, że w miejscowości Stogi znajduje się największy cmentarz menonicki.
          >
          > I tylko nie mogę zlokalizować tej miejscowości. Może coś wiesz na jej temat?
          > Pozdrowienia

          Wiem, to Stogi Malborskie - Trasa Tczew - Malbork. Jadac do Malborka trasa
          tczewska, skrecasz w lewo. Jest drogowskaz, nie mozna nie zauwazyc. Jedzie sie w
          glab drogi do Stogow, i po prawej widac w glebi (wyglada jakby w polu stal)
          kosciol. Nowy, jasne, nic ciekawego. Trzeba wlasnie tam zajechac. Na tylach
          kociola jest ten cmentarz. OStatnio bylam tam jesienia i bylo nieco zarosniete,
          ale warto pojechac. POlecam Ci jeszcze zagladniecie do Orlowa - na skrzyzowaniu
          do Nowego Dworu Gdanskiego (jadac od gdanska - w prawo an swiatlach) - przepiekny
          (acz aniedbany) dom podcieniowy, wraz z oryginalnie zachowanymi zabudowaniami
          gospodarskiemi.
          No i trasa od Starego Pola (trasa z Malborka na Elblag) - przez tory kolejowe w
          glad Zulaw - Szropy, czy Zulawka Sztumska i Szaliniec...

          Album znam i takie wlasnie widoczki czasem mozna trafic. Mglelka nie calkiem
          opadla, jakies drzewa w oddali, rosa i cisza...
          :-))))
      • Gość: jaro Re: Boczne Drogi IP: 213.134.154.* 17.12.01, 12:48
        kasia_57 napisał(a):

        > Jaro przetarl szlak, a mnie swedza lapy, wiec zaczynam:
        >
        > Kiedyś wyraziłam się, że nie lubię Żuław, że tu nie ma nic ciekawego, że tu
        > płasko i smutno... ale to było w czasach, kiedy jeszcze nie odkrylam smaku
        > włóczęgi po bezdrożach, i kiedy nie znałam historii Żuław, kiedy jeszcze nie
        > było to „moje miejsce na ziemi”, jeszcze wtedy nie byłam pod urokie
        > m tej ziemi.
        > Nieopodal Nowego Stawu (który bywa nazywany centrum Żuław Malborskich, nie
        > wiem, czy slusznie, ale pewnie to sprawdzicie!) znajduje się miejsce przez Boga
        >
        > i ludzi zapomniane: Palczewo. Jest tam wiatrak typu holenderskiego – drew
        > niany.
        > Ma łopaty, tyle, że dziurawe, kryty jest, łuszczącą się ze starości i
        > zaniedbania, łuską gontową; w środku ma (mial jeszcze w lecie) pełne (łącznie z
        >
        > pasami napędowymi) wyposażenie...Brakuje mu tylko gospodarza. Na podłodze nawet
        >
        > widać było rozsypany groch... Wrażenie przygnębiające. Tym bardziej, że tuż
        > obok stoi chałupa młynarza, skromna, ale kiedyś musiała być całkiem dostatnia.
        > W kuchni jest rozłożysty piec z kafelkami z niemieckimi napisami i kredens z
        > lat 30-tych. Poza tym nie ma tam nic. Dom chyli się ku upadkowi – tak jak
        > i sam
        > holender. Ironią losu wiatrak znajduje się pod opieką konserwatora zabytków w
        > Gdańsku.... Po przeciwnej stronie drogi stoi szeroki, pieknie posadowiony dom
        > żuławski z ozdobnymi poręczami ganku i ozdobnym koronkowym szalunkiem...
        > warto tam zagladnac, szwendajac sie po Zulawach. :)))


        Kiedyś trafiłem do tego miejsca.
        Żuławy chyba faktycznie niełatwo pokochać, ale przypuszczam, że gdyby sie w nie
        wgryźdź...
        Obecnie dostrzega sie i tam zainteresowanie przeszłością, co przejawia się choćby
        dbałością o stare cmentarz. Chodziłem kiedyś po jednym z nich: mały, tuż koło
        drogi... Ale nie pamiętam, w jakiej miejscowości :-(
        Co jednak w tej okolicy niesamowite, to fakt, że wystarczy wspiąć sie na palcach,
        a ma sie wokół siebie plastyczną mapę okolicy :-)

        Masa tam też dobrze zachowanych domów z podcieniami.
        • kasia_57 Re: Boczne Drogi 17.12.01, 13:03
          Gość portalu: jaro napisał(a):

          > > Żuławy chyba faktycznie niełatwo pokochać, ale przypuszczam, że gdyby sie w
          nie wgryźdź...
          > Obecnie dostrzega sie i tam zainteresowanie przeszłością, co przejawia się choć
          > by dbałością o stare cmentarz. ...
          > Masa tam też dobrze zachowanych domów z podcieniami.

          Jaro, dawno Cie nie spotkalam. Juz myslalam, ze gdzies wyjechales na Swieta,a le
          dopiero przeczytalam pod "spotkaniami forumowiczow" ze to troche pozniej.

          Masz racje, ulawy nielatwo pokochac, ale jakjuz sie pozwolimy im zauroczyc, to
          wtedy wpada sie na leb, na szyje. I zaczyna sie drazyc ich historie. Historie
          trudno i krzywdzaca dla tej ziemi.
          Zaczyna sie dbalosc o przeszlosc, bo z tego sa konkretne pieniadze. Holendrzy sie
          za to wzieli, tzn jakies tam dotacje ponoc na ulawy maja isc, tak jak przyjazdy
          mennonitow maja na celu zmobilizowanie tych ludzi do poczucia wiezi w ziemia.
          Zyja tutaj juz od 1945/46 roku a wciaz ja traktuja jak obca.

          Takie wspaniale rzeczy Tu opisujecie wszyscy, zal ze zima i ze nie czas na
          wloczegi...
          :-))))
    • petelka Re: Boczne Drogi 05.12.01, 10:33
      Mnie też zaswędziały łapki na ten temat. I chciałabym opowiedzieć Wam o pewnym
      miejscu niedaleko od Trójmiasta, gdzie można poczuć się jak w Bieszczadach lub
      Gorcach. Może powiecie: a, znamy, znamy, ale dla mnie było to odkrycie
      tegorocznych wakacji, dlatego też piszę. Kilkanaście kilometrów za Wejherowem
      na linii Strzepcz-Strzebielino Morskie odkryłam najpiękniejsze chyba na
      Kaszubach widoki: wijąca się głebokich wąwozach Łeba, wysokie zbocza górskie
      porośnięte gęstymi lasami tworzące niezapomiany krajobraz. A perełką okolicy
      jest XVIII w. dworek szlachecki w Paraszynie, należący niegdyś do rodu von Bach-
      Zalewskich. W oryginalnych, przepięknie wystrojonych starociami wnętrzach
      znajduje się obecnie pensjonat i restauracja. W pobliskim Porzeczu ulokowało
      się Leśne Schronisko "Łowcy Przygód". Prześliczna jest też prywatna dacza
      położona nad samą rzeką, przerobiona z dawnego młyna. A niesamowity - dziki
      teren poligonu pod Strzepczem, przez który udało nam się przemknąć, bo akurat
      nie było wojennych.
      W przewodnikach o tych okolicach piszą, że kto raz tutaj zawita wracać będzie
      zawsze. Ja w każdym razie wracam.
      ps1. Dworek ma swoją stronę interentową - można tam zajrzeć, aby narobić sobie
      apetytu.
      ps2. Wnętrza dworku trzeba koniecznie zobaczyć, ale tym o mniej zasobnych
      portfelach polecam najwyżej herbatkę.
      • kasia_57 Re: Boczne Drogi 05.12.01, 10:43
        petelka napisał(a):

        > Może powiecie: a, znamy, znamy, ale dla mnie było to odkrycie
        > tegorocznych wakacji, dlatego też piszę. Droga Petelko, Twoj opis byl swietny.
        I nie chodzi o to, zeby odkrywac jakies super dzikie i nie znane miejsca. Zeby
        powalic na kolana. Kazdy z nas gdzies sie szwenda, i kazdy widzi to co inni, ale
        kazdy widzi to po swojemu. I wlasnie to jest idea tego watku.

        czasem miejsca oklepane - okazuja sie bardzo ciekawe, jak na nie spojrzec inaczej.
        Ja do siedziby von Dem Bach-Zelewskich na pewno zajade - dzieki Twojemu opisowi.
        Tymbardziej, ze z v.d.B.Z, kojarzy nam sie przeciez Warszawa i jej agonia.
        pozdrawiam i czekam na dalsze "swedzace lapki".
        :-))))
        • Gość: skorpik Re: Boczne Drogi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.12.01, 11:12
          kasia_57 napisał(a):

          > petelka napisał(a):
          >
          > > Może powiecie: a, znamy, znamy, ale dla mnie było to odkrycie
          > > tegorocznych wakacji, dlatego też piszę. Droga Petelko, Twoj opis byl swie
          > tny.
          > I nie chodzi o to, zeby odkrywac jakies super dzikie i nie znane miejsca. Zeby
          > powalic na kolana. Kazdy z nas gdzies sie szwenda, i kazdy widzi to co inni, al
          > e
          > kazdy widzi to po swojemu. I wlasnie to jest idea tego watku.
          >
          > czasem miejsca oklepane - okazuja sie bardzo ciekawe, jak na nie spojrzec inacz
          > ej.
          > Ja do siedziby von Dem Bach-Zelewskich na pewno zajade - dzieki Twojemu opisowi
          > .
          > Tymbardziej, ze z v.d.B.Z, kojarzy nam sie przeciez Warszawa i jej agonia.
          > pozdrawiam i czekam na dalsze "swedzace lapki".
          > :-))))

          polecam Rowy i okolice, Poddąbie - polana z domkami letniskowymi w środku
          pieknego lasu, 300m do morza, pusta plaża poprostu raj na ziemi! poza tym
          Rowokół, Park Krajobrazowy, dwa jeziora, nieopodal Kraina w Kratkę. Rewelacyjne
          okolice, lasy, jeziora, morze, cisza, idealne trasy rowerowe...
          Jak będziecie zainteresowani napisze cosik więcej. Narazie uciekam - przychodzi
          na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajcie kciuki !!

          • kasia_57 Re: Boczne Drogi 05.12.01, 11:41
            Gość portalu: skorpik napisał(a):

            > przychodzi
            >
            > na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajcie kciuki !!
            >
            No i przyszedl??????
            • Gość: skorpik Re: Boczne Drogi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.12.01, 09:18
              kasia_57 napisał(a):

              > Gość portalu: skorpik napisał(a):
              >
              > > przychodzi
              > >
              > > na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajcie kciuki !!
              > >
              > No i przyszedl??????


              Kasiu, przyszedł 15.25, 4.7kg, 62cm - TYTAN, było ciężko, ale przeciez kobiety sa
              dzielne!!! jest piekny, dwujajowy i będzie łamał serca niewieście!
              • lucy_z Re: Boczne Drogi 06.12.01, 09:43
                Gość portalu: skorpik napisał(a):

                > kasia_57 napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: skorpik napisał(a):
                > >
                > > > przychodzi
                > > >
                > > > na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajcie kciuki
                > !!
                > > >
                > > No i przyszedl??????
                >
                >
                > Kasiu, przyszedł 15.25, 4.7kg, 62cm - TYTAN, było ciężko, ale przeciez kobiety
                > sa
                > dzielne!!! jest piekny, dwujajowy i będzie łamał serca niewieście!

                Skorpiku kochany:) A czyj to ten piękny młodzieniec?????????
                • Gość: skorpik Re: Boczne Drogi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.12.01, 10:06
                  lucy_z napisał(a):

                  > Gość portalu: skorpik napisał(a):
                  >
                  > > kasia_57 napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: skorpik napisał(a):
                  > > >
                  > > > > przychodzi
                  > > > >
                  > > > > na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajcie kc
                  > iuki
                  > > !!
                  > > > >
                  > > > No i przyszedl??????
                  > >
                  > >
                  > > Kasiu, przyszedł 15.25, 4.7kg, 62cm - TYTAN, było ciężko, ale przeciez kob
                  > iety
                  > > sa
                  > > dzielne!!! jest piekny, dwujajowy i będzie łamał serca niewieście!
                  >
                  > Skorpiku kochany:) A czyj to ten piękny młodzieniec????????

                  poniekąd mój, a ściślej mojej siostry!

                  • kasia_57 Re: Boczne Drogi 06.12.01, 10:19
                    Gość portalu: skorpik napisał(a):

                    > lucy_z napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: skorpik napisał(a):
                    > >
                    > > > kasia_57 napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: skorpik napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > > przychodzi
                    > > > > >
                    > > > > > na świat nowy jednorożec, nie moge tego przegapić, trzymajc
                    > ie kc
                    > > iuki
                    > > > !!
                    > > > > >
                    > > > > No i przyszedl??????
                    > > >
                    > > >
                    > > > Kasiu, przyszedł 15.25, 4.7kg, 62cm - TYTAN, było ciężko, ale przecie
                    > z kob
                    > > iety
                    > > > sa
                    > > > dzielne!!! jest piekny, dwujajowy i będzie łamał serca niewieście!
                    > >
                    > > Skorpiku kochany:) A czyj to ten piękny młodzieniec????????
                    >
                    > poniekąd mój, a ściślej mojej siostry!
                    >
                    No to radosc wielka! I ogromne gratualacje!!!! I zyczenia od dobrych wrozek, zeby
                    zawsze mial w kieszeni choc grosik, przyjaciela choc jednego acz wiernego, zapal
                    do zycia taki jak do narodzin, koiete piekna i dobra, radosc w sercu i szczescie
                    w progu. :-)))
    • petelka Re: Boczne Drogi 05.12.01, 10:57
      To też z tegorocznych wypraw: Skórcz i jego okolice.
      Skórcz, nazywany bramą do Borów Tucholskich czaruje swoją urodą: górującym nad
      nim olbrzymim kościołem, zachowanym z dawnych czasów układem ulic, starymi
      domkami i tą nieuchwytną atmosferą, która powoduje, że akurat w tym miejscu
      czujesz się dobrze. I gdyby tylko poodnawiać te domki, dopieścić to miasteczko,
      to myślę, że stałoby się podobną perełką jak Kazimierz nad Wisłą. Ale i tak
      warto tutaj zajrzeć.
      Ze Skórcza dojechaliśmy do letniskowej wioski Kasparus.Muszę przyznać się, że
      po wyjściu z autobusu aż zaniemówiłam z wrażenia. Przede wszystkim zadziałał
      tak na mnie niezwykły spokój tego miejsca, tej niewielkiej, pieknej wioski ze
      starymi, drewniamymi domkami, zagubionej w bezkresie Borów Tucholskich. Jeżeli
      kiedykolwiek traficie tutaj to zajrzjcie do miejscowego kościółka, gdzie mam
      nadzieję, że spotkacie jeszcze starszego księdza-rezydenta, który na pewno
      pokaże Wam jego wnętrze i opowie zarówno o nim, stojącym obok dzwonie oraz o
      całej wsi, jej historii i czasach obecnych. Zajdzie też na miejscowy cmentarz,
      gdzie człowiek zaczyna rozumieć śmierć jako coś naturalnego i przestaje się jej
      bać (przynajmniej takie było moje odczucie).
    • Gość: jaro dostałem taki e-mail IP: 192.168.3.* 16.12.01, 00:00

      Ręką mistrza Andrzeja

      Nad lubelskim wzgórzem zamkowym od wieków góruje smukła
      sylwetka gotyckiej świątyni. Królewska kaplica Trójcy Świętej jest zabytkiem
      jedynym w swoim rodzaju, harmonijnie łącząc elementy wzajemnie się
      uzupełniających dwu wielkich kultur europejskiego średniowiecza. Zbudowana
      przez Kazimierza Wielkiego, ozdobiona malowidłami ściennymi przez Władysława
      Jagiełłę jest przykładem połączenia architektury łacińskiego gotyku zachodniej
      Europy i polichromii wykonanej przez malarzy ruskich zgodnie z kanonem
      artystycznym i ikonograficznym obowiązującym w sztuce obrządku wschodniego.
      Zakończyły się właśnie wieloletnie prace przy konserwacji polichromii
      pokrywającej ściany kaplicy. Trud i starania konserwatorów, którzy przez
      kilkadziesiąt lat próbowali ratować cenne malowidła, nie poszedł na marne. To
      właśnie dzięki nim możemy nadal uczestniczyć w duchowym i artystycznym
      misterium tego niepowtarzalnego wnętrza.
      Początek panowania Jagiellonów zbiega się z trwającym przez dwa
      stulecia okresem rozkwitu Lublina. Tutaj krzyżują się polityczne i handlowe
      drogi Rzeczypospolitej. Zamek często gości monarchów, ich rodziny i dwór,
      bowiem położony jest niedaleko ówczesnych granic Litwy i stanowi pośrednią
      stację w podróży między dwiema stolicami: Wilnem i Krakowem. Długosz opisuje
      gorące przyjęcie Jagiełły w Lublinie podczas przejazdu w 1386 r. do Krakowa na
      ślub i koronację. Król wiele uczynił dla miasta, nadając szczególnie korzystne
      przywileje kupcom lubelskim. Przebywając często w Lublinie mógł uznać to miasto
      za godne królewskiej fundacji. Podaną przez Długosza datę 1395 wiąże się nie z
      powstaniem, lecz z renowacją lub uposażeniem już istniejącego kościoła. Król
      nie tylko zadbał o zapewnienie stałych dochodów na utrzymanie kaplicy zamkowej,
      ale z pewnością chciał ją uświetnić i upiększyć. Sprowadzeni przez niego ruscy
      malarze pracowali w wielu polskich świątyniach, a dla prywatnej przyjemności
      króla pokryli malowidłami ściany dormitorium na Wawelu. Do Lublina przybyło
      kilku malarzy o indywidualnych możliwościach twórczych i różnym rodowodzie
      artystycznym, którzy pracując razem, realizowali jednolitą koncepcję ustaloną
      przez bizantyjski kanon ikonograficzny. Można przypuszczać, że byli to mnisi,
      traktujący swoją pracę jako formę służby Bogu. Z tekstu fundacyjnego znamy imię
      najważniejszego z nich -mistrza Andrzeja. Skromniejsi podpisali się w trudno
      dostępnych zakamarkach sklepień imionami: „Kurył" (Cyryl) i „Juszko". Malarze
      stanęli przed trudnym zadaniem. Dotychczas wykonywali swoją pracę we wnętrzach
      cerkiewnych o zupełnie innej architekturze. Tam wszystko było ustalone i
      wiadome: kolejność przedstawień, miejsce dla poszczególnych tematów. Nie chcąc
      zawieść zaufania króla, szukali rozwiązań kompromisowych. I tak np. na ścianie
      łuku tęczowego umieścili sceny i tematy, które w cerkwi znalazłyby się w
      stojącym nie opodal ikonostasie. Na ścianach kaplicy rozwinęła się jedyna w
      swoim rodzaju opowieść o wielu wątkach: cykl pasyjny, różne tematy Starego i
      Nowego Testamentu, a także wizerunki świętych obrządku wschodniego. Sklepienie
      uosabia obraz niebiańskiej chwały Chrystusa wśród świętych i hierarchii
      anielskich. Malowidła pokrywają całe wnętrze, wspaniale wpółgrając z jego
      lekką, gotycką architekturą. Zleceniodawca król Jagiełło - sportretowany w
      scenie fundacyjnej (jedyny zachowany portret króla malowany za jego życia) z
      pewnością rad był z pracy malarzy i hojnie wynagrodził ich trud i starania.
      Tekst na łuku tęczowym opisujący całe wydarzenie zachował się tylko częściowo,
      natomiast szczęśliwie ocalał fragment mówiący, że prace w kościele zostały
      ukończone „ręką Andrzeja" 10 sierpnia 1418 r.
      Malarze zastosowali tu wypróbowaną i dobrze sobie znaną
      technikę fresku bizantyjsko-ruskiego, będącego kontynuacją ściennego malarstwa
      starożytnego. Dwuwarstwowa zaprawa malowideł składa się z czystego wapna,
      drobno ciętych włókien lnu i słomy bliżej nie określonego zboźa. Zaprawa taka
      była trwała i odporna na uszkodzenia mechaniczne. W kaplicy ta teoria została
      poddana praktycznej próbie: tynki zniszczone w XIX w. gęstym i głębokim
      nasiekiem nie skruszyły się i nie odpadły całkowicie od muru. Malarz kładł
      zaprawę systemem dniówek. Pokrywał nią tylko taki fragment ściany, na którym
      malowidło można było ukończyć w ciągu jednego dnia. Na świeżą, wygładzoną
      zaprawę nanoszono rysunek, często wyciskany rylcem w wilgotnym tynku. Barwniki
      roztarte z wodą nakładano pędzlem na mokry tynk, opracowując kolorystycznie
      malowaną scenę. W wyniku reakcji chemicznej zachodzącej w wysychającej zaprawie
      wapiennej, na jej powierzchni powstawała mocna, błyszcząca warstewka
      krystalicznego węglanu wapnia, która stała się spoiwem farb w tej szlachetnej i
      bardzo trwałej technice freskowej (al fresco, buon fresco). Wymagało to
      wielkiej wprawy oraz szybkiej i bezbłędnej pracy. We fragmentach, których efekt
      nie zadowolił malarzy (np. głowy dwu archaniołów na sklepieniu), odkuto
      prostokątne pola już wyschniętego tynku, założono i wygładzono świeżą zaprawę i
      pracę powtórzono. Przy wykończeniach szczegółów, w światłach i głębokich
      cieniach stosowano również retusze na wyschniętym tynku farbami utartymi z wodą
      wapienną lub temperą. Stosowano jedynie trwałe pigmenty naturalne nie ulegające
      zmianom pod wpływem zasadowego odczynu wapiennej zaprawy (biel świętojańska,
      węgiel drzewny, azuryt i malachit ucierany z minerałów, naturalne glinki
      żelazowe w odcieniach żółci, czerwieni i brązu). W nimbach i szczegółach stroju
      wprowadzano złocenia.
      Kaplica i budzące podziw współczesnych malowidła znajdowały się
      w dobrym stanie jeszcze w 1650r. W XVII i XVIII w. wojenne losy
      Rzeczypospolitej oraz stopniowa utrata środków na utrzymanie kaplicy
      spowodowały postępujący upadek zamkowego kościoła. Kiedy w latach dwudziestych
      XIX w. zrujnowany lubelski zamek odbudowano z przeznaczeniem na więzienie,
      malowidła zatynkowano kalecząc gładką powierzchnię fresku gęstym nasiekiem.
      Polichromię pod tynkiem „odkrył" w latach 1897-1899 malarz Józef Smoliński. W
      1903 r. powołano cesarską komisję do odsłonięcia jak największej powierzchni
      malowideł, aby odpowiedzieć, jakim sposobem ruskie malowidła znalazły się w
      polskim kościele. Przy okazji szybko prowadzonych prac wiele fragmentów, w tym
      tekst fundacyjny z tytulaturą Jagiełły zostało zniszczonych. Do sprawy
      powrócono w zmienionej sytuacji historycznej. Okupacyjne władze austriackie
      przy współudziale Lubelskiego Koła Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości
      podjęły decyzję o przystąpieniu do konserwacji odnalezionych fresków. W
      poczuciu wagi i trudności zadania o przeprowadzenie prac zwrócono się do
      jednego z najbardziej cenionych wówczas specjalistów - prof. Juliana
      Makarewicza z Krakowa, wykonawcy wielu prac konserwatorskich przy
      najcenniejszych malowidłach ściennych, również na Wawelu. Stosował on
      opracowane przez siebie metody. Szczegółowe rozwiązania budzą dziś poważne
      wątpliwości: użycie zalewek gipsowych czy doczyszczanie pobiał kwasem octowym -
      to zabiegi niebezpieczne, grożące uszkodzeniem i wywołaniem groźnych reakcji
      chemicznych. Trzeba jednak pamiętać, że metody te były zgodne ze stanem
      ówczesnej wiedzy. Pracami objęto polichromię w prezbiterium kaplicy: usunięto
      resztę tynków z XIX w., oczyszczono powierzchnię, zakitowano i wypunktowano
      ubytki, a także wykonano rekonstrukcję nie zachowanych fragmentów. W niezwykły
      i zaskakujący sposób ten pierwszy zespół konserwatorów kaplicy stał się nam
      szczególnie bliski. We wrześniu 1987 r. „otrzymaliśmy" od nich bowiem list,
      napisany 8 sierpnia 1917 r.; włożony do butelki razem z
      egzemplarzem „Ilustrowanego Kuriera Codziennego" został zamurowany we wnęce w
      łuku tęczowym kościoła. Tekst listu jest wzruszającym przesłaniem z czasów
      krwawej wojny światowej, nie nazywanej
      • kasia_57 Re: dostałem taki e-mail 17.12.01, 15:32
        Jaro, Ty strasznie judzisz, i to teraz w zimie,kiedy nie mozna zerwac sie z
        fotela i pognac w kierunku Lublina, ot tak po prostu...
        To wspanialy tekst, to, co przeslales.
        I cos mi sie wydaje, ze dzieki tej gieldzie pt. Boczne Drogi - zacznie znowu
        byc modne zwiedzaniem sercem.
        Jak znowu dostaniesz podobnego maila - podziel sie nim, bo warto. Mysle, ze
        lato zejdzie nam na jakichs wloczegach po wspanialych wertepach i chaszczach...

        POlecam - na poludniu Polski - cmentarze po zostale po I wojnie swiatowej. Jako
        ze w okolicach Gorlic dzialy sie straszne rzeczy (mam na mysli ciezkie walki)
        wiec tych cmentarzy pozostalo troche w roznym stanie. Taka wizyta kaze sie
        zastanowic choc przez chwile nad pędem zycia i jego trwaniem.


        • Gość: koprofag Re: dostałem taki e-mail IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 17.12.01, 16:06
          Jadac ostatnio do poznania w miejscowosci brusy zauwazylem ciekawy obiekt
          sztuki sakralnej - robi wrazenie wielkoscia i proporcjami. Kiedys to umieli
          budowac. Gdybu ktos bawil w tamtych stronach - polecam.
          Jest tez co ogladac w swietej lipce - straszne zadupie, ale wybierajac sie w
          lecie na mazury zajrzyjcie
    • petelka Re: Boczne Drogi (kolejowe) 18.12.01, 13:20
      Budowę Kolei Nadzalewowej (Haffuferbahn-HUB), która miała połaczyć Elbląg z
      Królewcem, rozpoczęto w 1897 r. W maju 1899 odddano do użytku oddcinek Elbląg-
      Frombork a 3 m-ce później: Frombork-Braniewo. Główną stacją na trasie Kolei
      było Tolkmicko, gdzie do dziś można obejrzeć śliczny budynek dworca. Kolej
      obsługiwała zarówno ruch lokalny jak i pociagi turystyczne jadące do Królewca,
      które w Tolkmicku miały połączenie promowe do Krynicy Morskiej.
      Po 1945 r. Kolej zatraciła swoje przedwojenne znaczenie. Ale mimo to warto
      przejechać się tą trasą, biegnącą momentami nad samą plażą, a na odcinku
      Tolkmicko-Frombork wypatrzeć z okien pociągu leżący w wodach Zalewu Wiślanego
      potężny głaz narzutowy - Święty Kamień.
      Byle do wiosny!!!
      Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka