mlody2200
27.06.07, 17:05
Gdynia Centrum. Było około godzin czternastej. Z wyjścia "Baru Mlecznego
Słonecznego" wyszedł policjant w mundurze. W ręku niósł siadkę, w której
znajdywały się pojemniki (śniem przypuszczać, że z obiadem). Następnie udał
się on do raiowozu. Samochód stał na przeciwko baru, na trawniku, z
włączonymi światłami awaryjnymi, kilka metrów za znakiem zakazu parkowania
jak również kilka metrów przed parkingiem. Z kolejki osób oczekujących przed
barem padła uwaga w kierunku policjantów i rozpoczeła się dyskusja, której
przebieg postaram się odtworzyć:
Policjant: Chce mi Pan wystawić mandat ?!
Mężczyzna: Nie, tylko zwracam uwagę.
P: Czy chce mi Pan wystawić mandat ?!
M: Jako funkcjonariusze powinniście dawać przykład !
P: Zapraszam do radiowozu.
M: A po co ?!
Funkcjonariusz pochodzi i łapie mężczyzne pod rękę
P: Zapraszam do radiowozu.
M: Puść mnie człowieku, co ja Ci zrobiłem !
Otwierają się prawe drzwi radiowozu, wysiada drugi funkcjonariusz i podchodzi
nic nie mówiąc.
P:Prosze do radiowozu.
Mężczyzna idzie z funkcjonariuszami i wsiada do wozu. Samochód odjeżdża.
Odzywa się głos starszej Pani z kolejki: "I co on im zawinił, wywiozą go za
miasto i spałują."
Czy tak ma wyglądać obrona prawa w IVRP, czy tak mają wyglądąć "nowe
standardy demokracji".