Gość: proxy3
IP: 213.76.179.*
14.01.02, 15:46
czy ktos czyta feleitony "kulinarne" w piatkowym Co jest grane? przeczytalem
trzy ostatnie....... czyste jaja..... czy ktos TO czyta przed drukiem? watpie
szczerze.... gazeta, ktora chce narzucac ogolnopolski poziom nie powinna
drukowac takiego belkotu....
przeciez ten czlowiek nie ma pojecia ani o kuchni ani o pisaniu.... ciagle
powiele te same piec zdan, ktore jemu sie wydaja zabawne.... na kogo on sie
stylizuje? no bo nie na Maklowicza przeciez....
czy redakcja GW nie moze "wydelegowac" kogos innego do tego zadania?
ja rozumiem, ze w Gdansku nie ma tylu restauracji co w Warszawie i Krakowie,
ale wtedy powstaje pytanie po co to robic?
mozna sie oczywiscie umowic ze opisujemy osiedlowe budy z hot-dogami, ale wtedy
nie uzywajmy takiego napuszonego (smiesznego) jezyka.... i podawajmy podstawowe
informacje: gdzie buda stoi, w jakich godzinach jest czynna i po ile te hot-
dog....
zupelnie serio.... nie moge wyjsc z podziwu.... co to sa za teksty....wystarczy
naprawde polozyc obok siebie trzy dowolne odcinki tej "tworczosci", aby
zrozumiec co mam na mysli
pozdrawiam bez smaku