Gość: Radca
IP: *.net81-64-36.noos.fr
03.12.03, 21:30
Gratulacje dla redaktora Daszczynskiego. Ciekawa sprawa mogaca byc
precedensem w odkrywaniu powiazan swiata biznesu z lokalna polityka. Czy
przyznanie sie do przyjazni z prezydentem miasta jest przyznaniem sie do
winy? Komu wlasciwie zostalo zaplacone te 700 000 marek? Tym razem nie
mowimy o bylym prezydencie Franciszku J., ale o innym czlowieku i o innym
miescie. Wydawaloby sie, ze pod latarnia najciemniej, jednak przez cala
miniona dekade gwiazda dziennikarstwa sledczego na Wybrzezu wyzywala sie
wlasnie pod latarnia, konentrujac sie na relatywnie malych aferach samorzadu
nad Motlawa. Jesli dobrze pamietam doniesienia prasy, to w Gdansku prowizja
dla bylych radnych byla 20 razy nizsza niz w Gdyni. Odnosilo sie wrazenie
(mowie o poczatku lat 90-tych), ze zapotrzebowanie na sukces w Gdyni bylo
wprost proporcjonalne do popytu na afery w Gdansku. Jesli sie nie myle, to
malwersjacje w przedsiebiorstwach komunalnych nie doprowadzily nigdy do
odpowiedzialnosci karnej jej dyrektorow, ale sluzyly jakiejs grze
politycznej z niewidzialnymi graczami. Kto sie przez te lata ukrywal za
drzwiami prokuratorow, specsluzb i srodkow ksztaltowania opinii publicznej?
Czy redaktor Daszczynski bedzie w swym tropie na dawna ulice Czolgistow
rownie niezlomny jak na Nowych Ogrodach? Czolgiem, Panie Redaktorze.
Z zyczeniami zawodowych sukcesow,
Byly Gdynianin