Dodaj do ulubionych

Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty !

05.08.08, 13:08
Witam
Pisze jako tata obserwator i uczestnik ciezkiego procesu jakim jest
pierwszy etap zycia malego szkraba .
Chcialbym podzielic sie w kilku zolnierskich prostych slowach
wlasnymi przemysleniami po 2 miesiacach obecnosci malego domownika .
1. Szkoly rodzenia sa ok . Zaden wstyd dla faceta tam isc !
2. Nic nie zastapi myslenia i rozsadku !!
3. Smoczki sa ok - trzeba po prostu czytac inen badania naukowe
4. mleka w cycku moze nie byc - cokolwiek by wam nie wmawiali
5. Mozna cycki mietolic ale z pustego to i taki gosc na S nie naleje
6. Jak nie ma mleka to dziecko najczesciej sie wk..wia a jak sie
wk...ia to sie prezy i zaciska piesci .
7. Jak sie to powie lekarzowi to powie ze kolka i ze tak musi byc .
8 Jak lekarz ze srednim zaskokiem kaze isc do poradni
9. Jak to jest stary lekarz to sie pozna ze glodny - ale takich to
malo
10. Glodne dziecko przez tygodnie nasila darcie sie . Cwiczy pluca
cwiczy struny , cwiczy niestety tez prog odpornosciowy rodzicow
11. Jak sie glodne dziecko drze juz ciagle to o scinke miedzy
rodzicami latwo .
12. jak sie zacznie czytac to co google wypluje to sie zaczyna
kombinowac z herbatkami kropelkami i takie tam - no bo kolka !
13 Z Bogiem sprawa jak to kombinowanie z kropelkami nie szkodzi !
Ale nam proponowanu juz nawet czopki uspakajajace !!!
14 Ponad 2000 lat chrzescijanstwa nie wyplenilo odczyniania urokow i
innych obrzedow poganskich . Do tego mam o tyle szacunek ze nie
szkodza dziecku . Najwyzej sie wyspowiadam ksiedzu liczac na lekka
pokute.
15 G..o to prawda ze jak zacznie sie dokarmiac to skore bobasa
pokryje swiad , dostanie wszytskich mozliwych alergii nad domem
zbiora sie kumulusy a kury w promieniu przestana sie niesc !

Jezeli ktos dotrwal do konca tej listy sfrustrowanego taty ktorego
bobas darl sie 2 miesiace bo byl glodny a wystarczyla JEDNA butelka
mleka i smoczek na uspokojenie to powiem jeszcze jedno :
Wszyscy Wy doradcy od siedmiu bolesci idzcie w cholere z waszymi
radami z ktorymi czlowiek nie wie co ma potem zrobic ! NIC nie
zastapi instynktu i zdrowego myslenia !

I zeby nie bylo ze inne ssaki itd
dokladam fragment mojego postu z innego forum

> Dlaczego inne ssaki w naturze zawsze karmia mlode bezproblemowo?

To jest mit !!! Nie wolno porownywac dziecka do innych ssakow !!
Moze genetycznie jestesmy podobni do swin czy krow ale ten argument
jest wyjatkowo latwy do obalenia . Ilez to razy slyszelismy ze suka
karmi kocieta albo kocica psiaki itp to po pierwsze
po drugie ile trwa sredni cykl karmienia ? miesiac dwa trzy ?
a co potem ? ano dokoarmianie i wprowadzanie no ale to zalezy jaki
to ssak . Jak ktos mieszkal na wsi to tez wie ze z mlekiem krowy to
nie tak wesolo ze zawsze daje wiadra mleka . Sa takie co nie daja i
te szybko ida na stol a cielaki dokarmiane sa mlekiem innej krowy .


Od urodzenia towarzyszyly mi zwierzeta psy i koty i uwierzcie mi nie
raz widywalem takie sytuacje . Sek w tym ze "inne ssaki" ktore tak
chetnei przywolywane sa jako przyklad nie maja glosu i nie powiedza
nam o swoich problemach

A jako dowod ostateczny powolam sie na teorie przetrwania i ewolucji
Co sie dzieje z osobnikami ktore nie potrafia sie przystosowac ?
gina ! Jak Psia mama (zeby nie pisac suka) nie ma pokarmu i opuszcza
mlode co sie dzieje - mlode gina jak zgina mlode to co sie dzieje
natura wyelimuje kolejne pokolenie ktore jest za slabe zeby
przetrwac . Efekt koncowy - zostaja tylko osobniki najsilniejsze
ktore sie zaadoptowaly .

Przewaga czlowieka jest to ze mysli (choc sa dowody obalajace ta
teze) i potrafi reagowac na pewne sytuacje

Pytanie tylko ile psich czy kocich mam opisalo swoje problemy z
laktacja na forum .

Obserwuj wątek
    • ziuta2040 Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:22
      witaj
      szanuje Twoje zdanie, ale mam zupełnie inne.
      moja mała tez płakała (;-) i nadal czasem to robi) ale udało mi sie
      wytrzymac i nadal karmie piersia choc kilka razy było blisko butelki.
      ktos kiedys napisał czy powiedział, że KARMIENIE PIERSIA RZADKO JEST
      BEZPROBLEMOWE, ALE TO OD NAS ZALEZY czy znajdziemy wyjscie ( na
      hipotetyczny problem). karmienie piersia to jak kazda inna sprawa.
      mozna zrezygnowac albo walczyc, to zalezy od człowieka, a takze
      otoczenia. wsparcie miałam w meżu, innym mówiłam:spadać...
      pozdr
      • amelllia Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:36
        Tylko, że tę walkę nie zawsze da się wygrać. Wbrew temu co piszą
        w "mądrych" poradnikach laktacyjnych.
        • zona_mi UWAGA - posty na czerwono 05.08.08, 18:10

          to dyskusja przeklejona z f.Niemowlę.

          Ostatni raz - kolejne duble usunięte będą bezlitośnie.
    • matysiaczek.0 Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:42
      Także choć pewnie nakrzyczą na mnie i choć karmię swego 2-miesięcznego ludzia piersią i karmić będę jak długo się da, i choć uważam, że chcieć mieć pokarm to móc mieć pokarm, to w kilku punktach zgadzam się z Tobą Jaufoludku. Ale co to terroryzmu laktacyjnego, to za ostre słowa! pzdr
    • gagatek78 Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:46
      Nie wiem czy mieliście w tym ciężkim czasie spotkać się z doradcą laktacyjnym na
      żywo, chyba nie, skoro takie masz przemyślenia...
      Oczywiście że może być problem z pokarmem. Oczywiście, że dziecko się wtedy drze.
      Równie oczywiste jest to, że najprostszym wyjściem jest podać flaszkę.
      A ja uważam, że warto zacząć od zasięgnięcia fachowej porady, i to nie na forum
      internetowym, bo wtedy kontakt jest z natury swojej zaburzony, i faktycznie nie
      zawsze wiadomo, co z tą poradą zrobić. Nic nie zastąpi konsultacji na żywo.
      Pozdrawiam
      • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:53
        > Nie wiem czy mieliście w tym ciężkim czasie spotkać się z doradcą
        laktacyjnym

        mielismy okazje - godzinne spotkanie ocena noworodka , ocena
        ssania , propozycje przystawien . Maluch dobrze ssal dobrze polykal
        jak mial co
        Zalecenia masaz , ziola ew rozgazowane piwo karmi i propozycja
        nastepnej wizyty
        Koelejna to samo co wyzej
        trzeciej nie bylo - znam lepsze sposoby na marnowanie 150 zl
        a mleka jak nie bylo tak nie bylo
    • iv-o Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:49
      Oczywiście, że różnie bywa. Ja też walczyłam, było trudno, ale teraz jest lekko.
      A jakie masz zdanie na temat poradni laktacyjnych? Tez nie pomogli i się nie znają?
      • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:54

        > A jakie masz zdanie na temat poradni laktacyjnych? Tez nie pomogli
        i się nie zn
        > ają?

        Nam nie pomogli . Napisac ze sie nie znaja byloby krzywdzace i
        neisprawiedliwe
    • martusia_25 Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:53
      Masz prawo karmić swoje dziecko czym chcesz. Jeśli pytasz o
      karmienie specjalistę od laktacji to, jako że wybrałeś właśnie jego,
      ów specjalista zakłada, że chcesz by Twoje dziecko było karmione
      naturalnie. Więc mówi, co robić, by dziecko karmić naturalnie. Jeśli
      widzisz, że nadal jest głodne to możesz podać butelkę lub znów
      spytać spejalistę od laktacji, co zrobić, żeby dalej karmić je
      piersią. Oczekiwanie, że w poradni laktacyjnej powiedzą, żeby podać
      butelkę, jest podobne do oczekiwania że na kursie przedmałżeńskim w
      kościele katolickim opowiedzą, jak wychowywać dzieci zgodnie z nauką
      Buddy. Zgadzam się z Tobą, że nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Ale
      pretensje, że nie podjąłeś decyzji o karmieniu swojego dziecka
      butelką, zamieszczane na forum Karmienie Piersią o nim nie świadczą.
      A wulgarny język jest nie tylko sprzeczny z Netykietą, ale też po
      prostu obrzydliwy - szczególnie w odniesieniu do dziecka.
      • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:29
        martusia_25 napisała:
        > Oczekiwanie, że w poradni laktacyjnej powiedzą, żeby podać
        > butelkę, jest podobne do oczekiwania że na kursie przedmałżeńskim w
        > kościele katolickim opowiedzą, jak wychowywać dzieci zgodnie z nauką
        > Buddy.

        To akurat nie do końca prawda - bywają sytuację, że dziecko trzeba dokarmiać
        mieszanką (patrz mój post niżej). Tylko że faktycznie, dobry doradca laktacyjny
        zaordynuje inną metodę dokarmiania zamiast butelki.
      • aurita Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 06.08.08, 11:29
        Ja taka rade dostalam: dokarmiac sztucznym...
        Bo chyba lepjej dac modyfikowane niz zaglodzic dziecko dla wlasnej ambicji??

        > piersią. Oczekiwanie, że w poradni laktacyjnej powiedzą, żeby podać
        > butelkę, jest podobne do oczekiwania że na kursie przedmałżeńskim w
        > kościele katolickim opowiedzą, jak wychowywać dzieci zgodnie z nauką
        > Buddy
    • jadzia.orbitrek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 13:54
      oj tata,widzę,że miałeś dużo wolnego czasu,żeby tu zajrzeć i
      napisać,czyli nie jest tak źle, co nie?
      karmie prawie rok,ale terrorystka nie jestem. i na tym forum nie ma
      terrorystek laktacyjnych. w ogóle, to wkurza mnie taki stereotyp,że
      jak sie karmi piersią(tudzież cyckami) to zaraz trzeba jakąś
      ideologię do tego dorabiać.ja karmię, bo karmię i już. w sumie to
      nawet do końca nie wiem, jakie skłądniki ma mleko mamy i jakie ma
      drogocenne własciwości.mam mleko to karmię, nie miałabym to bym nie
      karmiła.proste nie?
      tata, na drugi raz nie miętol tych "cycków" -nie wiem sobie czy
      żonie-bo możesz krzywdę zrobić.

      i mimo wszystko masz jakies tam poczucie humoru,więc nie jest
      jeszcze tak źle.
      i wiesz,ja też dałam dziecku butlę,nawet z mlekiem w środku.dziecko
      żyje i ma się dobrze.
      jadzia
      • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:02
        > oj tata,widzę,że miałeś dużo wolnego czasu,żeby tu zajrzeć i
        > napisać,czyli nie jest tak źle, co nie?

        Nie no teraz to jest bajka ! nawet juz obowiazkowych godzin
        nadliczbowych nie musze brac :-)))

        Zeby bylo jasne ja nie mam nic przeciw karmieniu piersia a wrecz
        popieram . Tylko ze jak sa jakies sytuacje nietypowe i robi sie
        problem to wszyscy do upadu wmawiaja ci rozne dziwne rzeczy :-)
        Wychodzac z czysto meskiego punktu widzenia dla mnie tez jest lepiej
        jak zona karmi piersia bo nie musze latac i roboc mleka ( a to za
        cieple a to za zime) , wyparzac butelek - to wcale nei jest takie
        fajne . Pod tym wzgledem cycek jest niedoscignionym idealem :-)

        Poki co - zeby nie bylo nie odstawilismy go calkiem ot - po prostu
        dajemu raz albo dwa razy dziennie po ok 60 ml a w tym czasie zona
        laktatorem probuje wydusic z siebie ten niedobor
        • lamarea Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:11
          jaufoludek napisał:

          > Poki co - zeby nie bylo nie odstawilismy go calkiem ot - po prostu
          > dajemu raz albo dwa razy dziennie po ok 60 ml a w tym czasie zona
          > laktatorem probuje wydusic z siebie ten niedobor

          jeżeli żona próbuje z laktatorem,to coś tam widocznie musi być :)) z drugiej
          strony szczerze żonę podziwiam,bo ja choćbym podłączyła się do laktatora o
          napędzie atomowym nie wydusiłabym z siebie ani kropli,a mały jakimś cudem na
          91centylu.W ogóle nie widziałam jeszcze swojego mleka na żywo,więc nie wiem tak
          do końca co moje dziecko tak naprawdę je ;)))
    • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:25
      Rozumiem (chyba) twoją frustrację.
      Długi ten twój post, ani tych słów kilka, ani takie one "proste żołnierskie"

      Jeżeli twój post ma celu przekazanie że (w krótkich żołnierskich słowach)":

      1. "Jeżeli dziecko się drze i pręży, to zawsze znaczy że jest głodne, bo w
      piersi brak pokarmu, i trzeba dac mu mieszankę" - mylisz się.

      2. "Wrodzony brak pokarmu na który nie ma rady to dość częsta sprawa" - mylisz się.

      3. "Bywa, że mimo wszelkich wysiłków matki, ojca oraz specjalistów od laktacji
      karmienie naturalne się z różnych powodów się nie udaje, albo udaję się tylko częściowo - masz rację.

      4. "Terroryści laktacyjni" absolutnie zakazują stosowania mieszanki i smoczka -
      mylisz się. To znaczy może i są jacyś "terroryści", którzy tak robią, ale
      normalni specjaliści od laktacji z pewnością nie. Zwracają tylko uwagę, że mogą
      one zaburzyć technikę ssania oraz laktację (choć wcale nie zawsze się tak dzieje, należy być wyczulonym na sygnały ewentualnych problemów). Co do dokarmiania mieszanką, są przypadki, że jest to
      wręcz zalecane jako niezbędne.

      5. "Karmienie mlekiem modyfikowanym nie zwiększa szansy wystąpienia alergii" -
      mylisz się. Wszelkie badania naukowe dowodzą, ze tak jest.

      6. Bywa, że dziecko "miętoli" pierś, wisi, długo ssie, ale pokarmu jest ciągle
      za mało" - masz rację. Zazwyczaj jest to spowodowane problemem z techniką ssania
      - ale nie zawsze.

      I pytanie: jak wyglądały przyrosty wagi u dziecka? Bo właśnie po przyrostach
      można ocenić, czy dziecko jest głodne i niedojada.

      U mnie dziecko faktycznie było głodne - było to widać po zbyt niskich
      przyrostach wagi. Konsultantka laktacyjna zaraz zaordynowała dokarmianie -
      najpierw mieszanką, potem w miarę możliwości moim własnym odciąganym mlekiem. Na
      którejś kolejnej wizycie zasugerowała system SNS (dokarmianie dziecka specjalną
      rurką jednocześnie ze ssaniem piersi). Udało mi się to wszystko odstawić koło 10
      tygodnia, i potem karmienie było już w zasadzie bezproblemowe i coraz bardziej przyjemne (teraz mała już 22m, nadal z wielką satysfakcją karmię )
      • agatar-m Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:42
        fajnie ze facet w ogóle jest taki,ze interesuje go temat, dziecko,
        czym jest karmione..itd...itp....bo są tacy co w ogóle maja to
        gdzieś...ważne żeby dziecko nie płakało....
        ja pierwszego karmiłam butelką od poczatku, drugiego piersia do tej
        pory i zyje...bardzo chciałam karmic piersia ( 1 nie mogłam bo był
        chory) a ponieważ nie miałam zadnych problemów, i od poczatku do tej
        pory mleka mam jak dla trojaczków to nie wiem co to znaczy walczyć z
        brakiem pokarmu,

        chciałam tylko napisać,ze fajnie ze wspierałeś żonę, a że wam nie
        wyszło....dzidziuś zdrowy, rodzice usmiechnieci, czego chcieć
        wiecej:))))

        pozdrawiam i zycze dalej tyle optymizmu:)
        • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 15:01
          > fajnie ze facet w ogóle jest taki,ze interesuje go temat, dziecko

          ja to nazywam odpowiedzialnoscia :-) Uwazam ze jesli kiedykolwiek
          chce powiedziec zonie jak chcialbym zeby moje dziecko bylo wychowane
          i miec na to realny wplyw to wydaje mi sie ze musze podjac choc
          czesc obowiazkow .

          no i po za tym wcale nie uwazam ze sie nie udalo - caly czas karmimy
          tzn zona karmi z piersi ok raz dziennie poajawia sie butelka a to co
          zje staramy sie "wydoic"

          Zeby nie bylo ze z ta butelko to tak latwo - jak ktos rozwaza
          przejscie to jest mase minusow . Trzeba kupic butelki , trzeba caly
          czas naprzemian gotowac wode potem chlodzic wode bo sie zagapilo i
          za ciepla jest , wyparzac i myc to cale cholerstwo
          Pod wieloma wzgledami cycyek to niedoscigniony ideal
      • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 14:54
        > 1. "Jeżeli dziecko się drze i pręży, to zawsze znaczy że jest
        głodne, bo w
        > piersi brak pokarmu, i trzeba dac mu mieszankę" - mylisz się.

        Nie napisalem ze to swiadczy TYLKo o tym ze jest glodne . Wiem o
        slabym rozwinieciu ukladu nerwowego

        > 2. "Wrodzony brak pokarmu na który nie ma rady to dość częsta
        sprawa" - mylisz
        > się.
        Nie napisalem ze nie ma wcale , napisalem ze dokarmiamy go butelka i
        to niewekuje jego zachowania i placz . Mleko jest i wg faktow w
        jakie by to slowa nei ubierac dla malucha jest go za malo


        > 4. "Terroryści laktacyjni" absolutnie zakazują stosowania
        mieszanki i smoczka -
        > mylisz się.

        Poprzez terroryzm laktacyjny rozumiem splaszczanie i uogolnianie
        polaczone z szufladkowaniem mam jako be do ktorego notorycznie
        dochodzi jesli tylko beda mialy odwage sie przyznac ze z
        jakiegokolwiek powodu podaly dziecku butelke

        > 5. "Karmienie mlekiem modyfikowanym nie zwiększa szansy
        wystąpienia alergii" -
        > mylisz się. Wszelkie badania naukowe dowodzą, ze tak jest.

        Ale te badania tez dowodza ze czynnik alergenny wystepuje w mleku
        matki i nie koniecznie zmiana diety to wyklucza .

        > 6. Bywa, że dziecko "miętoli" pierś, wisi, długo ssie, ale pokarmu
        jest ciągle
        > za mało" - masz rację. Zazwyczaj jest to spowodowane problemem z
        techniką ssani
        > a
        > - ale nie zawsze.

        tyle razy to slyszalem ze smiac mi sie chce , przepraszam :-))

        > I pytanie: jak wyglądały przyrosty wagi u dziecka? Bo właśnie po
        przyrostach
        > można ocenić, czy dziecko jest głodne i niedojada.

        przyrost byl ok 600 g w ciagu pierwszego miesiaca 3900 masa
        poczatkowa . polozna i lekarz stwierdzili ze sa ok i zeby
        przystawiac jak najczesciej
        • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 15:45
          jaufoludek napisał:
          > > 5. "Karmienie mlekiem modyfikowanym nie zwiększa szansy
          > > wystąpienia alergii" - mylisz się. Wszelkie badania naukowe dowodzą, ze tak jest.
          >
          > Ale te badania tez dowodza ze czynnik alergenny wystepuje w mleku
          > matki i nie koniecznie zmiana diety to wyklucza.

          Ależ oczywiście że wyklucza. Nie ma dzieci "alergicznych na mleko matki"*. Zawsze chodzi o alergię na jakiś składnik jej diety. Tylko że bywają dzieci alergiczne praktycznie "na wszystko", albo takie, których alergię bardzo trudno namierzyć. Wtedy karmienie specjalną mieszanką może być sensowniejszym wyjściem dla obojga.
          [*Owszem, istnieje cos takiego jak wrodzona nietolerancja laktozy, ale jest to sprawa baaardzo rzadka. Takie dziecko w ogole nie może jesc mleka mamy ani zwyklej mieszanki. Bardzo szybko (w ciągu pierwszych dwóch, trzech tygodni) widać, że dziecko jest w bardzo złym stanie ogólnym, bo po prostu nie przyswaja pożywienia]


          > > 6. Bywa, że dziecko "miętoli" pierś, wisi, długo ssie, ale pokarmu jest ciągle za mało" - masz rację.
          > >Zazwyczaj jest to spowodowane problemem z techniką ssania - ale nie zawsze.
          >
          > tyle razy to slyszalem ze smiac mi sie chce , przepraszam :-))

          Ależ śmiej się. To nie zmieni faktu, że to stwierdzenie jest prawdziwe.


          > przyrost byl ok 600 g w ciagu pierwszego miesiaca
          > Mleko jest i wg faktow w jakie by to slowa nei ubierac dla malucha jest go za malo

          To ja nie rozumiem. Jak może być go za mało, skoro dziecko przybrało na wadze w normie? (Bo rozumiem, że te 600 to tylko na piersi?)
          • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 15:51
            Aha, jeszcze jedno - jak już wspominałam, przecież mieszanka jest dla ludzi.
            Jeżeli wprowadzenie jej w tak niewielkiej ilości (rozumiem, że 2x60, tak?) dało
            u was pozytywne skutki - to tylko się cieszyć.
            To samo dotyczy smoczka. Owszem, wiele osób na forum ma później posmoczkowe,
            czasem bardzo poważne problemy z zaburzeniem techniki ssania u dzieci, ale tez
            wiele używa smoczka bez żadnych problemów, a za to ze zbawiennym skutkiem dla
            nerwów dziecka i rodziców.
            • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 16:04
              nt smoczkow polecam ten artykul

              www.we-dwoje.pl/cala;prawda;o;smoczku,artykul,5251.html
              poniewaz jestemy w pierwszej fazie to tylko musimy uwazac kiedy go
              odsatwic .Ale poki co wiecej jest plusow niz minusow

              Pani w poradni kategorycznei byla przeciw smoczkom
              Pediatra gdy go zapytalismy co on sadzi powiedzial ze jak
              najbardziej tak
              Zapytalismy co powie o stanowisku oficjalnym w poradniach - wzruszyl
              tylko ramionami i powiedzial ze widac nie sa na biezaco .
          • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 15:59
            > Ależ oczywiście że wyklucza. Nie ma dzieci "alergicznych na mleko
            matki"*. Zaws
            > ze chodzi o alergię na jakiś składnik jej diety. Tylko że bywają
            dzieci alergic
            > zne praktycznie "na wszystko", albo takie, których alergię bardzo
            trudno namier
            > zyć. Wtedy karmienie specjalną mieszanką może być sensowniejszym
            wyjściem dla o
            > bojga.
            > [*Owszem, istnieje cos takiego jak wrodzona nietolerancja laktozy,
            ale jest to
            > sprawa baaardzo rzadka. Takie dziecko w ogole nie może jesc mleka
            mamy ani zwyk
            > lej mieszanki. Bardzo szybko (w ciągu pierwszych dwóch, trzech
            tygodni) widać,
            > że dziecko jest w bardzo złym stanie ogólnym, bo po prostu nie
            przyswaja pożywi
            > enia]

            Wiesz co z calym szacunkiem ale piszesz przeczac sobie . Moge za to
            przyjac do swiadomosci ze prawdopodobienstwo jest mniejsze :-)))


            > Ależ śmiej się. To nie zmieni faktu, że to stwierdzenie jest
            > prawdziwe.

            Hmm no to na koniec dnia cos takiego na rozluznienie jezeli mam psa
            i wyjde z nim na spacer to kazde z nas ma srednio po trzy lapy ,
            tak ?
            I to stwierdzenie tez jest jak najbardziej prawdziwe !!


            > To ja nie rozumiem. Jak może być go za mało, skoro dziecko
            przybrało na wadze

            Ja tez nie rozumiem i tez potrafie tego wytlumaczyc . Ot po prostu
            bylo glodne . Sa hipotezy o cienkim mleku , ale mleko przeciez jest
            zawsze takie samo mleka jest zawsze tyle ile potrzeba ma zawsze
            odpowiednia temperature
            Nie spotkalas sie nigdy z pytaniem czemu jest zle skoro jest dobrze ?
            • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 17:03
              aufoludek napisał:
              > Wiesz co z calym szacunkiem ale piszesz przeczac sobie . Moge za to
              > przyjac do swiadomosci ze prawdopodobienstwo jest mniejsze :-)))

              Chodzi mi o to, że praktycznie zawsze można osiągnąć taki stan, kiedy matka je tylko to, co nie powoduje alergii u dziecka. Tylko że 1. może to potrwać bardzo, bardzo długo, w międzyczasie dziecko i matka się męczą i 2. może się okazać, że matka psychicznie albo fizycznie nie wytrzymuje ostrych ograniczeń diety.

              > Hmm no to na koniec dnia cos takiego na rozluznienie jezeli mam psa
              > i wyjde z nim na spacer to kazde z nas ma srednio po trzy lapy ,
              > tak ?
              > I to stwierdzenie tez jest jak najbardziej prawdziwe !!

              No proszę cię, po co ta ironia?Czemu nie możesz przyjąć do wiadomości, że w większości przypadków jest tak a tak? Przecież to nie oznacza, że zawsze tak jest. Czasami nie wiadomo, co powoduje jakies zachowanie dziecka, no i trudno. Najważniejsze, żeby udało się je zmienić.

              > Sa hipotezy o cienkim mleku, ale mleko przeciez jest zawsze takie samo

              Ależ wcale nie, skład mleka się zmienia w zależności od różnych czynników. Natomiast faktem jest, że nie ma czegoś takiego jak kobieta , która ma "za cienki" albo "za tłusty" pokarm

              > mleka jest zawsze tyle ile potrzeba

              Oczywiście nie zawsze.

              > ma zawsze odpowiednia temperature

              A to fakt. :-)
              • agatar-m Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 17:15
                "ale mleko przeciez jest zawsze takie samo "

                nie prawda, mleko w nocy jest tłustsze, dlatego gdy maluch jest w
                fazie intensywnego wzrostu częsciej zaczyna sie budzic w nocy na
                jedzonko :)

                chwaliłam cie niedawno, ale wyglada na to ze masz ustalone juz
                poglady , których za chiny nawet i sto doswiadczonych ludzi nie
                zmieni....

                a co do tego,ze wam sie nie udało...to zwracam honor..nie
                doczytałam,ze karmicie jednak piersia...no i super,, tylko w czym
                problem w takim razie??????...karmicie piersia, dziecko przybywa na
                wadze....wszystko ok
                • kam.xt Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 18:53
                  jaufoludek napisł:

                  > przyrost byl ok 600 g w ciagu pierwszego miesiaca
                  > Mleko jest i wg faktow w jakie by to slowa nei ubierac dla malucha
                  jest go za malo

                  Ja bym sie zgodziła że jednak mogło to być za mało mimo że przyrosty
                  w normie. Niemowlęta mają swój indywidualny, zaprogramowany w genach
                  model rozwoju, nie dla każdego dziecka ta dolna granica normy -
                  (120g/tydzień) wystarczy. Moja córka początkowo przybierała 600g w
                  tydzień (!) na samej piersi, także 120g/tydzien w jej przypadku
                  byłoby za mało.
                  • kaeira Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 20:40
                    kam.xt napisała:
                    > Ja bym sie zgodziła że jednak mogło to być za mało mimo że przyrosty
                    > w normie. Niemowlęta mają swój indywidualny, zaprogramowany w genach
                    > model rozwoju, nie dla każdego dziecka ta dolna granica normy -
                    > (120g/tydzień) wystarczy.

                    Ależ oczywiście, ja nie twierdzę, że nie. Nie o to mi chodziło, jeśli tak zabrzmiało, to sorry.
                • jaufoludek Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 06.08.08, 09:50
                  > nie prawda, mleko w nocy jest tłustsze, dlatego gdy maluch jest w
                  > fazie intensywnego wzrostu częsciej zaczyna sie budzic w nocy na
                  > jedzonko :)

                  To akurat nam mowiono w szkole rodzenia na zajeciach dotyczacych
                  karmienia piersia . W temat laktacji sie zbyt mocno nie zaglebialem
                  poniewaz jak pisalem wczesniej rozpoznaniem byla kolka i przez dlugi
                  czas szlismy w tym kierunku :-)

                  > chwaliłam cie niedawno, ale wyglada na to ze masz ustalone juz
                  > poglady , których za chiny nawet i sto doswiadczonych ludzi nie
                  > zmieni....

                  Wiesz -to nie tak , po prostu jak to facet lubie jak cos jest
                  proste . Ale jezeli ktos przedstawia rzeczowe argumenty to ja jestem
                  zawsze otwarty . Powiem wiecej jestem na tyle otwarty ze moge z
                  czystym sumieniem powiedziec - wiem ze nic nie wiem :-)

                  > a co do tego,ze wam sie nie udało...to zwracam honor..nie
                  > doczytałam,ze karmicie jednak piersia...no i super,, tylko w czym
                  > problem w takim razie??????...karmicie piersia, dziecko przybywa
                  na
                  > wadze....wszystko ok

                  No ale przez 2 miesiace nie bylo , opisalem to wszystko aby inni
                  zanim zaczna tworzyc cuda na kiju sciagac z niemiec
                  kropelki ,krepowac dziecko jak wojaka szwejka w szpitalu
                  psychiatrycznym (z czego faktycznie wiekszosc dziala - na krotsza
                  badz dluzsza mete) sprawdzili czy najprostsze rozwiazania nie sa
                  najskuteczniejsze . Zeby rodzice nie bali sie podac czasami
                  butelki , zeby na tym i innym forum nie bylo nagonek na mlodych
                  rodzicow. Zreszta czytajac posty wyciagam wnioski ze wiele osob ma
                  troche zdrowego rozsadku (o duzo wiecej niz mysmym mieli) i
                  zaczynaja dokarmianie . Inna sprawa jest czy o tym pisza badz kiedy .
                  Tak czy owak forum zawsze jest miejscem wymiany opinii i doswiadczen
                  wiec w tych kategoriach traktujmy moje wypowiedzi :-)
    • zona_mi osa551 05.08.08, 17:14
      Sfrustrowany tato, masz rację, tylko dziwię się, że wytrzymaliście
      aż 2
      miesiące. Nie prościej było kupić wagę? Jak dziecko się nie najada
      to raczej
      słabo przybiera na wadze, poza tym można zważyć przed i po karmieniu
      i niej
      więcej policzyć ile zjadło. Zamiast się denerwować przez 2 miesiące
      pewnie
      podjęlibyście decyzję wcześniej.

      Taka mądra jestem, ale kupiłam wagę dopiero przy drugim dziecku. Ja
      akurat
      karmię piersią, ale moja mam mnie karmiła butelką i tez przeżyłam.

      • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:14

        > Sfrustrowany tato, masz rację, tylko dziwię się, że wytrzymaliście
        aż 2
        > miesiące.
        Tez sie dziwie , ale to przeciez dla dobra dziecka .....

        >Nie prościej było kupić wagę?

        Nie no wage za rada doradcow kupilismy . Przyrosty byly tyle ze
        maluch sie nie najadal - wiec sie darl . Idac za rada specjalistow
        myslelismy ze to kolka . Miendlac jednoczesnie cycki podejrzewajac
        ze moze jednak cos nie tak z iloscia mleka. Zreszta czego nie
        probowalismy
        tak na marginesie do doradcow - do afryki zamiast pomocy
        zywnosciowej lepiej wysylac paczki z suszarkami . Na krotka mete
        zapomina sie o glodzie

    • zona_mi marcelina4 05.08.08, 17:15

      no niezły tekst muszę przyznać :)
      • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:15
        marcelina4 napisała:

        > no niezły tekst muszę przyznać :)
        ..tyle, ze bez sensu..

        • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:16
          > ..tyle, ze bez sensu..

          zapraszam w takim razie do dyskusji
          podsumowanie kilkunastu punktow obserwacji krotkim "bez sensu" jest
          raczej na dosc miernym poziomie

          • zona_mi marsupilami25 05.08.08, 17:17
            Wypowiedz nieco brutalna, ale z zycia wzieta wiec ...
            Czasem tak bywa, ze zdrowie psychiczne wazniejsze.
            Szkoda, ze poradnia laktacyjna nic nie pomogla.
    • zona_mi wilma11_6 05.08.08, 17:18
      Brawo! wyjąłeś mi to z klawiatury :) tak na marginesie ja karmię
      piersią i moje
      dziecko jest kompletnym zaprzeczeniem teorii o dobroczynnym wpływie
      mleka
      matczynego na zapobieganie alergii, bo jest alergikiem totalnym!

      • zona_mi stokrotka.a 05.08.08, 17:18
        Brawo!
        nic dodać nic odjąć...
        Łatwo terroryzować w szpitalu!wzbudzić w matce wyrzuty sumienia!
        ...ale do domu to już nikt nie przyjdzie żeby pomóc!To tata z mamą
        zostają z tym
        problemem!To tak jak z becikowym,myślą że zachęci do rodzenia młodego
        pokolenia!ale urlop macierzyński płatny to już kilka miesięcy i won
        do pracy!To
        jest polityka prorodzinna!
        ps.Moja koleżanka wychowuje córeczkę w Szwecji i jest na urlopie
        MACIERZYŃSKIM,
        tak macierzyńskim 3 lata.
        Ja musiałam przejść na urlop wychowawczy bezpłatny...nie jest
        łatwo,ale warto!
        Ani polityka prorodzinna i terroryści laktacyjni nie wpłynęli na
        moje decyzje
        urodzenia wychowania i karmienia dziecka.
        Ja miałam mało mleka + wklęsłe brodawki...i proszę mi nie mówić o
        naciągaczach
        sutków bo nie dobrze się robi ;-)
        Używałam nakładek i dzięki nim wytrwałam w karmieniu kilka
        miesięcy...
        Pozdrawiam!
        • zona_mi holka77 05.08.08, 17:20

          Też uległam teroryzmowi laktacyjnemu. Międliłam cyce, dzieć na nich
          wisiał, a
          jak nie wisiał, to darł się. Na szczęście nasza pediatra się
          pokapowała dość
          szybko i kazała dokarmiać. Karmiłam mieszanie 6,5 mies. Mała
          podziękowała i od
          chwili, gdy przeszła na mieszankę, jej skóra stała sie gładziutka.
          Przy tym
          silna jest bestia i cwana.

    • zona_mi maleninki 05.08.08, 17:20
      straszny pech do tych lekarzy i innych doradców... nie dziwię się
      frustracji. ja
      miałam na początku problemy z pokarmem (przez co miałam kaca
      moralnego i czułam
      się wyrodną matką), mała wrzeszczała prawie cały czas,ale jeszcze w
      szpitalu
      powiedzieli mi, żeby dokarmiać przez strzykawkę, często przystawiać
      do piersi i
      odciągać mleko. teraz już jest ok-karmię tylko piersią. niestety
      moje dziecko
      nie dało się przekonać i gardzi smoczkiem.

      • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:21
        jeszcze w szpitalu
        > powiedzieli mi, żeby dokarmiać przez strzykawkę, często
        przystawiać do piersi i
        > odciągać mleko.

        a po co ci tak powiedzieli ? - zeby byl jakikolwiek przyrost i
        zebyscie kopa do domu dostali ! No ale zaraz przeciez mleka
        wystarcza ! a dokarmianie psuje mechanizm ssania !!
        z tego co wiem nie wypisuja bez przyrostu , przynajmniej nie powinni
        • zona_mi maleninki 05.08.08, 17:21
          Byłyśmy w szpitalu ponad tydzień-dziecko urodziło się z
          dwunaczyniową pępowinką,
          więc chcieli zrobić wszystkie badania. w tym czasie Nina zaczęła
          znów przybierać
          na wadze, właśnie dzięki temu,ze prawie od razu, bo już 3-go dnia
          lekarka
          zauważyła, że mała wrzeszczy z głodu (a wyła non prawie stop od
          pierwszej nocy
          po urodzeniu, aż zachrypła) i kazała dokarmiać metodą strzykawki i
          palca, co nie
          zaburza mechanizmu ssania. powiem Ci, ze były to najgorsze 3 dni w
          moim
          życiu-sam poród przy tym to pikuś, podziwiam Ciebie i Twoją żonę, że
          wytrzymaliście 2 mce. wszystko mi jedno czy chcieli się mnie pozbyć
          ze szpitala,
          czy naprawdę pomóc-ważny jest efekt. dlatego jestem wdzięczna za
          wczesną
          możliwość dokarmiania, chociaż spojrzenia niektórych matek
          sugerowały,że chętnie
          rzuciłyby we mnie kamieniem, jeśli znalazły by taki pod ręką.
          najważniejsze jest
          szczęście i zdrowie dziecka, a jemu wszystko jedno jakie mleczko
          pije, byle
          tylko brzuszek był najedzony.
          a cała ta nagonka na karmienie piersią za wszelką cenę jest chora.
          mleka nie
          zawsze wystarcza- bardzo łatwo jest generalizować. przecież każda
          kobieta jest
          przecież inna: jednej (tak jak mi) pomoże odciąganie, innej nie.
          karmienie sondą
          w moim przekonaniu nie poprawia wcale samopoczucia psychicznego i
          tak już
          upokorzonej przez terroryzm laktacyjny kobiety, więc tak jak
          dziewczyny nie
          zdecydowałabym się na to. dyskomfort psychiczny matki raczej nie
          sprzyja
          dziecku. moja mama wcale nie miała pokarmu i wykarmiła mnie i moją
          siostrę
          bliźniaczkę butelką ze zwykłym mlekiem w proszku, bo od humany nie
          przybierałyśmy na wadze. nie czuję się przez to mniej z nią
          związana.
          i rozpisałam się :) podsumowując: w pełni Cię popieram Sfrustrowany
          Tato.

          • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:22

            maleninki napisała:
            mleka nie
            > zawsze wystarcza-


            Mleka zawsze moze wystarczyc. To, czego nie wystarcza najczesciej,to
            cierpliwosci i motywacji, aby powalczyc.

            . moja mama wcale nie miała pokarmu

            ile masz lat? Jakies 30-40 lat temu propagowane zasady zywienia
            niemowlat byly wybitnie antylaktacyjne. I co ciekawe, narod jakos
            masowo nie wymarl..

            • zona_mi maleninki 05.08.08, 17:23

              mruwa, pytanie tylko po co męczyć siebie i dziecko? może się mylę,
              ale chyba nie
              na tym polega macierzyństwo..
              cierpliowość i motywacja kończą sie kiedy 2 miesiące słuchasz płaczu
              dziecka.
              Jest dużo racji w tym, co piszesz, prawdopodobnie mojej mamie
              zabrakło fachowej
              laktacyjnej porady, masz rację, ale kiedy to pisałam, miałam na
              myśli to, że
              mitem jest, jakoby karmienie butelką nie sprzyjało więzi mama-
              dziecko.
              acha, jeszcze mi troszkę brakuje do 30 ;) a do 40 chciałabym jeszcze
              dwójkę
              dzieci urodzić i nie nabawić się przy okazji wstrętu do karmienia
              piersią :)
        • kaeira Re: jaufoludek 05.08.08, 17:30
          > a po co ci tak powiedzieli ? - zeby byl jakikolwiek przyrost i
          > zebyscie kopa do domu dostali ! No ale zaraz przeciez mleka
          > wystarcza ! a dokarmianie psuje mechanizm ssania !!

          To zaraz: zalecają dokarmianie, to źle? Nie zalecają dokarmiania, też źle?
          Troszkę się zgubiłam.

          > z tego co wiem nie wypisuja bez przyrostu , przynajmniej nie powinni

          Dziecko powinno zacząć przybierać na wadze do 4-5 dnia po porodzie. Spadek wagi
          do ok. 3-4 dnia to norma.
          • jaufoludek Re: jaufoludek 06.08.08, 10:03
            > To zaraz: zalecają dokarmianie, to źle? Nie zalecają dokarmiania,
            też źle?
            > Troszkę się zgubiłam.

            Wytlumacze to prosciej
            poniewaz piszesz na tym foum wiec na pewno masz bobasa :-) nazwe go
            umownie Jasiu
            Stan teraz nad Jasiem i powiedz mu czule - Dobry Jasiu , odwroc
            glowe zmien mine na marsowa odwroc sie do dziecka i powiedz twardo -
            Zly Jasiu
            Poniewaz to dziecko powtorz to ze 100 razy

            Jaki wg Ciebie jest efekt wysylania sprzecznych komunikatow ?

            > Dziecko powinno zacząć przybierać na wadze do 4-5 dnia po
            porodzie. Spadek wagi
            > do ok. 3-4 dnia to norma.

            Czy zatem norma jest wypisywanie dzieci ze szpitala w fazie
            kontunuowania tego spadku ? Czy po prostu nie idzie sie na latwizne
            i zaczyna dokarmiac ?
    • zona_mi mamuska5.pl 05.08.08, 17:23
      Popieram tekst w 100%!!! Mądry tato...:)
      • zona_mi saralee 05.08.08, 17:24
        post powinien mieć podtytuł: kij w mrowisko. Tekst dobry, ale nie ma
        większego sensu rozpoczynac bitwy na nowo (no, chyba że dla tych,
        którzy znudzeni przepychankami w poprzednich zniechęcili się liczba
        postów, w których użytkownicy (-czki) obrzucają się inwektywami
        ubranymi w ładne słówka...

        • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:25
          Nie bylo moim zamiarem wkladania kija w mrowisko
          Mozna udawac ze nie ma problemu ale to nie zanczy ze od tego problem
          zniknie !
          Czytalem wiele postow mam ktore bombardowane byly informacjami jak
          zle robia dziecku sama mysla o mleku modyfikowanym .
          Czytalem nawet na tym forum kilka postow o dzieciach ktore tez darly
          sie i nagle te posty zamieraly po sugestiach dokarmienia .
          Wiec ja sie pytam - czyzby potega internetu i doradcow byla tak duza
          ze mleko polalo sie szerokim strumieniem do dziobka bobasa czy
          raczej skorzystaly z rozumu i nakarmily dziecko :-)

    • zona_mi szachula30 05.08.08, 17:25

      A ja napiszę tak: Brawo tato! Pomijając czy w wypowiedzi masz
      całkowitą rację
      czy nie, to odważyłeś się napisać to, co inne osoby by chciały
      napisać/powiedzieć/wykrzyczeć ale z różnych powodów tego nie zrobią.
      Terror
      laktacyjny jest faktem. Gdyby go nie było to tyle osób by o tym nie
      napomykało.
      Ja karmiłam piersią, ale w szpitalu czułam się zaszczuta i smoczek
      uspokajający
      podawałam dziecku w nocy, po kryjomu, żeby nikt nie zobaczył!
      Dorosła kobieta!
      Brawo! Karmienie piersią jest super sprawą, ale nie może prowadzić
      aż do takich
      frustracji!
    • zona_mi matylda_milena 05.08.08, 17:26
      Brawo! Wreszcie głos zdrowego rozsądku. Ja miałam to samo, ale
      tylko :-) miesiąc. Byłam bliska zarezerwowania sobie pokoju na
      Sobieskiego z widokiem na morze (w tzw. stolycy na Sobieskiego jest
      szpital psychiatryczny dla ciężkich przypadków). Ja wymyśliłam, że
      mała ma kolkę i podawałam jej 3 razy dziennie Espumisan, jej w
      brzuchu z głodu burczało, a ja dawaj 5 kropli Espumisanu. Dziwnie
      czegoś najeść się tym nie mogła:-) Z każdym dnie darła się coraz
      bardziej. Nie przyszło mi do głowy kupowanie wagi (pierwsze
      dziecko), bo wydawało mi się, że w barze mlecznym jest wystarczające
      zaopatrzenie. Ale według Bąbla nie było. Po miesiącu poszłam na
      kontrolną wizytę do lekarza i okazało się, że za mało przybrała.
      Lekarka kazała dokarmiać. Broniłam się przed tym jeszcze 2 dni, bo
      wiecie terror laktacyjny robi swoje i według obecnie panujących
      teorii nie ma takiej możliwości, żeby kobieta nie naprodukowała
      pokarmu ile dziecku potrzeba (elektrycznym laktatorem Medeli byłam w
      stanie uciągnąć 40 - 50 ml, raz udało mi się 80 ml). Goo...no
      prawda. Ja nie naprodukowałam i wizyty w poradni laktacyjnej nam nie
      pomogły. A jak usłyszałam o przyklejaniu sondy plastrem do piersi i
      karmienie dziecka w taki właśnie sposób to się poddałam, nie nadaję
      się do takiego cyrku.

      Pozdrawiam

    • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:26

      piszesz jako skrajnie sfrustrowany i wk.urzony mlody ojciec. Tyle,
      ze to, co piszesz, w wielu punktach jest po prostu nieprawda. Z gory
      nadmienie (zanim zostane zaatakowana za terroryzm laktacyjny): nie
      odbieraj mojego postu jako ataku czy proby wzbudzenia wyrzutow
      sumienia, ze sie Wam nie udalo karmienie piersia, widac dla was
      przejscie na butelke bylo lepszym rozwiazaniem, niz nerwowe
      upieranie sie przy piersi. Ja po prostu jestem uczulona na
      rozpowszechnianie mitow i nieprawdziwych "informacji" na temat
      karmienia piersia. I nigdy nie zaszkodzi dojsc przyczyny (czlowiek
      uczy sie cale zycie, czyz nie?). Wasza historia musiala gdzies miec
      poczatek i przyczyne: byc moze dokarmianie noworodka w szpitalu
      przez butelke, byc moze noworodek zostalo uszczesliwione smoczkiem-
      uspokajaczem, zanim sie nauczyl prawidlowo chwytac piers, byc moze
      przyczyna byla nieprawidlowa technika przystawiania do piersi plus
      brak fachowej pomocy w wycwiczeniu, wypracowaniu tej techniki, do
      tego nerwowosc rodzicow, powodujaca nerwowosc u dziecka (albo w
      odwrotnej kolejnosci) , co dodatkowo utrudnia wyluzowanie sie, i juz
      jestesmy w blednym kole. Noworodki czesto maja potrzebe niemal
      nieustannego, wielogodzinnego, non-stop "wiszenia przy piersi" co
      czesto jest mylnie interpretowane jako brak pokarmu lub pokarm "malo
      wartosciowy". Niektore noworodki sa nerwowe i sie preza, tak maja i
      nie jest to wina karmienia pieria, choc na pewno go nie ulatwia. Nic
      ie dzieje sie bez przyczyny, dziala uklad akcja-reakcja, ktora w
      Waszej sytuacji zakonczyla sie butelka. I tyle.
      Dlaczego inne ssaki w naturze zawsze karmia mlode bezproblemowo? Bo
      nikt im noworodkow nie oglupia smoczkami i butelkami, a rodzicow nie
      oglupia opowiesciami o braku pokarmu czy o koniecznosci 3-godzinnych
      odstepow miedzy karmieniami. Samica po prostu kladzie sie w
      legowisku z mlodymi przyssanymi do sutkow i pozwala im (mlodym) ssac
      tak czesto i tak dlugo, jak tego chca.

      • zona_mi Re: mruwa9 05.08.08, 17:27
        Moej pierwsze dziecko zachowywalo sie przez pierwsze miesiace
        dokladnie tak, jak Wasze. Znam ten bol. To, co ja bym osobiscie
        doradzila osobie zdeterminowanej, zeby karmic piersia w takiej
        sytuacji, to polozyc sie z noworodkiem do lozka, chocby na kilka-
        kilkanascie dni. Pozwolic mu ssac piers do woli. Raz jedna, po
        kilkunastu-kilkudziesieciu minutach zmiana piersi na druga, potem
        mozna wrocic do pierwszej i tak do skutku. Piersi w trakcie laktacji
        nigdy nie sa puste, pokarm tworzy sie glownie podczas ssania, a nie
        pomiedzy karmieniami. Mozna nie umiec wycisnac czy odciagnac ani
        kropli pokarmu, a mimo to z powodzeniem karmic piersia przez dlugie
        miesiace czy lata. Dziecko jest najskuteczniejszym laktatorem.Reszta
        to kwestia takiego zorganizowania sobie owego polegiwania w lozku,
        aby bylo ono jak najwygodniejsze i dalo szanse na relaks (mama moze
        sie zdrzemnac, mozna czytac, ogladac tv). To, ze dziecko sie drze
        wcale nie musialo swiadczyc o braku pokarmu, ale czasem swiadczy
        (tak mowili nam pediatrzy) o niedojrzalosci ukladu nerowowego, o
        trudnosciach w adaptacji do srodowiska "pozabrzusznego".

        • zona_mi ewika0502 05.08.08, 17:27

          tylko,że ja nie czuję się samicą jakiegoś zwierzęcia, tylko
          człowiekiem, odrębną
          osoba. i chyba by mnie musieli zamknąć w wariatkowie, gdybym tak
          miesiąc
          poleżała z młodym non stop w łózku. Te trzy godziny odstepu jest dla
          mnie po to,
          abym normalnie jak człowiek funkcjonowała.

          • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:28
            no to sorry, Batory,, cos za cos. nie mozna miec wszystkiego.

            • zona_mi ewika0502 05.08.08, 17:30
              oczywiście,że coś za coś. karmienie piersią oddaję innym i wybieram
              moje
              zadowolenie, a co za tym idzie szczęśliwe i spokojne dzieciństwo
              mojego smyka.
              Karmienie piersią w wspominam jako koszmar i nieustanne poczucie
              winy. W
              szpitalu nikt mnie nie pytał, czy chcę karmić. Dziecko płakało, ja
              płakałam -
              koszmar. W ostatnią noc dyżur pełniła jakaś starsza pielęgniarka.
              Powiedziała do
              mnie, żebym dała jej małego, bo na pewno nienajedzony, a ona się tym
              zajmie, bo
              jak ja pójdę, to mnie wygonią i każą często przystawiać. Dziecko się
              najadło i
              pzrespało prawie całą noc. potem miesiąc walczyłam o tę nieszczęsną
              laktację
              i... żałuję,że zmarnowałam tyle czasu.

              • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:31
                ewika0502 napisała:

                > oczywiście,że coś za coś. karmienie piersią oddaję innym i
                wybieram moje
                > zadowolenie, a co za tym idzie szczęśliwe i spokojne dzieciństwo
                mojego smyka.

                No i ok.

            • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:33

              Podstawowy argument - inne ssaki

              Bzdura !!

              natury nie oszukasz
              slabe i nie przygotowane jednostki gina , zostaja tylko te
              przystosowane . Nie ma pokarmu caly miot ssakow ginie Gina male
              koniec . Przy zyciu pozostaja jednostki genetycznie przygotowane do
              tej wojny .
              No a przekladanie tego na potrzeby laktacji to wg mnie przegiecie
              W jednym z postow opisalem to troche dokladniej

      • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:34
        > piszesz jako skrajnie sfrustrowany i wk.urzony mlody ojciec.

        Juz nie :-) teraz mam kochane malenstwo a powroty do domu to czysta
        przyjemnosc!

        > Tyle,
        > ze to, co piszesz, w wielu punktach jest po prostu nieprawda.
        To sa moje obserwacje , moga byc obarczone pewnym bledem ale
        pozostaja obserwacjami

        > nadmienie (zanim zostane zaatakowana za terroryzm laktacyjny): nie
        > odbieraj mojego postu jako ataku czy proby wzbudzenia wyrzutow
        > sumienia,
        Pierwszy Twoj post nie byl zbyt mily . Zeby od poczatku bylo
        wszystko jasne co do karmienia piersia jako facet i pragmatyk mam
        jak najlepsze zdanie tanio szybko (nie musze wyparzac butelek) i
        wygodnie (nie musze wstawac w nocy zeby robic mleko wystarczy w
        polsnie na komende "wez go zeby odbil" w usiasc i potrzymac bobasa .
        No i oczywiscie docieraja do mnie argumenty ze jest po prostu zdrowo

        > ze sie Wam nie udalo karmienie piersia, widac dla was
        > przejscie na butelke bylo lepszym rozwiazaniem,
        Drugie niescislosc my dokarmiamy w zadnym wypadku nie odstawilismy
        cycka . Co wiecej zona miedli go caly czas zeby pobudzac laktacje

        > Wasza historia musiala gdzies miec
        > poczatek i przyczyne: byc moze dokarmianie noworodka w szpitalu
        > przez butelke,
        Tak w konsultacji z lekarzem podawano mleko strzykawka

        >byc moze noworodek zostalo uszczesliwione smoczkiem-
        > uspokajaczem,
        nie , zreszta od samego urodzenia odruch ssania mial i ma nadal
        nieslychanie silny co zreszta nie uszlo uwadze personelu w szpitalu
        > zanim sie nauczyl prawidlowo chwytac piers, byc moze
        > przyczyna byla nieprawidlowa technika przystawiania do piersi plus
        > brak fachowej pomocy w wycwiczeniu,

        Chodzilismy do szkoly rodzenia gdzie na ten fakt kladzono
        nieslychany nacisk . Wydaje mi sie ze w zwiazku z tym nabralismy
        jako takiego doswiadczenia


        > tego nerwowosc rodzicow,powodujaca nerwowosc u dziecka

        Z tym sie zgadzam ale pewne odruchy u czlowieka nie sa kontrolowane
        i emocje po pewnych maratonach bardzo trudno jest ukryc . Nawet
        jesli rodzice wprowadzaja dyzury zeby jak najbardziej sie zrelaksowac

        >Noworodki czesto maja potrzebe niemal
        > nieustannego, wielogodzinnego, non-stop "wiszenia przy piersi" co
        > czesto jest mylnie interpretowane jako brak pokarmu lub
        pokarm "malo
        > wartosciowy".

        Ok zgadzam sie , sa takie pieszczochy ale lezenie przy piersi je
        wycisza a nei poteguje zlosc i placz - nieprawdaz ?

        > Niektore noworodki sa nerwowe i sie preza, tak maja i
        > nie jest to wina karmienia pieria,

        Tak , jest to spowodowane prymitywnym ukladem nerwowym ktory sie
        rozwija .Ale moga to byc gazy , moze to byc zaparcie , moze to byc
        glod
        > Nic
        > ie dzieje sie bez przyczyny, dziala uklad akcja-reakcja,

        bardzo mi sie podoba to stwierdzenie choc jak mawial klasyk prawda i
        racja jest jak d..a - kazdy ma swoja :-)))

        > Dlaczego inne ssaki w naturze zawsze karmia mlode bezproblemowo?

        To jest mit !!! Nie wolno porownywac dziecka do innych ssakow !!
        Moze genetycznie jestesmy podobni do swin czy krow ale ten argument
        jest wyjatkowo latwy do obalenia . Ilez to razy slyszelismy ze suka
        karmi kocieta albo kocica psiaki itp to po pierwsze
        po drugie ile trwa sredni cykl karmienia ? miesiac dwa trzy ?
        a co potem ? ano dokoarmianie i wprowadzanie no ale to zalezy jaki
        to ssak . Jak ktos mieszkal na wsi to tez wie ze z mlekiem krowy to
        nie tak wesolo ze zawsze daje wiadra mleka . Sa takie co nie daja i
        te szybko ida na stol a cielaki dokarmiane sa mlekiem innej krowy .


        Od urodzenia towarzyszyly mi zwierzeta psy i koty i uwierz mi nie
        raz widywalem takie sytuacje . Sek w tym ze "inne ssaki" ktore tak
        chetnei przywolywane sa jako przyklad nie maja glosu i nie powiedza
        nam o swoich problemach

        > nikt im noworodkow nie oglupia smoczkami i butelkami, a rodzicow
        nie
        > oglupia opowiesciami o braku pokarmu
        Dokaldnie korzystaja tylko ze swojego rozumu oraz instynktu . Nie ma
        pokarmu to albo jednostka jest silna i przezyje albo umiera . Ot
        cala filozofia .


        > Samica po prostu kladzie sie w
        > legowisku z mlodymi przyssanymi do sutkow i pozwala im (mlodym)
        ssac
        > tak czesto i tak dlugo, jak tego chca.

        Na szczescie jest wiele cech ktore odorznia nas od zwierzat (ja wiem
        ze po wielu osobnikach tego nie widac)
        A powiedz mi czy nie sadzisz ze w przypadkach kiedy nie ma pokarmu
        osobniki po prostu mieraja ?
        My ludzie po prostu mamy inaczej - walczymy jak sie da !
        • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:34
          Zamiast "miedlenia cycka" polecam bardzo czeste przystawianie do
          piersi (patrz: moj PS ponizej). Latwiejsze, skuteczniejsze i w
          przeciwienstwie do "miedlenia" niebolesne. Kurcze, ile ja sie
          nasluchalam przy pierwszym dziecku, dracym sie nieustannie, "a dajze
          mu flache", ale przyrosty wagi wykluczaly niedozywienie ;-) Po
          prostu potraktowalam krzyki mlodego jako jego urode bez zwiazku z
          karmieniem, a teraz wiem, ze byly one pierwszymi objawami jego
          pozniejszych problemow zdrowotnych, niemajacych zwiazku z zywieniem.
          Ale to juz zupelnie inna historia.
          Spicie z dzieckiem w jednym lozku? To tez jakis sposob na nocne
          karmienia i na wlasna regeneracje sil (nieprzerwany sen, dziecko w
          nocy "obsluguje sie " samo.

          • jaufoludek Re: mruwa9 06.08.08, 11:00
            > Spicie z dzieckiem w jednym lozku? To tez jakis sposob na nocne
            > karmienia i na wlasna regeneracje sil (nieprzerwany sen, dziecko w
            > nocy "obsluguje sie " samo.

            Nie i nigdy na to nie pozwole
            owszem bierzemy go do lozka ale nie ma to cech spania razem
            Spanie razem to problemy na wlasna prosbe
            Oczywiscie pomijam przypadki dlugiego karmienia noca czy poranne
            zabawy
            Generalnie maluch ma swoje lozko i tam jest odkladany
            • mruwa9 Re: mruwa9 06.08.08, 11:31
              jaufoludek napisał:

              >
              > Spanie razem to problemy na wlasna prosbe
              >

              Sprawa wzgledna. Dla jednych- problemy, dla innych- sytuacja
              naturalna. Dopoki odpowiada to wszystkim stronom "trojkata"
              (rodzicom i dziecku, temu ostatniemu praktycznie zawsze to
              odpowiada ;-) ) nie uznalabym tego za jakikolwiek problem.
            • kaeira Re: mruwa9 06.08.08, 18:59
              jaufoludek napisał:
              > > Spicie z dzieckiem w jednym lozku? To tez jakis sposob na nocne
              > > karmienia i na wlasna regeneracje sil (nieprzerwany sen, dziecko w
              > > nocy "obsluguje sie " samo.
              >
              > Nie i nigdy na to nie pozwole
              > owszem bierzemy go do lozka ale nie ma to cech spania razem
              > Spanie razem to problemy na wlasna prosbe

              Ciekawe, że właśnie takiej odpowiedzi się spodziewałam...

              Wspólne spanie z różnych powodów oczywiście nie jest dla wszystkich. Ale jak napisała mruwa9, dla niektórych jest to właściwy wybór. Jest szczególnie wygodne w pierwszych kilku miesiącach życia dziecka - zwykle bardzo ułatwia nocne karmienie i pozwala matce na więcej snu.

              U nas spanie razem trwa prawie od początku, czyli już 22m. Od ok. 10m nie tyle razem w jednym łóżku, co z łóżeczkiem bez jednego boku dostawionym do naszego łóżka. Problemów nie ma. Dziecko bez żadnego "treningu" śpi coraz lepiej, przesypia noce. Jest to i było wygodne i bardzo przyjemne.
              Mój partner nigdy nie miał nic przeciwko wspólnemu spaniu, było to dla niego naturalne. (Swoją drogą, nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby na to "nie pozwolił".)
              Uprzedzając zawsze występujące pytanie: seks jest owszem uprawiany. Po prostu w innym miejscu.
              • jaufoludek Re: mruwa9 07.08.08, 10:27
                kaeira - zle mnie zrozumialas pytanie bylo czy spimy razem w jednym
                lozku - i odpowiedz jest nie i na to nie pozwole
                wez poprawke ze jestem facetem . Dla mnie spanie razem to spanie w
                jednym lozku .
                Ale nasza sytuacja jest generalnie podobna do Twojej tyle ze jeszcze
                boku nie sciagnelismy :-)
                Wiele osob sie dziwilo ze nie przygotowalismy osobnego pokoju dla
                dziecka . Ale przezywciezyly wzgledy praktyczne . Dziecko jest
                zawsze na oku i nie trzeba biegac przy kazdym jego pierdnieciu . Po
                za tym z tego co widzialem u znajomych - konczy sie to wstawieniem
                lozka do pokoju szkraba i przeprowadzka mamy
                Przeflancowanie do wlasnego pokoju planujemy przed ukonczeniem
                pierwszego roku .
    • zona_mi matylda_milena 05.08.08, 17:35
      Wszyscy spece od laktacji, z którymi rozmawiałam o małej ilości
      pokarmu, jaka produkowałam zadawali prędzej czy później jedno
      skaramentalne pytania: czy w ciąży urosły Pani piersi (nic takiego
      nie zauważyłam, całą ciążę nosiłam staniki, kupione dużo przed
      ciążą) i czy leczyła się Pani Bromergonem przed zajściem w ciążę
      (odpowiedź: tak). Miałam kłopoty z zajściem w ciążę i łykałam
      Bromergon i nie tylko. Jak się okazuje, wprawdzie nie ma na to
      dowodów naukowych, ale spece od laktacji, lekarze i położne
      twierdzą, że Bromergon hamuje laktację. I podjrzewam, że gdybm
      zaległa z dzieckiem w łóżku (jak radzi Mruwa9) nawet na pół roku, to
      i tak na nic by się nie zdało. Pomijająć fakt, że pozosałe 2 dzieci,
      które też wymagają uwagi i chcą z matką choć chwilę porozmawiać,
      musiałabym odstąpić babciom lub komuś znajomemu, kto chętnie by się
      nimi zaopiekował. Uznałam, że starsze dzieci nie powinny cierpieć i
      być poszkodowane z powodu pojawienia się rodzeństwa, przez pierwszy
      miesiąc byłam wystarczająco zaabsorbowana Bąblem. Wiem, że nie nic
      lepszego dla dziecka niż mleko matki, ale są sytuacje, w których
      wyżej doooopy nie podskoczysz. Czasami trzeba sobie odpuścić i nie
      robić nic na siłę.

      Pozdrawiam serdecznie

      • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:36
        matylda_milena napisała:

        > Wszyscy spece od laktacji, z którymi rozmawiałam o małej ilości
        > pokarmu, jaka produkowałam zadawali prędzej czy później jedno
        > skaramentalne pytania: czy w ciąży urosły Pani piersi (nic takiego
        > nie zauważyłam, całą ciążę nosiłam staniki, kupione dużo przed
        > ciążą)

        Bzdura. Wielkosc piersi nie ma zadnego zwiazku z udana/nieudana
        laktacja.

        i czy leczyła się Pani Bromergonem przed zajściem w ciążę
        > (odpowiedź: tak). Miałam kłopoty z zajściem w ciążę i łykałam
        > Bromergon i nie tylko. Jak się okazuje, wprawdzie nie ma na to
        > dowodów naukowych, ale spece od laktacji, lekarze i położne
        > twierdzą, że Bromergon hamuje laktację.

        oczywiscie, ze bromergon hamuje laktacje. Jest lekiem stosowanym
        glownie w tym celu (hamowanie wydzielania prolaktyny, czy to jako
        sytuacji fizjologicznej- np. po porodzie, czy patologicznej- w
        mlekotoku, innych schorzeniach powodujacych nadmierne wydzielanie
        prolaktyny, np. w guzach przysadki mozgowej. Ale bromergonu nie
        stosuje sie u kobiet karmiacych. Byc moze zazywalas go przed ciaza
        (trudnosci z zajsciem w ciaze z powodu podwyzszonego poziomu
        prolaktyny), ale od tego czasu organizm juz zdazyl zapomniec o tym
        leku. Po porodzie podaje sie go wlasnie w celu zahamowania laktacji,
        np. gdy kobieta, z roznych wzgledow nie ma karmic piersia.

        I podjrzewam, że gdybm
        > zaległa z dzieckiem w łóżku (jak radzi Mruwa9) nawet na pół roku,
        to
        > i tak na nic by się nie zdało.

        Jesli ktos nastawia sie na niepowodzenie, to przeciez nie moze sie
        zawiesc?

        Pomijająć fakt, że pozosałe 2 dzieci,
        > które też wymagają uwagi i chcą z matką choć chwilę porozmawiać,
        > musiałabym odstąpić babciom lub komuś znajomemu, kto chętnie by
        się
        > nimi zaopiekował. Uznałam, że starsze dzieci nie powinny cierpieć
        i
        > być poszkodowane z powodu pojawienia się rodzeństwa, przez
        pierwszy
        > miesiąc byłam wystarczająco zaabsorbowana Bąblem.

        Kwestia organizacji. Mam trojke dzieci, z ktorych dwojka starszych
        bardzo wymagajaca i zero pomocy z zewnatrz (rodzina 1500km od nas).

        Wiem, że nie nic
        > lepszego dla dziecka niż mleko matki, ale są sytuacje, w których
        > wyżej doooopy nie podskoczysz. Czasami trzeba sobie odpuścić i nie
        > robić nic na siłę.
        >

        A tu sie zgadzam. To, co dobre i dziala w jednej rodzinie, nie musi
        sie sprawdzac w innej. Jak to mowia- siodme: nie glupiej.

        > Pozdrawiam serdecznie
        Odzdrawiam rowniez serdecznie :-)

      • zona_mi kra123snal 05.08.08, 17:37
        Wiesz co? Mi też nie urosły piersi i miałam hiperprolaktynemię.
        Leczyłam się prawie 10 lat przed zajściem w ciążę a Bromergon
        odstawiłam przed zajściem z powodu przygotowań do ponownego
        rezonansu. Spełniam wszystkie "Twoje" warunki a karmiłam bez
        problemów i po cc (też legenda o problemach). Tylko że ja nie
        słyszałam teorii o Bromergonie i niesamowitą laktację tłumaczyłam
        właśnie moją hiperprolaktynemią. Zawsze mi się wydawało, że kto jak
        to, ale taka krowa mleczna jak ja nie powinna mieć problemów z
        karmieniem piersią (chociaż nie byłam nastawiona mentalnie po
        porodzie na karmienie piersią i ostro myślałam nad butelką). Stąd
        myślę, że też wiele rzeczy zależy od nastawienia. Zreszta jak
        przywieźliśmy córkę do domu i się darła nawet po karmieniu, to po
        telefonie do szpitala mąż poszedł przygotować butelkę (rada:
        dokarmić), ja nie mogąc słuchać krzyku przystawiłam ponownie córkę i
        już było po wszystkim. Z drugiej strony, gdyby miała na mnie wisieć
        cały czas przez kilka miesięcy, to nie wyobrażam sobie
        nieskorzystania z mleka modyfikowanego. Zresztą widzę po sobie, że
        na początku ma się dużo zaufania do przedstawicieli służby zdrowia i
        chyba dlatego słucha się tych wrzasków dziecka. Wiele godzin płaczu
        można by uniknąć, albo częściej przystawiając (a rozumiem, ze można
        już nie mieć sił), albo dokarmiając.

        .
    • zona_mi b.bujak 05.08.08, 17:38
      w swoim poście nakresliłeś przy okazji swój stan emocjonalny a
      jednocześnie atmosferę, jaka panowała w ostatnich miesiącach w Twoim
      domu;
      jednym z kluczy do sukcesu karmienia piersią jest SPOKÓJ,
      cierpliwość, wyciszenie - tego Wam zabrakło....
      bardzo spodobał mi się Twój wniosek, że należy wsłuchać się w
      dziecko, włączyć własne myślenie i uczucia - potraktuj to jako naukę
      na dalsze etapy Waszego rodzinnego życia :)
      zamiast bombardować się ogromną ilościa dobrych rad z forum,
      internetu, pediatrów, doradców warto czasem dokonać własnych
      obserwacji i wniosków - i tu znowu przydaje się SPOKÓJ i
      skupienie....
      • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:39
        Chodzac do szkoly rodzenia wiele sie nauczylismy nt stresow i
        kryzysow po porodzie . Ja ogolnie jestem dosyc spokojny i
        opanowany . Staram sie maksymalnie wyciszac . Organizowalismy
        wszytsko tak aby maksymalnie szybko i sprawnie sie regenerowac . Ale
        na pewnym poziomie to juz ni dziala i nie ukryjesz emocji
        Jest pewien mechanizm ktory zostal nam zaszczepiony przez nature .
        Obce dzieci moga plakac i Ciebie moze to nie ruszy . Reakcja na
        placz wlasnego dziecka jest radykalnie inna :-)

        • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:39

          ot, zmeczenie materialu ;-) Wiekszosc przyszlych rodzicow puka sie w
          czolo, gdy slyszy historie, ze po porodzie czasem przez dlugie
          miesiace trzeba funkcjonowac z 5-godzinnym snem na dobe i to czasem
          w kilku ratach. Ja od 10 lat mam taki maraton..zaledwie kilka razy w
          roku zdarza mi sie przespac nieprzerwanie 7-8 godzin (mam dziecko
          niepelnosprawne, ktore w nocy musi byc przewijane, czasem sie budzi
          o 2 w nocy i po snie..). A brak snu jest jednym z najsilniejszych
          stresorow, trudno sie dziwic, ze czlowiek wysiada w pewnym momencie.

        • zona_mi b.bujak 05.08.08, 17:39
          jaufoludek napisał:
          > Jest pewien mechanizm ktory zostal nam zaszczepiony przez nature .

          tak.... mechanizm jest taki, że kazda matka jest w stanie wykarmić
          swoje niemowlę!
          z wyjątkiem tych matek, które cierpią na niektóre choroby (tu tez
          mamy mechanizm natury, który eliminuje słabe osobniki);
          oraz z wyjątkiem tych matek, którym w próbach karmienia naturalnie
          za bardzo pomagają/przeszkadzają czynniki cywilizacyjne.... takie,
          jak nadmiar teorii i informacji w stosunku do intuicji / stres i
          nerwowa atmosfera / nacisk macek koncernów walczących o
          (najmłodszego) klienta :)

          • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:40

            > tak.... mechanizm jest taki, że kazda matka jest w stanie wykarmić
            > swoje niemowlę!

            przeciez napisalem ze sie darlo
            nie napisalem ze padlo z glodu
            wiec pewnie by wyzylo na tym co bylo ale to dosc niskie kryterium
            sukcesu

            • zona_mi b.bujak 05.08.08, 17:41
              jaufoludek napisał:
              > przeciez napisalem ze sie darlo

              wiem, że się darło, ale twierdzę, że nie z głodu a z powodu nerwowej
              atmosfery w domu; przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam...
              • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:41
                ..albo nerwowa atmosfera w domu wynika z tego, ze dziecko sie
                darlo..i mamy bledne kolo. Znam z autopsji.

              • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:42

                > wiem, że się darło, ale twierdzę, że nie z głodu a z powodu
                nerwowej
                > atmosfery w domu; przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam...

                nie zgodze sie z Toba probowalismy roznych rzeczy , robilismy
                przerwy zeby byc maksymalnie wyluzowanym i odprezonym . To po prostu
                nie to . Twoje twierdzenie jest bardzo latwo podwazyc

    • zona_mi budzik11 05.08.08, 17:42
      jaufoludek napisał:


      > Przyrosty byly tyle ze
      > maluch sie nie najadal - wiec sie darl .

      Nie wiem, nie znam się, nie jestem dietetykiem, ale to wydaje się
      nielogiczne -
      ktoś ciągle niedożywiony będzie tracił na wadze, a nie przybierał.
      • zona_mi kra123snal 05.08.08, 17:43

        Ja potrzebuję kromkę chleba a mój mąż 4. Można jeść, ale w
        niewystarczających dla jednostki ilościach. Może przyrost byc, ale
        mógłby być większy, gdyby dziecko się najadało na własne potrzeby a
        nie tylko w ilosciach gwarantujących przyrosty (przeciez dzieci
        przyrastają od kilkusetgram na miesiąc do ponad kilograma!). Zawsze
        mnie zastanawiał argument, że jak jest przyrost masy, to dziecko nie
        jest głodne. No tylko się cieszyć, że organizm "nie zjada" zapasów,
        ale co ma piernik do wiatraka?

        • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:43
          I to sie nazywa zdrowy rozsadek i wyciaganie wnioskow z obserwacji
          swiata dookola :-)

        • zona_mi budzik11 05.08.08, 17:44
          kra123snal napisała:

          > Ja potrzebuję kromkę chleba a mój mąż 4. Można jeść, ale w
          > niewystarczających dla jednostki ilościach. Zawsze
          > mnie zastanawiał argument, że jak jest przyrost masy, to dziecko
          nie
          > jest głodne. No tylko się cieszyć, że organizm "nie zjada"
          zapasów,
          > ale co ma piernik do wiatraka?

          To spróbuj sama jeść tak mało, że będziesz ciągle głodna. Ciekawe,
          czy zaczniesz
          tyć.
          • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:45
            To spróbuj sama jeść tak mało, że będziesz ciągle głodna. Ciekawe,
            czy zacznies
            > z
            > tyć.

            slabe porownanie bo autorka tamtego postu raczej ma juz wszytsko
            rozwiniete i problemy wieku niemowlecego ma za soba wiec przemiane
            materi i metabolizm zupelnie inny :-) a co wzglednosci jedzonego
            pokarmu .....
            powiem tylko ze mozna niedojadac i byc glodnym i przybierac . to
            zaden paradoks
    • zona_mi moni_a111 05.08.08, 17:45

      jakże ja się cieszę że ktoś wreszcie dosadnie wypowiedziała się na
      temat
      karmienia, mam dwójkę dzieci i żadne właściwie nie było karmione
      piersią, bo nie
      było pokarmu. Miętolenie cycków nie przynosiło efektów żadnych. Mam
      nadzieję że
      wreszcie coś dotrze do tych co uważają że karmienie piersią za
      wszelką cenę, i
      jeszcze jedno jak ktoś ma czas i możliwość przystawiania dziecka co
      pół godziny
      to gratuluje organizacji czasu bo ja przy 3 latce i
      czteromiesięczniaku nie mam
      na to czasu. pozdrawiam
      • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:46

        Sama sobie odpowiedzialas na pytanie. Nie karmilas, bo nie mialas
        czasu (cierpliwosci, ochoty) sie w to bawic. Nie zwalaj na brak
        pokarmu.

        • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:46

          > Sama sobie odpowiedzialas na pytanie.

          Wydaje mi sie ze zbyt szorstko i zbyt plytko sie zaglebiasz w to co
          ludzie pisza . ktos napisla o pewnym stanie faktycznym poslugujac
          sie jednym zdaniem a ty dorobilas do tego ideologie . Mysle ze
          tzreba by bylo byc obiektywnym i przed napisanie tego poprosic o
          dluzsze uzasdnienie i historie .

          • zona_mi amellia 05.08.08, 17:47

            sfrustrowany tato - tez podziwiam, ze wytrzymaliśćie aż 2 miesiące.
            Cóż - ja także naiwnie wierzyłam w poradniki laktacyjne i to, że nie
            ma sytuacji, że się ma za mało pokarmu. Mimo, że już w szpitalu mój
            synek przybieral za mało (a byliśmy 6 dób po cc). Dopiero jak
            tydzien po wyjśćiu do domu okazało się, że on spadł na wadze
            śmignełam poradnik do kosza!
            Moja pani gin (bardzo dobra, z tytułem dr i niesamowicei ceniona)
            powiedziala, że u niektórych kobiet WCALE nie pojawia się pokarm
            tylko nikt o tym głośno nie mówi, żeby nie być posądzonym o
            propagowanie mleka modyfikowanego. Jej koleżanka tak miała i nie
            pomogły żadne leki ani cudowne sposoby. Powinieneś ten post napisać
            też na forum karmienie piersią (bo tam najwięcej tych terrorystek
            jest co to dziewczynom z takimi problemami odpisują zeby karmić za
            wszelką cenę) i na forum karmienie butelką bo tam mamy małopokarmowe
            szukają pomocy. Pozdrawiam
            • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:48

              Wlasnie tam to przekleilem dodalem tylko argument podwazajacy ze
              inne ssaki nie maja problemow latacyjnych
              mam nadzieje ze nie zostane zaatakowany w realu przez lakta-komando
              • zona_mi kam.xt 05.08.08, 17:48
                naprawdę jest jakas nagonka na dokarmianie butlą...?
                bo mnie się wydaje że krytykowane są jedynie te matki które w ogóla
                nie decydują się na karmienie piersią z powodów czysto egoistycznych
                typu "bo mi zwiędna piersi" czy "bo będę uwiązana do dziecka"
                • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:49

                  > naprawdę jest jakas nagonka na dokarmianie butlą...?

                  jest jest

                  dokarmianie=odstawienie od cycka w 100%
                  niezaleznei czy robisz to ze wzgledow zdrowotnych religijnych dla
                  dobra dziecka itp . wszyscy sa szufladkowani tak samo
    • zona_mi waflinka 05.08.08, 17:50

      Brawo dla autora wątku, też męczyłam się m-c z córką z niewiedzy że
      jest głodna. Też wszyscy- lekarz, położne tylko karmić piersią i nic
      więcej się nie liczyło. A ona biedna też płakała z głodu.
      • zona_mi mynia0 05.08.08, 17:51
        brawo jak brawo ;)

        mnie strasznie wkurza, jak ktoś wrzuca dzieci do jednego worka.
        dzieci sa różne, jednemu wystarczy cyc i cierpliwa matka, inny pod
        abutlę bo dziecko sie nie najada i tez jest ok.

        ale proszę nie uogólniac ! dzieci sa rózne!!! to, co się sprawdziło
        u autora wątku, niekoniecznie musi podpasować innemu dziecku. moja
        starsza wraz z otrzymaniem smoczka porzuciła pierś. mogłam dac
        butlę - ale zawalczyłam i sie udało wrócic do piersi. więc u nas
        smoczek był be. dziecko wychowało sie bez smoczka. młodsza wcale
        smoka nie chciała, chociaz wywaliłam majątek na różne modele ;)

        nie jestem terrorystką laktacyjną, moje dzieci były karmione i
        piersią i biutelką, ale wiem jedno - często mamy zbyt szybko
        rezygnują w imię różnych powodów. nie neguję ich wyboru, ale nie
        można od razu wprowadzać terroru butelkowego.

        jedno jest pewne - wszyscy działamy dla dobra naszych dzieci - i to
        jest najważniejsze.
        • zona_mi yoku 05.08.08, 17:51

          IMHO najważniejsze dla każdego rozsądnego rodzica jest żeby dziecko
          karmić tak żeby nie było głodne i przez to nie cierpiało. Owszem,
          mleko matki to obiektywnie najlepszy sposób karmienia ale nie za
          wszelką cenę na Boga! Natomiast posty typu "moje dziecko darło się
          tydzień z głodu i już byłam blisko podania butelki ale nie dałam" to
          dla mnie po prostu okrucieństwo wobec dziecka dla własnego
          widzimisię lub spełnienia społecznych oczekiwań 'laktacyjnych'.
    • zona_mi ludex 05.08.08, 17:52

      Ja karmię mojego maluszka piersią (ma teraz 2m-ce), ale nie będę za
      wszelką cenę
      karmić w nieskończoność. Po pierwsze - miliony ludzi na świecie
      wyrosło na
      sztucznym mleku, które lata temu było parszywe w porównaniu z tym,
      co teraz jest
      w ofercie, i żyją, nie mają żadnej alergii (patrz -> ja). W
      dzisiejszych czasach
      przeżywamy okres pt. 'powrót do natury', wiec wszystko musi być
      naturalne,
      dlatego komukolwiek powiem, że karmię piersią mówią mi, jak to
      cudownie i
      wspaniale...blablabla. Może jeszcze porody w samotności w domu? Bo
      naturalnie...
      i NATURALNE pękanie krocza? ale mniejsza z tym, bo odchodzę od
      tematu :)
      Prawda jest taka, że dziecko przez pierwsze 3 miesiące życia
      potrzebuje mleka
      matki w celu nabrania odporności, po 3 miesiącu życia samo wytwarza
      przeciwciała, ba! nawet lepiej, jeśli się w tym czasie lekko
      przeziębi, aby
      system immunologiczny zaczął pracować!
      Po ukończeniu 3 miesiąca jelitka zaczynają lepiej działać, kolki się
      zmniejszają, a co za tym idzie dziecku łatwiej poradzić sobie z
      trawieniem
      sztucznego mleka, jeśli jest nim karmione. Co więcej, moje dziecko
      ma nadal
      utrzymującą się żółtaczkę i lekarz mi powiedział, że jakbym nie
      karmiła piersią,
      bilirubina dawno by była w normie (nawet zalecił 2 doby na sztucznym
      mleku).
      Osobiście nie wiem, jak długo będę jeszcze karmić piersią, ale wiem
      na pewno, że
      nie dłużej niż do ukończenia 6. m-ca. I na prawdę płakać mi się
      chce, gdy widzę
      matki, które trzymają przy cycku 2 letnie dzieci...to już jest chore.
      Nie dajmy się zwariować karmieniu piersią! I nie wierzmy w to, że
      mleko matki
      jest absolutnie najlepsze - nie każda kobieta ma odpowiednio
      wartościowy pokarm
      (choć położne i doradcy laktacyjni powiedzą Ci, że u każdej taki
      sam) i dziecko
      będzie głodne! A w tym wszystkim chyba chodzi przecież o to, abyśmy
      i my i nasze
      pociechy byli razem szczęśliwi...także - nic na siłę!

      • zona_mi kra123snal 05.08.08, 17:52

        Nie na temat: pęknięcie szybciej się goi niż nacięcie.

        > jest absolutnie najlepsze - nie każda kobieta ma odpowiednio
        wartościowy pokarm

        to własne przemyślenia, czy może podasz źródło naukowe (T. Hogg nie
        jest ekspertem)?

        Tak generalnie, tez mnie wkurza "powrót do natury", no ale Twój post
        jakoś nie trafia do mnie. Nie szukaj uzasadnienia w mleku, bo nie
        masz odpowiednich danych :)

        • zona_mi ludex 05.08.08, 17:53
          > nie każda kobieta ma odpowiednio
          wartościowy pokarm

          T.Hogg? nie słyszałam szczerze mówiąc o kimś takim... a znam
          przypadek, gdyż
          koleżanki córa bardzo szybko robiła się głodna po karmieniu i ta
          poprosiła swoją
          siostrę, która również w tym czasie karmiła piersią o pokarm dla
          małej. Dziecko
          nie kwiliło z głodu po niecałej godzinie od najedzenia się.
          Ale krasnalku, widzę, że potrzebujesz źródeł naukowych, aby
          uwierzyć :) więc nie
          będę się spierać. Tak na marginesie ponoć koper włoski wspomaga
          laktację, ale
          badania naukowe tego nie potwierdziły, taki to naukowy psikus...:)

          • zona_mi kra123snal 05.08.08, 17:53
            Tak na marginesie ponoć koper włoski wspomaga laktację, ale
            > badania naukowe tego nie potwierdziły, taki to naukowy psikus...:)

            Tak szczerze mówiąc, to ja nie wierzę w żaden pokarm/zioło :)/napój
            jako wspomagacz laktacji :) Nawet bez badań :)
            A przypadek koleżanki rzeczywiście zastanawiający :) o ile mleko
            butelką podane (nie wierzę, że dziecko ssie z jakiejkolwiek piersi,
            byle mlecznej :))

            • zona_mi ludex 05.08.08, 17:54

              Z tego, co wiem, mleczko było odciągnięte :)
            • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:55
              > Tak szczerze mówiąc, to ja nie wierzę w żaden
              pokarm/zioło :)/napój
              > jako wspomagacz laktacji :) Nawet bez badań :)

              Jak natura to natura w 100%
              a nie ze z tego wezmiemy troche z tego troche i dorobimy ideologie
              Oczywiscie nie sadze abym zmienil twoj poglad na sprawe ziol ale na
              pewno wiesz i przyjmujesz do wiadomosci ze wiele lekarstw jest
              robionych na bazie ziol

              • zona_mi kra123snal 05.08.08, 17:56

                A dlaczego nie mozna z tego sobie wziąć i z tamtego? Jeszcze do
                mojego życia nie dorobiłam ideologii, ale w jaskini nie mieszkam i
                ciężko takiej antywiejskiej w mieście by było mieszkać w 100%
                naturalnie.

                • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:56
                  bo wszystko to sa naczynia polaczone i nie mozemy sobie wybierac
                  tylko tego co nam sie podoba . Wiele naszych wyborow musi sie
                  opierac na pelnej swiadomosci calego procesu zarowno przed jak i po
                  fakcie wyboru. Wybierajac etykietki kierujac sie kolorem nie miejmy
                  pretensji ze cos potem nie zagra tak jakbysmy chcieli

                  • kra123snal Re: jaufoludek 05.08.08, 17:58
                    a jak to się ma do tematu? Bo chyba dorobiłeś ideologię do czegoś co
                    było prostym stwierdzeniem
                    • jaufoludek Re: jaufoludek 06.08.08, 09:57
                      kra123snal napisała:

                      > a jak to się ma do tematu? Bo chyba dorobiłeś ideologię do czegoś
                      co
                      > było prostym stwierdzeniem

                      do tematu ma to sie luzno , ale rozpoczal sie watek o wybieraniu z z
                      naturalnych metod tego co nam pasuje . Napisalem wiec Ci ze wg mnie
                      to sa tak bardzo zlozone procesy ze ne da sie tego zlozyc jak
                      klockow lego z roznych serii bez zadnych konsekwencji koncowych .
                      Wszystkie te metody naturalne czy ludowe jak zwal tak zwal zyly
                      przez tysiace lat w pewnej symbiozie uzupelnialy sie, badz byly
                      wzajemnymi czesciami dzialajac w okreslonych sytuacjach i
                      okolicznosciach .
          • zona_mi mruwa9 05.08.08, 17:59
            Co w tym przypadku jest dziwnego? Czysta fizjologia. Pokarm kobiecy
            jest lekkostrawny i dziecko trawi go blyskawicznie, dlatego nie ma
            mowyn o 3-godzinnych odstepach miedzy karmieniami. Nie mowiac o tym,
            ze noworodek ma zoladek wielkosci lyzeczki do herbaty i w pierwszych
            dniach jednorazowy posilek mozna odmierzac w kroplach, mililitrach
            (raczej kilka, nie kilkaset mililitrow), stad koniecznosc naprawde
            czestego karmienia.

            • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 17:59
              > Pokarm kobiecy
              > jest lekkostrawny i dziecko trawi go blyskawicznie, dlatego nie ma
              > mowyn o 3-godzinnych odstepach

              Zgoda w pierwszej czesci ale osobiscie widzialem osobniki ktore juz
              po wyjsciu ze szpitala i po przejsciu szoku po-porodowego trzeba
              bylo w pierwszym okresie budzic co 3 godziny bo takie spiochy. I
              lekarze uspakajali ze jest ok . Naprawde roznie to z tym jest

              • zona_mi kra123snal 05.08.08, 18:00
                Moja taka była, ale już w szpitalu położna nią potrząsała w celu
                dobudzenia (rozbieranie i inne ludowe sposoby nie działały). Nawet w
                dzień ją budziłam, żeby przynajmniej co 3h jadła, a w nocy sobie
                spała. Co prawda później już nie było tak błogo, ale nigdy nie jadła
                częściej niż co 2h.

          • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 18:01
            > to własne przemyślenia, czy może podasz źródło naukowe (T. Hogg
            nie
            > jest ekspertem)?

            Mnie osobiscie bardziej przekonuja teorie H. Karpa

            • zona_mi Re: jaufoludek 05.08.08, 18:02

              jego metody a dokladnie 5
              rozumiem ze mam 260 stron strescic ci w jednym zdaniu
              w sumie to moze wydawac sie smieszne zeby 5 metod opisywac na tylu
              stronach ale mysle ze jego podejscie (wzorowanie sie na naturze i
              doglebne obserwacje instynktow pierwotnych) bardzo by ci sie moglo
              spodobac jesli tylko masz ochote to gdzies mialem link do e booka . T

            • zona_mi kra123snal 05.08.08, 18:02
              ale czego to się tyczy? :)))))))))

              • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 18:03

                dotyczy glownie jak wychowac dziecko nie zwariowac i nie dac sie
                zwariowac
                jesli chodzi ci o zagadnienie cyckowe to jest to jeden z
                wazniejszych elementow jego teorii

                • kra123snal Re: jaufoludek 05.08.08, 18:07
                  Mi o nic nie chodzi :) A zagadnienia dot. karmienia piersią mnie już
                  nie dotyczą. Ponad rok karmiłam, bez problemów (nie licząc bólu) i
                  teraz mam inne zmartwienia :) Muszę przyznać, że im dalej w las, tym
                  bliżej wariactwu :P
    • basiak36 Re: Do terrorystow laktacyjnych - spojrzenie taty 05.08.08, 17:58
      Na temat smoczkow rzeczywiscie jest troche opracowan naukowych, i warto do nich
      zajrzec.
      www.kellymom.com/bf/start/concerns/pacifier.html#bfstudies
      To ze 2 miesieczne dziecko duzo placze, czesto ssie, domaga sie obecnosci mamy i
      taty to nie jest nic dziwnego.. To ze pospi dluzej po podaniu smoczka i
      mieszanki tez o niczym nie swiadczy...

      Wiele zalezy od podejscia. Moja coreczka tez duzo plakala przez pierwsze 2
      miesiace, przybierajac swietnie na wadze, po 3 mcu ksiazkowo skonczyly sie
      placze i od tego czasu jest szczesliwa i zadowolona:) Przy pierwszym dziecku
      tez probowalam butelek i innych, z perspektywy czasu nie rozwiazywaly problemu,
      no moze chwilowo:)
    • zona_mi deela 05.08.08, 18:04
      heh dwa miesiace niezle daliscie sie sterroryzowacm ja juz w
      szpitalu nosilam na
      dokarmianie (ale ja mialam cc sn nie mialy takiego luksusu) a smoka
      wetknelam mu
      w dziod w drugiej dobie zycia
      a co do karmienia cyckiem - no coz dieta matki karmiacej jest na
      poczatku
      niezwykle uboga, i rozszerza sie ja powoli i ostroznie, zjesz cos
      nie tak i
      mlody sie drze, z mlekiem sztucznym nie ma takiego problemu :F
      PRECZ Z LAKTACYJNYMI TERORYSTAMI!
      to przez was, przez WAS siedzialam godzinami z laktatorem przy
      cyckach i
      -przezylam krotka ale intensywna frustracje matki wyrodnej
      PRECZ Z PRECZEM
      • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 18:04
        Najsmieszniejsze jest to ze wiele osob smialo sie z nas mowiac niech
        oni mowia swoje a wy robcie swoje . Wiekszosc dokarmia , tyle ze
        zadko kto sie przyznaje . Cos na zasadzie ze wlasciciele psow dziela
        sie na dwie kategorie - pierwsza ktora spi z pupilami i druga ktora
        sie do tego przyznaje

        • zona_mi mruwa9 05.08.08, 18:05

          a co, przyznam sie, sama dokarmailam jednoz dzieci w pierwszych 2-3
          tygodniach zycia, najpierw sie wzbranialam, bojac sie , ze to koniec
          karmienia, ale z przyczyn medycznych (noworodek z duzymi problemami
          zdrowotnymi, nie mial sily ssac piersi, co zagrazalo jego zyciu) nie
          bylo wyjscia. Z tym, ze w czasie, gdy dziecko nie jadlo, odciagalam
          pokarm, kropla po kropelce, zawrotne ilosci rzedu 10ml, aby podac je
          dziecku strzykawka do buzi przed karmieniem i aby dziecko nabralo
          sil do ssania. Dzieki temu stopniowo, w ciagu kilku tygodni,
          zmniejszylismy ilosc mieszanki do 0 ml ;-) ,a dokarmiajac przez
          strzykawke nie zaburzylismy dziecku odruchu ssania. I dziecko z
          powodzeniem karmilam przez pelne 2 lata.'
          Jaufoldek, mam nadzieje, ze Twoj glos i ta dyskusja pozwolila Ci
          rozladowac stres zwiazany z trudnymi poczatkami rodzicielstwa (a kto
          obiecywal, ze bedzie latwo? ), moze przekonales sie, ze nie
          jestescie jedyni z podobnymi problemami, tak czy owak jestescie
          najlepszymi rodzicami dla swojego dziecka i tego sie trzymajmy :-)
          reszta to sprawy wtorne.
          Powodzenia zycze.

          • zona_mi jaufoludek 05.08.08, 18:05
            He he teraz to juz nie mam stresa :-) Co prawda teraz zabki ale to
            jeszcze chwila teraz przyjemnosci ojcostwa :-))
            A tak na rozladowanie napiecia w dyskusji mam pytanie - jak sie
            dziecko urodzi z zebem to tez zaleca sie karmienie piersia ?

            • zona_mi mruwa9 05.08.08, 18:06
              taki zab wrodzony najczesciej sie usuwa (bo bywa, ze jest
              niewyksztalcony w pelni, luzno tkwi w dziasle i grozi
              zachlysnieciem), ale skoro wiele dzieci jest karmionych rok i
              dluzej, to spory okres karmienia przypada na czas "zebny" dziecka. Z
              autopsji - no problem, choc bywaja momenty, ze mlode udaje buldoga i
              testuje wytrzymalosc biustu mamy :-( ale to nie jest regula.

            • zona_mi kra123snal 05.08.08, 18:07

              Ząbkowanie może przebiec tak jak u wszystkich moich znajomych, czyli
              bezobjawowo. Znam tylko jeden przypadek, ale to już przy czwórkach,
              wysokiej gorączki i masakrycznego samopoczucia dziecka

              • zona_mi monikapie 05.08.08, 18:08

                ja tez sie zgadzam. okres karmienia piersia wspominam bardzo
                niemilo. walczylam
                ze wzgledy na silny refluks u malej(bo niby mniejsze kwasy sie
                wydzielaja).
                przez 4 mies. mala wisiala na piersi 12 godzin, jadlam tylko dzikei
                temu, ze
                karmil mnie maz. jak nie karmilam, sciagalam (ok. 10 ml z 2 piersi)
                zeby
                pobudzic laktacje.w nocy tez sciagalam.po 4 mies. mala przestala
                przybierac na
                wadze, zaczelam dokarmiac - skonczyly sie placze a ja zaczelam
                cieszyc sie
                macierzynstwem. sciagalam pokarm do 6 mies. - max 40ml na dobe.

            • zona_mi azzurrina 05.08.08, 18:07

              podpisuję sie wszystkimi łapami pod Twoim "manifestem"
              Osobiście uważam, ze największym mitem na temat karmienia piersią
              jest "fakt",
              że tylko kilka procent kobiet nie jest w stanie tego robić...
              Ciekawe w związku z tym, dlaczego większość darowuje sobie po 3
              miesiącach?
              Kiedy niby laktacja już "rozkręcona", piersi nie bolą i w ogóle
              milion razy
              wygodniej karmić piersią niż gimnastykować ze sterylizacją,
              kupowaniem
              rozmaitych puszek, noszeniem flaszek, pudełaek i termosów na każdy
              dłuższy
              spacer itd...
      • kaeira Re: deela 05.08.08, 18:18
        > a co do karmienia cyckiem - no coz dieta matki karmiacej jest na poczatku
        > niezwykle uboga, i rozszerza sie ja powoli i ostroznie

        Wcale nie. Polecam artykul tu:
        www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79400,3855207.html
        >zjesz cos nie tak i mlody sie drze

        To na szczęście dotyczy tylko bardzo, bardzo niewielkiej części dzieci. Zresztą,
        negatywne reakcję na dietę mamy to zwykle brzydkie kupki, wysypki, nie "darcie".
        • agatar-m Re: deela 05.08.08, 21:02
          karmie 10,5 miesiaca przez około pierwszych 3 nie jadłam smazonego i
          tylko tyle,...choć chyba 2 nie wytrzymałam jednak, jadłam za to
          pizze, makaron z serem itd ( z pieca) i wszystko inne, do tej
          pory,zadnych kolek, wysypek, allergii...:))

          dzis zjadłam moje ukochane boczniaczki:))))))))))))
        • jaufoludek Re: deela 06.08.08, 10:10
          > > a co do karmienia cyckiem - no coz dieta matki karmiacej jest na
          poczatku
          > > niezwykle uboga, i rozszerza sie ja powoli i ostroznie

          Ja powiem tak . Jak jest dobrze to jest dobrze , ale jak zaczynaja
          sie problemy to tak naprawde mloda mama konczy o chlebie i wodzie

          > negatywne reakcję na dietę mamy to zwykle brzydkie kupki, wysypki,
          nie "darcie"

          no to polecam mleko krowie przy slabej tolerancji malucha na tluszcz
          zwierzecy
          zobaczysz czy sie nie bedzie darl
          • alexkieszek sfrustrowany tato :) 06.08.08, 10:54
            po pierwsze super, że się interesujesz
            po drugie super, bo widać, że żona w Tobie ma oparcie
            po trzecie super, bo jednak nadal się karmicie :D

            A teraz kilka słów od byłej sfrustrowanej mamy :D

            1. Jak Ci w szpitalu położna powie, że masz/żona ma "złe piersi" to trzeba jej
            przywalić
            2. nie można liczyć na mądrych pediatrów (bo to najczęściej niedouczone głupy
            które biorą kasę nie wiadomo za co... przynajmniej na 20 z którymi się spotkałam
            17 takimi głupami nie mającymi pojęcia o niemowlętach było).
            3. dobry doradca latkacyjny (DOBRY!!!!!!) nie będzie zmuszał, przymuszał i w
            ogóle teroryzował...

            opowiem naszą historię...
            mam OGROMNE piersi, po porodzie wyglądałam jak Dolly Parton w najlepszym okresie
            i nie miałam brodawek... Synek nie był w stanie uchwycić piersi, nie był w
            stanie jeść,... w szpitalu zostałam upokorzona, ośmieszona i w ogóle... mąż
            przyniósł mi nakładki (za które zrobiono mi awanturę) ale karmiłam bo chcieliśmy
            podjąć próbę.. po 10 dniach z 40 stopniową gorączką trafiłam do dr. Pakuły ze
            świętej zofii która jest CUDOWNYM MĄDRYM PEDIATRĄ i doradcą latkacyjnym...
            pomogła zapanować nad wielkimi piersiami, pomogła zapanować nad dziubkiem
            dziecka i powiedziała: Jeśli po odstawieniu od piersi płacze to znaczy, że
            głodny i przystawić do drugiej... jako, że przy zapaleniu miałam kryzys
            laktacyjny i puste piersi powiedziała, że mamy dokarmiać na zasadzie:
            1 pierś, 2 pierś, jak płacze butelka a między karmieniami pobudzać piersi
            laktatorem...

            dokarmialiśmy się 2 tygodnie a potem przez wiele tygodni karmiłam naturalnie...
            i nie zabroniono nam smoka... zaproponowano poczekać chwilę aż ssanie będzie
            trwało góra 20 minut... wręcz Pani dr powiedziała, że jeśli dziecko zasypia przy
            piersi to bardzo źle bo piersi to nie smoczek... i do usypiania smoczuś a pierś
            tylko jako posiłek...

            karmiłam z powodzeniem 10,5 miesiąca... da się tylko właśnie trzeba spotkać
            kogoś mądrego...

            mój syn ma ponad 1,5 roku i nie znaleźliśmy mądrego pediatry, drugi syn urodzi
            się w ciągu miesiąca i zamierzamy karmić piersią... jeśli coś nie będzie szło to
            znów trafimy do dr Pakuły :D

            ach no i czasem tak jest że w piersiach pusto ale z doświadczenia Ci powiem że
            to stres, lęk o wagę dziecka o to że nie dojada powoduje tę pustkę... i dziecko
            popołudniami płacze nie tylko z głodu i z kolki...

            czasem jest po prostu zmęczone, trzeba wyłączyć radio, telewizor i przygasić
            światło i dać dziecku odpocząć... :D

            powodzenia i cudnego rodzicielstwa życzę :D
            • maff1 Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 11:14
              i jas sie dopisze.
              I odpowiem jak facet facetowi, tak po zołniersku, (wszak jestem
              jedynym męskim weteranem tego forum) - tak óolnie to pierdzielisz
              głupoty.
              Kaeira weszła z tobą w polemikę - więc nie będę wszystkiego
              powtarzać.
              Mająć nie za duzo danych,ukułeś sobie teorię która pasuje ci dla
              twojego przypadku - niestety w wiekszości jest ona błedna.
              Po prostu błednie interpretujesz otaczające zdarzenia (z braku
              podstawowej wiedzy laktacyjnej) - to prostu typowe zachowanie "kota"
              na unitarce. Ot i wszystko.

              Jedyną prawdą absolutną w twej wypowiedzi jest to, ze ludzie w
              białych fartuchach także często plotą bzdury.

              i jeszcze jedno - doradca (to zazwyczaj połozna która uznała ze
              znasie na problemach laktacyjnych (sa ostatniu kursy - ale takich
              osób jest mało). Natomiast warto szukać kontaktu z konsultantem
              laktacyjnym IBCLC, mają wystandaryzowaną wiedzę z zakresu laktacji
              popartą stosownym egzaminem i certyfikatem.
              Mieszanka - to tylko nędzna podróbka mleka ludzkiego oparta na mleku
              ukradzionym cielętom - które jedząc takie mleko osiągaja dojrzałość
              po roku. Mieszanka jest dobrodziejstwem w sytuacjach kryzysowych,
              ale jej podanie nie rozwiązuje problemu. W przypadku głodnego
              dziecka, z ładnymi przyrostami warto pomyslec o podkręceniu
              produkcji laktatorem. Zazwyczaj to sie udaje. Było o tym wiele razy
              na tym forum jak to zrobić - wystarczy tylko poszukać.
              Mogę tylko ubolewać ze trafiliście na niewłasciwych ludzi - i dwa
              miesiące zmagaliście sie z wg mnie trywialnym problemem, który tu na
              forum rozwiazlibysmy wspólnie w jedną dobę.
              pozdrawim i trzymam kciuki, ze najgorsze macie za sobą.
              • jaufoludek Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 12:44
                > I odpowiem jak facet facetowi, tak po zołniersku, (wszak jestem
                > jedynym męskim weteranem tego forum) - tak óolnie to pierdzielisz
                > głupoty.

                a ja po zolniersku odpowiem ze dla mnie to moze byc nasr..ne byle
                posprzatane i polakierowane :-))))
                Dziecko ma miec dom , kochajaca rodzine szczesliwe dziecinstwo
                ktorego ja nie mialem a po porodzie rodzine trzeba posklejac i
                pozacierac rysy i wlaczyc by byo dobrze .

                > Mająć nie za duzo danych,ukułeś sobie teorię która pasuje ci dla
                > twojego przypadku - niestety w wiekszości jest ona błedna.

                Wiesz moze i jest bledna ale skuteczna . To sie dla mnie liczy .

                > i jeszcze jedno - doradca (to zazwyczaj połozna która uznała ze
                > znasie na problemach laktacyjnych (sa ostatniu kursy - ale takich
                > osób jest mało). Natomiast warto szukać kontaktu z konsultantem
                > laktacyjnym IBCLC

                Byc moze , w trakcie rozmowy moge zobaczyc jakim ktos jest
                czlowiekiem w dziedzinach ktorych czuje sie mocny moge sprawdzic czy
                jest kompetentny . Z lekarzami na ogol nie dyskutuje zdajac sobie
                sprawe z mialkosci swojej wiedzy medycznej .
                Generalnie poki co nikt nie zostaje polozna badz lekarzenm z
                lapanki . Zakladam wiec ze sa to ososby o jako takim wyksztalceniu .

                > Jedyną prawdą absolutną w twej wypowiedzi jest to, ze ludzie w
                > białych fartuchach także często plotą bzdury.

                Niestety robia to czesto opierajac sie o badania . Niestety czytajac
                czesto tylko poszczegolne akapity z podsumowania

                > pozdrawim i trzymam kciuki, ze najgorsze macie za sobą.

                pozdrawiam i dziekuje za konkretna dyskusje na poziomie
                • maff1 Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 17:45
                  nie chce prowadzić polemiki - bo byłaby bez sensu.
                  Ale tak sie składa, ze na tym forum nie ma mowy o terrorze
                  laktacyjnym. Wręcz odworotnie - sam wielokrotnie pisałem ze
                  mieszanki w sytuacjach krytycznych są dobrodziejstwem. Ale nie są
                  rozwiązaniemn problemu. Mieszanka dla głodnego dziecka to tylko
                  obejście problemu.
                  Dam przykład:
                  jedziemy drogą, na drodze lezy zwalone drzewo.
                  Ten co podaje mieszankę, ominie drzewo jadąc po polu.
                  Ten co chce rozwiązać problem spycha drzewo z drogi i jedzie dalej.
                  Owszem czaem natura robi świństwo - i dostatecznej ilości nie da sie
                  wyprodukować (po stymulacji laktatorem, herbatkach itp). Ale nie są
                  to częste przypadki! (pomijam przypadki związane z wiekiem -
                  zazwyczaj po 40-tce, możliwości produkcyne są mniejsze)
                  Ale problem jest w wyszkoleniu odpowiedniej kadry medycznej znającej
                  sie na problemach laktacyjnych - niestetty na studiach medycznych
                  całkowicie pomija sie zagadnienia takich problemów, mało tego, w
                  rozmowie z jakims wykładowcą z AM usłyszałem ze jest to taki
                  maregines, ze nie warto tym sie zajmować!
                  natomiast gdyby srustrowany tato zajrzał tu na forum 2 miesiące
                  temu - jestem głeboko przekonany ze sprawy potoczyłyby sie inaczej.
                  I dlatego uważam (pomijając niezrozumienie problemów na poziomie
                  merytorycznym) ze ten wątk jest bez sensu.
                  A merytorycznie wypowiedz oceniła kaeira - i kilka innych kolezanek.

                  Nie mniej jednak podejrzewam ze takich przypadków jest wiecej - bo
                  jak wiemy swiadomość "białych fartuchów" w zakresie laktacji jest
                  mierna. Do tej pory np. w niektórych szpitalach warszawskich przy
                  zastoju zaleca sie ugniatanie/wyciskanie piersi. Brrr...
                  • jaufoludek Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 10:58
                    Witam

                    Kilka slow wyjasnienia
                    Byly 2 watki tutaj i na niemowlakach
                    moderator polaczyla te dwa watki w jeden na tym forum co jak widac
                    nie do konca moze jest trafne al ei tak chwala jej za to.
                • basiak36 Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 21:40
                  Jaufoludku, ja tylko jeszcze od siebie dodam, ze wiele razy widzialam takich
                  sfrustrowanych rodzicow... Przez 5 lat prowadzilam przyszpitalna wypozyczalnie
                  laktatorow i liczba rodzicow z podobnym problemem, a dzieci w wieku 0-12 tygodni
                  byla spora.
                  Wiekszosc z nich nie otrzymala odpowiednich informacji. Na temat tego jak zwykle
                  zachowuja sie noworodki, ze przez pierwsze 3 mce zycia maja prawo byc 'nerwowe',
                  placzliwe, ze trzeba je duzo tulic, pomagac im w przyzwyczajeniu do zycia poza
                  brzuchem.Chcieli natychmiastowego rozwiazania problemu czyli marudnego
                  noroworodka ktory chcial ssac i wisiec na mamie non stop. Rozwiazaniem mialo byc
                  wypozyczenie laktatora, podawanie butelki, cokolwiek. Jesli ktos usilowal
                  tlumaczyc ze butelka czy smoczek moga nie pomoc, byl uznawany za wroga na drodze
                  do rozwiazania problemu. Absolutnie sie tym rodzicom nie dziwilam bo sama tak
                  robilam z pierwszym dzieckiem. Jak urodzilam drugie, mialam juz wiecej
                  informacji ktore pomogly mi inaczej rozumiec zachowania mojego dziecka i inaczej
                  podejsc do problemow. Ale swoje musialam przejsc.
                  To ze dziecko spi dlugo po butelce mieszanki nie znaczy ze tak wlasnie ma byc
                  najlepiej dla wszystkich. Nie zebym odradzala podawanie czegokolwiek, bo to nie
                  moja sprawa, kazdy robi co uwaza za stosowne - ale wiem ze to problemu na
                  dluzsza mete nie rozwiazuje. Tak jak napisal Maff, pomoze problem obejsc:)
                  Za jakis czas pojawia sie jakies inne problemy, i z dziecmi tak juz jest ze nie
                  zawsze sa rozwiazania na skroty.
                  U rodzicow ktorzy zostali rodzicami po raz pierwszy zwykle problemem jest to ze
                  maja pewne oczekiwania co do tego jak dziecko ma sie zachowywac, jesli jest
                  najedzone, ma nie plakac.
                  Dla dziecka placz to jedyny sposob na komunikacje, moze chciec przekazac w ten
                  sposob ze boli je glowa, ze jest spiace, ze chce przytulic sie i zasnac na
                  klacie u taty:)
                  I nie mysl ze ktos dla wlasnej przyjemnosci odradza smoczki czy butelki - sama
                  widzialam jak dla wielu mam to poczatek konca karmienia, mimo ze na poczatku
                  wydaje sie to byc takim 'ratunkiem'. A czasem wystarczy po prostu sie wyluzowac,
                  przytulic malucha i przeczekac. Nie mowie ze tak jest u Was ale ogolnie.
                  Zanim przestalam zajmowac sie wypozyczaniem laktatorow, przyszla do mnie jedna z
                  mam zaplakana, ze czemu nikt jej nie powiedzial ze po butelce dziecko odmowi
                  piersi - nikt jej nie powiedzial bo kazdy wiedzial ze w danym momencie ona tego
                  nie przyjmie do wiadomosci i uzna ze ktos stoi jej na przeszkodze i stosuje
                  'terror'.
                  Naprawde nie jest latwo zrobic tak zeby kazdy byl zadowolony :)
                  Ja przerwalam moje studia z doradztwa laktacyjnego po tym jak po jednej z 'role
                  plays' jedna z mam szukajacych pomocy nakrzyczala na mnie dosc brzydko ze
                  zamiast smoczka i butelki sugeruje odpoczynek z dzieckiem przy piersi, a maz
                  chce zeby robila obiad (mama 3 dni po cc). Uznalam wtedy ze nie nadaje sie do
                  pomagania innym bo nigdy nie wiem co powinnam powiedziec tak zeby nikogo nie
                  urazic:)

                  Pozdrawiam cieplo i zycze wszystkiego dobrego!
              • lea_pl Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 13:32
                drogi tato!jak najbardziej popieram co napisałeś. Dla jasności uznaję wyższość
                karmienia naturalnego nad mieszanką, sama karmię już prawie 7 miesięcy, ale u
                nas obeszło się na szczęście bez większych problemów. Czytając posty na forum
                nie rozumiem, po co tą całą promocją(nie chcę mówić terrorem) wpędzać mamy w
                poczucie winy, bo nie karmi piersią, albo doprowadzać do sytuacji głodne
                dziecko, przemęczeni, zestresowani rodzice na siłę broniący się przed podaniem
                butelki.Każda decyzja podjęta z miłością i troską dla dziecka będzie
                najlepsza.Ja rodziłam, we Francji i tu po prostu po porodzie zapytali mnie jak
                chce karmić? Nikt nie zakładał z góry, że ma być pierś. Tak chciałam, więc
                pokazali mi jak najlepiej, to robić juz na porodówce:), ale kobieta leżaca ze
                mną na sali wybrała butelkę i ona też otrzymała wskazówki, jak karmić swoje
                dziecko i leki na zatrzymanie laktacji. Ogólnie tu tylko, co druga mama wybiera
                karmienie piersią i nie sądze, żeby dzieci były bardziej chorowite czy mniej
                inteligentne, a przede wszystkim nikt nie ocenia mamy, za jej wybór.Moze trochę
                generalizuję ale twierdzenie, że mieszanka, to mleko ukradzione cielakowi
                uważam, za szczególnie głupie, bo nie jednemu dziecku uratowaly życie, a u
                matki, ktora je podaje z wlasnego wyboru lub nie moze powodowac niepotrzebne
                poczucie winy.Wiem, że to forum karmienie piersią (sama korzystam z rad
                forumowiczek)i nikt nie będzie popieral karmienia mieszanką, ale przydałoby się
                troche zrozumieni dla innych decyzji niż nasze. pozdrawiam
                • mama-lideczka Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 09:20
                  lea_pl
                  masz sporo racji w tym co piszesz, nie można traktować modyf mleka
                  jako trucizny, bo rzeczywiście nie jednemu dzziecku ratuje życie

                  ale jest, jak zauważyłam, jedna wielka różnica między nami Polakami,
                  a pozostałymi europejczykami (generalizując), u nas dziewczyny nie
                  mają odwagi cywilnej powiedzieć nie karmię, bo nie chcę, tylko - nie
                  karmię, bo dziecko głodne, bo mleko za chude itp. bzdury
                  i tu kółko się zamyka, bo "terroryści laktacyjni" tłumaczą, że to
                  mity i co zrobić żeby karmić

                  moje zdanie jest takie, że naprawdę większość kobiet ok.99% ma
                  odpowiednią ilość mleka do wykarmienia swojej pociechy, niestety
                  pierwszy miesiąc bywa trudny, i wiele z nich się zniechęca

                  moje pierwsze dziecko przyszło na świat poprez cc, na początku
                  podawano mu butlę, mimo, że od początku chciałam karmić, ale u nas w
                  szpitalu dokarmiają nawet te naturaknie urodzone, żeby w drugiej
                  dobie zaczęły przybierać i można je było spokojnie do domu wysłać
                  w związku z tym i z kwawieniem z brodawek przez pierwsze tygodnie
                  musiałam dokarmiać synka modyf, ale przystawiałam i odciągałam i
                  byłam pewna, że niedługo mleka będzie odpowiednia ilość (wiem
                  przecież jak to działa), ale bez przesadu, nie było to sednem mojego
                  życia (to odciąganie), starałam się zachowywać spokój i udało się

                  zresztą dlaczego nie miałoby się udać, moja znajoma adoptowała
                  miesięcznego chłopczyka, zaczęła przystawiać i osobiście widziałam
                  jak karmi piersią, osoba, która z pewnych przyczyn nie mogła mieć
                  dzieci

                  więc jak słyszę od dziewczyn, że przestały karmić, bo miały za mało
                  mleka, to pozostaje im tylko ... współczuć i wytłumaczyć, jak bardzo
                  prawdopodobnie się mylą, a mleko, które podają jest tylko imitacją
                  kobiecego (bo przecież na nim jest wzorowane, więc chyba jest
                  najlepsze)

                  a i w jednym z postów przeczytałam porównanie nas do zwierząt,
                  innych ssaków
                  owszem czasem zdarza się, że zwierze - matka nie jest w stanie
                  wykarmić wszystkich małych ,dlatego jesdno z nich pozostawia na
                  śmierć, będź podrzuca innej suce i niestety, ale człowiek (żyjący w
                  naturze, bez mleka modyf, itp.), rodząc kilkoro dzieci, też pewno
                  musiałby tak zrobić, ale mamy w większości tylko jedno dziecko, więc
                  natura ułożyła to tak, żeby mogło ono przeżyć
                  pomyślcie, gdyby nie interwencje medyczne, sporo dzieci zmarłoby
                  przy porodzie (lub nawet nie byłoby donosznych), następnie, gdyby
                  połowa z nas nie miała pokarmu, bądź miała za chudy, potem należy
                  wziąć pod uwagę inne zagrożeni i choroby... i nie wiem czy nasz
                  gatunek przetrwałby do dziś

                  przykro mi, ale takie jest moje zdanie, że trochę niektóre
                  dziewczyny naciągają prawdę
                  to naprawde jest koło zamkni ete i obie stronu musza oistarac sie z
                  niego wyjsc, co ja staram sie robic, pomimo, ze mam dosc
                  kontrowersyjne i zdecydowane zdanie na ten temat

                  pozdrawiam mamy karmiace
                  • jaufoludek Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 10:56
                    > a i w jednym z postów przeczytałam porównanie nas do zwierząt,
                    > innych ssaków

                    To jest jeden ze sztandarowych argumentow w tlumaczeniu ZA i
                    wmawianiu mlodym matkom ze cos robia zle

                    > owszem czasem zdarza się, że zwierze - matka nie jest w stanie
                    > wykarmić wszystkich małych ,dlatego jesdno z nich pozostawia na
                    > śmierć, będź podrzuca innej suce

                    Tych mechanizmow jest wiecej ale generalnie ssaki sobie jakos z tym
                    radza

                    > i niestety, ale człowiek (żyjący w
                    > naturze, bez mleka modyf, itp.), rodząc kilkoro dzieci, też pewno
                    > musiałby tak zrobić,

                    Niekoniecznie , czesto podstawiano dziecko innej matce/kobiecie
                    ktora mleko miala . W dawnych czasach swietnie funkcjonowala
                    instytucja mamki . Z powodu obecnego stylu zycia u nas to zajecie
                    wydaje sie ze zaniklo .

                    >ale mamy w większości tylko jedno dziecko,

                    He he he - kolezanka widze propaguje model chinski
                    Tak naprawde to czy mamy jedno czy wiele dzieci jest socjologicznie
                    tak zlozone ze efektem sa pozniej wszelkiego rodzaju zapasci i baby
                    boom nastepujace po sobie :-)

                    > więc
                    > natura ułożyła to tak, żeby mogło ono przeżyć

                    Natura nie jest dobra ciocia i generalnie wydaje mi sie ze raczej
                    dazy do pewnego rodzaju "wyginiecia" gatunku przez co nastepuje
                    naturalna selekcja osobnikow najmocniejszych
                    Stad nie tak dawno temu (mowic bardzo ogolnie) na wsiach bylo tak
                    duze wielodziectwo . Nie bralo sie to tak do konca ze slabej
                    swiadomosci seksualnej ale w sporej mierze uleganiu instynktowi
                    rozmnazania i przedluzaniu swojego rodu.

                    > pomyślcie, gdyby nie interwencje medyczne, sporo dzieci zmarłoby
                    > przy porodzie (lub nawet nie byłoby donosznych)

                    Nie trzeba nawet odleglych czasow . To rozwoj medycyny i nauki
                    spowodowal ze cc obecnie sa mylone z zabiegiem kosmetycznym w
                    okreslonym dniu o okreslonej porze.


                    > połowa z nas nie miała pokarmu, bądź miała za chudy, potem należy
                    > wziąć pod uwagę inne zagrożeni i choroby... i nie wiem czy nasz
                    > gatunek przetrwałby do dziś

                    Przetrwalby przetrwal . Nie raz juz stalismy na krawedzi :-)

                    > przykro mi, ale takie jest moje zdanie, że trochę niektóre
                    > dziewczyny naciągają prawdę

                    Pewnie masz racje ale to nie tlumaczy wielu atakow i wmawianiu ze
                    jest sie zla matka
                    • mama-lideczka Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 12:01
                      drogi sfrustrowany tatusiu!
                      ja nie napisałam, że kobiety karmiące modyf są złymi matkami -
                      "uderz w stół a nożyce się odezwą"
                      mój post był o tym dlaczego wg mnie dochodzi do "terroru
                      laktacyjnego", choć akurat ja, jako matka karmiąca piersią,
                      usłyszałam z kolei wiele nieprzyjmenych słów i też mam to nazywać
                      terrorem butelkowym?
                      jeśli robisz coś i jesteś zdeterminowany i uważasz że robisz dobrze,
                      to nie ma potrzeby tłumaczenia się z tego przed szerokim gronem, jak
                      robisz to rozpoczynając taki właśnie wątek
                      a pisząc na forum karmienie piersią chyba spodziewałeś się takich
                      odpowiedzi i myśle ze zrobiłes to celowo, bo po prostu nie masz z
                      kim się o to posprzeczać

                      pozdrawiam mamy karmiące
                      • jaufoludek Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 13:08
                        > jeśli robisz coś i jesteś zdeterminowany i uważasz że robisz
                        dobrze,
                        > to nie ma potrzeby tłumaczenia się z tego przed szerokim gronem,

                        nie tlumacze , opisuje swoje doswiadczenia zeby inni mieli "z gorki"
                        i nie marnowali tyle czasu co ja

                        > a pisząc na forum karmienie piersią chyba spodziewałeś się takich
                        > odpowiedzi i myśle ze zrobiłes to celowo, bo po prostu nie masz z
                        > kim się o to posprzeczać

                        Glowna dyskusja toczyla sie na forum niemowle
                        Moj blad byl taki ze zaczalem tez ten temat na tym forum
                        Moderatorka polaczyla obie dyskusje przenoszac ja na to forum
                        jak widac wyszlo troche maslo maslane
                    • betty842 jaufoludek 07.08.08, 14:02
                      W pierwszym wątku napisałeś wszystko to co ja myślę na temat
                      karmienia.Zgadzam się z tobą w każdym słowie! Nie daj sobie wmawiać
                      bajek.Wiem coś o tym...
              • kaeira Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 18:42
                maff1 napisał:
                > to prostu typowe zachowanie "kota" na unitarce.

                Ja przepraszam, ale co to znaczy?
                :-)
                • maff1 Re: sfrustrowany tato :) 06.08.08, 21:06
                  po żołniersku - kiedys (bo nie wiem jak jest teraz)
                  gdy tzw "fala" była patologicznym lecz powszechnym zjawiskiem w
                  polskiej armii, a słuzba wojskowa trwała 2 lata na lądzie - KOT to
                  określenie młodego stazem zołnierza wcielonego do armii (do pół
                  roku). A unitarka, to był ok 2 miesięczny okres intensywnego
                  szkolenia pomiedzy wcieleniem a przysięgą.
                  Ale przemądrzały "kot" juz po miesiacu myslał ze juz wszystko wie:
                  jak migać sie od zaprawy porannej, jak wyjśc bez przepustki na piwo,
                  itd. W praktyce ciągle miał pecha - bo zawsze go ktoś przyłapał. I
                  dostawał róznego rodzaju kary dyscyplinarne.

                  Nie wiem jak jest teraz - fala ze względu na skrócony czas słuzby
                  wojskowej staciła dla tych debili którzy ją kultywowali sens (im
                  bardziej prymitywny kapral tym bardzei kochał "waaadzę"). Ale fala
                  była takze popierana przez kadrę - było im to na rekę, że stare
                  wojsko trzyma młodych za mordę.
                  • jaufoludek Re: sfrustrowany tato :) 07.08.08, 11:08
                    > Nie wiem jak jest teraz

                    teraz sie sporo zmienilo , nie wszedzie ale gdy pracowalem juz jako
                    cywil dla armii widac bylo spore zmiany .

                    > Ale przemądrzały "kot" juz po miesiacu myslał ze juz wszystko wie:

                    Aluzju poniał i pomniu tiebja
    • midla laktacyjny terror... 06.08.08, 21:02
      Nie neguję tego, że może zdarza się w niektórych
      szpitalach „przymuszanie” do karmienia piersią, ale ponieważ w
      większości przypadków nie lubi się ono ani z butelką, ani smoczkiem,
      zwykle pierwsze zalecenie to ich odrzucenie i karmienie do oporu,
      żeby nakręcić laktację. Taka jest po prostu fizjologia tego pięknego
      procesu. No i mamy „terror” :-) Rozumiem, że osoby, którym się to z
      różnych przyczyn nie udało, tak to potem widzą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka