Dodaj do ulubionych

ile moge sie domagac????

25.08.04, 22:43
nie jestem samodzielną mama ale byłamsmile

widze ,ze pomagacie sobie wzajemnie wiec postanowiłam i ja skorzystac z rad i
poradsmile
Otóz:
mam dziecko z 1 małżenstwa, syn w gimnazjum
ojciec dziecka płaci mi 310zł
ojciec mojego syna ma rodzine: żonę i córkę
on zarabia około 1700zł, ona mniej wiecej tyle samo
Opłaty maja niezbyt wysokie , poniewaz mieszkaja w domku jednorodzinnym wraz
z moja byłą tesciowa
opłaty płaca na pól z nią, w rzeczywistosci to ona płaci wszystko ale tego
nie udowodnie
mieszkaja w małym miasteczku

Natomiast ja: 3 miesiace temu straciłam prace i intensywnie szukam
mam męża i drugie dziecko z tego małżenstwa
mieszkamy w mieszkaniu z kredytem- 2.500zł rata miesieczna
mąz zarabia około 4000zł i utrzymuje całą rodzine
mieszkamy w duzym miescie , koszty utrzymania sa wysokie

Moje pytanie brzmi:
O ile moge podniesc alimenty?
Czy mój obecny mąz musi łożyc na moje dziecko z poprzedniego małzenstwa?
czy jego zarobki wliczja sie?

Nie interesowałam sie tym wczesniej z uwagi na to,ze nie było wiekszyc
problemów finasowych. teraz kiedy straciłam pracę jest niestety gorzej w
zwiazku z tym chce podniesc alimenty.
Tylko nie wiem czy warto

Prosze o pomoc.


Obserwuj wątek
    • pelaga Re: ile moge sie domagac???? 25.08.04, 23:04
      enka5 napisała:

      > O ile moge podniesc alimenty?

      Alimenty powinny odzwierciedlac potrzeby dziecka, czyli powinnas wyliczyc ile
      kosztuje Cie dziecko. Zajrzyj sobie na forum, ktorego adres znajduje sie w
      mojej stopce, tam w dziale prawnym umieszczony jest przyklad wyliczenia kosztow
      utrzyamnia dziecka. Zrob sobie takie wyliczenie, a nastepnie otrzymana kwote
      podziel na 2 i wnies o podwyzszenie alimentow do tej kwoty, ktora otrzymasz.
      Wyliczenie przedstaw w sadzie, zeby podeprzec sie na jakiej podstawie zadasz
      takiej, a nie innej kwoty. Jesli ex ma stala prace z jawnymi dochodami, to
      polecam zasadzenie procentowe alimentow i przelewanie bezposrednio z zakladu
      pracy na Twoje konto.

      > Czy mój obecny mąz musi łożyc na moje dziecko z poprzedniego małzenstwa?

      Teoretycznie nie.

      > czy jego zarobki wliczja sie?

      Na rozprawie o obnizenie alimentow moj ex udowadnial jak malo zarabia jego
      obecna malzonka, ale ja powiedzialam, ze nie z jej pensji te alimenty powinny
      byc odcinane.

      > Tylko nie wiem czy warto

      Nerwy nerwy nerwy... Nie wiem, czy warto. Ja aliemntow nie podnosilam i nie
      podnosze na razie, ale jakos sobie radze. Jak mi sie noga powinie to na pewno o
      tym pomysle.

      Pozdrawiam
      • enka5 Re: ile moge sie domagac???? 26.08.04, 08:37
        dzieki za radysmile

        najpierw spróbuje dogadac sie z ojcem dziecka.
        jeżeli to nic nie da wniosę o podwyzszenie.

        Nie wiem czy to duzo te 310 zł na 15 latka, który dodatkowo pobiera korepetycje
        z 2 przedmiotów. Nie uczy sie zle ale myśle o jego przyszłosci, niebawem szkoła
        srednia a pozniej mam nadzieje studia. Nie stac mnie na zabezpieczenie jemu
        przyszłosci materialnej wiec musi sam ja zdobyc,Aby ja zdobył musi skonczyc
        studia. Ojcu dziecka to obojetne. Oprocz tego syn uczy sie prywatnie j.
        angielskiego. Jak większość dziecki w tym wieku. Poza tym ma pewna wade
        wrodzona z tym sie wiążą wizyty lekarskie, basen i rehabilitacja.
        Dotychcczas sama to wszystko opłacałam ale w mojej obecnej sytuacji mnie na to
        nie stac.

        Pozdrawiam
        • burza4 Re: ile moge sie domagac???? 26.08.04, 11:53
          Sądzę, że nie ma tak naprawdę jedynie słusznej drogi rozpatrywania sprawy, dużo
          zależy od sędziego. Ale na logikę - jeśli nie bierzesz pod uwagę, że twój
          obecny mąż dokłada się do utrzymania dziecka z pierwsego małżeństwa, to nie
          rozpatruj również ile zarabia twoja next, a bierz tylko pod uwagę zarobki eksa.
          Notabene były gdzieś cytowane interpretacje, ze dziecko może oczekiwać
          alimentacji od męża matki nie będącego jego ojcem (i vice versa, rzecz jasna),
          i tak naprawdę nikt ci nie powie, jak sąd do tego podejdzie. Wydaje mi się
          jednak, że jeśli będzie rozpatrywał sytuację wg rodzin, to weźmie pod uwagę
          zarobki twojego męża, i rodziny eksa - czyli wasze są większe; jeśli weżmie pod
          uwagę tylko was dwoje jako rodziców, to z dochodów eksa sąd odejmie wydatki na
          utrzymanie jeszcze jednego dziecka, co przy jego niewysokich zarobkach nie
          rokuje najszczęśliwiej.

          U mnie np. kwestia spłaty pożyczki na mieszkanie w ogóle nikogo nie
          interesowała, usłyszałam, ze to wyłącznie moja sprawa, choć w 96 roku spłacałam
          1000 zł miesięcznie, więc wtedy było to bardzo odczuwalne.

          Natomiast jeszcze jedno - nie wiem, na jakiej podstawie sądzisz, że ich koszty
          są niewielkie, bo mieszkają w domu (zakładam, że dokładają się do racunków). My
          np. dostaliśmy w lutym rachunek za gaz na 1600 zł (za 2 miesiące). Więc to nie
          jest tak, że jak się mieszka w domu, to koszty jego utrzymania są znikome, bo
          nie płaci się czynszu...
          • enka5 Re: ile moge sie domagac???? 26.08.04, 13:00

            >
            > Natomiast jeszcze jedno - nie wiem, na jakiej podstawie sądzisz, że ich
            koszty
            > są niewielkie, bo mieszkają w domu (zakładam, że dokładają się do racunków).
            My
            >
            > np. dostaliśmy w lutym rachunek za gaz na 1600 zł (za 2 miesiące). Więc to
            nie
            > jest tak, że jak się mieszka w domu, to koszty jego utrzymania są znikome, bo
            > nie płaci się czynszu...

            z tymi rachunkami to wiem, poniewaz sama kiedys tam mieszkałam a poza tym mój
            syn wszystko słyszy i widzi a pożniej powtarza. Nic na to nie poradze , jest w
            takim wieku,ze dużo rozumie i sam sie denerwuje kiedy ojciec nie chce kupić
            jemu czegoś tam a swojej córce kupuje chetnie.
            Spotykają sie na swieta i w wakacje , ojciec odzwyczaił sie od swojego syna.
            Co wakacje obiecuje dziecku wyjazd a konczy sie tym ,ze nic z tego nie
            wychodzi, poniewaz wyjezdza w tym momencie kiedy syn jest na obozie albo na
            wczasach . Ale nie o tym...

            rachunki to: gaz, prąd, telefon nawet jeżeli płaca na pól to sa to niewielkie
            koszty.
            Ogrzewanie jest wysokie ale tylko w okresie zimowycm, z tego co wiem to palą
            weglem.
            Ntomiast ja wydaję zdecydowanie więcej, nie liczac kredytu , opłaty za
            mieszkanie to 510zł+ telefon, gaz, woda, prąd,korepetycje z 2 przedmiotów 2x w
            tygodniu po 30zł, basen 110zł, j.angielski-150zł,lekarz raz w miesiacu-70zł,
            Juz nie wspomnę o wyżywieniu taki chłopak je więcej niż ja , jest w wieku
            dojrzewania wiec ma wieksze zapotrzebowanie.
            Ubranie heh spróbujcie ubrac chlopca , który ma 180 wzrostu i noge rozmiar 43!
            Dlaczego ja mam sie o to wszystko martwic? A ojciec nawet nie rarczy do syna
            zadzwonic i zapytac sie co słychac,zawsze mówi,zę nie stać go na telefony!
            Ale mój syn moze dzwonic , on to ma za darmo!
            Wiem,ze z sadami to różnie, jedni sa pzrychylni inni nie.
            Smutne to...







            • burza4 Re: ile moge sie domagac???? 26.08.04, 14:27
              Kochana - mi się nie tłumacz, ja to wszystko przerabiałam u siebie smile))

              Tyle, że sąd może na to patrzeć inaczej niż ty, ot i wszystko. Bardzo różnie
              bywa z zaliczaniem kosztów mieszkaniowych do kosztów utrzymania dziecka, a to,
              że wy, dorośli płacicie taki a taki czynsz i np. ratę kredytu - niekoniecznie
              może wzruszyć sędziego. Mojego w każdym razie to w ogóle nie interesowało,
              uznał bowiem, ze skoro mam dobre zarobki, a eks nie, to po co mi alimenty?
              kiedy sprawa była na tapecie, spłata pożyczki i opłaty stałe stanowiły 3/4
              mojej pensji.

              Nie musisz mi mówić, ile kosztuje nastolatek (tez mam) - przez parę lat
              garderobę wymianiałam 2 razy do roku, bo córka rosła jak wściekła. Nozynkę ma
              41. Z telefonami mam podobnie, choć z innych względów (eks nie chce się
              napataczać na mojego męża)...
    • domali Re: ile moge sie domagac???? 27.08.04, 15:41
      Nie odbierz tego jako atak, ale zadan Ci kilka pytań:

      1. Czy w momencie, gdy znajdziesz pracę, obniżysz alimenty (do tej pory
      wystarczały przecież takie, jak były)?
      2. Czy gdyby Twój eks stracił pracę, zgodziłabyś się na czasowe
      zawiesznie/zmniejszenie alimentów? On byłby przecież w podobnej sytuacji do
      tej, w której teraz jesteś Ty.
      3. Czemu wyciągasz informację o tym, ile zarabia jego żona? Przecież to nie ona
      jest obiążona alimentami?
      4. Zauważ, że jesteś w lepszej sytuacji - Twój eks nie zarabia nawet tyle, ile
      wynosi rata za Wasze mieszkanie, więc czy rzeczywiście uczciwe jest żądanie
      wyższych alimentów? Poza tym mieszkanie kątem u teściowej to żaden luksus, ich
      po prostu może nie stać na własne mieszkanie. A mogliby też (mają do tego
      przecież prawo) wynając sobie mieszkanie. Wtedy wydawaliby więcej na swoje
      utrzymanie.
      5. No i wreszcie - skąd wiesz, jakie sa potrzeby drugiego dziecka Twojego eks?
      Może też potrzebuje basenu, korepetycji, lekarstw.
      • enka1 Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 10:13
        odp. na pytanie
        1. Wystarczyły? Godziłam się na takie jakie było, poniewaz dawalismy radę czyli
        oszczedzalismy.Czy 300zł dla nastolatka to duzo? Bez komentarza...

        2. Ojciec dzieka ma obowiązek łozyc na dziecko niezaleznie czy ma srodki
        finansowe czy nie. w tym wypadku nie ma sentymentów. Liczy sie dobro dziecka.
        Nie zrzucanie obcazen fiansowych na matkę.

        3 Dlatego,ze on wyciaga informacje o tym ile zarabia mój obecny mąz i
        argumentuje to tym,ze nam sie "powodzi" lepiej wiec my bedziemy ponosci kozty
        zwiazane z utrzyamniem dziecka bo on nie ma.

        4.to,ze mamy kredyt na mieszanie i ledwie nadązamy go spłacac nie znaczy ,ze
        nam sie lepiej powodzi1. Ojciec dziecka nie jest obciazony zadnymi
        zobowiązaniami finansowymi wiec praktycznie on ma lepsza sytuacje.

        On nie mieszka kątem u tesciów!!!
        To jest jego dom a w nim mieszka jego matka, która jest an emeryturze i
        fiannsuje wszystkie opłaty zwiazane z utrzymaniem domu!

        5. Skad wiem? taka jest ich mentalnosć. To,ze dziecko potrzebuje nie znaczy,ze
        to jemu zapewniaja.
        Wg nich dziecko ma juz dom, odkładaja mu pieniadze na przyszłosc, nic nie
        potrzebuje bo juz ma. Poza tym mają pole iles tam h wiec po spzredazy tego ich
        corka bedzie miała na studia. jednak wg.ich studia nie są potrzebne, poniewaz
        szkoda czasu na nauke lepiej isc do pracy i zarabiac pieniadze. Taka samą
        filozofie tłuką do głowy mojemu synowi. Wywalam kase niewiadomo na co, po co mu
        nauka języków itp.!!!!

        Mój syna jak pisałam spotyka sie ze swoim ojcem tylko podczas świat, wakacji i
        czasami kiedy jezdzimy do moich rodziców. Ojciec dziecka nie pzrejaswia
        inicjatywy do spotykania sie z nim czesciej, poniewaz szkoda pieniedzy na
        bilety, ktore ja notabene funduję.
        Nie zabiera go nigdze na wakacje, nie robi prezentów, nie dzwoni itp.
        Nie przyjechał na komunie bo! nie miał pieniedzy na bilety.
        itd itp

        Od czasu rozstania i przeprowadzenia sie do innego miasta utrzymanie ,
        wychowanie dziecka spoczywa na moich barkach.
        On tylko płaci 310zł miesiecznie!







        • domali Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 12:58
          enka1 napisała:


          > 1. Wystarczyły? Godziłam się na takie jakie było, poniewaz dawalismy radę
          > czyli oszczedzalismy.Czy 300zł dla nastolatka to duzo? Bez komentarza...


          Nie wiem, czy mało czy dużo. Nie mnie to oceniać. Natomiast chyba nie było tak
          tragicznie, skoro wcześniej o podwyżkę nie występowałaś.


          > 2. Ojciec dzieka ma obowiązek łozyc na dziecko niezaleznie czy ma srodki
          > finansowe czy nie. w tym wypadku nie ma sentymentów. Liczy sie dobro dziecka.
          > Nie zrzucanie obcazen fiansowych na matkę.

          No oczywiście. Matka też ma obowiążek łożyć na dziecko, nie zrzucać obciązenia
          na ojca w sytuacji, gdy raci pracę.

          > On nie mieszka kątem u tesciów!!!
          > To jest jego dom a w nim mieszka jego matka, która jest an emeryturze i
          > fiannsuje wszystkie opłaty zwiazane z utrzymaniem domu!

          Jeśli to prawda, że matka finansuje 100 % kosztów utrzymania domu, to powinnaś
          być jej wdzięczna. Dzięki temu ojciec ma kasę na alimenty. Gdyby tego nie
          robiła, miałby większe wydatki i może wystąpiłby o zmniejszenie alimentów?

          Co do spotkań itd, to się nie wypowiadam. Ale według mnie nie może to być
          argumentem na podwyzszenie alimentów. Jeżeli nie widuje sięz dzieckiem częście,
          bo rzeczywiście nie ma pieniędzy na bilet (zakładając, że to prawda), to po
          podwyższeniu alimentów tym bardziej nie będzie tego robił.


          • enka1 Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 13:15
            domali
            nie wiem czy jestes czy byłas w takiej sytuacji
            natomiast Twoje argumenty zdecydowanie przemawiają na korzysc ojca- ba! powiem
            niby ojca Bo co to za ojcicec, który nie interesuje sie swoim dzieckiem , który
            załuje pieniedzy na nową , tanią bluzke., ktory nie pyta jak sie dziecko uczy
            czy nie ma problemem ze zdrowiem , mimo,ze wie,ze je ciągle ma!
            Tylko daje te 310zł miesiecznie, zrzucił caly trud wychowania ,
            utrzymania,wykształcenia itp dziecka na mnie.

            Daje i uwaza,ze skoro da nic wiecej robic nie musi.
            Dodam,ze powodzi mu sie calkiem nieżle.
            Nowy samochód, wyjechał na wczasy oczywisci bez syna bo szkoda na niego kasy
            Skoro mama moze mu zapewnic pobyt.
            Podobno oszczedza bo che rozbudowac dom!
            Moze tak by zaoszczedził i zaczał płacic o wiele wiecej!

            • domali Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 13:32
              Tu nie chodzi o korzyści Twoje, czy ojca.
              Ja zadaję pytania o to, jakbyś się zachowała w sytuacji odwrotnej - tzn on chce
              płacić mniej.
              • new_live Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 13:43
                Domali !!!
                Jesli jeden z rodziców zmienia swoje warunki zycia np. traci prace - moze
                wystapic do sadu o obnizenie/podwyzszenie alimetow placonych na dziecko.
                Jak sa to rostrzygnie to inna sprawa.
                Uwazam ze ein - ma prawo wystapic o podwyzszenie alimentow.
                Bardzo dlugo wiekszosc obciązen finasowych jak i obciazen - niefinasowych
                zwiazanych z wychowanie spoczywalo na niej - obeceni nie moze ta sytuacja
                dluzej trwac - z powodu jakie podala .
                Jak najbardziej ma prawo wystapic do sadu z propozycja zmiany tej dysproporcji
                zw lozeniu na dziecko ( zarowno finasowej jaki i czasowj)..
                Trzymam za Cibei kciuki...
                A facte powinien byc wdzieczny ze tak dlugo dawala sobie rade z minimalna jego
                pomoca I ze znalaz sie ktos ( drugi maz) ktory pomgl i utzrzymac i wychowac to
                dziecko..

              • enka1 Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 13:46
                domali napisała:

                > Tu nie chodzi o korzyści Twoje, czy ojca.

                > Ja zadaję pytania o to, jakbyś się zachowała w sytuacji odwrotnej - tzn on
                chce
                >
                > płacić mniej.

                szczerze?
                miałabym niezły ubaw
                płacic mniej , mniej niz 310zł
                dodam,ze płacił do niedawna 150zł
                w zwiazku z tym,zę nie chciał sie dorzucic do rehabilitacji i kosztów leczenia
                w kwocie 10tys zgodził sie na 310zł
                w tym czasie kupił nowy samochód
                no cóz nowe auto wazniejsze od zdrowia dziecka
                czyli przez 10 lat płacił 150zł do 13 roku życia dziecka
                duzo prawda?

                Powiem tak na dzien dzisiejszy i myśle ,ze w przyszłosci nie bedzie sie domagał
                obnizenia alimentów , poniewaz ma swiadomosc,ze jest to nierealne.
                Stawka jest zbyt niska.
                Zwłaszcza,ze ma kolege ktory ma te same zarobki podobna sytuacje rodzinna i
                materialną jak on i płaci 500zł.
                sam sie kiedys ze mnie smial,ze niezle kombinuje aby nie płacic tyle co kolega.
                Wtedy to miałam to gdzies.... chcialam miec swiety spokój!

                • pelaga Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 14:26
                  enka1 napisała:

                  > miałabym niezły ubaw
                  > płacic mniej , mniej niz 310zł

                  Jakie mniej??? Enka olej, to co pisze Domali. Ona jest po drugiej stronie
                  barykady, jej "biedny" maz placi cos kolo 300 zl alimentow i ona uwaza, ze
                  matka jego dziecka te pieniadze wydaje w wiekszosci na siebie wink))) Przeciez
                  300 zl to fortuna wink)) Mozna zaszalec jak diabli.
                  Oj Domali, Domali... Zazwyczaj nie zycze ludzom zle, ale akurat Ciebie czasem
                  chcialabym zobaczyc po drugiej stronie barykady. Z Twoja zacietoscia zorzenka
                  calowalaby po pietach Kamile, ze taka dobra exiara byla wink)))) Popytaj
                  znajomych ile kosztuja ksiazki do szkoly dziewczno! Zreszta kiedys sama sie
                  przekonasz.

                  > Wtedy to miałam to gdzies.... chcialam miec swiety spokój!

                  Ja tez chcialam miec swiety spokoj, przez 5 lat nie podwyzszalam alimentow,
                  choc kilka razy w tym czasie bylam bez pracy. Nie warto odpuszczac. Ja
                  doczekalam sie sprawy o obnizenie alimentow z powodu rozmnozenia sie exa.
                  A w sadzie liczy sie to, czy ojciec angazuje sie w wychowanie dziecka, bo nawet
                  dziecko w gimnazjum potrzebuje opiekuna, a nie jest i nie byl i nie bedzie nim
                  ojciec, ktory sam tego nie chce. I to jest juz powod, zeby zasadzic wieksze
                  aliemnty od ojca niz od matki.

                  Pozdrawiam (rozbawiona obnizaniem aliemntow w kwocie 300 zl miesiecznie na
                  gimnazjaliste smile
                  • domali Re: ile moge sie domagac???? 28.08.04, 20:56
                    Pelago, zaczynasz się powtarzać. Co gorsza nadal używasz tych samych,
                    mijających się z prawdą argumentów.

                    pelaga napisała:

                    > Popytaj znajomych ile kosztuja ksiazki do szkoly dziewczno! Zreszta kiedys
                    > sama sie przekonasz.

                    Bardzo dobrze wiem, ile kosztują książki do szkoły. Są tylko dwa zastrzeżenia:
                    to jest wydatek raz do roku i istnieje taka instytucja, jak książki używane,
                    znacznie tańsze. Więc można te koszty obniżyć. Chyba, że korzystanie z książek
                    używanych może wywierać negatywny wpływ na psychikę dziecka...
                    • iziula1 Re:Domali, 28.08.04, 21:18
                      Ja też wiem ile kosztują ksiązki.Za kpl. do I klasy zapłaciłam 140 zł.Dużo?
                      Owszem.A instytucja książki używanej nie istnieje w moim przypadku.W zestawie
                      są ćwiczenia, których nie da się kupic używanych ponieważ uzupełnia się wpisy w
                      książeczkach.Dobrze jest komuś radzić lub tak jak Ty zadawać pytania ale w taki
                      sposób by dać do zrozumienia,że jest sie nieobiektywnym lub co gorsze
                      naciągaczem kieszeni biednego tatusia.
                      Sprawiasz wrażenie,że posiadasz jedyna prawde na życie i pouczasz nas z
                      wysokosci piedestału kobiety mądrzejszej od innych.
                      • domali Re:Domali, 28.08.04, 21:40
                        Nikogo nie pouczam. Nie mam takich zapędów.
                        Myślę tylko, że czasami warto obrócić sprawę o 180 stopni i pomysleć, jak
                        zareagowałoby się na podobną sytuację, ale z drugiej strony. Stąd moje pytania.
                        Aha, i zadane były autorce wątku, nie wszystkim samodzielnym.
                        • enka1 Re:Domali, 28.08.04, 21:57
                          no cóz...
                          kombinować można na wiele sposobów , kupic uzywane ksiażki, kupić uzywane
                          ubrania w tzw ciuszku, buty i inne rzeczy uzyskać od znajomych czy też w
                          pzryadku mojego syna moze on chodzic w rzeczach do spółki z moim mężem( prawie
                          ten sam wzrost i rozmaiar buta).
                          Oszczedzac na srodkach czystosci,na jedzeniu, nie korzystac z edukacji itp itd
                          Za to nie tata dalej oszczedza niech żyja sobie w dostatku kosztem swojego
                          dziecka.

                          powiem co moja znajoma zawsze powtarza:
                          dziecko to umiał zrobic ale juz na nie zarobic to nie potrafi?
                          Skoro nie mzoe zapewnic jemu godnego życia to niech wezmie dodatkową prace albo
                          zrezygnuje ze swoich finansowych przyjemnosci.
                          To jego zasr...obowiązek!

                          notabene za ksiazki zaplaciłam 350zł
                          tata sam zaproponował,ze dziecku kupi czec przyborów do szkoły po czym sie
                          wycofał mówiąc: nie mam pieniedzy , Patrycji musze wszystko kupic, idz do matki
                          niech ci kupi!!!!!

                          Jutro dzwonie i zarzadam podwyzszenia alimentów, jak sie nie zgodzi to sad.
                          a wierzcie mi sady w stolicy to nie to samo co na pipidowach.Wiem to z autopsji.






                          • domali Re:Domali, 28.08.04, 22:01
                            enka1 napisała:

                            > no cóz...
                            > kombinować można na wiele sposobów , kupic uzywane ksiażki, kupić uzywane
                            > ubrania w tzw ciuszku, buty i inne rzeczy uzyskać od znajomych czy też w
                            > pzryadku mojego syna moze on chodzic w rzeczach do spółki z moim mężem(

                            Używane ksiązki to chyba jednak co innego niż ubrania i buty. Ogromna ilość
                            uczniów korzysta z książek odkupionych od starszych roczników.
                            • enka1 Re:Domali, 28.08.04, 22:08
                              owszem o ile jest taka mozliwosc
                              w tej sytuacji nie było
                              Mój syn widzac nasza sytuacje finansową sam pokleił ksiazki i zaczał je
                              spzredawac aby miec na podreczniki.

                              A moze tak ojciec dziecka kupiłby uzywane ksiazki dla swojej córki jak równiez
                              uzywane ksiązki( mzoe w ich miescie sa) dla swojego syna?
                              Jak sadzisz?
                              Czy Ty taka propozycje wysunęłas swojemu swojej ex czy dziecku?

                              Jak mozna skąpić na własne dziecko?
                              tego nie mogę zrozumiec.
                              a moze to nie wina tych ojców tylko skapych obecnych żon?






                              • domali Re:Domali, 28.08.04, 22:14
                                enka1 napisała:


                                > A moze tak ojciec dziecka kupiłby uzywane ksiazki dla swojej córki jak
                                > równiez
                                > uzywane ksiązki( mzoe w ich miescie sa) dla swojego syna?
                                > Jak sadzisz?

                                Oczywiście, czemu nie.

                                > Czy Ty taka propozycje wysunęłas swojemu swojej ex czy dziecku?

                                Hmm, nie bardzo rozumiem to pytanie. Ja miałabym proponować kupowanie dziecku
                                używanych podręczników eks mojego męża? Ona, myślę, jest na tyle rozsądna, że
                                oszczędnie wydaje pieniądze dawane na dziecko.


                                > Jak mozna skąpić na własne dziecko?
                                > tego nie mogę zrozumiec.

                                Skąpić nie powinno się. I jeśli pieniądze sa, a nie ma pomocy w stopniu
                                wystarczającym, to jest to nie fair. Jak rozumiem, taka sytuacja ma miejsce w
                                Twoim przypadku.
                                Ale zdarzają się sytuacje, że pieniędzy nie ma. I wtedy to już nie jest
                                skąpstwo.

                                > a moze to nie wina tych ojców tylko skapych obecnych żon?

                                Pewnie tak. Generalnie te obecne żony to w ogóle są do niczego.
                                • enka1 Re:Domali, 28.08.04, 22:42
                                  > > Czy Ty taka propozycje wysunęłas swojemu swojej ex czy dziecku?
                                  >
                                  > Hmm, nie bardzo rozumiem to pytanie. Ja miałabym proponować kupowanie dziecku
                                  > używanych podręczników eks mojego męża? Ona, myślę, jest na tyle rozsądna, że
                                  > oszczędnie wydaje pieniądze dawane na dziecko.

                                  a ile Twoj małzonek daje na to dziecko? I ile ono ma lat?


                                  >
                                  >
                                  > > a moze to nie wina tych ojców tylko skapych obecnych żon?
                                  >
                                  > Pewnie tak. Generalnie te obecne żony to w ogóle są do niczego.

                                  No patrz a ja swoja next nie narzekam i w ogole mało mnie ona interesuje.


                                  >
                                  >
                                  • domali Re:Domali, 28.08.04, 22:50
                                    enka1 napisała:

                                    > a ile Twoj małzonek daje na to dziecko? I ile ono ma lat?

                                    Mój mąż płaci 350 zł na prawie dziewięciolatka.
                                    • enka1 Re:Domali, 28.08.04, 22:57
                                      to wiecej niz mój były placi na 15 latka

                                      350zl to i tak niewiele moim zdaniem, mam 10 corke.
                                      Dlatego co do rozsądnego wydawania pieniedzy przez jego ex nie powinnas wątpic.
                                      W tej sytuacji moze zaistniec tylko rozsądek.
                                      • domali Re:Domali, 28.08.04, 23:01
                                        To jest tyle, na ile w tej chwili nas stać.
                                        Poza tym alimenty to chyba nie jedyne pieniądze na dziecko, prawda?
                                        Ale pozwolisz, ze się już nie będę rozpisywac , bo to temat - rzeka,
                                        niejednokrotnie już na tym forum poruszany.
                                        • enka1 Re:Domali, 28.08.04, 23:04
                                          w moim przypadku elimenty sa jedynymi pieniedzmi na dziecko
                                          Twojej sytuacji nie znam wiec nie bede sie wypowiadała

                                          amen
                                          • domali Re:Domali, 28.08.04, 23:11
                                            enka1 napisała:

                                            > w moim przypadku elimenty sa jedynymi pieniedzmi na dziecko

                                            KRiO mówi, że oboje rodzice mają obowiązek łożyć na utrzymanie dziecka.
                                            W różnym do pewnej chwili stopniu, ale jednak oboje.
                                            • new_live Re:Domali, 29.08.04, 11:27
                                              Domali ile ty miesiesecznie lozysz na SWOJE DZIECKO ? SAMA?
                                              Skoro tak rozliczasz samodzielne.
                                              Smialo napisz
                                              • domali Re:Domali, 29.08.04, 11:35
                                                Pozwolisz, że jednak nie odpowiem?
                                                • new_live Re:Domali, 29.08.04, 11:54
                                                  Wiec zanim zaczniesz rozliczac z zycia innych zacznij od SIEBIE!!!!!!

                                                  Bo wiele jest do rozliczenia smile)))
                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:11
                                                    new_live napisała:

                                                    > Wiec zanim zaczniesz rozliczac z zycia innych zacznij od SIEBIE!!!!!!

                                                    Ależ ja sibie rozliczam. Regularnie. Chyba nic dziwnego w tym, że nie robię
                                                    tego na forum.

                                                    > Bo wiele jest do rozliczenia smile)))

                                                    Tak?
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:12
                                                    To na forum - nie rozliczaj tez innych.
                                                    Glosisz swietlany idealy - szkoda , ze samam ich nie realizujesz. Inna
                                                    morlanosc dla siebie inna dla innych - czy dla siebie latwiej znalesc
                                                    wytlumaczenie????

                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:17
                                                    new_live napisała:

                                                    > To na forum - nie rozliczaj tez innych.

                                                    Ja nie rozliczam. Ja zadaję pytania, które moim zdaniem odnosza się do sytuacji.

                                                    > Glosisz swietlany idealy - szkoda , ze samam ich nie realizujesz. Inna
                                                    > morlanosc dla siebie inna dla innych - czy dla siebie latwiej znalesc
                                                    > wytlumaczenie????

                                                    Ja nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi? Jaka inna moralności? Jakie
                                                    wytłumaczenia?
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:20
                                                    Ja tez zadaje pytanie odnosnie Twoichj pytan, ale odpowiedzi nie ma????
                                                    Inna - bo Ty twierdzisz ze oboje rodziców winno jednakowo lozyc na dziecko -
                                                    pytam ile i czy ty lozysz?
                                                    Nie odpowiedzialas- ale roziczasz dalej.
                                                    Zadajesz pytanie samodzielnym - wiec zgodnie z Twoja instrukcja- odwracam je o
                                                    180 stopni i czekam na odpowiedz...
                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:26
                                                    Winni łożyć oboje. A jeśli się dogadają, że łoży tylko jedno, to też nie ma
                                                    sprawy. Jeśli obu stronom to pasuje - to ok. Ale jeśli jedna oczekuje 100 %
                                                    finansowania przez drugą, to trzeba tę informację (o podziale kosztów)
                                                    przedstawić.
                                                    Ja w części utrzymuje swoje dziecko. Finansowo i przez sprawowanie opieki
                                                    bezpośredniej. Ponieważ wymaga ono opieki cały czas, mój udział w pokrywaniu
                                                    kosztów jest mniejszy, niż mojego męża (bo to ja spędzam z synem więcej czasu).
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:31
                                                    Rozumiem , ze zetypendium utrzymujesz siebie i placisz te czesc na utrzymanie
                                                    dziecka....

                                                    co do ze ty wiecej czasu spedzasz z dzieckim , samodzielne tez wiecej czasu
                                                    spedzaja z dzieckim.
                                                    A jesli nie moga sie dogadac , czli ojciec dzicka nie chce przyjac tego do
                                                    wiadomosci to idzie sie do sadu i tak bedzie w tym wypadku...
                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:34
                                                    new_live napisała:

                                                    > Rozumiem , ze zetypendium utrzymujesz siebie i placisz te czesc na utrzymanie
                                                    > dziecka....

                                                    Rozum to jak chcesz. Nie czuję potrzeby opisywania Ci mojej sytuacji finansowej.
                                                    Poza tym mój mąż ma obowiązek utrzymywać również mnie.

                                                    > co do ze ty wiecej czasu spedzasz z dzieckim , samodzielne tez wiecej czasu
                                                    > spedzaja z dzieckim.
                                                    > A jesli nie moga sie dogadac , czli ojciec dzicka nie chce przyjac tego do
                                                    > wiadomosci to idzie sie do sadu i tak bedzie w tym wypadku...

                                                    Owszem, dlatego nie twierdzę, ze podział musi być 50 na 50 (przynajmniej do
                                                    pewnego momentu).
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:39
                                                    Znowu odracajc sytuacje( zgodnie z twoja instrukcja) o 180% - nie zadawaj
                                                    takich pytan - bo One tez nie maja takiej potrzeby tobie sire rozliczaj -
                                                    samodzielnym. A wlasnie takie pytania zadajesz..

                                                    Co do utrzymania- do 5 lat po rozwodzie - lub jesli byl z orzekaniem o winie i
                                                    ojciec jest srona winna rozpadowi - matak dziecka tez moze pociagnac go do
                                                    alimentow....


                                                    Sad chyba co do utrzymania Ciebie prz4ez maza- mial inne zdanie???

                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:41
                                                    new_live napisała:

                                                    > Znowu odracajc sytuacje( zgodnie z twoja instrukcja) o 180% - nie zadawaj
                                                    > takich pytan - bo One tez nie maja takiej potrzeby tobie sire rozliczaj -
                                                    > samodzielnym. A wlasnie takie pytania zadajesz..

                                                    Ależ ja nikogo nie proszę o konkretne sumy itd. Ale jeśli stwierdzają, że
                                                    alimenty to za mało na utrzymanie dziecka, to piszę, że one też mają obowiązek
                                                    na dziecko łożyć. I tyle.


                                                    > Co do utrzymania- do 5 lat po rozwodzie - lub jesli byl z orzekaniem o winie
                                                    i
                                                    > ojciec jest srona winna rozpadowi - matak dziecka tez moze pociagnac go do
                                                    > alimentow....

                                                    Oczywiście, że może. I co z tego? Póki co owe alimenty eks mojego męża nie
                                                    zostały przyznane.

                                                    > Sad chyba co do utrzymania Ciebie prz4ez maza- mial inne zdanie???


                                                    Chyba jednak nie.
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:45
                                                    Oboje- ale tY nie....
                                                    Oprocz tego jesli jeden rodzic traci dochod i nie moze utrzymac dziecka- jest
                                                    naturalne , ze wystepuje do sadu o zmiane obowiazku alimentacyjnego gdyz-
                                                    dziecko utrzymac trzeba...
                                                    A matak moze wtedy realizowac swoja czesc - wlasnie opieka na dzieckiem...
                                                    TAK JAK TY !!!!!


                                                    Wiec Twoje pytania sa .. tendencyjne???????

                                                    Czy to nie na rozporawie Twego meza - bylo tak , ze sad poradzil Ci o zwrocenie
                                                    sie o alimentyu do rodzicow????

                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 12:53
                                                    new_live napisała:

                                                    > Oboje- ale tY nie....

                                                    Kto powiedział, że ja nie?

                                                    > Oprocz tego jesli jeden rodzic traci dochod i nie moze utrzymac dziecka- jest
                                                    > naturalne , ze wystepuje do sadu o zmiane obowiazku alimentacyjnego gdyz-
                                                    > dziecko utrzymac trzeba...

                                                    Jasne. Ale czy to tyczy się sytuacji, gdy zobowiązany do alimentacji traci
                                                    pracę?

                                                    No i co do realizacji obowiązku poprzez sprawowanie opieki - ok, ale chyba nie
                                                    w nieskończoność. I jednak im dziecko starsze, tym opieka nad nim mniejsza. czy
                                                    to samo tyczy się na przykład studenta?

                                                    > Czy to nie na rozporawie Twego meza - bylo tak , ze sad poradzil Ci o
                                                    zwrocenie sie o alimentyu do rodzicow????


                                                    Nie poradził zwrócenie się, tylko poinformował, że przy podejmowaniu decyzji o
                                                    wysokości alimentów musi brać również pod uwagę obowiązek moich rodziców. Nie
                                                    stwierdzono natomiast, że w związku z tym mój mąż jest zwolniony z obowiązku
                                                    utrzymywania również mnie. Poinformowano za to eks, że z czasem podział
                                                    utrzymania dziecka będzie coraz blizszy proporcji 50 na 50.
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 12:59
                                                    No jeszcze wchodzi status zycia ..

                                                    Domali - skoro Twierdzisz , ze Twoj maz ciebie utrzymuje - to z czego
                                                    utrzymujsze dziecko??


                                                    Aby placic alimety na dziecko musisz utrzymywac najpierw siebie.....
                                                    Aby dawac cos dziecku trzeba najpierw miec....
                                                    Ty nie masz - skoro rozstrzygana byla kwestia Twego utrzymania.
                                                    Co najwyzej - zminiejszasz koszty ponoszone przez ojca dziecka na Twoje
                                                    utrzymanie- By mogl wiecej lozyc na utrzymanie Waszego dziecka..
                                                    I nie oburzaj sie - Bo ja tez tylko pytam..
                                                    Co do drugiej strony - oczywisce- wieleojcow wnosi o zmiane alimentow ze
                                                    wzgledu np. utraty pracy.
                                                    Czyz nie. Mozna sprawdzic ile w sadzie jest takich spraw.,
                                                    matak dziecka mimo , ze nie palci do reki alimentow- to jednajk daje temu
                                                    dziecku codziennie sniadanie , mieszaknie itd....
                                                    Mimo iz nie ma dochodu- czyli w jakis spsob realizuje aliment. Ojciec dziecka-
                                                    jesli nie ma dochodu - to raczej nie przynosi w zamian za to dla dziecka-
                                                    kromki chleba na sniadanie- czy nie dzieli sie nim zupa- a zapewne taka jada-
                                                    skoro zyje???
                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 13:02
                                                    new_live napisała:


                                                    > Domali - skoro Twierdzisz , ze Twoj maz ciebie utrzymuje - to z czego
                                                    > utrzymujsze dziecko??

                                                    Czy jak tak twierdzę? Chodzi o wkład mojego męża w utrzymanie naszej rodziny.

                                                    > Aby placic alimety na dziecko musisz utrzymywac najpierw siebie.....

                                                    Nie, dziecko jest na pierwszym miejscu. Ono je szynkę, ja pasztet.

                                                    > Aby dawac cos dziecku trzeba najpierw miec....
                                                    > Ty nie masz - skoro rozstrzygana byla kwestia Twego utrzymania.
                                                    > Co najwyzej - zminiejszasz koszty ponoszone przez ojca dziecka na Twoje
                                                    > utrzymanie- By mogl wiecej lozyc na utrzymanie Waszego dziecka..

                                                    Może źle się wyraziłam - nie była rozstrzygana kwestia MOJEGO utrzymania, tylko
                                                    stopnia, w jakim ma finansować naszą rodzinę mój mąż. Rodzinę, nie mnie
                                                    konkretnie.
                                                  • new_live Re:Domali, 29.08.04, 13:06
                                                    Na pasztet tez trzeba miec pieniazki.....smile)))

                                                    A skoro rozbijalo sie o finasowanie rodziny i w tym by;as rozstrzygana Ty i jak
                                                    samam napisalas powolaiscie sie na fakt iz maz ma obowiazek finasowac Ci3ebie-
                                                    to znaczy ze nie jestes samofinasowalna, albo niue palcisz alimentow na dziecko
                                                    tak jak radzisz samodzielnym.

                                                    Radze dawac sobie i stosowac rady dawane innym we wlasnym zyciu. Zdijac z oczu
                                                    klapki...

                                                    I bez oodzewu.
                                                    Predzej wytlumaczy sie 2 letniemu dziecku ze z pustego sie nie naleje- niz
                                                    Tobie..


                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 13:10
                                                    Ta jest!
                                                • jo.an.na Re:Domali, 14.01.05, 11:03
                                                  domali napisała:

                                                  > Pozwolisz, że jednak nie odpowiem?

                                                  Nie musisz odpowiadac - juz kiedys napisalas, ze jestes na utrzymaniu meza. I
                                                  zasadniczo nic mi do tego, dopoki nie czytam po raz kolejny, ze wg ciebie na
                                                  dziecko musza lozyc zarowno mama jak i tata.

                                                  A co do alimentow na pasierba - powtarzasz stale, ze tylko na tyle was stac. To
                                                  nie do konca tak. Jesli facet robi dzieciaka, to potem powinien zarobic na min.
                                                  50% usprawiedliwionych potrzeb dziecka, a nie mowic, ze nie placi, bo go nie
                                                  stac albo ze placi tyle, na ile go stac. Bo niestety matka MUSI wydac okreslona
                                                  ilosc pieniedzy na dziecko i nie moze powiedziec, ze jej nie stac. Na pewne
                                                  rzeczy pieniadze po prostu musza sie znalezc. Tata olewa, wiec koszty te ponosi
                                                  mama, dziadkowie, panstwo, ludzie dobrej woli. Wszyscy oni ponosza konsekwencje
                                                  nieodpowiedzialnosci tatusia. Fajnie, ze masz takie poglady - mam nadzieje, ze
                                                  jesli kiedys znajdziesz sie po drugiej stronie, bedziesz konsekwentna tongue_out.
                                          • domali Re:Domali, 29.08.04, 11:35
                                            enka1 napisała:

                                            > w moim przypadku elimenty sa jedynymi pieniedzmi na dziecko

                                            Czyli Twoja utrata pracy niczego nie zmienia. Było 310 zł i nadal tyle jest.
                                            • new_live Re:Domali, 29.08.04, 11:55
                                              Domali - zacznij od siebie...
                                            • omama Re:Domali, 29.08.04, 14:58
                                              Nie, Domali, galopujesz ku logicznej przepaści. On dawał 150, potem - 310. Ona
                                              pracowała, więc dawała też.
                                              TERAZ on jest bez pracy, więc póki jej nie znajdzie dawać kasę może albo eks,
                                              albo ojczym.
                                              • domali Re:Domali, 29.08.04, 15:00
                                                'w moim przypadku elimenty sa jedynymi pieniedzmi na dziecko' - enka5
                                                • omama Re:Domali, 29.08.04, 15:58
                                                  Nie chcę napisać: "naucz się czytać". Napiszę "naucz się czytać spokojnie
                                                  przyswajając wszystkie kluczowe fakty, nie tylko te, które podbijają twojego
                                                  macochowatego bębenka".
                                                  I sprawdź w pierwszym poście autorki:
                                                  ..."ojciec dziecka płaci mi 310zł (...)Natomiast ja: 3 miesiace temu straciłam
                                                  prace i intensywnie szukam".
                                                  I przeproś.
                                                  • domali Re:Domali, 29.08.04, 16:03
                                                    Pytanie (moje):
                                                    - Poza tym alimenty to chyba nie jedyne pieniądze na dziecko, prawda?

                                                    Odpowiedź (enki):
                                                    - w moim przypadku elimenty sa jedynymi pieniedzmi na dziecko

                                                    Chyba nie jest to jakaś nadintrepretacja z mojej strony.
                                                    Wiem, ze enka straciła pracę, wiem, ile alimentów dostaje jej dziecko.
                                                    Ale ta wymiana zdań też jest chyba jednoznaczna.
                                                    No i za co miałabym przepraszać?
                                                  • omama Re:Domali, 29.08.04, 23:22
                                                    Domali,ostatni raz w tym wątku, bo jedna z nas czegoś tu wyraźnie nie jest w
                                                    stanie pojąć.
                                                    Do niedawna dziecko autorki i eks było utrzymywane za pieniądze obojga
                                                    rodziców. Teraz matka straciła pracę.
                                                    Ty zaś sugerujesz, że sytuacja fiansowa dziecka się nie zmieniła - było 310,
                                                    jest 310. CO jest ewidentną bzdurą, bo wcześniej na dziecko wydawano 310 +
                                                    wkład matki.
                                                    Przeprosić zaś powinnaś za niedopatrzenie.
                                                  • chalsia Re:Domali, 29.08.04, 23:48
                                                    To nie jest pierwszy wątek,w którym Domali "nie doczytała". To jej dość częsta
                                                    przypadłość.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Chalsia
                                                  • domali Re:Domali, 31.08.04, 10:03
                                                    Rzeczywiście dyskusja nie ma sensu, skoro z takim uporem ignorujesz dwukrotnie
                                                    już przeze mnie zacytowaną wypowiedź AUTORKI WĄTKU, w której to ONA
                                                    jednoznacznie stwierdza, że alimenty to JEDYNE pieniądze na dziecko. Ja to
                                                    tylko powtórzyłam.
                                                  • jo.an.na Re:Domali, 14.01.05, 11:13
                                                    Grrrrrrrrr Domali, czy ty udajesz glupia czy naprawde nic nie kumasz? Alimenty
                                                    to jewdyne pieniadze na dziecko odkad matka stracila prace. Wczesniej dokladala
                                                    sie do jego utrzymania. Poza tym chyba nawet ty nie jestes tak naiwna i
                                                    zaslepiona, zeby sie upierac, ze za 310 zl da sie dziecko nakarmic, ubrac i
                                                    wyposazyc w podreczniki, zeszyty i ewentualnie oplacic lekarstwa.
      • jo.an.na Re: ile moge sie domagac???? 14.01.05, 10:04
        > wyższych alimentów? Poza tym mieszkanie kątem u teściowej to żaden luksus, ich
        > po prostu może nie stać na własne mieszkanie. A mogliby też (mają do tego
        > przecież prawo) wynając sobie mieszkanie. Wtedy wydawaliby więcej na swoje
        > utrzymanie.

        Domali, jesli dobrze pamietam, to kiedys argumentowalas, ze wasza eksia ma
        nizsze koszty, bo mieszka u swoich rodzicow i w zwiazku z tym te nedzne 350zl
        wystarcza. Twoj relatywizm mnie poraza sad.
    • marcepanna nasza Droga Samodzielna Macocha Domali 29.08.04, 14:41
      jest bezkonkurencyjna jesli chodzi o tropienie wrednych samotnych mam
      puszczajacych kase biednych i zgnebionych ojcow na swoje fanaberie

      w kazdym razie musze zauwazyc ze Domali zmienila fotki i nie musimy sie meczyc
      bialymi skarpetami Zorza
      powoli powoli a dociera do niej jednak wiec jeszcze pare lat i dotrze tez ze do
      konca zycia bedzie partycypowac w kosztach utrzymania pierwszego dziecka meza

      kochana Domali , nie ma co sie wyzywac na Kamili za to ze ma dziecko z twoim
      mezem, tylko dorosnąc do tego faktu i przyjac do wiadomosci ze wasza kasa
      bedzie do konca waszego zycia obciazona wydatkami na rzecz syna Kamili

      rozumiesz? bo bardziej lopatologicznie juz sie nie da chyba

      nawet jesli twoj maz nie bedzie mial obowiazku alimentacyjnego to jako czlowiek
      u schylku zycia, dorasnawszy do wielu spraw, sam od siebie bedzie chcial
      obdarzac synow swoimi dobrami
      ze powiem to po biblijnemu
      jestes mloda siksa jeszcze ale keidys bedziesz miala 60 lat i moze pozalujesz
      swojej postawy w stosunku do pieniedzy lozonych na Kamile i jej syna a synowie
      twojego meza moga was sie zwyczajnie wstydzic

      wiem co pisze, bo sama pochodze z takiej rodziny jak Wasza, bylam corka z
      drugiego malzenstwa ojca
      • domali Moja droga marcepanno 29.08.04, 14:57
        Poczytaj. Zrozum. Pisz.
        Na temat. Nie o tym, co Ci tam na wątrobie leży i nijak się ma do tematu, a co
        gorsza, do prawdy.
        • marcepanna droga domali 29.08.04, 15:34
          zawsze wyskakujesz na samodzielnych mamach w kwestiach finansowych
          z tego wniosek ze potwornie ciebie one gryza a raczej fakt ze ZAWSZE syn Kamili
          bedzie musial miec swoj udzial w waszym budzecie

          najlepsze ze po 40 latach twoj wlasny syn bedzie mial zupelnie inne zdanie w
          tej sprawie niz ty
          nic mi nie lezy na watrobie bo jadam lekkostrawnie o to sie nie martw Kochana

          pozdrawiam Zorza

          ps. ladny ten twoj synek Wiktorek
          • domali Re: droga domali 29.08.04, 15:44
            Kompletnie mnie nie gryzie, że utrzymanie dziecka mojego męża jest elementem
            naszych wydatków. Ani odrobinkę! Bo wiem, że taki jest 'koszt' związku z
            mężczyzną dzieciatym.
            A wypowiadam się czasami w sprawach finansowych, bo według mnie nieodpowiednie
            jest podejście niektórych samodzielnych mam do tego, jaki powinien być udział
            ojców ich dzieci w utrzymaniu.

            Dziękuję za komplement na temat mojego dziecka.

            Dominika
          • domali Re: droga domali 29.08.04, 15:45
            Aha, syn jest nie tylko Kamili. Tak gwoli ścisłości.
            • chalsia Re: droga domali 29.08.04, 17:08
              Domali, kiedy Ty wreszcie dorośniesz????
              Przyjmij do wiadomości, że świata nie naprostujesz. Oszczędź swoją energię na
              jakieś własne sprawy, a nie działanie "wet za wet", zwłaszcza nie dotyczące
              bezpośrednio Twojej osoby. Ja rozumiem, ze Zorza nie stać na adwokata, ale nie
              sądzę, żebyś akurat Ty była najlepszą jego rzeczniczką, bo obiektywna być nie
              mozesz.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • enka1 Re: ile moge sie domagac???? 30.08.04, 09:49
      widze,ze dyskusja jest bardzo produktywnawink
      teraz przynajmniej wiem skad to negatywne podejscie do podwyższania alimentów
      nie omieszkam dodac,ze byłam zdziwiona brakiem zrozumienia mojej sytuacji
      nie liczyłam na "uznanie" lecz na obiektywizm
      biorąc pod uwage wkład finansowy ojca, jego podejscie, brak zainteresowania
      dzieckiem itp.

      Dodam,ze nie naleze do tych ex , ktore za wszelka cene chca zatruc życie
      swojemu byłemu i jego rodzinie.
      Jak pisalam w jednym z atków, w ogóle mnie oni nie interesuja , ich zycie itp.
      Ba! dodam,ze jestem bardzo wyrozumiala ex. Bywaly sytuacje,ze mój ex dzwonił
      oznajmiajac mi ze w tym miesiacu mi nie zapłaci bo...jakies tam argumenty.
      Zgadzałam sie poniewaz wiem,ze bywaja sutuacje kiedy pieniadze przeznacza sie
      na jakis pilny cel!

      Pzryzwyczaiłam sie,że mój były ciągle powtarza,że nie ma co niezgodne jest
      zwsze z prawda.
      Moja sytuacja se zmienila i mam prawo rządac wiecej.
      Z jakim skutkiem zobaczymy.

      I wiecie co?
      Moze i olałabym to...gdyby rzeczywistosc wygladała inaczej. Gdyby mój były
      wydawal na dziecko wiecej niz alimenty. Gdyby nim sie interesował , dzieckiem i
      jego stopą życiową, problemami, gdyby miał swój udział w wychowywaniu dziecka.
      Gdyby dzwonił...itp, itd

      Tym wszystkim zajełam sie ja.
      W pzrekonaniu mojego byłego tak powinno byc.
      Masz dziecko to sie nim zajmij, mój wklad to 310zł i NIC wiecej.



      • zona22 Re: ile moge sie domagac???? 09.09.04, 21:58
        Witaj
        Nie wiem, ile możesz się domagać (wysokść alimentów jest bardzo różna), ale w
        Twojej obecnej sytuacji ubiegałabym się o więcej (ile trudno powiedzieć - ale
        300zł wydaje mi się niską kwotą). Straciłaś pracę, do tej pory to Ty
        praktycznie utrzymywałaś dziecko, więc Sąd chyba powinien to wziąć pod uwagę. W
        końcu nie chcesz być na utrzymaniu Byłego Męża, ale chcesz żeby zwiększył swój
        udział w kosztach utrzymania Waszego wspólnego Dziecka. Zazdroszczę trochę
        takich Byłych jak Ty smile. Była Mojego M. nigdy nie pracowała (jesteśmy już ok.
        10 lat razem - a jak poznałam M. to Jego Dziecko nie było już przedszkolakiem)
        i pewnie nigdy nie będzie, więc trudno mówić o podziale kosztów utrzymania
        dziecka. Owszem czasem w złości powiedziałam coś w stylu: jak Jej mało niech
        idzie do pracy, ale w końcu to sprawa tej kobiety nie moja. Na szczęście dzieci
        szybko rosną a czas szybko mija ...
        Domali - nie bądź taka zacięta smile. Owszem są Byłe (ale są też i takie "Next"),
        którym się nie chce pracować, więc proszę nie uogólniaj - śmieszy mnie
        podejście, że za 300zł to jeszcze matka się utrzyma... A w końcu do neidawna
        płacił 150zł? i jeszcze za bilet płacić? hmm dla mnie to niezrozumiałe
        (zwłaszcza, że ojciec nie żyje w nędzy...).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka