Dodaj do ulubionych

Jak zaczac.

27.09.04, 20:26
Witam Was,

Dzisiaj moj szanowny maz oswiadczyl mi,ze to koniec malzenstwa i ze daje mi
2 miesiace na wyprowadzenie sie z mieszkania w ktorym mieszkamy (ja , on i
dziecko). Mieszkanie nalezy do tescia, ja nie jestem tam zameldowana ,
dziecko i on tylko zgloszeni w spoldzielni jako zamieszkujacy. Czy moze mbnie
tak po prostu wyrzucic ? Co powinam dalej zrobic ? Tak naprawde to
niespecjalnie mam gdzie sie wyprowadzic, ale mniemam ze skoro mnie tam
oficjalnie nie ma to moze mnie i dziecko wyrzucic. Co zrobic by miec jakies
pieniadze na dziecko - oficjalnie jest zarejestrowany jako bezrobotny ,
nieoficjalnie prowadzi firme zarejestrowana na tescia.
Powiem szczerze jestem zalamana tym co dzisiaj uslyszlama.

Napiszcie prosze Was co byscie zrobily w takiej sytuacji.

Pozdro

effka1
Obserwuj wątek
    • lideczka_27 Re: Jak zaczac. 27.09.04, 20:38
      Jeśli nie jesteś zameldowana, to Cię po prostu tam nie ma. Nie wiem jak to jest
      z przepisami, w końcu jeśli w zimowe miesiące nie można eksmitować, a teraz to
      trzeba lokale zastępcze dawać... Może nie będzie Cię mógł tak po prostu
      wykopać? No nie wiem, nie znam się. Tylko powiedz - jakie Ty będziesz miała tam
      życie, jeśli zostaniesz? Czy nie istnieje zagrożenie, że mąż, teść i
      przyjaciele królika sami Cię "zachęcą" do wyprowadzki?
      Naprawdę nie masz dokąd pójść?
      Męża podaj o alimenty. Napisz, co wiesz - o jego pracy itd. Nie trzeba mieć
      rozwodu, by otrzymywać alimenty. Chciałabym Ci pomóc, ale brak mi doświadczenia
      w tym temacie. Może dziewczyny samodzielne coś poradzą...

      pozdrawiam
      lidka
      • samodzielny Re: Jak zaczac. 27.09.04, 21:01
        Zameldowanie jest bez znaczenia, to tylko adres dla policji, listonosza "Tu
        jestem". Nie daje zadnych praw do mieszkania, Mieszkanie jest wlasnoscia
        wlasciciela.
        Taka wredna jestes, ze nie moze z Toba wytrzymac???
        Pozdr
        • chalsia Samodzielny, 28.09.04, 00:11

          • chalsia ciąg dalszy 28.09.04, 00:13
            wiesz, mnie się w kieszeni nóż otwiera, jak czytam taką wypowiedź "że wredna
            była skoro nie chce z nią mieszkać" napisaną na podstawie jednego, krótkiego
            postu.
            Jak musisz spuścić parę, to rób to na swoich bliskich, ewentualnie na scianie.
            Opanuj się facet.

            Chalsia
            • samodzielny Re: ciąg dalszy 28.09.04, 00:30
              chalsia napisała:
              > wiesz, mnie się w kieszeni nóż otwiera
              i fajnie, obierz ziemniaki a ja potluke kotlety smile))

              chalsiu
              a mi gdy czytam "jak wywalic chlopa ze wspolnego mieszkania"?
              albo, " wywalilam go, czy moge dostac rozwod z jego winy?"

              chcesz drinka??

              • chalsia Re: ciąg dalszy 28.09.04, 00:40
                Rozumiem. Ale to samo (czyli swoje zdanie) można wyrazić w sposób nie raniący
                czyichś uczuć, a przynajmniej bez złośliwości.
                To się chyba fachowo nazywa "komunikat typu ja" (zamiast komunikatu typu ty).

                Na drinka za późno, ale dzienx.

                Chalsia
                • samodzielny Re: ciąg dalszy 28.09.04, 00:56
                  rece opoadaja
                  Tobie nie opadly
                  Co znaczy"jestesmy zgloszeni jako zamieszkujacy, ale nie jestesmy zameldowani??"
                  Jaka spoldzielnia zna i akceptuje taka forme???
                  USTAWA
                  z dnia 10 kwietnia 1974 r.
                  o ewidencji ludności i dowodach osobistych.
                  (tekst jednolity)
                  Art. 10. 1. Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym
                  adresem dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub
                  czasowy najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia.

                  Osoba jest obowiazana zameldowac sie, a nie ktos osobe!!

                  Art. 29. 1. (11) Właściciel lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do
                  lokalu jest obowiązany potwierdzić fakt pobytu osoby zgłaszającej pobyt stały
                  lub czasowy trwający ponad 2 miesiące w tym lokalu. Potwierdzenia faktu pobytu
                  osoby w lokalu dokonuje się na formularzu meldunkowym w formie czytelnego
                  podpisu z oznaczeniem daty jego złożenia.
                  2. Osoby wymienione w ust. 1 są obowiązane do zawiadamiania właściwego organu
                  gminy o stałym lub czasowym pobycie innej osoby w ich lokalach
                  (pomieszczeniach) oraz o opuszczeniu przez nią tego lokalu (pomieszczenia),
                  jeżeli osoba ta nie dopełniła obowiązku meldunkowego. Zawiadomienie powinno być
                  dokonane niezwłocznie po upływie terminu określonego do wykonania obowiązku
                  meldunkowego.
                  Art. 30. 1. Dozorca domu, a jeżeli nie ma dozorcy - administrator domu, a
                  jeżeli nie ma administratora - właściciel domu jest obowiązany zawiadomić
                  właściwy organ wymieniony w art. 11 ust. 1 o niedopełnieniu obowiązku
                  zameldowania lub wymeldowania się przez osobę przebywającą w tym domu.
                  Art. 49. Policja sprawuje kontrolę nad wykonywaniem obowiązków określonych w
                  ustawie przez osoby podlegające zameldowaniu lub wymeldowaniu się.

                  mandatem albo grzywne powinna zostac ukarana za to, ze niue zameldowala
                  sie wink))
                  Pozdr



                  • lideczka_27 Re: ciąg dalszy 28.09.04, 01:16
                    samodzielny napisał:

                    > rece opoadaja
                    > Tobie nie opadly
                    > Co znaczy"jestesmy zgloszeni jako zamieszkujacy, ale nie jestesmy
                    zameldowani??
                    > "
                    > Jaka spoldzielnia zna i akceptuje taka forme???

                    Naszą spółdzielnię wali urząd. Jak zgłosisz nowych mieszkańców, to oni olewają -
                    do meldunkowego nie dzwonią, ważne, że w swoich teczkach mają więcej ludzi i
                    sobie doliczają za windę i śmieci. Ale jeśli zgłaszasz, że już jest ktoś
                    wymeldowany, to sami nie wypiszą, bo by byli stratni! Wtedy oczywiście dzwonią
                    i dopiero jak urzędniczka potwierdzi fakt wymeldowania, to raczą wykreślić z
                    książeczki. Taki kraj...

                    > USTAWA
                    > z dnia 10 kwietnia 1974 r.
                    > o ewidencji ludności i dowodach osobistych.
                    > (tekst jednolity)
                    > Art. 10. 1. Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym
                    > adresem dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały
                    lub
                    >
                    > czasowy najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia.
                    >
                    > Osoba jest obowiazana zameldowac sie, a nie ktos osobe!!

                    Na studiach wynajmowałam z kumpelami stancję. Babka zebrała nasze dowody,
                    pojechała, zameldowała tymczasowo, przyjechała, oddała dowodziki i cześć.
                    Równie dobrze mogli mi ukraść dowód i zameldować mnie w Koziej Wólce...
                    >
                    > Art. 29. 1. (11) Właściciel lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do
                    > lokalu jest obowiązany potwierdzić fakt pobytu osoby zgłaszającej pobyt stały
                    > lub czasowy trwający ponad 2 miesiące w tym lokalu. Potwierdzenia faktu
                    pobytu
                    > osoby w lokalu dokonuje się na formularzu meldunkowym w formie czytelnego
                    > podpisu z oznaczeniem daty jego złożenia.
                    > 2. Osoby wymienione w ust. 1 są obowiązane do zawiadamiania właściwego organu
                    > gminy o stałym lub czasowym pobycie innej osoby w ich lokalach
                    > (pomieszczeniach) oraz o opuszczeniu przez nią tego lokalu (pomieszczenia),
                    > jeżeli osoba ta nie dopełniła obowiązku meldunkowego. Zawiadomienie powinno
                    być
                    >
                    > dokonane niezwłocznie po upływie terminu określonego do wykonania obowiązku
                    > meldunkowego.
                    > Art. 30. 1. Dozorca domu, a jeżeli nie ma dozorcy - administrator domu, a
                    > jeżeli nie ma administratora - właściciel domu jest obowiązany zawiadomić
                    > właściwy organ wymieniony w art. 11 ust. 1 o niedopełnieniu obowiązku
                    > zameldowania lub wymeldowania się przez osobę przebywającą w tym domu.
                    > Art. 49. Policja sprawuje kontrolę nad wykonywaniem obowiązków określonych w
                    > ustawie przez osoby podlegające zameldowaniu lub wymeldowaniu się.
                    >
                    > mandatem albo grzywne powinna zostac ukarana za to, ze niue zameldowala
                    > sie wink))
                    > Pozdr

                    Mojego męża, jako właściciela mieszkania postraszono grzywną, że ma zameldowane
                    osoby, które nie mieszkają. Musiał napisać wniosek o wymeldowanie byłej żony -
                    sama dobrowolnie nie chciała, choć tłumaczył, w czym rzecz... A gdy się
                    upierał, że dziecka wymeldować nie chce, to w urzędzie ta sama śpiewka - że to
                    stanowi fikcję meldunkową, skoro dziecko sąd przyznał matce i mieszkają poza
                    starym miejscem pobytu, to mają być stąd wymeldowane. Koniec końców decyzją
                    administracyjną zostały wymeldowane, a potem M. młodą zameldował. Poszedł z jej
                    aktem urodzenia i nikt o nic nie pytał. Taki nasz urzędowy porządeczek...
                    Wszystko zależy od humoru urzędasa, a nie ustaw.


                    >
                    >
                    >
                  • chalsia Re: ciąg dalszy 28.09.04, 12:15
                    Wiesz Samodzielny, czepiasz się. To naprawdę nie ma znaczenia. Większość ludzi
                    nie zna przepisów, a nawet jak znają, to z różnych względów postępują wbrew
                    przepisom. Ja np. mieszkałam długo w budynku nie oddanym w użytkowanie. A pani
                    w gminie zameldowała mnie i dziecko w tym budynku, bo jej nie obchodzi, czy
                    budynek był czy nie oddany w uzytkowanie, tylko czy jest przyznany numer ulicy
                    (a był - tymczasowo dla celów założenia telefonu).
                    No i czego to dowodzi? Niczego.
                    Przepisy przepisami a życie życiem. I ludzie ludźmi.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
              • ninka80 Re: ciąg dalszy 28.09.04, 19:22
                Nie mogę Cię zrozumieć! Po co wchodzisz na to forum skoro denerwują Cię posty
                kobiet. To poniekąd babskie forum, więc czego się spodziewałeś? Co tu robisz i
                dlaczego tak łatwo Ci oceniać? Może zastanów się czego oczekujesz i dlaczego
                jest w Tobie tyle gniewu, że szukasz możliwości by się wyładować.
      • effka1 Re: Jak zaczac. 27.09.04, 21:02
        Hmm...
        Jest maly problem pt mam prace w tym miescie, mieszkanie niby jest ale
        wiele km stad. Ok teoretycznie mam gdzie mieszkac ,ale tam nie mam pracy , no i
        bledne kolo ... Meza nie interesuje co ja dam dziecku jesc , w co ubiore itd...
        NIGDY nic mu sam nie kupil... Tak naprawde to on placi tylko za wszystko co ma
        zwiazek z tym mieszkaniem (czynsz 270 ,oplaty za energie 90). Nie dba o to czy
        w lodowce jest pelno, czy sa pieluchy , sloiki dla dziecka czy ma dobry rozmiar
        buta ( byla awantura i o to ze kupilam , bo mu juz nozka urosla i pokazywal
        na spacerach paluszki), czy jest kurtka na zime itd. Jak mialo sie urodzic
        tez kupowalam wszystko , absolutnie wszystko z wlasnych pieniedzy (wozek,
        bielzne,kocyki,kosmetyki i w ogole wszystko co potrzebne noworodkowi).

        Teraz jakoze nie mam nawet jak sprawdzic ile zarabia ,mowi mi wciaz - JA NIE
        MAM PIENIEDZY. A ja musze miec ...
        Musze skonczyc , bo znowu placze...
        • anuteczek Re: Jak zaczac. 27.09.04, 21:10
          O ile dobrze się orientuję, jeśli alimenty są nieściągalne od męża, możesz
          wystąpić o alimenty od teściów, sprawa trochę bardziej skomplikowana...
          a.
        • mgna Re: Jak zaczac. 27.09.04, 21:23
          Lepiej byc sama niz z takim facetem. Pojdz o porade do adwokata (niezawsze
          placi sie za pierwsze wizyty - podzwon do roznych i dowiedz sie kto pierwsza
          porade daje za darmo). Wejz tego wygodnisia do sadu. Czas zeby ktos jemu po
          d_ _ _ _ dal! To ze podaje sie za bezrobotnego, a firme ma (bez znaczenia czy
          na swoje czy ojca nazwisko) jest nielegalne. Mozna sprawdzic jego konta, skad
          ma pieniadze? Nie wymiga sie od tego przed sadem. Mieszkanie moze gdzies
          bedziesz mogla znalezc w nastepnych dwoch miesiacach? Czy jego imie jest na
          dziecka akcie urodzenia? W ktorej czesci Polski mieszkasz? Doprawdy, zycze duzo
          powodzenia.
        • serengetti Re: Jak zaczac. 28.09.04, 09:29
          Hm, piszesz, że masz mieszkanie w innym mieście. Jeśli jest Twoje - sprzedaj je
          i zainwestuj w nowe w tym mieście, gdzie masz pracę i perspektywy. I koniecznie
          idź do adwokata - on Ci najlepiej doradzi, jak się w tej sytuacji zachować.
          Powodzenia - pamiętaj, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
        • california_dreaming A po co Ci taki mąż 28.09.04, 21:50
          Effka, przecież co Ty miałaś z nim za życie, nie masz czego żałować.
          Płaczesz bo sie boisz co zrobić. Dziewczyny Ci tu dobrze doradzają: adwokat,
          urzędy, alimenty i rozwód. Czasem musi być gorzej żeby potem było lepiej.
          Dasz radę.
          Nie wiem z jakiego jestes miasta, wiem że w W-wie są instytucje które mają
          bezpłatne dyżury telefoniczne prawnika dla osób takich jak Ty (np. w Fundacji
          Rodzić po Ludzku, wejdz sobie na ich stronę internetową).
          Pamiętaj że nie jesteś jedyna w takiej sytuacji, jest nas wiele i jesteśmy z
          Tobą!
          On myśli że jak krzyknie to Cie zastraszy, nie daj się!
          Pozdr
    • iizaa Re: Jak zaczac. 28.09.04, 13:54
      effka1 napisała:



      > nieoficjalnie prowadzi firme zarejestrowana na tescia.
      >
      > Napiszcie prosze Was co byscie zrobily w takiej sytuacji.
      >

      Kochania ja ci poradzę tylko jedno:Urząd Skarbowy. Oni kochają, uwielbiają
      takie sprawy. Zaraz naslą mu kontrolę, bo to dla nich pieniądze, i przetrzepią
      mu tyłek jak się da.

      Poza tym współczuje bardzo sad(
      • capa_negra Re: Jak zaczac. 28.09.04, 21:29
        Do skarbowego dodałabym jeszcze ZUS i Państwowa Inspekcje Pracy
        PIP tez kocha takie sprawy - jeśli mąz nie ma tego samego meldunku co teśc to
        nie może mu "pomagać" w prowadzeniu interesu nie będąc zarejestrowanym w ZUS i
        wyrejestrowanym w Urzędzie Pracy.
        Niskie ??? może , ale jak mi by tak chłop robił jak tobie to wszystkie srodki
        byłyby dozwolone
    • natasza39 Re: Jak zaczac. 28.09.04, 21:44
      Podobna sprawe, jesli chodzi o status finansowy, miala dziewczyna na innym
      forum. Poniewaz maz jako bezrobotny uchylal sie od alimentow na dzieci, podala
      do sadu dziadkow. I tak jak tutaj ojciec byl "bezrobotny" a pracowal u ojca
      swojego czyli dziadka dzieci w firmie.
      W odpowiedzi na twojego posta to:
      1.Masz swoje mieszkanie, choc w innym miescie, i tam jak sie domyslam jestes
      zameldowana, wiec maz (a zasadniczo twoj tesc) jak najbardziej moze cie od dzis
      nie wpuscic za prog (tym bardziej ze mieszkanie jest jego. Takie jest prawo.
      2. Jak masz swoje wlasne mieszkanie, choc w innym miescie, to je sprzedaj,
      wynajmij i majac prace w tym miescie gdzie teraz mieszkasz jakos sobie dasz
      rade.
      3. nie sprzedawaj swojego mieszkania, póki nie masz rozdzielnosci finansowej z
      małzonkiem.
      4. Jak pozalatwiasz sprawy mieszkaniowe wnies o alimenty. To ze jest bezrobotny
      wcale nie zwalnia go od obowiazku alimentacyjnego. Sad nie orzeka wysokosci
      alimentow od realnych dochodow, ale od mozliwosci zarobkowych.
      5. I tak nie jestes w najgorszej sytuacji, jak masz prace sama, czyli jakies
      dochody. Inne dziewczyny nie maja takiego konfortu.
      6. Podejmij przede wszystkim probe dogadania sie z malzonkiem. Moze wam sie
      jednak uda. Dlaczego chce abys sie wyprowadzila? Milosc i malzenstwo nie
      umieraja z dnia na dzien. Co bylo tego przyczyna, bo o tym nie napisalas!!!

      Pozdrawiam
      • effka1 Re: Jak zaczac. 29.09.04, 01:24
        Teraz mieszkam w Warszawie, mieszkanie o ktorym pisalam jest rodzicow (na
        upartego moge mieszkac z nimi).W Warszawie nie dam rady finansowo sama sie
        utrzymac jesli mam wynajac mieszkanie (1000-1200 zl) , opiekunka nie wchodzi w
        gre -kolejne 800-1000 zl zalezy ile godzin w miesiacu ; ewent. zlobek , ale w
        razie choroby malenstwa nie mam go z kim zostawic...
        Ktos zapytal co bylo powodem jego decyzji... Powodow bylo wiele , z kazdej
        strony po troche; ja za dlugo pracuje po 12-14 godz. z dojazdami ; szczera
        rozmowa u nas ie istnieje , wiec jak chce tylko o czyms porozmawaic to slysze
        DAJ SPOKOJ , albo NIE MASZ INNYCH PROBLEMOW. Nie istnieje cos takiego jak MY
        jest JA i TY lub WY (ja i malenstwo).Nie ma czegos takiego jak zrobic cos
        razem , pojsc na spacer, czy umowic sie ze znajomymi.Jego ulubione zajecie to
        gry komputerowe, i generalnie komputer...
        Moi znajomi sa "nienormalni" i w zwiazku z tym nie sa wskazane ich wizyty u
        nas... Zrobil wszystko zeby mnie od nich odizolowac np ignorowal ich jak
        odwiedzali nas ... Sam nie utrzymuje zadnych znajomosci, bo po prostu nie ma
        znajomych czy przyjaciol; nie rozumie jak mozna zaprzyjaznc sie i 10 lat
        spotykac sie z kims , wyswiadczac sobie przyslugi , pomagac... Jedyne osoby
        wazne dla niego to mama i tata - szczegolnie to drugie jest wazne ,
        wazniejsze nawet od narodzin wlasnego dziecka (ze szpitala po porodzie
        odbierala mnie moja siotra z tata, bo maz musial pomoc tacie- nie mogl wziac
        wolnego ... ale coz dziecko przeciez sie rodzi tylko raz w zyciu - to w sumie
        nic waznegowink) ).
        Wydawalo mi sie ,ze jak ktos decyduje sie na zalozenie rodziny to wie jaka
        jest hierarchia waznosci... A jednak b. sie mylilam. Kilka miesiecy mieszkalam
        u swoich rodzicow a jasnie pan przyjezdzal na weekend jak mial humor ( bo
        jak sie obrazal jak mu zwracalam uwage , ze powinien sie zastanowic co robi to
        przyjezdzal tylko na 1 dzien w sumie nie wiem po co). Dzielnie to znosilam ,
        przed swoimi rodzicami robilam dobra mine a w nocy po protu plakalam, w
        pewnym momencie nawet zaczal mi zanikac pokarm , bo tak sie tym przejmowalm, a
        potem go olalam i myslalam tylko o dziecku.Tesc kilka miesiecy stawial mi
        warunki po spelnieniu ktorych bede mogla wprowadzic sie do mieszkania tescia
        i mieszkac jak maz z zona i dzieckiem , jak juz spelnilam je laskawca pozwolil
        mi sie tam przeprowadzic. Do tego czasu tak naprawde bylam z maluchem sama...
        Jakos wytrzymalam przez rok, potem udalo mi sie cudem wrocic do pracy... Byla
        rozmowa - czy on zdaje sobie sprawe ,ze opieka na malenstwem spadnie na
        niego , bal sie ,ale powiedzial ,ze ok.Tak naprawde to 6 mies nic nie robil...
        Oczywiscie po drodze byly ciagle awantury o czas pracy... Pozniej zaczal
        pracowac na konto swego tatusia. A teraz mi wmawia , ze ja go zmusilam do tego
        siedzenia w domu , tak to odbieram. Na samym poczatku proponowalam znalezc
        opiekunke , powiedzial ,ze nie ma sensu wyrzucac pieniedzy, ok ... jego
        decyzja . Teraz czasem dzieckiem zajmuje sie tesciowa.
        Ja sie nigdzie nie wlocze , nie chodze na zadne imprezy, zawsze do pracy , do
        domu. Czasem pojde do kina z kolezanka z pracy, ktora on zna. Za to on sobie
        wychodzi wieczorami gdzies , nie zawsze mi mowi gdzie, na moje pytania jak
        bylo odpowiada wymijajaco. Srednio 3-4 razy w miesiacu, regularnie popala
        papierosy (paczka dziennie) i trawke i srednio 1 piwko na 2 dni. I on mi
        mowi , ze nie ma pieniedzy...
        Zawsze staram sie jakos zalagodzic konflikty...ale czasem ten jego zly
        humorek po prostu mnie doprowadza do szewskiej pasji. Ciagle naburmuszony,
        humorzasty, obrazony na caly swiat... Nawet jego siostra powiedziala mi
        ostatnio, ze on jest humorzasty i ciezko z takim byc na codzien
        Coz przez to ze pracuje duzo a nawet b. duzo tzw pozycie malzenskie tez nie
        uklada sie najlepiej , bo ja po prostu zasypiam expresem ... Nie powiem ze nie
        lubie ,ale ja tez potbebuje sie wyspac choc te 5-6 godz. na dobe . W pracy
        wypijam po 4 mocne kawy i jakos sie trzymam.
        Poza tym jak juz zaczynaja sie pyskowki to nie pozostaje mu dluzna , bo nie
        widze powodu by mu ustepowac.
        A co do testu samodzielnego , ze niby chce mu mieszkanie zabrac... to brak mi
        slow. Nie wiem jak mozesz mnie mierzyc swoja miara ,to ze Ty bys tak zrobil
        swjej towarzyszce zycia nie znaczy , ze ja mam chce tez tak postapic.
        Wberw temu co piszesz nie mam ochoty mu nic zabierac , malo tego... Jak nie
        bedzie chcial dobrowolnie placic na malucha to tez go nie zamierzam zmuszac...
        Po prostu w odpowiednim momencie wystapie o pozbawienie go praw. I to tyle.
        Wiem ,ze kocha malenstwo , bardzo fajnie ze soba spedzaja czas , ale nie moge
        pojac jak mozna wlasnemu dziecku czegos odmowic , mowie o postawowych rzeczach
        i wyliczac ile mozna min na nie wydac ....
        Ja jestem przez to wszystko nerwowa, zmeczona i w ogoglemam dosc.
        to tyle pokrotce.
        • california_dreaming Nie możesz rezygnować z czegos co NIE Twoje 29.09.04, 11:14
          Z tego co piszesz nie jesteś traktowana jak człowiek.
          Rady praktyczne: nie musisz od razu wynajmować samodzielnego mieszkania; jak
          poszukasz - naprawde polecam kontakt z Poradnia Początek przy Fundacji Rodzic
          po Ludzku, tam spotkasz, poznasz osobiscie kobiety jak Ty - to znajdziesz
          pokój;
          Złobki też są dla ludzi, jak maleństwo zachoruje to może a) sąsiadka emerytka,
          b) współlokatorka/ ki, c) opiekunka , d)zwolnienie z pracy
          Dzielnie znoś rzeczy, które musisz ale jeśli czegoś nie musisz to nie znoś tego
          w ogóle. Nie unoś się honorem i nie odżegnuj od alimentów, bo sa nie dla
          Ciebie i nie Twoje tylko dla dziecka a Ono Cię nie upoważniło do rezygnacji;
          wychowanie i wykształcenie dziecka jest b. kosztowne i nie widzę powodu
          dlaczego tylko Ty miałabyć bohatersko dzwigać ten ciężar. Takie postawy mogą
          potem powodować nawet Twoją niechęć do maleństwa, że tyle sobie musisz odmawiać
          żeby je utrzymać.
          Jeśli mąż kocha małego i fajnie spędzają czas to chyba szkoda byłoby to
          utrudniać przez pozbawienie go praw rodzicielskich.
          Trzymaj się, dbaj o zdrowie swoje!
          Pozdr
          • chalsia Re: Nie możesz rezygnować z czegos co NIE Twoje 29.09.04, 11:43
            > Jeśli mąż kocha małego i fajnie spędzają czas to chyba szkoda byłoby to
            > utrudniać przez pozbawienie go praw rodzicielskich

            Jedno z drugim (prawnie) nie ma nic do rzeczy - bez praw rodzicielskich ojciec
            i tak ma prawo do kontaktów.
            Inna sprawa, że TAKI facet może do tego podejść ambicjonalnie (czyli jak głupi
            k....s) i przy pozbawieniu go praw obrazić się na matkę i dziecko również.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • milcha1 Re: Nie możesz rezygnować z czegos co NIE Twoje 07.03.05, 19:46

              Sądzę, że sprawa jest dość złożona. Effka sama pisze, że pracuje 12-14 godzin
              dziennie. Cała opieka nad dzieckiem spada więc na męża skoro teściowa zajmuje
              się dzieckiem tylko czasami. jeśli tyle pracujesz to kiedy masz czas dla
              dziecka, męża. Wnioskuję, że w chwili obecnej to mąż jest bardziej związany z
              dzieckiem niż ty, opiekuje się nim na codzień, zaspokaja jego potrzeby.
              I na dzien dobry od razu grozisz mężowi : najwyżej odbiorę mu władzę
              rodzicielską. Czy ty dziewczyno zdajesz sobie sprawę o czym w ogóle piszesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka