Dodaj do ulubionych

Zdrada a może nie?

15.09.05, 11:54
Dziewczyny jak zareagować na zdradę - potencjalną, wcale nie wiem czy mnie
zdradza, ale znowu tak bardzo głupia nie jestem żeby pewne fakty nie dawały
mi do myślenia.
Mój chłop wraca bardzo późno, wczoraj wcale nie wrócił na noc, miał podobno
dużo pracy, coś chrzani o tym, że chce być niezależny i musi umacniać swoją
pozycję, poza tym kupił prezerwatywy, mimo ze ja nie chcę zdecydowanie ich
używać, (stosujemy wyskok, więc coś mówił o przyjemności dla miego). Ma też
włączony komunikator i dowiadywał się w jakiejś poradni prawniczej ile miałby
płacić alimentów. Qurcze, źle to wygląda ale jednocześnie, wraca tuli się,
zajmuje się dzieckiem, i generalnie w domu jest ok. czy tworzę sobie problem?
A jeśli się dowiem ze coś jest to co zrobić, albo inaczej, jak Wy
zarreagowłyścien na taką wiadomość?
Obserwuj wątek
    • nastia1980 Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 12:07
      Edytko, a moze poprostu z nim porozmawiaj? Zapytaj o wszystko co Cie dreczy? Ja bym tak wlasnie zrobila bo wyglada to dziwnie.
      Pozdrawiam i mam nadzieje ze to tylko idiotyczna pomylka
      • smutnaedyta Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 12:26
        Widzisz ja już z nim parę razy rozmawiałam. Nie chcę żeby pracował tyle, ale on
        był prawie rok bez pracy wieć jak dostał tą pracę to strasznie chce się wykazać
        żeby jej nie stracić, tak mówi w kazdym razie. Prawdą jest też ze ma umowę na
        czas określony a firma jest niezła, a on nie bardzo się zna na tej robocie. To
        wszystko wiem i akceptuję, ale no właśnie, czy to tylko to? Kochamy się mniej a
        on ma duży temperament - i znowu zmęczenie czy ja sobie znowu coś wymyślam?
        • nastia1980 Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 13:44
          Sloneczko no ja to raczej w tej kwestii jestem srednim doradca, bo jestem chorobliwie zazdrosna o mojego faceta i zazwyczaj robie z igly widly we wszystkim upatrujac oznak zdrady czy czegos w podobie smile, ale po tym co mozna chociazby na tym forum przeczytac to zaufanie to fajna rzecz i faktycznie bardzo wazna natomiast nie mozna byc slepo w nie zapatrzonym. Trzeba logicznie pomyslec,a nieraz zdac sie na intuicje. Jesli chodzi o to, ze rzadziej ze soba sypiacie to rzeczywiscie jesli tak duzo pracuje to moze byc przemeczony, ale...no wlasnie ja zawsze wole wszystko sprawdzic sama
          Buziaczki
    • natasza39 Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 13:32
      A może pomyśl o jakiejs antykoncepcji?
      "Wyskok" to raczej nie jest antykoncepcja a ponadto stresująca dla obu stron.
      Seks jest bardzo wazny w kazdym związku. Facet tez powinien mieć z tego
      przyjemność, a nie myslenie czy zdąży?
      • smutnaedyta Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 14:04
        Antykoncepcja to temat rzeka u mnie. On nie chce absolutnie spiralki bo jest
        wierzący itp. Ja nie chcę prezerwatyw, bo nie mam żadnej przyjemności a
        wszystko śmierdzi mi "gumą" potem. Po urodzeniu córeczki, wzięłam pigółke ale
        miałam miesiąc ciotkęwink) - poważnie, próbowałam inną z koleji wróciło mi
        mleko - po prostu jak nie urok to sraczka.
        Jasne ze wolałabym żeby to wszystko było bardziej normalne. Dziś w ogóle do
        mnie nie dzwonił, mimo że nie wrócił na noc. Ciekawa jestem, co robi?
        Qurcze co robić, zarzucić mu zdradę? Czy kiedyś któ®aś z Was rzuciła tak temat
        a on się przyznał ? A jak się przyzan to co dalej
        • daggy Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 14:19
          Twój facet nie wraca na noc, a ty się zastanawiasz, co zrobić?

          W pierwszej kolejności ZAPYTAĆ GO WPROST o co chodzi.
        • joanna-walencja Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 14:22
          smutnaedyta napisała:
          On nie chce absolutnie spiralki bo jest
          > wierzący itp

          cos mi tu nie pasuje - facet taki wierzący, że sie nie zgadza na założenie
          spiralki a che używać gumek?? i zdradza?? typowa podwójna moralność polaka-
          katolika.
          • smutnaedyta Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 14:31
            Joanna, ja nie jestem specjalnie praktykująca, on mówi że spirala zabija płody
            a prezerwatywa nie dopuszcza do powstania płoduwink) Ale nie jestem specjalistką
            w tej sprawie.
            Ta sytuacja ciągnie się od początku lipca. Wtedy prawie codziennie wracał o 22-
            23. Były rozmowy , były groźby, były prośby. Uspokojiło się trochę. Teraz
            znowu. Mówi żże ma dużo pracy. A ja nie mam żadnego dowodu. Z drugiej strony
            nie jestem slepa, widzę co się święci, ale mam cały czas wrażenie a może chęć
            żeby nie było to rawdą. Prawdę mówiąc, wiem ze dzis muszę poważnie porozmawiać.
            Tylko jak się zachować, jak znowu powieże musi się realizować w pracy żeby się
            utrzymać - co zrobić - zarzucić kłamstwo??? Na jakiej podstawie?
            A co zrobić jak powie że zdradził - spakować go i wywalić. Czy któraś z Was już
            przez to przeszła ?
            • brzdac_22 Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 15:10
              Spirala uniemożliwiwa zagnieżdżenie już zapłodnionego jaja, wiec Twój mąz ma
              rację.
              Jeżeli chodzi zaś o podejrzenie zdrady... to myslę że masz co do tego podstawy
              i nie pozostaje nic innego jak z nim o tym porozmawiać... Jeżeli rzomowa nie
              uspokoi Twoich wątpliwości postaraj się dowiedzieć czegoś więcej. Moze odwiedź
              go bez zapowiedzi w pracy?

              Jedno jest pewne, nie pytaj czy odejść czy wybaczyć jeżeli wyjdzie na jaw że
              zdradza... ten dylemat musisz rozstrzygnąc sama. Jest ważne również to czy on
              będzie wtedy wogóle oczekiwał Twojego wybaczenia... bo może stwierdzić że skoro
              już wszystko jest jasne to on może w końcu odejść.
              Każda z nas ma swoją siłę i umiejętnośc wybaczania... ja nie umiałabym wybaczyć
              i nie wybaczyłam. Odeszłam, choć mój mężczyzna zdradzał "tylko" w okresie
              naszej przesłowiowej "separacji".
              Cóż więcej... pisz o kolejnych wątpliwościach, zadawaj pytania... napewno nie
              pozostana bez odpowiedzi... Pozdrawiam i życzę dużo siły... smile
              • natasza39 Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 15:33
                Po pierwsze są spiralki gdzie znajduje się niewielka dawka hormonów, które sa
                uwalniane i ich dizałanie polega na uniemożliwieniu dojrzewania jajeczka (tak
                jak w przypadku pigułek) i moga być stosowane u kobiet które nie toleruja
                pigułek oraz u róznego rodzaju katoliczek oraz żon katolków, którzy seksu
                chcieliby na prawo i lewo używać, ale spiralka to dla nich zabijanie płodu.
                Ciekawe, nota bene, że zpłodnione jajo to płód, ale to juz temat na inna
                dyskusję.

                Poza tym jak taki wierzacy, to dlaczego go podejrzewasz o zdrady?
                Czyzby to była religijność wybiórcza?
                No cóz znam takich.
                Do kościoła co niedzielę, komunia, spiewy w chórach koscielnych a za skóra
                diabeł i satrapa.

                A tobie radzę wzmóc czujność.
                Kontrola najwyższą forma zaufania, jak móił Beria-nieboszczyk!
                A potem wprost rozmowa, szczera i do bólu!

                Swoja droga jeszcze jedno mi się nasuwa...
                Jesli faceci mają gdzieś antykoncepcję i tylko te żałosne prezerwatywy im do
                łba przychodzą, to może my wybierzmy metode najbardziej dla nas odpowiednia i
                nie informujmy o tym chłopa, która wybralysmy.
                • smutnaedyta Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 15:46
                  Natasza, ja chyba zle się wyraziłam. Te prezerwatywy to raczej nie były dla
                  mnie...tz. (kurna jak to piszę to mam wrażenie że głupia jestem ze wcześnie
                  tego nie skojarzyłam). Widzisz jak się kochamy to ja nie chcę używać gumy on o
                  tym wie, a jednak, no właśnie, rozpakowując zakupy znalazłam paczkę durexa.
                  Wkurzyłam się, bo myślałam ze on chce mnie zmusić żebyśmy tego używali, ale on
                  powiedział ze kupił tylko tak żeby zasugerować, a ja tępa-naiwna łyknęłam ta
                  głupotę. Potem gdzieś durex zniknął z pola widzenia, a on mi powiedział ze
                  pociął i wyrzucił skoro nie chcę . tak sobie myslę, ze jestem jak but naiwna.
                  Muszę coś zrobić, qurcze póki co zjadłam tabliczkę czekolady;-((((((
                  • agamagda Re: Zdrada a może nie? 15.09.05, 16:20
                    Edyta, po pierwsze przeanalizuj to, co już wiesz. W sumie masz sporą ilość
                    informacji. Są to informację niepokojące. MNIE BY TO MARTWIŁO. Ja tam jestem
                    może i przewrażliwiona, ale lubię mieć rękę na pulsie.
                    Wydaje mi się, że rozmowy nie unikniesz, jak się do nie przygotować, i jak
                    reagować, cóż nikt Ci tu nie doradzi jak się zachować, zresztą jak znam życie w
                    tego typu sytuacjach i tak całe przygotowanie diabli wezmą jak wejdą w grę
                    emocje.
                    Wiem, że czasami człowiek ma ochotę nie wiedzieć i czekać aż się problem sam
                    rozwiąże, ale chyba nie tędy droga. Mój Ex był hazardzistą, ja naprawdę długo
                    wierzyłam, ze pracodawca nie zapłacił na czas pieniędzy, ze w banku się
                    zgubiły, że bank źle zaksięgował itp. itd., ale dziś z perspektywy czasowej
                    uważam, że było to tylko przedłużanie agonii związku. Można się łudzić, ale, po
                    co?
                    Dla mnie osobiście ze zdradą jest inaczej. Dla mnie zdrady nic nie tłumaczy i
                    jest niewybaczalna. Wiem ze gdyby mój mąż partner, chłopak, czy narzeczony mnie
                    zdradził to byłby koniec. Wiem, że też nie wszyscy są tak zasadniczy i szanuję
                    to, ale ja bym nie umiała wybaczyć zdrady i świadomość ze raz zdradził wiec
                    drugi raz też pewnie zdradzi torturowałaby mnie. A ja nie jestem masochistką.
                    Na twoim miejscu przyparłabym do muru. Chyba lepiej jest wiedzieć na czym się
                    stoi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka