gymnorhina
14.03.06, 19:38
Ja to już tak mam w życiu, że zawsze pod górkę. Powinnam być przeszczęśliwa,
bo mamy świetnego, maleńkiego dzieciaka, mogę z nim być i patrzeć, jak
rośnie, zamiast zasuwać co dzień do nielubianej pracy. Nie nudzę się w domu,
skąd, czasami wręcz brak mi czasu na wszystko, co chciałabym zrobić, nie
tęsknię za pracą ani towarzystwem. Ale: jakiś czas temu poznaliśmy na
imprezie jedną taką koleżankę. Na moje babskie oko przypadł jej mój mąż do
gustu i zdaje się, że vice versa. Nie twierdzę, że już coś między nimi jest
(tzn. coś poza telefonami i mailami, bo to owszem). Ale głupia nie jestem i
też miewałam korespondencyjnych przyjaciół płci przeciwnej więc wiem, jak to
wygląda. I co, facet spędza w pracy do 12 godzin na dobę, a w pozostałym
czasie śpi, je i siedzi przed komputerem. Parę minut dla mnie, parę minut
dla dziecka. Słyszałam kiedyś taki pogląd, że najlepsze, co ojciec może
zrobić dla dziecka to być dobrym mężem dla jego mamy. Mój mąż nie jest złym
mężem, on po prostu coraz mniej jest. A moje dziecko ma bardzo smutną mamę.