Dodaj do ulubionych

mam pecha...

14.03.06, 19:38
Ja to już tak mam w życiu, że zawsze pod górkę. Powinnam być przeszczęśliwa,
bo mamy świetnego, maleńkiego dzieciaka, mogę z nim być i patrzeć, jak
rośnie, zamiast zasuwać co dzień do nielubianej pracy. Nie nudzę się w domu,
skąd, czasami wręcz brak mi czasu na wszystko, co chciałabym zrobić, nie
tęsknię za pracą ani towarzystwem. Ale: jakiś czas temu poznaliśmy na
imprezie jedną taką koleżankę. Na moje babskie oko przypadł jej mój mąż do
gustu i zdaje się, że vice versa. Nie twierdzę, że już coś między nimi jest
(tzn. coś poza telefonami i mailami, bo to owszem). Ale głupia nie jestem i
też miewałam korespondencyjnych przyjaciół płci przeciwnej więc wiem, jak to
wygląda. I co, facet spędza w pracy do 12 godzin na dobę, a w pozostałym
czasie śpi, je i siedzi przed komputerem. Parę minut dla mnie, parę minut
dla dziecka. Słyszałam kiedyś taki pogląd, że najlepsze, co ojciec może
zrobić dla dziecka to być dobrym mężem dla jego mamy. Mój mąż nie jest złym
mężem, on po prostu coraz mniej jest. A moje dziecko ma bardzo smutną mamę.
Obserwuj wątek
    • agawa43 Re: mam pecha... 14.03.06, 20:11
      Nie rób tego dziecku. Ono chce wesołej mamy mimo wszystko. Ono tego potrzebuje.
      A może jutro będzie lepszy dzień? Nie daj się, głowa do góry. Nie pokazuj mu
      zazdrości, wyszykuj się, ładnie ubierz, umaluj, zaczesz i jak on przychodzi z
      pracy to ty z dzidzią na spacerek. Niech posiedzi sam w domu. Może to da mu do
      myślenia. Niech nie widzi Twojej smutnej miny. Nie dawaj tego poznać po sobie.
      Może to coś pomoże. Warto próbować, jeśli on jest tego wart.
    • madziajab Re: mam pecha... 14.03.06, 20:12
      Hej, wiesz co smuno mi sie zrobilo czytajac two list, nie moglam nie napisac,
      choc nie wtracam sie z reguly w takie sprawy....wiesz ja bym mu powiedziala, ze
      go kocham i ze macie slicznego bobaska i zycie moze byc piekne jak sie razem
      postaracie, kurde, nie wiem....3maj sie...moze zadzwon do tej glupiej dupy i
      powiedz jej ze rozbija rodzine...3maj sie!!!jak cos to pisz na maila zawsze
      odpowiem papa
      • 111a4 Re: mam pecha... 14.03.06, 20:18
        ja bym mu powiedziała ze nie podoba mi sie to ze dzwoni do niej czy wysyła
        maile a dla mnie i dziecka czasu nie ma.jak juz wczesniej agawa pisała zrób sie
        na bóstwo i z wesoła mina i dzieckiem pod reka wybierz sie na spacer.przyjdz do
        domu jeszcze bardziej zadowolona, a on sie sie domysla coz to cie w taki dobry
        nastrój wprawiło...i trzymaj sie.bedzie dobrze!
    • pati775 Re: mam pecha... 14.03.06, 20:35
      porozmawiaj z nim o tym narawde nie ma nic lepszego niz pozadna szczera rozmowa
      tym bardziej ze piszesz ze nie jest wcale takim zlym mezem smile
      i nie badz smutna !
      zbierz troszke sil i powalcz o Was kolezanka to zapewne jakas glupia fascynacja
      a Ty masz atut w rece i to bardzo duzy i wazny Wasze dziecko owoc Waszej
      milosci - trzymam kciuki !!!
      • quami Re: mam pecha... 14.03.06, 21:19
        kurcze ja bym nie wytrzymala, jestem taka co wali prosto z mostu co myśli uważa
        i czuje. Nie mogłabym się bić z myślami kiedy dziecko pod opieką i wogóle. Ja
        bym opieprzyła - a co do telefonów czy mail męza z koleżanką - nie ufam takim
        koligacjom. Baby sa podstępne i niecne niestety...Im mniej bab wokól meza tym
        lepiej, kolegów niech ma ze 100 - ale to moje zdanie. Ja po prostu nie ufam
        babom, co gorsze męzowi ufam a le facetom tez a on niestety jest facetem...
    • umpli23 Re: mam pecha... 14.03.06, 22:41
      Miałam podobną sytuację.Mąż bardzo dużo czasu rozmawiął z jedną z dziewczyn z
      pracy.I naprawdę nie przeszkadzało mi to dopóki nie przeczytałam w jaki sposob
      ze sobą rozmawiają.A tam na gg:uwielbiam cię, szkoda, że się nie spotkaliśmy
      wcześniej, i takie tam. Powiedziała mu o tym ale on mnie wyśmiała i powiedział,
      że to takie gadanie. Bo niby co ma zrobić jak ona mu napisze, że go uwielbia.Też
      musiał to napisać przez grzeczność.Miał to się skończyć. Ale jak po kilku
      dniach przeczytałam, że znów rozmawia w ten sposob, to wybuchłam. Zrobiłam
      wielką awanturę, pierwszy raz na niego krzyczałam od bardzo dawna,a pierwszy raz
      w ten sposob. Kazałam mu się wyprowadzić, bo nie chcę żeby był ze mna tylko
      przez dziecko.Było trudno, on nie widział swojej winy, bo nic nie zrobił(to ze
      względów logistycznych było niemożliwe). Dopiero po jakimś czasie do niego
      dotarło że tak się nie robi. Najbardziej zabolało, że się na mnie skarżył jej.
      Ta nielojalność bardzo mnie zraniła i jest dalej we mnie.Do mojego męża
      docierają najlepiej przykłady:a gdybym to ja jakiemuś facetowi tak mówiła?Wiesz,
      zawsze to ciekawiej z jakąś laską pogadać która łechce ich próżność niż z żona
      która siedzi w domu i jęczy(to o mniesmileTeraz nie rozmawia z nią w ogóle prawie,
      ich kontakty są służbowe, a on się przekonał, że jest fałszywa i dwulicowa.Nie
      ma tematu już "Pati".Coś musisz zrobić, ale co, to ty sama powinnaś zdecydować.
      • gymnorhina Re: mam pecha... 14.03.06, 22:59
        Dzięki dziewczyny, od razu mi lepiej, jak przeczytałam Wasze odpowiedzi.
        Najchętniej rzeczywiście powiedziałabym prosto z mostu co mi nie pasuje, ale
        logicznie rzecz biorąc nie mogę dorosłemu człowiekowi zabraniać kontaktów
        towarzyskich ani bezpodstawnie zarzucać niewierności. Tylko, jak napisałam,
        sama wiem, że w korespondencji łatwo przechodzi się do bliższej zażyłości, i
        sądzę, że w tym przypadku w/w zażyłość już sie lęgnie. Co do zrobienia sie na
        bóstwo, to pochlebiam sobie, że jest całkiem nieźle, ale jak sie kogoś zna lat
        dziesięć to nawet uroda może się opatrzyć. A tu proszę: nowa twarz, nowe tematy
        do rozmów (bo wszystkie tematy są nowe), koleżanka nie truje dupy o obowiązki
        domowe itepe. Najgorsze jest to, że mam coś do zrobienia oprócz standardowych
        prac domowych i co się zabiorę do pracy, to myśli mi dryfują w wiadomą stronę...
    • niewinna Re: mam pecha... 14.03.06, 23:08
      Trzymaj rękę na pulsie dziewczyno. Romansiki mejlowe niby takie niewinne a nie
      jeden układ rozwaliły. Ja swojemu wywaliłam wszytskie laski z gg. Opróc starych
      kumpel. Tu ma dziecko i kobiete a nie będzie pieprzył przez net z jakąś
      lafiryndąsmile))))))
      • gymnorhina Re: mam pecha... 14.03.06, 23:35
        Ma swój komputer, przecież mu nie będę grzebać. Trzymam rękę na pulsie, tylko
        że to - w jego mniemaniu - nie jest laska do pieprzenia, tylko koleżanka do
        rozmowy. A to zdecydowanie groźniejsze. Nasi znajomi właśnie się rozwodzą -
        sytuacja analogiczna, tylko zaczęło się wcześniej. Wiecie, ja myślę, że kiedy
        mu się dziecko urodziło uświadomił sobie, że przysięgał " i że cię nie opuszczę
        aż do śmierci" ...pięć lat po ślubie, to sie nazywa refleks.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka