Dodaj do ulubionych

nie karmisz piersią-idz się leczyc?

    • kra123snal Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 26.05.08, 09:18
      A mnie się wydaje, że taki radykalizm świadczy o zakompleksieniu i
      jest próbą publicznej terapii. Próbą przekonania samych siebie o
      tym, że "nie jest z Wami tak źle" i że z sukcesem mogłybyście
      pretendować do nagrody "Super mama". Tylko, żeby się to udało trzeba
      wyśmiać te, które postępują inaczej.
      Niemal całe nasze pokolenie było karmione butelką. Jak Wy musicie
      nienawidzić swoich mam! Pewnie obwiniacie je o wszystkie swoje
      niepowodzenia, macie żal, że nie przytulała/pracowała/nie zrobiła
      śniadania do szkoły, itp. No i oczywiscie podnoszony iloraz
      inteligencji. Jak Wy musicie się głupie czuć!
      • mart.a.m kra123snal 26.05.08, 09:53
        ty butelkowa czy piersiowa mama? big_grin Bo obiektywizmu jakoś w tym
        wszystkim trudno się doszukać.
      • deleine jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 09:58
        Przyznam, że o ile do tego postu pełen szacunek do tego co piszesz w tym wątku,
        tak teraz kompletny niesmak i mnóstwo niemiłych słów pod palcami. Wsadzasz kij w
        mrowisko, które sama usypujesz, a potem na dokładkę mistrzowski pokaz projekcji.
        Żal czytać.
        • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 10:13
          Pewnie żal czytać, bo kocham swoją mamę, byłam karmiona butelką (i
          doprawdy wiem dlaczego, ale kompletnie mnie to nie interesowało, bo
          wychodziłam zawsze z założenia, że tak było i już) a jako, że sama
          karmię piersią już rok, to jednak staję w obronie cudzych wyborów i
          to również z szacunku do mamy. Żal czytać, bo orzeczenie
          lekarskie "projekcja" jakoś chyba nietrafione smile A ten jad i brak
          zrozumienia dla karmienia butelką naprawdę musi być skierowany też w
          kierunku matek, bo natura nie znosi wyjątków smile
          • yoku Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 10:31
            kra123snalu, chyba czas wrócić do początku dyskusji i przypomnieć
            sobie o czym tu jest mowa bo chyba zatracasz się w
            zacietrzewieniu smile zaczęło się od blokady psychicznej, która
            przecież może mieć niewiele wspólnego ze świadomym wyborem jak
            karmić dziecko. Blokada to lęk/niechęć do czegoś i jest to swoiste
            zaburzenie, przy którym raczej nie można podejmować racjonalnych
            decyzji w kwestii której owa blokada dotyczy... Można sobie z tym
            poradzić m.in. przez rozmowę ze specjalistą lub podać butelkę "bo to
            przecież nie zaszkodzi dziecku".... Nie o indywidualnych wyborach
            zatem mowa tylko jak sobie poradzić z tym "wstrętem". Ty zdajesz się
            mówić - po prostu podać butelkę, inni - zrobić coś ze swoim
            nastawieniem bo szkoda odbierać coś tak cennego dziecku bez
            wyraźnego powodu...
            • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 10:54
              Zdaje się, że w swoim chyba zacietrzewieniu nie zauważyłaś, że
              pisałam na temat a później ustosunkowywałam się do odbiegających od
              tematu lub po prostu w niektórych miejscach dałam upust niechęci do
              drastycznych ocen cudzych wyborów. Bo to też wybór, czy idzie się
              leczyć, czy podaje butelkę. A wyjaśnienie jest wyżej w jednym z
              moich postów. Jeżeli mamy teraz dyskutować na temat, czy jesteśmy
              jeszcze w temacie, to ja już nie będę odpowiadać, bo to mija się z
              celem wymiany poglądów, też tutaj przecież podnoszonej.
              • yoku Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 11:03
                a mnie się wydaje, że po prostu kontestujesz samą ideę walki z
                przeciwnościami karmienia piersią jakimi są m.in. problemy mentalne
                porównując to do swej niechęci do stóp lub arachnofobii co jest moim
                zdaniem lekkim nieporozumieniem...
                • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 11:19
                  Właśnie dlaczego psychiczna niechęć do karmienia piersią lub
                  tokofobia istnieje w jakieś oderwanej rzeczywistości? Dlatego, że
                  czegoś się brzydzę mogę zrozumieć czyjeś obrzydzenie do rzeczy obok
                  których przechodzę do porządku dziennego, dlatego, że potrafię wczuć
                  się w czyjeś uczucia, wyobrazić je sobie, mogę zrozumieć czyjąś
                  blokadę.

                  problemy mentalne
                  > porównując to do swej niechęci do stóp lub arachnofobii co jest
                  moim
                  > zdaniem lekkim nieporozumieniem...

                  Dlaczego? Psychiczna blokada przed karmieniem piersią może mieć
                  różne podłoże. Może nim być również tak lęk, jak i wstręt. Staram
                  się podchodzić kompleksowo do tematu smile
                  • yoku Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 11:24
                    i ten poziom ogólności chyba nie pozwala Ci dostrzec ogromnej
                    różnicy pomiędzy lękiem przed pająkiem a odebraniem czegoś cennego
                    nie mającemu nic do powiedzenia dziecku, co może mieć wpływ na jego
                    życie... i to przez coś z czym jednak można próbować walczyć
                    • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 11:38
                      a odebraniem czegoś cennego
                      > nie mającemu nic do powiedzenia dziecku, co może mieć wpływ na
                      jego
                      > życie... i to przez coś z czym jednak można próbować walczyć


                      I właśnie ten sposób myślenia nie pozwala Ci spojrzeć na problem z
                      pryzmatu matki. Przecież terapia nie trwa kilka godzin, o czym już
                      pisałam. A może matką została kobieta przez nieszczęśliwy zbieg
                      okoliczności? Zresztą, wybacz, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że
                      mleko ludzkie w porównaniu do modyfikowanego jest jak miód i bagno.
                      Ludzkie jest lepsze, co nie ulega wątpliwości, no ale bez przesady

                      co może mieć wpływ na jego
                      > życie...

                      w ten sposób wpędza się matki w jakieś dziwne kompleksy i utwierdza,
                      że krzywdzi swoje dziecko. No ale jaki wpływ będzie miało na życie?
                      Wszystko pozostaje w sferze domyślań i ulega modom w medycynie (bo
                      przecież cały XX wiek wmawiano, że modyfikowane jest lepsze a jaki
                      postęp się dokonał w nauce. Chyba aż tak nie zgłupieliśmy od
                      niego smile )
                      • yoku Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 12:05
                        kra123snal napisała:


                        > I właśnie ten sposób myślenia nie pozwala Ci spojrzeć na problem z
                        > pryzmatu matki.

                        a z jakiego pryzmatu patrzę na problem, ojca czy teściowej? wink

                        Przecież terapia nie trwa kilka godzin, o czym już
                        > pisałam.

                        tak, pisałaś o tym ale ponieważ to mit nie odniosłam się do tego
                        wcześniej. Wiedz, ze niektóre problemy można załatwić w kilka godzin
                        terapii, niektóre mogą być rozwiązywane przez lata ale żeby coś o
                        tym wiedzieć trzeba choć podjąć próbę a nie zakładać z góry, że to
                        będzie bóg wie ile trwało i nie przyniesie efektu...

                        A może matką została kobieta przez nieszczęśliwy zbieg
                        > okoliczności?

                        najpierw o maltretowaniu dzieci a teraz o wpadce lub gwałcie? chyba
                        niepotrzebnie orbitujesz wokół tematu przewodniego...

                        Zresztą, wybacz, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że
                        > mleko ludzkie w porównaniu do modyfikowanego jest jak miód i
                        bagno.

                        > Ludzkie jest lepsze, co nie ulega wątpliwości, no ale bez przesady

                        > w ten sposób wpędza się matki w jakieś dziwne kompleksy i
                        utwierdza,
                        > że krzywdzi swoje dziecko. No ale jaki wpływ będzie miało na
                        życie?
                        > Wszystko pozostaje w sferze domyślań

                        chyba naukowych badań o wpływie naturalnego karmienia na rozwój
                        dzieci...

                        i ulega modom w medycynie (bo
                        > przecież cały XX wiek wmawiano, że modyfikowane jest lepsze a jaki
                        > postęp się dokonał w nauce. Chyba aż tak nie zgłupieliśmy od
                        > niego smile )

                        wiesz, czasami nie jestem tego wcale taka pewna...

                        a tak z innej beczki - czemu karmisz piersią dziecko już rok skoro
                        mieszanka też jest super?
                        • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 12:27
                          > a tak z innej beczki - czemu karmisz piersią dziecko już rok skoro
                          > mieszanka też jest super?


                          Pomijam problemy na samym początku, ból, krwawienie (sama się
                          zastanawiałam skąd we mnie było tyle siły i zaparcia przy mojej
                          obojętności na sposób karmienia, ale to chyba wynika z moich
                          zdolności do adaptacji. Jest tak i już. Nie dumam). Skoro początki
                          się udały, to tak już się ciągnęło smile Może dlatego, że pomimo
                          problemów dziecka żaden lekarz mi nie powiedział, że mam przejść na
                          modyfikowane. Na refluks nutriton ( a nie mleko AR) a później
                          lekarstwo, na alergię moja dieta i suplementacja wapnia, a nie
                          Nutramigen. Na moje wątpliwości, czy mi dieta nie zaszkodzi, lekarka
                          powiedziała, że nie i tyle. Jako, że rozszerzanie diety niemowlaka
                          alergicznego trwa długo (tydzień na jeden element) a jak się coś
                          pokaże to trzeba korygować to dietę matki, to dziecka - czasu 2 razy
                          więcej idzie (bo mogła wystąpic alergia wtórna, albo na słońce jak
                          ostatnio u nas - za nim się do tego dojdzie to w diecie też się
                          miesza), więc jakoś tak schodzi smile Niedługo będziemy próbować mleko
                          modyfikowane - bez obaw smile Na początek ja próbuję jeść na nowo
                          nabiał, bo od tego będzie zależało jakie mleko dziecko dostanie. Nie
                          dorabiam ideologii. Jakoś tak wyszło smile Nikt mnie nie namawiał do
                          mleka modyfikowanego a blokadę psychiczną mam przed karmieniem w
                          miejscu publicznym, przy ludziach, przy rodzinie.

                          > a tak z innej beczki - czemu karmisz piersią dziecko już rok skoro
                          > mieszanka też jest super?

                          Krótko: też jest super, ale moje najlepsze smile Co nie zmienia faktu,
                          że inni dokonują innych wyborów i to szanuję
                      • deleine Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 12:11
                        A na ten przykład taki, że przy alergii pokarmowej karmienie piersią zwiększa
                        szanse na pozbycie się jej w przyszłości.
                        • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 12:58
                          No tak, ale przecież nie wszystkie dzieci są zagrożone alergią
                          (geny) a jeszcze mniej faktycznie ma alergię
          • deleine Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 10:38
            Przykro, ale mogę tylko napisać, że bredzisz.
            • kra123snal Re: jak w kinie, film klasy ź, może nawet ż 26.05.08, 10:58
              Z braku argumentów rzeczywiście można się obrzucać inwektywami, albo
              schodzić do poziomu piaskownicy. Mam w sobie dużo z dziecka, ale na
              takie tematy wolę rozmawiać "po dorosłemu" smile Każda wypowiedź
              powinna być uargumentowana, przecież nie chodzi o to, żebym teraz ja
              Ci odpowiedziała "To Ty bredzisz". A później możemy się
              wymieniać: "Ty", "Ty", "Ty", "Ty", "Ty", "Ty", "Ty", "Ty". A na
              końcu "Ty do nieskończoności"
    • amsterdama Sabciass 26.05.08, 11:55
      Widzę,że na różnych forach zakładamy wątki na temat karmienia.
      Ja mam pewien odpał na tym punkcie, bo mi się nie udało karmić
      naturalnie, a Ty?....Skąd to szleństwo? Z rozpaczy nad naszymi
      biednymi dziećmi? Wątpię.
      • deleine Re: Sabciass 26.05.08, 11:59
        poczta ci się zepsuła czy lubisz publicznie wyprać małe co nieco?
        • jagielon29 nie karmisz piersią-idz się leczyc? 26.05.08, 12:09
          Jako ciekawostek, wrzuce fragment artykulu z tej strony:
          twoja-dziecina.com.pl/bebiko2.php
          " Polki a mamy z innych krajów

          Podejście do karmienia piersią, jak i czas karmienia w różnych
          społeczeństwach nie są jednakowe. Do krajów, w których karmienie
          piersią (przy niskim spożyciu mleka modyfikowanego) jest
          zdecydowanie najpopularniejsze należą Turcja, Rosja, Ukraina
          i Włochy. W znacznej mierze są to społeczeństwa, w których dominuje
          tzw. tradycyjny model rodziny. Rola kobiety jest tam w głównym
          stopniu definiowana przez macierzyństwo i zajmowanie się domem.
          Związane jest to także z niższym poziomem jakości życia oraz
          stopniem rozwoju gospodarczego tych państw. Z kolei w krajach
          bardziej rozwiniętych ekonomicznie krótszy czas karmienia piersią
          wiąże się z szybszym powrotem mam do pracy. Najkrócej piersią karmią
          mamy w dynamicznie rozwijającej się Irlandii, tj. średnio 3,3
          miesiąca, a aż 88 proc. Irlandek używa mleka modyfikowanego dla
          najmłodszych niemowląt - w wieku 0-6 miesięcy. Najdłuższy jest też
          tam okres karmienia mlekiem modyfikowanym – ponad rok. Polki karmią
          piersią średnio przez 7 miesięcy. Dłużej karmią tylko Rosjanki,
          podające pierś niemowlętom do ponad 8. miesiąca życia. W tzw.
          społeczeństwach nowoczesnych, gdzie notuje się wyższy poziom życia,
          np. w Holandii, Belgii Wielkiej Brytanii czy Irlandii, mamy
          stosunkowo szybko wracają do pracy i bez oporów przestawiają dziecko
          na karmienie butelką."

          Badac w Niemczech widze sporo mam karmiacych piersia, wiec tutaj
          tez karmienie naturalne jest popularne, moim zdaniem.
          Jednakze nikt nie wysyla tutaj na leczenie kobiety chcacej karmic
          butelka.

          • musam Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 26.05.08, 13:09
            Ja rowniez uwazam ze nalezy uszanowac decyzje matki, tak samo jak
            powonno sie szanowac decyzje o narodzinach lub przerwaniu ciazy. to
            jest absolutnie osobista sprawa kazdej kobiety. U nas
            (szwajcaria /austria) tendencja jest w kierun karmienia
            piersia,lekarze polecaja jak najbardziej, poradnie karmienia itp., w
            restauracjach czy wielu miejscach publicznych sa "kaciki" dla mam
            karmiacych, matka karmiaca ma prawo na przerwy w czasie pracy w celu
            karmienia dziecka. Fakt jest, ze jednak wiel mam z powodu
            odleglosci pracy i domu nie karmia po powrocie do pracy.
            Moja bliska przyjaciolka juz w szpitalu brala zastrzyki na
            zastopowoanie mleka, jej wybor (wprawdzie ona pali bardzo duzo
            papierosow, wiec moze i lepiej). Nie potepiam jej, jest wspaniala
            mama , pomimo tego ze nie karmi.
            Ja karmilam "tylko" 6 miesiecy, ale po 3 zapaleniach piersi dalam
            sobie spokoj, maly rozwija sie super na mleku modyfikowynym i jest
            ok. W sumie w nieskonczonosc karmic sie nie bedzie.
            Uwazam jeszcze ze samo karmienie / posiadanie pokarmu to nie sztuka,
            wazne jest zeby sie w tym czasie odrzywiac jak nalezy, nie pic
            alkoholu , czy palic papierosow, wole rosadna matke , ktora z powodu
            np. papierosow nie karmi , niz spozywajaca alkohol i palaca
            papierosy karmiaca piersia kobiete ( na taka powinna sie powiedziec
            ze powinna sie leczyc)
      • sabciass Re: Sabciass 26.05.08, 13:46
        ?? Szaleńswo? Trochę siedzę na kilku forach i od czasu do czasu
        założę jakiś wątek, ale jestem w stanie przypomnieć sobie (oprócz
        tego) może jeszcze tylko jeden post o karmieniu założony przemnie.
        Czy to już szaleństwo? No to idę się leczyć big_grin
    • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 20:00
      fajny watek, dobrze ze zalinkowany. Ladnie tu widac przeglad zacietrzewienia i
      fanatyzmu "mamus polek" [mala litera celowo]
      Zastanawiam sie tylko, jak sfrustrowane musza byc babki ktore wyglaszaja takie
      opinie o "koniecznosci" leczenia psychiatrycznego kobiet karmiacych butelka...
      gdyby Cudowne Karmienie Piersia bylo naprawde tak cudowne jak sie o nim
      opowiada, karmicielki nie musialyby tak sie wyzywac na tych wrednych
      wygodnickich butelkowych mamach.
      Mam wrazenie, ze duzo tych zacietrzewionych zwolenniczek laktacji najpierw dalo
      sobie wmowic ze piers to naprawde jedyne sluszne zrodlo pokarmu, a potem, jak
      przeszly piekielko kilku miesiecy tej rozrywki, maja teraz Misje - skoro one
      cierpialy, to trzeba potepic te wszystkie kobiety ktore mialy czelnosc wybrac
      wygode butelki wink
      To troche jak z odwieczna wojna cc kontra sn.
      Ja tam sie nie wypowiem ktore karmienie lepsze, bo w obu ciazach prochy na
      hamowanie laktacji wzielam jak tylko mnie wybudzili ze znieczulenia, a ze
      cesarki mialam na zimno, dwa i trzy tygodnie przed terminem, na szczescie zadna
      laktacja nie wystapila.
      Zla jestem, bo nie przeciskalam melona przez dziurke od klucza i potem nie bylam
      dojna koza przez kilka miesiecy. O, juz mi rozki rosna... a dzieci to juz na
      pewno mam zle, wredne, nieszczesliwe i zielone w zolte grochy... smile
      pozdrawiam wszystkie mamuski, te sfrustrowane nawet bardziej.
      • mart.a.m Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 20:58
        już po wstępie można wydedukować czego ty jesteś fanatyczką annnia.
        Aaa i nie zapomniałaś tak skostruować treści zeby czasem nie
        posądzić cię że tyś matka polka big_grinbig_grin No tak w twoim mniemaniu to
        tylko kobiety karmiące cyckiem. Zawężony tok myślenia, który
        niestety dominuje do końca wypowiedzi.
        • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 22:22
          tak, jestem zaciekla fanatyczka wolnosci wyboru.
          sugerowanie, ze mamy wybierajace butelke maja sie leczyc psychiatrycznie jest
          rownie zasadne jak sugerowanie, ze mamy karmiace piersia sie powinny leczyc
          psychiatrycznie, i argumenty na "potwierdzenie" tych sugestii moznaby w obu
          przypadkach wysuwac, po obu stronach jednakowo bzdurne.
          Prawdziwym chorym fanatyzmem jest wmawianie kobietom, ze odkad pojawila sie w
          nich zygota nie maja prawa do wyboru niczego li i jedynie dla wlasnej wygody.
          • mart.a.m Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 08:54
            annia piszesz < jestem zaciekla fanatyczka wolnosci wyboru. >

            Fanatyzm to paskudne zjawisko czy w tę czy w drugą stronę a ty
            nadużywasz tego określenia. A co do wolnego wyboru- nie pomyślałąś,
            ze matki cyckowe dokonały właśnie WOLNEGO ,nie przymuszonego
            wyboru , co do sposobu karmienia. Nie oceniaj tak płytko. I to nie
            są < dojne kozy > jak nazwałaś ironicznie i obraźliwie. Taaa ale
            można sobie ulżyć , bo wirtualnie ?
            • moofka Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 09:02
              > Fanatyzm to paskudne zjawisko czy w tę czy w drugą stronę a ty
              > nadużywasz tego określenia. A co do wolnego wyboru- nie pomyślałąś,
              > ze matki cyckowe dokonały właśnie WOLNEGO ,nie przymuszonego
              > wyboru , co do sposobu karmienia.

              wybor sposobu karmienia jednakowoż dotyczy nie tylko matki
              i o tym "fanatyczki wolnosci SWOJEGO wyboru" zapominają


              Nie oceniaj tak płytko. I to nie
              > są < dojne kozy > jak nazwałaś ironicznie i obraźliwie. Taaa ale
              > można sobie ulżyć , bo wirtualnie ?
          • baia30 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 08.06.08, 11:52
            przczytałam dziś rano tak z przypadku większość tych postów i się
            załamałam że można tak bez sensu i zaciekle wymieniać dziwne poglądy
            i się obrażać nawzajem w kwestii która jest naszym wyborem. Tak
            klasyfikując się według tych ramek które zostały stworzone to jestem
            na pół zła bo miałam cc wink). Mi się tak złożyło że karmię piersią,
            nie narzekam choć różnie bywało z optymizmem bo ciężko też było jak
            narazie jest mi tak wygodnie. Jeżeli ktoś wybrał inną drogę
            karmienia to pewnie tak chciał, musiał i nie moja to sprawa. Wydaje
            mi się że może nie trzeba takich wątków zakładać bo niczemu nie
            służą. Bo zawsze się znajdą takie osoby które lubią pomarudzić na
            inne i uznać je za beznadziejne i gorsze od nich. Też coraz częściej
            w ostatnim czasie słyszę że jestem dziwna bo moje dziecko ma 8
            miesięcy a ja "jeszcze karmię" nawet od pani pediatry. No ale cóż
            ile ludzi tyle opini. Ja się nie przejmuje i robie swoje. Ważne żeby
            nasze dzieci były szczęśliwe i zdrowe, a mało ważnejest w jaki
            sposób są karmione. Pozdrawiam wszystkie mamy te piersiowe i
            butelkowe, te po cc i te co rodziły naturalnie.
      • yoku Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 21:53
        annnnia napisała:

        > Mam wrazenie, ze duzo tych zacietrzewionych zwolenniczek laktacji
        najpierw dalo
        > sobie wmowic ze piers to naprawde jedyne sluszne zrodlo pokarmu, a
        potem, jak
        > przeszly piekielko kilku miesiecy tej rozrywki, maja teraz Misje -
        skoro one
        > cierpialy, to trzeba potepic te wszystkie kobiety ktore mialy
        czelnosc wybrac
        > wygode butelki wink

        Nie hoduj w sobie stereotypów, które Ci kiedyś wpojono (duża litera
        celowo - tak mnie wychowano). Karmienie nie musi być cierpieniem
        (nie licząc kilku pierwszych dni hartowania, które można spokojnie
        przeżyć). Może być miłym, cennym i fajnym doświadczeniem i często
        jest.

        > To troche jak z odwieczna wojna cc kontra sn.
        > Ja tam sie nie wypowiem ktore karmienie lepsze, bo w obu ciazach
        prochy na
        > hamowanie laktacji wzielam jak tylko mnie wybudzili ze
        znieczulenia, a ze
        > cesarki mialam na zimno, dwa i trzy tygodnie przed terminem, na
        szczescie zadna
        > laktacja nie wystapila.

        Zatem może rzeczywiście nie wypowiadaj się w kwestiach, o których
        nie masz pojęcia? smile

        • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 22:19
          youkus, ja sie nie wypowiadam na temat czy to fajnie czy nie karmic piersia.
          Sprobuj przeczytac moj post ze zrozumieniem. Wypowiadam sie komentujac dyskusje
          w tym watku - na temat zacietrzewienia kobiet, ktore za jedyna sluszna metode
          karmienia noworodka uwazaja karmienie piersia.
          Nie twierdze ze dla kazdej matki karmienie musi byc nieprzyjemne. Ja nie
          chcialam tego robic, wiec nie robilam, ktos inny chce - wiec niech karmi. Chodzi
          wlasnie o wolny wybor. Dyskusja w tym watku zaczela sie od idiotycznej sugestii
          o leczeniu kobiet, ktore nie chca karmic; dyskusja o wyzszosci karmienia piersia
          nad butelka jest rownie zasadna jak o wyzsosci jednych duzych katolickich swiat
          nad drugimi. Tu dyskusja jest o wolnosci wyboru, i na ten temat mam pelne prawo
          sie wypowiadac.
          • iv721 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 27.05.08, 23:14
            i właśnie pójdę się leczyć...nie karmię piersią. Mam 36 lat ciąża była
            zaplanowana i do porodu wszystko było ok. Chciałam karmić piersią. Może komuś,
            kto tego nie doświadczył nic to nie powie, ale mam depresję poporodową. Nie
            karmię piersią. I idę się leczyć. Dodam tylko, że pierwsze dziecko (miałam 31
            lat) też było zaplanowane i karmiłam piersią bez żadnych problemów. Żadnych.
            Depresji nie miałam. Aha i jako matka, która miała możliwość karmienia na oba
            sposoby nie widzę żadnej przewagi karmienia butelką nad karmieniem piersią i
            odwrotnie. A swoje dzieci bardzo kocham. I uważam, że na prawdę w tak katolickim
            kraju tolerancja jest na bardzo wysokim poziomie....Dziewczyny, przecież sposób
            karmienia jest intymną sprawą każdej matki. I uszanujmy ten wybór nie komentując!
            • kam.xt Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 00:16
              iv721 napisała:

              > I uszanujmy ten wybór nie komentując!

              Dlaczego mam szanować i nie komentować wyboru który pośrednio
              dotyczy równiez mnie? Tak, tak dotyczy, bo za leczenie
              (statystycznie częściej i ciężej chorujących) dzieci butelkowych
              płacę równiez ja.
              (nawiasem mówiąc na kompletnie nieuzasadnione cesarki na życzenie
              tez wszyscy sie zrzucamy-cc kosztuje NFZ ok. 1/3więcej niż sn) Wśród
              tych najmłodszych pacjentów oddziałów dzieciecych są głównie dzieci
              sztucznie karmione (juz kiedyś o tym pisałam na forum, także wiem że
              teraz posypią się odmienne zdania, jednak większa zapadalnośc dzieci
              butelkowych na szereg chorób to fakt naukowy którego nie zmieni
              litania postów w stylu:"a moje jest butelkowe i zdrowe!")
              aha, wobec zauważalnej w tym wątku manii przesladowczej podkreślam
              że nie oceniam tych ktore karmić NIE MOGŁY lub im sie NIE UDAŁO,
              jedynie te które NIE CHCĄ z absurdalnych powodów typu: "uwiązanie do
              dziecka", "bo piersi zwiędną", "bo to obrzydliwe".
              Oczywistym jest ze każda kobieta ma prawo zrezygnowac z karmienia
              piersią jednak wszyscy mają prawo oceniać i komentować taki wybór
              • juliza Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 09:15
                kam.xt napisała:

                > iv721 napisała:
                >
                > > I uszanujmy ten wybór nie komentując!
                >
                > Dlaczego mam szanować i nie komentować wyboru który pośrednio
                > dotyczy równiez mnie? Tak, tak dotyczy, bo za leczenie
                > (statystycznie częściej i ciężej chorujących) dzieci butelkowych
                > płacę równiez ja.
                > (nawiasem mówiąc na kompletnie nieuzasadnione cesarki na życzenie
                > tez wszyscy sie zrzucamy-cc kosztuje NFZ ok. 1/3więcej niż sn) Wśród
                > tych najmłodszych pacjentów oddziałów dzieciecych są głównie dzieci
                > sztucznie karmione (juz kiedyś o tym pisałam na forum, także wiem że
                > teraz posypią się odmienne zdania, jednak większa zapadalnośc dzieci
                > butelkowych na szereg chorób to fakt naukowy którego nie zmieni
                > litania postów w stylu:"a moje jest butelkowe i zdrowe!")

                Jak bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera...
                • silje78 Re: juliza 30.05.08, 11:28
                  "święte" słowa...
              • kra123snal Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 10:33
                Tak, tak dotyczy, bo za leczenie
                > (statystycznie częściej i ciężej chorujących) dzieci butelkowych
                > płacę równiez ja.

                A może karmienie butelką jest konsekwencją złego stanu zdrowia
                dzieci od urodzenia? Matka nie miała siły walczyć o laktację, nie
                miała jak karmić lub po prostu nie miała do tego głowy? Butelka na
                pewno jest winna?

                > (nawiasem mówiąc na kompletnie nieuzasadnione cesarki na życzenie
                > tez wszyscy sie zrzucamy-cc kosztuje NFZ ok. 1/3więcej niż sn)

                W kocu ktoś się zajął nadmiernymi obciążeniami budżetu! Skupiając
                się na NFZ proponuję eksterminację ludzi starszych - na nich
                najwięcej łożymy, bo częściej chorują, myślę, że tańsze byłoby
                również podanie śmiertelnej dawki leku niż leczenie paliatywne
                chorych na nieuleczalne choroby, przy amputacjach niestosowanie
                znieczulenia - w końcu kiedyś wystarczyło zacisnąć zęby... Kiedyś
                żyło się 40 lat i też było dobrze a teraz takie przeludnienie
                jest... Dla niewtajemniczonych, bez dystansu do siebie informuję, że
                ironizuję. Cesarka kosztuje więcej, no i co z tego? Dlatego, że ja
                nie choruję mam pozamykać szpitale, bo inni się leczą moim kosztem?
                A może nakazać rodzić w domu, bo to już nic nie kosztuje NFZ? Co za
                pokrętna logika! Tylko kobieta dla kobiety potrafi być tak okrutna.
                Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby to mężczyźni rodzili, już dawno
                cesarki byłyby standardem smile Oni potrafią bardziej hedonistycznie
                podchodzić do życia i kurczę dlaczego nie korzystać z osiągnięć
                medycyny jeżeli mamy taką wolę niż wić się w bólach?
              • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 14:00
                > Tak, tak dotyczy, bo za leczenie
                > (statystycznie częściej i ciężej chorujących) dzieci butelkowych
                > płacę równiez ja.

                kam.xt, klamiesz. Publicznie Ci zarzucam ze klamiesz, nawet nie uzywam eufemizmu
                ze sie "mijasz z prawda", bo zwyczajnie lzesz.
                Pokaz mi linka do jakiegokolwiek naukowego badania czy statystyki mowiacej o
                tym, ze butelkowe dzieci choruja czesciej niz piersiowe. Jesli nie jestes w
                stanie pokazac zadnej statystyki, to klamiesz.
          • yoku Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 08:47
            annnnia napisała:

            > youkus, ja sie nie wypowiadam na temat czy to fajnie czy nie
            karmic piersia.
            > Sprobuj przeczytac moj post ze zrozumieniem. Wypowiadam sie
            komentujac dyskusje
            > w tym watku - na temat zacietrzewienia kobiet, ktore za jedyna
            sluszna metode
            > karmienia noworodka uwazaja karmienie piersia.

            annnniu, przeczytałam Twój post z najwyższym zrozumieniem i widzę
            jeszcze wyraźniej, że nazywając matki karmiące piersią "dojnymi
            kozami" oraz wypowiadając się, ze przeżyły piekiełko co poskutkowało
            ich zacietrzewieniem oraz "wyżywaniem się" na mamach butelkowych w
            sytuacji, w której nigdy nie próbowałaś karmić piersią (ba! nawet
            nie miałaś laktacji) jest mało konstruktywne a przede wszystkim
            merytoryczne bo inwektywami można sie obrzucać w necie bez
            konsekwencji i skrępowania ale również i bez sensu... może próbujesz
            być obiektywna ale chyba nie wychodzi wink

            przejrzałam ten wątek jeszcze raz i odnoszą wrażenie, że najbardziej
            agresywne i często niewybredne komentarze pochodzą od domagających
            się tolerancji i szacunku mam butelkowych...
            • deleine Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 09:12

              >
              > przejrzałam ten wątek jeszcze raz i odnoszą wrażenie, że najbardziej
              > agresywne i często niewybredne komentarze pochodzą od domagających
              > się tolerancji i szacunku mam butelkowych...


              Mi też właśnie na to wygląda.
            • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 14:08
              youku, ja akurat dla rozrywki siedze na forach, bo dzieci juz wykarmilam. Swoja
              droga, kiedy karmilam mialam czasem perwersyjna przyjemnosc mowiac
              ciotkom-klotkom, starszym paniom z rodziny mojej i meza, ze karmie butelka bo
              piersi to mi maz ssie. wink Ale to akurat dlatego, ze ja mam w nosie uwagi i
              komnentarze idiotow. Natomiast wiem, ze wiele dziewczyn moze nie miec podobnej
              odpornosci psychicznej, i jak im sie zewszad wmawia jaka to butelka zla i w
              ogole be to nie maja odwagi wybrac sposobu karmienia zgodnego z ICH potrzebami.
              Wiele osob zapomina, ze matka i dziecko to dwie odrebne jednostki, i OBOJE maja
              prawo do podejmowania decyzji zgodnych z ich potrzebami i wygoda.
              Nie ma zadnych naukowych badan pokazujacych, ze w dobrych warunkach
              higienicznych (nie wyjezdzajcie tu ze statystykami z Afryki, butelka onzacza
              brudna zakazona wode i sproszkowane krowie mleko) karmienie butelka mleka
              modyfikowanego jest gorsze niz piersia. Zacietrzewione zwolenniczki "natury"
              jakos tego nie zauwazaja. Poza tym, czesto klamia na temat rzekomych "statystyk
              potwierdajacych wyzszosc karmienia piersia", a zadnych takich naukowych
              statystyk nie ma.
              Uwazam, ze kobieta powinna miec wolnosc wyboru kazdego aspektu swojego
              rozmnazania, od decyzji CZY urodzic dziecko, przez decyzje JAK urodzic, do
              decyzji jak karmic.
              • deleine Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 15:38
                who się mylisz, ty masz rację
                • jagielon29 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 17:46
                  To nie jest tak, ze mleko modyfikowane jako takie powoduje
                  wieksza zachorowalnosc, szczegolnie, kiedy mleko to jest obecnie
                  coraz doskonalsze.
                  Warto wiedziec, jaki byl i jest glowny powod tak duzego lobbyng`u
                  organizacji, ktore promuja naturalne karmienie.
                  W latach 60-70tych, pod wplywem ogromnego rozwoju przemyslu
                  spozywczego, zmiany stylu zycia i modelu rodziny (kobiety pomalu
                  przestawaly byc tylko matkami i zonami, ale takze mogly robic
                  kariere), karmienie niemowlat zostalo zdominowane przez "butelke".
                  Zaczelo sie to w krajach wysoko rozwinietych. Producenci zacierali
                  rece, zyski byly spore. Rozpoczeli rowniez dzialnosc wysylania
                  darmowych probek mleka do szpitali i z dobrym skutkiem przekonywali
                  lekarzy do propagowania mleka modyfikowanego. Wszystko byloby ok,
                  gdyby nie fakt, ze firmy rozszerzyly swoja dzialalnosc marketingowa
                  obejmujac rowniez kraje slabo rozwijajace sie, gdzie idea karmienia
                  butelka przyjela sie szybko, a szpitale chetnie braly przesylane
                  damowe probki. Tak wowczas wyobrazano sobie nowoczesnosc i rozwoj
                  zywienia. Wlasnie w tych slabo rozwinietych krajach bardzo wzrosla
                  smiertelnosc noworodkow. Zla higiena i slabe warunki sanitarne
                  powodowaly, ze mleko przygotowane w domu, staje sie przyczyna
                  biegunki i czasem niestety smierci dziecka. Wtedy lekarze pracujacy
                  w slabo rozwinietych krajach wszczeli wielkie larum.Jedynym
                  logicznym i sensownym rozwiazaniem byla akcja propagandowa w celu
                  rozpowszechnienia (przywrocenia) karmienia piersia, ktore dawalo
                  wieksza szanse na przezycie noworodkow w warunkach ubostwa i slabej
                  higieny. Niemniej opor producentow byl bardzo silny. To byl dla nich
                  bardzo dobry rynek zbytu i nie mieli zamiaru sie wycofac.
                  Zatem w 1979 roku powstala organizacja IBFAN (International Baby
                  Food Action Network).Ona to koordynuje prace grup propagujacych
                  naturalne karmienie na calym swiecie. Rozpoczalo sie zakrojone na
                  wielka skale propagowanie mleka naturalnego.
                  Ten lobbyg trwa juz ponad 20 lat.
                  WHO wydalo szereg rezolucji, dot. karmienia piersia jako
                  najwlasciwsze, regulacji miedzy konsumentami z producentami mleka
                  (np. obejmujacy zakaz dostarczania darmowych probek do
                  szpitali).
                  UNICEF patronuje akcji "szpital przyjazny dziecku". Aby szpital mogl
                  sie ubiegac o taki tytul, musi przejsc m.in. procedure tzw. "10
                  krokow do udanego karmienia piersia" , gdzie w efekcie kazdy
                  noworodek ma byc karmiony piersia (no chyba, ze sa przeciwskazania
                  zdrowotne).
                  Wprowazono dzien karmienia piersia i tak dalej i tak dalej.

                  Mysle, ze najwiekszy nacisk i najwiecej akcji prowadzi sie w
                  krajach slabiej rozwinietych. Dlatego nie dziwi mnie zupelnie inna
                  sytuacja w Irlandii ( ponad 80% kobiet karmi dziecko butelka ) i
                  innych krajach rozwinietych, gdzie problem wysokiego stopnia ubostwa
                  praktycznie nie istnieje.
                  Jesli matka karmi dziecko butelka, zachowujac wszystkie zasady
                  higieny, nie przyczynia sie do slabszego rozwoju dziecka, jak tutaj
                  sie sugeruje.
                • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 29.05.08, 00:05
                  wlasnie, jagielon juz ladnie napisal(a). Ani ja sie nie myle twierdzac, ze
                  karmienie butelka jest rownie dobre jak piersia, ani WHO sie nie myli zalecajac
                  piers jako najlepszy psosob karmienia przy braku mozliwosci zachowania higieny.
                  Myla sie fanatyczki uwazajace, ze karmienie piersia jest jedynym dobrym sposobem
                  karmienia noworodka a dzieci butelkowe sa bardziej chorowite i slabiej sie
                  rozwijaja.
                  • deleine Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 29.05.08, 09:52
                    No i mylisz sie pisząc, że jest tak samo dobre. Nie jest złe, czasem wskazane,
                    ale nie tak samo dobre. Linków w sieci do naukowych publikacji masz na ten temat
                    mnóstwo, ja nie będę się tutaj bawić za informacje naukową. I pamiętaj, że gdyby
                    tak było, to pieniądze jakie stoją za producentami mieszanek przeforsowało by
                    wyższość syntetyku. W dzieciach największa kasa.
                    Ale parafrazując ciebie: fanatyczki butelki, uważają karmienie piersią za
                    przeżytek, bolesny i anestatyczny.
                    • jagielon29 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 29.05.08, 10:07
                      Czasami lepsze jest mleko matki, czasem lepsze butelkowe, w
                      zaleznosci od miejsca, kraju, statusu socjalnego czy rodzaju chorob.
                      Dowodza tego wlasnie publikacje.
                      Kobiety wybierajace mleko modyfikowane (bez wzgledu na przyczyne)
                      nie skazuja dzieci na wieksza zachorowalnosc.
                      Oczywiscie sa duze zyski w "biznesie dzieciowym". Mysle, ze dzieki
                      akcjom promujacym karmienie piersia, producenci nie moga czuc sie
                      bezkarni. To bardzo dobrze. Moze wlasnie dzieki temu jakosc mleka
                      modyfikowanego tak zdecydowanie wzroslo.
                      Promowanie karmienia piersia tak, ale nie potepianie tych matek,
                      ktore zdecydowaly sie wybrac inaczej.
                  • madmaga Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 11:06
                    Jakim prawem obrażasz kobiety karmiące piersią? Akurat ja karmię
                    piersią i uważam, że nie mam czego się wstydzić. Uważam, że jestem w
                    stosunku do mojego dziecka wporządku. A tak wogóle to sama jesteś
                    fanatyczka tylko że butelkową. Jak czytam twoje wypowiedzi to mnie
                    normalnie szlag trafia. Nie tolerujesz matek karmiących piersią, co?
                    • mart.a.m Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 11:13
                      odsyłam do posta annnia czy jakoś tak. tam przeczytasz epitety typu
                      dojna koza itp. Mój post m.in tego tyczył.
                      • mart.a.m wolny wybór to mit przy takiej mentalności 30.05.08, 11:24
                        a ja mama mieszana. Kilkanaście lat temu butelkowa, wtedy bez
                        świadomości wyboru. Teraz mama cyckowa z wyboru - już świadoma. Nie
                        przyszłoby mi do głowy jednak, żeby obrzucać rynsztokowymi epitetami
                        matki, które karmią inaczej niż ja. To jakaś patologia już. Ale
                        wszystkie mówią jak na ironię głuchym chórem o MOŻLIWOŚCI WYBORU(!)
                    • jagielon29 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 11:25
                      Oczywiscie, ze jestes w porzadku w stosunku do swojego dzieckasmile
                      Czy nie toleruje matek karmiacych piersia? Nawet mi nigdy nie
                      przyszlo na mysl robienia roznicy miedzy mamami butelkowymi i tymi,
                      co karmia piersia. Sama karmilam piersia do 5 miesiaca zycia mojego
                      szkraba. Uwazam jednak, ze mleko modyfikowane nie robi dziecom
                      krzywdy, a dzieki publikacjom, do ktorych dzieki jednej w
                      forumowiczek mam dostep- utwierdzam sie w tym przekonaniu.
                      Zycze wszystkiego dobrego i troszeczke dystansusmile
                      • madmaga Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 11:36
                        Przepraszam. Żle się zrozumiałyśmy. Moj post nie miał być do Ciebie
                        jagielon29 tylko do annnia, która z zacietrzewieniem obraża karmiące
                        piersią. Ja do nikogo nic nie mam. Każdy robi jak uważa za stosowne.
                        Najważniejsze jest, żeby w tym wszystkim co się robi brać pod uwagę
                        dobro dziecka i wtedy wszystko jest jak najbardziej ok.
        • kra123snal Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 09:55
          Zatem może rzeczywiście nie wypowiadaj się w kwestiach, o których
          nie masz pojęcia? smile

          Brak doświadczenia w jakieś kwestii nie wyklucza znajomości tematu
          od strony teoretycznej. "Ucz się na cudzych błędach" maksyma nam
          wpajana, sugeruje, aby korzystać z doświadczeń innych ludzi. Zresztą
          nie da się do życia podchodzić tylko optymistycznie i nie zgłębiać
          tematu, bo jak się pojawią problemy rozczarowanie jest tym większe.
          Ja nie rozumiem dlaczego wizja porodu może być tylko wyidealizowana
          a kobiety, które postrzegają to jako rzeźnię są krytykowane,
          dlaczego nie mówi się, że karmienie może boleć, baaaaaaaaaaardzo
          boleć, tylko mówi się o jakiś metafizycznych doznaniach? Może
          zamiast najeżdżać na estetki warto im powiedzieć, że to w ciąży
          osłabieniu ulegają mięśnie i to ciąża powoduje, że ich biust nie
          opiera się grawitacji a nie samo karmienie. Każdy zna siebie
          najlepiej i wie na jakie poświęcenia jest gotów. Dzieci i tak będą
          nas kochać, bo one nas szanują i bezwarunkowo akceptują (aż
          przyjdzie okres nastoletni, ale to inna historia smile ).
          • yoku Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 10:51
            wybacz, kra123snal ale nie przekonasz mnie, że osoba, która
            farmakologicznie hamuje swoją laktację a następnie obrzuca
            inwektywami matki, które karmią naturalnie (dojne kozy) i pisze o
            ich niesamowitych męczarniach ma jakąkolwiek, nawet teoretyczną,
            wiedzę o karmieniu piersią... i przyjmując Twój tok myślenia -
            karmienie może baaaardzo boleć a dziecko karmione butelką może
            baaaardzo chorować, prawda? smile

            nie rozumiem doprawdy czemu w każdym poście podkreślasz, że dzieci i
            tak będą nas kochać... co to ma do rzeczy? dyskusja toczy się na
            temat czy warto zrobić coś ze swoją niechęcią do karmienia
            naturalnego aby zapewnić dziecku optymalny rozwój a nie jaka mama
            (piersiowa czy butelkowa) bedzie bardziej kochana...

            spróbuj wytłumaczyć estetkom, że po karmieniu nie obwisną im piersi
            a cc to nie alternatywna forma porodu tylko poważna operacja po
            której mogą być powikłania - życzę powodzenia smile
            • kra123snal Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 11:43
              przyjmując Twój tok myślenia -
              > karmienie może baaaardzo boleć a dziecko karmione butelką może
              > baaaardzo chorować, prawda? smile

              Nie wiem skąd taki wniosek, bo nawet do głowy mi to nie przyszło.
              Nie chce mi się wierzyć, ale to nie znaczy, że nie zweryfikuję
              swojego mniemania, gdy ktoś mi przedstawi dowod, że dziecko
              zachoruje od jedzenia butelkowego. Oczywiście wykluczam brak
              higieny, czy pozostawienie mleka na pożywkę dla bakterii. Chodzi mi
              o mleko przygotowane zgodnie "przepisem". Karmienie mnie
              baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo bolało (czasami nadal boli) i niestety
              byłoby dla mnie lepiej, gdybym o tym wiedziała wcześniej - mogłabym
              się przygotować do tego mentalnie.
              Dzieci mogą chorować bez względu na formę karmienia smile

              > nie rozumiem doprawdy czemu w każdym poście podkreślasz, że dzieci
              i
              > tak będą nas kochać... co to ma do rzeczy?

              Podkreślam, bo chyba o to chodzi w tej dyskusji również. Dobro
              dziecka. Wg mnie dziecko kochane i kochające, to te ktoremu
              zapewniło się to dobro. Dla mnie jest najważniejsze, żeby moje
              dziecko było szczęśliwe, uśmiechnięte i czuło że jest kochane.
              Gdybym miała wstręt do karmienia i karmiłabym, to chyba czułabym do
              tego dziecka niechęć (to tak na temat smile ). Mnie strasznie karmienie
              bolało, ale nie należę do tego typu osób, które twierdzą, że skoro
              ja to przeszłam to inni też mogą. Nie każdy ma na tyle sił i ochoty.

              aby zapewnić dziecku optymalny rozwój

              Tak sobie myślę, że w porównaniu do statystyk karmienia po roczku,
              to naprawdę promil wpływu na optymalizację rozwoju. Tym bardziej, że
              największy wpływa ma atmosfera w domu i działania sprzyjające
              rozwojowi (stymulacja)

              > a cc to nie alternatywna forma porodu tylko poważna operacja po
              > której mogą być powikłania - życzę powodzenia smile

              po sn też są powikłania, to żaden argument.

              > spróbuj wytłumaczyć estetkom, że po karmieniu nie obwisną im
              piersi

              mi powiedział o tym lekarz, gdy powiedziałam o swoich wątpliwościach
              na temat karmienia, szczególnie w miejscu publicznym (mam psychiczną
              blokadę i doprawdy wyrodną matką jestem, bo nawet krzyk dziecka nie
              powodował, że gdzie stałam, tam stanik otwierałam), ale również na
              temat obwisłego biustu. Jakoś dałam się przekonać (może dlatego, że
              mu ufałam smile i nie napadł na mnie jak na zepsuty inkubator) i
              karmię smile Czyli........ Życzę powodzenia w krzewieniu wiedzy smile

              co to ma do rzeczy?

              kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem smile Czy na temat
              jest cc? Czy obwisłe piersi mają coś wspólnego z psychiczną
              niechęcią? (to tylko z aktualnego postu)

              osoba, która
              > farmakologicznie hamuje swoją laktację a następnie obrzuca
              > inwektywami matki, które karmią naturalnie (dojne kozy)

              Zależy jak się traktuje siebie. Ja mam do karmienia dystans i do
              siebie. Niektóre dziewczyny mówią na swoje dzieci cycoholiki, mają
              dystans do swoich dzieci, no a my karmiące... U kóz, krów, psów, czy
              ludzi karmienie młodych wygląda mniej więcej tak samo, więc chyba
              nie ma się o co obrażać. Zresztą jak ktoś się czuje atakowany, to
              sam atakuje (butelkowe tak się zapewne czują i od razu napomknę, że
              piersiowe też są atakowane przez butelkowe. Atak na atak). Okaż
              trochę miłosierdzia smile No! smile

              A z innej beczki: kobiety nie są edukowane jak karmić, co z ilością
              pokarmu, generalnie nikt nie rozwiewa stereotypów. Koleżanka moja
              przestała karmić, bo dziecko się podobno nie najadało. Ja widziałam
              błędy w jej karmieniu, bo z mężem douczaliśmy się, więc dla mnie
              jasne było, że coś tam da się poprawić. Ale czy moje kwękanie by coś
              dało? I tak była zdołowana, ze nie może karmić i to poczucie winy
              było tak duże, że oguchła na argumenty innych. Jestem zadziwiona
              tym, że ludzie nie dokształcają się. Tak ogólnie. Może więc warto
              więcej o karmieniu rozmawiać z ciężarnymi koleżankami a nie atakować
              te które już na karmienie nie mają szansy?

              No i ponawiam pytanie: Do kiedy muszę karmić, żeby nie być
              wyrodną/wygodną matka? (całkiem serio, bez podtekstów jestem ciekawa
              Waszego zdania) Albo ogólnie: ile to wystarczająco?
              • yoku Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 12:49
                ale przecież tutaj NIKT nie atakuje osób, które nie mogą karmić i
                nie kwęka (jak to malowniczo określiłaś) wink niektórzy wyrażają swoją
                opinie nt. matek które NIE CHCĄ z błahych powodów karmić swoich
                dzieci i odrzucają myśl, żeby coś z tym zrobić...

                nie przypominam sobie również, żeby ktoś w dyskusji nazwał kogoś
                wyrodną matką i ja również jestem daleka od tego bo dobrą lub złą
                matkę definiują zupełnie inne aspekty macierzyństwa niż sposób
                karmienia i długość karmienia naturalnego co nie zmienia faktu, że
                karmienie piersią niezastąpionym dla dziecka jest smile

                fajnie się wymienia z Tobą poglądy ale ja z dyskusji już odpadam bo
                rozmawiamy na róznych płaszczyznach, które nigdzie zdają się nie
                zbiegać smile róbmy co chcemy i karmmy dzieci jak chcemy ale nie bądźmy
                tacy przewrażliwieni żeby traktować odmienne od naszych opinie jako
                straszny policzek wymierzony prosto w naszą delikatną twarz wink

                na całym cywilizowanym świecie ludzie chodzą do psychoterapeutów i
                to czasem z bardzo błahych powodów żeby tylko się wyzwolić ze swoich
                małych lub wielkich psychicznych ograniczeń a my wciąż każdą
                sugestię tego typu (nawet, jak sie okazuje w dość poważnej kwestii
                wartej moim zdaniem zastanowienia i podjęcia działań) traktujemy
                jakby nas ktoś od debili i szaleńców wyzywał... może czas skończyć z
                tą zaściankowością?
                • kra123snal Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 13:37
                  karmmy dzieci jak chcemy ale nie bądźmy
                  > tacy przewrażliwieni żeby traktować odmienne od naszych opinie
                  jako
                  > straszny policzek wymierzony prosto w naszą delikatną twarz ;

                  akurat przy karmieniu, właśnie na przykładzie koleżanki, wiem, że
                  sugestia, że coś się źle robi jest uznawana za atak. Wydaje mi się,
                  że właśnie przez ten "terror laktacyjny", z którym nota bene
                  spotkałam sie tylko na forum. Może dlatego, że rodziłam w szpitalu,
                  gdzie były też butelki i były położne chętne do pomocy nauki
                  karmienia. Wyobraź sobei szpital, gdzie nie ma butelki a Ty z
                  różnych powodów uważasz za słuszne podać dziecku butelkę. Rośnie
                  niechęć do propagatorów i zwolenników karmienia piersią smile
                  Radykalizm z jednej strony powoduje skrajne emocje z drugiej.
                  Chyba, że to stwierdzenie było do mnie, to spieszę z odpowiedzią, że
                  odmienne od swoich poglądy staram się zrozumieć, nie traktuję ich
                  jako policzek. A wkurza mnie tylko to, że ktoś przez swoje poglądy
                  zakazuje mi zrobienie czegos co jest zgodne z moimi odmiennymi
                  poglądami smile

                  > na całym cywilizowanym świecie ludzie chodzą do psychoterapeutów i
                  > to czasem z bardzo błahych powodów żeby tylko się wyzwolić ze
                  swoich
                  > małych lub wielkich psychicznych ograniczeń a my wciąż każdą
                  > sugestię tego typu (nawet, jak sie okazuje w dość poważnej kwestii
                  > wartej moim zdaniem zastanowienia i podjęcia działań) traktujemy
                  > jakby nas ktoś od debili i szaleńców wyzywał... może czas skończyć
                  z
                  > tą zaściankowością?

                  Z tym już się z Tobą zgodziłam, ale stwierdzenie jak w pierwszym
                  poście jest zasugerowaniem, że ktoś kto czuje niechęć do karmienia
                  będzie złym rodzicem (bo najpierw się idzie się leczyć), a z drugiej
                  strony nie dla każdego jest to taki problem, z którego czuje
                  potrzebę się leczyć. A jeżeli jest się dodatkowo przekonanym o
                  słuszności swojego wstrętu, to pozostaje tylko wyśmiać propozycję
                  pójścia na leczenie
                  • aleksandra1977 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 14:01
                    Kra123snal, masz racje.

                    Moze nikt nie napisal wprost, ze matka karmiaca butelka jest gorsza
                    matka od tej, ktora, z roznych przyczyn, nia nie karmi, ale panuje
                    przekonanie, ze jesli nie karmi naturalnie, to krzywdzi dziecko i
                    jest ta gorsza matka. Ogromna czesc spoleczenstwa wlasnie przez
                    pryzmat sposobu karmienia dziecka ocenia matke, a potem bierze pod
                    uwage pozostale aspekty w rodzinie...
                • dynema Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 15:02
                  > ale przecież tutaj NIKT nie atakuje osób, które nie mogą karmić i
                  > nie kwęka (jak to malowniczo określiłaś) wink niektórzy wyrażają
                  swoją
                  > opinie nt. matek które NIE CHCĄ z błahych powodów karmić swoich
                  > dzieci i odrzucają myśl, żeby coś z tym zrobić...

                  To wlasnie jest atak, dlaczego w ogole maja z tym cokolwiek robic?

                  Wlasnie o to chodzi w tej dyskusji, czego Ty najwyrazniej nie mozesz
                  zrozumiec. Powtarzam, dlaczego ktos ma z tym cokolwiek robic?

                  ( swoja droga jakby matki nie karmily to dziecko by umarlo, wiec
                  chyba jednak kazda czyms karmi co nie?)

                  Swoja droga podaj mi oparte o dobre zalozenia statystyki ze
                  karmienie piersia jest lepsze niz mieszankami nowej generacji?
                  Chociaz jeden link do statystyk porownujacych jablko z jablkiem,
                  czyli tylko zdrowe dzieci zdrowych matek do zdrowych dzieci zdrowych
                  matek karmionych inaczej od urodzenia. Bo sama musisz przyznac ze
                  jak sie porownuje dzieci- wczesniaki do urodzonych o terminie to
                  takimi badaniami to sie mozna co najwyzej podetrzec. Tak wiec czekam
                  na link do badan z dokladnym opisem zalozen.

                  > sugestię tego typu (nawet, jak sie okazuje w dość poważnej kwestii
                  > wartej moim zdaniem zastanowienia i podjęcia działań)

                  Dlaczego uważasz ze ta sytuacja wymaga podjecia dzialan? A moze Ty
                  musisz isc do psychiatry bo lubisz jak cie dziecko lize po sutkach?
                  Uwzam ze takie kazirodcze relacje powinno przerywac przymusowe
                  leczenie!! Dlaczego odrzucasz mysl o tym aby cos z tym zrobic?
      • deleine Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 08:28
        nie wiedziałam, że ktoś może być tak płytki, ale jak pokazałaś - może
      • beamek8 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 29.05.08, 14:25
        Dzieci może nie złe, ale spodziewam się że wychowuje je niania, a ty widujesz je
        tylko dwie godziny dziennie po obiedzie, jak są ładnie ubrane, najedzone i nie
        płaczą.
        Tak naprawdę to można nawet komuś zapłacić, żeby urodził twoje dziecko, wtedy
        nie będziesz chodzić wielka jak krowa do tego 8 miesiąca i skóra na brzuchu sie
        nie rozciągnie.

        W kawie wolę świeże mleko od sproszkowanego i nie wiem czemu mojemu dziecku mam
        jakieś rozrobione proszki aplikować. Zwłaszcza że moje zaufanie do naukowców,
        którzy je wymyślili jest ograniczone. Ciągle słychać o lekach i witaminach,
        które miały pomagać, a szkodzą.

        I akurat nie cierpię karmiąc. Jak muszę czasem nakarmić go z butelki - myć i
        sterylizować ten cały sprzęt - to dopiero męczące.
        Szkoda tylko, że tak mało kobiet w ogóle próbuje karmić naturalnie.
    • gabysia1 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 15:49
      Ja uważam że ta osoba która tak powiedziała powinna sie leczyć!!To jest
      indywidualna sprawa a nie jakiś przymus!!Ja karmiłam tylko tydzień i przeszłam
      na butelke bo dziecko się nie najadało.Gdzy dostała butle zrobiła sie cicha i
      spokojna,bo wcześniej było TRAGICZNIE!Zauważyłam w otoczeniu zdziwienie ludzi
      jak mówiłam że już nie karmie piersią.Niech każdy trzyma nocha w swoim życiu a
      nie w czyimś!!
      • mart.a.m wiecie co? 28.05.08, 16:43
        tak naprawdę to 1 lub 2 dziewczyny powiedziały szczerze dlazcego
        przestały karmić piersią. Nie żadne tam nie najadanie się bo to
        bzdura. Wróćcie do poczatkowych postów a nie owijajcie w bawełnę.
    • dynema Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 28.05.08, 15:52
      Moim zdaniem dorabianie ideologii do spraw tak malo istotnych jak
      sposob karmienia jest gorsze od faszyzmu.

      Czy ludzie w ogole juz nie maja zycia i zainteresowan ze siedza i
      gadaja o tym jak wygladala ostatnia kupka ich dziecka? Rodzice sa
      obecnie duzo bardziej przewrazliwieni niz kilka lat temu i o ile
      dawniej reakcja wygladala tak :
      "Pani dziecko ma alergie na nabial"
      " Czyli mam mu nabialu nie dawac?"
      "Tak"

      to teraz wyglada to:
      " Pani dziecko na alergie na nabial"
      "To koniec swiata! jak ja mam dalej zyc! Jestem zla matka! Chyba sie
      potne!"

      Zastanawiam sie nad powiekszeniem rodziny, ale to ze pokolenie Emo
      wlasnie zostaje rodzicami sprawia ze jest to jeden z czynnikow
      odstraszajacych wink. Szczesliwie moze wszystko odbedzie sie poza
      Polska, wiec nie bede podgrzewac mleka, utrzymywac dziecka w temp.
      20C i kupowac humidatora, a po prostu bede samolubnie wracac z pracy
      ktora uwielbiam do rodziny ktora uwielbiam i z usmiechem na ustach
      pozegnam opiekunke do dziecka i sprzataczke, i bede spedzac na
      pelnych obrotach z rodzina te kilka wieczornych godzin, a nie niby
      bedac a tak na prawde nie bedac( bo sprzatanie, pranie, gotowanie).

      W Polsce macierzynstwo wyglada na jakas meczarnie i niesamowite
      poswiecenie, tak jakby trudne do ograniecia bylo ze dziecku wszystko
      jedno kto wypierze jego skarpety, ale juz nie wszystko jedno kto je
      wycaluje wieczorem.

      Jesli ludzie decyduja sie na dzieci( pomijam przypadki gdzie decyzja
      zalezala od losu) to robia to ZAWSZE z przyczyn czysto
      egoistycznych , bo jesliby chcieli po prostu obdarowac jakies
      dziecko miloscia to by je adpotowali. Tak wiec skoro dziecko rodzi
      sie tylko z przyczyn czysto egoistycznych to skad nagle ten
      masochizm pojawiajacy sie juz po porodzie?

      Nastroj matki jest wazniejszy od tego jakie dziecko mleko pije tak
      wiec dlaczego unieszczesliwiac swoje dziecko robiac cos wbrew sobie?
      Poczucie bezpieczenstwa u dziecka wplywa o wiele silniej na jego
      system odpornosciowy niz cokolwiek innego!

      Niech lecza sie te ktore uwazaja ze to jest super jak dziecko
      wymiotuje krwia matki( bo to takie naturalne), niech lecza sie te
      ktora swoje zycie ograniczyly do badania konsystencji kupy, niech
      lecza sie karmiace piersia, niech lecza sie karmiace butelka, niech
      lecza sie te ktore maja dziecko z alergia ...w ogole to wszystkich
      wyslijmy do psychiatrow! Nastepny watek niech bedzie o tym ze matki
      wariatki, chore psychicznie to te co ubieraja dzieci w biale spiochy
      i niech sie ida leczyc bo sasiadka X ubierala tylko w czerwone
      spiochy.

      Ja karmilam jakis czas piersia z czystego lenistwa( mieszkalam w
      akademiku i kazde podgrzanie butelki powodowalo wyprawe przez pol
      budynku) i co? Musze chyba isc do psychiatry bo czerpalam radosc z
      posiadania latorosli, zamiast byc matka meczennica podajaca piers
      dziecku z cierpietniczym usmiechem kontemplujac moje wielkie dla
      niego poswiecenie! I to z czystego lenistwa, a nie bo WHO tak
      zaleca, patologia!

      Koncze juz, ale zdenerwowalo mnie w watku to ze pierwszy post
      brzmial" matki nie karmiace piersia nalezy leczyc", a pozniej 100
      postow o tym , ze to wcale nie jest obrazliwe, wlasnie ze jest ,
      przeczytajcie wszystkie posty.

      To tak jakby wyzywac kogos od wariatow bo kupil bialy samochod, jego
      wybor ze lubi bialy. Ja posiadaczka czarnego samochodu nie rozumiem
      tych wszystkich wariatow, ktorzy z wlasnej woli, z blahych powodow
      kupuja biale samochody i jeszcze nic nie robia aby sie z tego
      wyleczyc.
      • kam.xt publikacje, jesli ktos nie wierzy w przewage karmi 28.05.08, 20:14
        Dla tej pani co mi kłamstwa zarzuca, troche publikacji
        Nalezy wpisac podane nazwiska lub nazwe czasopisma i numer w
        pubmedzie (taka wyszukiwarka) www.pubmed.com

        Hylander MA, Strobino DM, Dhanireddy R. , Pediatrics, 102(3): E38,
        1998 (mniejsze ryzyko infekcji u dzieci z niską waga ur,)

        A.E. El-Mohandes, M.B. Picard, S.J. Simmens i J.E. Keiser. J
        Perinatol_1997; 17(2): 130-34 (karmienie piersia - mniej. czestośc
        zakazen szpitalnych)

        Megan Ruscher, J Natl Cancer Inst 1999, 91:1765-1772(mniejsze ryzyko
        białaczki)

        Scariati PD, Grummer-Dtrawn LM, Beck Fein S Pediatrics 1997, 99(6):e
        5 (karmienie piersia a zachorowalność)

        BMJ 1999, 319:147-150 (mniejsze ryzyko otyłości)

        Ashraf RN, Jahil F, Zaman S, Karlberg J, Khan SR, Lindblad BS,
        Hanson LA. Archives of Disease in Children, 66:488-490, 1991
        9mniejsze częstość zakazen uogólnionych)

        .S.Kramer Arch Gen Psychiatry. 2008 May;65(5):578-84.(kar. piers. a
        inteligencja i funcje poznawcze-duża grupa badana-14tyśdzieci)

        Fombonne Kramer Pediatrics. 2008 Mar;121(3):e435-40. (karm pier a
        zachowanie i więż z matka

        Matush, Kramer, Vanilovich BMJ. 2007 Oct 20;335(7624):815. Epub 2007
        Sep 11 (mniejsze ryzyko astmy i alergii)

        to tyle tak na szybko, nie mam za bardzo czasu

        co za poziom dyskusji, ja pisze o NIEUZASADNIONYCH cesarkach na
        zyczenie ze generuja niepotrzebne koszty dla nas wszystkich a ktos
        mi pseudoironicznie odpowiada ze "moze by staruszków wymordowac bo
        tez generuja koszty" czy cos w tym stylu, gratuluję polotu tej pani
        dno, po prostu
        • kam.xt Re: publikacje, jesli ktos nie wierzy w przewage 28.05.08, 21:07
          z tym dnem mi sia troche niefortunnie napisło...
          chodziło mi o poziom dyskusji a nie o poziom tej pani

          jescze wracajac do cesarek na życzenie i kosztów, znajomy gin
          osttnio mówił ze jest to bardzo powszechne, kase dostaje w kopertach
          prywatny ginekolog a rzeczywiste koszty ponoszą podatnicy, ja
          osobiście nie mam nic przeciwko cc na zyczenie tzn bez wskazan
          lekarskich, podobno nawet jest to bezpieczniejsze dla dziecka niz
          sn, co do kobiety to nie wiem czy jest przyjemniejsze, miałam tylko
          wątpliwą przyjemnośc przejść cc, wg mnie koszmar

          jesli chodzi o właściwy temat tego wątku to mysle ze jesli ta
          blokada psychiczna czy tez wstręt do karmienia piersią jest dla
          danej kobiety problemem to pewnie warto poradzic jej leczenie (chyba
          to miala na mysli ta kolezanka..?) jesli jednak jej to nie
          przeszkadza to oczywiście nikt jej do leczenia nie zmusi
        • kra123snal Re: publikacje, jesli ktos nie wierzy w przewage 28.05.08, 21:14
          > co za poziom dyskusji, ja pisze o NIEUZASADNIONYCH cesarkach na
          > zyczenie ze generuja niepotrzebne koszty dla nas wszystkich a ktos
          > mi pseudoironicznie odpowiada ze "moze by staruszków wymordowac bo
          > tez generuja koszty" czy cos w tym stylu, gratuluję polotu tej pani
          > dno, po prostu

          Każdy powinien mieć prawo wyboru sposobu porodu jaki mu odpowiada!
          Stąd ironiczne uwagi o innych kosztach, większych kosztach,
          które "ponosisz". Polot chyba niezły skoro tak interdyscyplinarnie
          podchodzę do tematu nie zamykając się na jedyną, słuszną ideę smile Ja
          spotkałam się z opinią, ze tokofobia nie jest wskazaniem. Opinią
          zwolenniczek pn, co dla mnie jest chore. Zresztą tokofobia, czy nie
          jedna woli mieć bliznę niewidoczną a druga woli na brzuchu. Tyle.
          Jak wspomniałam dla całkowitego cięcia kosztów może nakażesz porody
          w domu? Koszt niemal zerowy.
          • kam.xt Re: tokofobia 28.05.08, 23:57
            tokofobia? nikt nie lubi bolesnych skurczy ale żeby od razu
            tokofobia... zreszta przy porodach sn mozliwe jest znieczulenie
            zewnątrzoponowe (bezpłatne ze wskazań med)

            a ja na przykład nie cierpię leżec w szpitalu w jednej sali z innym
            chorymi, wpływa to bardzo ujemnie na stan mojego zdrowia taka
            nietowarzyska jestem, rzekłabym nawet ze to socjofobia, wobec tego
            uważam że nalezy mi się osobna sala i to za publiczne pieniądze,
            sama płacic nie będę, w końcu płacę składkę zdrowotną, nie?

            poza tym bardzo cierpię na fotelu dentystycznym (dolorofobia?,
            dentofobia?) i życzę sobie pełnej narkozy przy każdej wizycie u
            stomatologa, oczywiście nie prywatnie tylko na NFZ

            życzę sobię równiez refundowania znieczulenia przy pobieraniu krwi
            gdyż panicznie boję sie igły (acusofobia!)

            oczekuję także że podatnicy zrzucą się na odessanie mi nadmiarowych
            2kg sadełka z bioder, bo choć nie zagraża ono mojemu życiu to
            istotnie uprzykrza je, czyni wręcz niemożliwym pokazanie sie w
            bikini na basenie, no i brzydze sie nim okropnie (lipofobia)


            tongue_out
            • kra123snal Re: tokofobia 29.05.08, 08:24
              > tokofobia? nikt nie lubi bolesnych skurczy ale żeby od razu
              > tokofobia... zreszta przy porodach sn mozliwe jest znieczulenie
              > zewnątrzoponowe (bezpłatne ze wskazań med)

              Jak ktoś się panicznie boi porodu, to rzeczywiście informacja o
              znieczuleniu pomoże. Śmieszne! Jak Ciebie śmieszy tokofobia, a
              powołujesz się na jakieś (no jak do tej pory wątpliwe) autorytety,
              to wyobraź sobie, że WHO uznało tokofobię za jednostkę chorobową. W
              Polsce rzeczywiście wymagałoby to zrozumienia innych kobiet, ale
              przecież nie jest się prawdziwą kobietą jak się nie urodzi pochwą,
              prawda?
              Popatrz na stronie Rodzić po ludzku, gdzie są bezpłatne znieczulenia
              zewnątrzoponowe. Dostępność trochę kiepska, nieprawdaż?
              Nota bene niezłe podejście w kraju tak kochającym embriony. Co się
              organizm nosicielski buntuje?

              > a ja na przykład nie cierpię leżec w szpitalu w jednej sali z
              innym
              > chorymi, wpływa to bardzo ujemnie na stan mojego zdrowia taka
              > nietowarzyska jestem, rzekłabym nawet ze to socjofobia, wobec tego
              > uważam że nalezy mi się osobna sala i to za publiczne pieniądze,
              > sama płacic nie będę, w końcu płacę składkę zdrowotną, nie?

              Już się pomaga takim osobom smile Wypisuje się do domu i nie każe
              czekać tygodnia na jedno badanie smile W stanach ciężkich można
              zadzwonić po karetkę. W końcu płacisz składkę zdrowotną.

              > poza tym bardzo cierpię na fotelu dentystycznym (dolorofobia?,
              > dentofobia?) i życzę sobie pełnej narkozy przy każdej wizycie u
              > stomatologa, oczywiście nie prywatnie tylko na NFZ

              To może od razu implanty? Po co się męczyć z zębami?

              > życzę sobię równiez refundowania znieczulenia przy pobieraniu krwi
              > gdyż panicznie boję sie igły (acusofobia!)

              Jest znieczulenie miejscowe, taki krem i tak sobie myślę, że koszt
              jest tak mały (bo to dla Ciebie najważniejsze), że możesz prosić NFZ
              o specjalną refundację smile

              > oczekuję także że podatnicy zrzucą się na odessanie mi
              nadmiarowych
              > 2kg sadełka z bioder, bo choć nie zagraża ono mojemu życiu to
              > istotnie uprzykrza je, czyni wręcz niemożliwym pokazanie sie w
              > bikini na basenie, no i brzydze sie nim okropnie (lipofobia)

              A to jest już tak ponizej pewnego poziomu, że nie zamierzam
              nurkować. Wiem, że nie zrozumiesz, bo zdaję sobie sprawę, że żeby
              coś wytłumaczyć trzeba się zniżyć do poziomu osoby, której się
              tłumaczy, ale aż tak bardzo mi na tym nie zależy.

              A co do tokofobii, to się nie martw. Dopóki nie ma zrozumienia u
              lekarza i zgody na cesarkę, taka kobieta fanatycznie będzie się
              zabezpieczać przed ciążą. Jak się nie uda, to najwyżej przy braku
              współpracy przy porodzie coś się z nią stanie i/lub dzieckiem. No
              ale jakie będą oszczędności w długim okresie... Zerowa opieka
              zdrowotna dwójki potencjalnych darmozjadów. Cieszysz się z
              oszczędności?
              A z innej beczki: nie przeszkadzają Ci górnicy na Ślasku, których
              praca, podwyżki idą z Twojej kieszeni? Dofinansowywanie kopalni, za
              które to pieniądze mielibyśmy już sieć autostrad, skończone problemy
              w służbie zdrowia itd.? A co tam! Masz gest!
              • deleine fobia 29.05.08, 09:46
                Mam do ciebie prośbę, bo dzięki tobie ten wątek niedługo sprowadzi się do
                dyskusji o fenomenologii ducha z jednej i gospodarce wolnorynkowej z drugiej
                strony - czy możesz tak nie pływać w każdej swojej wypowiedzi? Czasem warto
                trzymać się tematu, bo w przeciwnym razie z miejsca pojawia się wolna amerykanka
                i argumenty "a u was biją murzynów".
                • kra123snal Re: fobia 29.05.08, 11:07
                  > Mam do ciebie prośbę, bo dzięki tobie ten wątek niedługo sprowadzi
                  się do
                  > dyskusji o fenomenologii ducha z jednej i gospodarce wolnorynkowej
                  z drugiej
                  > strony - czy możesz tak nie pływać w każdej swojej wypowiedzi?

                  No cóż, jako, że dyskusja się rozwija i na kazdy problem można
                  spojrzeć szerzej (np. krytykowane przez poprzedniczkę finansowanie
                  cc przez NFZ) odpowiadam szeroko na szeroko zakrojone wypowiedzi.
                  Następnym razem może przywróć do pionu osoby, które po prostu nie
                  wypowiadają się na temat. Ja po prostu nie rozumiem jak można nie
                  chcieć pomóc kobiecie przy porodzie ze względów finansowych a tym
                  czasem nic się nie robi, aby zamknąć nierentowne kopalnie. Tyle. I
                  tak sobie myślę, że jak będziesz miała argumenty na temat, to wtedy
                  daj znać, bo już raz Ci zwróciłam uwagę na styl rodem z piaskownicy,
                  który reprezentujesz. "Ty, ty, ty, ty" smile Tak chcesz?
                  • deleine Re: fobia 29.05.08, 11:18
                    Chodzi ci o argumenty by zamykać nierentowne kopalnie bawiąc się w żelazna damę
                    czy by wprowadzić nieodpłatne zzo? Oba tematy niezwykle interesujące, ale nijak
                    związane z tematem. I to nie jest "dyskusja sie rozwija". To jest twoje ple ple ple.
                    • kra123snal Re: fobia 29.05.08, 12:02
                      1. Nieodpłątne zzo było kontrargumentem dla lęku przed bólem
                      poprzedniczki - dowód na stronach, że nie wszędzie jest, więc nie
                      wszędzie ból zlikwiduje. Jeżeli nie rozumiesz to daj znać postaram
                      się to jeszcze raz wyłuskać. Tylko proszę przeczytaj wątki powyżej
                      (nie tylko moje) i spróbuj zapamiętać co tam jest napisane

                      2. Koszt cc na ządanie jest niczym w porównaniu do utrzymywania
                      kopalni z budżetu, a więc i przez nas. Argument o współponoszeniu
                      kosztów cc na życzenie jest dla mnie więc nieadekwatny do sytuacji
                      ekonomicznej i wspólnych ponoszonych bezsensownie kosztach bez
                      podnoszenia larum

                      To jest twoje ple ple ple.

                      Moje ple, ple, ple, Twoje ple, ple, ple, innych ple, ple, ple.
                      Społeczeństwa ple, ple, ple

                    • kra123snal Re: fobia 29.05.08, 12:04
                      deleine napisała:


                      Mam do ciebie prośbę, bo dzięki tobie ten wątek niedługo sprowadzi
                      się do
                      dyskusji o fenomenologii ducha z jednej i gospodarce wolnorynkowej z
                      drugiej
                      strony - czy możesz tak nie pływać w każdej swojej wypowiedzi?
                      Czasem warto
                      trzymać się tematu, bo w przeciwnym razie z miejsca pojawia się
                      wolna amerykanka
                      i argumenty "a u was biją murzynów".


        • dynema He he.... 28.05.08, 23:36
          Nie wiem czy te publikacje byly do mnie czy nie , ale :

          Sprawdzilam z ciekawosci literature i.................

          > Fombonne Kramer Pediatrics. 2008 Mar;121(3):e435-40. (karm pier a
          > zachowanie i więż z matka


          Badania nie wykazuja dodatniego ani ujemnego wplywu na zachowanie
          dziecka oraz wiez miedzy matka a dzieckiem. ( jest w streszczeniu
          pracy)


          >
          > Matush, Kramer, Vanilovich BMJ. 2007 Oct 20;335(7624):815. Epub
          2007
          > Sep 11 (mniejsze ryzyko astmy i alergii)


          Jak przeczytasz w streszczeniu wlasnie ryzyko alergii i astmy
          okazalo sie WYZSZE w grupie badaniej.

          I ze niby czego mialy dowiesc te artykuly?

          P.S. Starej literatury nie sprawdzalam wiec sie do niej nie odnosze.
          Jeszcze nie tak dawno temu WHO uwazalo np.chorobe Crohna za chorobe
          o podlozu emocjonalnym - czasy sie zmieniaja i dane sprzed wiecej
          niz roku to zadne dane.
          • kam.xt Re: He he.... 29.05.08, 00:16
            Czyli strzeliłam samobójasmile
            no to kolejne publikacje w temacie astmy tym razem do bramki
            przeciwnika

            Bener A, Ehlayel MS, Alsowaidi S, Sabbah A. Eur Ann Allergy Clin
            Immunol. 2007 Dec;39(10):337-43

            Morass B, Kiechl-Kohlendorfer U, Horak E Acta Paediatr. 2008 Mar;97
            (3):337-41. Epub 2008 Jan 31

            a z tą więzią to ja sama nie wierze ze jest większa czy lepsza przy
            karmieniu piersia takze w tej kwestii sie poddaję

            pozostałe publikacje juz jednoznacznie na korzyść karmienia
            naturalnego

            dyskusja z pyskówki weszła na poziom naukowy smile
            • jagielon29 Re: He he.... 29.05.08, 07:46
              Perwsza publikacja dotyczy wplywu stylu zycia rodziny na astme.
              Wczesniej zdiagnozowane czynniki ryzyka to kontakt dziecka z
              papierosem ( stosunek 1,1 : 4,8 - czyli rozumiem wzrasta ryzyko
              4krotnie, w stosunku do braku kontaktu) oraz astma u rodzicow
              (1,0:9,1). Karmienie piersia zmniejszylo ryzyko w stosunku (0,2-1).
              W podsumowaniu informuje sie, ze w zwiazku z powyzszymi wynikami,
              beda prowadzone badania pod katem higieny przy karmieniu butelka.


              Druga publikacja omawia badania przeprowadzone w krajach
              rozwijajacych sie ( slabo rozwinietych).Rowniez sprawdzano
              zagrozenie allergia czy astma pod katem socjologiczno- ekonomicznym,
              chorob astmatycznych i kataru siennego.
              W wynikach informowano, ze ogromny wplyw na ryzyko astmy ma status
              eknomiczno socjalny oraz palenie paperosow przy dziecku.

              W podsumowaniu- w wypadku rodzicow z katarem siennym czy astmatykow
              zaleca sie podawanie piersi przez pierwsze 6 miesiecy, jako jedyna
              mozliwosc redukcji tych chorob w krajach slabo rozwinietych.

              W obu przypadkach publikacje dotykaja higieny, czynnikow ekonomiczno-
              socjalnych oraz palenia papierosow.
              • jagielon29 Re: He he.... 29.05.08, 08:18
                Tak reasumujac. Wszystkie publikacje i artykuly wskazuja na
                zupelnie inne przyczyny zachorowalnosci dzieci: ubostwo, co za tym
                idzie brak higieny, astma u rodzicow, palenie papierosow przy
                dziecku. Roznica miedzy mlekiem naturalnym a modyfikowanym jest
                taka, ze karmienie piersia, w sytuacji, gdzie wyzej wymienione
                czynniki maja miejsce, ma pomoc w czesciowej redukcji ryzyka. Mleko
                modyfikowane takich wlasciwosci nie ma, ale jako takie nie
                przyczynia sie w zaden sposob do zwiekszenia zachorowalnosci.
                Brakuje mi jedynie badan dotyczacych roznic w karmieniu piersia, a
                sciaganiu pokarmu naturalnego i podawaniu w butelce. Przypuszczam,
                ze wyniki, ze wzgeldu na sprawy higieny, przemawialyby na korzysc
                bezposredniego karmienia piersia.
            • kra123snal Re: He he.... 29.05.08, 08:43
              > Czyli strzeliłam samobójasmile

              Ja Cię przepraszam, ale jaki trzeba mieć poziom, żeby podawać
              źródła, będące zaprzeczeniem własnych teorii i to w dodatku na ich
              potwierdzenie! Czy Ty w ogóle czytałaś co podałaś?
              Ludzie o małych rozumkach często mają radykalne poglądy.

              > a z tą więzią to ja sama nie wierze ze jest większa czy lepsza
              przy
              > karmieniu piersia takze w tej kwestii sie poddaję

              Jak się w coś nie wierzy, to się innym nie udowadnia wydumanych
              teorii. Chyba, że dorabiasz ideologię do własnego postępowania i
              sama siebie przekonujesz. No ale to się chyba kwalifikuje na
              psychoterapię (to tak na temat kto się powinien leczyć).

              > dyskusja z pyskówki weszła na poziom naukowy smile

              Uświadomię Ci, że jeszcze daleko do takiego poziomu. Najpierw musisz
              wspiąć się na wyżyny własnej inteligencji, bo nie wystarczy podać
              źródło, które jest totalnie nie na temat smile
              Poszukaj tu: Agatha Christie "Tajemnica Wawrzynów" (znany autor
              specjalnie dla Ciebie, tym bardzie powinien podziałać jako
              autorytet smile )
              • deleine Re: He he.... zarechotał spod liścia 29.05.08, 09:58
                kra123snal napisała:

                > > Czyli strzeliłam samobójasmile
                >
                > Ja Cię przepraszam, ale jaki trzeba mieć poziom, żeby podawać
                > źródła, będące zaprzeczeniem własnych teorii i to w dodatku na ich
                > potwierdzenie! Czy Ty w ogóle czytałaś co podałaś?
                > Ludzie o małych rozumkach często mają radykalne poglądy.
                >
                > > a z tą więzią to ja sama nie wierze ze jest większa czy lepsza
                > przy
                > > karmieniu piersia takze w tej kwestii sie poddaję
                >
                > Jak się w coś nie wierzy, to się innym nie udowadnia wydumanych
                > teorii. Chyba, że dorabiasz ideologię do własnego postępowania i
                > sama siebie przekonujesz. No ale to się chyba kwalifikuje na
                > psychoterapię (to tak na temat kto się powinien leczyć).
                >
                > > dyskusja z pyskówki weszła na poziom naukowy smile
                >
                > Uświadomię Ci, że jeszcze daleko do takiego poziomu. Najpierw musisz
                > wspiąć się na wyżyny własnej inteligencji, bo nie wystarczy podać
                > źródło, które jest totalnie nie na temat smile
                > Poszukaj tu: Agatha Christie "Tajemnica Wawrzynów" (znany autor
                > specjalnie dla Ciebie, tym bardzie powinien podziałać jako
                > autorytet smile )


                i dlatego właśnie jesteś i pozostaniesz krasnalem o maciupeńkim rozumku
                a jedyny sens mają dyskusje, w których widzi się obie strony; ustawianie dowodów
                pod tezę jest metodologicznie niepoprawne, tak więc zalinkowanie samobója nie
                jest niczym "strasznym"
                • kra123snal Re: He he.... zarechotał spod liścia 29.05.08, 10:56
                  > i dlatego właśnie jesteś i pozostaniesz krasnalem o maciupeńkim
                  rozumku
                  > a jedyny sens mają dyskusje, w których widzi się obie strony

                  Dziękuję za orzeczenie lekarskie. Kto jak nie ja widzi dwie strony?
                  Karmię piersią ale rozumiem karmienie butelką i różne powody.
                  Powiedz gdzie mogę być jednostronna?

                  ustawianie dowodó
                  > w
                  > pod tezę jest metodologicznie niepoprawne, tak więc zalinkowanie
                  samobója nie
                  > jest niczym "strasznym"

                  Ja Cię przepraszam najmocniej. Nie wiem o co Ci chodzi. Udowadnianie
                  swoich racji poprzez źródła naukowe ma za zadanie podać źródła
                  udowadniające podawane racje.
                  Idąc Twoim tokiem myślenia podam Ci następne źródło smile : Tomasz
                  Lis "Co z tą Polską". Nieważne co byle było.
                  • deleine Re: He he.... zarechotał spod liścia 29.05.08, 11:25
                    Ależ proszę cię najuprzejmiej.- diagnoza warta twojej, obie miłe i trafne
                    No kto jak nie ty? No to już dałaś popis smile Można się dopisać do fanklubu?
                    W udowadnianiu naukowym, metodologicznym błędem jest pominięcie argumentów
                    drugiej strony.
                    Przykład z lisem, no cóż, wyśmienity...
                    Wrócę po doktoracie, może wtedy meandry i wiry twoich wypowiedzi staną się
                    mniej, jakby to napisać, rozczulające?
                    • kra123snal Re: He he.... zarechotał spod liścia 29.05.08, 11:56
                      > No kto jak nie ty? No to już dałaś popis smile

                      Rozumiem, że monopol na obiektywizm masz tylko Ty. Ja praktukująca
                      karmienie piersią jestem jednostronna wobec której ze stron, bo się
                      pogubiłam w meandrach Twojej pokrętnej logiki.

                      Można się dopisać do fanklubu?

                      Niestety jeszcze nie mam, ale możesz go założyć. Będziesz jego
                      przewodniczącą.

                      > Wrócę po doktoracie

                      Wrócę po profesurze "może wtedy meandry i wiry twoich wypowiedzi
                      staną się mniej, jakby to napisać, rozczulające?"

                      Co za poziom! Juz mi się nie chce. Jak będziesz miała jakiś argument
                      na tematy jakie tu są: głowny i poboczne, to daj znać. Daruj sobie
                      pouczania

                      > Przykład z lisem, no cóż, wyśmienity...

                      Z Lisem - to nazwisko smile Dziękuję, mam nadzieję, że zorientowałaś
                      się, że ironiczny. To tak na wszelki wypadek, gdybyś zaczęła szukać
                      w niej zaprzeczenia tematów tutaj poruszanych. Chcę oszczędzic Ci
                      czasu. I do tego taka miłosierna jestem...

                      Powodzenia w zakładaniu fanklubu. Całus!
                      • deleine stawiam kropeczkę 29.05.08, 13:59
                        zamiast znicza na grobie twojego subiektywnego obiektywizmu w tej szalenie
                        nieinteresującej wymianie zdań

                        i racz tylko zauważyć, że NIKT poza tobą nie miał odwagi czy czelności może, by
                        uzurpować sobie prawo do "obiektywności"
                        nic tylko schować ogon, kitę może, jeśli ktoś jest lisem
                        • kra123snal Re: stawiam kropeczkę - może trzy 29.05.08, 17:27
                          > uzurpować sobie prawo do "obiektywności"

                          nie uzurpuję sobie prawa do obiektywizmu, bo nie twierdzę, że tylko
                          ja mogę być obiektywna. Nie wiem, w którym momencie mogłabym być
                          subiektywna smile Wskaż, uargumentuj, podaj przykłady. Oświeć mnie!

                          > nic tylko schować ogon, kitę może, jeśli ktoś jest lisem

                          I tylko tego mogę Tobie życzyć
                          • deleine nanotechnologia 29.05.08, 17:43
                            nie znasz pojęcia subiektywnego obiektywizmu, trudno; kilka książek z socjologii
                            i filozofii może by ci się przydało; kilka lat nauki i będzie lepiej, trzeba w
                            to wierzyć
                            tematem wątku, o czym pewnie nie pamiętasz, była historia z sąsiadką i jej
                            wynurzeniem o kobietach karmiących piersią
                            jedynym sensownym, tu wyjątek dla ciebie, sposobem wypowiedzi, było wydanie opinii
                            opinie z definicji są ocenne

                            z punktu widzenia nauk społecznych mijasz się z prawdą pisząc o swoim
                            obiektywizmie; już samo stawianie się w tym świetle wiele o tobie mówi; nic
                            pozytywnego

                            z ogonem było o tobie, ale mistrzyni ironii, widać stępiały pazurki, bo jakoś
                            nie uchwyciła łapkami sensu zdania

                            po prawdzie skończ waszmości, wstydu oszczędź
                            • kra123snal Re: nanotechnologia 29.05.08, 17:52
                              deleine napisała:

                              > nie znasz pojęcia subiektywnego obiektywizmu, trudno; kilka
                              książek z socjologi
                              > i
                              > i filozofii może by ci się przydało; kilka lat nauki i będzie
                              lepiej, trzeba w
                              > to wierzyć
                              > tematem wątku, o czym pewnie nie pamiętasz, była historia z
                              sąsiadką i jej
                              > wynurzeniem o kobietach karmiących piersią
                              > jedynym sensownym, tu wyjątek dla ciebie, sposobem wypowiedzi,
                              było wydanie opi
                              > nii
                              > opinie z definicji są ocenne
                              >
                              > z punktu widzenia nauk społecznych mijasz się z prawdą pisząc o
                              swoim
                              > obiektywizmie; już samo stawianie się w tym świetle wiele o tobie
                              mówi; nic
                              > pozytywnego
                              >
                              > z ogonem było o tobie, ale mistrzyni ironii, widać stępiały
                              pazurki, bo jakoś
                              > nie uchwyciła łapkami sensu zdania
                              >
                              > po prawdzie skończ waszmości, wstydu oszczędź
                              >
                              >

                              Własnie. Może skończ już i wstydu oszczędź. Nie piszesz na temat,
                              nie odpowiadasz na pytania, obrażasz mnie, z braku argumentów?,
                              pouczasz o niewypowiadaniu się na temat, kiedy sama tego nie robisz.
                              Doprawdy dołująca jest rozmowa kiedy druga strona jest głucha (tu
                              chyba ślepa). Ja jedno, Ty z pietruszki, ja drugie, ty z gruchy. Nie
                              rozumiem o co Ci chodzi. Masz problem ze zrozumieniem tekstu
                              pisanego? POwiedz mi jeszcze coś o projekcji i będziemy w domu smile
                              Nie mogę na tym poziomie rozmawiać i rzeczywiście socjologia nie
                              jest moją działką, no ale nigdy na nią nie wchodziłam. Dziewczyno!
                              My tu o karmieniu piersią! Że estetyka Cię nie obchodzi, to wiemy.
                              Jak nie masz juz nic więcej do powiedzenia, to weź sobie własne rady
                              do serca. Każdy tu płynie, możemy jeszcze się wymieniać argumentami,
                              ale skoro już twoje wiadro się wyczerpało, to zamilknij i nie czerp
                              ze studni socjologii tutaj. Załóż nowy wątek.
                              • deleine czarka 29.05.08, 18:13
                                jest jeszcze jedno pojęcie, którego nie znasz -
                                hipokryzja

                                mnie w tym wątku próbowałaś obrazić kilkakrotnie

                                "Ja Cię przepraszam, ale jaki trzeba mieć poziom, żeby podawać
                                źródła, będące zaprzeczeniem własnych teorii i to w dodatku na ich
                                potwierdzenie! Czy Ty w ogóle czytałaś co podałaś?
                                Ludzie o małych rozumkach często mają radykalne poglądy."

                                to o kim innym, ale ładnie pokazuje twoje internetowe ja

                                i faktycznie, było o karmieniu piersią, a potem worek z tematami ci się rozwiązał

                                nie chce mi się wertować tego wątku, ale chyba 1 albo 2 osoby zrezygnowały z
                                dyskusji z tobą, bo piszesz o wszystkim i niczym, co jeszcze obłudnie nazywasz
                                argumentacją

                                i nawet nie chcę wiedzieć na jakie to pytani rzekomo nie odpowiedziałam
                                • kra123snal Re: czarka 29.05.08, 21:02
                                  kam.xt - tak to było o tej osobie, która podaje źródła które dowodzą
                                  coś, czego nie miały dowodzić

                                  > mnie w tym wątku próbowałaś obrazić kilkakrotnie

                                  nie, ja Ciebie nie próbowałam obrazić. Chciałam się doczekać czasu,
                                  kiedy uargumentujesz obraźliwe sformułowania. Do mnie!

                                  > i faktycznie, było o karmieniu piersią, a potem worek z tematami
                                  ci się rozwiąz
                                  > ał

                                  Jesteś śmieszna w udowadnianiu innym, czegoś co sama robisz. W realu
                                  nikt Cię nie słucha a tutaj czujesz się ważna?

                                  > i faktycznie, było o karmieniu piersią, a potem worek z tematami
                                  ci się rozwiąz
                                  > ał

                                  Jak i innym, jak i Tobie

                                  > nie chce mi się wertować tego wątku, ale chyba 1 albo 2 osoby
                                  zrezygnowały z
                                  > dyskusji z tobą, bo piszesz o wszystkim i niczym, co jeszcze
                                  obłudnie nazywasz
                                  > argumentacją

                                  Nie wertuj. To przekracza Twoje zdolności poznawcze

                                  > i nawet nie chcę wiedzieć na jakie to pytani rzekomo nie
                                  odpowiedziałam

                                  Jak jeszcze można nie byc na temat? Nie odpowiadaj. Ja skończę tę
                                  dyskusję a właściwie Twój monolog "prowokowany" moimi komentarzami.

                                  I piaskownica: "Ty, ty, ty, ty....". Więcej już się nie zniżę do
                                  tego poziomu. Możesz prowokować. Dla Ciebie szkoda mojego czasu.
                            • deleine . 29.05.08, 17:55
                              .
                              • kra123snal ... 29.05.08, 22:20
                                (...) - trójkropek
                                Informacja do pouczającej: nie bierz tego do siebie tongue_out Trójkropek
                                został użyty przeze mnie jako figura gramatyczna. Tak jak dopisujesz
                                coś do tytułu Ty, tak i ja sobie na to pozwoliłam. Nie wiedziałam,
                                że sprawi to tyle problemów w zrozumieniu... Doprawdy, cieszę się,
                                że umiesz napisać oraz narysować kropkę (no tu znaleźć przycisk, ale
                                też się chwali). Gratuluję! Brawo! Ślicznie!
                                Całus! Jak tam postępy w fanklubie? (pytanie retoryczne - sprawdź w
                                słowniku, życzyłabym sobie powrócić do pewnego poziomu, a więc już
                                nie kontynuuować tej dyskusji)
                                Karnie poszukałam : "subiektywny obiektywizm", niestety nigdzie nie
                                ma definicji. Mam wrażenie, że jest to bardziej wyrażenie potoczne
                                niż z zakresu jakiejkolwiek z nauk.
                                Doszłam do wniosku, że do zrozumienia Ciebie nie trzeba tytułów
                                naukowych (stąd cieszę się, że uznajesz, że jakies meandry umysłu
                                mam i po doktoracie je zrozumiesz. Może.). Jesteś tym typem, który
                                uznaje, że ma monopol na wiedzę. Ty nie chcesz byc zrozumiana. Twoje
                                jedynie słuszne poglądy nie pozwalają na dopuszczenie jakiejkolwiek
                                innej ewentualności ludzkiego myślenia. Teraz mnie obrzucasz
                                inwektywami, próbujesz wyśmiać, zdeprecjonować moje poglądy, bo coś
                                Ci się nie spodobało, ale bijesz na oślep i jak tak dalej pójdzie
                                zejdziesz na moją rodzinę, bo tematy się skończą. Zauważyłaś, że Ty
                                mnie obrażałaś a ja pozostawałam dłużna? I co? Poczułaś się jeszcze
                                bardziej zacietrzewiona, przestałaś w ogóle reagować na moje słowa,
                                najważniejsze się stało, aby "ponawrzucać" jeszcze. Jesteś głucha na
                                argumenty, tak jak ludzie nie potrafiący zrozumieć cudzych wyborów.
                                Powracając do tematu i kończąc na tym: ludzie mają różne poglądy,
                                dokonują różnych wyborów, w różnych momentach i w różnych sytuacjach
                                czują blokady psychiczne. Mleko modyfikowane nie jest trucizną, aby
                                z chęci jego podawania oraz z niechęci do karmienia piersią czynić
                                chorobę psychiczną lub sytuację, która powinna podlegać leczeniu.
                                Dopóki sam zainteresowany nie czuje takiej potrzeby. Wiele rzeczy
                                nie rozumiemy w innych, ale kluczem jest akceptacja. W końcu
                                jesteśmy zwierzętami myślącymi (dla deleine: zwierzę myślące -
                                figura stylistyczna, mająca podkreślic podnoszoną bliskość do natury
                                i naszą róznicę w świecie natury)
                                • deleine przysłowia, przysłówki, pół... 29.05.08, 22:56
                                  Autentycznie przeraziłam się ilością wyprodukowanych liter. Jakieś 40 minut
                                  wcześniej szumiałaś, że szkoda ci swojego cennego czasu dla mnie a tu proszę. No
                                  niestety nie przeczytam tego, bo z próżnego i Salomon nie naleje i szkoda, dla
                                  odmiany, mojego czasu, bo jedyne co będzie miało sens to zapewne spacje. Nie
                                  zwykłam czytać encyklopedii na dobranoc, więc i twoich mądrości o nieomylna,
                                  czytać nie będę. Uprzejmie proszę wysilaj się dla innych, wartych twego
                                  intelektu i taktu. Ja tylko z normalnymi ludźmi rozmawiam. Nadczłowiek i
                                  kwintesencja wiedzy objawionej i obleczonej w obiektywizm to zbyt wiele.
                                  Wybredna jestem strasznie...
                                  • kra123snal Re: przysłowia, przysłówki, pół... 30.05.08, 08:51
                                    > niestety nie przeczytam tego, bo z próżnego i Salomon nie naleje i
                                    szkoda

                                    Jak tu się nie odezwać na takie wyznanie!!! Jednak dotarło do
                                    Ciebie! Gratulacje! Parafrazując: "z próżnego i Deleine nie naleje".
                                    Tak, to się nazywa analfabetyzm wtórny i cieszę się na to wyznanie,
                                    że nie przeczytasz, bo pusty Twój umysł. POciecha w tym, że piszesz,
                                    znasz literki, zrozumienie tekstu pisanego przyjdzie później, jak i
                                    mówionego zapewne. Rzeczywiście jeszcze przed tym wyznaniem chciałam
                                    spełnić prośbę: Uprzejmie proszę wysilaj się dla innych, wartych
                                    twego intelektu i taktu.

                                    Ja tylko z normalnymi ludźmi rozmawiam

                                    Rzeczywiście badania wykazują, że 70% ludzi nie
                                    rozumie "Wiadomości". "Normalność" taka słabiutka troszeczkę, no ale
                                    rzeczywiście w kupie raźniej może. Baw się dobrze.

                                    > Wybredna jestem strasznie...

                                    Czy ja wiem... Starałaś się podciągnąć troszkę. Może znudziło Cię
                                    Twoje "normalne" towarzystwo. Wzgardziłaś nimi na chwilę, no ale
                                    każdy jest choć troszkę wybredny

                                    Jakieś 40 minut

                                    Przykro mi, ale mój czas poświęcam innej osobie całkowicie i jak
                                    mnie potrzebuje, to biegnę, lecę, mury zbijam. Dla Ciebie go
                                    limitowałam, stąd różnice czasowe smile

                                    W sumie nie wiem po co tak produkuję te literki. Może ktoś Ci je
                                    złoży, wytłumaczy, powtórzy. Gratuluję uświadomienia problemu. Całus!
                                    • moofka Re: przysłowia, przysłówki, pół... 30.05.08, 09:21
                                      ło matko ale z ciebie zajadłe babsko, 123krasnalu
                                    • deleine ktoś widze już cię słusznie podsumował 30.05.08, 09:50
                                      a ode mnie tylko tyle, że tym całusem, to możesz się w piętę pocałować

                                      i taki ps. w języku polskim nie ma czegoś takiego jak trójkropek, jest
                                      wielokropek, więc przestań błyszczeć swoją głupotą, bo jeszcze ktoś uwierzy, że
                                      serio taki z ciebie nieuk
                                      • kra123snal Re: ktoś widze już cię słusznie podsumował 30.05.08, 09:57
                                        neologizm

                                        Ty, ty, ty, ty

                                        Koniec
                                        • deleine uff 30.05.08, 10:04
                                          kra123snal napisała:

                                          > neologizm
                                          >

                                          przestań się ośmieszać do reszty


                                          >
                                          > Koniec

                                          i dzięki ci za to smile
          • jagielon29 Re: He he.... 29.05.08, 09:47
            Ja moze rozwine temat tej publikacji:
            Matush, Kramer, Vanilovich BMJ. 2007 Oct 20;335(7624):815. Epub 2007
            Sep 11 (mniejsze ryzyko astmy i alergii)

            Mam czas, moja mala spi, a mnie to troche wciagnelosmileTak swoja
            droga bardzo fajne przegladarka i ciekawe artykulysmile

            Tutaj wykonano bardzo duze badanie i zakrojone na szeroka skale.
            Badano ryzyko astmy dziecej oraz alergii (np. skornych)dzieci,
            nadzorujac je od momentu urodzenia do wieku 6,5 roku.
            Rozpoczeto badania na grupie 17 046 par matka-noworodek, z czego
            13 889 (81.5%) takich par kontrolowano do wieku dziecka 6,5 roku.
            Badania prowadzone przy interwencji i wspoludziale WHO oraz
            UNICEF , promujacej model karmienia piersia w inicjatywie "szpital
            przyjazny dziecku" w szpitalach. Wyniki: eksperymetalna interwencja
            doprowadzila do zwiekszenia ilosci matek karmiacych piersia do 3
            miesiaca, nastepnie do zdecydowanej przewagi matek karmacych
            piersia we wszystkich grupach do 12 miesiaca. W grupe
            ekserymentalnej (karmie piersia) nie zaobserwowano zmniejszenia
            symptomow i diagnoz alegrii. Faktem jest, ze objawy alergii wyraznie
            zwiekszyly sie w grupie eksperymentalnej. Wniosek: badania nie
            potwierdzaja ochronnego wplywu karmienia piersia w przypadku astmy i
            alergii.
    • mama_synka_2007 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 29.05.08, 23:05
      Nogi sa po to aby chodzic, a piersi po to by karmic dziecko. Gdyby sprawny
      fizycznie czlowiek mial awersje do chodzenia wyslano by go na leczenie...
      • sabciass Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 08:49
        No proszę, 160 postów z wywodami i kłótniami, a dla niektórych to
        takie proste big_grin Coś w tym jest.
      • annnnia Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 30.05.08, 19:57
        mozg jest po to aby myslec, swiadomosc jest po to zeby dokonywac wlasnych
        wyborow. Szkoda, ze niektorzy nie uzywaja jednego, i odmawiaja innym prawa do
        uzywania drugiego.
        • deleine a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:05
          Jest takie przysłowie - coś ze srebrem czy złotem może?
          • jagielon29 Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:33
            Wydaje mi sie (jesli chodzi o instynkt macierzynski, nie instynkt
            noworodka szukajacego piersi po narodzeniu ), to karmienie piersia
            moze wzmocnic instynkt macierzynski. Nie natomiast w wyniku
            instynktu kobieta karmi piersia. Przynajmniej w przypadku rasy
            ludzkiej.
            • deleine Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:43
              Nie chodziło mi konkretnie o instynkt macierzyński. Ktoś tu postawił kwestię
              mózgu/rozumu i świadomości- zaciekawiło mnie gdzie postawiłby instynkt.
              Jakoś nieszczególnie zagłębiam się w fizjologię karmienia, bo i nie widzę takiej
              potrzeby. Ale czy jeśli tak jak piszesz, u ludzi karmienie nie ma podłoża w
              instynkcie, to pozostaje czysta fizjologia, tak? I jeśli noworodek instynktownie
              szuka piersi, a szuka wink to jak się ma do tego instynkt kobiety?
              • jagielon29 Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 21:44
                Pytanie o instykt i o jego miejsce w tym wszystkim, to dobre
                pytanie, ale odpowiedz moze byc strasznie szeroka. Niejeden filozof
                sie na ten temat wypisywalsmile Jedni twierdzili, ze np. instynkt
                macierzynski to cecha wrodzona, inni, ze jest to cos, czego matka
                sie uczy i nad czym musi pracowac.
                A czy karmienie to fizjologia? Niektore mamy odpowiedza, ze tak.
                Maja do wykarmienia bobaska, daja piers, dziecko zjada.
                Natomiast inne sie zdecydowanie obrusza, bo dla nich to
                prawdziwe misterium, czuja ogromna bliskosc z dzieckiem i sa bardzo
                w tych momentach szczesliwe. Zupelnie inaczej podejda do karmienia
                kobiety pogryzione przez maluchy i dla ktorych karmienie bedzie byc
                moze przede wszystkim bolem.
                Moim zdaniem w przypadku ludzi nie jest to fizjologia li i
                tylko. Chociazby dlaczego tak czeste problemy ze sciagnieciem mleka
                laktatorem? Ja np. musialam miec zdjecie coreczki przed soba i mocno
                o niej myslec podczas sciagania. To sie nie dzieje np. w przypadku
                krowy, ktora moze wydoic i maszynasmile My mamy rozwiniety mozg, krowa
                niesmile W wypadku krowy bedzie to moim zdaniem fizjologia, w wypadku
                kobiety - nie. My uzywamy mozgu.
                Ja poniekad tworzylam sobie podczas karmienia intymna i
                relaksujaca atmosfere: zawsze karmilam w jednym miejscu, mialam
                bardzo wygodnie, przyciemnialam swiatlo, nie pozwalalam do nas
                nikomu zagladac.
                Wbrew pozorom karmiac butelka tez mozna stworzyc odpowiednia
                atmosfere. A jesli karmi tato- moze to byc tez dla niego przyjemne
                przezycie (tak bylo w wypadku mojego meza).
                No i ostatnie pytanie. Noworodek po urodzeniu, jest jeszcze taki
                malutki, jego mozg jest nierozwiniety, natomiast bezblednie trafia
                do piersi, jak w wypadku innych ssakowsmileI o ile natychmiast sie je
                przystawi po urodzeniu, wie jak ssac, pomimo, ze jeszcze nic nie
                rozumie i nic innego nie potrafismile Dla mnie to jest niezwykle, i to
                nazwalabym instynktemsmile
                • jagielon29 Re: a po co jest instynkt? 31.05.08, 11:18
                  Na koniec tylko reasumujac. Zwierzeta, jak rowniez noworodki
                  kieruja sie glownie instynktem. Ludzie nie pozwalaja sobie na
                  kierowanie sie tylko instyntktem,ale przede wszystkim rozumem.
                  Dokonuja swiadomych wyborow. Jedne mamy swiadomie wybieraja
                  karmienie piersia, inne swiadomie wybieraja karmienie butelka. Nie
                  robia tego instyntktownie. Jesli by tak bylo, nie byloby tej
                  dyskusji. Uwazam, ze stwierdzenie, iz nogi sa do chodzenia, a
                  piersi do karmienia (z punktu biologii prawdziwe), sprowadzaja
                  karmienie piersia do fizjologii.
          • kra123snal Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:34
            czasami warto zastosować się do własnych rad...
            • deleine Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:36
              pisałam coś do ciebie, że odpowiadasz?
              • kra123snal Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:46
                deleine napisała:

                > pisałam coś do ciebie, że odpowiadasz?
                >
                >

                fobia - deleine 29.05.08, 09:46 - post do mnie.
                Czasami warto stosować się do własnych rad...
            • deleine Re: a po co jest instynkt? 30.05.08, 20:44
              i schowaj te swoje neologizmy do kieszeni
              • sonieczka79 Re: a po co jest instynkt? 01.06.08, 01:21
                witam,ja mam termin za 18 dni i caly czas mysle o tym jak bede karmic,ale raczej butelka.ewentualnie piersia,ale przez 6 tygodni(jak wszystko bedzie dobrze).dlaczego taki wybor? poniewaz przeraza mnie bol piersi,zapalenia ,nawaly pokarmu,portanione sutki,itp oraz wielkie uzaleznienie od dziecka(mowie tu o takich przypadkach gdzie dziecko chce cycusia co godz lubpoltorej,no ilez tak mozna...)fajnie by bylo ,zeby tatus dziecka tez mogl je karmic i wytwarzac z nim wiez ,a nie tylko mama i mama,a pozniej nie mozna isc do ubikacji bo dziecko placze jak mamy przez sekunde nie widzi,niestety tak tez sie zdarza...
                nie uwazam ,ze powinnam sie leczyc i ze wyrzadzam mojemu dziecku jakas krzywde i absolutnie nie mam nic przeciwko kobieta karmiacym piersia,chca niech karmia,ale dlaczego obrazaja matki ,ktore tego nie robia(obojetnie z jakich przyczyn),przeciez dziecku nie dzieje sie krzywda...pozdrawiam wszystkie mamusie
                • sonieczka79 Re: a po co jest instynkt? 01.06.08, 01:23
                  a i zapomnialam jeszcze napisac,ze takie jest moje zdanie przed narodzinami maluszka,a co bedzie po porodzie to sie jeszcze okaze(kobieta zmienna jest hihihi)pozdrawiam
                • mart.a.m sonieczko 01.06.08, 09:56
                  z tym obrażaniem , o którym piszesz- przeczytaj kochanie raz jescze
                  dokładnie wszystkie posty, wyłap wszystkie epitety i .....może
                  zmienisz ocenę. No i powodzenia życzę w byciu mamą już za chwilęsmile
                  Acha uzależnienie od mamy to nie tylko od karmienia piersią uwierz
                  mi. Pozdr
                  • deleine uzależnienie 01.06.08, 10:24
                    dziwnie mi się czyta o tym uzależnieniu od dziecka/matki
                    jedyny moment w życiu gdy jest się organiczną całością mimo dwóch odrębnych ciał
                    a tu się okazuje, że to kłopot
                    • jagielon29 Re: uzależnienie 01.06.08, 12:46
                      Sonia, postapisz ja bedziesz uwazala za slusznesmile
                      Z tym uzaleznieniem to nie jest tak, mylsesmile Po urodzeniu Malucha on
                      bedzie uzalezniony od Ciebie.
                      Opowiem Ci histore 4 mam Ci jedna rzecz. Mam trzy bardzo bliskie
                      przyjaciolki.
                      1. Pierwsza urodzila 2 lata przede mna. Miala problem z pogryzionymi
                      sutkami, a jej coreczka nie umiala sie przystawiac. Moja
                      przyjaciolka walczyla jak mogla, zeby jednak mogla karmic piersia,
                      prawie codziennie byla w poradni laktacyjnej, albo wisiala na
                      telefonie (mieszka na Florydzie, tam sa tez infolinie laktacyjne-
                      nie wiem jak jest w Polsce- ja mieszkam w Niemczech). Na nic to sie
                      nie zdalo, Mala ciagle gryzla, nie umiala ssac piersi. Moja
                      przyjaciolka zdecydowala przerwac to i przeszla na mieszanki.
                      Nazwala to swoja najlepsza decyzja.
                      2. Druga urodzila corke 4 miesiace przede mna. Porod miala latwy,
                      Mala pieknie zaczela pic mleko z piersi. Ta przyjaciolka jest
                      szalenie aktywna osoba. Akurat sie budowali, maz normalnie pracowal,
                      wiec ona przejela "nadzor" nad ta budowa. Coreczke brala zawsze ze
                      soba, Mala spedzala mase czasu na powietrzu, a karmienie piersia
                      bylo dla niej najlepszym rozwiazaniem (na budowie nie bylo
                      mozliwosci wyparzania butelek, gotowania wody).
                      3. Trzecia urodzila 2 miesiace po mnie synka. Tez baaardzo aktywna
                      osobka. Nauczyla dziecko pic zarowno z piersi, jak i z butelki.
                      Odciagala mleczko i zamrazala. Podzielila sie obowiazkami z mezem:
                      on karmil butelka z jej mlekiem rano o 6stej przed praca i w nocy o
                      24tej. Oraz w te wszystkie momenty, kiedy moja przyjaciolka
                      wychodzila z domu sama ( codziennie uprawiala najpierw chodzenie,
                      potem jogging, teraz przygotowuje sie do maratonu- syn ma 11
                      miesiecy). Jako, ze mieszka w Anglii, codziennie chodzila na sporo
                      zajec z Maluchem: a to joga, a to basen, masaz baby, singing baby,
                      dancing baby itp. Wtedy karmienie piersia tez bylo dla niej spora
                      wygoda. Mamusie, ktore karmily butelka musialy np. urwac sie
                      wczesniej podczas przedluzajacego sie sptkania , bo przygotowaly np.
                      jedna butle, zgodnie z planem, a Maluch znowu glodny. Ta
                      przyjaciolka karmila synka w odstepach czasu 3 godzin, czy to byla
                      butelka, czy piers.
                      4. I jeszcze ja, walczylam o laktacje 8 dni, bo sie no nie pojawila
                      normalnie, jak powinna (lol). Kompletnie tego nie przewidzialam.
                      Walczylam podajac dziecku mleko sztuczne strzykawa i przystawiajac,
                      zeby sie uczylo i stymulowalo piers. Ta druga przyjaciolka (notabene
                      chrzestna mojej corki) zadzwonila i probowala wytlumaczyc, ze nawet
                      jesli tego mleka nie bedzie, to co z tego? Jest tyle dzieciaczkow
                      karmionych mieszaknami i pieknie sie rozwijaja , sa zdrowe. Nie
                      wiem, czy poprostu wlasnie wtedy metoda strzykawki zadzialala, czy
                      tez cos mi sie w mozgu odblokowalo (ze wcale nie musze karmic
                      piersia, ze jest inna mozliwosc), ale 8go dnia polecialo mlekosmilePo
                      4,5 miesiaca ze wzgledu na nietolerancje laktozy Malej niestety
                      przeszlysmy na mleko modyfiowane... Plusem tej decyzji bylo to, ze
                      Mala okazala sie szczesliwym dzieckiem (wczesniej strasznie
                      marudzila caly czas i nie usmiechala sie, wiecznie gazy.

                      Wszystkie cztery, kazda inaczej karmi dziecko,kazda inny styl zycia-
                      bardzo sie lubimy i szanujemy.

                      Sonia, zrobisz jak zechceszsmile Na szczescie nikt do niczego nie moze
                      Cie zmusic. Wez jednak pod uwage, ze dziecko bedzie tak czy inaczej
                      od Ciebie uzaleznione, poranione sutki to nie problem 100%
                      karmiacych kobiet, a dzien mozna sobie bardzo dobrze zorganizowac
                      karmiac piersia.smile

                      • sonieczka79 Re: uzależnienie 01.06.08, 14:01
                        jagielon29-dzieki za odpowiedz.Ja mieszkam w Anglii i mysle,ze nikt tu mnie zmuszal nie bedzie.Wczesniej mowilam ,ze w ogole nie bede karmic piersia,ale pozniej przyznalam,ze to glupie tak nie sprobowac i mowic,ze nie bede,wiec zobaczymy jak sie sprawy potocza.Mysle,ze jak maluszek sie pojawi to wszystkie moje plany zostana zwryfikowane,bo tak to juz jest...
                        a z tym uzaleznieniem,to czasem matki przesadzaja(heheh wymadrzam sie a zobaczymy jak to u mnie bedzie),ale mysle,ze u takiego maluszka dopiero co urodzonego to przeciez normalne i ja tego nie neguje,ale jak widze mamuski z 2 albo 3 latkiem uwieszonym na piersi ,alboze nic nie mozna zrobic bo dziecko uczepione spodnicy to mnoie to przeraza,bo we wszystkim powinien byc umiar...
                        a co do karmienia piersia,to boje sie ,ze jak nie wyjdzie i nie bede karmic piersia to mnie rodzina zlinczuje,i najchetniej bym w ogole nie karmila ale presja jest ogromna...ale tak jak napisalam wczesniej ,sprobowac sprobuje i zobaczymy co z tego wyjdzie...chyba tak troche nie skladnie to napisalam,ale mam milon mysli na sekunde i nie wiem o czym pisac najpierw...pozdrawiam
                        • jagielon29 Re: uzależnienie 01.06.08, 14:20
                          Wybierzesz co dla Maluszka i dla Ciebie bedzie najwazniejszesmile
                          Acha! Nie daj sie rodzinie, niech to bedzie Twoja decyzja, czy tez
                          bedziesz karmic piersia czy tez nie. Szanuj tez decyzje tych mam,
                          ktore karmia dlugo- tak my chcemy, zeby uszanowano naszesmile
                          Sonieczka, powodzenia zyczesmile)) I duuuzo radosci z dzieciaczkasmile
                          • sonieczka79 Re: uzależnienie 01.06.08, 14:50
                            Bardzo dziekuje za slowa otuchy i zyczenia.A co do dlugiego karmienia to ja szanuje decyzje tych mam,tylko ,ze ja osobiscie nie chvcialabym,zeby u mnie tak to wygladalo.jeszcze raz dzieki i milej niedzieli zycze
    • lunaa2 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 08.06.08, 12:18
      w ostatnich latach zrobila sie chora moda na "niekarmienie" z innych przyczyn
      niz np brak mleka. To jest godne potepienia, bo mleko matki jest najlepsze i
      moim zdaniem swiadome niekarmienie jest krzywdzeniem dziecka, pozbawianiem go
      bliskosci-to celowe dzialanie dla wygody.Matka powinna dac dziecku to co
      najlepsze, ja jak jeden dzien noe moglam karmic w szpitalu ,to plakalam, bo
      szkoda mi bylo utraty tej bliskosci ...
      • katty26 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 08.06.08, 14:15
        Karmię piersią bo:
        -to WYGODNE (dopiero jak zaczęlam podawać inne jedzenie doceniłam wygodę i prostotę karmienia piersią)
        -zdrowe dla dziecka (i nie boję się, że przekarmię Małą)
        -tanie (nie da się ukryć, że mieszanki kosztują)
        -lubię (bliski kontakt z córcią)...

        Nigdy nie miałam zapalenia piersi, brodawki bolały mnie tylko przez pierwsze dni, także żadnych dolegliwości nie mam.

        Ale... koleżanka z sali nie miała pokarmu - sama ją pocieszałam i namawiałam, żeby się nie zadręczała. Moja koleżanka szczerze mówiąc nie walczyła zbytnio o pokarm (urodziła wcześniaka), ale mnie to nie bulwersuje. Uważam, że to indywidualny wybór każdej z mam i jej OSOBISTA sprawa. Jeśli czuje silny opór przed karmieniem, to w imię czego ma się zmuszać? Bliskości z dzieckiem? Jakim cudem może przeżyć ten moment jako coś niezwykłego skoro ją to obrzydza? Owszem - karmienie piersią jest zdrowe dla dziecka, ale my (pokolenie "butelkowe") jakoś żyjemy? Wkurza mnie ta wojna! Obrażanie się nawzajem, wyzywanie od "dojnych...", "wyrodnych".... Po co? Trochę tolerancji! Nie muszę popierać karmienia butelką, np. z obawy przed utratą jędrności biustu, ale nie zamierzam prowadzić krucjaty! smile
    • beatka2919 Re: nie karmisz piersią-idz się leczyc? 09.06.08, 21:46
      Jest takie coś jak blokada psychiczna tak samo jak jest szok poporodowy
      słyszałam od koleżanki że jej koleżanka miała szok poporodowy który trwał az
      sześć lat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka