Dziewczyny już nie mogę, ryczeć mi się chce jak cholera. Synek ma skończone 7
tygodni, problemy z brzuszkiem są praktycznie od początku. Nie jest to może
idealnie typowa kolka, kiedy niemowlęcia nie można uspokoić dłuższy czas, ale
bóle spowodowane gazami w jelitach, trwają w zasadzie całą dobę. Potrafią go
także wyrwać ze snu, tak samo na spacerze jak i w nocy. Już nie mogę patrzeć,
jak dziecko się morduje, ile można do cholery! Dorosły łyka jakieś cholerne
proszki, jak go cokolwiek boli przez godzinę, a taki Okruch wyje z bólu
codziennie po kilka razy. KIEDY to w końcu odpuści, jak długo tak można?
Przerobiliśmy (lub przerabiamy):
- gripe water
- debridat
- infacol
- plantex
- virbucol (po tym się wręcz pobudzał zamiast uspokajać).
Ja się staram trzymać dietę, zmian skórnych świadczących o ewentualnych
alergiach synek nie ma. Już nie wiem co robić.
Pocieszcie