Dodaj do ulubionych

Nie taka butla straszna jak ja maluja

23.10.08, 11:38
nie mam zamiaru wywolywac moim postem dyskusji o wadach i zaletach
sposobow karmienia, wiem, ze zdania w tej kwesti sa podzielone - ja
do tego podchodze intuicyjnie, kieruje sie tym co aktualnie sluzy
mojemu dziecku [dotad byl tylko piersiowcem).
mam uwagi, ktore moga przysluzyc sie matkom zastanawiajacym sie nad
karmieniem mieszanym, zwlaszcza w podobnych okolicznosciach.

Moj Mlody skonczyl 4 miesiace - mial dotad niska wage +
prawdopodobnie skaze bialkowa (ja mam diete eliminacyjna).
od 2 tyg. jestesmy na etapie karmienia mieszanego (co drugi posilek
butla) i... nie taka butla straszna jak ja malujasmile
w naszym przypadku przysluzyla sie:
- Mlody zaczal bez wierzgania jesc w ciagu dnia i spokojniej sypiac
w nocy
- ja mam znacznie wiecej mleka, bo zbiera sie na posilek (dluzsze
przerwy) nawet wieczorny
- nie stresuje sie, ze Mlody za malo je (ew. moze dojesc po cycu
butle) + przybral na wadze
- nareszcie nie przejmuje sie, czy wystarczajaca duzo pije, zeby
produkowac mlekosmile
- nie jestem tez ciagle glodna jak dotad (praktycznie niewiele moge
jesc a Mlody sciagal ze mnie tak, ze waze mniej niz przed ciaza) -
co przeklada sie i na moj nastroj i na produkcje mlekasmile

u nas problemem byla chyba moja dieta eliminacyjna i jakosc mleka -
butla udalo nam sie 'poprawic' ten element, co sluzy nam obojgusmile
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 11:51
      Błąd:
      > - ja mam znacznie wiecej mleka, bo zbiera sie na posilek (dluzsze
      > przerwy) nawet wieczorny

      Wypełnienie piersi nie świadczy nijak o tym, ile mleka dziecko dostaje. Miękkie
      piersi oznaczają ustabilizowaną laktację, w czasie której mleko robi się podczas
      ssania, a piersi nie produkują na zapas, bo dostrojone są do popytu zgłaszanego
      przez dziecko.
      To, ze teraz piersi ci się wypełniają oznacza tylko, że nastawione były na inną
      ilość mleka niż teraz - skoro podajesz butelkę, to lada moment i tak się
      dostroją do obecnego rytmu karmień i będą miękkie. Jesli zinterpretujesz to -
      tak ajk teraz - jako brak mleka, to wkrótce przestaniesz karmic piersią w ogóle.
      Można karmić dziecko 1,2 3, razy na dobę, cały czas mająć miękkie piersi, i
      dziecku nie będzie brakować mleka, dostanie tyle, ile wyssie.

      Drugi błąd:

      > u nas problemem byla chyba moja dieta eliminacyjna i jakosc mleka

      Musialabyś mieć drastyczne niedobory, żeby odbiło się to na jakości mleka. Dieta
      eliminacyjna - o ile uzupełnia się witaminy i minerały - nie wpływa na skład
      mleka. Natura urządziła to tak, ze w momencie powstania nowego pokolenia to ono
      jest priorytetem. Jeśli matka nie dostarcza swojemu organizmowi odpowiedniej
      ilości składników odzywczych, to jej organizm własnym kosztem zainwestuje w
      mleko - ale póki będzie miał co podkradać, mleko będzie najwyższej jakości.

      Podejrzewam, że gdybyś w odpowiednim czasie otrzymała odpowiednie wsparcie
      laktacyjne (a nie pisałaś nigdy na f. Karmienie Piersią, z tego co widzę w
      wyszukiwarce), to mniej byś się stresowała. I humor już dawno miałabyś lepszy smile
      • matylda07_2007 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 12:34
        Skoro Mały nie przybierał na wadze, to chyba jednak nie była to ustabilizowana laktacja, a Zbyt mało pokarmu.
        Młody skończył 4 miesiące. Dotąd był tylko na piersi i jakoś nie zamówił sobie więcej mleka skoro NIE PRZYBIERAŁ NA WADZE.
        Wokół karmienia piersią i butelką nadal krąży wiele mitów.
        A o tym, że butelka nie taka straszna trzeba mówić wszem i wobec, żeby te matki, którym nie udało się karmić, nie popadały w depresję, jak stało się prawie ze mną i innymi matkami. Bo dobrze można mówić tylko o podowaniu piersi, a reszta niech się leczy.
        Nie można przeczytać posta i napisać, że rzeczywiście nie taka straszna, ważne, że dziecko nie jest głodne. Nieeee... trzeba się przyczepić. Choćby do błędu ortograficznego, jeśli nie ma nic innego.
        • mojmihulek Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 13:24
          Zamierzam wprowadzićswojej ałej butelke i mam pytania do autorki wątku:
          1) Jak długo już karmisz w taki sposób?
          2) Jakiej uzywasz butelki?.Boje się, ze jak mała poczuje,smoczek to odrzuci pierś bo z butli jej bedzie wygodniej
          Dziekuję za odpowiedzi
          • lenama_2008 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 14:56
            mojmihulek napisała:

            > 1) Jak długo już karmisz w taki sposób?

            od 2 tygodni - Mlody skonczyl teraz 4 miesiace (czyli mial 3 i 3/4).

            > 2) Jakiej uzywasz butelki?.Boje się, ze jak mała poczuje,smoczek
            to odrzuci pie
            > rś bo z butli jej bedzie wygodniej

            najpier podalam Mu pierwsze lyki mleka (Bebilon Pepti) z kieliszka -
            bo tak dostaje witaminy. chcialam, zeby poznal smak. byl tuz po
            jedzeniu, w dobrym humorze. po 2-3 dniach probowania nowego smaku
            zaczelismy z butelkami - zaskoczyla dopiero trzecia: Tommee Tippee
            ze smoczkiem przypominajacym piers, wersja '0' czyli taka z mala
            dziurka (do 3 miesiaca). nasza pediatra zaleca stosowanie 'za
            malych' smokow do butli, zeby Mlody tez musial pracowac. nie
            porzucil piersi - zwlaszcza w nocy jest nam tak wygodnie (2-3
            karmienia). co drugi posilek dostaje butle - nie lacze sposob
            karmienia w jednym posilku.
        • naszaheidi Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 13:48
          Wazne ze Ty i dziecko jestescie szczesliwi i najedzeni.
          Ja karmienie alergika przyplacilam straszna morfologia,oslabieniem
          organizmu itp.
          Z drugim dzieckiem bezstresowo podjelam decyzje:nie karmie,nie
          glodze sie juz wiecej.
          Nie daj sie sprowadzic do podziemia,dziecko przybiera na wadze i to
          jest to!!
        • lenama_2008 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:05
          matylda07_2007 napisała:

          > Młody skończył 4 miesiące. Dotąd był tylko na piersi i jakoś nie
          zamówił sobie
          > więcej mleka skoro NIE PRZYBIERAŁ NA WADZE.

          niestety to fakt - teraz przekroczyl w koncu 3 centyl (w 1,5 tyg.
          przybral 400 gram, wczesniej 500 gram przez caly miesiac).


          > A o tym, że butelka nie taka straszna trzeba mówić wszem i wobec,
          żeby te matki
          > , którym nie udało się karmić, nie popadały w depresję, jak stało
          się prawie ze
          > mną i innymi matkami.

          to tez fakt - bylam zaskoczona samoocena matek, z ktorymi mialam
          kontakt (szpital przy porodzie, szpital przy zapaleniu ucha
          Mlodego), ktore karmily butla - przechodzily zalamania. nie zdawalam
          sobie sprawy z tak duzej presji spolecznej na karmienie naturalne,
          ale zauwazylam 2 rzeczy: 1- wszyscy mnie dotad chwalili, jakby
          sposob karmienia nie byl moja intymna sprawa, ale pewnym ogolnym
          dobrem (teraz te same osoby w rodzinie milcza, nie komentuja
          zmiany). 2- myslalam, ze mnie to nie dotyczy, ale jak pierwszy raz
          moj Mlody zjadl z butli (godzine po karmieniu wieczornym z cyca
          wciagnal z butli cala porcje 180ml! czyli jakby sie wczesniej w
          ogole nie najadl) to czulam sie dosyc dziwnie, jakby robila cos
          zlego... musialo minac kilka dni zanim zaczelam cieszyc sie z efektu.
          • annubis74 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 28.10.08, 14:02
            > to tez fakt - bylam zaskoczona samoocena matek, z ktorymi mialam
            > kontakt (szpital przy porodzie, szpital przy zapaleniu ucha
            > Mlodego), ktore karmily butla - przechodzily zalamania. nie
            zdawalam
            > sobie sprawy z tak duzej presji spolecznej na karmienie naturalne

            ja niestety doświadczyłam tego na własnej skórze
            tylko że za presją nie idzie żadna konkretna pomoc lub wsparcie
            byłam nastawiona na karmienie piersią, niestety rodziłam przez
            cesarskie cięcie i pokarm nie pojawił się od razu
            w szpitalu jedynym "wsparciem" były połajanki położnych -
            przyniesiono mi małą niedługo po porodzie kiedy jeszcze nie mogłam
            się ruszać i usłyszałam że mam ją przystawić do piersi
            moja cała wiedza teoretyczna wyniesiona z książek i ze szkoły
            rodzenia zupełnie mi się nie przydała
            pokarmu od poczatku miałam mało, więc mała od początku była
            dokarmiana butlą - pewnie był to błąd ale chyba trudno dopuszczać do
            sytuacji zeby dziecko płakało z głodu w imię jakiejś, w moim
            przypadku, utopijnej idei


            > ale zauwazylam 2 rzeczy: 1- wszyscy mnie dotad chwalili, jakby
            > sposob karmienia nie byl moja intymna sprawa, ale pewnym ogolnym
            > dobrem

            ciebie chwalono, ja przez pierwsze 2 miesiące byłam nękana przez
            nieustanne wyrzuty sumienia, bo każdy począwszy od pani doktor
            pediatry a skończywszy na pani z zaprzyjaźnionego sklepiku czuł się
            w obowiązku zapytać mnie czy karmię piersia oraz udzielić kilku
            zbawiennych rad i mądrości typu "pokarm płynie z głowy"
            przeżyłam klasyczny baby blues, czułam się jak chodząca porażka,
            z pomocą mojego kochanego męża udało mi się ten temat "przerobić"
            moja córeczka rośnie i rozwija się prawidłowo, odporna też jest,
            ostatnio nas położyła infekcja a u niej skończyło się na malutkim
            katarku, jest pogodnym, radosnym dzieckiem
            więc chyba rzeczywiście nie taka butla straszna
      • lenama_2008 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 14:50
        mika_p napisała:

        > Błąd:
        > > - ja mam znacznie wiecej mleka, bo zbiera sie na posilek (dluzsze
        > > przerwy) nawet wieczorny

        masz racje, ze miekkosc piersi nie swiadczy o ilosci mleka, ale o
        ile po nocy (czyli z wysokim poziomiem prolaktyny) nie bylo
        problemow z produkcja - to z biegiem dnia bylo coraz gorzej.
        wieczorem zwyczajnie jestem zmeczona = poziom prolaktyny spada = mam
        znacznie mniej mleka (sprawdzalam) a Mlody tez jest zmeczony i nie
        ma sily wypracowac tyle ile potrzebuje Jego organizm.

        >
        > Drugi błąd:
        >
        > > u nas problemem byla chyba moja dieta eliminacyjna i jakosc
        mleka
        >
        > Musialabyś mieć drastyczne niedobory, żeby odbiło się to na
        jakości mleka.

        rzeczywiscie mam niedobory (juz w czasie ciazy mialam), Mlody takze -
        poza zelazem takze innych mineralow (mial morfologie). od czasu
        podania butli znacznie poprawila Mu sie skora (oznaki skazy
        bialkowej) - nasza pediatra stwierdzila, ze brakowalo Mlodemu cynku.

        nie bez powodu konsultanci laktacyjni podkreslaja, jak wazna jest
        dobra dieta matki (pamietam to ze szkoly rodzenia). w koncu wszystko
        co jemy wplywa na sklad mleka (stad ograniczenia w pewnych
        produktach).

        >
        > Podejrzewam, że gdybyś w odpowiednim czasie otrzymała odpowiednie
        wsparcie
        > laktacyjne (a nie pisałaś nigdy na f. Karmienie Piersią, z tego co
        widzę w
        > wyszukiwarce), to mniej byś się stresowała. I humor już dawno
        miałabyś lepszy :
        > )

        nie pisalam na f.Karmienie Piersia, ale to dlatego, ze dotad w ogole
        nigdzie nie pisalamsmile niedawno dopiero zalozylam konto. dotad mocno
        podczytywalam, w tym takze wskazane przez Ciebie forum. udalo mi sie
        m.in. opanowac kryzys laktacyjny (w 3 miesiacu). dodatkowo
        konsultowalam sie z nasza pediatra (ktora jest fanka
        dlugoterminowego karmienia piersia) i to Ona w naszym przypadku
        (prowadzi nas od poczatku) zalecila dokarmianie. Mlody dotarl teraz
        nareszcie do 3 centyla.

        tak jak wspomnialam na wstepie nie chodzi mi o rozpetanie dyskusji -
        u nas po prostu butla sie przysluzyla.
    • wiolka1313 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 14:15
      Pewnie że nia taka straszna. Ale o tym się głośno nie mówi - bo
      zaraz cię ochrzanią, napiszą, że masz się leczyć, że nieważne że
      dziecko na piersi głodne i obsypane czymś tam - bo nie walczyłaś, bo
      się poddałaś, bo coś jednak z twojej winy nie tak z laktacją, itd. I
      tak naprawdę dużo kobiet karmi butlą a boi się do tego przyznać!!!!
    • kinga_owca Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 14:37
      to nie są uwagi, które mogą się komukolwiek przysłużyć...
      to jest tłumaczenie przed samą sobą swojego postępowania...
      każdy robi, jak uważa, ale niech nie daje rad które nie są radami i
      nijak się mają do rzeczywistości
      • elf1977 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:04
        To chyba nie były rady, raczej dielenie się własnym doświadczeniem i
        refleksją. Czy jest coś, co by Cię upowaznialo do takiego tonu? skad
        wiesz, że nijak się mają do rzeczywistości? Widziałaś matkę i jej
        dziecko? Jesteś pediatrą i skonsultowałaś ten przypadek?
        Dziewczyna robi wszystko, by karmiąc nadal piersią, móc patrzeć, jak
        jej dziecko spokojnie rośnie i się rozwija. Dlatego na polecenie
        pediatry dokarmia swoje dziecko.
        • kinga_owca Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:37
          elf1977,
          napisałam, że zrobi jak uważa, bo każda matka robi to, co uważa za
          słuszne
          jesli to nie były rady, to jak wytłumaczysz stwierdzenie: "mam
          uwagi, ktore moga przysluzyc sie matkom zastanawiajacym sie nad
          karmieniem mieszanym, zwlaszcza w podobnych okolicznosciach."
          stwierdzenia na temat karmienia piersią, które przytacza, są
          nieprawdziwe
          refleksje - proszę bardzo, na forum każdy może pisać co chce
          matki i dziecka nie widziałam, ale co to ma do rzeczy
          ona juz zdecydowała, że chce karmić butlą, nie mam nic do
          powiedzenia na temat ich "przypadku" jej dziecko jej wybór
          a moja pediatra kazała w 3 m-cu wprowadzać nowości - ale czy to
          oznacza, że miała rację?
          • elf1977 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:49
            Jej wypowiedź jest kierowana przede wszystkim do mam, które, karmiąc
            piersią, mają problemy z przybieraniem dziecka na wadze (i alergią
            pokarmową). Czasem nie decydują się one na dokarmiqnie dziecka
            kosztem zdrowia maleństwa, bo boją się podjąć decyzję o karmieniu
            mieszanym.
            I ona nie zdecydowała się na karmienie butlą, lecz na karmienie
            mieszane, prawdopodobnie karmiąc w ten sposób, może utrzymać
            laktację wiele miesięcy.
            Nie widzę żadnych stwierdzeń autorki na temat karmienia piersią,
            które byłyby nieprawdziwe.
            • kinga_owca Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 16:52
              twierdzenia, choć powszechne, jednak prawdziwe nie są
              zajrzyj do postu miki_p
              ja miałam dokładnie te same problemy i stąd wiem, że karmienie
              mieszane wcale nie jest jedynym wyjściem, wystarczy dobry doradca
              laktacyjny który powie, gdzie tkwi problem
              ale tak, jak pisałam już do samej autorki wątku, każdy robi jak
              uważa i mi nic do tego, jednak jesli jakaś matka waha się, czy
              podjąć taka czy inną decyzję, to lepiej, żeby skorzystała wpierw z
              fachowej pomocy
              poza tym w przypadku alergii pokarmowej nawet karmiąc raz dzienne
              trzeba zachowywac dietę, więc i tak nie jest to wyjście
      • lenama_2008 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:17
        kinga_owca napisała:

        > to nie są uwagi, które mogą się komukolwiek przysłużyć...
        > to jest tłumaczenie przed samą sobą swojego postępowania...
        > każdy robi, jak uważa, ale niech nie daje rad które nie są radami
        i
        > nijak się mają do rzeczywistości

        daleka jestem od przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek, ale
        forum chyba wlasnie sluzy do dzielenia sie swoimi doswiadczeniami,
        wszystkie tu czegos szukamy... nawet jak nie pytamy wprost - tylko
        podczytujemy.
        dlaczego to co napisalam nijak ma sie do rzeczywistosci?
        co mozesz mi poradzic w naszej sytuacji?
        • kinga_owca Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 15:48
          lenama_2008, nie chcę nikogo atakować
          sama miałam problemy z karmieniem piersią i dokarmiałam butlą, ale
          udało mi się przejść na samą pierś
          nie to, co napisałaś, ma się nijak do rzeczywistości tylko Twoje
          stwierdzenia na temat karmienia - choć powszechne to nieprawdziwe
          mika_p napisała więcej na ten temat
          nie jestem kompetentna radzić komukolwiek czegokolwiek
          Twoje stwierdzenie: mam uwagi, ktore moga przysluzyc sie matkom
          zastanawiajacym sie nad karmieniem mieszanym, zwlaszcza w podobnych
          okolicznosciach." ustawia Twoją wypowiedź w kategorii porad
          a są to problemy które może rozwiązac dobry doradca laktacyjny
          sama znam matki, które bez żadnych zalecań dają co jakis czas butle,
          bo im tak wygodniej - nikogo nie krytykuję
          każdy przypadek jest inny - mam nadzieję, że u was wszystko będzie w
          porządku
          pozdrawiam i nie bierz mojej wypowiedzi do siebie
    • smerfetka8801 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 16:37
      ja tak karmię już 11 tygodni.mleka nie brakuje mała nie oduczyła się
      ssania piersi a ja mam czas na to ,zeby zająć się domem sobą i
      dzieckiem smile a nie tylko karmieniem smile pediatra mimo laktacyjnego
      terroru stwierdziła,ze zupelnie mnie rozumie smile
      • bweiher I bardzo dobrze!! 23.10.08, 17:48
        Najważniejsze jest zdrowie dziecka i mamy.Skoro Młody ma się dobrze to
        najwyraźniej służy mu takie karmienie.Nie wiem po co za wszelką cenę chcecie
        wcisnąć swoje trzy grosze i udowodnić że źle zrobiła podając butelkę..Czy ktoś
        was o to prosił?Czy autorka napisała:proszę o radę?
        Karm kochana tak jak mówi Tobie rozum.Bo nie wszyscy go mają-niestety.
    • majeczka_27 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 17:44
      Ja też karmię sposobem mieszanym. I to od trzeciego tygodnia życia Maluszka. Na
      początku miałam ambicję karmić wyłącznie piersią (i przyznaję, że ta moja chęć
      brała się z dużego nacisku, jaki jest wokół). Przez dwa tygodnie męczyłam siebie
      i synka. Laktacja była malutka, piersi bolały mnie tak, że wyłam z bólu przy
      każdej próbie karmienia, a co za tym idzie, Maluszek też ryczał i szamotał się
      przy piersi. Miałam opory przed dostawianiem Go, bo kojarzyło mi się z męczarnią
      i dla mnie i dla niego. Więc zakupiłam laktator, co by dać ukojenie piersiom i
      nadal karmić. Ale jak wiadomo, laktator nie ściągnie tyle, co dziecko. W związku
      z tym, co by chłopak głodny nie był, zaczęłam podawać butle.
      W tej chwili -syn ma dwa miesiące, karmię go pół na pół.
      Laktacja się ustabilizowała na swoim poziomie.
      Karmienie piersią stało się dla mnie relaksem i przyjemnością, a nie przymusem.
      Syn ładnie przybiera, przesypia noce, nie ma problemu ani z jedzeniem z butelki,
      ani z jedzeniem z piersi.
      Ja mogę wyjść sobie z domu i mieć nieco czasu na swoje sprawy (karmienie butlą),
      a jednocześnie zachowuję bliski kontakt z synkiem (karmienie piersią).
      Tata dziecka bierze udział w karmieniach, dzięki czemu między moimi chłopakami
      tworzy się super więź.
      Ja jestem spokojna i szczęśliwa (czego o pierwszych dwóch tygodniach bycia matką
      nie mogę powiedzieć), a Dobra Mama, to Szczęśliwa Mama!
      • frycka78 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 22:22
        Witam jestem na forum pierwszy raz, i widzac ze pisza juz
        doswiadczone mamy, pytam.Mam synka ktory skonczyl dzis 4 m-ce, od
        poczatku karmie go sposobem mieszanym i tak jak piszecie mialam z
        tym ogromny problem, bo bylam przekonana ze bede karmic tylko
        piersia, ale niestety nie udalo sie .po ciezkim porodzie i ciezkiej
        anemii, nie moglam do siebie dojsc ,dopadla mnie depresja
        poporodowa, bylo zle.Powoli sie udalo, ale teraz dalej niewiem ile
        powinien jesc moj maly, na bilansie w 3 miesiacu lekarz powiedzial
        ze wazy za duzo ,ze go przekarmilam, wazy 7 kg (po urodzeniu 3720),
        teraz staram sie dawac mu wiecej cyca (produkcja pokarmu) i zaczal
        mniej przybierac na wadze, sama nie wiem co robic, mam wrazenie ze
        oszukuje wlasne dziecko, ale to prawda ze otoczenie moze doprowadzic
        do rozpaczy, POMOZCIE
        • lady_sphinx Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 25.10.08, 00:34
          Skoro lekarz nic innego Ci nie doradził oprócz stwierdzenia że dziecko przekarmiasz, to może ja coś spróbuję, ewentualnie inne mamy pomogą.

          Skoro nadal karmisz też piersią to może spróbuj tak jak napisałaś więcej dawać pierś. Daj mu mniejszą ilość mieszanki niż zwykle i od razu potem pierś żeby dojadł do końca. Mleko matki ma to do siebie, że jest szybciej trawione jak zapewne wiesz, więc dziecko może być szybciej głodne. Ale jeśli będzie między karmieniami zadowolone I pogodne to na pewno krzywdy mu tym nie zrobisz. Kontroluj tylko częściej przyrost wagi (czy mieści się w normie).
          Jeśli jednak dziecko będzie się domagało więcej jedzenia to mu nie żałuj. Wiele niemowląt szybko i dużo przybiera na wadze szczególnie w pierwszych miesiącach życia, a potem te kilogramy gdzieś się "chowają" jak dzieci zaczynają raczkować, chodzić to zaczynaja spalać te kalorie.
          Przede wszystkim zdrowy rozsądek, Ty wiesz co dla twojego dziecka jest dobre i Ty je znasz najlepiej bo to Ty jesteś matką.

          I tak na marginesie - urodziłaś duże dziecko więc nie dziwne, że ma duże potrzeby w kwestii pokarmowej.
          Mam rówież nadzieję, że kwestia anemii jest już za Tobą.

          Pozdrawiam i życzę sukcesów w karmieniu.
    • rusalka_a Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 20:25
      Ja karmilam od poczatku piersia mloda ma juz 6,5 miesiaca- zalety nie trzeba
      chyba nikomu przedstwiac ale..odkad zaczelam wprowadzac mleko modyfikowane wiem
      ile zjadla, mala wiecej spi!- po czasie zrozumialam ,ze ona sie nienajadala
      wystarczajaco moim mlekiem...tez sie zamartwialam czy dosc duzo i pije, czy
      dobrze jem- schudlam tak jak Ty wiecej niz wazylam przed ciaza- dodam ze
      wazylam 52kg a w ciazy przytylam 27!!!wszystko ze mnie wyssala z nawiazkawink
      najwiekszy problem byl wieczorem dlatego przeszlam na modyfikowane- usypianie
      wieczorne trwalo z 2 godziny, mloda ssala i ssala i zasypiala...poniej sie
      budzila i tak w kolko, nie wiedzialam czy juz sie najadla czy
      nie...koszmar...teraz butla i wiem ile zjadlawink

      w nocy daja jednak cycusia...tej bliskosic nie zastapisz jednak niczym..
      Pozdrawiam,
      • mruwa9 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 22:42
        rusalka_a napisała:

        >..odkad zaczelam wprowadzac mleko modyfikowane wiem
        > ile zjadla,...teraz butla i wiem ile zjadlawink
        >
        >
        Co wyscie sie tak uparly z ta iloscia pokarmu: czy to naprawde jest
        az tak wazne, wiedziec, ile dziecko zjada? Swojego ziemniaka tez
        wazysz przed obiadem?
        • lady_sphinx Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 23.10.08, 23:29
          Tak to jest ważne dla matek, które karmią piersią a ich dzieci nie przybierają na wadze. Czy to jest dla niektórych terrorystek laktacyjnych tak niezrozumiałe?
          Moja córka przez pierwsze trzy tygodnie życia najpierw podręcznikowo spadła na wadze po porodzie z 3440 na 3280 a potem w ciągu trzech tygodni przybyła na wadze 10 gram, czyli dobiła do 3290.
          Pomimo konsultacji z położną, oraz poradnią laktacyjną ( w szpitalu w którym rodziłam, który to jest całkowicie nastawiony na karmienie piersią), picia dużej ilości płynów, herbatek na laktację i leków homeopatyczych też na zwiększenie laktacji moje dziecko nie przybierało na wadze a na piersi wisiała non stop i jakoś paniom w poradni laktacyjnej przyszło do głowy to, że można mieć naprawdę za mało pokarmu i same zadecydowały o karmieniu mieszanym.

          Czemu traktujecie to za oczywistość, że karmić piersią może każda kobieta? Oczywistością powinno być też to, że każda kobieta może zajść w ciążę i urodzić dzieci, a tak nie jest.
          Ale na forum o karmieniu piersią to same ekspertki są.One wiedzą najlepiej - KAŻDA kobieta może karmić piersią - zgodzę się, ale niestety NIE KAŻDA kobieta może swoje dziecko wykarmić. Ot i cała prawda.



          • mruwa9 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 07:59
            dla matek (i dziecka, i innych osob opiekujacych sie dzieckiem)
            istotne jest, czy i ile dziecko przybiera na wadze, a nie ile
            pokarmu zje podczas konkretnego posilku. Moze sie zdarzyc, ze
            podczas jednego posilku niemowle ma ochote na 30ml pokarmu, a
            podczas nastepnego na 120ml. Karmienie z butelki wprowadza
            urawnilowke, dziecko am wypic te 120-220ml mieszanki i koniec. Ergo-
            zamiast polegac na instynkcie i potrzebach dziecka, mozna zaburzyc
            lakienie, wmuszajac albo za duzo pokarmu, albo dajac za malo.
            Podejrzewam, ze miedzy innymi wlasnie stad bierze sie wieksza
            sklonnosc do otylosci i nadwagi u dzieci karmionych butelka.
            A co do niedoboru pokarmu, to ja stawiam raczej na brak wiary matki
            we wlasne mozliwosci i nieskuteczna technike przystawiania, plus
            obecnosc innych czynnikow zaburzajacych odruch ssania, niz na
            rzeczywosty brak pokarmu. Chciec to moc. Niektore panie chyba po
            prostu nie bardzo chca, nawet, jesli sobie tego nie uswiadamiaja.
            • majeczka_27 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 08:49
              Dziecko potrafi wypluć butlę tak samo jak pierś. Więc jak nie ma ochoty na
              więcej, to po prostu nie je. No chyba, że są matki, które wmuszają w dziecko
              jedzenie, ale to chyba w wieku późniejszym, a nie przy karmieniu butlą.

              A co do tego, że chcieć, to móc, to może i tak. Ale jak ma się do wyboru ciągły
              stres, martwienie się o małą wagę dziecka, myśli że jest ono głodne, wyrzuty
              sumienia, że choć się staramy, to i tak nie wychodzi, ciągłe analizowanie co
              robimy źle, a podanie od czasu do czasu butli i brak tych problemów, to
              zdecydowanie wybieram drugą wersję.
              • 1beata31 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 05.11.08, 10:19
                Za wszelką cenę staram się karmić piersią ale są takie dni że
                nie ;produkuje; takiej ilości jaką Adaś by sobie życzył a do tego
                stres ,niewyspanie ,odrabianie lekcjii ze starszą córką,zebranie w
                szkole i po pokarmie i wtady Adaś dostaje flaszkę.I co? Ibardzo
                dobrze. Bo jak wracamy ze spaceru i synek zjada całe cycki i
                dodatkawo zjada 150 gr to chyba robie dobrze. Nie mam zamiaru aby
                wisiał mi zapłakany przy piersi tylko dla ideii. Głowa do góry
                dziewczynki, terrorystki tez kiedyś może dały flaszkę ale dyshonorem
                byłoby się przyznać.
                Pozdarwiam.smile
            • peresia Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 08:54
              Karmienie z butelki wprowadza
              > urawnilowke, dziecko am wypic te 120-220ml mieszanki i koniec.
              Ergo-
              > zamiast polegac na instynkcie i potrzebach dziecka, mozna zaburzyc
              > lakienie, wmuszajac albo za duzo pokarmu, albo dajac za malo.

              Nooo, jak sie zrobi setkę mleka, a dziecko wypije 60 ml, to reszta
              dawaj, na siłę - przez rurkę. Po prostu zbrodnia...
              Powinnas to gdzies zgłosić chyba...

              Ergo-
              > zamiast polegac na instynkcie i potrzebach dziecka, mozna zaburzyc
              > lakienie, wmuszajac albo za duzo pokarmu, albo dajac za malo.
              > Podejrzewam, ze miedzy innymi wlasnie stad bierze sie wieksza
              > sklonnosc do otylosci i nadwagi u dzieci karmionych butelka.

              Jestem z rocznika 1971 i nie znam nikogo z moich znajomych, który
              byłby karmiony piersią, tylko o zgrozo - niebieskim mlekiem w butli.
              Wśród nich naliczyłam dwoje z niewielką nadwagą.

              Nadwaga nie jest wynikiem sposobu karmienia. Wszystko zależy od
              sposobu odżywiania, wyrobieniu w dziecku właściwych nawyków
              żywieniowych, zachęcania do ruchu na świeżym powietrzu.
              Jak napisałam wyżej większość z mojego rocznika to ludzie wychowani
              na butli, ale... nie siedzący za młodu godzinami przed TV lub
              kompem, nie obżerający się bez opamiętania słodyczami (były na
              kartki), nie znający smaku danonków, chipsów, mcchickenow i innego
              badziewia.
              Ciekawa jestem ile matek karmiących piersią tak w 100% się
              prawidłowo odżywia?

              > A co do niedoboru pokarmu, to ja stawiam raczej na brak wiary
              matki
              > we wlasne mozliwosci i nieskuteczna technike przystawiania, plus
              > obecnosc innych czynnikow zaburzajacych odruch ssania, niz na
              > rzeczywosty brak pokarmu. Chciec to moc. Niektore panie chyba po
              > prostu nie bardzo chca, nawet, jesli sobie tego nie uswiadamiaja.

              Widzę, że strasznie jesteś zakompleksiona i niedowartościowana, mimo
              że karmisz piersią...a może się mylę???
            • lady_sphinx Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 11:26
              " dla matek (i dziecka, i innych osob opiekujacych sie dzieckiem)
              > istotne jest, czy i ile dziecko przybiera na wadze, a nie ile
              > pokarmu zje podczas konkretnego posilku. Moze sie zdarzyc, ze
              > podczas jednego posilku niemowle ma ochote na 30ml pokarmu, a
              > podczas nastepnego na 120ml."
              A to faktycznie zmienia całkowicie postać rzeczy. Hahahahah
              Skoro dziecko nie przybiera na wadze, to chyba dla każdego normalnego człowieka jednoznaczym celem jest sprawdzenie ile dziecko zjada, bo precież jeśli zjada za mało to z tego wynika mały lub żaden przyrost wagi. To was terrorystki przerasta? Logiczne myślenie?

              Skoro raz dziecko ma ochotę wypić więcej raz mniej to nikt mu nie broni tylko co w przypadku jeśli w piersiach jest zawsze za mało w stosunku do tego ile dziecko chciałoby zjeść. To jest takie trudne do zrozumienia?

              "Karmienie z butelki wprowadza
              > urawnilowke, dziecko am wypic te 120-220ml mieszanki i koniec. Ergo-
              > zamiast polegac na instynkcie i potrzebach dziecka, mozna zaburzyc
              > lakienie, wmuszajac albo za duzo pokarmu, albo dajac za malo.
              > Podejrzewam, ze miedzy innymi wlasnie stad bierze sie wieksza
              > sklonnosc do otylosci i nadwagi u dzieci karmionych butelka."

              No to teraz piszesz już piękne głupoty.
              czy sądzisz, że karmienie butelką polega na wlewaniu w dziecko na siłę całej ilości przygotowanej mieszanki? Wejdź dziewczyno czasem na forum karmienia butelką. Jasno i klarownie w wielu czasopismach wypowiaająsię eksperci, że ilość mleka przyporządkowana do wieku dziecka jest tylko średnią. Są dzieci które mają większe potrzeby i wypiją więcej, są inne które zawsze będą wypijać mniej niż zalecana dawka a przyrost wagi będzie w normie. I nikt dziecku na siłe do buzi nie wlewa, jak nie chce to nie je.
              Nie ma większej otyłości u dziec karmioych butelką. Zresztą to samo można powiedzieć o dzieciach karmionych piersią. Jedne są na 3 centylu inne na 97 i jakoś nikt nie mówi, że są otyłe bo matki na siłę je karmią.
              Gdyby matki karmiące piersią (mające za mało pokarmu) polegałyby na instynkcie jak to piszesz - to zamożyłyby dziecko a śmierć. Ja tego nie nazywam instynktem tylko ślepym zapatrzeniem, niezdolością do efektywnego karmienia i własną upartością w trwaniu w nim, kosztem zdrowia a nawet życia własnego dziecka.

              " A co do niedoboru pokarmu, to ja stawiam raczej na brak wiary matki
              > we wlasne mozliwosci i nieskuteczna technike przystawiania, plus
              > obecnosc innych czynnikow zaburzajacych odruch ssania, niz na
              > rzeczywosty brak pokarmu. Chciec to moc. Niektore panie chyba po
              > prostu nie bardzo chca, nawet, jesli sobie tego nie uswiadamiaja."

              Ty po prostu masz się za alfę i omegę karmieia piersią. Szkoda tylko, że osoby wykształcone w tym temacie, które pomogły kilku tysiącom matek karmiących, jakoś miały inny pogląd na ta sprawę. Jakoś nie widziały złej techniki przystawiania i braku chęci ani złego odruchu ssania. Nie zawsze chcieć to móc, jak rzeczesz. Nie wmówisz mi że osoba karmiąca piersią przez 3 tygdnie, widząca że jej dziecko wcale nie przybiera na wadze, szukająca pomocy w poradniach laktacyjnych nie chce karmić piersią. Ta osoba chce mieć zdrowe, zadowolone, najedzone dziecko. Przechodząc na karmienie systemem mieszanym jej dziecko nic nie traci a właściwie zyskuje możliwość zdrowego rozwoju dzięki odpowiedniemu żywieniu.

              Tak więc uświadom sobie, że nie jesteś wszechwiedząca. Mało tego w temacie karmienia piersią jesteś tylko zapatrzoną w siebie zakompleksiona dziewczyną, która próbuje swoje marne morały wmówić innym. Dobrze, że to tylko forum i każda matka karmiąca piersią, której dziecko nie przybiera na wadze może i powinna zwrócić się do specjalisty jakim jest poradnia laktacyjna gdzie uzyska fachowe i rzetelne informacje a nie majaczenia terrorystki laktacyjnej.

              I na koniec:
              Niektóre panie chyba po prostu nie widzą swojego majaczenia bo po prostu nie chcą.
            • jagna_1 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 26.10.08, 00:42
              mruwo9! az przyjemnie czytac twoje zwiezle komentarze dotyczace
              karmienia! dzieki Twoim odpowiedziom moja wiedza na temat karmienia
              piersia usystematyzowala sie!
              • riona1 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 26.10.08, 08:01
                A ja nie rozumiem jak można wpędzać się w kompleksy i wyrzuty sumienia tym ze
                się karmi butlą. Robimy dla swych dzieci to co uważamy za najlepsze - ważne ze
                dziecko jest najedzone, dobrze przybiera i jest szczęśliwe - dziewczyny więcej
                wiary w siebie i swoje przekonania.
                Ja tez od dwóch tygodni dokarmiam wieczorem butlą i mały wreszcie po miesiącu
                walki zaczął przybierać, ale do głowy mi nie przyszło by mieć wyrzuty sumienia z
                powodu podawania butli - terrorystki laktacyjne robią ludziom niezłe pranie mózgu...
            • buszynska Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 28.10.08, 13:18
              Niektore panie chyba po
              > prostu nie bardzo chca, nawet, jesli sobie tego nie uswiadamiaja.

              Nie oceniaj Kobieto bo sama zostaniesz oceniona i sie
              poskladasz!!!!!!!
              A jakie Ty masz doswiadczenie w karmieniu butla tudziez w sposob
              mieszany?
              Ja przez rok i3 miechy karmilam cycem teraz musialam w 3 tyg dodac
              mieszanke, zdecydowalam tak bo czulam, ze upierajac sie przy cycu
              realizuje tylko swoje ambicje i chce zadowolic czesc otoczenia a nie
              mysle o dziecku i jego potrzebach.
              I nie prawda jest, ze butla przekarmisz moja corcia jak ma ochote to
              zje te 180 a jak nie to porzestanie na 120 i basta wypluwa smoczka i
              szlus.
              A jakjej sie zachce to za chwile wola cycusia i juz, taka jest madra
              sama wie czego chce i ja jej nie przekarmie nie ma takiej opcji.
            • annubis74 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 28.10.08, 14:15
              > Moze sie zdarzyc, ze
              > podczas jednego posilku niemowle ma ochote na 30ml pokarmu, a
              > podczas nastepnego na 120ml. Karmienie z butelki wprowadza
              > urawnilowke, dziecko am wypic te 120-220ml mieszanki i koniec.

              niekoniecznie, przecież dziecko jeśli nie ma ochoty na jedzenie samo
              odstawia się od butelki tak samo jak od piersi
              jeśli rodzice podchodzą do tego rozsądnie to nie wpychają maluchowi
              jedzenia na siłę. Tak samo jak karmi się piersią na żądanie tak
              mozna to robić za pomocą butelki
              moja córeczka raz zjada 60ml a raz 150ml, pilnuję tylko żeby nie
              przekraczać dawki dziennej, ale mała zjada zazwyczaj mniej niż
              mogłaby a przybiera na wadze wzorcowo
        • 2122joan Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 03:08
          mruwa9 napisała:

          > rusalka_a napisała:
          >
          > >..odkad zaczelam wprowadzac mleko modyfikowane wiem
          > > ile zjadla,...teraz butla i wiem ile zjadlawink
          > >
          > >
          > Co wyscie sie tak uparly z ta iloscia pokarmu: czy to naprawde
          jest
          > az tak wazne, wiedziec, ile dziecko zjada? Swojego ziemniaka tez
          > wazysz przed obiadem?
          ***
          Mruwa jestes WIELKA!!!Oplulam az
          komputer....
          **
          Co do obsesji na punkcie ile moje dziecko zjadlo to ja sie musze
          przypisac.Tez mam tego swira jak maly zje tylko 90ml.poty mnie
          oblewaja....moze dlatego ze ten moj to takie kurczatko....
          • matylda07_2007 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 12:37
            Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Jeszcze będąc w ciąży, a później dwa miesiące walcząc o karmienie piersią też krzywo patrzyłam na butelkowe. Nie rozumiałam sąsiadki, która od początku postanowiła karmić butlą, czułam do niej wielką niechęć.
            Byłam wredna. Tak jak niektóre terrorystki o ograniczonych poglądach.
            Niestety życie mi dało nauczkę i zrozumiałam. Horyzonty mi się poszerzyły. Dzięki Bogu!
            Co poniektóre panie, którym udało się karmić (z trudem czy bez) nie zrozumieją karmienia butlą, bo tego nie doświadczyły. Nie doświadczyły końca, kiedy wyjścia już nie ma. Kiedy karmi się całą dobę, a produkcja mleka nie wzrasta, a wzrastają potrzeby dziecka. Kiedy brodawki nie goją się w ogóle przez całe dwa miesiące, powodując nieustanne zakażenia bakteryjne, temperaturę, wycieńczenie organizmu i brak chęci do życia. Kiedy dziecko nie przybiera na wadze... to przecież nie jest dobre dla jego rozwoju. Kto zmierzy, jakie straty przyniosło to jego rozwijającemu się organizmowi? To notoryczne niedojadanie.
            Zazwyczaj trzeba znaleźć się w danej sytuacji, żeby ją rozumieć.
            Byłam bardzo ograniczona, ale mam tą przewagę, że już rozumiem. Chciałabym, żeby cały świat rozumiał, ale tak się chyba nie da.
      • annubis74 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 29.10.08, 21:25
        > w nocy daja jednak cycusia...tej bliskosic nie zastapisz jednak
        niczym..

        serio serio?
        bo jak się karmi butelką to zwykle z odległości przynajmniej metra!
        znam matki, które karmiąc piersią gapią się w telewizor, i takie
        które karmią butelką i mają z dzieckiem rzeczywistą bliską więź
        więc nie generalizujmy
    • titamax Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 24.10.08, 13:33
      ja tez tak karmie mimo, ze bedac jeszcze w ciazy bylam przekonana,
      ze bede karmic tylko piersia i ze to jest proste i oczywiste.
      Niestety mimo ze walcze o to karmienie ponad 6 tygodni to nie udalo
      mi sie zrezygnowac calkowicie z butli. Powodowalo to u mnie wyrzuty
      sumienia i czulam sie nie najlepiej czytajac posty matek ktore tylko
      i wylacznie karmia piersia, czulam sie poprostu gorsza, ze mi sie
      nie udaje mimo prob. Po pewnym czasie stwierdzilam, ze w sumie
      najwazniejsze jest to aby moje dziecko bylo najedzone i szczesliwe,
      a wiadomo, ze dzieci wyczuwaja flustracje i stersy swoich matek wiec
      wiec chyba lepiej zeby matka byla szczesliwa widzac zadowolone swoje
      dziecko niezaleznie od tego czy jest karmione systemem mieszanym ,
      sama butla czy sama piersia. Mysle, ze zadnej matce nie sluzy
      terroryzm laktacyjny a juz na pewno nie tym , ktore mimo staran nie
      sa w stanie karmic piersia. Przeginanie w zadna strone nie jest
      dobre , wiec troche wyrozumialosci dla tych kobiet ktore karmia tak
      jak im podopowiada serce, intuicja i kieruja sie dobrem dziecka. Bo
      chyba nie o to chodzi aby glodzic swoje dziecko (oczywiscie w
      przypadku jesli nie daje sie rady wykarmic sama piersia) tylko
      dlatego, ze panuje powszechna aprobata karmienia piersia i
      powszechna krytyka dla butli , prawda mruwa ?smile wiec nie narzucaj i
      nie krytykuj tych dziewczyn ktore butle podaja, mowiac, ze nie za
      bardzo chca ta piersia karmicsmilePozdrawiam wszystkie mamy i
      te "butelkowe" i te "piersiowe" i te "mieszane".
    • popolina Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 25.10.08, 00:56
      lenama_2008 napisała:

      > nie mam zamiaru wywolywac moim postem dyskusji o wadach i zaletach
      > sposobow karmienia,

      Lenama, nie udalo Ci sie wink
    • amsterdama Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 26.10.08, 12:39
      Kilka miesiecy temu histeryzowałam na tym Forum, z powodu karmienia
      córki butelką- praktycznie od urodzenia.
      W międzyczasie starsza córka kilka razy przywlokła z pzedszkola
      rózne choróbska, byliśy wszyscy chorzy- oprócz małej, chodzi od 2
      miesięcy do żłobka- nie opusciła ani jednego dnia z powodu choroby.
      Wzystkim mamom, które musiały z różnych powodów zacząć karmić
      sztucznie chcę powiedzieć to samo co autorka watku: "nie taka butla
      straszna.".
      • pinius2003 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 26.10.08, 12:51
        ja też stosuje karmienie mieszane i "nie taka butla
        > straszna.".musiałam pójść do pracy a nie wyobrażam sobie wstawania wcześniej i odciągania pokarmu[pozatym to boli]synkowi nic nie jest,raz je pierś raz butelkę
        dziewczyny nie przejmujcie się nnymi róbcie to co uważacie za dobre dla waszego maleństwa
        pozdrawiamwink
    • lenama_2008 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 27.10.08, 13:14
      dziewczyny - dziekuje za wszystkie spostrzezenia, rozumiem, ze sa
      wyrazem osobistych pogladow a nie uwag pod moim adresemsmile
      po lekturze dorzucam na koniec refleksje:

      1. dziecko nie zje wiecej niz ma ochote niezaleznie od sposobu
      karmienia. mleko butelkowe jest bardziej kaloryczne - to caly sekret
      statystycznie nieco wiekszej wagi i jednoczesnie lepszej jakosci snu
      nocnego dzieci butelkowych.

      2. niedobory pokarmu, zwlaszcza wieczorne (najwiecej matek cyckowych
      narzeka na ten posilek dziecka) biora sie z najnizszego poziomu
      prolaktyny - hormonu odpowiedzialnego za laktacje. rano po nocy mamy
      najwyzszy poziom prolaktyny [jestesmy najbardziej wypoczete] a pod
      koniec dnia mamy najnizszy [zwykle padamy ze zmeczenia]. hormony -
      po prostu hormony, na ktore osobista motywacja nie ma wplywu...
      ja w nocy i w ciagu dnia czuje moja 'cycowa produkcje' - wystarczy,
      ze Mlody zacznie ssac. wieczorem 'produkcja' stoi a Mlody ssie i sie
      wscieka (tez jest zmeczony).

      3. karmienie mieszane - poprzez poprawe mojego nastroju
      (zmniejszenie stresu) - w mojej ocenie przyczynilo sie do poprawy
      mojej laktacji (jest juz po zmianie ustabilizowana).

      4. dziecko chetnie wraca do sposobu karmienia, ktorego wyuczylo sie
      jako pierwszego - moj Mlody po wprowadzeniu dokarmiania butla nie
      porzucil cyca [o ktorego po porodzie walczylam jak lwica i tematy
      laktacyjne nie sa mi obce].

      5. karmienie naturalne od dawna juz nie jest naturalne - zyjemy w
      zanieczyszczonym srodowisku, jemy produkty z konserwantami... i
      wszystkie te dodatki przekazujemy razem z naszym mlekiem.

      6. zwalanie winy na powszechne wprowadzanie 'wspomagaczy' (w domysle
      smoczkow) na zaburzenia techniki ssania dziecka jest powszechnym
      nieporozumieniem - dziecko potrafi ssac zarowno pokarmowo jak i
      relaksacyjnie - nasze prababcie (ktore mialy do dyspozycji tylko
      mleko piersiowe) uzywaly 'smoczkowych' wspomagaczy - w formie maku w
      kawalku szmatki... (gl. na sen dziecka).

      i najwazniejsze:
      7. sposob karmienia dziecka jest wyborem matki, ktora moze miec do
      tego powody obiektywne (bo takie istnieja) jak i subiektywne (do
      ktorych ma prawo).

      8. priorytetem w karmieniu dziecka jest Jego rozwoj a nie metoda
      sama w sobie jako cel. czy cos sluzy dziecku - to ocenia sie po
      efektach.

      9. nie oceniajmy sie i nie krytykujmy za nasze decyzje - wystarczy,
      ze wszyscy naokolo to robia, podwazajac nasze kompetencje (rodziny i
      inni 'doradcy') - krytykujac sposob karmienia, wage dziecka, rozwoj,
      wyglad i co sie da jeszcze...

      pozdrawiam serdecznie piersiowe, butelkowe, mieszane - po prostu
      matkismile
      lenama
      • mruwa9 moj komentarz: 27.10.08, 14:26
        lenama_2008 napisała:

        >
        > 1. dziecko nie zje wiecej niz ma ochote niezaleznie od sposobu
        > karmienia. mleko butelkowe jest bardziej kaloryczne - to caly
        sekret
        > statystycznie nieco wiekszej wagi i jednoczesnie lepszej jakosci
        snu
        > nocnego dzieci butelkowych.


        Nieprawda, mieszanka jest po prostu ciezkostrawna, w przeciwienstwie
        do pokarmu kobiecego. To tak, jakby zamiast kanapki z ogorkiem
        zielonym zjesc na kolacje bigos.

        >
        > 2. wieczorem 'produkcja' stoi a Mlody ssie i sie
        > wscieka (tez jest zmeczony).

        Mlody zmeczony- mozliwe. Ale produkcja nigdy nie stoi, moze ulegac
        wahaniom dobowym, ale nigdy nie stoi.
        >
        > 3. karmienie mieszane - poprzez poprawe mojego nastroju
        > (zmniejszenie stresu) - w mojej ocenie przyczynilo sie do poprawy
        > mojej laktacji (jest juz po zmianie ustabilizowana).

        Gratuluje!
        >
        > 5. karmienie naturalne od dawna juz nie jest naturalne - zyjemy w
        > zanieczyszczonym srodowisku, jemy produkty z konserwantami... i
        > wszystkie te dodatki przekazujemy razem z naszym mlekiem.

        krowy, z ktorych mleka produkuje sie mieszanki, rowniez nie zyja w
        super sterylnym, czystym srodowisku,a dodatkowo dochodzi ryzyko
        dodatkowego zanieczyszczenia mleka podczas produkcji mieszanki
        (patrz: niedawna afera z melamina). Majac do wyboru zanieczyszczony
        pokarm wlasny (kobiecy) a zanieczyszczony pokarm krowi, wole dac
        swoj. Przynajmniej nie jest to bialko obce gatunkowo.


        >
        > 6. zwalanie winy na powszechne wprowadzanie 'wspomagaczy' (w
        domysle
        > smoczkow) na zaburzenia techniki ssania dziecka jest powszechnym
        > nieporozumieniem - dziecko potrafi ssac zarowno pokarmowo jak i
        > relaksacyjnie

        Niestety, bardzo czesto zwiazek taki istnieje i wprowadzanie smoczka
        czesto generuje caly lancuch problemow, czesto prowadzacych do
        zaniechania karmienia piersia. Przy czym smoczek najczesciej jest
        przyczyna, a nie skutkiem klopotow.

        >
        >
        > 7. sposob karmienia dziecka jest wyborem matki, ktora moze miec do
        > tego powody obiektywne (bo takie istnieja) jak i subiektywne (do
        > ktorych ma prawo).

        oczywiscie. Ale idealnie byloby, gdyby decyzja o sposobie karmienia
        dziecka btyla SWIADOMA decyzja matki, po przekalkulowaniu sobie
        bilansu korzysci i strat, a nie jako efekt rozpowszechniania
        nieprawdziwych informacji i zabobonow.


        >
        > 8. priorytetem w karmieniu dziecka jest Jego rozwoj a nie metoda
        > sama w sobie jako cel. czy cos sluzy dziecku - to ocenia sie po
        > efektach.
        Tyle,ze wszystkie badania dowodza, ze to wlasnie karmienie piersia
        stanowi bardzo wazny posag dla obecnego i przyszlego rozwoju
        dziecka, poczawszy od profilaktyki alergii, astmy,
        cukrzycy ,otylosci i miazdzycy,, a na lepszym rozwoju tkanki
        mozgowej (rozwoj intelektualny) skonczywszy. Dochodzi jeszcze
        kwestia zaspokajania potrzeby bliskosci, fizycznego kontaktu skora
        do skory miedzy matka a niemowleciem, co rowniez sprzyja
        prawidlowemu rozwojowi i stymulacji dziecka.

        >
        > 9. nie oceniajmy sie i nie krytykujmy za nasze decyzje -
        wystarczy,
        > ze wszyscy naokolo to robia, podwazajac nasze kompetencje (rodziny
        i
        > inni 'doradcy') - krytykujac sposob karmienia, wage dziecka,
        rozwoj,
        > wyglad i co sie da jeszcze...
        >
        > pozdrawiam serdecznie piersiowe, butelkowe, mieszane - po prostu
        > matkismile
        > lenama

        Rowniez oddzdrawiam.
        • laugasel Re: moj komentarz: 27.10.08, 15:39
          Ja uważam,że jeżeli matka karmi dziecko i zamartwia się,ćzemu jej
          dziecko ciągle płacze nie dając jej chwoli wytchnienia. To poczucie
          prażki, przemęczenie, rozchwianie emocjonalne idt, Wcale nie są
          najlepsze ani dla dziecka ani dla matki. Oczywiście jest super kiedy
          matka ma poczucie, ze jej mleko zaspkaja ppotrzeby dziecka.
          • laugasel Re: moj komentarz: 28.10.08, 08:15
            Ale niestety nie zawsze jest tak pięknie.Uważam ,że w wielu
            przypadkach dokarmianie dziecka przynosi lepszy skutek niż
            udowadnianie na siłę tylko nie wiem czego. Ja mam teraz 4 dziecko i
            przy pierwszym popełniłam ten bład,że uwierzyłam bredniom " jeśli
            zaczniesz dokarmiać butlą to mleko ci szybko zaniknie" Bzdura!! Ja
            następne dwoje dokarmiałam butelką, oczywiście starając się za
            każdym razem karmić najpierw piersią i robiłam wszystko , by nią
            karmić ( piłam mielony kminek nawet) i karmiłam bardzo długo
            piersią. Teraz mój Maksio ma miesiąc i też go dokarmiam butelką.
        • id.kulka Re: moj komentarz: 04.11.08, 16:17
          mruwa9 napisała:

          > mieszanka jest po prostu ciezkostrawna, w przeciwienstwie
          > do pokarmu kobiecego. To tak, jakby zamiast kanapki z ogorkiem
          > zielonym zjesc na kolacje bigos.

          Chyba raczej jakby zamiast ogórka zjeść kanapkę z ogórkiem wink Po
          bigosie to się człowiek kotłuje i nie może usnąć, a po kanapce z
          ogórkiem smacznie śpi wink
    • smerfetka8801 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 28.10.08, 10:00
      moja mała jeszczew szpitalu była dokarmiana mimo,że położne pomagały
      jak mogły mała mnie gryzła...z sutków leciała krew nawet gdy
      odciągałam laktatorem więc siłąrzeczy po krótkiej próbie karmienia
      piersią mała dostała butlę bo przecież jej nie zagłodzę!!!
      ma 12 tyg ja wróciłam na studia zaoczne kiedy mnie nie ma je tylko
      butlę a w nocy pierś.
      kiedy jestem w domu jak najczęścioej daję pierś,ale butla nie jest
      dla mnmie złem.
      mała przetrwała moje choroby chorobę taty łapiąc tylko niegroźny
      katar.na dodatek nie mieszkając z mamą czy teściową nie miałam czasu
      na 1,5 godzinne karmienia... sad ale wiecie co?ani butelak ani smoczek
      nie zaburzyły odruchu ssania! co wiecej kiedy w 6 tyg zaczęła ssać
      smoczek poprawiła się jej technika ssania!!!
      a moja pediatra poparła tę decyzję.
    • epb3 Re: Nie taka butla straszna jak ja maluja 28.10.08, 10:40
      a ja u prawie 4 miesieczniaka wprowadzilam inne stale pokarmy. mleko
      modyfikowane wydawalo mi sie obrzydliwe i przeslodzone, wiec dalam mu jablko i
      zupki. a karmilam piersia do roku.

      gratulacje dla autorki watku - bo najwazniejsza dla dziecka jest pewna siebie i
      zadowolona Mama smile
    • mamajulki080506 dwie córeczki - dwa różne karmienia 28.10.08, 12:58
      pierwszą córkę karmiłam piersią 14 mcy, bardzo to lubiłam, nie
      miałam żadnych problemów z pokarmem, bolącymi piersiami, sutkami...
      ale pierwsze miesiące wspominam jako jeden wielki koszmar...mała
      wrzeszczała po każdym posiłku, zaczynało się o 5 rano, kończyło
      wieczorem, tak od 3ciego tygodnia...byłyśmy w domu same, mąż w
      pracy, rodzina daleko, na spacery nie chodziłam, bo mała się darła,
      od lakarza do lekarza...spała 10 minut i się budziła, non stop na
      rękach, padałam z nóg, pierwszą przespaną noc miałam jak pojechałąm
      w delegację rok po urodzeniu małej, ale najgorsze było zmęczenia
      psychiczne...(aha, i nie piszcie o doradcach laktacyjnych, bo z
      laktacją było ok)

      druga córeczka zaczęła się zachowywać podobnie w 3cim tygodniu, te
      same prężenia, strzelające, kwaśne kupy robioe w każdą
      pieluchę...dla mnie koszmar zaczynał się znowu, na forum znalazłam
      wątek o Nutramigenie i nietolerancji laktozy...wspomniałam lekarzowi
      (co za ironia, ja lekarzowi)...spróbowaliśmy karmienia mieszanego,
      12 godz. na piersi, drugie 12 na Nutramigenie...mała była
      spokojniejsza, ale nadal cierpiała (czemu na siłe chcemy
      uszczęśliwić dziecko cyckiem?)...w końcu mąż zdecydował, że koniec z
      karmieniem piersią (dzięki mu za to)...

      teraz jestem najszczęśliwszą i najbardziej zrównoważoną mamą na
      świeciesmile wreszcie macierzyństwo jest takie, jak sobie wyobrażałam,
      mam spokojne i grzeczne dziecko, mogę iśćna spacer, do kościoła, bo
      nie wrzeszczy, uśmiechać się zaczęła znacznie wcześniej niż pierwsza
      córeczka (moja mama powiedziała, że pierwsza nie miałą kiedy się
      uśmiechać, bo ona cały czas cierpiałą)

      butelka okazała się w naszym przypadku wybawieniem, cały zamrożony
      pokarm, który zgromadziłam, wylałam...nie każdemu dziecku odpowiada
      mleko z piersi, ale my jesteśmy zbyt ślepi, żeby wziąć pod uwagę
      dziecko, czy nawet samą siebie...nie ważne, że boli brzuszek, że nie
      najada się, traci na wadze...karm Matko Polko, bo to Twój obowiązek
      moralny....

      zarówno karmienie naturalne, jak i sztuczne ma plusy i minusy, warto
      spróbować karmienia piersią, żeby wiedzieć, czy nam i dziecku to
      odpowiada, ale jak coś jest nie w porządku, to ratunkiem jest
      butelka i nie widzę w tym nic złego...
      • cudko1 Re: dwie córeczki - dwa różne karmienia 04.11.08, 15:28
        dobra wiec moze jakos uporządkujmy tą naszą wiedze. Ja mam kilka
        pytań. ale najpierw pokrótce przedstawie moją sytuację. Moją córcier
        karmie piersią, ale niestety muszę przejść na butelkę bo musze
        wrócic do pracy. Najchętniej chciałabym pozostac przy karmieniu
        mieszanym - w dzien buteka w nocy piers tylko czy to się uda???
        jak nauczyc dziecko jesc z butelki?? jak na razie wszelkie próby
        zpełzły na niczym,
        co zrobic zeby chciało jednocześnie jesc piers???
        • mruwa9 Re: dwie córeczki - dwa różne karmienia 04.11.08, 22:27
          W jakim wieku jest dziecko? Dlaczego sadzisz, ze MUSISZ przejsc na
          butle? Moze wystarczy , zamiast butli, wprowadzic posilki mleczne
          lub bezmleczne podawane lyzeczka, a po powrocie z pracy dasz dziecku
          piers? U mnie dzialalo wysmienicie, przy trojce dzieci. Butla
          naprawde nie jest niezbedna.
          • cudko1 Re: dwie córeczki - dwa różne karmienia 05.11.08, 10:23
            nie wiem dlaczefo sądze tak mi wszyscy mówili (lekarz, położna,
            rodzina) jak to u Ciebie działało opisz prosze dokładnie, dziecxko w
            czasie pracy w ogóle nie jadło z butelki????????? to by było
            rewelacyjnie bo ona w ogóle nie chce słyszec o butelce (dodam ze
            podaje je moje mleko tzn. stram sie podac w butelce) ale pona woli
            płakac i nie zjesc przez kilka godzin
            • cudko1 Re: dwie córeczki - dwa różne karmienia 05.11.08, 10:24
              aha córcia ma 3 i pół miesiaca jak pojde do pracy bedzie miała
              prawie 5
        • smerfetka8801 Re: dwie córeczki - dwa różne karmienia 05.11.08, 08:37
          kup smoczek a i butle avent 1 mleko nie popłynie tak łatwo moja mała
          już 14 tydzień jest karmiona systemem mieszanyma mruwa to laktacyjna
          terrorystka rób z dzieckiem jak chcesz mleko modyfikowane nie jest
          takie złe.

          ciekawe co mruwa zrobila by na moim miejscu gdy mimo pomocy chyba 5
          położnych mała gryzła a z sutków leciała krew-nawet do laktatora-też
          by nie dała butli?bo pierś to samo dobroa butla samo zło?ciekawe czy
          głodziła by swoje dziecko i słuchała ryku głodnego dziecka.
          matka ma też prawo do nie kermienia piersia bo nie chce i już.
          • mruwa9 daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 09:51
            merytorycznie: technike karmienia ZAWSZE mozna poprawic ( bo
            pogryzione sutki sa skutkiem zlej techniki ssania) . Butla tez jest
            dla ludzi. Kolezanka pisze, ze MUSI, a ze nie CHCE przejsc na
            butle,w zwiazku z powrotem do pracy. Dlatego pytam, czemu sadzi, ze
            MUSI. Gdyby napisala, ze CHCE, to bylaby inna sprawa. Pod haslem
            MUSi rozumiem, ze nie jest przekonana do odstawienia dziecka od
            piersi, a jedynie niedoinformowana na temat mozliwosci karmienia
            piersia po pworocie do pracy.
            • cudko1 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 10:28
              nie wyraziłam sie dokładnie wiec moze opisze bardziej szczegfółowo.
              Najbardziej bym chciała właśnie po pracy i w nocy karmic piersią a w
              dzien butelką i mam nadzieje moim mlekiem ewentualnie innymi
              posiłkami. Wybieram sie jutro do lekarza właśnei porozmawiać o tym
              co małej bedzie juz można wprowadzić, ale najgorsze jest to ze
              córcia nie uznaje butelki w ogóle i dlatego szukam odpwoiedzi i
              dobrych rad mam które miały taki problem.
              • mruwa9 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 10:49
                ten temat wraca jak bumerang co chwile, zarowno na tym forum, jak i
                na karmieniu piersia.
                Ja w zwiazku z powrotem do pracy wczesniej wprowadzilam posilki
                bezmleczne ( puree z ziemniaka i odrobiny mojego pokarmu, marchewka,
                tarte jablko z pogniecionym bananem- u nas absolutny hit), podczas
                mojej nieobecnosci dziecko dostawalo posliki "lyzeczkowe", do
                popicia woda z kubeczka. Czasem nagromadzilo sie tych posilkow
                bezmlecznych - 2 pod rzad , co w dobowym rozrachunku nie mialo
                wiekszego znaczenia. Po moim powrocie krolowala piers w diecie
                dzieci. Dzialao bez przeszkod. W ciagu dnia wyglaalo to mneij wiecej
                tak: karmilam piersia przed praca, czesto na spiocha, potem dziecko
                jadlo np. owoc (jablko, czasem zageszczone lyzeczka kaszki
                kukurydzianej lub ryzowej), woda do picia lub moj pokarm (z kubka),
                jesli udalo mi sie odciagnac. Potem troche zabawy, drzemka, po
                drzemce obiadek , zabawa i czesto juz w tym czasie wracalam (ok. 14-
                15), lub dziecko dostawalo ponownie owoc i doczekalo mojego powrotu.
                Dzialao bez zastrzezen w przypadku calej trojki moich dzieci, obce
                nam byly butle, smoczki i mieszanki. Serio. Da sie.
                • cudko1 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 12:41
                  dziękuje ci slicznie. ale mam pytanie czy 4 i pół miesiaca to nie za
                  wczesnie na świeze owoce?? ja do tej pory niejem swieżych jabłek z
                  obawy przed kolką i bananów z obawy przed chemią i
                  alergiami?????????? ile Twoje dzieci miały jak zaczęłas im
                  wprowadzac takie posiłki???
                  • mruwa9 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 13:43
                    Niby za wczesnie, ale jaki mialam wybor? Dzieciom karmionym
                    sztucznie wprowadza sie dodatkowe posilki wlasnie mniej wiecej w tym
                    wieku, wiec wyszlam z zalozenia, ze moim dzieciom tym bardziej nie
                    powinno to zaszkodzic, nawet, jesli nie jest to niezbedne. Dodatkowe
                    posilki zczelam wprowadzac wlasnie jakos w okolicach 4 miesiecy (bo
                    powrot do pracy..). Ani ja, ani moje dzieci, nie sa alergikami, wiec
                    o tyle bylo mi latwiej. Zacznij jesc swieze owoce i poobserwuj
                    reakcje dziecka, jesli go nie obsypie, mozesz ostroznie zaczac
                    wprowadzac je do diety dziecka, choc rownie dobrze mozesz zaczac
                    od czegos lagodniejszego i bezpieczniejszego (np. ziemniak czy
                    marchewka, choc ta ostatnia tez czasem uczula).
                    • cudko1 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 16:35
                      wiesz mnie boje sie alergii (jak na razie to tylko pomidorek
                      zjedzony przeze mnie odbił się na małej) a bardziej kolek, kłopotów
                      z trawieniem itp. a moze spróbować podawac te owocki (jabłko
                      zwłaszcza ugotowane co? no a kiedy wprowadziłaś jakies jogurciki czy
                      serki?? dodam ze ja od początku wcinam produkty mleczne i mała
                      reaguje ok.
                      • mruwa9 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 16:51
                        no, ale kiedys i tak bedziesz musiala rozszerzyc diete- swoja i
                        dziecka. do odwaznych swiat nalezy wink zwlaszcza,ze nikt nie
                        zacheca Cie do karmienia dziecka bigosem, ale zebys sama zaczela
                        jesc owoce. Sprobuj i poobserwuj. jogurciki i serki pojawily sie
                        gdzies przed roczkiem, na pewno nie u polroczniaka. Zreszta teraz sa
                        juz sloiczki dla dzieci- deserki z jogurtem. W swojej naiwnosci
                        wierze, ze sa odpowiedniejsze jako pierwszy kontakt z niepiersiowym
                        nabialem, niz np. danonki. A kolejnosc rozszerzania diety w pewnym
                        sensie sugerowaly mi sloiczki w sklepach- wybieralam dla danej
                        kategorii wiekowej, zwykle zanizajac wiek dziecka (tj. sloiczki
                        przeznaczone dla dzieci od np. 7 miesiaca zaczelam wprowadzac w 8-9
                        miesiacu itd). Przynajmniej przy pierwszym dziecku, przy trzecim nie
                        bylam juz taka zasadnicza wink
                      • jakw Re: daruj sobie personalne wycieczki 09.11.08, 18:23
                        jogurciki i serki wprowadza się jednak nieco później niż w 4-5 m-cu,
                        bo gdzieś w okolicach 10-tego. Ale jest trochę kaszek mleczno-ryżowo-
                        owocowych, które spokojnie można dawać jeść łyżeczką.
            • smerfetka8801 Re: daruj sobie personalne wycieczki 05.11.08, 13:01
              jasne-udało się tak naprawdę dopiero gdy mała miała 6 tyg i dostała
              smoczek!przez 6 tyg karmienie było męką albo nie miało miejsca przez
              płynącą z sutkow krew i co niby miałam małej dać?odpowiedz skoro
              wszystko najlepiej wiesz
            • ankir77 Do mruwa9 09.11.08, 00:12
              Gratuluję wykarmienia twoich dzieci piersią...Jest/było to marzeniem
              wielu butelkowych/mieszanych mam piszących w tym wątku...a twoje
              posty świadczą o tym że nie przeszłaś 1/100 tego co te
              dziewczyny...łatwo więc się wymądrzać.
              Ja mojego synka karmiłam piersią do końca 5 miesiąca. Początki nie
              były łatwe, w szpitalu w 1-szej dobie nie udzielono mi porady i
              udało mi się dziecko przystawić tylko 3 razy a potem z powodu
              żółtaczki mały trafił na prawie tydzień pod lampy, w tym czasie był
              karmiony sztucznie a ja traktowałam siebie laktatorem. Po powrocie
              do domu karmienie naturalne na zmianę z butlą- pokarm odciągany,
              niestety z powodu bilirubiny 20 mg% powrót do szpitala i karmienie
              mieszane. Dopiero po kolejnym tyg już w domu udało nam się
              zaskoczyć - kosztowało mnie to trochę wysiłku, herbatki, laktator
              itd ale udało się - mleko było, mały pięknie ssał regularnie co 3-4
              godziny i poza tym prawie na okragło spał, piersi były mękkie,
              brodawki nie bolały, dziecko przez kolejne 3-4 tyg przybrało prawie
              1200g a ja miałam ogromną satysfakcję. Niestety nie na
              długo...Zaczęly się koszmarne kolki i bóle brzuszka, podobnie jak
              córeczki Julii z postu powyżej synek całe dnie i pół nocy krzyczał,
              męczył się okropnie, w ciągu dnia były to wielokrotne napady krzyków
              i prężeń, mąż cały dzień w pracy, babcie daleko a ja chodziłam jak
              zombi. Uprzedzając twój komentarz Pani Wszystkowiedząca - nie jadłam
              nic co teoretycznie mogłoby mu zaszkodzić - mleka i nabiału,
              czekolady, orzechów, jaj, ryb, surowych warzyw i owoców i nie
              widziałm żadnej poprawy a wręcz było jeszcze gorzej, wypróbowałam
              dostepne specyfiki na kolkę - espumisan, Sab simplex, debridat na
              poprawę perystaltyki, viburcol czopki itd bez żadnego efektu, jedyne
              co pomagało to paracetamol - czyli lek przeciwbólowy,ale dawałam mu
              go dość rzadko bo przecież nie mogłam go tym tak faszerować bez
              przerwy. No i mały słabo przybierał - przez prawie 3 miesiące
              przybrał niespełna 1 kg i spadł pod siatkę centylową...W końcu
              pewnego dnia pod koniec jego 4-tego miesiaca życia patrząc po raz n-
              ty tego dnia na wykrzywioną z bólu, czerwoną twarz mojego
              krzyczącego dziecka, które po kolejnym epizodzie usnęło wyczerpane
              by za kilkanaście minut znów się obudzić z krzykiem STRACIŁAM
              MOTYWACJĘ do karmienia piersią...kupiłam bebilon pepti i dawałam mu
              na zmianę z cycem bo przecież wciąż miałam dużo pokarmu...efekt był
              prawie natychmiastowy - po 2,3 dniach krzyki prawie się skończyły,
              mały spał w nocy i po 2-3 godziny w dzień (mruwa, na pewno to dla
              ciebie oczywiste, że dziecko tak śpi?...)karmiłam w sposób mieszany
              jeszcze przez miesiąc a później musiałam kupić większe smoki, i mały
              już nie chciał pić z piersi. Teraz ma 7,5 ca, jest tylko na b.pepti
              + pokarmy łyżeczką, przybiera ładnie na wadze - wskoczył z powrotem
              na 10-ty centyl, rozwija się super i jest pogodnym, uśmiechnietym
              dzieckiem. Podsumowując, byłam/jestem wielką zwolenniczką karmienia
              piersią ale nie za wszelką ceną, mleko modyfikowane jak sama nazwa
              wskazuje to nie trucizna jak usiłuje to tutaj wcisnąć mruwa a
              dostosowany do potrzeb niemowlęcia pełnowartościowy pokarm. Gdybym
              wiedzała, że będzie taki efekt to dałabym wcześniej bebilon a tak te
              pierwsze umęczone miesiące potrafiły przyćmić całą radość
              macierzyństwa. Przy następnym dziecku jeśli to się powtórzy nie będę
              się zastanawiać, tylko może postaram się karmić w sposób mieszany.
              Ale się rozpisałam, pozdrawiam wszystkie mamy butelkowe i nie ma co
              przejmować się opiniami kogoś kto chyba nigdy nie miał problemów z
              karmieniem. Ania
              • mruwa9 do ankir77 09.11.08, 00:26
                ani ja Ci nie bede udowadniac, ze nie jestem wielbladem, ani Ty mi
                sie nie musisz tlumaczyc ze swoich decyzji. Podjelas decyzje, jaka
                byla, wedlug Ciebie najlepsza dla Was, mnie nic do tego. A co ja
                przeszlam (i przechodze) ze swoimi dziecmi,rowniez uwzgledniajac nie
                az tak bezproblemowe poczatki karmienia piersia, wiem tylko ja, moi
                bliscy , a i na forum pare razy co nieco pisalam na ten temat. I
                moze wlasnie dlatego czuje sie upowazniona do stwierdzenia: chciec
                to moc.
                • peresia Re: do ankir77 09.11.08, 09:50
                  A co ja
                  > przeszlam (i przechodze) ze swoimi dziecmi,rowniez uwzgledniajac
                  nie
                  > az tak bezproblemowe poczatki karmienia piersia, wiem tylko ja,
                  moi
                  > bliscy , a i na forum pare razy co nieco pisalam na ten temat. I
                  > moze wlasnie dlatego czuje sie upowazniona do stwierdzenia: chciec
                  > to moc.

                  Twój egocentryzm aż chlupocze Ci w butach...
                  • ankir77 Re: do ankir77 09.11.08, 16:47
                    >twój egocentryzm aż chlupocze ci w butach...
                    no własnie...dobrze ujęte...nie przeczę, mruwa,że miałaś jakieś
                    kłopoty z karmieniem, praktycznie każdy je ma,zanim laktacja się
                    ustabilizuje a szczególnie gdy coś się dzieje z dzieciątkiem na
                    poczatku, jest chore, dokarmiamiane, żle przystawiane itd. Jednak
                    nie potrafisz wyjść poza siebie i zrozumieć tych, których problemy
                    wykraczają poza to, bo ciebie takie coś nie spotkało. W 1 z
                    numerów "Dziecka" sprzed kilku lat jest historia POŁOŻNEJ
                    LAKTACYJNEJ, traktującej wszystkie matki podobnie jak ty i
                    uważającej,że niepowodzenie w karmieniu piersią jest tylko i
                    wyłącznie winą matki. Traf chciał,że jej córeczka należała do tych,
                    nielicznych co prawda, problemowych dzieci, których się NIE DA,
                    powtarzam, NIE DA, wykarmić piersią, po 3 miesiącach męczarni i
                    walki z przystawieniem, krzakami i prężeniem podczas których dziecko
                    przybrało 200g dziewczyna ta poddała się i przeszła na karmienie
                    sztuczne...a jej punkt widzenia zmienił się o 180 stopni. No ale do
                    ciebie takie przykłady chyba nie przemawiają...i zapewnie nadal
                    będziesz twierdzić "chcieć to móc" ale to nie zawsze tak jest...poza
                    tym wypisujesz bzdury o mleku modyfikowanym, że jest ciężkostrawne
                    itd. Otóz NIE JEST bo inaczej nie byłoby zalecane dla tak małych
                    dzieci, nawet skrajne wcześniaki są nim karmione, jet to mleko
                    upodobniane składem do mleka ludzkiego i poza przeciwciałami i
                    enzymami skład białek, cukrów itd jest taki jak w pokarmie kobiecym.
                    Mleko modyfikowane jest jedną z najceniejszych zdobyczy
                    cywilizacyjnych, umożliwiających prawidłowy rozwój a niekiedy życie
                    licznym niemowlakom. Idąc tym tropem, że to niby takie sztuczne nie
                    powinnaś stosować pieluch jednorazowych, kremu do pupy, proszku,itd
                    nie mówiąc o komputerze, samochodzie i komórce w otoczeniu twoich
                    dzieci że nie wspomnę o pokarmach stałych jak i o twoim pożywieniu.
                    Nie dajmy się zwariować.
                    • jakw Re: do ankir77 09.11.08, 18:46
                      ankir77 napisała:

                      > że jest ciężkostrawne
                      > itd. Otóz NIE JEST bo inaczej nie byłoby zalecane dla tak małych
                      > dzieci,
                      Wiesz, jak się nie ma co się lubi, to się lubi to się ma.
                      Oczywiście, że mleko modyfikowane jest ciężej strawne niż mleko
                      ludzkie. Bo to mleko modyfikowane to jest jednak mleko krowie.

                      > upodobniane składem do mleka ludzkiego i poza przeciwciałami i
                      > enzymami skład białek, cukrów itd jest taki jak w pokarmie
                      kobiecym.
                      Białka są jednak tam z mleka krowiego, a nie z ludzkiego. Tego się
                      nie da, póki co zmienić. Może za jakiś czas będą genetycznie
                      zmodyfikowane krowy dające ludzkie mleko wink

                      > Mleko modyfikowane jest jedną z najceniejszych zdobyczy
                      > cywilizacyjnych, umożliwiających prawidłowy rozwój a niekiedy
                      życie
                      > licznym niemowlakom.
                      Niemniej w czasach gdy karmienie piersią było bardziej powszechne
                      łatwiej było o wsparcie młodej mamy przez matkę, teściową czy
                      sąsiadkę. Po prostu ta wiedza przechodziła z pokolenia na pokolenie.
                      Niestety, w którymś momencie karmienie piersią zostało wyrzucone
                      poza nawias cywilizacji i dopiero potem "cywilizacja" zaczęła
                      kombinować jak zrobić mleko które byłoby równie doskonałe dla ludzi
                      jak ludzkie. Mam hipotezę, że sporo problemów młodych mam z
                      karmieniem wynika właśnie z "dziury pokoleniowej" - nasze mamy czy
                      teściowe często nie mają zielonego pojęcia nt karmienia piersią, w
                      związku z tym nie są w stanie w żaden sposób pomóc (dobrze, jak nie
                      szkodzą)

                      >Idąc tym tropem, że to niby takie sztuczne nie
                      > powinnaś stosować pieluch jednorazowych, kremu do pupy,
                      proszku,itd
                      > nie mówiąc o komputerze, samochodzie i komórce w otoczeniu twoich
                      > dzieci że nie wspomnę o pokarmach stałych jak i o twoim
                      pożywieniu.
                      Trochę kiepawe porównanie. Najpierw piszesz wzniośle o tym, jak to
                      mleko modyfikowane umożliwia rozwój/ratuje życie itp, a potem
                      przechodzisz to rzeczy, które życie, owszem, ułatwiają, ale żyć się
                      bez nich da. A ten koniec o pokarmach stałych to nie wiem po co.
                      Przecież i w epoce kamienia łupanego w którymś momencie zaczynano
                      podawać dzieciom pokarmy stałe.
                      • ankir77 do jakw 09.11.08, 21:21
                        no dobrze, trochę się zapędziłam...jasne, że jest to obcogatunkowe
                        białko i trawi się nieco dłużej niż mleko ludzkie...ale
                        ciężkostrawne to jednak nie jest i chyba przesadą jest porównywanie
                        do bigosu...no i traktowanie jako najgorszego świństwa...
                        z tymi pokarmami stałymi chodziło mi o to, że tak naprawdę teraz
                        wszystko jest/może być naszprycowane chemią i żeby mieć pewność że
                        jemy rzeczywiście eko to trzeba by wyjechać w Bieszczady i uprawiać
                        marchewkę własnoręcznie
                        myśle, że w Polsce dziś karmienie piersią jest bardzo powszechne,
                        może rzeczywście trudno o wsparcie starszego pokolenia bo nasze mamy
                        chowały nas na mleku "niebieskim" ale jest naprawdę dostęp do porady
                        lekarza/położnej laktacyjnej i wielu osobom z sukcesem udało się
                        pokonać problemy. Dziewczyny z postów powyżej pisały o
                        wielotygodniowej/wielomiesięcznej walce przy wsparciu fachowych osób
                        a jednak im się nie udało z róznych powodów - matczynych bądź
                        dziecka. Nie ma ich co potępiać i twierdzić z wyższością, że na
                        pewno za mało się starały, bo gdyby chciały itd. Przypadki
                        odrzucenia piersi przez dziecko/niemozności karmienia (śmierć matki,
                        choroba, niedożywienie, stres itd i utrata laktacji) zdarzały się w
                        dawnych czasach i wówczas takie dzieci karmiono po prostu
                        rozcieńczanym mlekiem zwierzęcym, jeśli było - z różnym skutkiem.
                        Dlatego nadal twierdzę, że mamy szczęście, iż jest do dyspozycji
                        taki produkt, który dziecku na pewno nie szkodzi a pozwala rosnąc i
                        dobrze się rozwijać, czego doświadczyło mnóstwo mam. Pozdrawiam.
                        • peresia Re: do jakw 10.11.08, 09:30
                          Przypadki
                          > odrzucenia piersi przez dziecko/niemozności karmienia (śmierć
                          matki,
                          > choroba, niedożywienie, stres itd i utrata laktacji) zdarzały się
                          w
                          > dawnych czasach

                          Własnie coś takiego przeżyła moja babcia, matka ośmiorga dzieci, z
                          czego siedmioro wykarmiła piersią. Z tego co wiem każde dziecko
                          karmiła bardzo długo i bez problemów, więc doswiadczenie miała
                          ogromne. Dopiero przy ósmym dziecku zaczęły się schody: synek w
                          ogóle nie chciał chwycić brodawki, prężył się, wrzeszczał. O
                          laktatorach nikt wtedy jeszcze nie słyszał. Babcia na początku
                          trochę wyciskala mleka i dawała łyżeczką, ale niestety laktacja
                          szybko zanikła. Pozostało karmienie mlekiem krowim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka