mamalgosia 13.06.05, 09:41 Dziewczyny, zauwazyłam na statystyce, ze rodziłyscie z zzo.MOżecie opowiedzieć, jak było? Chciałabym skorzystać Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mamaaga5 Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 10:22 ja tez dopisuje sie do pytania Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 10:58 Pewnie dziewczyny nie mają czasu, żeby tu przyjść Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenka77 Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 11:38 Jestem, jestem )) Właśnie czekam na wizytę patronażową, ale może zdążę napisać. Zzo ma swoje niezaprzeczalne zalety: Jak ma Was boleć przez kilka godzin, to lepiej wziąć i mieć siłę potem na parcie. Ja ok. północy wzięłam, a miałam wtedy dopiero 4 cm rozwarcia i zapowiadało się na conajmniej kilka godzin do finału. A mnie już solidnie skurcze dawały się we znaki. Wady: Słabo się po tym chodzi, tzn. u mnie przejście kilku kroków (do łazienki lub na fotel na badanie) = wymioty (co prawda nie było czym, bo wtedy już od 15 godzin nic nie jadłam, ale to nieprzyjemne). No i lepiej chodzić z kimś, kto podpiera. Generalnie lepiej nie wiedzieć, co tam wbijają w plecy. Mnie trzymał mąż, a i tak bałam się, że się poruszę, albo lekarzowi drgnie ręka i będzie problem. Ale na pocieszenie powiem, że jeszcze pół roku temu rozmawiałam z dziewczyną anestezjologiem i ona mi mówiła, że 1) tam gdzie wbijają igłę, to rdzenia kręgowego już nie ma, więc nie można go uszkodzić, 2)bóle głowy są, gdy lekarz niechcący naruszy oponę twardą (ale to i tak niegroźne ... Skończę, jak już będę po wizycie, Pa Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 11:56 magdalenka77 napisała: > Jestem, jestem )) > Właśnie czekam na wizytę patronażową, ale może zdążę napisać. > Bardzo Ci dziękuję za poswięcenie czasu!! > Zzo ma swoje niezaprzeczalne zalety: > Jak ma Was boleć przez kilka godzin, to lepiej wziąć i mieć siłę potem na > parcie. No i właśnie o to mi chodzi. Ja po 11 godzinach skurczów nie miałam juz siły na nic, parcie wychodziło mi bardzo mizernie( > Wady: > Słabo się po tym chodzi, tzn. u mnie przejście kilku kroków (do łazienki lub na > > fotel na badanie) = wymioty To akurat mnie nie przeraża, bo poprzednio nie miałąm znieczulenia, ale byłam tak wykrwawiona, że nie potrafiłam nawet podnieść głowy z poduszki( Zreszta na pewno każdy organizm reaguje inaczej > 2)bóle głowy są, gdy lekarz > niechcący naruszy oponę twardą (ale to i tak niegroźne > ... Ale to chyba do wytrzymania? > Skończę, jak już będę po wizycie, Pa Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 14:09 To ja opisze moje wrażenia po zzo. Poprosiłam o nie gdy miałam 4 cm rozwarcia. Anestezjolog przybył natychmiast, kazał zwinac się w kulkę, wbił igłe i po 15 minutach zadziałało. Jak dla mnie rewelacja. Bólu zero, skakałam dalej na piłce. dzięki znieczuleniu rozluźniły mi sie na tyle mięsnie, że niedługo miałam juz 8cm. Bez znieczulenia za bardzo sie napinałam i pewnie trwało by to całą wieczność. Po znieczuleniu troche poleżałam, bo na szycie dostałam większa dawke i nogi miałam jak z waty. Po ok. 15,5 godz wstałam, weszłam do wanny, umyłam sie i przeszlismy z maluszkiem do sali. Żadnego bólu głowy, wymiotów itp. U mnie było wszystko ok i bardzo się cieszę, że je wzięłam. Odpowiedz Link Zgłoś
mamagocha Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 14:12 A możan podwójną dawkę? Bo mnie będzie bardziej bolało) Zartuję oczywiście. Ja się modlę zebym dojechała na czas do szpitala by mogli mi jeszcze podać zzo!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rengii Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 16:27 W mojej relacji z zzo wkradł się błąd. Po porodzie i szyciu wstałam po 1,5 godz a nie po ponad 15 godzinach ) Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenka77 Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 14:39 Juz po, ale z powodu żółtaczki muszę zaraz jechac do przychodni. Ale dokończę: 3) w szpitalach położniczych anestezjolodzy są wprawieni w typu znieczuleniach bardziej niż w szpitalach ogólnych, więc prawdopodobieństwo powikłań (typu ból głowy) jest minimalne. Generalnie polecam zzo, chociaż trzeba sprytnie wycyrklować, kiedy podać oststnią dawkę, żeby na okres parcia już nie działało (bo się nic nie czuje=>vacuum lub kleszcze). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martaglowacka Re: marta, doris, magdalenka 13.06.05, 16:02 Hej A więc ja też w zzo, ale cesarka, więc pewnie nie przydadzą się moje spostrzeżenia. Jedyne co nasuwa mi się, że warto napisać - ja dowiedziałam się o tym dopiero w szpitalu (być może ciemna byłam) hihi Znieczulenie zewnątrzoponowe (jakie miałam) to założenie cewnika na plecach z wprowadzoną rurką do kręgosłupa. Cewnik zakończenie ma na ramieniu i można podawać do niego coraz to nowe leki znieczulające. Natomiast zastrzyk w kręgosłup to znieczulenie podpajęczynówkowe - szybciej działa - ma więcej ewentualnych skutków ubocznych (ból głowy itp. - co po zzo nie ma miejsca). Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś