Kupiłam tydzień temu wózek Inglesina Max, jest poprostu ideałem (jak dla mnie
jedyny minus to stylistyka niesportowa - i to go dyskwalifikuje

),
wystawiłam na allegro i nic. Odezwała się do mnie babeczka z Poznania, że
bardzo chciałaby go kupic ale jej nie stać i może zapłacić mniej... -
chciałam ostatecznie 650 - a ona mogła dać tylko 550zł. Mailowałyśmy troszkę
i... wyszło, że ma 6miesięcznego synka z chorobą Hirsprunga. Nie wiem jak to
możliwe ale... dziwnym zbiegiem okoliczności bratanica mojego męża gdy była
malutka też przez to przechodziła (krótko mówiąc - kupa to potworne
cierpienie dla dziecka - operacje, zabiegi, lewatywy, stomia... itp itd.)
Postanowiłam że sprzedam jej ten wózek za 550zł, do tego mam pake pampersów -
bo Maks uczulony i chyba też im to dołożę...
Mam nieśmiałe pytanko... ten chłopiec (skoro ma 6 mies.) to chyba
wrześniaczek... a skoro tak, to czy mogłabym z pieniążków które uzbierałyśmy
dla Ani na wózek kupić małemu klocki albo huśtawkę albo jakąś inną zabawkę??
No ryczeć mi się chce

najgorsze że wiem jak ta choroba wygląda i błagałam
Pana Boga by moje dzieci nigdy na to nie chorowały. Skoro ta kobieta stanęła
dziwnym trafem na mojej drodze... to chociaż tak chciałabym im pomóc.
(najbardziej sie boje że jak zobacze małego to wogóle niebede chciała kasy
ale...

nie stać mnie na to

((()
To co?? huśtawka?? Maks ma taką zwykłą na sznurkach za 30zł
(www.maksio2005.bobasy.pl - można zobaczyć jaki szczęśliwy

) czy... wogóle
sobie odpuścić??

(
Ania jest chętna do pomocy....
kurde nie wiem czy dobrze że wogóle o tym pisze... ehhh same osądźcie...