Dodaj do ulubionych

Znow sama.....

18.08.06, 23:30
Hej,

oj, dawno nie udalo mi sie tu nic napisac. Czasem troche poczytam. Dzis
zmartwily mnie watki o Pszczolce i jest mi smutno, ze chce od nas odejsc
(choc mysle, ze przemysli to widzac, ile jest tu dziewczyn, ktorym na jej
obecnosci tu zalezy).

A mnie dzis wieczorem smutno... Moj maz wlasnie polecial na drugi koniec
swiata prawie i to na tydzien. Znow jestem sama z dwojka dzieci i wielkim
domem, ktory trzeba ogarnac. Ogolnie calkiem dziarsko sie trzymam i nie
rozpaczam, jak maz wyjezdza (co sie czesto zdarza). Ale dzis mi smutno.
Trudno mi z dwojka dzieci tak zupelnie samej. A moja mama trzy tygodnie temu
zlamala obojczyk, miala operacje i tez mi nic pomoc nie moze. To raczej ja
jej troche musze pomagac teraz w zakupach itd. Caly dzien jest ok, ale moment
kapieli i usypiania samemu z dwojka jest trudny. Wogole teraz sobie mysle,
jak mialam prosto z jednym dzieckiem. Wtedy na poczatku tez b. duzo bylam
sama, ale to bylo zupelnie co innego.
Jak maz jest w domu pomaga mi bardzo dwa razy w ciagu dnia: zawozi starszego
synka do przedszkola, a po pracy kapie go i kladzie spac (ja przychodze na
troche jak mlodsze zasnie). TEsknie juz za mezem...

A z moich samotnych poczynan, to wybralam sie jakis miesiac temu z dwojka
dzieci (trzema walizkami, fotelikiem i wozkiem!) do Polski. Podroz odbyla sie
samolotem. W pierwsza na lotnisko pojechalam sama, ale byl tam juz maz i
pomogl mi wyjac z auta bagaze i dowiezc je tam, gdzie mozna bylo je oddac. No
to pozniej juz bylo ok. Choc wejscie do samolotu z dwojka marudzacych dzieci
(Maluszka wsadzilam po raz pierwszy do nosiedelka, co go do pasji
doprowadzilo, na plecak mialam plecak, w reku fotelik samochodowy i obok mnie
trzy-i-pol-latka).
Droga powrotna byla gorsza. Musialam na lotnisko w W-wie pojechac taksowka.
TAksowkarz mnie z manelem wysadzil i odjechal. A ja stanelam sobie miedzy
tymi walichami, wozkiem itd i zaczelam sie smiac. Co ja teraz zrobie??? Nie
przemieszcze sie bez wozka bagazowego z tym wszystkim, a wozka nie mam.
Rozejrzalam sie i gdzies w oddali ujrzalam jeden. Ale jak po niego pojsc??
Wpadl mi w oko policjant po drugiej stronie ulicy. ZOstawilam na moment
bagaze i z dziecmi (i nadzieja, ze mi ich w tak krotkiej chwili nikt nie
gwizdnie) ruszylam do niego. Poprosilam, czy by mogl chwile spojrzec na moje
walizki i pobieglam z chlopakami po wozek. Pozniej pchalam go i drugi wozek z
dzieckiem rozgladajac sie, czy jeszcze widze Niklasa smile Oj wesolo bylo!
Jak wysiadalam z samolotu (siedzialam dosc na koncu) przepuscilam wszystkich,
zeby pozniej na spokojno moc sie wygrzebac. Okazalo sie, ze trzeba jechac
autobusem (a ja myslalam, ze wysiadziemy do rekawa) i dwa autobusy pelne
ludzi staly juz pod samolotem. A ja tu z ta dwojeczka (znow nosidlo, plecak,
fotelik itd) musze zejsc po tych malutkich schodkach. Pozniej przyniesli mi
stelaz od wozka, na ktory musialam zamontowac fotelik (trudno sie to robi z
malenstwem na brzuchu). Wszyscy z autobusu sie na nas gapili (bo im tez juz
nudno pewnie bylo). A tu wial silny wiatr i co chwila mi podwiewalo spodnice
do gory, tak ze spokojnie mozna bylo obejrzec moje majtki... A ja juz rak nie
mialam, zeby ja przytrzymac. Oj, strasznie sie wtedy glupio czulam. Ale
wyjazd i tak byl super! Ciesze sie, ze sie na niego odwazylam. Z jednym
dzieckiem latalam i nie bylo problemu, ale z dwojka samej to troche wyzwanie.

Bylismy z mojej kuzynki (tez dwoch malych synkow) przy Piasecznie. Duza
wygrana tego wyjazdu (a takze jego celem troche) bylo to, ze moj starszy
synek zaczal znow do mnie mowic po polsku. MOwil tak do marca, kiedy poszedl
do przedszkola. Wtedy po chyba miesiacu przestal zupelnie do mnie po polsku
mowic. Ja konsekwentnie tak do niego mowilam, a on mi tylko po niemiecku
odpowiadal. ZObaczymy, ile teraz sie ten polski utrzyma. Ale chociaz go sobie
jakos tam odswiezyl. I teraz mi tak strasznie milo, jak do mnie tak mowi.
Cieszy mnie kazde zdanie.

No to tyle... Ale sie rozpisalam. A teraz chyba polece sie myc. Jutro rano ja
musze ze starszym wstac (ten sie wczesniej budzi).

Pa smile
Obserwuj wątek
    • mischka49 Re: Znow sama..... 18.08.06, 23:40
      hej Pinik,
      Znam to uczucie, kiedy masz 2 dzieci(jedno starsze, a drugie malutkie) i musisz
      wszystko ogarnac kompletnie sama... My jestesmy w takiej sytuacji juz od roku i
      wiesz, jakos sie przyzwyczailam. Chociaz czasem ciezko mi bardzo, zeby pogodzic
      kapiel 3miesiecznego Maluszka, z kolacja 2,5letniej coreczki, a pozniej klasc
      jedno i drugie w tym samym czasie spac... dogladac, tulic, przytulac... Rano
      przygotowac sniadanko dla coreczki, usadzic sie do karmienia dla synka...
      Glowa do gorysmile
      Pozdrawiamy
    • mysza_33 Re: Znow sama..... 18.08.06, 23:41
      Ściskam Cię Pinik, nie jesteś już więc sama...
      To piękne, że tak zależy Ci na polskim synka. Niektórzy to wstydzą się przy
      dzieciach po polsku mówić, gdy mieszkają za granicą, bojąc się, że gdy dziecku
      wyrwie się polski w szkole to nieprzyjemności mieć będzie. Ech... znam takich,
      nietety potępiam.
      Dziś ciężki dzień na forum i też mi trochę smutno.
      Fajnie, że się odezwałaś.

      Muszę też już gonić do kąpieli i spać, bo młody obudzi mnie o świcie. Pa

      Mysza
    • polaquinha Re: Znow sama..... 19.08.06, 00:02
      Piniku-super dzielna z Ciebie kobieta jest! Dalas sobie rade w tak trudnej sytuacji-ja chyba bym wymiekla... smile
      Na pewno meska czesc pasazerow z ogromnym zaiteresowaniem sledzila zmagania atrakcyjnej mamy-pewno dlatego nie byli skorzy do pomocy- mezczyzni! ;-P
      Swoja droga-to wazne info,zeby w taka podroz zalozyc raczej spodnie.

      Jesli chodzi o polski synka-nie dawaj za wygrana! Moja ciotka ponad 30 lat temu wyjechala do Holandii i miala ten sam problem co Ty. Walczyla jednak i teraz jej dzieci znaj polski i rozmawiaja po polsku z mama. To wazne.
      Manu jest pol-Portugalczykiem. Moj maz ma zapowiedziane,ze musi wpoic malemu swoj jezyk od malenkosci. Poki co jest konsekwentny i zawsze zwraca sie do synka po portugalsku. Ja tez bede te "portugalskosc" wspierac.

      Pozdrawiam i jeszcze raz-dzielna jestes!
      • pinik Re: Znow sama..... 19.08.06, 00:09
        Oj, dziekuje wam dziewczynki-mamy za szybki odzew. Milo mi! Jakos tak niby sie
        nie znamy, a jak tak od was czytam, to tak, jakby mi kolezanki cos milego
        napisaly. Ucieszylam sie, jak zobaczylam Wasze niki smile

        No tak! Bardzo zamierzam te polskosc wspierac. Wiekszosc mojego zycia spedzilam
        juz tutaj, obywatelstwo tez zmienilam, bo ulatwia mi to tu wiele spraw (praca,
        wyjazdy itd), ale w sercu czuje sie Polka. I bardzo mi zalezy, zeby moje dzieci
        znaly moj ojczysty jezyk i rozmawialy w nim z moimi rodzicami (znajacymi
        niemiecki, ale to nie to samo). Tylko trudno jest wygrac te walke, bo wiekszosc
        dnia dziecko moje otoczone jest niemieckim (jak chodzi do przedszkola). Ale jak
        jestesmy razem, to probuje jak najwiecej z nim mowic. Choc mi juz czasem glowa
        peka, jak maluszek mi do tego wyje smile
      • pinik Wspomnienia... 19.08.06, 00:16
        Aaa! A co do takich akcji jak ten moj wyjazd: mnie jest zal kazdego minionego
        dnia, jak dzieci sa takie male. To tak straszliwie szybko mija. I postanowilam
        sobie korzystac z kazdej okazji, jak moge z dziecmi zrobic cos innego niz mam
        na codzien. A juz najgorzej zal mi czasu na sprzatanie. Denerwuje mnie, jak w
        domu jest balagan albo brud i staram sie, zeby taki stan trwal gora kilka
        godzin, ale chce tez robic z dziecmi rzeczy, ktore kiedys bede mogla wspominac.
        Bo za kilka lat nie bede milo wspominac tego, ze latalam po domu z odkurzaczem,
        jak maly plakal itd. Tylko wlasnie wyjazdy, spacery, spotkania z innymi.
        Z tej okazji tydzien temu wybralismy sie na spotkanie ze znajomymi (poznanymi
        na forum zakupy hahaha) do Koblencji (w pol drogi miedzy nimi, a nami). No i
        moglismy jechac autem, ale postanowilismy wybrac sie pociagiem, zeby starszemu
        synkowi zrobic przyjemnosc (dla niego to atrakcja, bo autem codziennie jezdzi).
        Moze autem byloby wygodniej, ale tak bylo ciekawiej. I teraz juz mysle, co
        zrobie z dziecmi w ten weekend, zeby bylo co wspominac. Na dobry poczatek
        jedziemy do moich rodzicow na sniadanie jutro. A w niedziele gdzies z malymi
        znow pojade smile

        A co wy robicie???
        • polaquinha Re: Wspomnienia... 19.08.06, 00:32
          Mnie jest jednak trudno odwazyc sie na takie wojaze samej.A mam tylko jedno i do tego bardzo spokojne dziecko smile
          Dzisiaj pokazywalam Manuelkowi jak sie piecze ciasto-podobalo mu sie!
          Jutro maz ma nas rano podrzucic do mojej kolezanki,ktora ma 10-cio miesieczna coreczke. A w niedziele pojedziemy razeem do znajomych i spedzimy caly dzien na swiezym powietrzu na zbieraniu cudownych papierowek-mniam! Potem bedziemy robic pyszne musiki,ktore beda pierwszymi stalymi posilkami Manu za jakis miesiac lub dwa-i niech Gerbery sie schowaja!

          Tez uwazam,ze przebywanie z dzieckiem,towarzyszenie mu z uwaga i jak najintensywniejsza stymulacja jest bez porownania wazniejsza od sprzatania i takich tam smile
    • aniatomek3 Cześć Pinik! 19.08.06, 07:37
      Fajnie że znów jesteś z nami... już miałam pisać co się z Tobą dzieje!
      Ty to odważna jesteś! Z dwójką dzieci i samolotem!!!
      Ja to mam dobrze bo mój Tata bierze mojego bartka (2 lata) na całe dnie, on
      tylko przychodzi do domu na jedzenie i spanie....
      A z polskim to fajnie że walczysz by dzieci znały, myślałam że wystarczy jak
      będziesz Ty po polsku do nich mówić, ale faktycznie jak się zastanowić to nie
      takie łatwe...
      Pozdrawiam serdecznie!!!
    • kapuhy_a Re: Znow sama..... 19.08.06, 08:49
      Piniku faktycznie cięzko nam nawet zajrzeć i pogadać na gg..może za jakiś czas
      to się troszkę zmieni i wynormuje smile Dzięki naszym pogawędkom moja niunia gna
      superbolidem po pabianickich i nie tylko drogach...
      Ja te staram się jej uatrakcyjnić pobyty z mamą..chodzimy na mega
      spacery(odwiedzamy strzelnicesmile ,jeździmy pociągami,tramwajami i autobusami.Na
      szczęście jeśli nie mogę sobie poradzić jak np.przy wsiadaniu do
      pociągu,znajdzie się jakiś miły pan,któy pomoże się wtoczyć i nawet pomoże po
      stromych schodach zejść na dworzec smile Bylyśmy już w
      botaniku.palmiarni,zoo,figloraju no i w galerii,bo tam plac zabaw klockowy jest
      i z maluszką można ię też fajnie bawić smile..czasem jak mam z kim i jest ładna
      pogoda to jesteśmy nad wodą i nawet zanurzamy stópki na moment smile..chcę pokazać
      Kapuście,że z samą mamą też może być fajnie smile
      Cieszę się,że walczysz o polski w domu...to ważne by dziecko mogło utożsamiać
      się ze swoimi "korzeniami"...
      I też mi nie starcza czasu na net...mimo,że mam jedno dziecko to jest mi
      strasznie trudno,bo musze być matką,praczką,sprzątaczką,nianią i tym kto
      przynosi parę dodatkowych groszy do domu...czasem zdarza mi się płakać do środka
      ze zmęczenia ale jestem szczęśliwa,bo Kapusta to cały mój świat smile
    • gniewkowiec Re: Znow sama..... 19.08.06, 11:03
      Oj dzielna jesteś koleżanko! Ja też czesto jestem sama w domu z dwójką maluchów
      bo mój mąż często wyjeżdża ale na zagraniczne wycieczki nie odważyłam się
      jeszcze wybrać. Pozdrawiamsmile
    • k_maja Re: Znow sama..... 19.08.06, 12:19
      no, podziwiam Twoją odwagę! ja to się jeszcze nawet na autobus nie odważyłam smile
    • magdacz1 Re: Znow sama..... 19.08.06, 12:34
      No podziwiam Cię, z dwójką, sama, samolotem. Ja miałam męża na podróż
      samolotem , całe szczęscie zresztą. Jak wracaliśmy to nasz samolot miał 1,5h
      opuźnienia i Mati (starszy) jak to usłyszał toi wpadł w panikę, wtedy to nie
      wiem czy bym sobie poradziła.
      A co do wyjazdów męża, mój też ciągle poza domem, zresztą jak byłam w ciązy to
      też wyjeżdżał. Teraz jak go nie ma to wieczorami padam na pysk, bo w zasadzie
      to starszy daje mi bardziej popalić , niż młody.
      Pozdrowienia
      Magda
      • gniewkowiec Re: Znow sama..... 19.08.06, 12:56
        haha u mnie podobnie starsza córcia bardziej absorbująca niż maluszek!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka