asia_mod
24.10.06, 22:36
Mam strasznego dola, siedzę i płaczę sobie.Ale zacznąę od początku. Mieszkamy
razem z moją mamą i siostrą w domku jdnorodzinnym. Wiadomo, konflikty się
zdarzają, no ale niestety nie możemy narazie sie wyprowadzić, dlaczego_to
długa historia. I w zeszłą środę mama zafundowała mi dodatkowe obowiązki w
postaci babci (swojej mamy).Jest osobą starszą, schorowaną, która niezabardzo
radzi sobie w życiu.Nie pracuję, jestem w domu, więc po co w ogóle pytac mnie
o zdanie zgodę.Mały boi się swojej prababci, choć już zaakceptował jej osobę.
Ale nadal jak jest w pobliżu to nie opuszcza mnie na krok. Babcia jak to
starsza osoba jak sobie coś ubzdura to szok. I tak moje ostatnie dni uplywają
na gotowaniu i podawaniu jedzenia, najpierw małemu potem babci. Jak dziś
wzięłam mamę na stronę i spytałam ile to potrwa, to się zaczęło, że nie muszę
nic przy babci robić, zje najwyżej jak mama wróci z p-racy i takie tam. Tyle
że ja chciałabym odpocząć, w sobotę mam kolejny zjazd, we czwartek kolejną
rozmowę kwalifuikacyjną, a nie moge znaleźć 5 minut na skupienie myśli, bo
mały przemierza dom szybciej niż babcia, dziś był z nią w ubikacji. Nie mam
już siły.Wiem, że to jest bezduszność, ale ja naprawdę jestem zmęczona. Teraz
sytuacja wygląda tak: ja jako straszna osoba bez serca. moje zdanie się nie
liczy a jestem przcież u siebie. Nie wiem jak poradzę sobie na tej rozmowie
przez to wszystko, bo jestem strasznie roztrzęsiona, a to dodatkowo mnie
stresuje. Jedynie siostra mnie pociesza i trzyma moją stronę i oczywiście mąż
jest przy mnie, ale oni rówmnież są sporą cześć dnia poza domem. Ale się
rozpisałam...