umargos Re: Luty 2003 16.06.04, 20:59 Weronika wczoraj zrobiła awanturę siedząc na nocniku przed kąpiela...oczywiscie nic nie zrobiła, zerwała się i nerwowo biegała awanturując się dość intensywnie. Mój mąż stwierdził, że chyba domaga się pieluchy...oczywiście nie dostała, bo już woda lała się do wanny....i co zrobiło moje dziecko wstawione do wody?? oczywiście od razu nasiusiało do niej. Może to oznaczać, że te swoje zwieracze już czasem czuje, tylko na razie programowo nie zamierza korzystać z nocnika. Do nauki wrócimy latem, kiedy bedzie mogła dłuższy czas pobiegać sobie bez pieluchy po dworze (na wakacjach), bo szczerze mówiąc póki jeszcze nie chce korzystać, nie mam ochoty biegać po domu ze ścierką :o)))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003 17.06.04, 20:02 Mielismy jeszcze nikomu nie mowic,ale moj maz ma strasznie dlugi jezyk,wiec sie chwale: dzisiaj mam DWIE KRESECZKI na tescie,termi na ... luty 2005 BArdzo sie ciesze,buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 17.06.04, 20:40 Hej! Pozwól,że jako pierwsza Ci pogratuluję!! Super Bo wiesz...te dzieci z lutego to są najfajniejsze hihi Serdecznie pozdrawiam Zuza Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa GRATULACJE !!! 17.06.04, 20:53 Niesamowite - ciekawe jak to jest mieć dwójke bąbli z lutego ) Co do spotkania, to moze jednak Trójmiasto sie zmobilizuje??? O ktorym weekendzie mówicie? Mi chyba pasuje każdy, bo jak narazie nigdzie się nie ruszamy z Gdańska. Co wy z tymi nocnikami dziewczyny, nie wydaje wam się ze to jeszcze za wcześnie, że dzieci mają w tym wieku trochę ważniejsze rzeczy na głowie ? Chyba kiedyś czytalam książke Eichelbergera na ten temat.... pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: GRATULACJE !!! 17.06.04, 22:03 Ja też, ja też, ja też gratuluję...i o rany...zazdroszczę DDDDDDDDDD Lutowe są najfajniejsze...no te ze stycznia też niczego sobie ;o)))) A co do nocnika to ja tak tylko testuję czy to juz czy dopiero za rok...bo skoro lato jest najlepszą porą do nauki to szkoda mi nie wykorzystać. Ale niestety moje dziecko jest złośliwe...przed kąpielą usadziłam ją na nocniku...posiedziała, posiedziała, powrzeszczała, wstała, nakrzyczała na mnie, odsunęła nocnik i nasiusiała na podłogę, nie omijając rzecz jasna mojej skarpetki oraz dywanika w łazience. Co oznacza, że chciało jej się siusiu, ale nie zrobiła go do nocnika, tylko powstrzymała...a zrobiła w chwilę potem. Jak rozumiem jest to początek kontrolowania zwieraczy. Poza tym jej się zdarza, że jak przewijam ją po 3-4 godzinach, że ma suchą pieluchę, choć dostaje picie, leje zaraz potem i to sporo...i w rezultacie, najpierw wywalam suchą pieluchę, bo jakoś tak mam zastrzeżenia do zakładania po tylu godzinach drugi raz tej samej, a w chwilę potem mogę znowu przewijać. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 08:08 JOGAJ - gratulacje )))))))))))))))))))) Co do nocnika to u nas były pruby sadzania i Ola nie protestowała, przy każdym sadzaniu powtarzane było pytanie - Ola zrobi eeee i tak po jakimś czasie Ola załapała eee-nocnik, nocnik - eee. Może było łatwiej bo mała jeszcze wtedy nie chodziła, Wasze maluchy już biegają i łatwiej im zwiać z "tronu". Mamy zaplanowany wyjazd na działke ale ta pogoda chyba zepsuje nam dobrą zabawe. Ale piwa w Mrągowie z Tygrysem mam nadzieje że nic nie zakłuci )) Mamy wizyte u okulisty Oli leci troche do środka lewe oczko, niby mało widać a jednak wole sprawdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 09:43 Jola - gratuluję!!!!!!!!! Następny lutowiec, na pewno będzie taki pogodny - pogodna jak Szymon i Jego mama oczywiście. Gratuluję i podziwiam)))) że się tak szybko zdecydowaliście. Wiem, że najfajniej mieć dzieci w podobnym wieku, ale ja jakoś się nie umiem na razie zdecydować. A co do przyszłęj niedzieli, to namów męża, żeby Cię chociaż na dwie godziny wypuścił z Szymonem, a jak nie chce, to może my z KArollaą wpadniemy na małą czarną - oblać dwie kreseczki? Pozdrawiam\ Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 11:32 Jolu - gratulacje!!!!!! Ja jakaś ślepa jestem i wczoraj wchodziłam na forum i nie zauważyłam żadnych nowych postów. Lutowe to najfajniejsze dzieciaczki (sama też jestem zresztą z lutego), poczęte w maju - miesiącu miłości. Mój stary mnie wczoraj dobił - miałam tego nie opisywać na forum, ale nie mogę - oglądałam końcówkę meczu Chorwacja - Francja i bardzo chciałam, żeby Chorwatom udało się dowieźć remis, tatuś młodego coś ode mnie chciał, więc powiedziałam mu, że za chwilkę, bo końcówka meczu itd. A on na to - to finał jest? Ale to nie koniec, sędzia odgwizdał koniec meczu i mój ulubiony fragment meczu - wymiana koszulek (niektórzy piłkarze są całkiem całkiem). A tatuś zdziwiony wielce - dlaczego oni ściągają koszulki? Ja - wymieniają się. On - A po co? Ja- taki zwyczaj. On - to oni muszą mieć dużo koszulek. Ja - No przecież nie wożą ze sobą pralni i nie piorą ich na następny mecz. On - ale przecież to dopiero pierwsza połowa była.....I on to wszystko mówi poważnie. I tak dobrze, że wie, że mecz składa się z dwóch części. Pogoda mnie dobija, właśnie czytałam jakąś kolejną prognozę, że lato w tym roku będzie zimne (co 8 lat się takie trafia), dopiero w sierpniu może być w miarę ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 14:56 Ja również przyłączam się do gratulacji dla Jolki, ale Szymek będzie miał fajowo, nie ma jak to rodzeństwo... Szczerze powiedziawszy zazdroszczę Wam! Gdybyśmy mieli warunki finansowe, tzn, mieszkanko albo chociaż stałą pracę to na pewno Jagoda już by mogła mieć młodsze rodzeństwo, niestety na razie to wykluczone. Już i tak Bogu dziękuję, że ona jest na tym świecie... Zadziwił mnie post Fionny, az nie chce mi się wierzyć, że Twój mąż nie ogląda meczów, mój codziennie wszystkie mecze musi zobaczyć, bo inaczej afera. Tak więc po południu siadamy rodzinnie do Mistrzostw włącznie z Jagodą, która bardzo chętnie krzyczy gola, poska gola... moja patriotka! gdyby chociaż jeszcze Polska grała... Oczywiście w przerwie meczu mamy mecze w pokoju, Jagoda kiwa się jak szalona z ojcem, wrzeszcząc przy tym niesamowicie. Ubaw po pachy!!! Swoją drogą także byłam za Chorwacją, bo Francuzi byli za bardzo pewni. A nie powiem że nie lubię momentu wymiany koszulek, całkiem niezłe chłopaczki z tych piłkarzy... co do nocnika, to niestety nie mamy żadnych osiągnięć, czekamy do lata... Ostatnio Jagoda mnie zaskoczyła podczas czytania książeczki, a to dlatego, że nigdy nie słyszałam i nie widziałam, żeby moja córka rozróżniała takie zwierzątka jak motyl, biedronka, ślimak, robak, żaba. A ona bezbłędnie pokazuje na obrazkach i mówi: tylek, dionka, sljimak, jobak i ziaba!!! Niesamowite, zostajw w domu pod opieką tatusia i dziadka (mama w pracy babcia w sanatorium) i takie postępy!!! Ponadto męskie towarzystwo sprawiło, że Jagoda bawi się samochodami, a na widok puszki piwa aż się trzęsie... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: GRATULACJE!!! 18.06.04, 16:21 Ja rowniez dolaczam sie do gratulacji! SUPER! Drugie dziecko to moje marzenie. Jeszcze taka fajna roznica wieku. Jagoda mnie zaskoczyla tym zasobem slow, no i kibicowaniem. Jest niezla! A mnie wczoraj Iduska zaskoczyla nazywaniem czlonkow rodziny w ksiazce. Mamy ksiazke "Entliczek-Pentliczek" i tam siedza na jablkach robaczki i Ida wczoraj mi objasniala, kto jest kto: baba, dziadzia, mama, tata, dietko. Ida tez uwielbia samochody, bo mamy pare zelazniakow na stanie (mala kolekcja garbusow) i rowery - to jest dopiero przygoda. Jutro jedziemy do Torunia. Pogoda bznadziejna, wiec pewnie bedziemy siedziec i jesc w knajpach. Fionna, masz baaaardzo nietypowego meza. Zamienilyscie sie rolami, po prostu. Tylko pewnie on nie gotuje, nie pierze... W ogole lubi na pewno jakis sport. Jeszcze raz gratulacje! Ciekawe, jak Kinga brzuchata sobie radzi... Pozdrawiamy, Anita i Idusia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 16:26 Dzieki wielkie dziweczyny,ja jeszcze troche boje sie cieszyc,bo nie bylam u lekarza i za dobrze sie czuje Kubara nie wiem co do niedzieli,bo nie wiem jak to bedzie,no i do konca nie jestem pewna czy wracam w sobote czy niedziele,jak bedzie ladna pogoda,to pewnie zostane do niedzieli,wiec nie moge sie umawiac. Ja jezeli chodzi o mecze jestem totalna ignorantka,maz tez nie oglada wiec w domu spokoj Koncze,bo mnie maz goni od kompa-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 21:40 Hej! Fionna powiem krótko-współczuję) A a propos wymiany koszulek to czekam kiedy będzie sie wymienial angielski bramkarz bo to jaksi sławny model jest i ciekawa jestem za co mu tak płacą hehe.A Zizou zdejmującego swoją mogę ogladać na okrągło....echh) Podziwiam Wasze dzieci za gadanie-moja tylko baju baju i inne gulgoty z siebie wydobywa. Lecę na druga połowę-mam jeszcze nadzieję,że Szwedzi sie pozbierają Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 07:53 Hehe - ulubionym sportem mojego męża, jako politologa, jest polityka. Może ewentualnie pooglądać tenis(istki), choć za bardzo nie wie, o co tam chodzi. Jeszcze nie mam swojego ulubionego piłkarza - wstyd się przyznać, nie znam za barzdo składów itd., gdyby to były Mistrzostwa Świata i taki Batistuta - mniam maniam. Z drugiej strony, kiedyś jak oglądałam mecze, to wszyscy piłkarze byli tacy "starzy" - 28-letni mniej więcej. Dzisiaj niestety większość jest ode mnie młodsza ( Młody wydobywa się też różne bliżej niezidentyfikowane dźwięki zwane przez nas gęganiem. Dzisiaj tatuś poszedł do pracy (coś tam odrabiają), a młody zerwał się razem z nim (stary wrednie go obudził, żebym musiała wstać i dać mu jeść). Pojedziemy dziś na "dzień otwarty" w żłobku. Dowiem się, jak jest z tym jedzeniem/karmieniem. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 11:26 Jola gratulacje, a dziewczyny jak tak zadroszzca to niech sie wezma do pracy Za miesiac opowiem Wam jak to jest kochac podwojnie. U nas wciaz duzo pracy ze sprzataniem i remontami. Ja sie czuje troszke zmeczona, juz nie moge biegac caly dzien po sklepach, bo potem nie daje rady wejsc do domu na 2 pietro. Nadia tez zaczyna mowic i rozpoznaje wszystko w ksiazeczkach. Do perfekcji opanowane: dzidzia i buty. A wczoraj moj chudzielec to mial taki apetyt, ze myslalam, ze peknie. pzdr Kinga i Nadia i Ktosiek Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 22:48 Chyba przestanę oglądać mecze. Moi pomarańczowi przerąbali z Czechami..... Buuu. Byliśmy dzisiaj w żłobku na tzw. dniach otwartych - młodemu tak się podobało, że zaczął ryczeć, jak wychodziliśmy. Zobaczymy, jak będzie we wrześniu. Ciekawie zapowiada się też jedzenie - dzieci powyżej roku dostają normalne jedzenie - tzn. na śniadanie zupa mleczna, potem obiad (ziemniaczki, mięsko, surówki i warzywa gotowane i zupa). Uprzedziłam panie, że młody tylko papki łaskawie pożera. Stwierdziły, że mają na zapleczu blender, to mu będą miksować. Poza tym zawsze się trafia jakiś niejadek, więc są przyzwyczajone. Najbardziej zaniepokoiła mnie kwestia mleka - otóż dzieciom powyżej roku dają zwykłe mleko krowie. Młody jeszcze nie próbował, nie tyle boję się alergii, ale podobno do 2 lat nie powinno się podawać zwykłego mleka.... Czy wy już dawałyście zwykłe mleko? Nie wiem, czy mam go przyzwyczajać??? Obżarłam się truskawek i nie mogę się ruszyć, ale nie są takie smaczne, brak im słońca => słodyczy. Teraz muszę poleżeć i je przetrawić. Miłych snów Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: GRATULACJE !!! 21.06.04, 20:42 zuzia_i_werka napisała: Podziwiam Wasze dzieci za gadanie-moja tylko baju baju i inne gulgoty z siebie wydobywa. W każdym razie mówi w tym samym narzeczu co Wookie Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 19.06.04, 23:05 No to ja - jako ostatnia pewnie - dołączam się do gratulacji!! i zazdroszcze baaardzo No ale cóż, u mnie drugie łózeczko niestety sie nie zmieści no i z jednej pensji utrzymanie dwojga dzieci jest nierealne Jak tak czytam posty o ogladaniu meczy o tylko sie usmiecham u mnie meczy nie oglada nikt - ani ja z meżem, ani moi rodzice Zresztą my to w ogole telewizji nie ogladamy w zasadzie, telewizora w pokoju nie mamy, raz na ikiedy obejrzymy jakis film na kompie... Dominika bajki oglada nieraz tez na kompie ale jakos specjalnie sie nie domaga... Z nocnikiem u nas lipa Dominika nie chce usiąść na nocniku bez ubrania, dostaje nieomalże histerii... wiec na razie jej nie zmuszam, przyjdzie czas to moze usiądzie... przecież wiecznie w pieluchach chodzić nie będzie Wczoraj bawilysmy sie z Dominika na pikniku firmowym z mojej wspanialej firmy, wrocilysmy o 23 I oczywiscie potwierdzilo sie ze mam cudownie spokojne dziecko Zaczęła tylko marudzić jak prezes przemawial Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 20.06.04, 12:19 Ale za to jaki piękny mecz był!!!! Zarówno Holendrzy jak i Czesi grali niesamowicie!!! Jagoda mnie zadziwia z każdy dniem i mogę powiedzieć, że po prostu zaczyna mówić. Mogęsię z nią dogadać jak z dorosłym, a nawet lepiej. Powtarza wszyściusieńko. Z nowości to to, że mówi ze mną wiersz w pokoiku na stoliku. Ja zaczynam - w pokoiku na stoliku stało mleczko i... a Jagoda kończy - jajeko! A ja dalej - przyszedł kotek wypił mleczko a ogonkiem stukł: a ona: -jajeko! Zdolniacha jakaś z niej rośnie, ależ wczoraj miały sąsiadki radochę przed blokiem... No i jeszcze co ciekawego to z bajki o królowej śniegu opowiada i pokazuje To Kaj, a to Gejda... no i jeszcze wszystkie zwierzaki -sowa, -jelen, itp... Ale za to jaka cholerka niedobra jest... brak słów, Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003 21.06.04, 09:11 Hej Jestem pełna podziwu i gratuluję Jolu! My podobnie jak większość nie mamy absolutnie warunków na drugie dziecko a z chęciami chyba też jest różnie ...a mecze oglądam sama!!! Jak mam chęć i nikt mi nie przeszkadza a Pan też nie bardzo zna się na piłce za to ma nową grę, której poświęca noce i dnie wrrr.... Pogoda chyba naprawdę nie będzie rozpieszczać nas w tym roku a dzisiaj jest już obrzydliwa buuuuu Basia przeżywa jakiś koszmarny czas swojego rozwoju!!! Marudzi, ciągle chce na ręce, czepia się nogi jak koala, wszystko jest na nie, boi się kapać, nie chce jeździć na spacerach wózku tylko chce na ręce, wszystkim zajmuję się na chwilę z jednym wyjątkiem – FARMA!!! Potrafi godzinę przestawiać i karmić zwierzaki, rozmawia z nimi ( w znanym sobie jedynie narzeczu) no i oczywiście rysowanie ja odpręża a o reklamach w telewizji już nie wspomnę Zdrowie nam dopisuje jak na razie odpukać dobrze… Wybaczcie, ale nie mam weny na pisanie postów… Mam pytanie czy widzimy się w najbliższym czasie????? Pozdrowienia M&B Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 10:45 Czesc Dziewczyny, Znow sie odzywam po wiekach - Zuzia mnie zmobilizowala (spotkalysmy sie przypadkiem w Blue City); dla tych, ktore mnie jeszcze pamietaja podaje maila - tak latwiej mi jest sie z Wami kontaktowac, a z prtzyjemnoscia bym sie z Wami spotkala (tylko niestety moge jedynie w weekend) katarzyna.szafranska-blank@pl.pwc.com PS Mam nadzieje, ze tym razem mi sie uda to wreszcie wyslac - to juz trzecia proba; wlasnie dlatego nie pisze na forum, ze ciagle cos mi technicznie nie wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 21.06.04, 11:14 No prosze zza swiatow Kasia sie odezwala, bylam ostatnio pod twoim blokiem i wspominalam wspolny wypad na Aleje Kasztanowa ponad rok temu. Sie pozmienialo przez ten czas. Agata pogoda jak ulal dla Ciebie, ja osobiscie nie lubie deszczu. Co prawda zyczylam sobie niepogody do urodzenia mlodego, ale chyba "Alladyn przesadzil". A moze jak tak szasta zyczeniami to zechce wygrac w totka ze 200 tys a wyjdzie ze 2 mln )))))) Chyba pora na kawe... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 21.06.04, 11:18 Nie ma to jak samotne oglądanie meczu, mój z kolei ma zawsze sto tysięcy ważnych spraw 5 minut przed końcem. Mam już parę swoich typów - niezły jest Ballack (choć nie lubię Niemców), Davids i bramkarz grecki (taki trochę Clooneyowaty). Młody też jest marudny, uspokaja go (na chwilę otwieranie szafek i wywalanie wszystkiego, to samo z szufladą, ewentualnie komputer (światełka, kabelki itd.). Poza tym noszenie na rączkach jest cool. Ja też jestem bardzo chętna na spotkanie, do połowy lipca na pewno jesteśmy w W-wie. Może w któryś weekend na Polach?? Dzisiaj pogoda wybitnie barowa. Tylko bym spała, ale niestety Bruno jest już wyspany i usiłował sprawdzić, czy mam oczy na miejscu. Teraz duuuużo kawy, żeby się obudzić. I proszę wszystkie mamy (może jakiegoś tatusia) o pisanie, żebym miała co jeszcze dziś przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 12:41 ja moge w kazdy weekend poza 10-11 lipca - czyli np. dwa kolejne weekendy bylyby ok: dajcie znac dziewczyny, czy ktorys termin Wam pasuje; pola tez sa super - kazde miejsce, gdzie mozna puscic Baske i majac ja na oku, nie ganiac w panice, ze wyleci na ulice jest super! kasia Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 21.06.04, 13:13 Dziewczyny nie badzcie zlosliwe ze spotkaniem, bo czuje, ze wyznaczycie termin na moja date porodu!!!!!!!!!!!! Porod zaplanowany na 20 lipca, ale w zwiazku z cesarka pewnie bedzie to tydzien wczesniej, dajmy rade i spotkajmy sie pod koniec czerwca lub na poczatku lipca. Niektore w lipcu wyjezdzaja na urlop. Ktos tu musi zarzadzic. Jest nas tyle, wyznaczcie termin, miejsce i godzine i przyjedziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003 21.06.04, 13:30 No dobra dobra do Kasi napisałam @ heheh naprawdę rok sie nie widziałysmy. Dziewczyny proponuję sobotę 26 czerwiec godzina 15 no i pewnie Lolek (zaraz zadzwonię i zapytam jak tam czy nie maja rezerwacji) to przy znośnej pogodzie a jeśli pogoda będzie taka jek dziś to moze w Sadybie co???? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 16:23 dla mnie najblizsza sobota jest jak najbardziej ok kasia Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 21.06.04, 16:44 Co do terminu spotkania bardziej odpowiada mi niedziela - jak wyśpie się po weselu, Co do meczy nie oglądam, a że mój stary to zapaśnik więc i mecze ma w nosie, Ola nade wszystko kocha reklame Zozoli, poza tym wszystkie z dziećmi i zabawkami, bardzo dużo rozumie, umie pokazywać oczy, włosy ucho itp. Z gadaniem jest różnie czasem mówi tak że rozumie i chętnie - mniej lub bardziej - udolnie powtarza co jej mówie a innym razem tylko patrzy tak jakby kodowała ale za nic ust nie otworzy. Teściowa ma znów muchy w nosie - jak zwylke po wizycie swojej córeczki. Pewno nieźle mi tyłek obrobiły ale ja na to leje. Spędziłyśmy super dwa dni wolnego - działka w Warszawskim Parku Krajobrazowym moich znajomych to istny raj spokoju. Olka zajadała się jagodami, o 2 w nocy zdecydowała się wstać i posiedzieć przy ognisku, zjadła pieczonej kiełbasy i o 4 grzecznie usnęła. Gdyby tylko miała częstrzy kontakt ze starszym dzieckiem z pewnością więcej by umiała. Przez te 2 dni starała się prawie we wszystkim - z wyjątkiem jedzenia - naśladować 2 letnia Łucje. Co do powiększenia naszej rodzinki to raczej nie, bo i kasa i dom i ogólnie jakoś..... no chyba że się nam zmieni. Napiła bym się grzanego wina - w deszcz który uwielbiam - wogóle lubie jesień Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 21.06.04, 19:52 Hej! No to super będzie się spotkac Zwłaszcza z Kasią,której przyznać się muszę wczoraj nie poznałam) Ale ja tak niestety mam-podobno jest na tę dolegliwośc nawet jakaś medyczna nazwa więc jestem usprawiedliwiona. Dla mnie ta sobota byłaby super,bo będę sama w domu i nie będę musiała sie spieszyć czekam wiec na konkrety Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 21.06.04, 21:53 fionna napisała: > Nie ma to jak samotne oglądanie meczu, mój z kolei ma zawsze sto tysięcy > ważnych spraw 5 minut przed końcem. Mam już parę swoich typów - niezły jest > Ballack (choć nie lubię Niemców), Davids i bramkarz grecki (taki trochę > Clooneyowaty). O tak jest niezły, mam nadzieje że wysoki, bo ja lubie tylko wysokich. Ale to bramkarz, wiec pewnie nie nalezy do kurdupli. Ale do Clooneya to on podobny chyba tylko z włosów. Ja tam w prawie kazdej druzynie mam swoich faworytów, maz sie ze mnie smieje, bo ogladam mecze z wiekszym zapalem niz on, a to nielatwe Wymieniamy się opiniami z Zuzia, ale gustujemy w zdecydowanie odmiennych typach, jej podobają sie chłopaczkowaci, mi ci bhardziej męscy Ostatni faworyt Zuzi - Milan Baros. Nie w moim typie No ale de gustibus... /Zaraz pojawi sie replika a propos Oliviera Khana / Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 21.06.04, 20:06 Weronika od trzech dni znowu sypia normalnie, tzn. nie budzi się w środku nocy z płaczem, tylko spi do rana i to długo. Pleciuga z niej straszna, mówi coraz więcej i coraz udatniej powtarza...poza tym jest coraz sprawniejsza, trenuje wspinaczkę, wchodzi na i schodzi z drugiego piętra na własnych nogach (a raczej kolanach), coraz rzadziej spada skądkolwiek...porządkuje we wszystkich szafkach, coraz lepiej biega (już nie szybko chodzi, ale właśnie biegnie)...i jeszcze częściej protestuje na "nie" i "nie wolno", no i z towarzyszeniem nadzwyczaj gorącego protestu trzeba ją zazwyczaj unieszkodliwiać (ale to głównie w miejscach publicznych, np. przy próbie demolki w sklepie). Ćwiczy też niestety wychodzenie z łóżeczka, jeszcze nie umie, ale pierwsze wypadnięcie zbliża się wieeelkimi krokami, bo juz wie, że trzeba mocno się wychylić i przełożyć górą nogę ...gdybym pozwoliła to już by sie udało...A że łózeczko nie posiada regulowanej wysokości i bardziej obniżyć się nie da, więc zastanawiamy się właśnie jak zabezpieczyć przed urazem :o(((( Ostatnio u nas topie są przedmioty, które dają sie otworzyć i zamknąć, a najlepiej żeby jeszcze coś udało się do środka włożyć. Sorter też zyskał na popularnosci, no i budujemy wieże (a nie tylko rozwalamy te zbudowane). A i czynnie uczestniczymy w czytaniu Murzynka Bambo...oczywiście słowo Bambo jest ulubione DDDD Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 21.06.04, 20:27 Ula - a nie możecie wyjąć szczebelków z łóżeczka? Podejrzewam, że Weronika szybciutko załapie, ze dziurą w "ścianie" da się łatwo wyjść... My w dzień wyjmujemy szczebelki i Dominika sama już wchodzi i wychodzi kiedy ma ochote pobyć w łózeczku... co prawda nieczęsto się jej to ostatnio zdarza...) Co do spotkania to ja w najbliższą sobotę to będę już podziwiała uroki górskiej okolicy... znaczy się będziemy wydawać ciężko zarobioną kaskę w Zakopanem)) Obym tylko dożyła do końca tygodnia w pracy A swoja drogą to jakas telepatia ... dziś jak wracałam z pracy to sobie pomyślałam: "ciekawa jestem co tam u Kasi i jej Basi" ... wchodze na forum, a tu post Kasi Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 21.06.04, 21:06 Dzieki Moniko, nie pomyślałam o tym. Choć obawiam się, że z wyjęciem szczebelków może byc problem...przyklejone na mur, ale spróbujemy wyjąć. Co prawda chyba będzie chciała uciekać zamiast spać, ale za to nic złego sobie nie zrobi...a górą to różnie być może. Choc jest to moje stare rodzinne łóżeczko, z którego każde dziecko (oprócz mnie, bo ja miałam inne) nauczyło sie wychodzic w miarę bezboleśnie. Poza tym, że moją młodszą siostrę kiedyś znaleźlismy śpiącą obok łóżeczka na podłodze...i nikt nie wie, czy wyszła czy wypadła. Ale ona wieku 18 miesięcy przeszła przez 1,5 metrowy płot, wiec podpada pod przypadki nietypowe. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 21.06.04, 21:33 A Łukison, nihil novi, upiorny. BARDZIEJ niż zwykle. Wyżynają mu sie dolne kły, mam nadzieje ze to dlatego, moj prog wytrzymalosci jast znacznie obnizony, poniewaz sama mam straszne klopoty z zebami. I to wlasnie przez niego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla co za mecz! 21.06.04, 22:46 No właśnie, co za mecz! Żal mi Chorwatów, ale ja mam do Angoli sentyment, narażam się Fionnie, wiem. Dopoki grają Scholes, bracoa Nevillowie... No i Owen, jak on zmężniał od czasu gdy stawiał piewrsze kroki w reprezentacji! Brakuje mi Seamana, choć angielski bramkarz bez nazwiska jest, nie powiem, jest na czym oko zawiesić A z Chorwatów podoba mi sie Tudor. Najgorsze jest ze moj mały kibic też postanowił oglądać mistrzostwa. Mam nadzieję że nie doczeka do końca następnego meczu Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: co za mecz! 21.06.04, 23:05 No tak... a propos repliki to tylko zacytuję kolezankę,że dobrze jest mieć w drużynie zawodnika na którego widok piłka zawraca) Szczerze żałuję,że Angole wygrali Bardziej to chyba nie lubię tylko Włochów błee i Niemców. A gusty? No cóż jak już powiedziałam Agacie-jak będzie już w MOIM wieku to też będa jej się młodzi chłopcy podobać Starego to mam wdomu) Dziś nawet świętowaliśmy urodziny przez litość nie wspomnę które Moja kobicka na szczęście odpadła wcześnie i mecz obejrzałam w spokoju.Ula zdecydowanie wyjmij Weronice szczeble- u nas to sie świetnie sprawdza,zamiast porannych okrzyków wojennych z łóżeczka moja panna włazi mi po prostu do łóżka-a że czasem o 6 rano? No cóż... Już zacieram ręce na spotkanko-może tym razem frekwencja dopisze hmm...? Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 22.06.04, 09:41 Na starość robię się bardziej tolerancyjna - kiedyś każdy przyjaciel Albionu to był mój osobisty wróg. Od kiedy sytuacja w Ulsterze się trochę unormowała i Irlandczycy z Angolami się w miarę dogadują (poza tzw. prawdziwą IRA) nie będę bardziej papieska od papieża. A Chorwatów też mi żal - w końcu nasi bracia Słowianie (dziwne - jakoś do Czechów nie miałam tego sentymentu). Mnie się bardzo podobał mecz Hiszpania - Portugalia, może nie był piękny, ale jakie emocja, każdy próbował dowalić rywalowi, kiedy sędzia nie widział. Młody wieczorem przed pójściem spać ma swój rytuał - musi pobawić się przy kompie, potem wieża, pootwierać/pozamykać szafki i szuflady i po obchodzie gospodarczym łaskaiwe udaje się na spoczynek. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: co za mecz! 22.06.04, 10:56 Ja najbardziej przezylam mecz Holandia:Czechy. Byl naprawde emocjonujacy! A obydwie druzyny lubie. A z druzyny czeskiej polubilam Nedveda za jego brzydote i umiejetnosci, ale to juz wczesniej i oczywiscie najwyzszego ze wszystkich pilkarzy z konska twarza (Koller). Co do spotkania, w sobote mamy urodziny amanta Idy (Mateuszka), wiec bardziej odpowiada nam niedziela. Poczekamy, zobaczymy, co ustalicie Iduska rowniez przechodzi burzliwy okres, podobnie jak inne "nieznosne" dzieciaczki z lutego. Coraz czesciej musze dawac reprymendy. Wczoraj chciala mi chyba zaimponowac swoimi umiejetnosciami werbalnymi. Powiedzialam jej wierszyk, a ona sluchala bardzo uwaznie, po czym bardzo wyraznie wyrecytowala "ma-ma, ta-ta" i zaczela sobie bic brawo. Opanowala do perfekcji te dwa slowa, a ja ma sie cieszyc... Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: co za mecz! 22.06.04, 11:26 Hej U nas po staremu, wszystko ok, Jagoda uwielbia robić baby, ale nie cierpi obcych bab po 40-tce. Szczególnie jednej sąsiadki, która nie może się z tym pogodzić i nieustannie zaczepia ją. Skutek jest natychmiastowy - płacz... Natomiast pani Mirka, owa natrętna, uważa, to przez to, że... 1. Jagódce zabrała koleżanka łopatkę i płacze, 2. że dzieci w tym wieku muszą się przyzwyczaić do dworu, 3. że na pewno przestraszyła się pieska... itp. itd. Wymyśla tysiąc powodów płaczu mej córy, a dla mnie on jest jedyny - odejdź ode mnie babo!! Z meczu Anglia - Chorwacja najbardziej zapamiętałam... tyłek i jaja Beckhama... jeśli któraś z Was nie zauważyła tego zbliżenia to niech się cieszy... jakiś pedał to kręcił czy jak... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: co za mecz! 22.06.04, 21:43 No to się meczowo zrobiło. Ja w ogóle nie wiem o co chodzi, mąż ogląda, to czasami coś mi powie. U nas z mówieniem to podobnie jak u Idaro, od przyjścia taty z pracy jest cały czas tata, kiedy prosimy żeby powiedziała jakiś wyraz to brzmi to: tata, tatu, tati itp. Rano jak nie reaguję na wyraz tata, to jest wtedy mama i tak do popołudnia. A nieźle potrafi się wykłócać jedynym "hmmmmm" Wczoraj miałam jakiś wisielczy humor, a to chyba przez tą pogodę, dzisiaj słońce grzało więc było lepiej. W niedzielę lało prawie cały dzień, a my wybraliśmy się do Włoch, mąż chciał mi pokazać jakiś wielki plac w Trieście, a za nami jechała kobieta, która tak się na ten plac zagapiła, że wjechała nam w dupsko samochodu, straty chyba niewielkie, ale staliśmy chyba ze dwie godziny zaczym policjanci wszystko spisali i po angielsku trochę słabo mówili, więc mąż się nie mógł dogadać (a ja z języków jestem BETON i strasznie nad tym boleję, trzeba chyba zacząć się uczyć...) Pozdrawiam Jowita i Lenka (16.02.03r.) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: co za mecz! 22.06.04, 21:35 fionna napisała: > Na starość robię się bardziej tolerancyjna - kiedyś każdy przyjaciel Albionu to był mój osobisty wróg. Od kiedy sytuacja w Ulsterze się trochę unormowała i > Irlandczycy z Angolami się w miarę dogadują (poza tzw. prawdziwą IRA) nie będę bardziej papieska od papieża. > Czytałaś książki Roberta McLiama Wilsona? Pewnie tak. Ja dopiero po "Ulicy marzycieli" zdałam sobie sprawę co tam się działo. Bo tak w ogóle to gówniara jestem i zanim zaczełam się interesować takimi sprawami to tam już się uspokoiło w miarę. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 23.06.04, 20:32 Oczywiście, ale na mnie największe wrażenie wywarł "bloody sunday" - po tym filmie miałam doła dość długo. Jest zrobiony jak dokument, ciemne zdjęcie i muzyka u2 w tle - długo nie mogłam zapomnieć. Dzisiaj dla odmiany upał, a ja musiałam dwa razy zaliczyć trasę centrum-ursus. Uwielbiam korki na Jerozolimskich latem - ja chcę klimy!!!!! Dzisiaj oczywiście kibicuje Czechom (żeby Holendrzy się dostali). Wczoraj było nudno, więc nie oglądałam. Tylko "rzucałam" okiem zza kompa. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 23.06.04, 20:58 Co za kopromitacja - dopiero nam się z młodym przypomniało o Dniu Ojca. Tatuś był lekko urażony ) Czy Wasze dzieci też dostają histerii przy myciu rąk - młody wyrywa się, ryczy, kwiczy, aż się zanosi. Nie wiem czemu - jakieś traumatyczne przeżycia związane z myciem rąk? A między palcami można warzywa uprawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: co za mecz! 24.06.04, 08:07 No i wszystko potoczyło się tak jak sobie życzyłam, Czesi dokopali Niemcom, odlot. No i Holendrzy wygrali, to jest po prostu sukces. Tylko teraz zapowiadają się niezłe mecze... ależ ale... Jagoda uwielbia myć ręce, lubi mydło i wodę, tylko, potem mam problem z wyjściem z łazienki, bo ona się upiera, chce zostać i basta... Jeśli chodzi o wodę to w czasie kąpieli nie cierpi płukać głowy. Gdy jest zmęczona mam problem, bo płacze jakby ją rozdzierali, ale kiedy nie jest mocno zmęczona to nawet bawi się prysznicem... Zauważyłam, że czasami Jagoda podnosi się bezpośrednio z plecków do siadu, a nie tak jak kiedyś najpierw na brzuch, potem do siadu. Kiedyś któraś z Was poruszała ten wątek, wracam do niego, bo chyba już się zaczyna normalne wstawanie... Wczoraj był dzień ojca, o czym ja nie pamiętałam, zresztą i tak od poniedziałku mamy ciche dni i nie odzywamy się za bardzo do siebie... Faceci są okropni... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: co za mecz! 24.06.04, 08:18 agatkar moja mała tylko z pleców do siadu za skarby nie chce się przewrócić na plecy i raczkować ewentualnie wstać w taki sposób choć ćwiczymy (rehabilitujemy) Ole właśnie w tym kierunku. Bo raczkowanie to dobra rzecz stymuluje prace mózgu i go rozwija ostatnio troche czytam na takie tematy. Dziś mamy wizyte u okulisty małej nieznacznie leci lewe oko do środka a że jeszcze oczy "się ustawiają" więc łatwo będzie to skorygować. Ola od kilku dni źle śpi - wygląda na zęby i mam nadzieje że to tylko to. Ciągle każe się przytulać. Jak się robi grzane wino??????????? Chyba takich jak ja jest mało - ale uwielbiam taką pogode a wczorajsza burza była super .... Plany się zmieniły (znajomi źle wzieli urlop)i już w poniedziałek jedziemy na mazury ))) tydzień bez teściowej !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: co za mecz! 24.06.04, 08:20 znaczy - odwrócić się z pleców na brzuch i wstać a co do mycia głowy to płuczemy róno pod prysznicem ku przerażeniu teściowej Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Luty 2003 24.06.04, 10:00 He, he, Edyta, witaj w klubie. Ja nie cierpię słońca, uwielbiam deszcze, zwłaszcza ciepłe i letnie burze. Idealna pogoda dla mnie to słońce za chmurami i wiaterek. Jak tempertura przekracza 25 stopni to jestem dętka. Podczas deszczu odżywam! Dziś zapowiada się nie najgorzej, chyba. Młody nie cierpi mycia rąk, choć woda to jego żywioł, ale najfajniej jest chlapać siebie i łazienke, a mycie rąk jest dla frajerów. Czy spotykamy się w sobotę o 15 w Lolku? Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 24.06.04, 10:12 Młody potrafi usiąść z czworaków - od razu siada i przekręca nogi, nie chce w ogóle raczkować, siad i jedzie na tyłku. Bruno lubi się myć, lubi wodę, nawet mycie głowy odbywa się bez problemów. Tylko mycie rąk to jedna wielka histeria. Nie wiem, o co mu chodzi. Wczoraj był rzeczywiście niezły mecz, a Czesi są niesamowici (to był tzw. drugi skład). Chociaż Ballacka szkoda... Ja lubie letnie burze, ale musi być ciepło. Nie cierpię jesieni i zimy. Ogólnie jestem ciepłolubna Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003 24.06.04, 10:31 Dzien Ojca minal nawet zauwazony. Tata dostal kwiatki z ogrodka. Zanim do niego dotarly, trzeba bylo zerwac i trawke, i galezie pozbierac, i zuczka wziac do reki... Pozniej kazalam malej wziac pod pache gazetke "Automoto" i wreczyc tacie prezencik. Usmiala sie z tego trzymania pod pacha i dala buzi tacie, a tata usmial sie z prezentu Po czym zapytal, czy komputerowych nie bylo))) Mycie glowy nie nalezy do ulubionych, mycie rak jest super, chlapanie w wannie tez, ale pod prysznicem histeria. Wymslilismy sie, ze taki maly basenik bedziemy teraz wsadzac do brodzika. Kapiel w wanience daje skutek mokrych podlog i sladow wszedzie. Tez nie cierpie upalow. Jak bylysmy w ciazy, to byly straszne. Ale zmiennej pogody nie cierpie jeszcze bardziej, bo mam migreny Kurcze, w sobote nie moge przyjsc na spotkanko, a nikt nie pisze o niedzieli, buuu. Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 24.06.04, 12:00 A ja właśnie uspiłam Łukasza i Werkę. Równocześnie! Muszę się pochwalić tym znaczącym osiągnięciem, bo łatwo nie było. Wookie przytulony u mnie na kolanach, a Werka w wózku tzrymając mnie za rękę. Całe szczęście, bo zaczynało sie robić groźnie. Dla nich oczywiście. Zuzia ma dziś trochę spraw do załatwienia i robię za baby sitter. Jestem w tym coraz lepsza Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003 24.06.04, 12:52 Hej U nas dzisiajsza noc była burzowa i temepratura rosła bardzo szybko!!! O północy Młoda miała 39,5 C oraz dreszcze, wystarszyłam się ale dzisiaj już jest oki tylko marudna z niewyspania Co do spotkania to na sobotę jak narazie Agata, Zuzia, ja a na niedzielę Anita, Edyta Zuzia w niedziele nie moze ... Prosze o zgłaszanie sie chcetnych aby ustalic kiedy sie wkońcu spotkamy i czy wogóle sie spotykamy???? czekam na POSTY!!! Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 24.06.04, 12:56 a my w sobote mamy wesele na które idziemy bo "wypada" (((((((( chyba że wyciągne starego na chociaż 5 min Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 24.06.04, 13:23 Fringilla, wyjęłaś mi to z ust ... szkoda Ballacka... wczoraj (zaznaczam, że byłam pokłócona z mężem) jak patrzyłam na Ballacka to po prostu wymiękałam, taki facio!!! agata Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 24.06.04, 22:10 Posta z gratulacjami dla Joli oczywiście mi wcięło... Zatem Jolu gratuluję, ja też bym już chciała, ale mąż ma racjonalne podstawy, aby nie rodzić w Słowenii itp. Lena śpi, zmęczyła się dziewucha spacerami i męczarnią nad jej włosami. Musiałam jej obciąć, bo uznałam, że jest jej za gorąco, ma bardzo grube i dużo włosów. Szkoda mi było tych jej loczków, ale co?? Zaczęłam wczoraj przed kąpielą, ale był taki krzyk, że postanowiłam zostawić tę czynność na dzisiejszą drzemkę. Kubara kiedy idziesz na wychowawczy? Fiona jak tam zdrowie Bronona? Pozdrawiam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 24.06.04, 22:13 jowa3 napisał: > > Fiona jak tam zdrowie Bronona? poprawiam się: Fionna Brunona > > > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla co za mecz! 24.06.04, 22:33 Ależ emocje! Musiałam uciec od telewizora, bo za bardzo sie denerwuję Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: co za mecz! 24.06.04, 22:57 Hej Rozumiem, że spotkania nie będzie. W sobotę moga spotkac się Agata, Kasia, Zuzia i ja. W niedzielę może Anita, Edyta, Kasia. W takim razie zobaczymy sie po wakacjach w duzym składzie przynajmniej bedzie widac zmiany Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: co za mecz! 24.06.04, 23:35 Co za mecz!!! Wciąż cała dygocę, paznokcie obgryzione do skóry... Jestem nieuleczalnym anglofilem i zawsze kibicuje Angolom, ale cóż... Szkoda. Portugalczykom też się należało. Jejku, chyba wezme zimny prysznic Co za emocje! Tygrysie, trudno się mówi, spotkajmy sie w takim razie u mnie, zrobisz tiramisu, ja może też coś dobrego i będzie fajnie (jak zawsze). Oczywiście zapraszam też pozostałe forumki, chyba wszystkie juz się przyzwyczaiłysmy, że u mnie zawsze bałagan? Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 25.06.04, 07:55 Mecz był niesamowity - I Angole dostali w d..... Za co uwielbiam Beckhama - zawsze w decydującym momencie przestrzela karne. Teraz ja narażam się Fringilli - Musi wypić za przyjaźń irlandzko-angielską - jak mawiąją Irlandczycy "Ni neart go Guiness". Nawet mój stary oglądał ze mną karne !!! Bruno ma się dość dobrze, zaobserwowałam ciekawą rzecz - najczęściej zdarza mu się wymiotować po rzeczach mlecznych (kaszkach, serkach, jogurtach). Za to po zupach jest ok. Niestety - najlepiej wchodzą zupki słoiczkowe te od 6-7 miesiąca (całkiem gładkie). My w ten weekend nie damy rady, ale jestesmy w W-wie do połowy lipca, więc może coś się jeszcze uda wykroić. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: co za mecz! 25.06.04, 08:28 O jejku! jakie ekscytacje pilka, nigdy bym sie po Was -Matki Polki- tego nie spodziawala. U nas w domu na "szczescie" nie ma fanow, choc sporow i tak by nie bylo, bo mamy 2 telewizory. A teraz hit dnia, jak wielka jest proznosc mezczyzn. W tym przypadku chodzi o mojego meza. Jade dzis do ortopedy z Nadia i opiekunka, wiec poinformowalam meza, zeby zostawil mi kluczyki od swojego auta (czyt. wieksze. i zamontowanym fotelikiem), a moj maz na to, ze jutro nie da rady, bo on ma nieformalne spotkanie z przedstawicielami z calej Polski jednej firmy wspolpracujacej i nie wypada, zeby podjechal moim seicento :-000 Ja w sobote sie pisze na spotkanie, mimo fascynujacego bolu w okolicy ledzwi zwanej pieszczotliwie rwa kulszowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: co za mecz! 25.06.04, 11:38 Ja też oglądałam mecz wczorajszy z wypiekami na twarzy, chociaż nie przepadam za piłką. przy karnych stałam na kanapie i krzyczałam - aż się MArysia obudziła z dezaprobatą. Cieszę się, że Portugalia wygrała)) A my się szykujemy jutro na wesele i w przeciwieństwie doEdyty nie możemy się doczekać. Potańczymy sobie pierwszy razod ....półtora roku albo i więcej. Mała zostaje pierwszy raz na noc u babci - ja głupia już się denerwuję, bo ona spi - niepedagogicznie - z nami w łóżku i w nocy się strasznie przytula, więc może będzie płakać(((. No ale "babę i dzidzi" czyli babcię i dziadka bardzo kocha i jet u nich min. dwa razy w tygodniu więc chyba szoku nie będzie. Oj dziewczyny, ze mnie jest straszliwa kwoka - muszę z tym walczyć. Wiecie, wygrałam konkurs na e-dziecko - trzeba było zrecenzować jakiś artykuł i qurcze miesiąc, a nagrody ani widu ani słychu. TO już drugi raz Agora robi mnie w konia. Kiedyś mi opublikowali list tygodnia w Wysokich OBcasach a tam dają perfumy. Cieszyłąm się jak głupia, że dostanę super perfum i...guzik z pętelką. Jowita jeszcze tydzień pracuję, potem biorę cały urlop - dwadzieścia sześć dni i na wychowawczy. Torchę się boję bezczynności, może sobie znajdę kogoś na korepetycje z angielskiego, zobaczymy. W gdańsku dzisiaj w miarę słonecznie, więc Marysiagania cały dzień po dworzu i jest zachwywycona. Ja też. bp dzionek leci szybciej, pełno znajomości z nowymi mamami w piaskownicy i nawet opalenizna jako taka))) Pozdrawiam cieplutko Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: co za mecz! 25.06.04, 12:42 Hej Nie mówcie nic o wczorajszym meczu... a nawet w to pewnie nie uwierzycie. Oglądałam mecz z wielkimi emocjami, ech, co tu gadać, nawet wroga piłki nożnej by zaciekawił... a tu w czasie karnych, kiedy to Beckham przestrzelił, a potem Rui coś tam też... wyłączyli nam prąd. I co najciekawsze tylko nasz blok i ten z naprzeciwka... byłam wściekła i chyba wszyscy sąsiedzi też... Tomek złapał za telefon, który także nie działał bo bezprzewodowy, potem za komórę... zadzwonił do rodziców, ojciec nie oglądał, włączył tel. i powiedział, że na razie remis... Ależ makabra... Po chwili z oddali tylko słyszeliśmy okrzyki radości... jest!!! Potem dopiero Tomek zadryndał jeszcze raz do domu i usłyszał o wygranej Portugalii. Ależ byłam zła, że nie widziałam tych karnych do końca... Za to jedno jest pewne, ponieważ w ciemności wszystko lepiej słychać, większość mieszkańców Konina cieszyło się z tej wygranej. Nie mogę uwierzyć że tak robią w jajo w czasopismach i nie dają prezentów. Ciekawe czy to przypadek czy faktycznie wszystkich tak robią w balona. To podłe... A tak lubię zarówno wysokie obcasy jak i e-dziecko... Jagoda wczoraj po raz pierwszy zasnęła sama, siedziała z ciocią Asią, która opowiadała jej bajkę na podstawie śpiworka Jagódki, czyli rysunków na nim, no i tak zasnęła... o dziwo. Pa, pa Bawcie się dobrze na weselach dziewczyny... I nie zamartwiajcie sie swoimi maleństwami, jakoś sobie prześpią u dziadków agata Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaszb Re: co za mecz! 25.06.04, 17:51 to ja juz w koncu nie wiem co ustalilysmy z tym spotkanie w weekend? (: mam rozumiec, ze nie bedzie( kasia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 10:54 Witam poweekendowo! Pustki tu straszliwe i tak się zastanawiam, czy uda nam się przed wakacjami dojść do 3000 postów? Chociaż dla niektówrych wakacje już się zaczęły. U nas pewien postęp - ostatnio młody nie wymiotuje, tylko ma czasami takie "napady" (dziś było to zaraz po jedzeniu, dawniej to by wszystko zwymiotował, teraz tylko trochę mu się poodbijało). Niestety już parę razy zauważyłam, gdy montuję młodego w foteliku on zaczyna kwiczeć, bekać, wymiotować (samochód jeszcze nie ruszył). Nie wiem, czy to początki choroby lokomocyjnej? Poza tym młody robi postępy (ruchowe) - ostatnio usiłuje "wyjść" z krzesełka do karmienia - wyciąga nogę. Skończy się beztroskie zostawianie go w foteliku. Jeszcze tylko 9 postów do 3000, więc proszę się sprężyć!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 10:58 Coś mi się pomyliło - jeszcze 19 (z tym 18) postów, Za mało kawy chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa A dziś bez meczu ;-( 28.06.04, 11:59 Ach,dziś nie ma meczy.... aż się dziwnie czuję. OStatnio stałam się wielką fanką piłki. Oczywiście jak narazie wszystko idzie po mojej myśli, cieszę się, że oszuści ze Skandynawii jadą do domu Mam nadzieję, że zadnej z Was nie obrażam... bo nie jestem na bieżąco z tym, komu kibicujecie. JA jestem za Portugalią. Damian mało mówi... znaczy się mało w normalnym języku. Mój mąż już sie wkurza, bo on mówił zdaniami całymi w wieku roczku. Ja ponoć też wcześnie. A Damian tylko co to, nie ma, daj, mama, tata, piłka, buła, tak i oczywiscie NIE. Co zrobić, żeby zaczął wiecej??? Bo rozumie wszystko, aż mnie czasem szokuje. Martwi mnie, że jest taki malutki.... 76 cm i pewnie jakieś 10 kg. Ile mierzą wasze pociechy? Napiszcie wzrost z dnia urodzin i teraz. Możecie też wagę, bo jestem ciekawa Czy wasze pociechy też ciągle coś podjadają? Moje dziecko co chwile coś chce, apetyt ma niesamowity, po 180ml butli z rana, po godzinie wcina całego banana, potem co chwile podjada suchą bułę, w końcu ok. 12 zjada gęstą kaszkę i idzie spać na 1,5h. Wstaje, znów coś podjada, jakieś biszkopty, bułki, jabłko... potem obiadek - duzy słoik 200ml, do tego cielęca parowka najlepiej jeszcze No i po obiadku też co jakiś czas podjadanie do wieczora i na noc butla 210 ml Zasypia 20.30 -21 i wstaje ok 8. Czy TRÓJMIASTO się kiedyś spotka w końcu? Kubara jak pojdziesz na urlop, to może w ciągu dnia sie umówimy na jakis spacer przy sprzyjającej pogodzie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: co za mecz! 28.06.04, 11:34 Fionna a kto powiedział, że nasz wątek musi mieć 3000 postów??? Jeśli chodzi o Młoda to temp. od zębów juz przeszła ale za to Młoda podobnie jak Bruno zaczeła wychodzić z fotelika i już niestety nie mam rano czasu dla siebie a tak było fajnie W środę wyjeżdzamy na Mazury na dwa tygodnie więc nie będzie nas na forum Chciałam zapytać czy wasze dzicory też rozwijają się w kierunku "kombinowania" Baśka codziennie mnie czymś zaskakuje ... a dodoam ze dostała kolejną zemstę Cioci Zielonego krokodyla cymbałki .... chyba niedługo oszaleję wśród tej tandety grająco piszczącej. Strasznie mnie boli głowa nie wiem czy dlatego,że pogoda do......y czy dlatego, ze pan w domu ehhhh a mecz wczoraj był fajny ale tylko druga połowa Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 11:57 Taka się sportowa atmosfera zrobiła, oczywiście mam nadzieję, że będziemy mieć 30000 postów. Wtedy nic się już chyba nie otworzy. Ja z kolei obejrzałam tylko 1 połowę i część drugiej (do pierwszej bramki), bo mój mąż się zbuntował i zażyczył sobie oglądania Akt Odessy. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: co za mecz! 28.06.04, 14:32 Oj, dziewczyny, ale się wybawiłam na weslichu)))) jak w młodości, he, he:- )). tańczyłam do trzeciej, aż nogi powiedziały mi pas. Była świetna muzyka i dużo wujków starej daty, którzy umieją tańczyć do rytmu i jeszcze prowadzić partnerkę. Mój mąż na parkiecie to tragedia, chociaż lubi tańczyc .Ale ja wolę z wujkami)))). Skąd to się wzięło, że stare pokolenia po prostu umieją się prouszać na parkiecie, a dzsiaj tańczący normalnie fazet to rzadkość? Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: co za mecz! 28.06.04, 14:38 Oj, dziewczyny, ale się wybawiłam na weslichu)))) jak w młodości, he, he:- )). tańczyłam do trzeciej, aż nogi powiedziały mi pas. Była świetna muzyka i dużo wujków starej daty, którzy umieją tańczyć do rytmu i jeszcze prowadzić partnerkę. Mój mąż na parkiecie to tragedia, chociaż lubi tańczyc .Ale ja wolę z wujkami)))). Skąd to się wzięło, że stare pokolenia po prostu umieją się prouszać na parkiecie, a dzsiaj tańczący normalnie facet to rzadkość? Marysia przeżyła pierwse nocne rozstanie bez ekscesów, ale jak po nią przyjachaliśmy rano to powiedziała, co o nas myśli. Jak weszłam do domu rodziców, to zupełnie mnie zignorowała, a potem podeszła, popatrzyła mi w oczy i powiedziała "mama be". Pierwszy raz tak zrobiła. I powiedziała, co chciała... A ja disiaj przedostatni dzień w pracy. Cieszę się bardzo, tylko, że dostęp do netu będę miała tylko przez modem(((. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: wrocilabm 28.06.04, 14:58 szymon mi zalal klawiatturE i ciezko mi sie pisze,bo liteRki sa podwojne,bRRRRRR tak bmi sie pisze teRaz-G(RSzyrbmovn bmi zalal klawiatutueRY i ciezko bmi sie piszeg) Jestem chetna na spotkanie. zaczely sie pRzyjemnosci ciazowe,wszystko mi smieRdzi i ciagjle mnie mdli moJ gg 289324, mail GazetowY lub jogaj@wp.pl PozdrowioKA-jOLA Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: buuu 28.06.04, 21:09 Ja mam dzis podly nastroj. Najchetniej uderzalabym piesciami, gdzie sie da. Juz myslalam, ze zaczyna sie nam ukladac finansowo, a tu... moj maz stracil dzisiaj prace, a tak naprawde wykopali go jego znajomi z firmy. Buuu! A w pilce jestem za Czechami... Anita Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 29.06.04, 00:04 Moje śpiące dotąd jak anioł dziecko ostatnio ma problemy. Budzi sie w nocy ze strasznym krzykiem i przez dłuższą chwilę nie daje się uspokoić - w ciągu ostatnich dwóch tygodni przespała całe tylko trzy noce. A płacze strasznie (tak jakby się bała) i kiedy się nachylam do niej, żeby utulić i poszeptać, wczepia się we mnie albo obejmuje za szyję i domaga się wzięcia na ręce. Kiedy sie wybudzi to pocieszanie i próba uspienia trwają od godziny do trzech, zwykle jest to przeniesienie do dużego łózka i przytulenie. Po dłuższym czasie - najpierw popłakiwania, potem gadania (muszę zrobić nagrania, bo w dzień nie jest aż tak wymowna), potem wiercenia się, klepania mnie po twarzy, pokazywania gdzie mam oko, rzęsy, brwi, buzie z zębami, nos, ucho i wyrywaniu mi włosów daje się już spokojnie odłożyć do swojego łóżeczka i zasypia. Od trzech dni robi też cyrk przy zasypianiu. Zachowuje sie tak samo jak przy nocnych wybudzeniach, tyle, że znacznie krócej to trwa. Czyli od 15 minut do pół godziny, po czym bez problemu daje się odłozyc i zasypia. Wiem, że rosną jej trójki, i to wszystkie naraz, ale nie wiem czy można wszystko zwalać na zęby. Nie bardzo wiem jak małej pomóc...Viburcol nie działa. Rytuał przedsenny jest od wielu miesięcy taki sam...zawsze są wygłupy, wspólne zabawy, czytanie książeczek, kolacja, mycie i do łózeczka. Dodam, że akcja rozgrywa się zazwyczaj między północą a 4, a są to dla mnie zasadniczo godziny pracy, które mi przepadają, do tego jestem zdrowo padnięta...na szczęście dziecko też i śpi do 10. No, ale nie wiem co robić. Wiadomo, przeczekać, ale jak długo....Może ktoś ma jakiś pomysł?? Zastanawiam sie nad pójściem do lekarza....ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie za bardzo podawania jej jakiegoś środka "uspokajającego", nawet przeznaczonego specjalnie dla dzieci... Pozdrawiam Ula Ps. Weronika też jest nieduża, na ostatnim szczepieniu wyszło, że waży 9700, mierzyć to już dawno jej nie mierzyli, ale z mojego niedoskonałego pomiaru, czyli ile wystaje nad stołem o znanej mi wysokości, tudzież ile jej brakuje, żeby się nie zmieścić pod wysokim stołem wyszło, że ma ok. 78-79 cm. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 29.06.04, 13:31 Wspólczuję Ci Ula - może Weronika ma za dużo wrażeń w dzień i to się odbija na jej śnie? My też tak mamy czasami, tylko że u mojego młodego to jest "odżołądkowe". Ostatnio się uspokoiło, nie daję mu już niczego mlecznego - może to od tego. Nie wiem, czy Wasze dzieci też są ostatnio takie okropne - młody ma nową ksywę Predator. Robi się coraz bardziej potworzasty - ciągle musi coś wywalać, otwierać, rozrzucać moje kasety i płyty (ostatnio udało mu się otworzyć CD, wyciągnąć płytę i ją wyrzucić - na szczęście to były jego piosenki. Poza tym za punkt honoru postawił sobie: zwalenie telewizora, zresetowanie komputera, zapalenie gazu (bardzo go kurki interesują), walenie drzwiami balkonowymi w ścianę (już jest ślad). Poza tym ciągle nadaję (bez sensu - nikt go nie rozumie) - takie gęganie (jedyne zrozumiałe słowo to NIE. Nasze ulubione to "giebuła" Właśnie wywalił kwiatka - spadam posprzątać. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 29.06.04, 14:10 Uff. Co za dzień. Zebrałam w sobie wszystkie siły witalne, i poszłam do kadri rektora i złożyłam pismo o mobbing w pracy i oraz zatwierdzonoo mi podanie o wychowwczy. Jeszcze tylko czwartek i nigdy nei ujrzę już tej śmierdzącej, niewymytej baby. A rektor obiecał mi, że psotara się o przeniesienie mnie na inne stanowisko. Byle z daleko od neij. Więc może długo na tym wychowczym nie posiedzę. Ale od poniedziałku urlop i szleństwa na Kaszubach z Marysią, jak pogoda dopisze. Jogaj - co powiesz na kawę jtru po południu u mnie? Karollaa - do Cieibe też kieruję zaproszonko. Siedzimy z Marysią same, mąż służbowo na Mazurach ( testuje jachty, pływając sobie na nich op jeziorkach - to się azywa wyczerpująca praca). Zapraszamy serdeczenie. Buziaki nowa, niemobbingowana, odrodzona i o dwa kilo z nerwów chudsza Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 29.06.04, 14:30 Wpadłam na chwilkę, aby się wyżalić. Zołądek mi pęka i boli, tak więc długo nie będę klikać. Jagoda od 3,30 w nocy wymiotowała, biedulka, ależ noc... Ok. południa jej przeszło, lekarz mówi że to chyba wirus jakiś paskudny. A ja rankiem jak tak na nią patrzyłam to też wymiotowałam i teraz chodzę jak struta... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 29.06.04, 16:34 Za mną kolejna noc z atrakcjami. Poza tym, po konsultacji niemedycznej doszłam do wniosku, że musze iść do lekarza. Najprawdopodobniej od ponad dwóch tygodni mam półpaśca, którego skutecznie dotąd ignorowałam, bo poza wysypką i ogólnym nieco kiepskim nastrojem nic mi nie dolegało. Niby już przechodzi, znaczy ta potwornie bolesna wysypka na wysokosci lewej nerki mi przechodzi, ale podobno zdarzają się nawroty i może należy to doleczyć. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 30.06.04, 08:11 Dziewczyny czy to oznacza, że się sypiemy...? Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003 30.06.04, 10:57 Hej, no co Wy, wcale się nie sypiemy, tylko takie piękne lato mamy, że wszyscy chorują ;-( Basiu ja niestety nie mogę sie dzis ruszyc... od paru dni leje mi sie z nocha... dzis to juz wogóle jak z kranu , buuu ;-( Martwie się, że młodego zaraże, a sama złapałam to chyba od mojej siostry, a widziałam się z nią tylko pół godziny, więc to jakies paskudztwo bardzo plenne. Ona ma teraz zapalenie oskrzeli. Oby nie my. Ale zazdroszczę Twojemu męzowi tych Mazur. My byliśmy w maju 3 dni na jachtach na Sniardwach i od tego wyjazdu tylko chodze i myśle kiedy znow pojedziemy, mimo ze pogoda była średnia, w nocy przymrozki itp. A nie łatwo coś zaplanować, bo jednak jezdzimy bez młodego. A Ty byłas kiedys z dzieckiem??? Bo mnie kusi, zeby go już wziąć, chciałabym zeby mu sie spodobało Ale mój mąż uważa, ze to bardz o nieodpowiedzialne itd... Może kiedys razem popływamy z dzieciakami? ) A gdzie sie wybieracie na Kaszuby? Moi rodzice mają domek kolo Chmielna (Zawory), chyba też niedługo sie tam wybiore z młodym. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003 30.06.04, 12:28 Basiu ja bez samochodu wiec wyprawa do Ciebie mi sie nie usmiecha. Ja tez zegluje,ale z Szymonem,pierwszy raz plywal w brzuchu,potem w zeszlym roku bylam przez tydzien na Jezioraku,jak mial 5,5 miesiaca,w tym roku znowu jedziemy na Jeziorak,jak wytrzymam to dwa tygodnie,jade z rodzicami i siosra z mezem,moj maz nie jedzie,bo pracuje. No to kiedy to spotkanie? Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 30.06.04, 13:31 Mialam rano piekny plan, wyzale sie na forum. A tych moich zali sie troche nagromadzilo. Jednak w obliczu reszty nieszczesc i brzydkiej pogody, zreszta zgodnej z moim zyczeniem, daruje sobie i Wam. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 30.06.04, 15:05 Skoro tak okropne lato przed nami (chodzi mi o pogodę) nie czas na żale, prawda? A dziś kolejny mecz i trzeba go koniecznie obejrzeć. Chętnie bym też sobie pojechała na mazury, dwa lata temu pojechaliśmy na zlot motocykli ciężkich i zabytkowych do Giżycka. Ależ pięęęknie było. To dziwne, być na Mazurach i nie żaglować... dla mnie wcale nie takie dziwne, Mazury zawsze pozostaną w mej pamięci jako jedna wielka impreza!!! RZecz jasna muszę tam koniecznie wrócić! Obowiązkowo z Jagodą! Agata Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003 przeziebienie 30.06.04, 16:43 Hej, a jak uchronić malucha przed zarażeniem się ode mnie jakims paskudnym przeziębieniem??? Damian miał dzis 37.2C.... kurcze, sama nie wiem czy to zęby może czy już coś ode mnie złapał. Bo ja nie mam gorączki, jedynie bolało mnie gardło (już przeszło)i leje mi się z nosa ciurkiem.... Młody też ma już lekki katarek. Co robić w takiej sytuacji??? Dałam wapno, wit.C A może jest jakis lepszy sposób??? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 przeziebienie 01.07.04, 00:40 No to zaczynamy kolejny tysiączek. I ja mam dobre wiadomości (dla mnie) - dostałam się do pewnej szkoły, w kórej będą mi jeszcze płacić, za to, że się w niej uczę. Było ciężko, ale się udało. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję, z radości obaliłam dużą colę....... Zacznę chyba zapisywać złote myśli mojego męża dotyczące footballu - oglądam sobie meczyk, parę minut do końca, 2:0 dla Portugalii. Mój mąż bardzo chce oglądać jakiś film wojenny na TVN ("Kompanię braci" chyba). Holendrzy właśnie strzelili bramkę na 2:1, mój stary - "o! bramka, a jaki jest wynik?. Pokazuje mu w górze ekranu napis: Por:Ned 2:1. A on - ale to znaczy, że kto wygrywa teraz? Moje biedne dziecko - kto je nauczy grać w piłkę............... Z wrażenia nie zauważyłam końca meczu. Z ciekawych rzeczy - od jutra zaczynam dietę lodową oraz postanowiłam w nagrodę wybrać się do mojego szalonego fryzjera Krzysia z Hormona i obciąć włosy. Miłych snów Odpowiedz Link Zgłoś
ewa79 Luty 2003 12.07.04, 22:52 CZeść!!!! Dzis znalazłam to forum. Mam na imie Ewa i jestem mamą Krystyny urodzonej 16 lutego 2003 roku. Jestesmy z Gdyni. W tym roku skończyłam prawo i przygotowuje się do egzaminów na aplikację. mój "kotek" jest żywym dzieckiem, ma blond i turkusowe oczka. wszędzie jej pełno. Chętnie nawiążę z Wami kontakt!!! Pozdrawiam serdecznie wszytskich maluszków i Ich mamusie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 10:42 Karollaa, jak juz sie wykaraskacie z Damianem ( mam nadzieje ze szybciutko) to moze sie w koncu spotkamy we trzy. Jogaj - ja ju| nie proponuje, bo zwasze wychodze z inicjatywa i mi sie znudzilo. Czekam na Wasze pomysly. Mozemy sie spotkac gdzies w plenerze - nap w Parku Oliwskim albo w zoo. Tylko ja poprosze wiadomosc sms - em. Jogaj ma moja komóke, bo w zwiazku z odejsciem z pracy nie bede codziennie na forum, a rwczej raz na tydzien((((. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 13:13 Dobra, myśle, że wchodzi w grę przyszły tydzień. Dzis czuję sie ciut lepiej odpukać. Myśle, że Park Oliwski to świetny pomysł. Zoo to juz duża wyprawa, chyba na cały dzień i ja sama z moim potworkiem się do zoo nie piszę Ostatnio jak zobaczył piłkę podwieszoną na lince w klatce małpek to myśleliśmy, że już tam na dobre zostanie łobuz. Basiu, raz na tydzień???? Ja bym nie przeżyła. Jak mieliśmy modem to się starałam nie nawijać wogóle przez telefon, byly tylko mieć dostęp do sieci pa pa do zobaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 14:36 Fionna, a cóż to za szkoła taka niesamowita... jeszcze o takowej nie słyszałam... Twój mąż jest debeściak, czy on w ogóle wie jak ten sport się nazywa i gdzie on się chował skoro nie ma pojęcia o piłce... Wydaje się to troszkę dziwne zważywszy na to, że od kiedy pamiętam to już w szkole podstawowej ulubionym zajęciem dzieciaków na w-fie była piłka nożna, a gdzie tylko nie spojrzę wszędzie wszystkie chłopaki i małe, i duże, i nie tylko chłopaki grają w piłę... niesamowity ten Twój chłop... Ciekawe kto dziś wygra, chyba Czesi, ale czy oby na pewno... Grecy mają świetną obronę... nie, sama nie wiem. Czy w ME jest mecz o trzecie miejsce? Chyba nie, ale czy na pewno? U choróbsko już nas opuściło, Jagoda od rana męczy ata, bierze kujtke, bjuśke, podnie, ciape i buti, próbuje się ubrać i stoi w przedpokoju. Muszę się nieźle namęczyć, aby ją przekonać, że najpierw musi zjeść śniadanie, poczekać aż tatuś lub dziadek wstanie, a na razie niech zostawi te wszystkie rzeczy... Ależ mam upartą córę! Życzę zdrowia wszystkim e-mamom, Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 14:53 Ta szkoła to KSAP (Krajowa Szkoła Administracji Publicznej) - dostaje się stypendium w wysokości 3xpłaca minimalna. Niestety - trzeba potem minimum 5 lat pracować w administarcji centralnej. Coś za coś. Mój mąż chodził nawet do tej samej szkoły (liceum) co ja (szkoła całkiem normalna) i jak twierdzi - jego ulubioną dyscypliną jest uni-hock. A noga go nigdy nie pociągała. Ja tam jestem teraz za Grekami (bramkarz jest mniam-mniam). Oczywiście, że jest mecz o III miejsce (w sobotę chyba), więc i tak wszystkich jeszcze zobaczymy. Bruno jest zdrowy (odpukać), ale strasznie rozwyty się zrobił - jak się na niego krzywo spojrzy, albo coś powie krytycznego, to zaraz robi podkówke i płacze. Jak baba jakaś. Poza tym ma nowe hobby (oprócz szafek) - to garnki - uwielbia je oglądać, walić w podłogę itd. Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003 01.07.04, 17:38 Fionna, serio jest taki mecz??? Sprawdzałam dwa razy i w terminarzu ME nie ma meczu o III miejsce... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 23:09 Buuu - nie ma - jakieś zaćmienie mnie naszło - wydawało mi się, że w telegazecie TO widziałam. Trzeba było nie pić.... Ale i tak się cieszę, że Grecy są w finale. Teraz tylko muszą powtórzyć mecz otwarcia. Bramkarz grecki jest the best. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 01.07.04, 23:10 No chyba pierwszy raz w tych mistrzostwach moi faworyci wygrali! Choc nie wierzylam w top do konca, bo nie mozna powiedziec, żeby zbyt dobrze grali. A raczej - tylko w onronie, bo napastnicy jakby drzemali A Czesi byli bardzo waleczni i nie przypuszczałam że grackim obrońcom uda się przetrzymać dogrywkę. A tu prosze, niespodzianka! Bramkarz Nikopolidis (czy jak on sie tam pisze) jest super mimo swoich koszmarnych zebów. A propos zebów - jutro ide do dentysty, juz sie boje Mam tyle dziur! Fionna, gratulacje, to nie lada osiągnięcie A Bruniastego przyprowadź do Łukisona, oni już biegaja za pilką z Natalą i z tatusiem, jak od czasu do czasu bywa w domu Natala jest zawiedziona, że kobieca piłka jest tak mało popularna, ale moze znajde jej jakis klub, gdzie trenuja dziewczyny. Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 23:49 Bruniasty to na razie w piłkę kicaną. Ale zapomnaiłam napisać o najważniejszym wydarzeniu - poszliśmy sobie na spacerek z młody i starym i kupiliśmy sobie po lodziku. Młody patrzy na nas, na lody, tatuś dla jaj dał mu loda (Nesquika w polewie czekoladowej) i stał sie cud - Bruno zaczął lizać i domagać się jeszcze. Dotychczas wszelkie próby wsadzenia mu czegokolwiek do buzi kończyły się porażką. Chyba przejdziemy na dietę lodową (w polewie czekoaldowej of koz). Tak - dzisiaj dopiero zobaczyłam te jego zęby jak się wyszczerzył pod koniec meczu. Ale teraz będzie go stać i zrobi sobie śliczne ząbki. Ja też w "młodości" byłam zawiedziona, że nie ma kobiecej piłki nożnej. Teraz jest lepiej - nawet w Polsce są kluby. U nas w domu zawieszono grę w piłkę, po tym jak prawie wybiłam tatusiowi jedynkę. Chciał MI odebrać piłkę, cienias jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 02.07.04, 00:01 Ja przy swojej pierdołowatości nawet nie dotykam piłki w domu, bo mogły by być ofiary nie tylko w ludziach... Zuzia stwierdziła że on ma wzrok psychopaty, ale mi zawsze podobali sie szaleńcy (Nawet wylądowałam z jednym pod jednym dachem na dobre i na złe ) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 02.07.04, 08:13 Troszkę mi szkoda Czechów, ale ogólnie tak bardzo mi nie zależało na tym by oni wygrali. zapowiada się niezły mecz w niedzielę. Teraz to już serialnie nie potrafię postawić na którąś z drużyn. Postanowiłam uczyć Jagodę siusiać na nocniku. Niestety ona bardziej lubi nosić nocnik... na głowie. Zakłada "pelusz" i stoi w lustrze śmiejąc się do siebie... Oj nie wiem jak to będzie, chciałam ją przez lato nauczyć, ale ta pogoda nie pozwala na bieganie w samych majtach... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 02.07.04, 10:52 Nikopolidis jest fajny - a wzrok taki dziwny to mają chyba wszyscy bramkarze - próbują "zaczarować" atakujących. Jeśli chodzi o psycopatów - to sędzia Collina mógłby sobie etat załatwić w jakimś thrillerze. Teraz sobie oglądam powtórkę. Zapomniałam wczoraj napisać o tym, że wczoraj młody zjadł kaszkę na zwykłym mleku (z kartonika). Zobaczymy jak na to zareaguje. Ja na razie odpuszczam nocnik - parę razy posadziłam Bruniastego, ale on za bardzo ne wie do czego to służy. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 I po urlopie.. 03.07.04, 21:37 No wlasnie... ja juz pourlopowo Tydzien w Zakopanem to bylo to, czego mi bylo trzeba Pewnie byloby jeszcze fajniej, gdyby pogoda byla troche lepsza (bo stopni to troche malo jak na _LETNIE_ wakacje) ale i tak nie bylo zle Jak by ktos chcial to mam namiary na super kwatery - czysto, cicho, spokojnie, dom z wielkim ogrodem i piaskownica, do centrum minut spacerkiem. No generalnie z czystym sumieniem moge polecic Dominice najbardziej podobaly sie koniki (nawet zaczela mowic "konik") i wrzucanie kamykow do strumieni... tej drugiej czynnosci mogla poswiecac caly czas... ile by mama z tata pozwolili tyle by dziecko wrzucalo kamyki do wody I w ogole grzebalo w lodowatej wodzie w celu... wybierania kamykow do wrzucania Po kilkugodzinnej podrozy dziecko spi, ja nastawiam kolejna pralke i nadrabiam zaleglosci mailowe No i musze sie wam pochwalic, ze wsrod moich znajomych urodzilo sie w ciagu ostatniego tygodnia troje dzieci Wlasnie jutro jade w odwiedziny do takigo 9 dniowego bobasa ehhh ja ja bym chciala miec takie male dzieciatko Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: I po urlopie.. 03.07.04, 23:03 Ależ fajno, Zakopane... można pomarzyć... Tak sobie czasem wspominam stare, dobre czasy, kiedy miałam beztroskie życie i beztroskie wakacje... Musowo co wakacje jechałam nad morze i do Taize... Piękna sprawa, a zimą na Słowację na narty... Praktycznie od początku liceum każde wakacje miałam wypełnione po brzegi... Lipiec należał do stacji benzynowej, na której z kumpelą myłam szybki, aby zarobić na wyjazdy. Wspaniałe czasy, bardzo miło wspominam ten okres. A sierpień to był miesiąc podróży. Morze ok. 2 tygodnie, a potem Francja ukochana i Taize - najwspanialsze miejsce na ziemi. To byly czasy, beztroskie... Dojeżdzałyśmy do Taize autobusem, a stamtąd stopem zwiedzałyśmy pobliskie miasteczka - Cluny, Macon, Lion... W czasie naszego ostatniego pobytu - rany to już będzie 6 latek od naszej ostatniej wyprawy...- wracałyśmy z Taize stopem, zachaczyłyśmy o Paryż i heja do samej Polski na stopa. To była zdecydowanie podróż mojego życia... A potem studia rozdzieliły mnie i moją koleżankę... ja poznałam Tomka, ona wyjechała do Stanów, szalona... I dalej podróżuje... Jest stewardesą arabskich linii lotniczych i właśnie jest na swojej pierwszej trasie do Australii... Wiem tylko jedno, że nigdy nie byłabym w tylu miejscach gdyby nie ona... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla co za mecz! 04.07.04, 23:29 No, Fionna, chyba możemy podać sobie ręce ))))))))) Bedzie brakowało mi tych emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: co za mecz! 04.07.04, 23:42 Hej! Buu mistrzostwa się skończyły( Co ja teraz będę oglądać? A i na forum znów będziemy głównie o kupkach pisać ALe już niedługo olimpiada Monika zazdroszczę Ci cholernie urlopu-w sumie nie pracuję ale też by mi się przydał- zwłaszcza od rodziny hehe.Ale w tym roku to nigdzie nie jedziemy,niestety remont pochłonie cały kredyt a i wiadomo,że robotników trzeba przypilnować,materiały wybrac itp. A do tego jeszcze Ukochany wyjechał na tydzień w delegację i zostałam sama z Młoda i psem- kto ma może sobie wyobrazić jak świetnie idzie się na spacer z dzieckiem zawsze uciekającym i wielkim psem( brodacz) idącym dokładnie w drugą stronę- i tak trzy razy dziennie No w sumie dwa bo ostatni niestety przypada na czas kiedy Młoda juz śpi i z duszą na ramieniu wyobrażając sobie wszystkie możliwe wypadki biegnę z nim kłusem dookoła bloku Niestety mój pies to staruszek i nie może szybko chodzic bo się autentycznie dusi więc przezywam katusze ale wyjść muszę Młoda ogólnie nieco się poprawiła i mam nadzieję,że ten stan się utrzyma tylko wstaje niepokojąco wcześnie nawet o 5.30!! Ja nie wiem jak przeżyję swoje macierzyństwo powiedzmy do podstawówki Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 05.07.04, 07:42 Mecz buł suuuper. Co za emocje - pod koniec zaczęłam liczyć sekundy nawet. Fajny był ten gościu, który wpadł na boisko - szkoda, że nie był goły (słyszałam o takim rodzaju "sportu"). Będzie mi brakowało tej adrenalinki. Jak napisała Zuzia - dobrze, że jest olimpiada. Chyba zacznę puzzle układać (z młodym będzie ciężko). Na wakacje wyjedziemy w poniedziałek, jak uda nam się kupić fotelik. Mieliśmy go kupić już w sobotę, ale mój mąż uparł się na rabat, ale go nie dostał, więc obraziliśmy się na sklep. Okazało się, że w sklepie jest tylko 40zł tańszy niz w necie. Ja nie umiem się w ogóle targować, nie nawidzę wręcz tego. Taki Arab by mnie oskubał - gdybym miała forsę. A propos forsy - zrobiliśmy w sobotę objazd centrów handlowych (byliśmy w Wola Parku, Blue City i jeszcze zahaczyliśmy o Redutę) i tyle rzeczy bym sobie kupiła..... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 09:36 He,he... ja teraz wykaze sie swoim brakiem zainteresowania meczami...a kto wygrał?? (bo nawet wiem kto z kim grał)) zuzia - rozumiem Cię doskonale w kwestii wychodzenia z psem i dzieckiem jednoczesnie... Ja nieraz musialam wyjść z dwoma psami i Dominika na raz.... koszmar po prostu... całe szczescie ze teraz rodzice zabrali psy na dzialke A wczoraj juz nie mialam sily nic napisac... zaliczylismy wczoraj wizyte w szpitalu z Dominika - wyciagali jej kleszcza Pomijajac fakt,ze spodziewalam sie fachowego usuniecia tego paskudztwa (paniusia tak wyciagnela ze kawalek zostal i musieli Dominice grzebac igla w miejscu po ugryzieniu...), to teraz bede sie denerwowac czy czegos tam nie zalapala od tego kleszcza Czy cos oprocz boreliozy i zapalenia opon mozgowych jeszcze moze byc? bo o tych dwoch chorobach to juz poczytalam troche... po poludniu idziemy do lekarza, ale moze wy cos jeszcze mi napiszecie... Nie powiem, zestresowalam sie wczoraj niekiepsko Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: co za mecz! 05.07.04, 10:20 Witam jeszcze wakacyjnie bo siedze przy biurku i nic nie robie nie jestem w stanie zmusić się do jakiejkolwiek pracy...... może jeszcze jedna kawa Mazury to super sprawa a my jak zawsze lądujemy w tym samym miejscu mimo że co roku rezerwujemy miejscówke w innym ośrodku to i tak nigdzie indziej nie odpowiada nam tak jak w Borowskim Lesie Niestety z Tygrysem nie udało mi się spotkać buuuu (((((( Wśród dzieci naszych znajomych panuje obecnie wirus Rotha (czy jak się to pisze) wszystkie z odwodnieniem lądują w szpitalu, u nas jedynie 2 dniowe przeziębienie. CZyt to normalne żeby zęby wychodziły w takiej kolejności la ma wszystkie 1- ki, lewe 2-ki i lewą 5-ke, która już prawie wyszła? Fionna i ja myślałam o tej szkole, ale chyba nic z tego, pozostaje przy pracy w administracji, może mało płaca ale mając dziecko co państwowa robota to państwowa, nie robią problemów ze zwalnianiem się, lekarzami itp. Kto wygrał finał? Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: co za mecz! 05.07.04, 10:55 Zuziu doskonale Cie rozumiem z tym chodzeniem z psem,ja chodze codziennie z moim Ginesem i Szymonem na spacer,ale jak moj maz nie wraca do domu na noc to jade do rodzicow,bo stres z wychodzeniem jak Szymon spi byl ponad moje sily. Co do spotkania trojmiejskiego to wydaje mi sie,ze w plenerze nie ma ono na razie sensu,bo przeciez ciagle pada. Moj Szymon jeszcze spi,dobija mnie zmiana jaka sobie zrobil zasypia kolo polnocy,a wstaje po 10. O wlasnie sie budzi,pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: co za mecz! 05.07.04, 11:48 Witam! Wszystkie ignorantki-hehe-informuję,że mistrzami Europy zostali Grecy po raz pierwszy w historii Monika nie martw się bo zakażenia od kleszczy zdarzają się naprawdę rzadko-to jakiś bardzo niewielki procent.Zapalenie opon odkleszczowe nie jest ciężką chorobą mimo swojej nazwy i zwykle przechodzi w miarę łagodnie. Borelioza jest zdecydowanie gorsza ale też rzadko się trafia.Trzeba obserwować miejsce ukąszenia i jeśli po kilku tygodniach pojawia się czerwona plama należy zrobic badania i podjąć leczenie.Wcześnie wykryta leczy się dobrze Co do psa to niestety ja nie mam nikogo do kogo mogłabym jechać Tak więc jestem skazana na nerwy związane z zostawianiem Młodej na te kilka minut,na dłuzsze spacery będzie chodził w dzień.Jolu-ja to bym nawet wolała żeby Werka chodziła późno spać ale za to wstawała o 10-jak dla mnie to super Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: co za mecz! 05.07.04, 13:42 Mam szybkie pytanie - czy któraś z Was "użytkuje" fotelik Play Beat? I czy to prawda, że źle się mocuje (buja się)??? Muszę coś kupić do soboty i już się zdecydowałam na ten model, a tu sprzedawca zapodał mi taki news. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 13:56 My uzytkujemy i nic sie nie buja!!! Jak sie dobrze przypnie to fotelik jest stabilny! Moze sprzedawca nie bardzo sobie radzi z przypieciem?? Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: co za mecz! 05.07.04, 14:24 i my a raczej Ola, i też nic się nie buja mocno "wpija" się w siedzenie Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 13:54 Od razu ignorantki)) Pocieszylas mnie Zuziu z tymi chorobskami od kleszcza! Mam nadzieje, ze nic sie nie przypałęta!! A co do spania to Dominika dzis w nocy spala.... 6 godzin Poszla spac o 23:50 a wstala o 5:50... Na szczescie potem z nami w lozku polezalai dala nam pospac Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: co za mecz! 05.07.04, 14:41 Ach.. Wpadłam na moment. Jakże żal że już koniec mistrzostw... Wirus Rotha zaatakował w Koninie prawie wszystkich moich znajomych i nie ominął nas - w poprzednim tygodniu Jagoda wymiotowała mi całą nockę, ale na następny dzionek już było ok. A potem jeszcze ja i mąż mieliśmy wymioty i biegunkę. Do tego jeszcze gorączkę. Na szczęście obyło się bez szaleństw... (szpital omijamy z daleka...) oczywiście jeżeli trzebaby było tam się udać to byśmy się udali. Ale wirus krąży... Jeśli chodzi o ząbki to mogą wychodzić w dowolnej kolejności, u Jagody najpierw wyszły 1 i 2, potem 4, a następnie 3. Wprawdzie nie słyszałam jeszcze, żeby po 1 i 2 od razu wyszły 5, ale to jest dowód na to, że organizm ludzki jest niezbadany, pełen tajemnic i zaskakuje nas na każdym kroku. Gratuluję Olce tej piąteczki, jest chyba pierwsza wśród wszystkich lutniaków 2003, która takową posiada... Pozdrowionka dla wszystkich Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: co za mecz! 05.07.04, 20:26 Hej! Uderz w stół...) Monika Ty i tak wstajesz do pracy więc taka pobudka nie powinna być szokiem ale dla mnie-prawilnej kury domowej to dramat) Edyta a czy to na pewno 5? Bo 4 tak właśnie wyglądają jakby były 5 ale potem się przesuwają do przodu-jak młodej wychodziły to też mi się wydawało,że to 5 ale teraz już się wyrównało.One wychodzą zwykle po 2r.ż. Ale fakt,że to nigdy nic nie wiadomo Fionna mamy z Agatą biznes do Ciebie,żebyś mi dokładnie wyłożyła jak dojechać do Factory bo jeszcze nie byłam nigdy i boję się,że sie pogubię jak zwykle zresztą za torami w Ursusie a chcemy zobaczyć czy jest coś ciekawego. Skrobnij na priva please Ciekawe co u Kingi bo ona już tak tuż tuż... Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 05.07.04, 22:56 Witam! Ula jak Twoja Weronika? lepiej śpi, może lepiej niech śpi z Wami? Kubara jak tam nowe znajomości w piaskownicy i dobrze Ci na tym wolnym? Wczoraj zrobiłam tiramisu w trochę zmienionej wersji i bez alkoholu (buuu), ale jest i tak pyszne i rozpływa się w ustach. Chciałam zrobić próbę, bo niedługo nawiedzą mnie: siostra z chłopakiem (2tyg.) i mama z moim młodszym bratem (8tyg.)i nie moge się ich doczekać... U nas superowa pogoda, ok. 30st.,mam świetnie opalone ....... ręce do ramion, tam gdzie się kończy rękaw od koszulki Pozdrawiam Zamieściłam nowe zdjęcia Leny. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 06.07.04, 08:08 Hej, Zdjęcia Lenki są bombowe, faktycznie pogodę macie piękną, u nas jest cieniutko, ale właściwie jeżeli siedzi się w pracy i nigdzie nie jedzie to nawet lepiej, że nie ma upałów. W niedzielę byliśmy w Inowrocławiu po moją mamę, która trzy tygodnie spędziła w sanatorium. Ależ się uśmiałam... sanatorium dla wielu ludzi jest okazją do poznania nowych ludzi i zakochania się, ponoć ludzie przeżywają miłość na nowo... Spotkałam bardzo ciekawą parę... a mianowicie - ona włos bujny, makijaż szałowy, usta jaskrawy róż, brwi kruczo czarne prosto od kosmetyczki, suknia różowa do kostek w jakieś kosmiczne kwiatki, obwieszona koralami bazarowymi, na uszach gigantyczne kolczyki, rozmarzona, zakochana, - wiek ok. 60 lat... On - garnitur, wąsik, szczupły, smukły, ok. 30-lat .... Szli sobie po deptaku, pod rączkę, ona niosła pudełeczko z malinami, a on ją nimi karmił... komedia... to po prostu trzeba zobaczyć. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 09:14 Ach, dlugo mnie tu nie bylo, ale przyznam sie ze watek sledze. Wlasnie dzieki waszym entuzjastycznym relacjom zasiadlam w niedziele przed TV, profesjonalnie, z piwkiem w dloni zeby poogladac final. Maz tylko kiwal glowa (on tez z tych nie jarzacych kto z kim i po co). I kto mi syna w pilke grac nauczy? W piatek wyjezdzamy na wczasy, dwa tygodnie nad morzem, nie wiem jak uda mi sie wszystko zapakowac (skladane lozeczko, wozek, rowery). Dodatkowo moj szanowny mazonek skrecil sobie noge, dorwal gdzies kule i powloczy za mna po domu narzekajac jaki to on biedny, pokrzywdzony (przez okolo miesiaca wczesniej byl przeziebiony, odwiedzal roznistych lekarzy, dokupywal lekarstw, w koncu antybiotyk zakonczyl sprawe). Czy ktoras moze mi wytlumaczyc dlaczego faceci sa tacy beznadziejni kiedy cos im dolega? Dodatkowo w zlobku Jasia pojawila sie ospa wiatrowka… Usmialybyscie sie widzac apteczke, ktora zabieram ze soba, wlasciwie jest to skrzynia i juz jest pelna, a jeszcze trzeba bedzie dorzucic pomady na wysypke. Odnosnie rotawirusa: Jasiu przechodzil to 3 miesiace temu, najwazniejsze nie odwodnic dziecka, w aptece mozna kupic saszetki z mieszanina glukozy, soli do rozpuszczenia i podawania do picia (mozna tez sprobowac zrobic samemu roztwor: na litr wody lyzka cukru i lyzeczka soli kuchennej). Jasiu nie jadl przez 4 dni, piatego podalismy mu butelke (mleko specjalnie dla dzieci z problemami zolodkowymi do kupienia w aptece). Dobra wiadomosc, ale chyba juz nie dla naszych dzieci, szczepionka na rotawirusa wchodzi na rynek (na razie Meksyk) we wrzesniu, w Europie powinna byc za jakies dwa (?) lata. I teraz juz wakacyjnie: jakie ksiazki zabieracie do czytania? (zeby nie bylo, ze ciagle tylko o kupkach sie tu gada ; ). U mnie w walizce: ostatni Harry Potter, “co tam sie dzieje” L.Elliot (o rozwoju mozgu dziecka – naprawde polecam), cwiczenia Pilatesa i last but not least, jak co roku wybrane czesci sagii o wiedzminie Sapkowskiego. Pozdrowienia Asia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 09:49 Witam, Młody dziś jest grzeczny i jeszcze śpi - raz zrobił mi pobudkę o 4.50!!!! Zuzia - a na którego maila mam pisać? Gazetowego czy jakiegoś innego? I któredy będziecie jechać - Jerozolimskimi czy Połczyńską (Wolską). Ja właśnie zastawiam się, co czytać - może w końcu przebrnę przez Ulissesa - już 2 razy próbowałam, ale poległam. Ta książka o mózgu dziecka mnie zaciekawiła - nie wiesz czy jest już w Polsce? Ja chcę sobie kupić jakieś wielkie puzzle (najlepiej z obrazem Boscha, ale ich nigdzie nie widziałam). Będę musiała odwiedzić Dworzec Centralny, tam jest największy wybór. Pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 10:50 Fionna, polskie ksiazki kupuje w internecie (z belgii trudno inaczej Te (czy mowi sie te czy ta ksiazke?)kupilam w merlinie nie tak dawno temu (2 miesiace). juz dawniej czytalam na jej temat opinie na forum, zawsze pozytywne i potwierdzam, ze napisana jest dosc przystepnie i dodatkowo nie stawia sobie za cel "wytresowania" dziecka na geniusza wykorzystujac informacje zdobyte w badaniach czy testach. Dodatkowo podaje biologiczne uzasadnienie dlaczego np: warto karmic piersia (ale bez zapalczywosci i potepienia mieszanek), jesc kwas foliowy w czasie ciazy czy karmic dzieci tluszczami nienasyconymi. Uff, ale laurke wymalowalam... Ach i pytanie (do Zuzi): czy ktos wie kiedy ukarze sie nowa czesc trylogii Sapkowskiego? Asia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 11:23 Dzięki, ostatnio byłam out of money i nie zaglądałam nawet do ksiegarń, żeby się nie stersować. Teraz muszę to nadrobić. Mam już dość czytania o ekonomii, UE, polityce. Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie, skoro jesteś on-line - czy w 2 lata można się nauczyć francuskiego? Postanowiłam wziąć jako drugi język właśnie francuski (podobno poziom języków w tej szkole jest wysoki), a ja obiecuję uczyć się pilnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 11:42 niestety, on-line, a powinnam w tym czasie ciezko pracowac moim skromnym zdaniem z jezykami to jest tak jak w tym dowcipie, gdzie pytaja kolejno profesora, doktoranta i studenta ile czasu potrzeba im na nauczenie sie chinskiego. Ktos zna puente? Z mojego doswiadczenia: francuski jest jezykiem trudnym: gramatyka, wymowa,ortografia, slownictwo (gdzie trzeba dobrze uwazac z doborem slow zeby precyzyjnie okreslic co ma sie na mysli, na poczatku ma sie wrazenie, ze uslyszana fraza to jeden ciag slow, bez mozliwosci ich rozdzielenia (slawetne laczenia). Wiec jezeli chcesz miec latwiej, to lepiej wziasc niemiecki (angielski chyba wymagany jest na starcie?). Ale, ale, francuski jest jezykiem dyplomacji i da ci kiedys wieksze mozliwosci w ubieganiu sie o prace np w strukturach Unii. Konkretnie, w miare plynne nauczenie sie po francusku (podstawy) zajelo mi okolo 6 miesiecy (do tego samego poziomu w niemieckim dochodzilam 2 miesiace). W obu przypadkach byla to tzw. imersja totalna. Zrob bilans ewentualnych zyskow i strat. Podsumowujac: w dwa lata mozna sie nauczyc, ale trzeba wyszukiwac mozliwosci kontaktu z tym jezykiem. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 11:49 Niemieckiego już się kiedyś uczyłam, ale zbyt jest podobny do angielskiego i zawsze "myślę po angielsku". A moja koleżanka jest teraz na stażu w Brukseli i mówi, że nikt tu nie pamięta, że niemiecki jest językiem roboczym. I nawet francuski przeważa nad angielskim. Francuski jest trudny, ale jak próbowałam kiedyś przegryźć się przez irlandzki, to przy nim każdy "cywilizowany" język jest łatwy. Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 12:11 widze, ze francuski po prostu ci sie spodobal wiec chyba nie ma nad czym sie zastanawiac. W Brukseli czesciej mowi sie po francusku chyba tez dlatego, ze to w Belgii, i jakby nie patrzec jest to j.oficjalny. Francuskiego zaczelam sie uczyc, zeby przetlumaczyc piosenki C.Dion a potem poznalam mojego meza i hobby zamienilo sie w koniecznosc. A po co, gdzie i jak uczy sie irlandzkiego? PS; zeby nie bylo, ze o dzieciach nie piszemy, tylko jakies prywaty urzadzamy, dodam, ze Jasiu jak na razie tylko po francusku probuje klecic slowa. A polski gdzie, ja sie pytam? Asia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 12:40 Z miłości do Irlandii tylko - prawie nikt w Irlandii nawet go nie używa, chociaż w szkole do matury jest obowiązkowy. Tylko na zachodnim wybrzeżu są wiosku, gdzie jest pierwsyzm językiem. Uczyć się go można głównie przez net, czasmi są organizowane kursy na uniwersytetach (przy anglistyce zawsze znajdą się jacyś Irlandczycy). Nie martw się - moje dziecko też nie używa polskich słów, głównie tzw. węgierski. Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 13:01 ha, to ten jezyk w Polsce wegierskim sie nazywa, tubylcy jak slysza beblanie Jasia to im sie wydaje, ze to polski... OK, zarty sie skonczyly, wracam do pracy, dziekuje za rozmowe i pozdrawiam wszystkie mamy wlasnie zasiadajace przed kompem - jezeli ktoras chce sie wlaczyc w dywagacje na temat jezykow, tudziez ksiazek chetnie Was poczytam wieczorkiem Asia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 06.07.04, 21:43 Witam drogie panie. Poruszono tu szczególnie bliski mi temat książek, zaraz sie rozpiszę, więc uwaga: niezainteresowani proszeni są o przejście do następnego posta Na wstępie oświadczam że specem od Sapkowskiego jestem ja (i polskiej fantasy w ogóle - hehehe ), proszę mi tu chleba nie odbierać, Zuzia jest ekspertem od Tolkiena. A "Boży bojownicy" wyjdą zapewne dopiero we wrześniu, taka jest przynajmniej ostatnia wersja, na razie dostępne są fragmenty mające rozbudzić apetyty zniecierpliwionych czytelników. Ja własnie nadrabiam zaległości spowodowane pisaniem pracy magosterskiej, która sprawiła że przez kilka dobrych miesięcy byłam zmuszona ograniczyć sie do jednego gatunku literackiego, którego, choć bliski memu sercu, na jakiś czas mi juz obrzydł. Na szafce mam w kolejce: - Autobiografię Marqueza "Życie jest powieścią" - Marcin Szczygielski "Pl-Boy" - Wiktor Pielewin "Generation P" - Pete McCarthy "Bar McCarthy'ego" - Artoro Perez-Reverte "Klub Dumas" (właśnie skończyłam czytać "Ostatnią bitwę templariusza i jestem zachwycona) - "Historie przyszłości", zbiór opowiadań współczesnych polskich pisarzy na temat Polska za 50 lat, zabawne - Neil Gainman "Nigdziebądź" - Guy Gavriel Kay "Tigana" To na początek. Jak skonczę artykuł, którego jeszcze nie zaczęłam Mam jeszcze długą listę książek, do których chciałabym wrócić jak znajdę chwilkę A w międzyczasie zaczytuję sie w Jane Austen, którą kocham nade wszystko. A co moge polecić na wakacje z pełną odpowiedzialnością? Hehe, na przykład: - "Dziewięć opowiadań" Salingera - jeśli lubicie Sapkowskiego, to może spodoba sie wam też Brzezińska (Zbójecki gościniec, Żmijowa harfa, Letni deszcz) - Margaret Atwood, "Zbójecka narzeczona", "Pani wyrocznia" - Tony Parsons "Mężczyzna i chłopiec, "Mężczyzna i żona", chciałabym, żeby mój mąż to przeczytał - wspomniany kilka postów wyżej Robert McLiam Wilson "Ulica marzycieli", "Zaułek Łgarza" - no i oczywiscie wzystkie tzw staroswieckie romanse, o ktorych mowa byla tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=13757529&a=13778661 Ale się rozpisałam! Ale to temat bliski memu sercu, uwielbiam czytac )) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:03 Jak w tytule Fitzwookisonowi (ostatnie pseudo mojego syna, kto zgadnie skąd się wzięło? ) wyrosły wreszcie dolne trójki i chyba jest grzeczniejszy. A może to tylko autosugestia z mojej strony? Co do gadania to nadal mowią z Werką w tym samym narzeczu zrozumiałym tylko dla siebie, aczkolwiek ewidentnie rozumieją to, co my mówimy do nich, i nie tylko do nich. Gumowe uszy od najwcześniejszych lat... Jedyne co Wookie mowi zrozumiale i w odopowiednim kontekscie to "nie ma". Przynajmniej tak to sobie tłumacze... Natomiast Łukasz i Werka żyć bez siebie nie mogą, bawią się świetnie, piszczą na swój widok, a jak nie widza się dłużej niż dzień, to wpadają w melancholie Gdy spotkali sie po naszym kilkudniowym pobycie na działce, Wookie odtańczył na cześć dziewczyn istny taniec radości. Mówi się że takie dzieciaki jeszcze nie potrzebują towarzystwa rówieśników, w przypadku naszych dzieci to nieprawda. Moze nie bawią się razem, tylko raczej koło siebie, ale są sobie do sczęścia niezbędni Co to będzie jak wyjedziemy na dłużej? Na razie jednak są bezpieczni, ponieważ ja mam niekończące się problemy z zębami i muszę pozostawać w bliskim sąsiedztwie kliniki chirurgii szczekowej AM Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:28 Skoro o dzieciach - to ostatnio jego ulubionym zajęciem, kiedy tylko ściągne mu pampersa jest ugniatanie własnego fiutka. Zboczeniec jeden. Teraz usiłuje dostać się do lodówki - nie, nie z głodu - fascynują go wszelkie drzwi i szuflady. O przepraszam, teraz rozmawia z piekarnikiem. Bruno też mówi swoim językiem i jedyne zrozumiałe dla otoczenia to "gaga" (czyli ja) i coś w rodzaju "tata". I też wydaje się, że dużo rozumie, jak czegoś chce i ja załapię, o co mu chodzi i mówię - "chcesz kalendarz" np. to robi taką zadowoloną minę i wydaję dźwięki w stylu "wreszcie załapałaś". Ja też muszę nadrobić zaległosci w literaturze pięknej. Zabawne - jeszcze parę lat temu nie cierpiałam fantasy - kupiłam nawet pierwszą część Wiedźmina, przeczytałam 2 kartki i stwierdziłam, że nudne to strasznie. Dopiero za jakiś rok nie miałam co czytać i sięgnęłam po Sapkowskiego i wciągnęło mnie. Ale trawię tylko Sapkowskiego - próbowałam Tolkiena, ale nie wchodzi (Hobbita tylko próbowałam gwoli ścisłości). A tak naprawdę to lubię ciągle czytać Carrolla. A z tzw. angielskich romansów lubię "Wichrowe wzgórza". Chyba zapiszę się do jakiejś biblioteki (chyba jest jakaś w Ursusie). Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:46 fionna napisała: > Teraz usiłuje dostać się do lodówki - nie, nie z głodu - fascynują go wszelkie > drzwi i szuflady. O przepraszam, teraz rozmawia z piekarnikiem. Bruno też mówi > swoim językiem i jedyne zrozumiałe dla otoczenia to "gaga" (czyli ja) i coś w > rodzaju "tata". I też wydaje się, że dużo rozumie, jak czegoś chce i ja > załapię, o co mu chodzi i mówię - "chcesz kalendarz" np. to robi taką > zadowoloną minę i wydaję dźwięki w stylu "wreszcie załapałaś". Hehe, mój młody jest fanem wszelkiego rodzaju pstryczków-elektryczków. Uwielbia, aże jescze nie sięga to ciągle staje pod ścianą i wymownie na mnie patrząc mówi: eeee, eeee itp Poza tym wszelkie przyciski, w sprzeęcie, windach, wszystko co da się nacisnąc jest cool! > Ja też muszę nadrobić zaległosci w literaturze pięknej. Zabawne - jeszcze parę lat temu nie cierpiałam fantasy - kupiłam nawet pierwszą część Wiedźmina, > przeczytałam 2 kartki i stwierdziłam, że nudne to strasznie. Dopiero za jakiś > rok nie miałam co czytać i sięgnęłam po Sapkowskiego i wciągnęło mnie. Ale > trawię tylko Sapkowskiego - próbowałam Tolkiena, ale nie wchodzi (Hobbita tylko próbowałam gwoli ścisłości). A tak naprawdę to lubię ciągle czytać Carrolla. A > z tzw. angielskich romansów lubię "Wichrowe wzgórza". Angielskie romanse w każdej ilości! Jane Austen i siostry Bronte, uwielbiam! A propos fantastyki, ja jestemznaną przeciwniczką dzielenia literatury na fantastyczną i niefantastyczną, tylko na dobrą i złą Hobbit to książka dla dzieci, Władca Pierścieni to jednak co innego. A jednak, tu naraże się Zuzi, ojoj, rozumiem, że może nie podchodzić. Wbrew pozorom nie jest to łatwa literatyra. Choć w porównaniu z Ulissesem.... Ja też lubię Carrolla, jest na mojej liście "powrotów", zaczytywałam sie nim jak lezałam w szpitalu przed i po urodzeniu Natalii (Jonatan, nie Lewis). Ależ dawno temu! Fionna, polecam Brzezińską, to nietypowe fantasy, trudne, ale smakowite. A co do Sapkowskiego, opowiadania są dużo lepsze niż saga. Przy "Coś więcej" zawsze płaczę, choć czytałam to wieeeele razy Tym bardziej tragiczne jest to, co zrobili z nimi filmowcy Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:48 Musze przynac Agata, ze przy Tobie to sie kompelksow w koncu nabawie... tytuly ksiazek ktore napisalas to mi sie w zyciu o uszy nie obily.... (no poza Sapkowskim, ktorego bardzo lubie) Na kupowanie ksiazek mnie nie stac, a do biblioteki jakos mi nie po drodze Ale chyba nmusze sie za siebie wziac A wracajac do dzieci... Dominika jak zwykle kochana hi, hi wiecie co, jak czytam niektore opisy tego co wyrabiaja wasze dzieci to dochodze do wniosku ze mam cudownie spokojne dziecko (tak, tak... wiem, ze to pewnie cechy autyzmu;- ))) Ona naprawde nie rozrabia, nie sprawia w zasadzie wiekszych problemow - no moze poza jedzeniem ostatnio bo sa dni kiedy je bardzo niewiele... ale ja mialam tak samo i zyje Do szafek i szuflad zaglada, ale jak jej powiem ze nie wolno to szafke zamyka i idzie sie bawic... Moze naprawde z nia cos nie tak?? Kontaktow Werki z Lukaszem strasznie zazdroszcze! My w zasadzie nie mamy zadnych blisko mieszkajacych znajomych z dzieckiem w wieku Dominiki, do tego znajomosci piaskownicowe nie wchodza w gre z powodu mojej pracy... Dlatego bardzo bym chciala zeby mala poszla od wrzesnia do zlobka, ale to bedzie mozliwe tylko pod warunkiem, ze maz znajdzie prace... a tu ani widu, ani slychu A zmieniajac temat - czy Warszawka mialaby ochote na spotkanie w tym tygodniu? Ja jeszcze do konca tygodnia mam urlop, wiec godziny przedpoludniowe tez by mi pasowaly... Bylyby jakies chetne?? A co u Kingi?? nadal 2 w 1?? Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:07 monique76 napisała: a do > biblioteki jakos mi nie po drodze Ale chyba nmusze sie za siebie wziac Warto się zapisać do biblioteki, to wspaniała instytucja! > A wracajac do dzieci... Dominika jak zwykle kochana hi, hi wiecie co, > jak czytam niektore opisy tego co wyrabiaja wasze dzieci to dochodze do wniosku > > ze mam cudownie spokojne dziecko (tak, tak... wiem, ze to pewnie cechy autyzmu; > - > ))) Ona naprawde nie rozrabia, nie sprawia w zasadzie wiekszych problemow - no > moze poza jedzeniem ostatnio bo sa dni kiedy je bardzo niewiele... ale ja > mialam tak samo i zyje Do szafek i szuflad zaglada, ale jak jej powiem ze > nie wolno to szafke zamyka i idzie sie bawic... Moze naprawde z nia cos nie > tak?? Hehe, poczytajcie sobie wątek na edziecku: Co dzieci robią gdy jest cicho?! > A zmieniajac temat - czy Warszawka mialaby ochote na spotkanie w tym tygodniu? > Ja jeszcze do konca tygodnia mam urlop, wiec godziny przedpoludniowe tez by mi > pasowaly... Bylyby jakies chetne?? My zawsze chętne i do dyspozycji /nasz wyjazd na Mazury odroczony z przyczyn obiektywnych/. Kto jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:45 > Warto się zapisać do biblioteki, to wspaniała instytucja! No chyba sie przejde jeszcze w tym tygodniu Ze spisem ksiazek z Twojego postu > Hehe, poczytajcie sobie wątek na edziecku: Co dzieci robią gdy jest cicho?! O rany,. tak to sie juz dawno nie usmialam!!!! Dzieci jednak sa cudowne!! A przy tych opowieściach to Dominika ... hmmm... wypada jakos strasznie blado Ona mi jeszcze w zasadzie nic nie nabroila! naprawde! siedze teraz i usiluje sobie przypomniec... noo raz wyciagnela z opakowania wszystkie mokre chusteczki i myla sobie raczki i to jest jedyne co sobie przypominam > My zawsze chętne i do dyspozycji /nasz wyjazd na Mazury odroczony z przyczyn > obiektywnych/. Kto jeszcze? No to zglaszac sie prosze Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:13 Ja właściwie w piątek przed południem mam czas (o 14 jedziemy na rehabilitację), więc może gdzieś w Lolku??? Tylko ja jestem na diecie (lodowej), na szczęście w piątek mam dzień lodowy. Zapomniałam napisać o nowej pasji (jedzeniowej) młodego - zje każdą ilość jogurtów-pianka. I jeszcze jedno - klamki u nas są poobwiązywane pieluchami, bo Bruner tak walił w ściany, że aż się zagłębienia porobiły. Oczywiście - wszelkie przyciski (szczególnie ze światełkami) też są coolaste - w windzie, kompie, wieży. Ja Carrolla (Jonathana ofkoz) mam wszystkie książki i zawsze którąś czytam. Film "Wiedźmin" to była kaszana straszna (tylku Żebrowski niezły i może Chyra, a Zamachowski to nieporozumienie. A tak w ogóle to lubię czytać grube książki, z cienkimi jest problem - zaczęłam ledwo czytać, a tu już koniec. Może się wezmę za Narrentum - grubość odpowiednia, Brzezińską też mam zaplanowaną. Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 09:03 Fringilla, honor zwracam, no ale skad ja mam wiedziec jak biegna podzialy w waszych specjalizacjach, chociaz po nicku powinnam sie domyslic W kazdym badz razie dzieki za liste ksiazek, chyba reaktywuje na jakis czas swoja karte biblioteczna. Ulubiona zabawka Jasia sa samochody: czytaj sadzamy Jasia za kierownica i pozwalamy mu bawic sie w spokoju (potrafi tak sieziec do pol godziny). Rano, kiedy przekrecam kluczyk mam regularna dyskoteke, wszystko powlaczane: wycieraczki, migacze, nawiew na maxa itp. Dochodze do wniosku, ze chlopaki tak juz maja, to chyba wplyw testosteronu. Ze zrozumialych slow wypowiadanych przez J mozna wyodrebnic: mama, papa, train, la-ba (tam), pas la(nie ma, tam nie), i parti(e)(nie ma, pojechalo, poszedl). I chyba rzeczywiscie dzieci w tym wieku zaczynaja doceniac kontakt z innymi dziecmi, widze, ze chodzenie do zlobka sprawuje mu prawdziwa przyjemnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 11:43 jonquille napisała: > Fringilla, honor zwracam, no ale skad ja mam wiedziec jak biegna podzialy w > waszych specjalizacjach, chociaz po nicku powinnam sie domyslic Mój nick jest przypadkowy, absolutnie odcinam się od jakichkolwiek związków z Fringillą Vigo Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 11:40 fionna napisała: > Ja właściwie w piątek przed południem mam czas (o 14 jedziemy na > rehabilitację), więc może gdzieś w Lolku??? Dla mnie moze być. > Ja Carrolla (Jonathana ofkoz) mam wszystkie książki i zawsze którąś czytam. To tak jak ja z Jane Austen > Film "Wiedźmin" to była kaszana straszna (tylku Żebrowski niezły i może Chyra, > a Zamachowski to nieporozumienie. Ja po wiedźminie przetałam lubić Żebrowskiego, srodze się zawiodłam A tak w ogóle to lubię czytać grube książki, > z cienkimi jest problem - zaczęłam ledwo czytać, a tu już koniec. Może się > wezmę za Narrentum - grubość odpowiednia, Brzezińską też mam zaplanowaną. U Brzezińskiej każda kolejna grubsza. Miała być trylogia, a tu wyszedł "pierwszy tom trzeciej cześci" - ponad 500 stron "Narrenturm" to przyjemna lektura, jak zwykle u Sapkowskiego wspaniała lekkość narracji i dużo humoru, ma jednak jedną podstawową wadę, wg mnie zasadniczą: bohater to nie budzący cienia sympatii kretyn. A jak czytelnik nie polubi bohatera, to umarł w butach, a Reinmar nie da się lubić. W najlepszym przypadku jest obojętny, w najgorszym irytujący. Zwłaszcza po Geralcie... )) Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 13:41 Alez sie kulturalnie zrobilo. W wieku tzw. mlodzieczym czytalam ogromne ilosci ksiazek wszelakiego rodzaju, oprocz fantastyski, obojetnie dobrej czy zlej. U Agaty temat pojawia sie czesto, nawet w szpitalu przed porodem cos tam czytala, takze moze kiedys i mnie natchnie, dzieki Wam, na ta dobra fantastyke... Aktualnie skonczylam czytac ksiazke w stylu latwe, malo ambitne ale przyjemne i smieszne -Diabel ubiera sie u Prady. Ja jeszcze 2 w 1, ale czuje, ze jeszcze z 1,5 tygodnia bo mi brzuszek opadl. W czwartek ustale z lekarzem termin porodu, na 90% cesarka, choc decyzja nalezy do najtrudniejszych w zyciu. Niestety malo wychodze z domu, wygladam jak mutant i do tego kulejacy, bo rwa kulszowa pewnie odpusci mi po. Zreszta mialam kolejna przygode samochodowa, jakis Mongol, taki prawdziwy z Mongolii, nie dal rady dobrze zaparkowac i wjechal we mnie, tzn auto. Uzeram sie znowu z serwisem i ubezpieczeniami. Maz powiedzial, ze zarekwiruje mi kluczyki i prawko, bo on juz nie ma sily do tych moich atrakcji samochodowych. Nadia sie zrobila grzeczniejsza, pewnie zeby, choc ja zawsze zganialam jej humory na zeby, zanim jej wyrosly pierwsze zuzylam 2 tubki masci znieczulajaco- uspokajajacej )))) Co do spotkania, jak dam rade to z checia przed poludniem w piatek. O 15 musze byc z powrotem w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 17:57 Ojojej, ile postów do czytania, musiałam sobie dorobić dugą kawę))). I to jeszcze o książkach - mój ulubiony temat, bo jestem fanatykiem czytania. Pospisywałam sobie tytuły książek przez was polecacnych i dorzucę coś ze swoich ostatnio kupowannych. Muszę się przyznać, że na skiążki wydaję kupę forsy - kupuję trzy, cztery w miesiącu i mamy w każdym pokoju regały pod sufit. Po pierwsze niedobrze ze względu na alergię Marysi, bo to tona kurzu, po drugie mój mąż się czasami wścieka, ale ja mu zawsze podtykam jego Marlboro za 6,50 codziennie i już się nie odzywa. Mam to po tacie, on też znosił i znosi do domu książki - tylko w moim rodznnym domu to było jak u BorejkówMusierowicz - prawie codziennie jakaś. Tata wygrzebuje na straganach, w antykwariatach, zamawia przez internet. I najlepiej, że ukrywa to przed mamą ( od 37 lat, he, he). Mama od czasu do czasu robi awanturę, że już dosyć tych książek, bop nie ma gdzie trzymać ( naprawdę nie ma), tata pakuje kilka kartopnów i znosi do piwnicy, pułka robi się wolna i od nowa))/ NIesyety kupujemy zupełnie różne książki - tata historyczne a ja powieści i biografie, czasami trochę psychologii. A ostatnio raczej lekkie i przyjemne, niec ambitniejszego, bo czytam zazwyczaj po 23 i Ulisses nie wchodzi w grę ( ale naweyt ze świeżym umysłem bym przez niego chyba nie przebrnęła - 3 próby już były. No więc: "Jak ona to robi" - nie pamiętam autorki, ale fajne czytadło dla wszystkich zapracowanych mam "Europejka" Gretkowskiej. Dla tych, którym podobał się jej dziennik ciąży "Polka" "KOd Leonarda da Vinci" i "Anioły i demony" Dana Brown,a - kryminały,trochę sensacji i dużo ciekawyej historii "jakbyś kamień jadła" Wojciecha Tochmanna- wsztrząsające reportaże z Serbii a jak mi smutno to zawsze wracam do...Musierowic. ALe się rozpisałam. Co do Marysi to poza katarem do pasa od siedzenia na mokrym piachu w piaskownicy to wszystko ok. Trójek ciągle nie widać. mówi sporo i nawet ją rozumiem iku mojej radości wprowadzamy nabiał i gluten - alergolog u której ostatnio byłam strasznie mnie ochrzaniła, że tak długo ją trzymałam na diecie. A przecież to nie ja sobie wymyśliłam, tylko pediatra - podobno sława od alergii. I jak tu wierzyć lekarzom. Ta alergolog kazała wprowadzać wszystko po kolei poczynając od zmiany Bebilonu Pepti na Nan Ha i jest super - żadnych wyprysków bólu brzucha itd. Odpukać w niemalowane. Pozdrawiam Basia Ps. Czekam na sms-a od Trójmiasta. JogaJ - nie przesadzaj z tym deszczem)). Na nasze spotkanie na p[ewno zażwieci słoneczko. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 22:03 Ja tez lubie czytac,ale przeszlo mi znacznie i teraz juz tylko czytam,a nie pochlaniam ksiazki,fatastyka nigdy do mnie nie przemowila choc maz co pewien czas usiluje mnie przekonac. Moim ukochanym autorem jest Remarque,najpiekniejsza jego ksiazka to wg mnie Trzej towarzysze,moge ja czytac na okraglo. Ja generalnie jestem raczej z tej drugiej strony,umysl scisly chyba wyjatek w tym gronie. Kubara dzis pierwszy dzien bez deszczu!!!! Jutro przyjezdza moja siostra z Londynu,a w sobote jade na tydzien lub dwa na zagle wiec spotkanie ze mna odwleka na koniec lipca,ale wtedy biore samochod od meza i jade do Was wiec juz dzis sie wpraszam do Ciebie,do Karolli lub do parku Oliwskiego. Szymon nadal mowi w swoim narzeczu,nic nie powtarza,ale wszystko pokazuje palcem lub bierze moja reke i mi pokazuje co on chce np. kladzie mi reke na klamce od okna,co znaczey,ze mam otworzyc. Watek o ciszy i dzieciach-rewelacja,usmialam sie do lez. Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Trójmiasto, do Kubary 08.07.04, 10:16 Basiu, problem w tym, ze ja bym sie chetnie spotkala wczesniej, ale nie mam do Ciebie numeru tel. Odbierasz maile chociaz? Na jaki adres pisac? Mi najbardziej pasuja spotkania w tygodniu, bo weekendy zwykle mam zajete, chyba ze popoludnia niedzielne. Do mnie na equerdo@wp.pl A ta "Europejke" bardzo chetnie pozycze, jesli bylaby okazja. W zamian oferuje wiele innych No chyba, że chcesz uwolnic w bookcrossingu? pozdrwienia dla wszystkich Dzis w Gdansku jest tak piekna pogoda, ze az nie moge uwierzyc. Chyba sie wybierzemy z mlodym na plaze. pozdrawiamy slonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 08.07.04, 13:12 Witam po jednodniowym odwyku od netu - wczoraj szlag trafił sieć, chyba jestem uzależniona - wieczorem byłam wściekła, miałam ochotę zamordować młodego i starego, bo nie mogłam wejść na forum. Jak ja przeżyję 3 tygodnie????? Do Joli - nie jesteś jedynym ścisłym umysłem, ja też mogę się takim pochwalić. Zresztą, jak przeczytałam "Płeć mózgu" to wyszło, że mam męski umysł. Za to mój stary kobiecy - wybitny antytalent matematyczny. Ale czytać uwielbiam od dziecka i kiedyś też pochłaniałam książki. Teraz dużo czasu kradnie mi paskudny net - ale to w końcu też czytanie. Ja w ciąży chodziłam do British Council na angielski i czytałam Agathe Christie (nawet dobrze mi szło po angielsku), mam nadzieję, że młody nie będzie jakimś psychopatą. Dzisiaj mam dzień lodowy - bardzo podoba mi się moja dieta, ale wątpie, czy będzie skuteczna. Zakupiłam lody pomarańczowe i tiramisu, a przy okazji w promocji kupiłam za 4!!!złote "Zaułek łgarza" Wilsona. Dobrze, że ktoś wspomniał o Kodzie Leoarda da Vinci - to też dołączam do listy. Wczoraj musiałam załatwić sobie zaświadczenie o niekaralności (potrzebne mi do szkoły). Kolejka była długa, panowie tzw. wczorajszy zabawiali młodego, postaliśmy z 5 minut i podchodzi do nas ochroniarz, wziął nas na zaplecze i tam wystawili mi zaświadzcenie od ręki. Nie mogę narzekać - młody do czegoś się w końcu przydał. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 08.07.04, 12:56 No to co? widzimy sie jutro?? byloby fajnie, gdybysmy doszly do porozumienia Mi pasuje przez caly dzien Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 08:31 Oj, temat książek jest extra, rzecz jasna wszystkie tytuły jakie podałyście przeczytam, albo chociaż sie postaram. Mam malutką biblioteczkę gdzie trzymam niektóre ulubione książki. Przede wszystkim pasjonuje mnie poezja Haliny Poświatowskiej, mam wszystkie jej wiersze w wersji książkowej i duża częśc, kiedy jeszcze nie było mnie za bardzo stać, przepisane na maszynie do pisania, za starych dobrych czasów. Piękne... nic dodać. Oczywiście teraz to już są dostępne bardzo ciekawe zresztą Listy Poświatowskiej i moja ulubiona książka, a jej autobiografia - Opowieść dla przyjaciela. Ponadto uwielbiam książki Erici Jones - czyli - BABSKI BLUES i STRACH PRZED LATANIEM, ona pisze erotyczne książki i reszta jej książek jest już moim zdaniem lekko przesadzona, ale warto przeczytać na dobry początek te dwie pozycje... Która nie czytała PRZEGRYŹĆ DŻDŻOWNICĘ, Grocholi to niech ino biegnie do biblioteki i wypożycza, bo jest po prostu odlotowa, czyta się ją w godzinę, ale za to śmiechu i łez jest ogrom. Według mnie książka tysiąc razy lepsza od Nigdy w życiu. No i rzecz jasna uwielbiam Musierowiczkę, a także Bronte, o nich już pisałyście. AAA i PESTKA A. Kowalskiej przeczytana przeze mnie chyba z 10 razy, odlot. Jak mi się jakieś jeszcze przypomną to dam znać. Jagoda też mi wygląda na czytelniczkę ale o tym się przekonamy póżniej, uwielbia na razie czytać bajki i słuchać jak ja jej czytam. No i sama opowiada, nawet przynosi i każdą zna. Jest Kaj i Gejda, jibka (złota), Mucha - czyli Stefek Burczymucha... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:08 wg testow moj mozg jest raczej meski (wspomniana juz ksiazka plec mozgu), zawodowo tez raczej przedmiot scisly, maz jak najbardziej podejscie techniczne (czasami rano zapisuje na skrawku algorytmy, bo akuram mu sie przysnily ;, ojciec, brat, tesc, szwagierka tez zawody techniczne, wiec Jasiu nie bedzie mial innego wyjscia jak podazyc utartym szlakiem. On juz zreszta teraz nalezy do wielbicieli mechaniki tudziez elektryki. Ale poza tym wszyscy uwielbiamy czytac, chociaz kazdy cos innego. Ja do moich ulubionych autorow zaliczam K.Vonneguta, a kiedy jest mi niewyraznie zawsze wracam do "dzikiego bialka" J.Chmielewskiej (tej ksiazki nie moge czytac w miejscach publicznych bo placze ze smiechu). Dla scislowcow polecam ksiazki Bernarda Werbera (nie wiec co zostalo juz przetlumaczone) Po angielsku (uklon w strone Fionny) fajnie i dosc latwo czyta sie J.Grishama (kryminaly prawnicze). Ostatnio czytam duzo komiksow, jako ze w Belgii komiks to cala instytucja, czytaja wszyscy od 3 do 99 lat, sa nawet biblioteki w calosci nimi wypelnione. Przede mna seria o Tintin, nie znac tego tutaj to jak nie wiedziec kto to byl Mickiewicz. pozdrawiam z krainy deszczow Asia Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:55 a w dziecństwie co czytałyście? i jak było z obowiązkowymi lekturami? Ja wałkowałam "Dzieci z Bulerbyn" i "Anie z Zielonego..." w ogólniaku odstawałam od reszty bo "Chłopów", "Nad Niemnem" i "Lalke"czytałam chyba po 5 razy - czyli pozytywizm Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:56 aha agatkar jestem pełna podziwu dla Jagody - dużoooo mówi ) Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:57 Hej, Zapomniałam właśnie napisać, że uwielbiam kryminały. Tylko że przeczytałam wszystkie, jakie były w zasięgu już dawno. Pamiętam były też takie niebieskie zeszyty - Ewa wzywa O7. Chciałam nawet zostać lekarzem sądowym i robić sekcje zwłok - brrrrrrrr. Do komiksów też mam sentyment, bo w końcu na "Przygodach Jonki, Jonka i Kleksa" nauczyłam się sama czytać. Potem był Kajko i Kokosz, Tytus i Kapitan Żbik!! Dla mnie taką książką, która w każdej chwili mnie rozśmiesza jest "Paragraf 22". Otwieram na dowlnej stronie i kwiczę. Dobry też jest Irving (szczególnie "Świat wg Garpa"). No i oczywiscie Chmielewska zawsze i wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 10:19 Oj tak, Chmielewska jest the best... A dzieciństwo miałam pełne książek, począwszy od Oto jest Kasia i Dzieci z Bullerbyn, a także Doktor Dollitle, Pippi, a także w bibliotece były pamiętam seria imion, takie książki młodzieżowe, chyba z 50 różnych, przemaglowałam wszystkie... A poza tym Anię i Emilkę (Emilkę mam do dziś w biblioteczce), Sebastian i pies - kilka części... Oraz Pięcioro dzieci i coś, i seria Feniks i dywan i jeszcze inne. Koniec podstawówki to czas romansów i horrorów - czyli Graham Masterton i seria Manitou Zemsta Manitou itd... Z lektur to Zbrodnia i Kara, Dostojewskiego, Apokalipsa, Tango Mrożka, fascynacja Hłasko (Pętla - jedna z ulubionych..) I wiele wiele innych... Agata A co do Jagody to mówi dużo, nawet trudne rzeczy jak samolot, Miłoszek, zabrała... Ale jest niegrzeczna, ciągle marudzi i wymusza płaczem... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 10:42 U mnie w dzieciństwie tzw. też były oczywiście "Dzieci z Bullerbyn" (czytałam chyba kilkadziesiąt razy), Lasse wesoły niedźwiadek, Oto jest Kasia, Kerstin, Dr Dolittle, przygody Mikołajka, Kubuś Puchatek, Edith Nesbit i jej seria ("Pięcioro dzieci i coś"), serie z imionami też pamiętam, potem zaczęła się fascynajcja Szklarskim i jego serią o Tomku Wilmowskim (to też kilkanaście razy co najmnie), potem Fiedler, oczywiście Ania, Snopkiewiczówna, Bahdaj, Nienacki (Pan Samochodzik), sagi norweskie (Krystyna córka Lavransa) i wiele wiele innych. W liceum uwielbiałam czytać tzw. powieści gotyckie (szczególnie "Mnich" Lewisa chyba). I teraz się narażę wielu - nie cierpiałam jako dziecko Muminków - nie mogłam przez nie przebrnąć - jakieś takie smutne były. Do tej pory nie przeczytałam żadnej książki o tych hipopotamkach. Za to mój mąż jest fanem tych stworzonek. Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 12:16 Dzieci z Bullerbyn (teraz czytam to Jasiowi , Mikolajek, Niziurski, Piecioro dzieci, Karolcia, uwielbialam wszelkiego rodzaju basnie i legendy (ale nie takie typu ksiezniczka, krolewicz i zyli dlugo i szczesliwie ale bardziej o diablach, stworach i rzeczach dziwnych), takze te niebieskie kryminaly i taka serie "express reporterow" (najbardziej podobaly mi sie tzw. tematy spoleczne o prostytutkach albo alkoholoizmie ;o Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 książki - temat rzeka 09.07.04, 14:41 Ojej, Karolcię uwielbiałam czytać... w ogóle to z czytaniem książek u mnie było tak, że często robiłyśmy to wspólnie z moją przyjaciółką Karoliną. Potrafiłyśmy przesiedzieć pół dnia w domu i czytać różne wymienione wcześniej przez was i przeze mnie książki, chodziłyśmy razem do biblioteki, czytałyśmy samodzielnie, jeśli książka była nadzwyczaj fascynująca - jeszcze raz wspólnie. Nieraz się spłakałyśmy, nieraz uśmiałyśmy, albo wspólnie straszyłyśmy bo często czytałyśmy horrory... Żeby nie było, że byłyśmy jakieś dziwne, o nie. Miałyśmy mnóstwo koleżanek i robiłyśmy mnóstwo innych ciekawych rzeczy. Oj pamiętam chodzenie po płotach, ekipa z bloku szła na przedszkole i łaziła po płotach od gałęzi do gałęzi, bez trzymanka jak po linie... Albo jesienią ulubiona zabawa naszej paczki to było skakanie ze śmietnika w stertę liści zgarniętą przez dozorczynię. Oczywiście poza tym naszymi ulubionymi zabawami były: - gra w chowanego po piwnicach, - kampa (rzucanie piłką o ścianę i coś jakby potem w siebie...) - gra w dwa ognie chłopaki na dziewczyny i na odwrót - gra w gumę... norma - jazda na wrotkach - oglądanie filmów na video u kumpla który jedyny z całej paczki miał video... to były czasy, a filmy ciekawe - Brus Lee, Karate Tygrys, Fredi Kruger itd. A potem szał przed blokiem, walki karate, straszenie się i w ogóle - latem - chodzenie na basen lub wyjazdy na pobliskie jezioro, a tam niesamowite wyczyny, skoki z pomostu itp. - zimą jazda na łyżwach nad stawkiem Oj działo się, jak był sylwester to przed blokiem wspólnie biegaliśmy jak szaleni... A potem jakoś wszystko się rozpadło, im bylismy starsi tym bardziej się oddalaliśmy od siebie. Pierwszy i ostatni wypad nad jezioro na 6 dni z paczką z bloku wspominam do dziś. A że w paczce był również mój starszy brat, jak tylko zaczęła się szkoła średnia, zaczęłyśmy wyjeżdzać same nad morze. Później nawet drogi moja i Karoli się rozeszły tym bardziej, że nie chodziłyśmy do tej samej szkoły średniej. Skumplowałam się z Elką, o której kiedyś pisałam. A teraz czuję się bliżej mojego blokowiska jak nigdy, a to dlatego, że moi rówieśnicy, z którymi szalałam przed blokiem mają już swoje dzieci i teraz przesiadujemy na ławeczkach i znów się bawimy... W poprzednim roku urodziło się 12 dzieciaczków na naszym podwórku... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: książki - temat rzeka 09.07.04, 14:47 Ależ się rozpisałam a przecież nie chciałam o tym... W Liceum czytałam wszystko co miało wspólnego z The Doors, a więc przede wszystkim Nikt nie wyjdzie stąd żywy, a także My dzieci z dworca ZOO, no i takie tam Pamiętnik narkomanki i inne... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 - do Karolli!!!! 09.07.04, 22:14 No. Zuzia będzie z nas dumna - ani słowa o kupkach)) Ja tylko na momencik bo TPSA stuka w moja portmonetkę)). Karollaa - ja od 18 lipca siedzę sama dwa tygodnie z MArysią. Zapraszam do siebie, albo możemy się gdzieś spotkać, jak Ci wygodniej - jestem zmotoryzowana, więc nie ma problemu. Podaję Ci komórkę:600 366 820. Oczywiście jakby inne mamy chciały pogadać, to będzie mi miło)))). Daj znać, i prześlij mi swój numer. A co do bookcrossingu, to ja chętnie przyjmę uwolnione ksiiążki ( np gdyby Piotrek zechciał uwolnić te pożycozne ode mnie kilka lat temu(() W drugą stronę to już gorzej. A Europejką bardzo chętnie Ci pożyczę. Pozdrowionka ze znów zalanego deszczem Gdańsk Basia Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: książki - temat rzeka 10.07.04, 14:29 Dzis mialam bezsenna noc, wrocilam myslami do moich ulubionych ksiazek z dziecinstwa. Mielismy to szczescie, ze przyjacielem naszego domu byl kierownik najwiekszej w Kielcach ksiegarni, w tamtych czasach to bylo cos, zawsze z tata mielismy gore nowych ksiazek do przeczytania. Moje dziecinstwo bez reszty pochlanely ksiazki typu Zapalka na zakrecie, Ucho do sledzia, Klamczucha. Czytalam calymi godzinami, jak rodzice chcieli mi zadac kare, zabierali ksiazki, lubilam wieczorem w ukryciu czytac pod koldra z lampka w rece. Mama w trosce o moje oczy nie pozwalala mi czytac przed snem. Ulubiona lektura byla encyklopedia dla dzieci, nieoceniona tez jako pomoc szkolna. Przelom nastapil w 5 klasie szkoly podstawowej kiedy odkrylam, ze Nienacki piszac Raz w roku w Skirolawkach nie kierowal ja do dzieci )) Zaczelam wtedy podgladac tate i tak zapoznalam sie np. z Fanny Hill i jej pamietnikami. To byl czas kiedy przerzucilam sie na ksiazki bardziej dorosle, zafascynowala mnie odwaga Scarlett z Przeminelo z wiatrem, uwielbialam A.Dumas a zwlaszcza Hrabia Monte Christo, a Tajemnicza wyspa J.Verne pochlonela mnie bez reszty. W liceum mialam wiecej czasu na czytanie, dojezdzalam godzinami na treningi, najlepiej wspominam Imie rozy U. Eco, jak i wspomniane tu Pamietniki narkomanki, byly tez niebieskie skoroszyty kryminalne- dziadek mial tego cala piwnice. Z przekory zamiast lektur obowiazkowych przerabialam uzupelniajace, jedynie romantywizmu nie moglam strawic. Byl to tez czas na poezje, do tej pory lubie poczytac Rozewicza i Szymborska. Polecam tez ksiazki sensacyjne Mastertona, pisze fenomenalnie np. Krzywa Sweetmana. Z Nadia w ciazy przeczylam biografie Napoleona, przesledzilam losy Carow rosyjskich, trafilam tez na troche malo historyczne a bardziej lubiezne ksiazki o loasch wladcow francuskich i angielskich. A teraz wstyd przyznac, czytam bardzo malo, zdarza sie, ze kupuje ksiazke, odkladam na polke i jej nie czytam, bo nie mam czasu. Ledwo nadazam z czytaniem by byc na biezaco w pracy. Zawsze sobie obiecywalam, ze na emeryturze nadrobie wszystkie zaleglosci, wzrok mam dobry... pzdr Kinga i Nadia i Ktosiek Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: książki - temat rzeka 10.07.04, 22:59 He, he, Kinga, romantyzm to moja specjalność, jak zresztą sama wiesz. Udaje mi się zajmować tym najbardziej wspólczesnym jego wymiarem, ale cóż, pewnych rzeczy nie da się uniknąć, na obronie poległam na... III części Dziadów (sic!) Ale arcydzieł literackich tej epoki nie lubię, zwłaszcza polskich. A w dzieciństwie jak większość z nas pochłaniałam książki. Przeczytałam chyba całą dziewczyńską klasykę - od Ani poprzez Emilkę, Pollyannę, Mary Poppins, na "Małych kobietkach", Jane Austen i siostrach Bronte kończąc, oczywiście Astrid Lindgren, do dziś ryczę przy "Braciach Lwie Serce", uwielbiam też "Ronję", naturalnie Francess Burnett, właśnie czytamy z Natalą "Małą Księżniczkę", oczywiście "Tajemniczy ogród" (nie sądzicie że ekranizacja Agnieszki Holland jest przepiękna?) i wiele, wiele innych. Uwielbiałam książki o pensjonarkach, marzyłam nawet by chodzić do żeńskiej szkoły z internatem, najlepiej u zakonnic Bardzo wcześnie przeczytałam "Klaudynę" Colette, bulwersując koleżanki mojej mamy. Niewiele zrozumiałam, ale podobało mi się. Z książek podróżniczych wielkie wrażenie zrobiło na mnie "Orinoko", byłam zafascynowana południowoamerykańską przyrodą. Potem przyszedł czas na Siesicką, Musierowicz, Snopkiewicz, Minkowskiego ("Szaleństwo Majki Skowron"!). A po przeczytaniu "Kamieni na szaniec" zafascynowała mnie historia podziemia w czasie drugiej wojny światowej i czytałam wszystko na ten temat, póki mama nie położyła temu kresu, gdy dostałam spazmów podczas czytania "Kolumbów" Do dziś do moich faworytów należą: "Błękitny zamek", wspomniana "Klaudyna", "Tajemniczy opiekun" Jean Webster, "Maleńka pani wielkiego" domu Londona, choć to książka dla dorosłych właściwie. I "Gospoda pod upiorkiem" Pagaczewskiego. Z takich mniej znanych "Jak połknełam żąbę" Aliny Kowalewskiej, która mi wsiąkła i nie mogę nigdzie dostać, ale nie ustaję w poszukiwaniach. "Wyspa błękitnych delfinów" Scotta O'Della. "Kapitanówna", nie pamietam niestety autora, i tez nie mogę jej znaleźć. I taka książka, której, o zgrozo, nie pamiętam ani autora, ani tytułu o dziewczynie z sierocińca na gigancie,sama nadała sobie imię: Alodia Szumilas, a zamiast dedykacji było "ostrzeżanie": jeśli nie wierzysz, że spalony kawałaek mięsa może unieść się w niebo i zamienić w gwaizdę nie czytaj tej książki. Bardzo zapadła mi w pamięć... Dużo tego, podsuwam ciągle Natalii jakieś moje ulubione lektury, ale ona jeszcze trochę za mała na te moje najukochańsze. Póki co uwielbia "Dzieci z Bullerben" i Pipi. I, o dziwo, bardzo lubi wiersze, nie tylko dla dzieci. A z tych dziecięcych poietów moją ulubienicą jest Danuta Wawiłow. Do dziś większość jej wierszy znam na pamięć, jeszcze z dzieciństwa. Natala lubi mnie przepytywać Odpowiedz Link Zgłoś
kingha ksiazki-temat rzeka 11.07.04, 08:55 Przypomnialas mi Agata kilka ksiazek, o ktorych wstyd przyznac zapomnialam, ze istnieja! Mam gdzies liste 100 ksiazek, ktore powinno sie przeczytac, powinnam ja poszukac... Nadii wybijaja sie trojki po lewej stronie na gorze i dole, chyba zaczynam rozumiec jej histerie, ale kto zrozumie moje... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: ksiazki-temat rzeka 11.07.04, 11:26 Lista książek, które chciałabym przeczytac jest baaardzo dluga i wciaz sie powieksza. Dlatego tez zawsze twierdze, że nigdy nie bede sie nudzic w domu Ale ostatnio też mam mniej czasu na czytanie, zwlaszcza tego, co bym chciała. Choc czytam w wannie, w autobusie, wszedzie gdzie sie da, w kazdej wolnej nchwili (chyba ze ogladam "Dume i uprzedzenie" albo siedze w sieci), kosztem innych obowiazkow, dlatego zawsze mam balagan w domu Na szczęście staram sie zajmowac tym, co mnie interesuje, ale zawsze trzeba doczytac cos, na co sie nie ma ochoty. Teraz pisze o "Sedziwoju" Dziekońskiego i "Kuzynkach" Pilipiuka i czytam jakies traktaty chemiczne, z ktorych nic nie rozumiem i rozprawy teoretycznoliterackie, z ktorych rozumiem niewiele wiecej Nie moge sie doczekac kiedy mlody bedzie w takim wieku, zebym mogla czytac na placu zabaw, choc przy jego temperamencie moze to nigdy nie nastapic. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: ksiazki-temat rzeka 12.07.04, 08:21 Ależ fantastycznie czyta się te posty, przypominam sobie wszystkie książki po kolei, jakże wielka jest moc książęk! Tytuły, które wymieniacie przechodzą mi przez pamięć i nie wierzę, że mogłam o nich zapomnieć. Zapałkę na zakręcie czytałam paręnaście razy, albo Szaleństwa Majki Skowron... Niesamowite jak szybko mija czas i ubolewam, że teraz nie mam za bardzo czasu na lektury. Ekranizacja niektórych książek jest piękna, np. Forest Gump, wydaje mi się, że film jest znacznie piękniejszy i ciekawszy od książek, ale takich jest niewiele, zazwyczaj film nie w pełni odzwierciedla książkę i czegoś w nim brakuje. Np. Pestka, film dobry, ale książka o wiele lepsza, choć Janda reżyserując ten film, podjęła wielkie wyzwanie i z tego co wiem uwielbia tę książkę, włożyła całe swoje serce w ten film. Jednak gdyby ktoś tylko obejrzał Pestkę na ekranie, to gwarantuję, że nie przeżyje w pełni tego co chciała przekazać Anka Kowalska - chyba że nie lubi czytać... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
ewa79 Luty 2003 12.07.04, 23:00 chętnie bym Was poznała bliżej - mamy dzieci w tym samym wieku. a może, którys maluszek też ma urodzinki 16 lutego? mój skarbuszek był dzis na szczepieniu i płakała najgłosniej ze wzystkich dzieciaków. ale teraz juz słodko śpi. miłych snów!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 13.07.04, 08:38 Witaj Ewo, to fajno, że do nas dołączyłaś, moja Jagódka urodziła się 18 lutego, Ja mam na imię Agata i mieszkam w Koninie, lubię zaglądać na to forum, ponieważ jest ono bardzo specyficzne, postów ponad 3000, a my ciągle klikamy i wciąż mamy sobie dużo do powiedzenia. Ostatnio oprócz problemów z dzieciakami, ich rozwoju i osiągnięć zaczęłyśmy poruszać znacznie ciekawe tematy... mistrzostwa, książki i to jest niesamowicie ciekawe tym bardziej, że chyba każdej z nas znudził się już temat kuty domowej i matki Polki... Ale jeśli chodzi o nasze pociechy to także wspaniałe, iż możemy dzielić się problemami i radościami... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 13.07.04, 21:51 Witam Oj długo nie mogłam sie zebrać by siąść i coś mądrego sklecic Chyba popadam w jakąś apatię-może z winy brzydkeigo lata a może z braku urlopu od rodziny? W wolniejszych chwilach zamiast udzielać sie na forum leżę i czytam No właśnie-czytam w zasadzie od dziecka i to w ilościach niepoliczalnych Pisząc od dziecka mam na myśli jakieś 5-6 lat kiedy to dopytując się rodziny o litery w gazetach nauczyłam się je składać do kupy Książek,które kocham jest tak wiele,że obawiam się,że o większości w ogóle nie wspomnę-zapomnę Z dzieciństwa Nesbitt,Lewis,cała Mary Poppins,Ania i Emilka(choć do dzisiaj najbardziej lubię Błękitny Zamek) ale też Szklarski,Fiedler,Wernic(cha! Tropy wiodą przez prerię-co to była za książka...galopowałam na krzesłach) Bułyczow(świetna rosyjska literatura s-f dla dzieci o Alicji)bracia Strugaccy Broszkiewicz,Nienacki.Potem nastała era fascynacji s-f i fantasy i trzyma mnie w szponach do dziś Tolkien-chyba najukochańszy,cudowny Eddings i wielu wielu innych. Uwielbiam też Agatę Christie,siostry Bronte,oczywiście Austen. Dick,Asimov itp.Qrcze ja lubię chyba wszystko Ale nie-wojenne nie bardzo Ogólnie wychodzę z założenia,że czyta się wszystko co dobre bez względu na gatunek.Mnie to chyba w dzieciństwie tak skrzywili-trzej bracia i tony ich książek.A i dziś mam dostęp do różnej literatury też przez nich-częśc mojej rodziny pracuje jako tłumacze,jeden brat sam pisze i dość sporo wydaje,dzieki temu miałam szczęście poznać wielu ciekawych ludzi,pisarzy,wydawców,bywać na różnych spotkaniach itp. Praktycznie czytam w każdej wolnej chwili no i oglądam filmy-to moja zdecydowanie druga pasja-oglądanie i kolekcjonowanie i ciągłe powroty do tych najulubieńszych) Jejku kończę bo mogłabym tak godzinami i nikt by tego nie strawił I tak sie rozpisałam A z domowych spraw to wszystko po staremu-Młoda raz upiorna,raz sie da wytrzymać,Ukochany również,remnt się rozpoczyna,wakacji zero itp itd.Pozdr serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 14.07.04, 12:25 U mnie zaczyna sie robic goraco! W piatek zdecydujemy z lekarzem kiedy ma sie zaczac akcja-porod. Pewnie wtorek lub sroda, takze to moje ostatnie podrygi, jak miala w zwyczaju mawiac moja babcia. Torba spakowana, lozeczko stoi, ubranka poprasowane i cala ta bonanza zacznie sie od nowa. Cycusie, kapiele, trzymanie glowki, raczkowanie. Nadia ma juz poltora roku a wydaje mi sie taka rozumna i duza, tak nie wiele czasu w jej krotkim zyciu, a tyle zmian. Najgorzej jest z imieniem dla mlodego, brzmi smiesznie, bo zostalo kilka dni a my z mezem nie mozemy sie dogadac, obecnie ja juz sama nie wiem, ktore imie mi sie podoba, a ktore nie!!!!!!!! A propos ksiazek, kiedys dawno temu na tym forum, Agata i Zuzia wspominaly cos o tworzeniu biblioteki dla dzieci sugerujac, ze lepiej zaczac wczesnie bo to kosztowna sprawa. Jak juz jestesmy przy temacie ksiazka to moze zainicjumy jakis nowy watek typu spis ksiazek, bez ktorych dziecinstwo byloby nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 14.07.04, 14:37 Miałam tyle napisać i niestety teraz mam pustkę w głowie, brak weny twórczej... Trzymam mocno kciuki za Ciebie kingha i za maluszka, oby poród minął szybko i bezboleśnie... A do tego czasu korzystaj z wolnego... Faktycznie trzeba by zacząć gromadzić książki dla dzieciaków, Jagoda uwielbia czytać, a ja na razie jej gromadzę książeczki z bajkami, które niestety powolutku zaczęły ją nudzić. Ostatnio dorwała reklamę z marketu i opowiada... ciacha, picie, sejek, jody, ... , piwo... Ale mieliśmy ubaw, Jagoda rozpoznała na reklamie puszkę z piwem, a to dobre... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
ewa79 ile i co mówią? 14.07.04, 16:14 CZeść!!! Agatko i inne mamusie!!! Martwi mnie, ze moja Krysia mało mówi - "mama", "baba", "am", "bla", "kaka" i "dziadzia". Mimo tego jednak wykomuje skomplikoane polecenia i rozumie wszystko co sie do niej mówi. Czy może powinnam pójść do specjalisty??? pozdrawiam ewa Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 14:48 Oj chyba wiekszosc pojechala na wakacje) Bo cicho tu jak makiem zasial Na początek witam nową mamę i małą Krysię Krysia mówi dokładnie tyle co Dominika - mama, tata, baba, dziadzia, dzidzia, kaka itp... Aaa no i moja corka jeszcze mowi burza i konik) Burza to pewnie dlatego, ze burzy sie boi, a koniki to byl ulubiony widok w gorach)) Co do ksiazek to ja sie nie wypowiadam, bo blado wypadne przy co niektorych Ksiażki czytam bardzo szybko, a efektem tego jest zapominanie tresci Zresztą obejrzanych filmów też nie pamietam, nie kojarze aktora z nazwiskiem, piosenkarza z piosenka itp.. tak juz mam Mój mąż mówi ze mam kurzą pamieć po prostu Z nowości: w piątek Dominika zaliczyła koncert rockowy)) hi, hi... superowo podrygiwała przy piosenkach Metallica i Deep Purple A tatuś siedział dumny i blady, że udało mu się dziecko wyindoktrynować muzycznie))) Z nowości mniej fajnych: Dominika chora Najgorsze jest, ze zupełnie nie wiemy co sie dzieje Wczoraj temperatura pow. 38 stopni, dzis temeratury nie ma ale mała zupełnie nieswoja Cos sie zapewne wykluwa - oby nie zadne choróbsko po tym kleszczu( I oczywiscie choroba dopadła nas przed szczepieniem na czwartek zapisałam małą na szczepienie na HIB - odkładane juz chyba ze 3 razy A tak mi zależało zeby zaszczepić ją jeszcze przed 1 sierpnia... Bo od początku sierpnia Dominika idzie do żłobka Bynajmniej takie są plany Więc proszę trzymać za nas kciuki!! bo im bliżej godziny zero tym więcej mam wątpliwośc) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa79 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 17:08 cieszę się Moniko, że mi odpisałaś. Uspokoiłam sie troche, bo ja w wieku mojej Krysi mówiłam z pamięci "Muzinka bambo". Jako,ze jestem nowa to się przedstawię. Pochodze z Rypina. Ale od 17 roku życia mieszkam w Trójmieście _ skończyłam tu ogólniak i zdałam maturę międzynarodową. skończyłam w tym roku prawo (dzienne ) na Uniwersytecie Gdańskim i we wrzesniu zdaje na aplikację notarialną. Mam męża Krzysia. Obie z moja urodzoną 16 lutego 2003 Krysia jesteśmy blondynkami o niebieskich oczkach. Krysia ważyła 4kg kiedy ja urodziłam po długim kilkunastogodzinnym porodzie. Jest żywym dzieckiem, nie choruje (odpukać), uwielbia taniec i śpiew. Co do mnie to jestem bardzo zabiegana osoba (tzn. była w trakcie studiow). Nie brałam urlopu na ciążę i wychowanie dzieckas, obroniłam się jako jedna z pierwszych na roku. Uwielbiam kino - chodzimy z mężem na wszystkie premiery i książki. Nawiązując do temetu o czytaniu. Ostatniio czytałam "Przepaskę z liści" PAtricka White'a. Uwielbiam ( z racji mojego zawodu) książki Grishama - moja ulubiona to "Testament" i "Wezwanie". moja córeczka nie lubi jak jej się czyta - wyrywa ksiązeczke z rąl i z nią ucieka. Krysia niezbyt lubi rówiesników - co mnie niezmiernie martwi. Moniko, trzymamy z Krysią kciuki za Dominike i jej "naukę" w żłobku. Wszystko będzie dobrze! Mój post jest długi - nie wynika to z mojego zarozumialstwa, ale poprostu chciałam sie Wam dokładnie przedstawić!!! Pozdrawiam serdecznie Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:46 To nielubienie rowniesnikow to chyba naturalny etap rozwoju... Ostatnio jak bylam u Agaty to Dominika zaczela sie bawic normalnie zabawkami jak Łukasz poszedl spac, a Werka Zuzi poszla do Mamy na ręcei nie bylo zadnych rywali do zabawek To tylko Łukasz Werką się tak kochają Musze sie wam pozalic Nie dosc ze Dominika chora i marudna, to mi jeszcze telefon na spacerze ukradli Jak bym dorwala gnoja to bym mu nogi z d... powyrywala... Polozylam telefon na chwile na tacce w wozku bo mi Dominika zaczela strasznie plakac... i podjechal gowniarz na rowerze i zabral ten telefon...pal licho telefon (stary, z rozwalona klapka), pal licho stracone pieniadze na karcie (chyba ze 14 zl - dzieki Bogu to pop, a nie abonamentowy), ale szkoda mi smsow jakie mialam na karcie... ja sentymentalna jestem ehhh... na dodatek nie bardzo mam kase, zeby sobie jakis aparat kupić Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:59 Kochana, jak nie urok to... Sama wiesz jak to jest. Pomysl sobie, ze mnie w tym tygodniu czeka wydanie ok. 500 złotych (których nie mam) na ratowanie jednego, marnego zęba A ile jeszcze bolu i klopotow przy tym! Od dwóch tygodni moglam byc na Mazurach a tymczasem kibluje w tym smutnym miescie, wymarlym niemalze I tylko Zuzia i Werka się cieszą z moich klopotow zębowych. A Wookie i Werka kochają się rzeczywiście, jeszcze z Baśką Tygrysową tworzą zgraną ekipę i Jeremim, który jednak ma specyficzny sposób okazywania uczuć A to chyba nie etap, tylko przyzwyczajenia: nasze dzieciaki są ciągle w towarzystwie, a Twoja jest głównie z dorosłymi. Wookie natomiast boi się facetów (sic!), Natala też tak miała, nie będe tu wdawać się w dywagacje na temat przyczyn. Dość, że mi wczoraj w lesie wstydu narobił, jak pewien młody człowiek przyszedł ratować kobiete z opresji (czyli mnie ). Następnym razem bedzie mały burak biegł za rowerem Czy to, że Dominika idzie do żłobka oznacza że Artur znalazł pracę, hę? Czy należy składać gratulacje? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:22 Niestety, Artur nadal bez pracy Ale chcemy przyzwyczaic mala do zlobka w razie jak by cos sie znalazlo... Moja mama z roznych dziwnych przyczyn pewnie sie Dominika nie bedzie juz zajmowac, na opiekunke mnie nie stac - zreszta balabym sie zostawic mala z zupelnie obca osoba tak bez kontroli... wiec pozostaje zlobek Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:49 A ja juz myslalam, ze sie forum zacielo )) Jutro rano jade do szpitala, takze troche mnie nie bedzie, we wtorek prawdopodobnie po poludniu bedzie ciecie. Torba spakowana i wszystko przygotowane jest na przyjecie mlodego. Nadia jeszcze nie zdaje sobie sprawy co ja czeka. Troche sie martwie o nia, jak zareaguje i czy bedzie zazdrosna. Dzis przezylismy chwilke grozy, Nadia bawiac sie z poduszka na podlodze, upadla tak, ze omalo nie zlamala reki. Byl okropny placz i lzy jak groch, ale na szczescie skonczylo sie na bolu. Juz widzialam sie na dzieciecej izbie przyjec a potem mojego skarba w gipsie... To bylby final moich niecodziennych zdarzen ciazowych, a mialam ich troche przez ostatnie 2 miesiace. Nie bede juz krakac, bo jutro musze jakos na ta porodowke dotrzec! Co do mowienia, Nadia codziennie mowi wiecej, tazke nie ma czym sie martwic, ze jedno dziecie mowi wiecej niz inne. To tak jak z raczkowaniem i zebami, wszystko w swoim czasie. I dobrze! Moja cora uwielbia mowic trudne wyrazy i niezle jej wychodza: mis, ciocia, dzidzia, dziadzia, juz, czyli wszystko co "szeleszczy". Niestety bidula nie potrafi powiedziec MAMA, mowi cos w stylu maba i co z tym fantem zrobic... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:01 Kinga, trzymamy kciuki! Daj znac smsem jak bedziesz w stanie. Mam nadzieje ze uczulenie juz Cie nie męczy. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:28 Kinga - trzymam kciuki, zeby wszystko OK!! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: trójmiasto 19.07.04, 08:16 Hej, hej, witam po weekendzie... Ależ ja też myślałam, że coś niedobrego dzieje się na forum, po tej grobowej ciszy, ale już wszystko wraca do normy... Kingha jeszcze raz życzę ci powodzenia, niech wszystko pójdzie sprawnie i szybko wracaj do nas... Z tymi komórkami na tackach od wózka to norma, mnie ukradli w ten sposób telefon rok temu, z tym że mała różnica - to był nowiutki trzy tygodniowy Sony Ericson, a mnie została się w domciu tylko kamerka... i abonament na dwa lata... Że też nie opisałam tego zdarzenia na początku jak tylko włączyłam się do forum, może ominęłoby to niejedną mamę... Ale te tacki to są zabójcze... nie dość że ciągle się brudzą to jeszcze... ułatwienie dla złodzieja. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: trójmiasto 19.07.04, 21:19 Kilka dziewcznym z trójmiasta jest - pewnie sie odezwa... Musze sie wam przynac, ze takich dni jak dzisiejszy szczerze nie znosze... Rano maz poszedl z mala do pediatry... wyszedl ze skierowaniem do szpitala zakaznego... Ja tak nie znosze szpitali, ze pojechanie chociazby na konsultacje jest dla mnie naprawde ogromnym stresem... Na szczescie trafilismy na przesympatyczna lekarke. Jak na razie objawow boreliozy nie ma, ale jest jeszcze czas, zeby sie pojawily... Ta ostatnia wysoka temeratura i wysypka w miejscu ugryzienia sa podejrzane, ale na razie pozostaje tylko obserwowac... Dostalam jakies tam leki na zlagodzenie objawow i wskazanie ze za 4 tygodnie mozemy zrobic badanie z krwi... Mam nadzieje, ze nie bedzie potrzebne Jak by tego bylo malo to Dominice na oku zrobil sie chyba jeczmien... Nie mialam juz serca ciagnac jej na ostry duzyr... wybierzemy sie jutro. Czyli jutro tez dzien pelen wrazen Jeden plus tego dzisiejszego dnia byl taki: palant, ktory ukradl moj telefon dlugo sie nim nie cieszyl)))))) Dzieki koleznce z firmy telekomunikacyjnej telefon jest juz zablokowany tak na amen (blokada nr IMEI)... ja z telefonu juz nie korzystam, ale ten.... tez nie))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: trójmiasto 20.07.04, 17:07 no wreszcie dorwałam sie do netu. Jesteśmy z Marysią u dziadków bo mój mąż wyjechał i przyjechałam na chwilę do domu 0 niby żeby posprzątać a tak naprawdę, żeby chociaż zerknąć na forum. Mam nadzieję, że Kingha już trzyma swojego synka w ramionach)). Witam nową mamę z córeczką o ślicznym imieniu - moja Marysia ma tak na drugie. Ja też jestem z Trójmiasta i też po UG ( tylko historia)). Mieszkam na Ujeścisku. W sumie piszących mam z Trójmiasta jest cztery, tylko jedna aktualnie wyjechała na rok do Słowenii, druga pływa po Jezioraku, trzecia się nie odzywa( no i ja. Spotkałyśmy się jużtrzy razy i mam nadzieję, że po wakacyjnych wypadach znowu spotkanko powtórzymy, więc z góry serdecznie zapraszam, bo to pewnie będzie u mnie)). A poza tym to u dziadków ja dostaję świra, bo trzęsą się nad Marysią i dziecko nnawet pobiegać nie może - bo upadnie, bo złamie rączkę, bo bo bo. Moja mama jest strasznie apodyktyczna i juz się od tego na dłuższą metę odzwyczaiłam a teraz mam zbyt dużą dawką. Ale mimo wszystko wolę to niż siedzenie w betonowym blokowisku bez skrawka cienia. Jutro jak się lato utrzyma (już trzy dni słońca - ale wypas jak mói mój mąż), to idziemy z Marysią na plażę, może wreszcie zamoczy nóżki w Bałtyku i pobiega boso po piasku. Muszę Wam powiedzieć, że babcia się uparła odzwyczajać od pieluchy - pierze majteczki non stop, ale są efekty. Już co drugi raz mała woła siusiu. Zapomina tylko jak się bardzo zaangażuje w zabawę. Myślę, że po wakacjach będziemy mówić pieluchom pa, pa. I na koniec o książeczkach - Marysia ma już dwie półii, bo dziadek kupuje po jednej sobie i wnuczce. A ona ma jedną ukochaną - wiersze polskie i w niej trzy wiersze ( o kotku co był chory,o żabie - też chorej i lokomotywę) i wkółko czytamy to samo). Ale uwielbia przekładać książeczki na swoich półkach i oglądać obrazki. Myślę, że będzie z niej mały czytelnik. kończę i odezwę się pewnie dopiero w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: trójmiasto 20.07.04, 21:02 Drogie Panie, uprzejmię donoszę że Kinga ma syna, zdrowy, śliczny, 3700, 54 cm, 10 pkt., jednym słowem wszystko w jak najlepszym porządku Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Lipiec 2004 :))))))))) 20.07.04, 21:05 Powinnam była zmienić tytuł posta Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 20.07.04, 21:45 No to super, ze wszystko ok! Przekasz Kindze gratulacje !! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 21.07.04, 08:31 Ja także gratuluję Kindze synka, to wspaniale, że już ma za sobą poród, a teraz... sielanka... Troszkę mi brakuje czasu na napisanie długiego posta, co zaczynam wpada szefowa. A co do mojej pracy to już wszystko idzie ku dobremu, a Kancelaria zaczyna się rozkręcać. Nowa mama pisała, że wybiera się na aplikację notarialną, ja pracuję w Kancelarii Notarialnej, nowo otwartej od czerwca tego roku i jestem bardzo zadowolona. Co prawda skończyłam ekonomię na UMK w Toruniu, ale w kancelarii odpowiadam za sekretariat i księgowość, ale czasem pomagam pani notariusz pisać akty. Przynajmniej na razie dopóki nie zatrudni prawnika. No i rzecz jasna ja je przepisuję, dzięki temu nauczyłam się pisać na klawiaturze metodą bezwzrokową. Co do Jagody to niestety ma zapalenie oskrzeli, żałuję, bo zaczęłam w piątek sama ją leczyć, zamiast od razu iść do lekarza, no i masz, antybiotyk załączony... No i teraz nici z nauki siusiania, choć było ciepło ona kaszlała, miała katar i nie mogłam jej trzymać w samych majteczkach. Ale nie tracę nadziei może sierpień będzie nasz... Marysi natomiast gratuluję sukcesów majteczkowych. Co do książeczek, to Jagoda jak już pisałam, także uwielbia czytać, no i sama czyta w kółko Zosię Samosię - Zośke... No i muszę ją pochwalić - wszyscy są w szoku, ale ona odpowiada na pytania z tego wiersza, - ile jest dwa i dwa... - a ona - osim! A kto to był Kopernik .. - a Jagoda - Kuj A co nam śląsk daje ... - na co Jagoda - sój.. itd. Najgorsze jest to, że ten wierszyk mówi samą nieprawdę. A ponadto moja wspanialomyślna córcia odpowiada na szereg pytań typu, Jak masz na imię... z racji takiej że nie potrafi powiedzieć Jagoda - mówi Daduda, A jak się nazywasz: zamiast Tresenberg - Bebek, A gdzie mieszkasz? W NIninie. A ile masz lat? Osim. Ponadto, tata mama dziadek i babcia też mają osim lat, Schodków w klatce jest również osim, itd... Ogólnie mówiąc Jagoda jest rozgadana, ale za to niedobra, krzykliwa, ciągle się kłóci... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
ewa79 Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 21.07.04, 22:44 Na początek gratulacje dla Kingi i maluszka!!! Wszytskiego najlepszego. moja Krysia miała wczoraj dośc wysoką temperaturę (38.5 w pupci). Dałam jej czopeczke z efferalganu. Dziś rano wszystko minęło. Normalnie jadła i spała. Myślę, że to od ząbków. Ma spuchnięte dziąsło i grzyzie wszystko dookoła. Cieszę się, że jest kilka mam z Trójmiasta!!! Mam nadzieję, że się spotkamy. Agatko!! Gratuluję Ci rozgadanej córeczki. Moja Krysia niestety prawie nić nie mówi - zresztą pisałam już o tym tu na forum. Widze, ze zaczynam poznawać juz Was troszeczkę. Buziaki!! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 24.07.04, 07:58 Witam, wpadłam na chwilkę do W-wy i nadrabiam forumowe zaległości - myślałam szczerze mówiąc, że będzie więcej do czytania. Na początek gratulacje dla Kingi - czy młody ma już imię? I witam nową mamę z córeczką. Mój młody został u babci, nawet nie zauważa mojego braku ( Przeżył ostatnio upadek z wózka - dziadek chciał go wziąć na spacer, wsadziłam go do wózka, dziadek stwierdził, że sam sobie poradzi z wózkiem. Nie minęła minutka i słyszę ryk młodego - myślałam, że puścił pawika, ale ryk był inny. Otwieram drzwi - dziadek niesie młodego, cała twarz we krwi, warga rozcięta.... Dziadek zjeżdżał wózkiem po schodach, młody nie był przypięty, oparł się o pałąk, który się wypiął i Bruner poleciał na ryjek na chodnik. Ma zdarty nos, brodę, rozciętą wargę (na szczęście tylko powierzchownie), na początku wyglądał dość strasznie - wargi spuchnięte po jednej stronie, dolna rozcięta, krew na szyi itd. Po 10 minutach już zapomniał o wszystkim i już chciał iść na spacer. A biedny dziadek ma wyrzuty i dostał op.... od babci. Poza tym młody chce przebywać tylko na dworze, po przyjściu do domu zaczyna ryczeć, kaszleć, zachowuje się jak przy atakch refluksu. Nie wiem - czy to znaczy, że zaczyna coś kombinować i próbuje wymuszać na nas różne zachowania (w tym przypadku zostanie na dworze). W rezultacie staramy się go karmić na zewnątrz ile się da. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 25.07.04, 11:49 Czesc, dzieki za gratulacje. My juz od piatku wieczorem w domciu, dosc szybko nas wypuscili. Czujemy sie dobrze, choc mlody pewniej lepiej niz ja. POrod mialam przez cesarke, poszlo sprawnie i szybko, rodzilam na Starynkiewicza, wszystko ok i bez zastrzezen. W poniedzialek sciagaja mi szwy i mam nadzieje w tydzien dojsc do sprawnosci fizycznej. Nadia na braciszka zareagowala pozytywnie, co chwila przychodzi go ogadac i z radoscia wypowiada dzidzius. Mnie troszke omija, nie da sie przytulic. Najwieksze przerazenie mam w oczach gdy Daniel placze, nie wie o co chodzi. A Daniel placze jak sie obudzi, bo cycol musi miec natychmiast, takze przewijanie opanowalam w kilka sekund. Jak sie zje idzie spac na kilka godzin, a potem znow sie budzi z wrzaskiem i tak w kolo. Moj syn jest w stylu Lukasza Agaty (po narodzianch oczywiscie), wlosy na barach, nogach a na glowie ogromna czupryna czarnych dlugich wlosow. Koncze bo straasznie nie wygodnie sie siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 25.07.04, 23:26 Kinga gratulacje,fajnie,ze juz jestescie w domu w komlecie Witam nowa trojmiejska mame,skad jestes? Ja jestem z Gdyni,mieszkam na Fikakowie,moj Szymon jest,ze stycznia,ale podlaczylam sie troszke pod lutowy watek Mam nadzieje,ze uda nam sie spotkac,choc ja znowu nie moge w tym tygodniu,bo przyjechala moja siostra z Londynu i przyjacioka z mezem z Birmingham,zostaja tylko do piatku i chce sie nimi nacieszyc.Co Wy na spotkanie na poczatku sierpnia? Na zaglach bylo rewelacyjnie,Szymon zachowywal sie super,bo ciagle byl w wodzie,a to uwielbia najbardziej,poza tym tyle sie dzialo,ze nie mogl sie nudzic,ja odpoczelam,w komcu pozeglowalam troche,pogoda w kratke,ale nie moge narzekac.Szymon kapal sie w jeziorze,wchodzil po szyje do wody,jedyne nasze zmartwienia to kleszcze,ciagle go ogladalam i znalazlam dwa na szczescie nie zdazyly sie jeszcze wkrecic. Koncze,bo padam,ze zmeczenia. Pozdrowionka i jeszcze raz gratulacje dla Kingi-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 26.07.04, 08:24 Hej Kinga GRATULUJĘ syna!!!!! Oby zdrowo i wesoło się chował Witam nowa mamę Dawno nie pisałam, bylismy na wakacjach z krótką przerwą prawie miesiąc poza domem. Wszystko byłoby super gdyby nie fakt, ze Młoda się strasznie rozbisurmaniła. Podobnie jak Bruno "najfajniej jest na dworzu"!!! tyle, ze ja mam dość jej stanowczych działań i wcale nie chce mi się robić tego co robi akurat moje dziecko a dziecko włazi wszędzie gdzie mozę sobie coś zrobić, zjada piach i kamienie, nie ominie żadnej kałuzy, rozgniecie wszytkie mrówy i biedronki, zje wszytko co przypomina owoce... no w sumie normalnie się zachowuje jak na pędraka Ja po ostatnim tygodniu na działce spędzonym w towarzystwie dziadków zostałam wyjałowiona z normalnych instynktów i wykończona psychicznie... poprostu jestem macochą nie dbającą o własne dziecko bo na śniadanie dostała serek z lodówki, bo butelka z piciem na noc nie umyta, bo z kupą chodzi juz 15 minut, bo płacze przed snem, bo sie nie słucha, bo nie zjadła całego obiadu( porcja jak dla konia), bo.... szkoda pisać... cieszę się ,że już jestem w domu i spotkam się z ulubionymi macochami i wrócę do mojej nienormalnej normalności... Pisałyście o książkach ja moge jedynie napisać, że czytam duzo mniej literatury bo działa usypiającoa więcej gazet i miesięczników... ale bardzo lubie książki zwłaszcza horrory medyczne, sensacyjne i biografie, lubię czytać instrukcje od wszytkiego i literaturę fachową. Generalnie to mam takie podejście, jeżli mam problem albo chcę się czegoś nauczyć to nalezy kupic odpowiednią książkę... myslę, że będę miała jeszcze w życiu tyle wolnego aby przeczytać wszytkie lubiane i nieznane książki oraz poradniki Chyba nie mam weny na pisanie...a któraś pytała o to ile mówią dzieci więc napiszę, ja się cieszę, że Baśka nie mówi zbyt wiele, te kilka wypowiadanych słów wystarcza aby wyprowadzic mnie z równowagi zwłaszcza jak się nie zgadzamy i kłotnia jest nieunikniona...może ze względu na ekspresję wyrazu? Znikam Młoda juz wstała teraz śniadanko i nie wiem co dalej bo nic mi sie nie chce...moze spotkamy się z Zuzią i Werką ehhhh Pozdrawiam wszystkich pa Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Witam w sierpniu;) 01.08.04, 20:45 Nasze pociechy będą kończyć półtory roku Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 11:12 GRATULACJE DLA KINGI I MALUSZKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! szybkiego powrotu do sił a jakie imie nosi mały kawaler???????????????????? U nas było zapalenie ucha i to - jak powiedział lekarz jakieś stare nieleczone Teraz to już na 100 % zmieniam pediatre Czyli siedziałam 2 tygodnie na zwolnieniu Strasznie ciężko było znów zostawić lale i iśc do pracy Co do pieluch (ulubiony temat Zuzi) to mała od ok 6 m-cy nie zrobi kupy tylko woła eeee i wstrzymuje aż ją ktoś wysadzi- przetestowane w drodze nad morze i mazury, natomiast sika szczególnie jak jest na dworzu labo ma towarzystwo nie wiem kto wymyślił - że dzieci nie potrzebują towarzystwa rówieśników - moja mała pieje za dzieciakami - wczoraj było ich u nas aż 5-ro ma ulubionego 5 letniego Mateusza - ja wtedy mam spokuj Ola szcześliwa - lata (na tyłu) wszędzie zanim i papuguje dokładnie to co on robi. Neurolog stwierdziła że Ola zrobiła duży postęp w rehabilitacji i teraz już z górki. Załapała najważniejsze rzeczy - odruchy bezwarunkowe - bez których nic dalej nie dało by się zrobić..... a więc pełna nadzieji i cierpliwości ćwicze tego szkraba - a drze się niemiłosiernie - niedługo sąsiedzi naślą opieke społeczną..... Fionna kupiłaś fotelik?? Co do złodziei to zauważyłam w torbie nacięcie jak od noża - nie udało się skubańcowi mnie obrobić, jakiś czas temu w klatce obrobili 2 sąsiadów jednocześnie - niedzielne popołudnie Przez miesiąc zostaje sama - stary jedzie na południe Francji .......... a ja w Warszawce niestety ((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 12:55 edytaiola napisała: > a jakie imie nosi mały kawaler???????????????????? > nieuważnie przeczytałam... Daniel oczywiście )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 26.07.04, 14:05 Kinga - gratulacje! zycze Ci szybkiego powrotu do formy i oczywiscie zeby kolki ominely Was szerokim lukiem. Ja tez nie jestem tak do konca przekonana, co do stwierdzenia, ze 18 miesieczne dzieci nie maja potrzeby kontaktu z innymi dziecmi. Jasiu uwielbia znajdowac sie w towarzystwie, obserwowac i nasladowac inne dzieci. Pierwsze dni na urlopie byl naprawde kaprysny i miaukliwy dopoty nie wpadlismy na pomysl zaprowadzenia go na plac zabaw i wszystko wrocilo do normy. Ach i najbardziej lubi bawic sie z 3-4 letnimi dziewczynkami (preferuje blondynki), zaczepia delikwentke podchodzac i szczerzac zeby (w jak mu sie chyba wydaje) w uroczym usmiechu. Jak na razie ta strategia przynosi rezultaty. Co do nocnika, to narazie siedzi na nim lalka, od czasu do czasu odgrywam przed Jasiem scenke pt: lalka idzie na nocnik. Jasiu glowa pokiwa, ale o siedzeniu na tym sprzecie nie ma mowy, na razie przechowuje wewnatcr klocki tudziez niedojedzone ciasteczko. Tak szczerze powiedziawszy, to nie mam zbytnio koncepcji jak i kiedy go uczyc. Podobno dziecko potrafi kontrolowac swoje odruchy fiz. kiedy potrafi samodzielnie wejsc po kilku schodach (bez trzymanki)? Znane sa jakies inne teorie na ten temat? Asia i Jasiu Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003 26.07.04, 14:27 > Ja tez nie jestem tak do konca przekonana, co do stwierdzenia, ze 18 miesieczne > > dzieci nie maja potrzeby kontaktu z innymi dziecmi. Hej co to za teoria???? Kto to wymyslił??? A niby od kogo maluchy mają się nauczyć tych wszytkich zabaw, zachowań itp od rodziców???? Jeśli ktoś uważa, że wychowa zdrowe dziecko eliminując kontakty z dziećmi too moim zdaniem jest w bardzo wielkim błędzie... ale co tam szkoda gadać licze na Wasz rozsądek. Pozdrawiam M Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 26.07.04, 15:04 Hej Laski! Dawno nie zaglądałam, ale nie mam zaległości w czytaniu, raczej niedużo tego było... Witam tygrysa, fajno, że zajrzałaś. Pozdrawiam Kingę, śliczne imię wybrałaś dla synka, mam nadzieję, że będziesz nam pisać o reakcji Nadii na brata. Mam nadzieję, że Bruniastego już nie bolą ustka, Stwierdzam, że Jagoda lubi chłopców takich ok. 3-4 latka, czyli płeć przeciwną, tak jak Jasiu... Uwielbia kuzyna Kubę i kilku chłopaków z przed bloku, mogła by się z nimi bawic dzień cały i o dziwo daje im łopatki, co w przypadku Jagody jest spory sukces biorąc pod uwagę fakt iż nikomu ich nie daje, a wręcz innym dzieciom zabiera. Po prostu ma manie łopatek... U nas w porządku, spędziliśmy weekend na wsi i stwierdzam, że moje dziecko kocha swobodę (właściwie chyba każde), a jak jej nie ma to można mówić na moje dziecko Jagoda Płaczek... cały czas marudzi, popłakuje, tupie nogami i krzyczy - kiedy tylko zabraniam jej wyjść do piachu. Wszystko wszystkim ale nie pozwolę jej babrać się w piachu w deszczu, w błocie na podwórku... Tym bardziej, że jeszcze jest na antybiotyku. Jestem wkurzona, bo chyba zaczyna mi się grypa lub jakiś wirus, a nie mogę przeżyc tego weekendu. Bo moja teściowa by na wszystko pozwoliła Jagodzie, a ja nie mam nic do gadania... Och... Myślę, że nadchodzi powoli czas na wprowadzenie dyscyplinki jakiejś bo Jagódka zaczyna mówić co do niektórych np. do mnie, gdy jej czegoś zabronię, lub do dziadka, gdy się jej psoci, - PADAJ... a co będzie za m-c, rok??? Co do spędzania wolnego czasu z dzieciakami to jestem za, ale niech to będą dzieci mniej więcej w tym samym wieku, a nie jak np. 20-letni wujek Jagody, duży dzieciak, który zapewne ją nauczył tego słówka, a w zanadrzu ma już przygotowane bardziej pikantne -p..., ch... itd... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 15:38 Zalecono mam sprawdzenie Oli u laryngologa, znacie w Wawie jakiegoś dobrego - prywatnie może być, i ortopede przy okazji???????// Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 26.07.04, 16:00 tak, oczywiscie stwierdzenie, ze takie male dzieci nie potrzebuja kontaktu z rowiesnikami jest raczej pochodna argumentacji; ze dzieci do lat trzech, czterech nie maja potrzeby przebywania w miejscach typu zlobek, przedszkola. Ale akurat w naszym przypadku zlobek to jedyne miejsce gdzie Jasiu kilkoro takich dzieci moze zobaczyc. I jestem zaskoczona, ze synek tak dobrze reaguje na ta placowke (a spodziewalam sie lez, kategorycznych protestow) i ze teraz sam chce sie z innymi dziecmi widywac a teoretycznie powinno mu to byc obojetne. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.07.04, 17:20 Chcialam tylko spostowac, ze ja broń Boze je tworze nowych teorii O tym że takie małe dzieci nie potrzebują kontaktu z równiesnikami po pierwsze wyczytałam wszędzie tam gdzie pisują przeciwnicy żłobków, a po drugie wywnioskowałam z zachowania Dominiki... Jak widać moja córka jest... hmm... inna)) Ale ona ewidentnie nie potrzebuje na razie wspólników do zabawy. Toteż zachęcam ją, ale nie zmusza,m do zabawy z dziećmi... I nie izoluje jej - jak mi tu ktoś zarzuca) W związku z tą jej niechęcią do zabawy z innymi dziećmi tak bardzo boje sie tego żłobka - no ale mam nadzieję, że strach jest większy niż to warto Niedługo się przekonam A jak z gadaniem u waszych dzieciaków? Jagoda jest podejrzewam rekordzistką i Dominice to do niej baaaardzo daleko Bo Dominika i owszem gada, nawet dużo gada - tylko we własnym narzeczu Nijak to nie podobne do naszego języka A no i mialam się zapytać jeszcze o nocnikowanie... Próbujecie już sadzać dzieciaczki? no i jak z efektami? Bo Dominice znów się odwidziało, nie chce znów siadać z gołą pupą na nocniku, nie mówiąc o innych czynnościach związanych z nocnikim A z rzeczy nie związanych bezpośrednio z dziećmi... coś mi sie zdaje ze niedlugo to czesciej bede zagladac na forum mam samodzielnych... dołącza ktoras?? ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 27.07.04, 20:18 Monika...nawet nie mów o tej potrzebie zagladania na samodzielną...wystarczy, że Agate tam uwidziałam...a ja zaglądam z rozpędu, bo jak juz zaglądam na forum to lecę "po wszystkim". U nas nocnikowanie na razie efektów nie przynosi, choć jest postep...Weronika znowu pozwala się na nim posadzić bez protestów, troche na zasadzie, że skoro mamie tak zależy to mogę posiedzieć...ale efektów na razie brak. Ona ewidentnie powstrzymuje odruchy fizjologiczne, bo zaraz po, jak juz pieluchę założę (albo zanim) robi co miała w planie :o)))) Z mówieniem też róznie, choć coraz więcej słów, mini-zdanka, no i coraz więcej rozumie. Ostatnio mnie rozczuliła, bo się kąpałam, a dziecko ganiało (wrzucało zabawki do wanny i podawało mi kosmetyki), a że w planie miałam maseczkę i chciałam w wodzie dłuzej posiedzieć więc wysłałam dziecko po książkę, którą wcześniej czytałam...co prawda wróciła z nią dopiero za trzecim razem (wcześniej wracała z niewyraźną miną), choc przyznam, że nie wiem czy przypadkiem nie leżała wysoko, znaczy nie tak bardzo na widoku. No i przyniosła właściwą :o))))) No i z gadania przebojem jest "głuchy telefon". Normalnie, jak tatus dzwoni to się uśmiecha, powie halo i tata, ale poza tym to mi oddaje, ale jak sobie weźmie sama, przykłada do ucha, lata po pokoju, zaśmiewa się do niego i coś z zapałem opowiada. Co do rozwoju społecznego Weronika lubi ludzi i dzieci, baardzo ją interesują, ale bawić się z nimi nawet nie próbuje. Co mnie optymizmem napawa, to fakt, że w piaskownicy nie daje sobie zrobić krzywdy. Nie jest agresywna, ale nie pozwoli sobie odebrać zabawki (mooocno trzyma) i nie pozwala się dotknąć, bo bardzo się ogania (dotyczy tez dorosłych obcych którzy do niej wyciagaja rękę albo próbuja pogłaskać), wszystkim daje po łapach. Od jakiś 3 tygodni niezmiennie przebojem pozostaje słowko "nie". Na wszystkie pytania, które wiążą się z tym, że ma zrobic coś na co nie ma ochoty robi niezależna minę i mówi takie strasznie śmieszne i krótkie "nie" i delikatnie potrząsa głową. Jak juz bardzo się upieram to udaje, że nie słyszy, albo że to nie do niej...też mnie to rozczula. Na co dzień mamy "zjesz obiadek?" "nie"..."zrobimy mleczko?" "nie", "wychodzimy z wody?" "nie", "ubierzemy się?" "nie", ":robisz/zrobiłaś kupkę?" "nie", "przewijamy sie?" "nie", "idziemy spać" "nie"...Co ciekawe nie mówi nie, albo wręcz mówi tak, jeżeli akurat propozycja przypadnie jej do gustu... Pozdrawiam przedwakacyjnie Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.04, 08:12 Wczoraj obudziła mnie Jagoda jak zwykle o 6-tej rano, wzięłam ją do łóżka, a ona mówi Mamuś mlenio... Chcesz mlenio? tak... Zrobiłam jej owo mleczko i wróciłam, ona wypiła całe 180 ml i mówi: nocik... Chcesz nocnik? tak... Poszłam uradowana pędem po nocnik, posadziłam ją, ale pampers już był zsikany.. nie szkodzi, dobrze, że siedzi chociaż. A Jagoda siedząc na nocniku mówi: siośke... Chcesz książkę? tak... Więc idę po książkę i razem czytamy. Ach całkiem fajowa jest ta moja Jagódka, można się z nią dogadać jak ze starą... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003 28.07.04, 09:00 Hej, no tygrys nie doczytał i namieszał sorry Co Wy dziewczyny z tymi samodzielnymi??? Mam nadzieję, ze samodzilnymi a nie samotnymi bo matkami "samotnymi" to jesteśmy Zuzia i ja hehehe Strasznie niemrawo na tym naszym forum mało postów oj mało... Anita nic nie pisze??? Fionna jak Bruno??? i reszta mam, może skrobną coś mamy czytające??? Edyta ja nie mogę polecić Ci żadnego specjalisty nie znam poprostu nikogo godnego polecenia, jezli chodzi o nocnik to młoda wogóle ma go w nosie, jak juz usiądzie na nim to tylko po to żeby za chwile wstac... co gorsza dokładnie wie gdzie powinna robić swoje produkcje ale rżnie bez jakiego kolwiek skrępowania w pieluchy, pewnie jeszcze za wcześnie na Baskę, ba nawet jak już wystęka swoje to oczywiście nie ona śmierdzi choć jak zapytam to pokarze gdzie ma ów skarb Kurcze ale pogoda u nas taka, że aż nie chce sie rano z łózka wstawać...zmykam Potworella wzywa. Mam jedno pytanie czy dajecie Swoim pociechom jakies suplementy witaminowe typu cebion multi albo vibowit moze jeszcze inne a może wogóle nie dajecie??? Kinga skrobnij co słychać u Was jak się czujesz i jak sobie Nadia radzi. Pozdrawiam M&B Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 28.07.04, 09:20 Wczoraj dopiero odebrałam zdięcia ze spotkania lutowego)))) ze mną już tak jest że zdięcia lubie robić ai owszem ale z wywołaniem już gorzej, poza tym ze mnie taki fotograf jak z koziej............. ale co tam jak już się zbiore to zeskanuje i wrzuce na forum. Ola dostaje Vibowit i witamine D, co 2 dzień ale prawde mówiąc trochę to zaniedbałam ostatnio, w sumie było sporo słońca Ola gada i gada ale tak że nie można jej zrozumieć, zaczyna powtarzać słowa, tylko najpierw tak uważnie się wpatruje w nas jak my mowimy a potem czasem powturzy, ostatnio zobaczyła piwo u Krzyśka i pędę do niego z krzykiem DAJ MI DAJ MI mieliśmy ubaw )))))))) i z jej miny i z tomu w jakim to mówiła Może forum się ruszy po wakacjach albo jak tylko pogoda się zepsuje Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.04, 11:57 podaję Jagodzie Cebion - 2x8 kropli i 1 kroplę vigantolu... vibovitu nie chce pić, a za to uwielbia pokrzywę która jest okropna, a ona ją pije nawet niesłodką. Miałam spytać jakie soki dajecie dzieciom, czy tylko Bobo Fruity itp. Czy także inne typu - Kubuś, Tuptuś. Ja zaczęłam wprowadzać jej te zwykłe i efekt biegunka i bardzo luźne kupy. A jak wiadomo wtedy nie da rady uczyć dzieciaka siadać na nocnik metodą samych majteczek, bo wielkie plamy na dywanie... phi kałuże... Acha miałam zapytać Edytkę czy faktycznie wyszła Oli piątka? Pozdrawiam Was, a szczególnie nową e-mamę, która ostatnio nie pisze. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 28.07.04, 12:31 między dwujką a (chyba ) 5 jest przerwa taka że zmieszczą się tam jeszcze 2 zęby poza tym w tym samym miejscu na guże pojawia się druga (chyba 5) chyba że zęby puźniej się przesuną, zatem z przwej są tylko jedynki a z lewej 1,2 i 4lub 5-tki Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 29.07.04, 13:22 Czesc, ja jak zza swiatow, sypialnia, cycek, kupki i tak w kolko. Mlody jest ogromnym fanem moich piersi, jak wiekszosc noworodkow )), ale ja to ledwie znosze, bo moje brodawki juz tego nie wytrzymuja, buuu Nadia z ochota wchodzi do pokoju by ogladac dzidzie, pozwalam jej na dotykanie Daniela, najgorzej jest z oczkami, bo ona za delikatna nie jest. Mnie traktuje troche po macoszemu, coz sie dziwic widzi mnie tylko z dzieckiem na reku. Od czasu do czasu, pewnie jak sie zapomni, daje mi sie wycalowac i popiescic. Takie przyjemnosci mam sporadycznie no i oczywiscie jest jeszcze jeden warunek, obok nie ma tatusia, ktory znow zyskal w "sondazach". A propos nocnikowania, ja dalam spokoj, bo nie mam ochoty ani czasu, ale dzielnie walczy z tym moja mama. Co prawda Nadia jest baaaaardzo oporna, ale raz udalo sie jej kupke walnac, wydaje mi sie, ze na efekty musimy jeszcze poczekac. Witamin nie podaje, uwazam, ze jak jest lato i mamy witamin w swiezych owocach i warzywach, to nam starczy. Pewnie na jesien sie zmobilizuje. Co do poruszanych tematow o kontakty dzieci, wydaje mi sie, ze kazde dziecko na swoj sposob sobie dozuje rowiesnikow. Nadia jest aktualnie ochocza na spotkania, oddaje kazda zabawke, chetniej sie bawi np. w piaskownicy jak sa inne dzieci i czesto bedac na balkonie zagaduje bawiace sie lub pzrechodzace dzieci. No i nauczyla sie mowic dzieci. Do jej zasobu slowek doszlo: usiadz, dziadzia, buzia, fajnie powtarza tez za mna alfabet lub czesc alfabetu, ale slowo mama jest wciaz za trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 29.07.04, 23:00 Kurcze Kinga - z jednej strony to Ci troche zazdroszczę. A z drugiej to caly czas mam poczucie ze sie jeszcze Dominika nie nacieszylam I ciezko by mi bylo podzielic swoja uwage na dwoje dzieci... Ale moze jestem w bledzie?? Z nowosci to od poniedzialku Dominika bedzie malym zlobkowiczem Boje sie strasznie... a im blizej poniedzialku, tym gorzej mnie telepie ze strachu) Powiedzcie, ze da sobie rade I ze nie padne na zawal w trakcie tych kilku pierwszych dni A z tym byciem samodzielna mama... wcale nie zartowalam... Mam nadzieje, ze jednak zycie splata mi figla i moje czarce scenariusze nie okaza sie tak strasznie czarne Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 30.07.04, 08:12 Cieszę się że ja nie muszę podejmować takich trudnych decyzji, życzę Dominice, aby się jak najszybciej zaklimatyzowała w złobku, a ty Moniko nie stresuj się, szkoda nerwów, będzie ok, Kinga ty też się trzymaj i walcz, pierwsze trzy m-ce muszą jakoś zlecieć a potem ... to już sielanka, prawda? Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 30.07.04, 13:58 Moniko, bedzie dobrze, jezeli ty tez wierzysz ze bedzie dobrze (a na poczatku wysylaj tate Dominisi, zeby ja odprowadzal do zlobka, wszystkim to wyjdzie na zdrowie, przynajmniej u nas to zadzialalo) A teraz ostrzegam, ze dlugie i nie na temat, ale musze sie z kims podzielic buzujaca we mnie wiedza i wypadlo na was dzisiaj bedzie na tematy zdrowotne, po pierwsze dlatego ze zlapalam paskudna angine, siedze w domu i staram sie nie zarazic ani Jasia ani meza (czyt: porozumiewam sie z nimi na odleglosc i na migi - stracilam glos) po drugie, ze na poczatku tygodnia odebralam wyniki badania krwi wraz ze szczegolowa ich analiza. Nie pisze zeby was zanudzac moimi klopotami zdrowotnymi, ale zeby podzielic sie paroma wnioskami, ktore wam tez moga wydac sie uzyteczne. od poczatku: postanowilam wykryc, co jest przyczyna mojego ciaglego zmeczenia od czasu urodzenia Jasia i sprawdzic, jakich witamin itp moze ewentualnie mi brakowac. Chcialam tez troche sprawdic, czy moj organizm przygotowany bylby na przyjecie nowego dzieciaczka. Wyniki juz mam, potwierdzenie ze rzeczywiscie sa dosc spore braki (wynik ciazy i 9 mies karmienia) tez ale przy okazji i pare teorii na temat na co zwracac uwage w ciazy i po niej. - Ameryki nie odkryje jak powiem, ze zelazo jest krytyczne, ale istnieja dwa typy, jedno w hemoglobinie (jak jest za malo to wystepuje anemia) drugie tzw. zapasowe (ferrytyna - nie wiem czy po polsku tez sie tak nazywa). Brak zapasow Fe powoduje zmeczenie i przy ewentualnej kolejnej ciazy powazne braki zelaza, takze dla rozwijajacego sie plodu. - tzw: dobre tluszcze (omega 3, 6) bardzo wazne dla rozwoju mozgu plodu i dziecka, wysysane takze z mlekiem matki, niedobor u matki powoduje zmeczenie i zaburzenia w produkcji serotoniny (hormonu szczescia) stad miedzy innymi mozliwe depresje - witamina E - niedobor powoduje zaburzenia w produkcji komorek i waznych procesow metabolicznych, - magnez - wiadomo, ze stres powoduje jego wyplukanie, niedobor w czsie ciazy powoduje problemy z jej utrzymaniem i trudniejszy porod. W Niemczech od 2 lat gdy zalecane jest kobietom Mg, liczba przedwczesnych porodow zmniejszyla sie o 85% (nie sprawdzalam tej informacji w statystykach, opieram sie na stwierdzeniu lekarza). Wnioski z tych analiz sa takie, ze gdybym teraz zaszla w ciaze, to baardzo prawdopodobne ze nie przebieglaby ona tak bezproblemowo jak ta pierwsza. Dziewczyny, jezeli macie takie mozliwosci, przetestujcie sie przed kolejna ciaza, mysle ze warto. Ale mi rozprawka wyszla…. Mam nadzieje, ze was nie zanudzilam, dobrze ze w poniedzialek ide to pracy, bede tam mogla powyzywac sie troche a nie zanudzam mamy na forum ; ) Asia Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2003 01.08.04, 20:43 WitamGratulacje dla Kingi!!!!!!! Przepraszam że się tak nie odzywam,ale cały czas coś u nas jest.Mój starszy Kamiś poszedł od czerwca do przedszkola i non stop chory teraz ma wolne w przedszkolu a oczywiście Kacper za nim.Teraz ja jestem na chorobowym-zapalenie oskrzeli.Opowiem troche o Kacperku: Jest ślicznym chłopczykiem,biega jak szalony,fajnie je,ma prawie wszystkie ząbki i nie chce nic mówić,w przeciwieństwie do swojego brata gaduły.Nie wiem czy się martwić,czy nie? Kamilek w jego wieku już ładnie "nawijał" a Kacper tylko: tata-najlepiej,mama,baba,dada itp..... A wogóle to mam problem z nim-pisałam na edziecku:2 razy zdarzyło mu się stracić przytomność(miał bezdech) tak się zezłościł że nie umiał oddychać i tracił przytomność.Pierwszy raz stało się to w czerwcu 2004 a drugi raz teraz w czwartek.Aż się boję pomyśleć o tym. Kończę już do jutra.Papapapapapapa Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 02.08.04, 14:28 Dla mnie informacje od jonquille są bardzo ciekawe i szczerze mówiąc nawet nie zastanawiałam się nad tym problemem wcale a wcale. Cóż, jeśli dzidzia miałaby przyjść na świat, to by przyszła... A w ogóle nie przyszło mi na myśl, że przecież nasze zdrowie jest najważniejsze i uświadomiłam sobie, że należy o nie dbać... Jeśli chodzi o mówienie i postępy to nie powiem, bo jak już pisałam ona klepie jak najęta i to dosłownie wszystko. Ostatnio po wyjeździe nad jezioro z ojcem, z wujkiem wspominanym przeze mnie, dużym dzieciakiem Michałem i jeszcze dwoma innymi wujkami Jagoda do wiązanki z Zosi Samosi ma dokomponowaną część dalszą... A mianowicie: po pytaniach typu kto to był Kopernik, co nam Śląsk daje itd... Wuja Michał pyta Jagodę, a co robi Jagoda? na co ona odpowiada - bawi sie, A co robi wuja Jarek? -... buja sie, A co robi tata? - ... ściemnia! NIe po prostu karpia przyjęłam jak ona odpowiadała na te pytania... Ale jeśli chodzi o nową mamę i jej Kacperka, to ja bym nie panikowała, bo każdy dzieciak ma swój zegarek i widocznie jej pierwszy synek mówił szybko, tak jak moja Jagoda, a Kacperek potrzebuje troszkę czasu. Wydaje mi się że to za wczesnie na jakieś porady u logopedy. Pozdrowionka Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 02.08.04, 21:26 Cześć mamuśki. Strasznie dawno się nie odzywałam, bo prawie trzy tygodnie mieszkałam u rodziców z powodu "braku męża")). Nie lubię siezieć sama na moim blokowisku. Nawet wypoczęłam, bo mała jest fanką dziadka i z nim spędzałaby całe dnie. A do tego przyjechała córka mojego brata - 10 -letnia, która jest chyba stworzona na opiekunkę dla dzieci bo całe dnie zajmowała się Marysią, chociaż nikt jej o to nie prosił. Mała oczywiście była zachwycona. Do tego jeszcze fascynujący pies, który daze sobą wszystko zrobić. Raj. Gorzej po powrocie do domu - tylko my dwie przez większośćdnia i Marysia się nudzi. Szczególnie jak pogoda wraca do normy po 2 dniach ciepła - czyli znowu deszcz:- (((. A w weekend było tak ładnie. Marysia pływała na dmuchanym dinozaurze w morzu, moczyła nóżki, robiła baby na plaży i była w 7 niebie. Co do nocniczka to babcia ma zasikane dywany, ale są efekty. Kupkę robimy na nocnik już od 4 czy 5 miesięcy. W domu od 3 tygodni mała chodzi glównie bez pieluchy. Jak się zapamięta w zabawie to niestety zapomina o nicniku, ale generalnie coraz częściej pokazuje, że chce siusiu. Nie mówi tylko... wkłada rękę w majtki. Wymowne))) No i teraz weszły w użycie właśnie nowe słowa: "cnik" , "majmy" ( majtki), "Moklo" ( mokro). Marysia mówi coraz więcej ale jak czytam o Jagódce, to nie ma co porównywać)). Uwielbiane książeczki poszły teraz w odstawkę. Najważniejszy jest ruch. Bieganie, bieganie, bieganie, ciągnięćie zwierzątek na sznurku i pchanie na kijku ( mania jakaś po prostu , bez żaby nA KIJKU NIE MOŻNA WYJŚĆ NA SPACER), GONIENIE PEPY ( PIŁKI), oj sorry Caps Lock mi się wlączył. A i jeszcze zabawa w gotowanie. Kupiłam jej zestaw z garnuszkami i fliżankami i mała gotuje obiad razem z mną. Martwię się tylko, że nie chce zostawac ani na sekundę sama w pomieszczeniu. Nawet do toalety chodzimy we dwie. Mam nadzieję, że z czasem przejdzie. Czy Wasze dzieci budzą się jeszcze w nocy. Marysia niestety tak i to ze 3 razy, a to pić, ato wstanie na chwilkę i chce na rączki. MOże jak wyjdą w końcy wszystkie kły, to się skończy. Na razie zauważyłam dwie dolne trójki, a górne też już prawie na wylocie. Kładę na ich karb wszelkie złe humory. Ale się rozpisałam. Jestem ciekawa jak idzie Dominice w żłobku i jak tam nasz Danielek się miewa. PPozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 02.08.04, 21:33 No wlasnie, co tu tak cicho??? Znowu sie wyjazdy wakacyjne zaczely? Dziś pierwszy dzień w złobku - i jakos zyjemy Mała nie plakała jak wychodzilam, podobno pozniej tez nie plakala, zjadla sniadanie i obiad,nawet sie przespala troche... No i przywlokla lalke ze zlobka Na pytanie czy jutro pojdzie do dzieci ochoczo przytakuje Zobaczymy co bedzie jutro rano Co do postu Asi o badaniach - ja ostatnio zrobilam sobie profilaktycznie badania (o dzidzie sie starac na razie nie mamy zamiaru) i wyszedł mi za niski poziom tej ferrratyny. Cala reszta badan ksiazkowo - nawet poziom wapnia mimo bezmlecznej diety od prawie poltora roku. Lekarka stwierdzila, ze patrzac na wyniki badan mozna smialo powiedziec ze macierzynstwo mi sluzy Jak przeczytalam posta Agi173 o bezdechu to mi sie od razu slabo zrobilo... Co sie robi w przypadku takiego bezdechu? Napiszcie co bym wiedziala tak na wszelki wypadek. Witamin syntetycznych malej nie podaje, ma teraz wystarczajaco duzo witamin w owocach i warzywach, ktore bardzo chetnie zjada. Mialam sie jeszcze o cos was zapytac, ale kurcze, moja "doskonala" kurza pamiec mnie jak zwykle zawiodla Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 03.08.04, 14:05 Witam wszystkich, No właśnie - chyba pogoda tak usypiająco na wszystkich działa. Przyjechaliśmy właśnie na tydzień do W-wy i pogoda się zepsuła. Dziś chyba ciśnienie leci na pysk, bo spać się chce strasznie... Już kończę 2-litrową colę i nic. Jak pisałam wyżej - przyjechalismy specjalnie z okazji wizyty u gastrologa (tym razem zapisaliśmy się w CZD), chyba odwiedzimy wszystkich lekarzy tej specjalności w mieście. A przy okazji zapewne odwiedzimy psychiatrę, bo zauważyłam, że młody zaczyna coraz bardziej kombinować - kiedy coś mu się nie podoba, np. powrót z dworu do domu, położenie do łóżka itd, to zaczyna płakać, wrzeszczeć i .... wymiotować. Za chwileczkę jest wesolutki (jak się go weźmie z łóżeczka). Oczywiście ma ataki refluksowate - wtedy jest taki bekający, potem zaś leży taki smutny i zmęczony. Tradycyjnie - młody sabotuje jedzenie - ostatnio wymyślił, że będzie się kładł do jedzenia (nie wzięliśmy krzesełka i karmimy go gdzie popadnie - głównie na podłodze). Krzesełko też zrobiło się niebezpieczne, bo usiłuje z niego "wyjść" - jak na razie udało się wyciągnąć nogę i położyć na stoliku. Co do mówienia - posługuje się sobie tylko znanym narzeczem, jedyne słowa w miarę zrozumiałe to "gagek" czyli dziadek i "tata", jeszcze kaka, która oznacza wiele rzeczy, głównie jednak samochód. Bo młody jest wielkim fanem wszelkich pojazdów, im większy tym lepiej, a w zachwyt wprawiają go traktory. Oprócz samochodów młody uwielbia facetów (hmmmm), zaczynając od tatusia, dziadka, panów w sklepie i na ulicy. Czasami aż mi wstyd, jak do obcych facetów na ulicy woła "tata". Idę chyba się przespać, bo oczy same się zamykają. Dobrze, że mam (jeszcze) wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 03.08.04, 22:01 Kacperek dzisiaj skończył półtorej roczku.Był na szczepieniu(ale płakał)na szczęście nie było ataku(UFF)waży 12 kg.A co do jego ataków(pytała monique76) potrząsamy nim mocno a ostatnio ja wzięłam go do góry nogami a babcia dała mu porządnego strzała w plecy i przeszło mu.Ale to trwa ok.1 minuty a w tym czasie mam dość!!!!!!Dostaliśmy skierowanie do neurologa z tymi atakami i do alergologa,bo niestety nie toleruje innego mleczka dalej jak tylko ISOMIL2 (dostaje biegunkę) musimy to sprawdzić.A pozatym rozrabia jak nie wiem co!!!! Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 04.08.04, 00:29 Gratulacje dla Kingi i jej synusia, no i niech Nadia trzyma się mocno, bo to nie taka łatwa sprawa mieć takie małe rodzeństwo J Czytam i owszem, ale na pisanie już po prostu nie mam siły, z racji tego, że mam komputer tylko późnym wieczorem, jak mąż wróci z nim z pracy i jak zaśnie Lena, czyli ok. 23, potem to już często padam z Leną. Dzisiaj postanowiłam się wziąć w garść, oczy na zapałki i do pisania... Też gdzie niegdzie czytałam, że dziecku do 3 roku życia wystarczy tylko mama, ale widząc Lenę jak piszczy za dziećmi i oprócz słów mama i tata jest słowo dzieci..., dlatego pierwsze co chciałam w tej Słowenii zrobić to chodzić z Leną na dwie godziny zajęć do jakiegoś przedszkola – żłobka, niestety taka przyjemność kosztowałaby nas ok.1000zł, więc ograniczamy się do placu zabaw, tudzież odwiedzin sąsiadów (rzadko). W Polsce już miałam takie zajęcia upatrzone dla mam z maluszkami, ale plany się zmieniły... Teraz jest u nas babcia z moim o 17lat młodszym bratem, więc Lena ma wesoło. Co do witamin, nie podaję Lenie żadnych, tylko jak jest zakatarzona to wit. C, witamina D też poszła w odstawkę, bo tu jest bardzo dużo słońca, nasza doktorka w Polsce powiedziała, że można podawać od października po jednej vigantoletce ( nie wiem jak to się pisze). Nocnik jest raczej świetnym sprzętem do siadania, dobre i to, ważne, że nie boi się na niego siadać z gołą pupą, a jak puszczam ją w samych majtkach i zrobi siku, to płacze, nie wie co się dzieje, coś leci jej po nogach. Na razie ograniczamy wyjazdy po okolicach typu Chorwacja, bo straszne tłoki na drogach, i potworne upały, Lena dostała potówek, gdyż od początku siedzenia w foteliku 9-18kg, „walczy” z pasami, poci się przy tym przeokropnie, nawet zimą kiedy dojeżdżaliśmy do moich rodziców musieliśmy odczekać w samochodzie, żeby Lenie .... wyschły włosy. Nie wiem czy ten fotelik jest do d..y, czy po prostu w każdym by tak się kręciła? Pozdrawiamy serdecznie Jowita i Lenka Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 04.08.04, 14:25 Jagoda jeszcze nie woła na nocnik jak Marysia, ale widzę postępy, od soboty zakładam jej majteczki i jak ich nie ma to Jagódka się dopomina - matki... Kilka razy udało jej się zrobić na nocniczek, a sukcesem było jej zawołanie siku w trakcie zabawy w piasku, wołając mama siku. Ja podbiegłam do Jagody - mówię już ściągam majteczki, ona trzyma, a ponieważ było to na dworze chciałam ją natrzymać na co Jagoda - siama, siama... i przykucnęła na trawce i zrobiła duże siku... Ależ byłam dumna z mojej kruszynki, że tyle wytrzymała. Oczywiście to zdarzyło się w sobotę, a potem to już było tak jak zwykle... to do nocniczka, to w kącie, to na dywan, z tym, że Jagoda już łapie o co chodzi bo przykuca i woła siku... Musiałaby cały dzień chodzić bez majtek, co z kolei jest niemożliwe, bo jak już pisałam majtki są już obowiązkową częścią jej garderoby. Ale dość już tych majtkowo siusiankowych historii bo zanudzę wszystkie e-mamy... Fajno, że napisała jowa3, już dawno tutaj nie zaglądała... ale rzecz jasna rozumiem ją doskonale, też jestem padnięta po całym dniu, i gdyby nie praca to pewnie bym rzadko pisała. Jeśli chodzi o Jagódkę to śpi całe noce i nawet nieraz potrafi zasnąć o 18 i spać do 6 rano, nie wstaje w nocy ani razu, daję jej mleko o 6-tej, nieraz zaśnie jeszcze... jakoś tylko się nie mogę wyspać, zamykam oczy i już ranek... Pozdrawiam Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2003 04.08.04, 20:40 Dzisiaj mieliśmy gości - ależ chłopcy się wyszaleli.......teraz padli jak "kawki" a ja ide zmywać naczynia. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 04.08.04, 23:18 A mój mąż właśnie pakuje się do Polski, a weekend spędzi w naszym rodzinnym mieście, już tam na niego czekają... A ja mu po prostu zazdroszczę...buuuuuuuu Potówek u Leny końcówka, mam nadzieję, że nie wrócą, chociaż trudno, żeby się dziecko nie przegrzewało kiedy na dworze dochodzi do 36st. Ograniczamy jazdę samochodem (to już pisałam), i staram się, żeby Lena nie spała w wózku, na spacerze tylko w domu, gdzie jest trochę chłodniej. Dzisiaj Lena wyszła z babcią na dwór bez wołania mamy, ku uciesze babci... Straszna mamusiowa córeczka z niej. Ale jak przychodzi co do czego, że mam z kim zostawić Lenkę to jakoś odechciewa mi się wolnego od Niej. I tak żyjemy ze sobą dziań w dziań. Ale ona jest naprawdę tak kochana i fajoska, że szkoda tak ją zostawiać płaczącą... brrrrrrrrr Jak ja ją puszczę do przedszkola Mąż mówi, że drugie dziecko musi być na pewno bo Lena z naszą czułością to nie wytrzyma... Z moim młodszym bratem (13 lat) Lenka bawi się świetnie, ma chłopak trochę daru aktora. Lena zaczyna trochę mówić (tata, mama, dzieci, cyk cyk, na dwór (ta tum), brum, codziennie nas czymś zaskakuje, ale na razie jest to język mało wyrazisty..., rozumie za to baaaardzo dużo, wariatuńcio odzywa się w niej zazwyczaj wieczorem przed spaniem, albo w jakiejś knajpie, lub kawiarni zatem mamy z nią wesoło Pozdrawiam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 05.08.04, 14:37 Niesamowicie szybko czas płynie, cieplutko jest a ja muszę siedzieć w pracy, poszłabym sobie z Jagodą na spacer, albo pojechałabym nad jeziorko... niestety, trzeba ścierpieć to wszystko... Wkrótce będziemy się przeprowadzać, niedaleko - ulicę dalej - prawdopodobnie we wrześniu, już się nie mogę doczekać, tym bardziej, że mieszkamy "na kupie" tzn, w sześć osób w dwupokojowym mieszkaniu... koszmar prawda? Niektórzy nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić... Ale za chwilkę już będziemy mieszkać w dwupokojowym mieszkanku sami, w końcu poczujemy się jak prawdziwa rodzina, prawdziwe małżeństwo. Nie potrafię myśleć o niczym innym, praktycznie wszystko już załatwione, a raczej umówione, bo my będziemy mieszkać tam dzieki dobremu sercu innych osób. Tzn. będziemy płacić tyko czynsz, a nie jeszcze za wynajem. To także niektórym wydaje się niemożliwe. Kiedyś - oj to będzie gdzieś 4 lata temu opiekowałam się małą dziewczynką - Eweliną, od 2-4 lat. Dodatkowo pilnowałam jej dwóch braciszków - jeden 6 a drugi 8 lat. Oj miałam stalowe nerwy na nich, a jej mama dziekowała mi, bo byłam chyba piątą opiekunką z kolei i nie odeszłam po dwóch dniach, jak inne. Potem cała ich rodzina przeniosła się pod Konin, a tym samym nasz kontakt się urwał. No i teraz zadzwoniła jej mama czy nie chcemy zamieszkać w ich mieszkaniu, za sam czynsz. Jestem szczęśliwa, bo równie dobrze mogliby na nas zarobić sporą sumę... Liczę dni do przeprowadzki...- ok. 38 dni... fajno. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 05.08.04, 15:28 fajnie mieć własny kont my praktycznie siedzimy z teściami bo babcia pilnuje dziecka ale strasznie byśmy chcieli się wyprowadzić ze względu na wszystko inne no ale jeszcze troche............. Ola jak to Ola mało jje, pyskuje, zaczyna urządzać pokazówki histerii... ale ogólnie to kochana kruszyna, wczoraj znalazła zdięcie taty i zaczęla je całować , chyba też już się jej tęskni, a tata boi się że dziecko o nim zapomni.... we wrześniu zaliczymy chyba góry, teraz w pracy orka i nie ma mowy o urlopie widze, że wszystkie zajęły się wypoczynkiem tudzieź remontami bo cicho tu , głucho, marazm, stagnacja.......... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 05.08.04, 20:09 Monika, dobrze, ze dzielnie znosicie zlobek, jednak nie taki diabel straszny... teraz musicie sie pilnowac z chorobami, pewnie Was nie omina, tylko zeby bylo ich jak najmniej! Nas czeka od nowego roku albo zlobek albo prywatne przedszkole, gdzie przyjma 2 latke. Chyba, ze opiekunka da sobie rade z dwojgiem dzieci, Nadia jest ok, trzeba poczekac i zobaczyc na kogo wyrosnie Daniel) Osobiscie wolalabym, zeby Nadia od razu poszla do przedszkola, ale dopiero w przyszle wakacje, czyli jak skonczy 2,5. Wtedy bedzie kontaktowa i nie taka mala. Takze powinnam sie modlic o grzecznego syna! Super mieszkac na swoim, my mamy teraz wlasne mieszkanie i jest niesamowita sprawa. Nie wyobrazam sobie teraz mieszkac z kimkolwiek, wlacznie z rodzicami. A jeszcze niedawno wynajmowalismy lokum i mieszkalismy na kupie ze wspollokatorami, byl to okres niewatpliwie ciekawy ale i drazniacy, bo ciagle trzeba znosic kogos innego z calym "inwentarzem". Jutro przyjezda tesciowa na 1,5 tygodnia pilnowac Nadii, opiekunka wyrusza na pielgrzymke. Az boje sie tego, bo tydzien z moja mama skonczyl sie tragicznie. Chyba jestem juz za bardzo niezalezna, zeby znosic ciagle rady i uwagi. Planuje powoli pierwszy wypad do kina, nie wiem czy w ta srode, ale w nastepna na 80%. Boli mnie jeszcze brzuch i dzwigac nie moge, ale za 1,5 tygodnia powinnam byc w jeszcze lepszej formie. Czy sa jakies chetne warszawianki na senas i zobaczenie nas w realu, po miesiacach abstynencji????? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 05.08.04, 21:05 O fajnie Kinga, ze sie odezwalas No i ze wszystko u was w porzadku W zlobku zaczynaja sie schody Mala dzis plakala juz jak wjechalysmy na teren ogrodka przy zlobku Ale z relacji pan wynika, ze potem bawi sie, latwo przekonac ja zeby nie plakala itp... Wiec mam nadzieje, ze za jakis czas skoncza sie poranne placze Po tych 4 dniach widac, ze Dominika zaczyna wiecej mowic... Wczoraj wrocila ze zlobka i caly czas powtarzala "niunia" I kazdego dnia jakies nowe slowo sie pojawia... No i sama chce wchodzic na wszystkie schody - a jak sie chce jej pomoc to krzyczy "siama"... Co do chorob to mam nadzieje, ze odpornosc ma po mnie... i ze choroby nie beda sie jej imały A co prywatnych przedszkolo i zlobkow... troche poczytalam w necie - glownie o prywatnych zlobkach i powiem szczerze, ze bym sie nie zdecydowala na taka instytucje... Zeby zalozyc prywatny zlobek to trzeba po prostu zalozyc dzialalnosc gospodarcza... Nie ma zadnego nadzoru - ani pod kątem warunków "mieszkaniowych", ani pod katem przygotowywania odpowiedniego jedzenia, ani pod katem kwalifikacji opiekunek... Co mnie przerazilo na maksa to ze np w jednym z prywatnych zlobkow (chyba w Wawie, ale pewna nie jestem) posilki przywozone sa przez... firme cateringowa! nie sądze, zeby posilki przyrzadzane w takiej firmie bilansowal dietetyk Na temat mieszkania z rodzicami wypowiadac sie nie bede Teraz mamy raj bo rodzice od poltora miesiaca sa poza Warszawa... ale niedlugo raj znow sie skonczy... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos wakacje 06.08.04, 02:52 A my jutro (znaczy dzisiaj) wyjeżdżamy na Mazury na 2 tygodnie. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się cieszę...bo sie nie cieszę, nie chce mi sie pakować, tłuc taki kawał, obywac się bez tego czego zabrać zapomnę, albo czego zabrać sie nie da itp....Pociesza mnie tylko to, że malkontentyzm mi przejdzie drugiego dnia po przyjeździe :o)))) A tymczasem, w mieszkaniou bałagan, w przedpokoju paczki, których mój mąż mimo deklaracji oczywiscie jeszcze nie wepchnął do samochodu (hehe ustawił sobie budzik na 6 rano), a ja pije piwko, pakuje nas i grzebie w internecie. W ostatnim czasie dziecko poczyniło znaczne postepy słowne (coraz więcej prostych zdań, na razie tylko podmiot orzeczenie (typu " "tata papa" "tata jedzie" ""mama kapa (mama się kapie)" "jaga pi" (jagienka śpi, znaczy owieczka- przytulanka)...no i nocnikowe. Opiekunka zaczęła ja wysadzać...z większymi sukcesami niz ja...choć my też mamy...prawie każde posiedzenie kończy się brawami i komisyjnym wylewaniem zawartości do kibelka. Ba...zdarza jej się przynieść z własnej inicjatywy nocnik albo do niego doprowadzić...inna sprawa, że w 90 % zmienia w międzyczasie zdanie co do chęci siedzenia na nim. Poza tym ugryzł ja pies. W palce, które znalazły się za płotem kiedy na spacerze oklepywała parkan. Mamy więc za sobą wizyty u chirurga, opatrunki, rozmowy z właścielem. Okazało się (czego nie wiedziałam), że nawet szczepiony pies, jeżeli ugryzie, powinien zostać poddany obserwacji weterynaryjnej. Pewnie mniej skrupulatnej niż szczepiny, ale zawsze....Na szczęscie wszystko jest w porządku, ale mocno się zestresowałam. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: wakacje 06.08.04, 08:21 Wciąż narażeni jesteśmy na jakieś pułapki i nieszczęścia, za każdym rogiem coś się czai, a już dzieciaki to w ogóle mają ciągle jakieś przeżycia, dobrze, że nic się poważnego nie stało i że z Werką wszystko ok. Ależ Kinga ma fajno... z jednej strony sobie wychowa dzieciaczki i już, a ja... nie mogę sobie na to pozwolić. My myślimy o posłaniu Jagody do żłobka w przyszłym roku, na razie będą się nią opiekować babcie. Zresztą tata też nie pracuje, ale mam nadzieję, że chwilowo. Co do nocnika, to pomalutku już widać efekty, nawet na dwór zabieram Jagodę bez pampersa oczywiście przed blok... i na razie nie zlała się ani razu i w porę ją natrzymałam. Dziś jedziemy do nefrologa, już się boję, bo moja mała strasznie płacze i dostaje histerii na widok szpitala, no i rzecz jasna samego lekarza. Na szczęście to b ędzie badanie kontrolne, a posiew moczu czysty jak łza... Co do postępów w słownictwie to chyba już nie będę pisać bo po prostu Jagoda mówi wszystko, wszystko powtarza nawet bardzo trudne słowa, np. hejbatka, Mateusz, sowniczek, uśtawka, a także zaczyna pięknie zdrabniać wyrazy np. mamuniu oć, babciu, babuniu, dziadziuś, Bubuś, tatusiu sibko itd. Acha i zaczęła się otwierać na obcych i rozmawia z nimi co dotychczas było niemożliwe. Powtarza każde słowo, tak więc wprowadziłam koniec przeklinania w domu i każdego nieźle strofuję jak mu się coś wymsknie... A do mieszkanka jeszcze -+37 dni. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: wakacje 08.08.04, 15:14 Halo! Co tu sie dzieje pytam? Człowiek wraca z wakacji i nie ma co czytać- skandal! A poważnie to witam po dłuższej przerwie Faktycznie jak ktoś juz zauważył zajmuję się teraz głównie remontem a nie forum) Kiedyś było łatwiej- jak rzucili kafelki to brało się co jest i jeszcze się wszyscy cieszyli a teraz? latam jak nakęcona po setkach sklepów oglądając tysiące glazur i sama nie wiem co wybrać Kieruję się głónie ceną bo inaczej zwariowac można.I tak jest ze wszystkim-panelami,meblami itp.DO tego Werka nie bardzo się nadaje do chodzenia po sklepach bo zna ciekawsze zajęcia i trudno jej się dziwić.Ostatnio jak oglądaliśmy łazienki to zaczęła się rozbierać i wchodzić do wanny. Mimo remontowego szaleństwa udało się jednak wykroić trochę czasu na krótki urlopik,który spędziłyśmy w doborowym towarzystwie Agaty z przychówkiem i jeszcze jednej zaprzyjaźnionej mamy Było super,tylko młodzież za bardzo przejęła się wakacyjnym nastrojem i zaczęła chodzić spać o skandalicznie późnych godzinach skutecznie niwecząc zapędy mam do wieczornych zabiegów upiększających typu manicure,pedicure,maseczki itp.MAli złośliwcy i tyle) Ogólnie jeśli chodzi o dzieci to Łukasz i Werka idą bardzo podobnym torem rozwoju-są podobnie ruchliwi,podobnie histeryczni i podobnie nie do wytrzymania hehe. Gadają dużó ale tylko między sobą we własnym narzeczu-cały czas mamy wrażenie,że nas obgadują... Ze zrozumiałych słów tylko mama i tata.Czasem Wookiemu udaje się wtrącić jakieś słówko-moja młoda ma to wyraźnie w nosie Widać,że dużo rozumie i nawet jak ma ochotę to raz na jakiś czas wykona jakąś moją prośbę tak na odczep się ale ogólnie niestety totalnie mnie olewa-cóż począć.. Sukcesów nocnikowych brak-nocnik jest dla frajerów i tyle. W ogóle moja panienka to ma ochotę chyba miss zostać bo juz podjęła decyzję,że będzie na diecie-od jakiegoś czasu jedzenie stało się czynnością raczej nudna i bez sensu więc figurę juz ma niezłą bo długa i suchaA może tym odchudzaniem chce mi coś zasugerować?? Muszę i ja wreszcie wziąć się za siebie bo niedługo nie będę mogła na spacer wyjść jak matka Gilberta Grape'a Oj ma charakterek to moje dziecię czasem to już mi ręce odpadaja a wiem,że będzie tylko gorzej) Ja juz będę w W-wie cały czas więc liczę na jakieś miłe spotkanko hm? Pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: wakacje 09.08.04, 20:57 Jutro jadę w góry,już tak się cieszęJeszcze ostatnie pakowanie i rano ruszamy niedalego Nowego Sącza.Kacperek i Kamilek zdrowi,a my jeszcze nie-mamy kaca po weselu(hahahaha)Byliśmy z mężem wreszcie sami(wypusciliśmy się aż na 2 dni) super było.Acha Kacperek w sobote rano znowu miał atak bezdechu aż się boję co bedzie w przyszłości. Pozdrawiam i do zobaczenia za 2 tygodnie.papapapapa Aga Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: wakacje 09.08.04, 21:51 Co do spotkanka to ja oczywiscie baaardzo chętnie Kiedy???? Może wreszcie moje dziecko nie bedzie balo sie Łukasza, skoro dzieci w zlobku sie nie boi A co do niejedzenia to Dominika je bardzo ładnie w zlobku... Po przyjsciu ze zlobka czyli w okolicach 12-tej, nie je nic... i do wieczora nie je nic oprocz mojego mleka... Żadnej kolacji nie da w siebie wzmusic - no moze ewentualnie kawalek szynki - pod warunkiem, ze jest owy kawalek posmarowany grubo musztarda Nieraz cos tam skubnie z naszych talezy - ale skubnie, bo najdedzeniem tego nazwac nie mozna... Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: wakacje 09.08.04, 22:12 Witam bardzo serdecznie po dłuugaśniej przerwie. Wiele się działo przez ostatnie miesiące na forum tak wiele ze nawet wszystkiego nie zdążyłam przeczytać. Ale ja jakoś czasu nie miałam a lenia za skórą też pewnie miałam przeogromnego. Każdym bądź razie dzisiaj jestem. Kindze jak największe wyrazy uznania i najserdeczniejsze gratulacje. My po powrocie z wczasów w Kuźnicy już siedzimy w domku. Pogoda niestety nie sprzyjała kąpielą w morzu. Ale za to apetyt Pietruszyński miał przedni. Zmiana klimatu zdecydowanie mu służy. Tylko ryby morskie raczej nie. Ja pojadłam a Pitra wysypało, bo oczywiście dalej, ciągle i nieprzerwanie trwa akcja cyc. Pojechaliśmy wraz z lubym i jego mamą w roli niani. Sprawdziła się w 100%. Jak zwykle zresztą. Piotrek za babą przepada i wcale mu się nie dziwie. Nocnik co rano jest używany ze skutkiem raczej zniżkowym, a mianowicie częściej siku jest zrobione obok, a jeszcze częściej w pieluchę, ale przyjdzie czas na niego i załapie. Ja wielka jestem, po wczasach zamiast schudnąć to wyglądam nie przymierzając ja ta foka na Helu, którą notabene Piter był zachwycony. Może kiedyś schudnę. Ale dziś się tym martwić nie będę. Obiecuje pisać częściej ale czy mi się uda to tego ja nawet sama nie wiem. Jakoś taki mam czas dziwny. Ogarnęło mnie tak zwane nicorobienie. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: wakacje 10.08.04, 08:23 Ja niestety wakacje spędzam w pracy i domku, popołudniami w piaskownicy przed blokiem ewentualnie u teściowej czyli dwa kroki ode mnie. Co do nocniczka to już widać u Jagody efekty, ładnie woła siusiu tylko na dwie sekundy przed zrobieniem i trzeba mieć niesamowity refleks, żeby zdążyć, jeżeli tak to Jagoda pięknie robi w nocniczek lub natrzymana - na trawkę, natomiast jeśli nie zdąży się w porę to majtki i skarpetki osikane. Ale nie zakładam Jagódce pampersa w ciągu dnia i widzę, że robi postępy. Wizyta u nefrologa zakończyła się pomyślnie i teraz będziemy jeździć do niego raz na dwa miesiące to zdecydowana ulga, wcześniej jeździliśmy raz w m-cu. Mam nadzieję, że Kacperek nie będzie miał ani jednego bezdechu na wyjeździe w góry, dreszczyk mnie przeszywa na myśl o czymś takim, oby mu się to wiecej nie powtórzyło. Jestem ciekawa gdzie pojawiły się Fionna i Fringilla, Edytkę też wcieło, przykszy się nam za Wami, co do Tygrysa to już nie wspomnę, bo ona zagląda tutaj bardzo rzadko Pozdrawiam Was kobiety, Jeśli chodzi o odchudzanie to u mnie także panuje całkowity brak chęci do jakiegokolwiek poszczenia. Idzie wszystko - grille, piwko, lody, kolacje obfite, których kiedyś nawet nie zmieściłabym, nie potrafię się zmobilizować. W końcu trzeba sobie wynagrodzić lata?! męki... brak wakacji... Czy wiecie, że nawet będąc w ciąży musiałam być na lekkiej diecie, jadłam tylko do 18-tej i zero słodyczy! Lekarz mi powiedział, że muszę się ograniczać, ponieważ grozi mi 35 kilogramowy przyrost masy ciała, co szłam do lekarza to 4,5 kg więcej- średnio w miesiąc. tak więc po trzech miesiącach ciąży przytyłam ponad 12 kg. Ppotem gdy się zaczęłam oszczędzać tyłam ok 1,5-2 kg na m-c... Czujecie bazę? Nie jeść w ciąży słodyczy, nie objadać się wieczorami... Niestety. teraz troszkę sobie popuściłam, ale wkrótce znowu wrócę do odchudzania... i tak w kółko... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: wakacje 10.08.04, 13:51 co do wakacji to my szykujemy się we wrześniu w góry może sie uda Rehabilitantka zadowolona jest z postępów Oli i mamy nadzieje, że za pół roku wstanie na nóżki, jak na razie zasówa wszędzie na tyłku co jest kłopotliwe na dworzu gdzie chce biegać z dziećmi. Niedługo stane się chyba ekspertką z zakresu rechabilitacji ))))) Jak na razie cwiczenia odbywają się przy wielkim wrzasku - a mi ciężko strasznie ale trudno jakoś się przemęcze. Co do odchudania udało mi się pozbyć 4 kg i troszeczke widzć )))) Ale do sukcesu jeszcze długa droga. Od kiedy można posłać dziecko do przedszkola, czy nasze maluchy za rok się załapią czy tylko te tzw. samodzielne? jak to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 10.08.04, 20:43 Witam. Byliśmy dzisiaj na ważeniu. Piter od trzech miesięcy przybrał 300g waży teraz dokładnie 10kg i 10dkg. Pielęgniarka w ośrodku powiedziała żeby się zbytnio nie martwic i jeśli jest ruchliwy ( a jest) i w miarę je (ostatnio mu się jakoś zdarza) to wszystko jest OK. Mówi dużo i nawet go rozumiemy. Po opóźnieniu mięśniowym ani śladu i dobrze. Myślę wiec że i u Was Edytko sprawna rehabilitacja szybko przyniesie efekty. Co do planów wakacyjnych to chcemy się z Piotrusiem na trochę wprosić do mojego wujostwa w Blachowni wiec pewnie w piątek wyjedziemy. Ciekawe jak długo z nami wytrzymają)) A potem znowu dieta. Ostatnio właśnie po wczasach nad morzem parę dni próbowałam być na diecie. Taka sobie sama wymyśliłam wcinałam tylko owoce. Efekt był taki że po trzech dniach nie mogłam patrzeć na jabłka. Wskazówka wagi zatrzymała się na magicznej cyfrze, której od ponad dwóch lat nie umiem przechytrzyć. Doszłam do wniosku że waga nie działa. A ja głupia ciągle się odchudzam, wiec sobie porządnie pojadłam mięska z ziemniaczkami. Pycha A poza tym mam wielką jakąś taką depreche i właściwie to nie będę wam smęcić co by nikomu nastroju nie psuć. Pozdrawiam serdecznie Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 10.08.04, 21:30 No witam, witam, czuję się wywołana do odpowiedzi Nie pisałam, bo wszystko za mnie napisała Zuzia W sobotę wróciłam z wakacji, których niewielką część udało nam się spędzić wspólnie, z czego dzieciaki były nie mniej ucieszone niż my. Rzeczywiście Fitzwookie i Werczysława uwielbiają się tak, że aż miło na nich patrzeć. Co nie zmienia faktu, że jest to para matołków z trudnym charakterem Werka bardzo lubi budzić Łukasza i jak tylko zaczyna się pokładać zaczepia go i ze słodkim usmiechem powtarza: "a budzi, budzi, budzi", co my tłumaczymy jako: "Wookie, nie śpij, nie bądź farjerem!" Arabski wirus Werki męczy teraz Łukasza, objawy identyczne: upierdliwość okropna, biegunka i odparzony tyłek. Jestem wykończona, ale co zrobić, powinnam sie już przyzwyczaić. Poza tym mój syn to okropny złosnik, chyba muszę zabrać go do psychologa na trening radzenia sobie z gniewem Póki co w złości rzuca się na ziemię (bardzo malowniczo), wali w zabawki, ściany, sprzęty, a najchętniej tłukłby wszystkich dookoła, ale zazwyczaj sie powstrzymuje, choć nie zawsze. Zrobił sie bardzo wojowniczy, co mnie w sumie nie martwi, musi nauczyc się sobie radzić, a nie ze wszystkim przybiegać do mnie, sprzeciwiam sie stanowczo, gdy to on zaczyna, ale przy swoim kumplu, Jeremim rzadko ma szanse Nauczył sie też gryźć i tego stanowczo nie pochwalam. W ogole to podręcznikowo wyprobowuje co mu wolno, czego nie, poznaje świat robiąc wokól siebie bałagan i demolkę czyli w normie Fionna, Bruno mi naprawdę zaimponował. Wymuszanie przez rzyganie (oj, ale się rymnęło) to juz wyższa filozofia, dowodzi wielkiej inteligencji u tak młodego człowieka Pytacie dziewczyny co z przedszkolem. O ile wiem, a nie przypuszczam by coś zmieniło się w tej kwestii od czasów Natalii, do przedszkoli publicznych przyjmowane są dzieci które SKOŃCZYŁY trzy lata. W wyjątkowych przypadkach - na miesiąc, góra dwa przed trzecimi urodzinami. W większości prywatnych przedszkoli też wolą trzylatki, ale tu ostatnio jest taka konkurencja, że mogło sie to zmienić. Ja, podobnie jak Monika, jestem zwolenniczka tego rozaju placówek publicznych, acz starannie wybranych. Pozdrawiam serdecznie, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 10.08.04, 22:55 Witam!!! Mój mąż wrócił jakiś przygnębiony od swojej rodzinki z Polski, powiedział, że z rodzicami nie mógłby już mieszkać. Z jednej strony to dobrze, bo jak to by było gdyby nie chciał do mnie wrócić, a z drugiej myślałam, że mamusia już się postara, żeby go ładnie ugościć..., no nic widocznie jej nie wyszło (znowu!) Mojego męża nie było pięć dni, Lenka wydaje mi się, że tęskniła budziła się w nocy i wołała TATA, oczywiście jak ktoś dzwonił domofonem to mówiła TATA, ja prostowałam, że to Szymon lub babcia, a ona z ustami wykrzywionymi do płaczu i ze złym spojrzeniem na mnie mówi TATA. Serce mi się kroiło... No i jak tata przyjechał i jak Go zobaczyła to nie wiedziała co ma biedna ze sobą zrobić. Dzisiaj rano wstała z gorączką 37,8st, ale objawów innych żadnych, wieczorem 38,5, zasnęła już o 21, co do niej nie podobne. I nie wiemy co Jej jest. Jeżeli to z wrażenia to mamy kolejną baaaaaardzo wrażliwą osóbkę, czekamy do jutra rana, i do lekarza A mnie się jakaś blokada zrobiła i zapomniałam swojego PINu do karty bankomatowej i mamy trochę "jaja", bo ja jestem z tych pamiętliwych i mądrych, że sobie go nie zapisałam. Ale nic to jutro idziemy wyjaśniać. P.S. Najlepsze wędliny są w Polsce, mamy to szczęście, że co jakiś czas ktoś przyjedzie lub mąż jedzie do Polski i przywozi sopocką, krakowską suchą, tutaj prawie same mortadele. No i tutaj moich ulubionych śledzi jak na lekarstwo (w kroplach To na tyle Pozdrawiamy serdecznie Jowita i Lenka Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 11.08.04, 08:33 Ja też chcę wyjechać, chcę urlopu... aż serce ściska gdy sobie pomyślę o wczasach i o tym ile JaGODA by użyła... Tymczasem na weekend zapowiadają deszcze. Cieszy mnie fakt, że zaglądacie po trochu tutaj bo ostatnio marnie było z postami, a ja gdy wchodzę rano do pracy to pierwsze co robię zaglądam tutaj, jeśli jest mało postów to nie mam lektury, a przyznam, ze ostatnio w ogóle nie czytam żadnych książek to chociaż czytanie Waszych postów mnie stawia na nogi. Ale co zrobić jeżeli jest ich niewiele? UUUU... Jak czytam o Wookim to pocieszam się, że z moją gwiazdą nie jest aż tak źle, tzn, na razie nie rzuca mi się na ziemię, zabawkami trochę... Z kolei my z mężem ciągle powtarzamy, iż jak pójdziemy na swoje to damy jej szkołę i przestanie marudzić i popłakiwać, a najlepszy sposób na dobre wychowanie jest nie zwracać uwagi na płacz czy krzyki dzieciaka a samo mu przejdzie. Niedawno zastosowaliśmy tę metodę (oczywiście gdy dziadków nie było w domu, bo zaraz babcia wzięłaby Jagodę na rączki...) Ależ zaczęła nam wyć... nie mogłam jej uspokoić, wpadła w histerię, muszę przyznać, że spanikowałam, bo Jagoda zamiastg przestać jeszcze bardziej wrzeszczała i nerwowo machała głową... straszne.. Tomek też spanikował... nie mogłam jej uspokoić. No i stwierdziłam, że chyba ten sposób z ignorowaniem płaczu dziecka jest gówno warty... A miałam Was zapytać - czy przebijacie uszy swoim córkom? U mnie przed blokiem wszystkie dziewczynki nawet te półroczne mają przebite uszy, według mnie to jest głupie i ja przebiję córce uszy gdy mnie o to poprosi, a zresztą z jej pomysłami.. mogłaby sobie wyrwać te kolczyki.. Pozdrawiam Agata i Jagoda p.s. co do przedszkola to u nas w Koninie przyjmują dzieci od lat 2, czyli Jagoda w przyszłym roku od września heja do przedszkola... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 11.08.04, 10:53 agatkar1 napisała: > Cieszy mnie fakt, że zaglądacie po trochu tutaj bo ostatnio marnie było z > postami, a ja gdy wchodzę rano do pracy to pierwsze co robię zaglądam tutaj, > jeśli jest mało postów to nie mam lektury, a przyznam, ze ostatnio w ogóle nie czytam żadnych książek to chociaż czytanie Waszych postów mnie stawia na nogi. > Ale co zrobić jeżeli jest ich niewiele? Zaglądać na inne fora, na emamie jest ich na przykład aż za dużo. Czasem zstanawiam się jak te dziewczyny, które udzielają się regularnie, w wielu wątkach znajdują czas, żeby się w tym nie pogubić. Inna sprawa, że atmosfera sie ostatnio zrobiła tam niezbyt przyjemna, ale zawsze można się pośmiać No i stwierdziłam, > że chyba ten sposób z ignorowaniem płaczu dziecka jest gówno warty... Jedyny słuszny, niestety. Choć zdaje się, że wcale nie zniechęca małego histeryka do dalszych prób. Ja jednak wierzeę, że w końcu zrozumie,że nie tędy droga. Trzeba tylko odróżnić zwykłą histerię czy próby wymuszenia czegoś od płaczu z jakiegoś konkretnego, acz nie znanego nam powodu. Ja nie mam tego typu problemów, bo mieszkamy sami i w zasadzie jedyną osobą, która gotowa jest pocieszać Wookiego w każdej sytuacji jest Natala. > A miałam Was zapytać - czy przebijacie uszy swoim córkom? > U mnie przed blokiem wszystkie dziewczynki nawet te półroczne mają przebite > uszy, według mnie to jest głupie i ja przebiję córce uszy gdy mnie o to > poprosi, a zresztą z jej pomysłami.. mogłaby sobie wyrwać te kolczyki.. Ja też uważam to z absurd. Natala prosiła nas przez trzy lata o przekłucie uszu, zgodziłam się w końcu jak miała 7 lat, ale mój mąż nie był tym zachwycony. W jej przedsazkolu była dziewczynka z przekłutymi uszami, ale panie prosiły zeby miała jak najmniejsze kolczyki, a najlepiej wcale, właśnie ze względu na głupie pomysły dzieci. > Pozdrawiam > Agata i Jagoda > > p.s. co do przedszkola to u nas w Koninie przyjmują dzieci od lat 2, czyli > Jagoda w przyszłym roku od września heja do przedszkola... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 11.08.04, 10:57 Wookie wysłał mi posta wcześniej niż chciałam. A miałam zamiar jeszcze napisać o innych głupich pomysłach małych dziewczynek, tzn. o ściąganiu spinek i pakowaniu ich do buzi. Panie w przedszkolu twierdziły że dziewczynki zdejmują spinki, bo mając je na głowie nie widzą ich Dobra lece, bo mały potwór atakuje siostrę. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 11.08.04, 23:24 A my siedzimy w domu. Temperatura ciała Leny skacze od 37,2 (po ibuprofenie) do 39, wczoraj wieczorem zaczęła się biegunka. Byliśmy u lekarza, pani oznajmiła, że to jakiś wirus, obniżać gorączkę dawać lacidofil i obserwować. No to obserwujemy. Ale Lena sobie nic z tego nie robi, w ogóle jakby jej nic nie dolegało, bawi się i jest pogodna. Jedynie jak dochodzi do 39st. to trochę słabnie w swoich wyczynach. U nas cały czas ok.30st na dworze, od czasu do czasu jest jakaś porządna burza, przeczyszcza atmosferę (przeważnie w nocy) i znowu słonko. POZDRAWIAMY Jowita i Lena Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 12.08.04, 08:10 Hej, jestem dumna z mojej córy, bo zaczęła siusiać na nocniczek i wołać siusiu co jest dla mnie wielkim szokiem, ponieważ zaczęłam uczyć ja bardzo niedawno. Nie mogę wspomnieć o mojej cudownej mamie, bez której ten sukces nie byłby taki owocny, ponieważ ona od samego rana nie zakładała małej pampersa i dzielnie prała jej majteczki. Oczywiście jeszcze przytrafi się Jagodzie jakieś ups... ale ogólnie - woła siusiu i nawet do sklepu zabieram ją bez pampersa. Życzę Lence zdrówka, mamy nadzieję, że szybko minie jej ten wirus. Na razie kończę Trzymcie sie Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 12.08.04, 14:30 Witam. Wczoraj na spacerze spotkałam znajomą. Ma synka starszego od Piotrusia o 4 miesiace. Ależ mi działała na nerwy. Stwierdziła ze Piter chyba jest niedożywiony albo co bo przecież jest taki chudy i drobny i przy jej Maksu to wygląda dość kiepsko. A jej synek całkiem potężny chłop ważący 18kg. Moje dziecię tyle będzie ważyć jak pójdzie do szkoły a nie teraz. (Oczywiście mamy dużych dzieci nie obrażajcie się że tak mówię ale po prostu mnie laska zmierziła i już) Ża sobie sprawdziłam sietkę centylową, a tu proszę PIier oscyluje pięknie miedzy 50 a 25 centylem. Wiec nie jest źle. Tym bardziej że mimo iż taki szczupły ale więcej mówi i rozumie niż wspomniany Maksiu. Zmierziłam się i tyle wiec mi wybaczcie ale komuś się poskarżyć musiałam. A Wam najlepiej się zwierzać. A teraz coś fajnego. Piter chciał żebym mu puściła jego piosenki z wieży i mówi do mnie „mama aaaa”. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy mama puśc wieże bo chce sobie posłuchać piosenek/ Puszczam mu jego piosenki a on „ Nie kut” Po chwili załapałam ze chce żebym mu KULT puściła a nie jakieś piosenki dla maluchów. Rośnie mi prawdziwy punkowiec jak mamusia i dumna jestem z niego że hej. To na razie tyle Lenie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia co by sobie mogła biegać po dworze póki pogoda dopisuje. A Jagodzie sukcesów nocnikowych troche zazdrościmy, ale i my dzielnie sie uczymy chociaż efekty jak narazie mierne. Pozdrawiamy Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 12.08.04, 14:41 aguska3! Moja mała także jest drobna, waży 10 kilo, a za to wcina za trzech. Problem niedożywienia to chyba jakiś wymysł owej mamy, która tak zachwalała swojego Maksia... a może jakiś kompleks, bo przecież 18 kg to dużo jak na takiego malucha... Nieważne, właściwie to każde dziecko rozwija się swoim trybem. Ja cieszę się, ze Jagoda jest filigramowa i modlę się oby nie miała za mamą figurki... jak na razie nic na to nie wskazuje... Kult, boziu jak ja dawno nie słuchałam Kultu, idę do domu i sobie puszczę... poprzypominam stare dobre czasy... Co do takich zaskakujących słówek to moja mała niedawno rzekła do mojej mamy, która z zacięciem pruła bluzkę - baba pujesz? A skąd ona wiedziała, że skubanie nici z materiału to prucie to ja nie wiem.. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 12.08.04, 21:20 Helloł Ja gdybym się przejmowała gadaniem bab to pewnie bym juz osiwiała bo jak wspomniała Agata moja córka to "matołek z trudnym charakterem)" nie gada,nie sila na nocnik itp Za to laska mi rośnie bo dziś się ważyłyśmy i Młoda wazy 11.800 przy 90cm wzrostu-zastanawiam sie tylko czy koszykarka czy pływaczka bo stopę ma tez potężną.Właśńie jestem w plecy o dodatkowe sandałki bo w 22 nie było szans dociągnąć końca lata Palec wychodził.Czy tylko mojej córce tak rosną nogi?? Ach-w przyszłym tygodniu w kinie shrek-kto idzie? PoZdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003 12.08.04, 22:36 Ja czytam was codziennie,ale pisac mi sie nie chce,wracam taka zmeczona do domu,ze odlot. Szymon ma niespozyte energie,boje sie co bedzie zima,chyba mu bieznie kupie do domu,bo inaczej sie nie da. W dzien spi ostatnio 10-20 minut. Jestem z nim na powietrzu od okolo 10 do 20 i on nigdy nie ma dosc,nawet do wozka zadko wsiada.Mowi duzo,ale nikt nie wie o czym,czesto sobie cos podspiewuje z sikaniem coraz lepiej,chodzimy cale dnie bez pieluchy,ale czasem i 3 komplety ubran za malo. W niedziele jade do Swinoujscia do tesciow,pierwszy raz bez meza,ciekawe jak to wytrzymam. Lenka wracaj do zdrowia. Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 12.08.04, 23:19 U nas dalej temperatura, mam też nadzieję, że to jakaś trzydniówka. A Lenka podobnie waży i mierzy jak Werka Zuzi. Z butami też podobnie, dwa tygodnie temu kupiłam jej sandały nr 22, ale duże 22. Przed wyjazdem kupiłam wersję letnią Guciów 22 i są niestety już za małe, a ja myślałam, że Lenie we wrześniu nałożę, bo one w wersji letniej na tutejsze lato się nie nadają. W ogóle to numeracja różna, moja mama przywiozła Lenie kamaszki na jesień nr 23 i są teraz w sam raz czyli na jesień będą za małe. A buty tutaj są niestety drogie ( nie wiem czy pisałam), zwykłe trampki 70zł, najzwyklejsze kapcie (sztywne...brrrrrrr) w podobnej cenie, ale za to są wyprzedaże... - prawdziwe, nie tak jak w Polsce, z 200zł na 180. Teraz fajne sandałki np. chicco można kupić za 120zł Lena jakoś z mówieniem nie za bardzo, z sikaniem do nocnika również, widocznie ma ważniejsze sprawy Dzisiaj byłam z mężem sam na sam na piwku na Starym Mieście.... POZDRAWIAMY Jowita i Lena Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 13.08.04, 23:44 Dziękujemy za życzenia wyzdrowienia Dzisiaj cały dzień temperatura utrzymywała się w granicach 37,5st, mam nadzieję, że to koniec wirusa. A tak w ogóle czy któraś wie skąd się bierze ta trzydniówka i co to takiego. Kiedy słyszałam "trzydniówka", wydawało mi się, że to tak krótko, inaczej niż jakieś przeziębienie co się ciągnie. Ale teraz zmieniłam zdanie, trzy dni z wysoką temperaturą ciągnęły się niemiłosiernie. Lenie już się dzisiaj znudziły wszystkie zabawy w domu i bardzo chciała na dwór. Jutro wychodzimy na spacer!!! A dzisiaj babcia była z Leną a ja buszowałam sobie po sklepach, ale była frajda, nieczęsto to mi się ostatnio zdarza, ostatnio (czyt.ok.2 lat) Pozdrawiamy Jowita i Lenka Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 14.08.04, 15:34 Jowa jesli to trzydniówka to nastaw sie na wysypke po wszystkim, cale cialko bedzie wysypane rozowymi chrosteczkami, tak bylo z Jagoda i spanikowallam czy to nie rozyczka. Potem jakis tydzien minal zanim jej zeszly. Moja mala mnie zaskakuje - mowi tyle, ze nie nadazam, a kloci sie przy tym niesamowicie. Ukekaj, padaj, idz sobie, nie cie tego, tamtego, stan, stawaj z uszka, dalej, sibko, sibciej, nie bede. Ma manie zagarniania wszystkich zabawek, zawsze sterte zabiera do wanny a potem juz tylko ... klepie w kapieli: "to je moje, tamto nie moje, moje, nie moje, moje, nie moje... to moje... nie odam"... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Znowu cisza! 15.08.04, 21:38 A tu znowu jakis marazm... Sama sie ostatnio rzadko udzielam wiec nie śmiem krytykować, ale... Do klawiatur, drogie koleżanki! A ja złapałam chyba wirusa od naszych dzieciorów, bo teraz z kolei mnie rozkłada. Mam tylko nadzieję, że biegunka, która męczyła Werkę i Łukisona mnie ominie. Teraz jednak mam temperature 37,5 i czuje się jak przepuszczona przez wyzymaczke Jak sobie pomyślę, co nasze dzieciaki wyrabiają nawet przy 39 stopniach! Nie wiem jak one to robią. Przez ostatnie dwa dni dyżurowałam z Fitzwookiem i Werką i naszły mnie dwie refleksje. Po pierwsze: dzięki Ci, Boże że nie mam bliźniaków Po drugie że zwyczaje tych naszych dzieciorów zmieniaja się z dnia na dzień, przestaję już za nimi nadążać. A po trzecie (to właściwie trzy refleksje) zaczęłam się zastanawiać czy oni uczą się od siebie nawzajem różnych rzeczy czy po prostu to kolejne etapy w ich rozwoju. Na przykłąd Werka wszystko pakuje do buzi, a Wookie nie miał takich pomysłów. Do czasu, teraz oboje biegają po placu zabaw z paszczami pełnymi kamieni. Mogłabym tak mnożyć przykłady, ale domyślacie sie pewnie o co mi chodzi. Choć ja właściwie jestem przekonana, że oni tam sobie w tym swoim narzeczu rozmawiają w najlepsze i wcale im nie spieszno do mówienia, bo przynajmniej teraz nikt im się nie wtrąca. Werka na przykład mówi do Łukisona: Stary, spróbuj tych kamieni, mówie ci jakie pyszne, tylko tak, żeby matki nie widziały! Nasi siatkarze pokazali dziś klase, co nie? Ja tam jestem z siatkarską reprezentacją związana niemal rodzinnie, więc wszystkie ważne mecze bardzo przeżywam. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Znowu cisza! 16.08.04, 12:19 Czesc dziewczyny. Odczuwam dzika potrzebe wyrwania sie z domu, zaplanowalam na srode kino, a tu czutam o jakis wirusach, oj nieladnie. Jutro Daniel skonczy 4 tygodnie, kawal chlopa, rece mi dretwieja jak mam go troche pobujac. Przypominaja mi sie Wasze posty jak narzekalyscie na ciezar dzieci w aspekcie noszenia na rekach. Dopiero teraz Was rozumiem. Nadia to wciaz kruszynka, wazy okolo 9 kg, nosic ja to przyjemnosc. Pochwalilam sie brunetem, ale niestety moja radosc bedzie krotka, widac juz jasne wlosy pod czarna czupryna - za miesiac bedzie jak farbowany)))))). Boze dwoje dzieci i wszystkie podobne do meza, czym saobie zasluzylam ))) Na szczescie mam grzeczne dzieci. Nadia juz sie przyzwyczaila do dzidzi w domu, nawet przychodzi do nas podczas karmienia dac buzi i sie przytulic, to takie rozkoszne, zaluje wtedy, ze nie mam aparatu fotograficznego pod reka. Przewijak tez Danielowi juz darowala, czasami patrzy z konsternacja jak mlody pije z takich samych butelek, najpierw zabiera i ucieka ale zaraz wraca i chce karmic. Jesli chodzi o Daniela to pieknie przesypia nocki, raz ma 2 budzenia raz 4, ale generalnie spi i budzi sie tylko na jedzenie. W dzien tez mozna z nim wytrzymac. Takze jak wspomnialam okres ochronny mija i mam ochote wypuszczac sie w miasto. Dziewczyny i dzieci zdrowiejcie i moze jakies spotkanko we wrzesniu????? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Znowu cisza! 16.08.04, 22:55 Witam ja sie przyznaje bez bicia ze teraz troche czesciej zagladam na forum o zlobkach I w ogole ogarnela mnie jakas apatia... zupelnie nie wiem dlaczego Dominika z dnia na dzien zaczyna coraz wiecej mowic... znaczy sie powtarza coraz wiecej wyrazow, choc do Jagody to jej jeszcze bardzo daleko) Żłobek oswojony Moze w radosnych podskokach mala nie leci do sali, ale przynajmniej ryki sie skonczyly... No i widze, ze w stosunku do innych dzieci mala zrobila sie smielsza, nie ucieka, nie drze paszczy na sam widok itp... Ostatnio nawet probowala z jakims dzieciaczkiem zrobic czesc) Co w jej przypadku jest juz niezlym sukcesem! Agata trzymaj sie i nie daj sie chorobom!! Aaa i trzymajcie kciuki, zby moj szanowny malzonek znalazl w ciagu najblizszych trzecj miesiecy prace... bo wtedy byc moze bedziemy mogli wyprowadzic sie od rodzicow!! wiec prosze tu trzymac kciuki bardzo mocno i wysylac duzo pozytywnych fluidow No i co do spotkania to ja oczywiscie chetnie, chetnie! mowcie tylko gdzie i kiedy! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Znowu cisza! 16.08.04, 23:15 Hej! Ja daję słowo,że jestem zdrowa i Młoda też tak więc w środę biegniemy na Shreka w podskokach) Agata wyskoczyła na działkę specjalnie żeby się podkurowac i sprzedać mamie małego potwora i też planuje ozdrowieć na kino Liczę,że jej się uda Monika-cieszę sie,że żłobek jest oki no i fajnie,że pojawiła się nadzieja,że Dominika nie będzie juz uciekać na widok Wookiego i Werki) Apatii sie nie dziwie mam tak samo niestety Mogłabym spać na okrągło,ciągle chodze zmęczona nie wiem czy to przez ten remont,którego końca nie widać czy przez to,że Młoda coś ostatnio w nocy się budzi.Albo przychodzi do mnie i wtedy juz nie mam szans na wyspanie się bo staram sie osłonić przed ciosamii kopniakami)No właśnie czy wszystkie dzieci tak się wiercą czy tylko mi trafił się taki egzemplarz? jeśli nawet jest w łózku to i tak się budzę jak się miota A dziś to już pobiła swój rekord-o 4 rano usłyszałam szelesty i jak poszłam do jej pokoju to Młoda w jakimś letargu bujała się na swoim koniku po czym po chwili z niego zeszła,weszła do łóżka i poszła dalej spać-normalnie lunatyczka) A tak sie cieszyłam,ze sypia bez pobudek chlip,chlip W sumie nic ciekawego u nas się nie dzieje,wszystko gra na szczęście.Werka jakby trochę mniej histeryzuje,mniej ryczy,gada wciąz w narzeczu i nawet zaczęła więcej jeść Pozdr i do pisania miłe Panie) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Znowu cisza! 17.08.04, 07:50 U mnie w pracy mam nowego kolegę, takiego młodego 24 latka na stażu. Pierwszy dzień oki, tylko musimy się przyzwyczaić, Jagoda jest niedobra, zabiera dzieciom zabawki, nie mogę jej wytłumaczyć, że nie należy tak robić, może samo przejdzie... To fajnie, że Danielek jest spokojnym chłopaczkiem, i że Nadia go kocha i tuli. Życzymy sukcesów Dominiczce... najważniejsze, że zaakceptowała żlobek. Muszę kończyć Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 17.08.04, 13:41 u nas też po staremu Oli chyba jednak wychodzą piątki ma już jedną na dole z lewej strony a aktualnie na świat wychodą górny lewy i dolny prawy, dalej brakuje prawych dwujek i reszty tego towarzystwa, co za tym idzie lala jest nie do zniesienia czasami ale ogólnie chyba dobrze to znosi, po wizycie swojego kuzynostwa na dobre się rozbestwiła, mała papuga przejęła (niestety) metody wymuszania i teraz kiedy jest nie tak jak sobie wymyśli tłucze nas jak popadnie, nie wiem chyba muszę to ignorować, bo bić nie będę a tłumaczenie nic nie pomaga?? Dominice życzymy fajnych kumpli w żłobku a tacie pracy, Agacie zdrowia, Idaro wrócił już mąż ?? Ja w wecckand mam spotkanie z koleżankami z czasów od piaskownicy do końca ogólniaka ) porozchodziło się towarzystwo po świecie i teraz jako stateczne mamusie pogadamy przy piwie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 18.08.04, 08:01 ostatni weekend sierpnia spędzę również tak jak Edytka w bardzo miłym gronie z kumpelami z podstawówki, tzn, przyjeżdżają dwie moje koleżanki ze Stanów, a moim zadaniem jest zwołanie reszty ekipy, nie wiem jak mi się to uda, ponieważ troszkę wszyscy się porozjeżdzali, zobaczymy co się zrobi. Ale impra może się uda... Szkoda tylko, że owe koleżanki przyjeżdzają do Konina na trzy dni, ale niestety muszą odwiedzić rodzinę z całej Polski, a tutaj mają koleżanki, bo tu mieszkały i chodziły do szkoły. Już nie mogę się doczekać... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 19.08.04, 22:06 Witam. Wreszcie się dorwałam do komputera, bo teściowa nam zostawiła laptopa na weekend. Mój komp przedpotopowy już kompletnie padł i strasznie mi żal, że tak rzadko mogę wchodzić na forum. Niestety nie kupimy chyba w tym roku nowego sprzętu bo właśnie skończyliśmy robić pokoik dla małej i kasa na inwestycje wyczerpana. Ale pokoik wyszedł cudo z tapetą w kaczuszki i muślinowymi firaneczkami. Kupiliśmy nowe meble. I co z tego - MArysia weszłą do pomieszczenia, zwróciła uwagę jedynie na kakę - czyli kaczkę na tapecie i tak, mimo nowego tapczniku śpi z nami w pokoju - pół nocy w łóżeczku, drugie pół rozwalona między nami. Wczoraj miałyśmy ostatnie szczepienie i trochę się martwię, bo noga spuchła dzisiaj po ukłuiu straszniei małą bolało bo pokazywała i mówiła "ała". Marysia to dorodne dziecię -11 800 niestety nie przy tym wzroście co Werka, bo 81 cm. Jest troszkę powyżej normy i brzuszek ma niczego sobie. A ja tak nie chciałabym, żeby wyrosła na pączusia. Ja niestety całe prawie życie miałam problemy z wagą ( teraz to już nawet szkoda gadać, ciągle dycha po ciąży mi została) i wiem jakie to jest trudne. Niestety na filigranową panienkę się nie zapowiada. Na szczęscie jest bardzo ruchliwa, uwielbia biegać a ostatno nauczyła się sama wchodzić na drabinki i po schodach i to jej ulubione zajęcie - byle pod górkę)), Więc może brzuszek zniknie. Bo jak tu odmóić jej jedzenia, zresztą tym wieku się dzieci nie odchudza. Marysia mówi codziennie więcej, rozumie bardzo dużo, ze złoszeniem się jest podobnie jak u innych i tak jak jagoda wpada czasami w histerię i ja też nei mogę jej wtedy ignorować, bo ona sama nie jest w stanie się uspokoić. Byliśmy przez tydzień na Kaszubach i miałam prawdziwy urlop bo tatuś zabierał malą na całe dnie - pokazywał jej żaby i dżdżownice czym mała byłą zachwycona, woził ją rowerem - o dziwo potrafi wysiedzieć w rowerowym foteliku nawet godzinę co jak na nią to wieczność no i robili baby z piachu nad jeziorkiem , a Marysia jest fanką tego zajęcia. A najlepiej jak są to baby z błota i mała w samych majtkach może się umazać od stóp do głów)). Sukcesy nocnikowe coraz większe Wczoraj tylko raz się zsikała na podłogę.Na dwór jeszcze zakładam jej pampersa bo często chodzimy na długie spacerym robię zakupy i jeszcze torba z ubrankami i przebieranie gdzieś na ławkach - leniwa jestem. Jutro znowu jedziemy na weekend na Kaszuby, już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że będzie ładnei i da się namóić Marysię na wejście do wody bo na razie odmawiała kategorycznie - zarówno w morzu jak i w jeziorku. Ale się rozpisałąm, ale muszę nadrobić zaległości. Jowa - uściskaj od nas Lenkę, Jpgaj - może się nam uda spotkać we wrześniu, bardzo bym chciałą zobaczyć Szymonka z tą potężną dawką energii. A porpos jak się czujesz w ciąży? Pozdrawiam wszystkie mamusie, potworelle i grzeczniutkie maluchy ( a są takie wogóle?) Baasia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 19.08.04, 22:26 Hej! Co do grzecznych dzieci to chyba sa takie ale wtedy jak spią BAsiu cytając o Marysiowych sukcesach nocnikowych przypomniał mi się nasz dzisiejszy:- ( Werka puszczona bez majtek zlała sie potężnie na podłogę po czym się w tym poślizgnęła,wywaliła waląc głową o podłogę i skończyło się na zaleczaniu złamanego serca i prysznicu bo siuśki były nawet we włosach) Chyba sobie odpuścimy na czas bliżej nieokreślony... A powiedzcie jak tam apetyty w ten upał? Mojej wchodzi wszystko co zimne a z nowych pasji jedeniowych hitem okazały się ogórki z jogurtem(taka moja wersja mizerii) ogólnie jednak gorzej i wcale się nie dziwie-dziś byliśmy na grillu u znajomych i Młoda jak upał ospuścił wbiła w siebie dwa jaja na miękko,skrzydełko kurczaka z grilla,ogórka kwaszonego i popiła KArmi Zwoleniczką zdrowego żywienia to chyba nie będzie Byleby poszła z figurę w ojca a nie we mnie-Basiu 10kg to ja bym chciała mieć...u mnie jest więcej niestey i czuje się jak perszeron Kupiłam książkę Dieta South Beach i wierzę że od samego jej posiadania schudne:- ) Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 20.08.04, 16:13 Witam nas dopadl znow jakis wirus zoladkowy Dominika nie jadla nic poza cycem przez 3 doby w zasadzie... cale szczescie ze jeszcze karmie Dzis juz powoli dochodzi do siebie, ale i tak daleko jeszcze do normalnego stanu... Z jedzeniem mamy niejako klopot - bo Dominika pieknie zazwyczaj je w zlobku (sniadanie i obiad), ale po zlobku - czyli od 12-stej nie chce jesc w ogole... Zmuszac jej nie zamierzam, zreszta jak nie chce jesc to i tak nic w nia nie wmusze No i efekt jest taki, ze pieluchy pampers 4 zaczynaja byc za luzne... Do grubaskow to ona w zadnym razie nie nalezy... Jak mamusia Z nocnikowaniem to tez mamy smiesznie... w zlobku mala pieknie siada na nocnik i siusia... W domu dzis po raz pierwszy od baaardzo dawna udalo mi sie ja posadzic na nocnik.. Zazwyczaj propozycja posadzenia na nocnik spotyka sie z takim prostestem, ze szkoda mi nerwow i rezygnuje Ale zupelnie sie tym nie przejmuje, przyjdzie czas to bedzie sikac na nocnik... przeciez wiecznie w pieluszce chodzic nie bedzie Czy jakies spotkanie bedzie montowane?? ja bardzo chetnie, tyle ze za minumum jakis tydzien, bo teraz to jeszcze moglybysmy sprzedac komus wirusa grypy zaladkowej Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 21.08.04, 00:00 Witam! U nas z jedzeniem w te upały nie za bardzo. Całe szczęście, że Lena zaczęła pić wodę, bo latanie do domu co chwila po mleko było uciążliwe. Jak byliśmy na weekend tylko w pokoju z łazienką bez dostępu do kuchni, to brałam wodę - wrzątek z restauracji... Cały czas daję Lenie słoiczki i resztę na co Jej przyjdzie ochota, ale Ona nie za bardzo już chce to jeść, owoce-owszem, ale zupy be. Za to wcina na potęge pomidory. Lecę spać. Basiu dziękujemy za uściski. Trzymajcie się. A Lenkę na którą wszyscy w Słowenii mówią fantek (chłopiec), można obejrzeć tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: I po urlopie:( 21.08.04, 12:34 Witam wszystkie mamusie Własnie wróciliśmy z gór,było super i mieliśmy słoneczną pogodę.Dzieciaki tak sie rozbrykały ze szok!!Kacper nadal ma pampersa ale trenujemy powoli nocnik,ataku bezdechu narazie nie miał(uff)nie chce nic mówić tylko po swojemu,a teraz smacznie śpi wiec mam chwilkę na kompa i gotowanie obiadku. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re:Luty 2003 22.08.04, 22:47 A my przed urlopem, za tydzień wybieramy się na dwa tygodnie w okolice Dubrownika. Dziewczyny, napiszcie jak Wasze dzieciaki znoszą jazdę samochodem, jak ja jadę z Leną to nic tylko wysiadać mi się chce............. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re:Luty 2003 23.08.04, 08:05 Nastawiłam się na wielkie czytanie, a tu raptem... pięć postów ... może??? Jagoda ma wielki apetyt, potrafi na obiad wsunąć dwa dania tzn, np rosół z makaronem, po brzegi wypełniony talerz, a potem jeszcze drugie danie mięsko, skrzydelko + ziemniaki i marchew lub jakieś ogórki, ogólnie je dużo bo nawet trzy razy dziennie mleko, śniadanie, kolacje itd. Ponadto sukcesy nocnikowe są w toku, ale bez większych osiągnieć - ja to bym chciała żeby Jagoda od razu przestała sikać w majtki ale to niemożliwe jest... Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re:Luty 2003 23.08.04, 08:34 To znów ja, mam teraz w pracy nowego kolegę i niestety nie mogę tak przy nim klikać o sikaniu i apetycie mojej córki, wysłałam go załatwić parę spraw i już siadam do pisania. Moja Jagoda zaskakuje mnie kosmicznie, ponieważ ona już zaczyna wyzywać... to jej padaj, o którym kiedyś pisałam zamieniło się na piedalaj, a ostatnio jak jej coś nie pasuje to wyzywa wszystkich od gamoni, ja wiem, że nie można w takich sytuacjach się śmiać, bo rzecz jasna od razu ona wie, że to jest słowo zakazane, ale niestety np. sąsiadki przed blokiem mają radochę, ostatnio moja wspaniałomyślna córa wykrzykiwała do nich: wynocha gamonie!!! Nie wiem czy mam się z tego śmiać czy płakać, boję się, żeby to nie był początek niedobrego. Starsze dzieciaki także zauważyły, że ona wszystko powtarza i nie zostaawiam jej już samej z nimi, bo wiem, że za chwilkę przyjdzie mi z nowym słówkiem... Oczywiście takie sytuacje nie są do ominięcia, a właściwie dobrze, że jest jeszcze taka mała, bo można zawsze to jakoś wytłumaczyć. Natomiast wprawia mnie w dumę, kiedy Jagódka powie do mnie: Patsz, tutaj mam ziabe... Albo Tomek, gdzie jeteś? To jest dla mnie niesamowite, że ona to wszystko wymawia. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003 25.08.04, 23:21 Podnosze do gory,bo zaraz spadniemy na druga strone!!! To moja trzecia proba napisania posta,ciagle cos mi przerywa i mi sie nie udaje. Ja sie znowu wakacjowalam,bylam u tesciow w Swinoujsciu,nie moge zaliczyc tego wyjazdu do udanych,pradko tam nie pojade,zwalaszcza bez meza. Kubara napisz jakie lozko kupiliscie dla Basi,bo ja sie przymiezam,Szymon spi w lozeczku,a bedzie je musial odstapic Czuje sie dobrze,wszystko jest w porzadku,brzucha ciazowego jeszcze brak (tluszczykowy ma sie dobrze),baedzo sie ciesze,bo jeszcze nic nie przytylam,oby tak dalej,bo zapasow to ja mam duzo. My mamy tez sukcesy nocnikowe,od dwoch tygodni zadnej wpadki,a pielucha tylko na noc,ja mysle,ze lepiej nie zakladac na dwor pieluchy,bo jak zakladalam,to Szymon chyba byl zdziwiony i zdezorietowany kiedy ma,a kiedy nie ma pieluchy,a odkad przestalam mu zakladac w ogole w dzien,tj od 3 tygoni,postepy znacznie lepsze.Pierwszy tydzien bylo ciezko i zabieralam,ze soba wielki plecak z ubraniami na zmiane,ale na szczescie bylo cieplo wiec male rzeczy,najgorszy byl dzien jak cztery razy przebieralam Szymona i w koncu juz nie mialam w co,pomyslalam,ze to za wczesnie na niego i chyba on nie gotowy,ale to byl wlasnie przelomowy dzien,bo od tamtej pory zero wpadek. Ale sie rozpisalam,moze to komus pomoze. Basia kiedy bedziesz w domu i moge Cie odwiedzic? lub moze masz ochote przyjechac do mnie? Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 26.08.04, 22:24 Witam. Wróciliśmy od mojej rodzinki. Odpoczęłam sobie, że hej. Serio. Bez faceta odpoczywam sto razy lepiej niż z nim. Powinno mnie to niepokoić, ale myślę, że przez ten czas mogliśmy sobie trochę do siebie odpocząć. I dobrze. Piotrek za to wrócił nie dobry, że szkoda słów. Bije dzieci w piasku, popycha, mnie gryzie. Wcielony diabełek. Nie wolno to najczęściej powtarzane słowo od kilku dni. Mam nadzieje ze to z winy zębów, które właśnie się wykluwają. Oby, bo jedno z nas niedługo skończy na fotelu u psychiatry. Z nowych osiągnięć to zauważyłam intensywne zainteresowanie klockami. I ciągnięciem za sznurek pociągu. I najbardziej ukochane stały się traktory, koparki i walce. Ogólne rzecz biorąc typowo męskie zainteresowania. Jedynie piłki nie kopie tylko rzuca. Zasób słownictwa coraz większy. Ale za to sukcesów nośnikowych brak. Znowu weekend nadchodzi więc pewnie wybędziemy do Dziadków którzy okropnie się stęsknili za Piotrusiem. Jeśli tak to pewnie zajrzę dopiero w poniedziałek. Pozdrowienia Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 27.08.04, 09:46 Jesień się zaczyna... czy oby nie za szybko? Ospałe dni, ospałe my... cisza na forum, że hej... Szkoda ... lata ... było krótkie, niesamowicie szybko zleciało i nie zapowiada się na ciepłe dni. Nie wiem jak ja wytrzymam kolejny rok, bardzo pragnę lata... A tak w ogóle to nawet nie zdążyłam mojej gwiazdy nauczyć siusiać na nocnik... i chyba już nie dam rady. Zimno, brr. Przepraszam za klimat... wybaczcie. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 27.08.04, 17:46 wyrywamy sie coraz czesciej z domu, fajnie ale moja karta kredytowa tego nie wytrzymuje)) dokupilam kilka potrzebnych rzeczy i tak jakos wydalam za duzo. Pisalyscie o rozmiarach stopek, cos mnie tknelo i sparwdzilam Nadie, okazalo sie, ze podrosla jej noga o 1,5 nr i buty, w ktorych chodzila byly w sam raz lub ciut za ciasne. Nagle okazalo sie, ze buty, ktore trzymalam w szafce na jesien sa za male i trzeba bylo jechac na zakupy. Zaskoczeniem byl rowniez skok wzrostu, jeszcze pod koniec czerwca Nadia mial 76 cm a dzis 79, sama nie wiem kiedy tak podrosla. I znow okazalo sie, ze we wszystkich dlugich spodniach wyglada jak w rybaczkach. Tylko w kilogramach ciagle brak. Chyba, ze spojrzymy na mlodego, on zgodnie z domowa waga wazy 4,7, czyli pzrez miesiac przytyl kilogram. Daniel robi sie co raz fajniejszy, uwaznie sie rozglada i skupia wzrok na naszych twarzach, jest silny, pewnie podnosi glowke i to na dlugo no i przewraca sie sie regularnie z brzuszka na plecy. Za to Nadia zrobila sie rozbrajajaco niegrzeczna, taki maly szkodnik. Smieje sie, ze to jest zwiazane ze scieciem wlosow - tak tak. Pozbylismy sie loczkow i Nadia to obecnie mala chlopczyca. Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2003 28.08.04, 13:29 Ale mamy pogodę(brrr...) nawet na spacer ciężko wyjść.Kacper rozrabia że szok,ma przykład ze starszego brata Wreszcie jesteśmy sami w domu,przez tydzień były u nas dzieci kuzynki z gór,ale dzisiaj wracają do domu w góry. Odezwę się wieczorem Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 30.08.04, 10:22 Ja na moment, bo siedzę koleżance na głowie w pracy, żeby chociaż na chwilę dorwać się do internetu. I nie ma co czytać. Skandal!!!!! Jogaj - będę w dpomu od 3 września, zapraszamy, ale umawiajmy sięna komórkę, bo nie wiem, keidy odczytam znowu jakieś maile. Marysię ugryzł komar w powiekę i ma tak spuchnięte oko, że byłyśmy wczoraj na pogotowiu(. Na sczęście oku nic nie zagraża. Ale moje dziecko ma prawdopodobnie alergię na komary. Super, ciekawe jak ja ją uchronię od komarów. Mój mąż na MOnt Blanc się wspina a ja tu śiwruję, bez pracy, bez internetu i mega dołem. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 30.08.04, 11:20 A ja wróciłam kilka dni temu z urlopu i wreszcie się jako tako pozbierałam, odprałam, posprzatałam, odpoczęłam itp. Wakacje były fajne, pogoda przez 2 tygodnie super, tylko ze 3 dni trafiły się mało przyjazne. Dziecko się wyszalało, wybawiło, rozbestwiło i rozgadało. A wyjazd zaczął sie nieciekawie, już drodze okazało się, że mała ma wysoką gorączkę. Musieliśmy wiec zrobić dłuższy niż planowaliśmy postój w Warszawie, a jeszcze wcześniej wysłaliśmy monity do znajomych, żeby znaleźli lekarza pediatrę, który przyjmie nas ok. 18. A jeszcze zanim dojechaliśmy do W-wy, w Radomiu "na popasie" użądliła mnie osa, bardzo dekoracyjnie spuchła mi ręka. Dziecku na szczęście nic nie było, co okazało się 3 dni później, znaczy była trzydniówka. Potem Weronika wróciła do formy i poza komarami nic jej już nie dolegało....pomimo trudności z wyciąganiem jej z zimnej wody w jeziorze. Potrafiła moczyć się przez 2 godziny...a po wyciągnieciu trzeba było przypinać ją do fotelika samochodowego, w innym wypadku natychmiast leciała do niej z powrotem. Wyżyła się tez towarzysko, bo wakacje z nami spędzał mój ojciec (czyli dziadek) oraz siostra z trójką dzieci, w tym najmłodsze starsze o 1,5 roku od Weroniki. Miała z kim szaleć i się bawić, choć w gorszych momentach panienki potrafiły się nawzajem tłuc. A i jeszcze...na wakacje pojechała "córeczka mamusi", a wróciła "córeczka tatusia".... Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 31.08.04, 00:01 Witam, Rzeczywiście - na forum skandalicznie pusto, więc muszę się ujawnić. W W-wie jesteśmy od tygodnia, ale miałam mały wypadek z klawiaturą - młody stuknął stolik od komputera i kawa się wylała - osuszyłam, ale jej trochę odbijało (np. zamiast "w" wychodziło "qwr" itd. nie mogłam się nawet zalogować. Dzisiaj miałam strasznie zakręcony dzień - jazdy po W-wie, do CZD, do rehabilitantki (żeby odrobić wakacyjne zaległości). Do tego te upały w samochodzie bez klimatyzacji i jeszcze drugi dzień "13" (słaniam się z głodu) i na zakończenie dnia walnęłam cytrynką w słupek i ..... wgniecenie w drzwiach. Wydawało mi się, że go nie ma.... Panowie mieli ubaw. Mój mąż teraz przy każdej okazji będzie mi wypominał, jaką sierotą jestem (aż kupimy nowy samochód....czyli długo). I jutro mam jechać do serwisu i robić za blondynkę, co nie zauważyła słupka (chyba się przefarbuję), aż się boję, ile to będzie kosztować. Do tego jeszcze te lamblie - w środę będzie wynik, czy młody ma to paskudztwo. Z jedzeniem jest nieźle, nie wymiotuje, ale w nocy jest niespokojny, może to rzezcywiście te robale... I jeszcze chcemy zmienić żłobek - ten, który nam przydzielono jest koszmarnie daleko (w Ursusie za torami) i rano zamiast stać grzecznie w korku na Jerozolimskich będę błądzić po Ursusie. Od 15 podobno będzie miejsce w żłobku bliżej domu, teraz młody przez tydzień będzie chodził do tamtego żłobka, a potem go chyba przeniesiemy. A tak w ogóle, to wpadliśmy (matołki jedne), żeby młody chodził do żłobka w Centrum (Humańska lub Koszykowa), bo oboje tam pracujemy (no ja się będę uczyć) i zabieralibyśmy się razem. Ale tam jest kolejka - 5 osób i trzeba jeszcze raz przechodzić całą procedurę. Jeśli chodzi o osy, to też mam czym się pochwalić - jechałam sobie samochodem (w spodniach - to ważne)wysiadam i czuję jak coś mnie piecze w nogę. Pomyślałam, że jakiś gorący olej prysnął, czy coś takiego. Za chwilę znowu to samo i jeszcze raz. Okazało się, że wredna osa wleciała do nogawki i użądliła mnie 4 razy. I wredota sobie wyleciała. Dobrze, że nie mam uczulenia. Kończę, bo jutro też mam ciężki dzień. I stary pójdzie obejrzeć samochód (bo dzisiaj nie ma na to siły). Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 31.08.04, 11:52 Cześć Laski Widze że większość zrobiła sobie urlop od forum ja trochę też ale to raczej praca mnie tak wciągnęła. Dziś wraca mój mąż po całym miesiącu niebycia w domu Mała za nim tęskni bo wyciąga zdięcia i woła tatatatata na dzwięk telefonu czy domofonu też tak reaguje - córunia tatunia Generalnie moja mała w 7 niebie - było u nas kuzynostwo, Ola zachwycona tym towarzystwem ja również bo przez ten czas prawie mnie nie znała. No chyba że była głodna czy chciała eee więc sobie o matce przypominała. Idą jej aktualnie 3 zęby (2 piątki i 1 dwójka) troche po chińsku... Moja mała miała pierwsze cięcie u fryzjera - o dziwo dała się obciąć - teraz wygląda jak mały Olek sukcesów w chodzeniu jak na razie brak co odbija się szczególnie na placu zabaw gdzie dzieciaki biegają a ona biedactwo nie (( Mam nadzieje na jesienny wyjazd w góry a i chyba wreszcie zrobie prawojazdy zapisuje się na kurs (powtórnie) chyba od roku nie pociąga mnie to wogóle ale jakby lepiej mieć może wreszcie dotrę na egzamin. Jak się robi grzane wino? Z tego co pamiętam to Zuzia chyba zna się w tym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 31.08.04, 16:20 edytaiola napisała: > Jak się robi grzane wino? Z tego co pamiętam to Zuzia chyba zna się w tym > temacie. Ja nie umiem...tzn. nigdy nie robiłam, ale mój mąż robi dobre, wiem tylko "mniej wiecej". Należy posiadać - wino czerwone wytrawne, glogg (można kupić w Ikei albo sok malinowy), przyprawy (jeżeli z gloggiem to w sumie tylko goździki, jeżeli bez to wiecej - takie typu gałka muszkatołowa albo o nazwie przyprawy do grzanego wina), np. whiskey (mój mąż do butelki wina 0,75 wlewa jakieś 2/3 "małpeczki" takiej małej butelki, może też byc coś innego). Zagrzać wino z glogiem (lub z sokiem) dodać alkohol, doprawić, ale nie zagotować, doprawić...i pić. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 01.09.04, 08:06 witam wszystkie Panie i Dzieciaki. Spodziewałam się mnóstwa postów a tu niewiele tego, ale właściwie sama też nie bardzo zaglądałam na forum... Praca mnie pochłania, w końcu kancelaria zaczyna działać, nawet pani notariusz zatrudniła drugą osobę, ogólnie pracę mam super. Weekend spędziłam bosko, przyjechały kumpele ze Stanów /po 9 latach/ i byłyśmy na disco (ja nie tańczyłam na baletach w dyskotece od wieków chyba) - spotkałyśmy mnóstwo znajomych, popiłyśmy i powspominałyśmy stare, dobre czasy... Jagoda robi się coraz bardziej nieznośna - bije się ze starszym kuzynem, walczy o zabawki, zaczepia, aż się boję pomyśleć co dalej... Niestety nie mierzyłam jej stopki ani jej samej, ale zamierzam, tym bardziej, że należałoby na półtora roczku to zrobić, ogólnie ok... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 01.09.04, 13:45 Witam. Sezon urlopowy sie kończy wiec drogie panie do klawiatur)) u nas jakoś tak nie ciekawie. Piter od wczoraj ma biegunke. Jeszcze w życiu tyle razy kupki nie robił co wczoraj. dzisiaj jak narazie tylko dwie ale też wodniste i okropnie śmierdzące. Ma przyjśc pani dotor i go obejrzeć ciekaew co mądrego tym razem wymyśli( Pupa taka cała w czerwonych chrostkach i nawet koło jajeczek też i ja oczywiście nie wiem czy to odparzenie czy co innego. Bo Piter nigdy odparzonej pupy nie miał. Smaruje mu ja oczywiśćie Sudokremem ale plamki niełagodnieją. Jak coś wiecie na temat to mówcie zawsze to jakiaś pomoc)) Pije mało jak zawsze przez cału dzie wypił może z 70 ml. I cycusia troche pociągnął ale jakoś taki bez sił jest. Zjadł pare łyżek kleiku ryżowego i startej marchwi i to wsystko. A teraz śpi wiec pewnie po spanku bede wiedziec czy mu przechodzi czy nie. NNamieszałam okropnie ale pisze on-line a nie w Wordzie. Mam nadzieje ze zrozumiecie cokolwiek. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003 01.09.04, 14:55 Odparzenie to pewnie reakcja na biegunkę. Może lepsza niż krem byłaby zwykła mąka ziemniaczana...ale w sumie to i tak przejdzie jak wszystko się unormuje. Ja co prawda nie uzywam Sudokremu tylko Penaten...tzn. normalnie w razie niewielkiej potrzeby taki "rzadszy" krem do pupy, jak coś poważniejszego to "gęsty" Penaten...u nas działa. Dobre zdanie, ale nie wypróbowałam tego na dziecku tylko na sobie, mam o maści Bepanthen. Motywowałam bym natomiast do picia. Nawet jeżeli miałoby to być w ilości 1-2 łyzeczek co pół godziny (kiedy nie śpi rzecz jasna). U nas na niechęć do picia działała jeszcze zgoda na "zmoczenie" czyli picie (najlepiej chłodna przegotowana albo Żywie) w normalnynm kubeczku albo szklance. Owszem sporo zazwyczaj wylała na siebie i na podłogę, ale z radości, że może pić w taki "dorosły" sposób zawsze też trochę się napiła. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 01.09.04, 21:08 Aguska - tak jak napisala umargos - niech Piotrus pije cokolwiek (oby nie soki), jakkolwiek - oby czesto... Moze nic nie jesc (pozniej nadrobi z nawiazka) ale wazne jest zeby pil. No i skoro karmisz piersia to przystawiaj go jak najczesciej. Nam dzieki temu udalo sie ostatnio ominac szpital jak dopadla nas grypa zoladkowa. Dominika w zasadzie nic nie jadla przez 3 doby, troche pila, czesto przystawialam ja do piersi... No i po trzech dniach udalo nam sie wyjsc z choroby... A teraz mala nadrabia z jedzeniem - za przeproszeniem żre jak smok) Dzis byl pierwszy dzien w nowej grupie - mala przeszla z pierwszej grupy do drugiej... Nie odbylo sie oczywiscie bez placzu, bo nowa sala, nowa szatnia, nowa pani itp... Mam nadzieje, ze powoli wszystko sie unormuje jednak. Efekty pozytywne zlobka to piekne jedzenie samodzielnie... Ona juz calkiem ladnie jadla sama przed pojsciem do zlobka, a teraz juz zupelnie sama pieknie je i nie pozwala sie karmic I ladnie pije ze szklanki - chociaz to to chyba nie efekt zlobka, bo tam dzieci raczej ze szklanek nie pija Tylko z nocnikowaniem daleko nam w tyle do co niektorych waszych dzieciaczkow. Dominika w zlobku podobno ladnie siada na nocnik i nawet siusia. W domu nadal nie chce usciasc gola pupa na nocnik... W zwiazku z tym, ze mnie nie ma prawie caly dzien to nawet nie mam jak zaczac takiego intensywnego treningu... Bo mezowi to wygodniej jak mala ma pampersa, nie trzeba wtedy pamietac o wysadzaiu na nocnik itp... Czy jakies warszawianki bylyby chetne na spotkanie we wrzesniu?? bo cos mi sie wydaje ze nie bardzo a ja juz strasznie dawno co niektorych osob i dzieciorow nie widzialam, a bardzo bym chciala Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 01.09.04, 21:57 Hej! Skąd takie straszne podejrzenie,że nie bardzo??) Oczywiście A ja sie tu dołączam do Aguśki,że już po urlopach i proszę się nie wykręcać A z tematów mniej sympatycznych-Aguśka moja młoda przeszła jakąs infekcję wirusowa kilka tygodni temu.Niestety w ciągu dwóch dni pupa zrobiła się jak kotlet siekany Mimo stawania na głowie,łażenia z goła i popuszcznia wszędzie odparzyła się do krwi.Nic nie pomagało oprócz czerwonego Linomagu(tego co to go rzekaomo nie wolno używać bo zawiera coś tam-tylko własnie coś tam wyleczyło) Życzę Wam oczywiście szybkiego powrotu do pełni sił ale gdyby były kłopoty z odparzeniem to zdecydowanie polecam. Co do picia to juz Ci dziewczyny w pełni odpisały Monika z Domoniki to sie dorosła panna robi,teraz zmienia grupy a niedługo zacznie zmieniać chłopaków Fajnie,że jej tak dobrze idzie-to balsam na moją duszę bo tez się pomału do żłobka przymierzam.U nas tez nocnik jest w odwrocie i już Poza tym bez zmian czyli na szczęście w miare wszystko gra,my zdrowi a remont zbliża sie do końca Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 01.09.04, 22:41 W linomagu z czerwona zakretka jest kwas borowy. I w tormentiolu tez jest - a tez jest podobno skuteczny na odparzenia. Zuziu - na zmiany chlopakow to ja moze jeszcze za bardzo nie jestem przygotowana Wiec byloby milo gdyby coreczka troche jeszcze poczekala Żlobek tak w ogle to polecam - widze ze Dominika naprawde sie zmienia - wiecej mowi, sama je, nie panikuje jak znikne na chwile z oczu... Ale zlobek to tez zle nawyki niestety rzucanie sie na podloge jest na porzadku dziennym - a zaczelo sie po pojsciu do zlobka.... No i ochota na noszenie na rekach - panie w zlobku na 100% nosza Dominike na rekach... A co do spotkania to moze ja zaproponuje termin a chetne sie ustosunkuja? Co powiecie na 11 wrzesnia (sobota)? miejsce dowolne... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 02.09.04, 20:48 Monika, my mamy rzucanie się na podłoge na porządku dziennym bez żłobka... A 11 mi nie pasuje. Może 12, niedziela, albo najbliższa? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 - Spotkanie Wawa 02.09.04, 21:28 Tylko nie w najblizsza niedziele, please Mam zamiar dziecku morze pokazac Wiec 12 wrzesnia mi jak najbardziej pasuje... Co na to reszta Warszawinek (i nie tylko)? Zuzia, Fionna, Anita, Tygrys, Edyta, Kinga i wszystkie nie wymienione Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Prośba do Edyty!!! 02.09.04, 20:31 Czy masz może namiary na basen/rehabilitantkę, gdzie są oragnizowane turnusy dla dzieci z obniżonym napięciem? Coś chyba o tym kiedyś pisałaś. Z góry dziękuję za pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Prośba do Edyty!!! 03.09.04, 15:21 Fionna: 0609-185-333 to tel do Anki prowadzi ona zajęcia na basenie na Brudnie (daleko od Was)na Polonezie - może gdzieś jeszcze razem z nią w wodzie siedzi dziewczyna rehabilitantka która zajmuje się dobieraniem ćwiczeń dla dzieciaczków z takimi problemami, Najlepiej jak zadzwonisz i się dopytasz, fajna laska więc powinnaś się z nią dogadać, u nas basen jak na razie odwołany z powodu małych kłopotów z uchem Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Prośba do Edyty!!! 06.09.04, 21:49 Witam. Podnosze wwątek bo za chwilkie spadniemy( Dopiero teraz udało mi sie wejść na naszą strone. Cały czas mi wywala że mamy przełoadowanie informacji, jak bym to ładnie nazwała. Dzieki za zainteresowanie tematem choróbska Pitra. Kochane jesteście)) Z Pitrem już w porzadku biegunka trwała dwa dni po zarzyciu dwuch dawek Niforakzazytu (czy jak to tam sie pisze) wszystko znikło. Duże prawdopodobieństwo że to było zwykłe zatrucie. Pupa wróciła do normy. I właściwie nic mu szzególnego nie smarowałam tylko co kazdą zmiane pieluch Sudekremu waliłam ile wlazło. Najważniejsze że pomogło. Zazdroszcze spotkanka Warszawce No i żłobkowych sukcesów Dominiki w jedzeniu . Po biegunce Piter jeszcze chudszy i apetyt to ma raczej kiepski. A najlepiej mu smakuje jak sam sobie moze jeść. Wiec mu pozwalam i chyba w tym roku kuchne bede miała do remontu) Musze wyżej płytki położyć, bo nie wiedzialam ze jedzenie moze tak wysoko latać. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2004 06.09.04, 22:44 Cześć A u nas w domu znowu choroby tym razem starszy Kamil chodził 3 dni do przedszkola i chory.Z cieżkim żalem(bo lubi przedszkole)zrezygnowaliśmy całkowicie bo to nie było sensu non stop faszerować go antybiotykami.A Kacperek był dzisiaj u neurologa z tymi napadami bezdechu.już"odpukać" miesiąc jest spokojnie.Wszystko niby OK ale zrobimy jeszcze prześwietlenie głowy.Mam tylko nadzieję że nie podłapie od brata choroby. Do jutra pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2004 07.09.04, 08:01 Witajcie po dłuższej przerwie znów piszę, mam tylko chwilkę. Życzę wszystkim dzieciakom zdrówka, szczególnie teraz, bo łatwo złapać jakieś przeziębienie. U nas jak na razie spokój... odpukać... Jagoda mierzy 82,5 cm, numer stopki 14,5 cm. Waży ok 11 kg, może nie całe... Wydaje mi się, że jest taka w sam raz. Ani nie za mała ani nie za duża. Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2004 07.09.04, 09:39 Marazm straszny i chyba będzie się pogłębiał(( U nas biegunki, walczymy z nimi dzielnie, zapisałam małą na dodatkową rehabilitacje bo nie daje już rady zwłaszcza kiedy słysze, że kiepskie postępy. I to jak na razie największe moje zmartwienie (((( Ale jest też coś fajnego mogę jeść słodycze i nie tyje)) około 2 m-cy temu przestałam jeść chleb i ziemniaki dziś rano waga wskazała 7 kg mniej, za to czekoladki, batoniki, czipsy jjem prawie codziennie, czy życie nie jest piękne ) Co do spotkań to bardzo chętnie ale 11-nastego bądź 25,26 Laski do pisania bo chyba większości już się to znudziło Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2004 07.09.04, 12:53 pisze, zeby choc troche odsunac w czasie przegonienie nas na liczbe postow przez luty 2004...oj gadatliwe te lutowe mamy, ciekawe czy luty 2005 tez taki bedzie? u nas tak, powiedzielabym, slodko-gorzko. Jasiu zdrow jak ryba (odpukac w niemalowane) rosnie, wspina sie na na krzesla, coraz wiecej mowi (ale tylko po francusku , nocnik schowal w kacie tarasu i czasem sadza na niego lalke, fajnie zaczyna nas nasladowac (np: w niedziele wszedl nam do lozka i zwalil sie na poduchy z ciezkim westchnieniem, wypisz wymaluj moj maz ;, pogoda piekna, moja dieta witaminowo-mineralne zaczela w koncu dzialac, czuje przyplyw nowychh sil i cera jakas taka gladsza (ale waga ani drgnie . Z rzeczy nieprzyjemnych, zdarzyla mi sie awaria samochodu, naprawa kosztowalaby wiecej niz auto jest warte, i w perspektywie kasa do wydania na nowy samochod : ( I jeszcze wyjezdzam na caly tydzien na szkolenie i nie wiam jak wytrzymam bez synka... Ciekawa ta dieta czekoladkowo-chipsowa, szkoda ze nie wolno mi tego jesc. Acha, zapisalam sie na taniec klasyczny i teraz cwicze w domu te rozne "plie" i inne takie a Jasiu probuje mnie nasladowac i naprawde niezle mu to wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2004 07.09.04, 22:04 edytaiola napisała: > Ale jest też coś fajnego > mogę jeść słodycze i nie tyje)) > około 2 m-cy temu przestałam jeść chleb i ziemniaki dziś rano waga wskazała 7 > kg mniej, > za to czekoladki, batoniki, czipsy jjem prawie codziennie, > czy życie nie jest piękne ) > O rany, Edyta, a ciasta można? Bo to moja słabość. Ale chyba nie, bo jak chleba nie można... Musze spróbować, bo też powinnam sie wreszcie wziąć za siebie, bo jest coraz gorzej... Jak ze spotkaniem? 12 to chyba mój jedyny wolny termin w napietym wrezśniowym weekendowym harmonogramie. No może jeszcze 18 lub 19. Potem juz same imprezy aż do imienin Łukisona Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2004 08.09.04, 20:50 Mi 12 pasuje... Reszta jakos niemrawo podchodzi do spotkania wiec pewnie my we dwie mozemy sie spotkac Aaa no i Zuzia Ja oczywiscie nawet na spotkanie tylko we trzy jestem chetna i to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2004 09.09.04, 14:25 Witam. Pogoda zupełnie nie nastraja do spacerów . Niby słońceświeci a jednak wietrznie okropnie i czas na rajtuzy. Które dziwnie teraz zaczeły Pietrka kuć i ściąga je sobie juz sam. Fionna czy u Was jeszcze jest ssany kciuk. Bo Piter niestety dalej doii, Zawsze jak idzie spać no i jak śpi to też. Buuu ((( Edytko trzymamy kciuki za Oleńke. Mamy nadzieje i głeboko w to wierzymy że wszystko bedzie OK. Troche wolniej ale wszystko kiedyś załapie- napewno . Wiecej optymizmu moja kochana ) Też podobnie mieliśmy z ta różnicą, że neurolog wpore odkrył to obniżone napiecie. No i nie było ono takie znaczne. Dziewczyny a może skoro tak co niektórym sie zmobilizować do pisania spróbujemy na nowym wątku Tygrynia naszego Sama Śmietanka. Tyle że ostatno nikt tam nie zagląda buuu(( Urwanie głowy chyba mają ostatnio wszyscy dlatego nasz wątek coraz bardziej spada. A pamyśleć że jeszcze niedawno byliśmy wiecznie na górze) No to mam nadzieje że za chwilke zaczniemy kolejna setke Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2004 09.09.04, 14:57 no i przebrnęłyśmy przez tą setke Fringilla: ciasta jjem pochłaniam i nie mam pojęcia jak to się ma do niełączenia białek i węglowodanów ale fakt faktem waga leci odkąd nie jjem kanapek i ziemniaków z mięsem Ja niestety nie dam rady 12 (( Fionna i co z basenem będziecie gdzieś chodzić, i co z napięciem Bruniastego? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2004 09.09.04, 21:20 Hej Kobiety! Co do diety, to nie stosuję żadnej jeśli chodzi o jedzenie, chyba że niejedzenie kolacji można nazwać dietą, a poza tym chyba tylko stresująca praca daje duże efekty jeśli chodzi o utratę wagi. Nie wiem dokładnie ile kilo mi spadło, bo nawet nie mam czasu tak na dobrą sprawę się zważyć, ale po rzeczach widzę, że jest ok. A moja praca jest dość stresująca i zaczyna się prawdziwy ruch w kancelarii, muszę zostawać w pracy po godzinach (niedługo Jagoda i mój mąż zapomną jak wyglądam). Podejrzewam, że jeszcze troszkę a w ogóle zleci mi kilka kilo "moje marzenie może się ziści" - we wtorek zaczynamy przeprowadzkę... Trzymam kciuki za Oleńkę, oby jak najszybciej zaczęła chodzić, pozdrawiamy wszystkie e-mamy, chciałybyśmy się z Wami spotkać, ale do Wawki, ani nad morze od nas nie jest bliziutko. Może kiedyś... Buziaki, pozdrowionka, Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2004 10.09.04, 18:47 Hej, Dobrze, że już nowa setka, łatwiej będzie się otwierać. Na początek newsy z życia Bruniastego - od poniedziałku młody chodzi do żłobka. W ogóle nie płacze przy odprowadzaniu (przez pierwsze 2 dni), trzeciego dnia, gdy go ciocia wzięła na ręce to zrobił podkówkę i chciał do mnie na rączkie, ale ciocia kazała mi się "zmywać". Potem podobno nie płakał, bawi się, rozmawia, ciągle się uśmiecha. Jest chyba ulubieńcem cioć - znacie urok Bruniastego ) W pierwszy dzień w ogóle nie jadł i nie pił, ale potem było już lepiej, zjadał nawet zupkę. Chyba trafiliśmy do super żłobka - ciocie specjalnie miksują mu zupki, ścierają jabłuszko itd, żeby coś zjadł. Pytały się o ćwiczenia, bo chcą z nim ćwiczyć. Tylko jest trochę daleko, ale chyba nie będziemy się przenosić. Niestety wczoraj młody miał w żłobku temperaturę, katar, trochę kaszlał i dziś został w domu. Mam nadzieję, że do poniedziałku mu się polepszy. Jeśli chodzi o ssanie kciuka - chyba już nie ssie, czasami tylko, jak się przebudzi w nocy, to go szuka, ale ostatnio zdarzyło mu się to z miesiąc temu. Przed spaniem już nie używa (teraz przed snem "skubie" rękawy dla odmiany). Edyto - napięcie się trochę poprawiło, ale nadal obniżone. Teraz dużo ćwiczymy w klęku, żeby wzmocnić miednicę. No i oczywiście wstawanie i likwidacja tzw. przeprostów. Na basen jeszcze nie dzwoniłam, ten tydzień był trochę zakręcony, młody zaczął żłobek, miałby chyba za dużo wrażeń naraz. No i teraz to przeziębienie... Ta dieta, którą opisywała Edyta jest chyba podobna do Diamondów - polega ona na niełączeniu węglowodanów z białkami (np. jemy mięso z warzywami, albo ziemniaki z warzywami), do południa je się tylko owoce. Dla mnie najlepsza jest "lodówka" - trochę podobna do Diamondów, je się dużo białka i warzyw, zero owoców i 2 dni lodowe w tygodniu. Da sie przeżyć. Łatwiej jest mi obejść się bez słodyczy niż chleba. Odkryłam ostatnio fajny sklep z pieczywem (prawie samym) koło Raszyńskiej - pyszne bułeczki bakaliowe z sezamem i rodzynkami....Nie wierzę, że chleb i ziemniaki są bardziej tuczące od ciasta, zapewne podobny efekt byłby, gdybyś nie jadła słodyczy, a zamiast nich chlebek (oczywiście w rozsądnych ilościach) ) Jedno wiem na pewno - "13" nie dla mnie - po tygodniu mój mózg przestał funkcjonować. Mam jeszcze sprawę do Jonquille - czy możesz polecić jakąś stronkę w necie do nauki francuskiego (szczególnie zależy mi na wymowie??? Na razie jest dość zabawnie, przez całe zajęcia byliśmy święcie przekonani, że travailler znaczy jechać i tylko prowadząca budowała jakieś "dziwne zdania". Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2004 10.09.04, 22:01 Widzę że dużo mówicie o odchudzaniu-ja zabieram się do 13 ale tak mi jakoś schodzi i boję się trochę(bo ponoć w 3,4 dniu robi sie słabo)jak zacznę to dam znać.U mnie dzieci chore ale na szczęście obeszło się bez antybiotyku. Podniosłam troche wątek? Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2004 10.09.04, 22:39 Dziewczyny, ja krótko tylko w sprawie warszawskiego spotkania, które nie odbędzie się najwyrażniej z braku chetnych. Czy ktoś reflektuje na nastepny weekend? Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2004 11.09.04, 10:50 mnie przyszly tydzien na spotkanie zdecydowanie bardziej pasuje. Jutro idziemy na slub i przyjecie, tak dziwnie w niedziele. U nas juz powiedzmy, ze jest standardowo, mlody mezczyzna przekroczyl 5 kg, zostal przyciety - ze wzgledu na ciemieniuche. Daniel robi sie kontaktowy i z dnia na dzien kocham go bardziej. Nocki przesypia ladnie, budzi sie 2-3 razy na jedzenie i spi okolo 12 godzin, nie narzekam. Nadia chetnie sie przytula i daje buzi dzidzi. Natomista Nadia z dnia na dzien mowi wiecej i powtarza za nami trudne slowa, jak nie potrafi powtorzyc mowi przekonujaco taaaaa. Znowu nie chce jesc, chyba atakuja zeby, bo na widok fotelika dostaje histerii. Wczoraj w Ikea tez tarzala sie po podlodze, bo nie chcialam jej niesc na rekach, wywolujac zdziwienie i smiech wsrod kupujacych. Sil nabierala jak znikalam z pola widzenia, jak mnie znow widziala histeria znow sie nasilala wrrr wrr. Kiedys jak widzialam taki rozwrzeszczane dzieci w sklepach, to az mnie holera brala, teraz juz wiem, ze klaps nie pomoze a tylko rozwscieczy, coz taki okres trzeba to przejsc ))) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2004 11.09.04, 22:24 Witam mi pasuje i przyszly tydzien, nie ma problemu... Jak czytam te wasze posty o odchudzaniu to przypominam sobie, ze mialam zaczac cwiczyc Nie w celu schudniecia, bo nie mam za bardzo z czego chudnac, ale w celu naprawy miesni brzucha, ktore chyba zanikly i tak sobie obiecuje, ze zaczne cwiczyc... i nic mi z tego nie wychodzi Ale juz, od tego poniedzialku biore sie za cwiczenia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2004 12.09.04, 20:19 WITAM!!!! Monique76 ja też szukam swoich mięśni brzucha... Miałam robić brzuszki na urlopie, ale tak mnie coś w brzuchu kłuło, że skorzystałam z porady "fachowca" (czyt. lekarza). Coś mi się podobno naderwało od noszenia małej na jednym boku, a wiem doskonale, że nie należy cały czas nosić na jednym, ale cóż... Lena zatem w razie potrzeby przebywała na rączkach tatusiowych. Brzuszki zaczynam od poniedziałku Na urlopie było "strasznie nudno", czyli tak jak chciałam, bez żadnego pośpiechu, codziennie plaża, słońce, plac zabaw, kawa, pogaduszki z mężem... zabytki zostały z tyłu..., Lena była naszym przewodnikiem. Raz Lena z plaży poszła z tatą na lody, ja zostałam sama z tym słońcem na cichej, małej plaży, a obok starszy pan, starszej pani czytał książkę po francusku, a mnie się tak podoba francuski... ech Lena coraz bardziej samodzielna, taka "Zosia-samosia", chyba też wychodzą jej zęby trójki bo strasznie się ślini i masuje sobie palcami dziąsła. Nocnik na razie się kurzy, a ja jakoś nie mogę się zmobilizować do jej nauki. Fringilla ja też ma bzika na punkcie ciast, mój mąż gada jak zaglądam do każdej cukierni, żeby obejrzeć chociaż jakie mają ciastka. Może masz swoje jakieś ulubione i podzielisz się przepisem? Pozdrawiamy ciepło, choć w Ljubljanie też zaczyna się jesień... Jowita i Lena (16.02.03r.) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2004 13.09.04, 11:19 Witam Panie! No to ja też się dołączam do Was i od dziś ćwiczę brzuszki... bo dziś poniedziałek i ja także tak właśnie zaczynam odchudzanie od poniedziałku. Jagoda jest niedobra, okropna, ale być może dlatego, że wychodzą jej kolejne dwie piątki, jakie zdziwienie było ostatnio gdy zauważyłam dwie pierwsze, nawet nie wiem kiedy jej wyszły, ale to może tłumaczyć niesamowicie histeryczne zachowanie Jagody. Ponadto ostatnio złapała katar i w nocy muszę ją zabierać do łóżka, dziś o 4.30 wołała niećko, tak długo, aż obudziła mnie i męża, ja najpierw myślałam, że coś jej się śni, bo o tej porze nigdy nie pije mleka. W końcu zrobiłam jej to mleko, a ona w płacz, że chce picie... zgłupiała czy co? Oczywiście nie zrobiłam jej tego picia, a ona leżała obok obrażona z butlą mleka w ręku i dopiero po ok. 10 minutach je wypiła. Stwierdziłam, że nie będę spełniać wszystkich zachcianek mojej córki, tym bardziej o tej porze, ciekawe czy będzie na przyszłość pamiętać, że nie należy tak szybko zmieniać zdania... :0 Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2004 13.09.04, 13:00 Myślałam, że dziś się nasze forum nie otworzy - siedzę w domu uziemiona, bo młody jest lekko przeziębiony. Byliśmy dziś u lekarza i chyba już jest lepiej, nie ma gorączki, z nosa cieknie niestety, od czasu do czasu kaszlnie (jak mu za przeproszeniem smarki wpadną do gardła brrr). Kiedy on się nauczy wydmuchiwać nos? Na razie miał ubaw, jak ja to robiłam, a sam nie pozwala sobie dotykać okolic nosa, choć gile wiszą do pasa.... Barzdo apetyczne widoki. Pani doktor (okazało się, że ona była w żłobku) powiedziała, że gdyby nie znała młodego, to by myślała, że on jest stary żłobkowicz, bo inne dzieci były smutne, płakały, nie dawały się dotknąć itd., a Bruner zachwywał się, jakby tam był od urodzenia. Mam nadzieje, że jutro będzie lepiej i od środy pójdziemy do żłoba. Wkurzyłam się, bo mi dziś przepadł francuski (jestem na razie na etapie zapału neofity), angielski i aerobik. A - od paru dni młody ma straszny ślinotok - nie wiem , czy to z powodu przeziębienia??? czy może jakieś kolejne ząbki??? Co do ćwiczeń - raz w tygodniu mamy w ramach studiów aerobik, trochę to mało, ale kupiłam książkę z ćwiczeniami Pilatesa - nie mam czasu, żeby zacząć. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2004 13.09.04, 15:01 Ja tez zainwestowalam w Pilatesa, kupila kasiazke i plyte z cwiczeniami, juz nie moge sie doczekac kiedy przyjdzie. Kupilam rowniez urzadzenie do masazu, ponoc bedzie jutro. Zeby sie zmotywowac do dzialania zrobilam sobie grafik i codziennie zaznaczam, czy dana rzecz wykonalam czy nie. Jak mam taki bat nad glowa lepiej mi sie pracuje, ogolnie w zyciu mam tak, ze im wiecej roboty, tym lepiej jestem zorganizowana i bardzie efektywna. Bo jak mam za duzo czasu to gdzies mi on przeplywa. Dzis do zrobienia mam cwiczenia na piersi, kremiki, piling i spacer godzinny)))))))))))))) Brzuszki a razie odpuscilam, bo czuje, ze za wczenie, ale za miesiac powinnam wystartowac, a w domu mam laweczke. Az milo, zwlaszcza, ze juz sa pierwsze efekty.. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2004 13.09.04, 23:00 Och, Kinga podziwiam cie, zwlaszcza ze wiem, że jak coś sobie postanowisz, to jakby już było zrobione Ja zapału mam zawsze wiele i na zapale się zwykle kończy. Juz nawet nie robię żadnych postanowień, bo wiem, że i tak nic z tego nie będzie. Ćwiczenia w moim przypadku tylko na zajęciach i w grupie, nawet nie kupuję zadnych ksiązek ani kaset, bo nie ma to sensu, a stary to by mnie chyba zabił śmiechem. Na razie nie bardzo mam możliwość, żeby się gdzieś zapisać, ale nie tracę nadziei, ze w końcu się uda. W tym roku nawet wyjątkowo mało jeździłam na rowerze, nie powiem, Zuziu, czyja to wina Cóż może w końcu nadejdzie taki moment, że z ciast przerzucimy się na sałatki, hehe, marzenia. A propos ciast Jowa, kiedyś na forum "Sama Smietanka" założyłśmy wątek z przepisami na łakocie, musze tam dopisać kilka swoich specjalności, co i wam polecam. Oto link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=20301&w=12922376&v=2&s=0 Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla poprawiony link 13.09.04, 23:16 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20301&w=12922376&a=15744984 Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 odchudzanko... 14.09.04, 07:59 A ja wczoraj obiecałam sobie, że poćwiczę a dziś wiem, że to były marne szanse. Jagoda chora, dziś odbieram klucze od mieszkania, na dobrą sprawę troszkę ruchu będzie przy przeprowadzce, nie mam czasu na nic więcej. Nawet na większe i dłuższe posty. Pa, na razie Agata i Jagoda Acha, miałam zapytać. Jakie najśmieszniejsze słówko udało się stworzyć waszym szkrabom? Jagoda na mleczko mówi niećko, małpa to ampła, a na grzebień - po prostu czeszek... to słówko sama wymyśliła. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: odchudzanko... 14.09.04, 09:43 Agata nie ma co sie zachwycac, u mnie to zycie zmusilo. W styczniu wracam do pracy a tu wszystko za male, musze zrzucic co najmniej 1 rozmiar, zeby nie chodzic w jednych spodniach. No chyba, ze KARMI doceni moja kreatywnosc i postanowi dac mi 10 000pln na zakupy oh oh jak bym chciala... Z rzeczy smiesznych, na weselu z ostatniej soboty moj maz, ktory nie byl pijany, zalozyl Nadii pieluche Daniela i spodnie tyl na przod. Ze spodniami sie nie zorientowal, no coz typowy facet. Jesli chodzi o pieluche twierdzil, ze rzeczywiscie byla ciasna, ale mu sie udalo dopiac!!!???!!!. Dobrze, ze Daniel jest na dwojkach... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: odchudzanko... 14.09.04, 09:46 ach zapomnialam dodac, ze wrzucilam kilka fotek mlodego na zobaczcie Odpowiedz Link Zgłoś
natala31 Re: odchudzanko... 14.09.04, 12:29 To, ja Agata vel Fringilla, pod nickiem mojej córki. Och, jak ja marzę, żeby zrzucić jeden rozmiar i żeby wszystkie moje spodnie spadały mi z tyłka. A tymczasem na sapacerze z Wookiem znowu nie oprłam się pokusie w cukierni. Ech, zero silnej woli Jak tam chęci na spotkanie weekedowe? Jak znam rozkład zajęć Zuzi, lepsza byłaby niedziela, co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: odchudzanko...i spotkanko ;-) 14.09.04, 17:15 Mi niedziela pasuje... A zeby bylo zgodnie z tematem to mzoe to spotkanko na lodach w Malinowej?? ))) No wszystkie wtedy bedziemy sie odchudzac Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: odchudzanko...i spotkanko ;-) 14.09.04, 21:49 monique76 napisała: > Mi niedziela pasuje... A zeby bylo zgodnie z tematem to mzoe to spotkanko na > lodach w Malinowej?? ))) No wszystkie wtedy bedziemy sie odchudzac Monika, chyba żartujesz? Do Malinovej? Z naszymi ddzieciorami? Widać, że masz wyjątkowo spokojne dziecko. Już sami Wookie z Werką są w stanie roznieść ten lokal i zapewnić nam mase mocnych wrażeń. Och, takie są tam fejne kryształki w oknach, już widzę, jak Werka zrywa je jednym sparwanym ruchem. Ale sie uśmiałam, rany julek! W Malinovej to możemy spotkanie zakończyć, gdy potwory będą już na tyle zmęczone, że będą spokojnie siedzieć w wózkach, zwłaszcza zatkane lodami. Na miejsce proponuję w tej samej okolicy ogrodek przy Odyńca, tam nawet chyba coś otworzyli, może będzie gdzie usiąść i kawy się napić. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jaiza Re: Luty 2003 14.09.04, 12:31 Kochane kobitki, my „mamy starające się” mamy prośbę. Napiszcie jak poczęłyście swojego dzidziusia. Niektóre z nas starają się już rok i są bliskie obsesji jakiejś. Mamy więc do Was pytania: 1. Ile cykli starałyście się? 2. Jeśli wiecie to w którym (których dniach cyklu) Wam się to udało? 3. Czy przytulaliście się co dzień, co drugi dzień, czy może zachowywaliście post miesięczny? 4. Czy stosowaliście jakieś specjalne pozycje, zabiegi (np. lezenie z pupa do góry) itp.? Czekamy też na inne uwagi. Piszcie na forum W OCZEKIWANIU w wątku PRZEPIS NA DZIDZIUSIA. Z GÓRY WDZIĘCZNE- dziewczyny z wrześniowych starań Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 14.09.04, 22:17 Witam. Wstręcoich katar dopadł i nas. Na szczęście trwał tylko dwa dni i ja sie nagle pojawił tak nagle znikł. Co Wy wszystkie tak nagle z tym odchudzaniem i ćwiczeniami. Nie czytałam wątku pare dni ale chyba jakoś tak telepatycznie też zajmowałam sie tymi sprawami. Podzłam na siłownie.a właściwie na step. Zobaczymy jakie bedą efekty. Powiedzieli mi tam że jak mam zamiar cokolwiek w kwesti brzucha uzyskać to minimum dwa razy w tygodnu mam być. Ale musze sie zmobililzowac i chodzić bo w domu to mi sie samej nie chce ćwiczyć. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 15.09.04, 08:48 Ano, tak to już jest, że gdzie się kilka kobietek zejdzie tam prędzej czy później trzeba pogadać o odchudzanku, dietce itp. Ja wczoraj odebrałam klucze od mieszkanka, uff, nareszcie się doczekaliśmy. Tylko teraz wiem, ze czekają mnie ciężkie dni, jak tylko mój mąż skończy pracę, którą dorwał parę dni temu, zaczynamy wielkie remonty i przeprowadzkę, ale chyba nie prędzej niż w sobotę. Już sobie marzę jak urządzę pokoik Jagody, a jak kuchnię... no i w końcu będziemy sami. Co do katarku to nas też nie ominął, no i rzecz jasna Jagoda ma antybiotyk, wczoraj moja mama była z nią u lekarza, o dziwo nie płakała wcale, z czego bardzo się cieszę, przez ostatnie pół roku u lekarza Jagoda wyła jakby ją zażynali. Może jej minęło. Oby. Przez tę jej chorobę, nocki mam zarwane, bo nie może spać, dawno nie byłam taka zmęczona... Pozdrawiam Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 15.09.04, 11:15 My jestesmy przyziemieni, od niedzieli w domu hula wirus rota. Najpierw maz, potem Nadia i dzis mnie kreci, az sie boje jak sie skonczy, oby nie w szpitalu buu buu Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 17.09.04, 21:57 Witam. Taki ładnie sie cyferki ułożyły ze aż szkoda ruszac było ale sie przemogłam i pisze hehe. Agatko szczęściz życze w nowym mieszkanku. A nie wiem czy wiecie ale podobno nad dzwiami dorze jest powiesic pieniązek z dziurką taki jak jen czy pesso. Ma przyność szczęście i dostatek materialny. To jakaś zasada fenk -szui ( nawet nie wiem jak to sie pisze tak sie na tym znam ) Napisałam tak jak sie czyta i tyle. U nas wisi. Moja mama powiesiła sługo przedtem jak odeszła a ja jakos nie chce tego ściągać. MAjąc ją ciagle w myślach. I chyba cos w niej magicznego jest bo c=szcżęscia troche mamy a iz kasą nienajgorzej. Tfu Tfu odpukać trzy razy w niemalowane i plunąc przez lewe ramie. Tak jakoś mi sie zebrało na wspominki. A nie zaczynam od najważ niejszej sprawy Kupiłam gdzieś trzy tygodnie temu Krecika w Rodzicach na DVD i od tego czasu mam spokuj z jedzieniem Piotrkowym. Wiem ze to mało wychowawcze ale efekt zamierzony daje a to najwazniejsze. Wcina wszystko przy bajce i to takie michy że aż mi dziwnie. Oby jak najdużej. Piszcie dziewczyny Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 18.09.04, 19:09 Witamy, U nas niestety choroby szaleją - młody dalej "smarkaty". Był w żłobku w środę i w czwartek, ale był jakiś taki osowiały. Balismy się, że wykluje się z tego coś poważniejszego, więc w piątek został z tatusiem (też przeziębionym zresztą). Gorączki nie ma, tylko katar i kichanie - po każdym kichnięciu glut do ziemi. Trochę kaszle, ale to raczej jak mu coś "fajnego" wpadnie z nosa do gardzioła. Daję mu tylko witaminę C, wapno, syrop z cebuli i miksturę (sok z malin, sok z aronii i miód). I nacieram go taką niemiecką maścią. Gdyby nie choróbska, to w żłobku byłoby całkiem fajnie, Bruno zjada całkiem sporo, nie płacze, śpi (co prawda w innych godzinach niż powinien i potem budzi inne dzieci). No i oczywiście przez choroby młodego nici z basenu. Jak ja bym chciała mieć swoje mieszkanie.... Niestety - nawet dziś nie zagrałam w totolotka. A mnie nadal fascynuje francuski - właśnie się dowiedziałam, że kompter to ... l'ordinateur. No comments... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 18.09.04, 22:35 fionna napisała: A mnie nadal fascynuje francuski - właśnie się dowiedziałam, że > kompter to ... l'ordinateur. No comments... Tak, Francuzi ze swoją dbałością o czystość języka... C'est ridicule! Kurujcie się, dziewczyny i chłopaki, bo coś nie możemy się spotkać, kończy się ładna pogoda i znowu będziemy skazane na spotkania w zamknietych pomieszczeniach i związane z tym stresy, ewentualnie również koszty (na pokrycie zniszczeń)... Podr. A Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 20.09.04, 00:13 Witam! A my od czwartku bez smoka............... Zasugerowałam Lenie rano w czwartek żeby nie brała już tego smoka do buzi bo jest beee, a ona z werwą wzięła nim cisnęła do śmietnika, a że nauczona, że ze śmietnika już się nie wyciąga to na myśl o dydusiu mówi: beee. Trwamy tak do dzisiaj, mam nadzieję na zawsze. Z tym wydarzeniem nastały również pewne zmiany, Lena nie zaśnie w dzień, chyba że jest baaaardzo zmęczona, albo jedzie w samochodzie. Jest też bardziej marudna przy wieczornym zasypianiu. Wczoraj spędziliśmy prawie cały dzień na placu zabaw, dzisiaj również, tylko rano wstanie i mówi: dzieci i pokazuje na okno, żadnego placu zabaw z dziećmi nie ominie, nie powiem jaki mam za to w domu porządek , stosy do prasowania jeszcze po wczasach itp.itd. Ale placów zabaw jest tu mnóstwo, nie ma problemu, żeby iść z dzieckiem na kawę, bo kąciki dla dzieci w niektórych kawiarniach są takie jak przykładne pokoje dziecięce, ale jak ostatnio w Banku zobaczyłam kącik dla dzieci to byłam kolejny raz miło zaskoczona. W ogóle tutaj jakoś dla dzieci dużo się dzieje. W wakacje w każdy czwartek chodziłyśmy na darmowe przedstawienia teatralne, w roku szkolnym przedstawienia są odgrywane w sobotę i w niedzielę. W niedzielę na ulicy głównej (czyt. deptaku) są wyprzedawane różne rzeczy, taki pchli targ i stoją stoliki z farbami, kredkami, różnymi materiałami i dzieci sobie tworzą różne rzeczy, są opiekunki, nie wiem nawet kto to organizuje. Naprawdę jest sympatycznie Tym miłym akcentem pozdrawiamy serdecznie. Jowita i Lenka Dziewczyny czy możecie polecić jakieś jeździdło, takie do odpychania nogami. Dzięki z góry. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 20.09.04, 14:16 Witamy zasmarkani No i jesteśmy uziemieni (na tydzień). W weekend młody miał wysoką gorączkę (38,5), kaszle jak potępieniec. Dziś byliśmy u lekarza - płuca/oskrzela czyste, gardło wygląda nienajgorzej. Tylko skąd ta temperatura? Jak przez te parę dni nie spadnie, to się zastanowimy nad antybiotykiem (tak powiedziała lekarka). Jestem wkurzona, bo chciałabym na uczelnie .... wychodzi ze mnie stary kujon. Będę się uczyć francuskiego. Młody oprócz katarku i kaszlu jest w świetnym humorze (tylko wieczorem jest trochę marudny), apetyt ma całkiem niezły jak na niego (potrafi np. wrąbać cały słoik musu jabłkowego (300ml chyba) made by moja mama). Dobrze, że przywiozłam spory zapas jabłuszek. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 21.09.04, 14:32 Hej My już jesteśmy po chorobie, Jagoda jest po antybiotyku, na szczęście już w porządalu czego życzę Fionie i młodemu, Jestem pod wrażeniem, ze Lenka tak łatwo zrezygnowała ze smoka, nie z moją takie numery... płacz jest niesamowity, gdy tylko jej zabiorę dydka przed snem... dlatego jeszcze nie czas na pozbycie się tego narzędzia zbrodni... Dzięki aguska za porady, pieniążek powieszę, a co... w końcu wszystkiego trzeb a sie łapać, jak gotówka nie chce w inny sposób przychodzić to może feng shui?? pomoże... a mieszkanko i tak nie nasze, choć nie chcę już o tym myśleć, ważne że będziemy sami... OJOJOJ, francuski język jest cudowny, a ja nie mogę sobie darować, że tak łatwo go zapomniałam, przecież osiem lat temu zdawałam maturę z francuza, a w dodatku jeździłam na wakacje do Francji, aż tak źle nie było, żeby nie kontynuować nauki, byłam bliżej niż dalej. A teraz... może mnie najdzie zapał i zacznę znów się uczyć tego pięknego języka. Le francais est joli, ce vrait. Au revoir, Agata i Jagoda Jagódka tu, Jagódka tam... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 21.09.04, 19:21 Codzienne ćwiczenie brzuszków to nie dla mnie. A jak sobie postanowię jakieś tam odchudzania to jestem bardziej głodna. Dlatego zasięgnęłam informacji (tzn. mój mąż)w pobliskim centrum sportu i zapisałam się na aerobik. Jak czytam i słyszę, że ktoś schudł 10kg. to jestem na siebie wściekła, że ja nie moge zrzucić trzech. Smoczek chyba poszedł w niepamięć, ale zasypianie Leny - koszmar. Śpi już prawie, oczy zamknięte, ale trze je mocno bo może się jeszcze na chwilę otworzą, a jak nie chcą to jest płacz. Wtedy trzeba zmienić miejsce sypialni, na bardziej życiowe czyli duży pokój z włączonym telewizorem i kołysankami i po chwili Lena śpi, czasami musi jeszcze podreptać od taty do mamy. Jakie kulinarne upodobania mają Wasze pociechy? Moja Lena ku mojemu zaskoczeniu zajada sie oliwkami. Pozdrawiamy Jowita i Lena (16.02.03r) Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 22.09.04, 13:12 Cześć laski U nas nic nowego niestety patrząc pod kątem chodzenia Oli, miałam ostatnio znów doła z tego powodu ((( Od paździrnika będę uczyła się włoskiego i za 2 lata mam zamiar zdawać wgzamin ze służby cywilnej zobaczymy, zobaczymy..... Właże już w ciuch przedciążowe, choć to jeszcze nie ta waga jaka winna być, jakieś 6 kg jeszcze koniecznie musi mi spaść. Jak na razie pracy mnustwo, Oli katary się na szczęście nie czepiają, a od smoka też myślałam żeby ją oduczyć ale jak na razie to jedyna rzecz która uspokaja ją po ćwiczeniach. Dziś 1 dzień jesieni )) jak ja lubię ten okres, nie mogła bym żyć tam gdzie nie ma zmian pogody, ciągłe lato czy zima ..... nie nie nie. BUZIAKI Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 22.09.04, 15:33 Cześć Edytko!!! To znaczy chcesz zdawać na mianowanego? Mój mąz też ma taki zamiar (jak zda ezgamin z języka). Ja nie cierpię jesieni i zimy - dla mnie mogłyby być cały czas upały. Teraz jest wybitnie paskudnie, bo zimno, a koloryfery jeszcze nie grzeją. Ja jestem ostatnia zdrowa w rodzinie, na razie rozgrzewam się herbatką z rumem. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 22.09.04, 21:21 Witam. Zazdroszcze sukcesów z odstawiemniem smoczka. U nas sprawa trudniejsza bo kciuka przeciesz nie wyrzucimy do śmieci) A po za tym to Pietrucha był dzisiaj na zaległum szczepieniu i poprostu mało z butów nie wyskoczyłam. Po pierwsze w przychodzni zachowywał sie jakby był u siebie. Panią Doktor zaczepiał co normalnie nawet gdy do nas do domu przychodzi jak widzi to płacze. W przy zastrzyku nawet nie mruknoł. Co prawda zajełam go jakimis reklamami. Grzeczny był że ho ho. A i w miesiac przybrał 200g co normalnie sie nie zdarza. To chyba przez te bajki i obiady wpychane w trakcie ich oglądania. Pisałam o bajkach które Piotrek nałogowo zaczoł oglądać ale to mu mija. Więc chyba i zjedzienia nici szkoda Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 22.09.04, 23:43 Ja też lubię jesień, właśnie na spacerach zaczynamy zbierać z Leną kasztany, piękne są takie swieże... Dzisiaj byłam na aerobiku, prawie to samo jak chodziłam w Polsce, tylko średnia wieku w granicach 55lat, ale nic to. Po za tym bez zmian, o smoczku czasem się przypomni, ale szybko dziecko znajduje sobie zajęcie. Słyszałam różne przygody z odstawianiem od smoczka, dlatego też jestem pełna podziwu dla Leny. A to dla Oleńki na pocieszenie z lipcowego Dziecka: "przeciętny maluch stawia pierwsze kroki między 13 a 15 miesiącem życia, ale wiele dzieci zaczyna naukę później - czasem nawet przed drugimi urodzinami (...) nawet jeżeli dziecko późno uczy się chodzić, szybko nadrabia zaległości" Pozdrawiamy Jowita i Lena Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 24.09.04, 11:39 Dzięki wielkie Jowa )))) Fiona: tak na mianowanego ale dopiero za 2 lata teraz musze ogarnąć język. Czyż jesień nie jest piękna))) Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 24.09.04, 12:23 Jesień jeszcze ujdzie (tzw. złota), ale nie cierpie klimatów listopadowo - grudniowych, gdy jest szaro i smutno, już lepiej jak śnieg to przysypie. Dla mnie szczytem tolerancji jesienności są iralndzkie klimaty - nie za zimno, wilgotno, ale przynajmniej zielono. I na cerę dobrze robi. Młody już jest niby zdrowy, może iść do żłobka, ale pani doktor mnie pocieszyła, że na pewno zaraz coś złapie i tym razem nie obędzie sie bez antybiotyku. Cieszę się, że wracam na uczelnie, mam nadzieję, że szybko nadrobię zaległości. Już mnie trafiało to siedzenie w domu. Zaraz jedziemy na rehabilitację z młodym, ostatnio prawie wcale nie ćwiczył, bo albo spał, albo kaszlał i nos zapchany. Mam nadzieję, że w końcu ruszymy z tym basenem. Edyta - nawet nie wiedziałam, że mamy tyle wspólnego, musimy pogadać na privie. Ja się jeszcze chciałam zapytać, gdzie jest Zuzia i Tygrys? Daaawno ich nie widziałam (wirtualnie oczywiście), a spotkanie ze względu na warunki klimatyczno-chorobowe trudno będzie przeprowadzić. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 24.09.04, 12:53 Witam po dłuuugiej przerwie! Fiona jak miło,że zapytałaś Akurat siadłam na sekundke żeby skrobnąć że żyję i przeczytałam-jak miło Otóż u mnie już po remoncie,przeprowadzce i tylko rozpakowywanie zostało no i kupno mebli hehe( chwilowo odroczone z powodów oczywistych) Mieszkamy więc w super odnowionych i przestronnych wnętrzach Przy kompie siedzę na podłodze na kocu a sprzęt stoi na drewnianym stoliku od wysokiego krzesłka WerkiZa to mam już stałe łącze i będę sie częściej pojawiać jak sie tylko obrobię! Sama Młoda przeprowadzkę zniosła świetnie-wszelkie obawy czy nie będzie sie mylić w nocy itp okazały sie bezpodstawne.Przejrzałam pobieżnie posty(no za dużo to ich nie ma niestety) i widzę,że nie tylko ja sie urzadzam na nowym To fajnie,że sie coś dzieje NA razie spadam potem będzie coś wiecej Papa Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 24.09.04, 14:55 ja wpadłam tylko na chwilkę... urwanie głowy mam z tą przeprowadzką, właściwie to ani do kuchni ani do łazienki nie mam żadnych mebli lub półek, a tymczasem mąż mój ukochany dziś wywozi wszystko do nowego lokum, łącznie z łóżkiem i łóżeczkiem, czyli że już dzisiejszą nockę spędzimy na swoim. Zuza, ja nie daję rady, a jak ty sobie poradziłaś z przeprowadzką. Mhm, może bym dawała radę gdyby nie fakt, iż nie mam również np pralki, a nawet lodówki /ta kupuje się pod koniec miesiąca.../, pranie ręczne mnie przeraża, ale w końcu się wyprowadzę na s w o j e... i to jest w tym wszystkim n a j p i ę k n i e j s z e... w końcu będę mogła robić sobie co tylko mi się zachce, będę mogła w weekendy wstawać o której sobie chcę, a jak Jagoda obudzi wcześniej to chociaż poleżeć w wyrku nawet do południa, a nie tak jak powie mama - w sobotę czas na sprzątanie od samego rana i nie ma spania, w końcu będę mogła sobie... np. włączyć wszystkie światła w każdym pomieszczeniu, komputer, telewizor /szczegół, że nie mam/, radio i do tego wlać całą wannę wody do kąpania i siedzieć w niej godzinami... latać na golasa po mieszkaniu i Bóg wie co jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 24.09.04, 17:02 Hehe - przeprowadzki to moja specjalność. W ciągu 3 lat przeprowadzalam sie 5 razy. Po ostatniej przeprowadzce siedzimy w jednym miejscu juz prawie 2 lata. I zauważyłam, że z każdą przeprowadzką przybywa nam "śmieci". Do następnej będziemy potrzebowali tira chyba. Ja już nie wyobrażam sobie życia z rodzicami (nie mówiąc o teściach) - od 11 lat mieszkam sobie samodzielnie - nie ma to jak spanie w soboty do oporu, bałagan, do którego nikt mi się nie wtrąca. Ja uwielbiam takie puste mieszkania po remoncie, kiedy obiecuje sobie go nie zagracić, a potem zbierają się te kartony. U nas przez rok ponad za stolik pod komputer służył karton wypełniony zimowymi (lub letnimi) rzeczami. Nadal nie mamy kanapy, stołu itd. Szafy dostaliśmy od znajomych, więc trochę zmniejszyła nam się liczba kartonów. Mam nadzieję, że jak Zuzia już się "odgruzowała" z tego remontu to nam wątek odżyje - ja niestety (stety) wracam od poniedziałku do szkoły, więc zapewne będe wpadać tylko wieczorem, albo w weekend. To jest horror dla mnie (typowej sowy ) wstawać rano o 6, szykować młodego, odwozić go do żłoba i potem na zajęcia/do pracy. Wieczorem jestem padnięta, o 22 ląduje grzecznie w łóżeczku. A będzie coraz gorzej, bo o 6 rano już ciemno. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 24.09.04, 21:35 Jak miło poczytać, już się za Wami stęskniłam strasznie, a do internetu mam trudny dostęp, dlatego tak mało się ostatnio odzywam ( jak niestety większość mam((). U nas wszystko ok, jutro kupujemy w końcu kompa i wyrzucam mojego 8- letniego żęcha, podłaczam internet i będe mogła być na bieżąco. Marysia rośnie jak na drożdżach, znowu czeka nas wymiana garderoby, a zimowe rzeczy są takie potwornie drogie. Ale trzeba panne porządnie ubrać)) Gada jak najęta, od rana do wieczora, codziennie przybywają nowe slowa. Hitem ostatnich tygodni są "bajdy" czyli bajki i to ciągle te same - najlepiej o Czerwonym Kapturku ( w wersji mocno skróconej) .Jak przechodzimy do fragmentu: Babciu, a dlaczego masz takie wielkie oczy, Marysia juz wydaje piski i czeka, aż wilk ją zje. I czytamy naokrągło wierszyki z księgi poezji polskiej - w której jest ich z siedemdziesiąt, ale Marysia chce tylko cztery ulubione - i to po dziesięc razy dziennie. Moge je wyrecytowac obudzona o trzeciej nad ranem. Zimno się robi i nie można robić "babo, babo" w piaskownicy, czego moja córka absolutnie nie akceptuje i walczymy przed każdą napotkaną pisakownicą, żeby do niej nie właziła i nie siadała w zimnym piachu. tak jak Lenka, protestuje przy popołudniowym spaniu i usypianie jej jest mękką, ale mimo to robię to, bo to jest jedyny dla mnie czas w ciągu dnia. Z resztą jak mała już zaśnie to potrafi spać i trzy godziny więc sen jest jej potrzebny. A jak Wasze maluchy ze spaniem w dzień? Ja dostałam fajną pracę w szkole językowej. Uczę trzy razy w tygoniu raniutko - od 7 i o dziesiątej już jestem w domu. Mąż zostaje rano z małą bo do pracy może wyjść kiedy chce. nie musze ciągać mamy, trochę kasy zawsze wpadnie no i coś robię)) Mam kontakt z językiem i z ludźmi . Odżyłam, bo chociaż bardzo sobie cenię, że mogę być z Marysią , nie szukać rozwiązań typu niania i złóbek, to jednak brakowało mi pracy po zwolnieniu się z toksycznej firmy zwanej uniwersytetm. Kończę, mam nadzieję, że do zakupu kompa jutro dojdzie i będe odzywac się częściej. Pozdorwionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 25.09.04, 00:07 No coś się ruszyło, aż miło... A my z mężem mamy od wczoraj "wielkie" głowy - burza mózgów odchodzi po prostu. Padło pytanie, czy zostajemy w Słowenii czy wracamy do Polski? Jak mieszkaliśmy w Polsce to bywało, że mówiliśmy: żeby się tylko stąd wyrwać. A jak mamy możliwość to się zastanawiamy Jak któraś mama ma jakieś swoje przemyślenia w związku z wyrwaniem się z Polski to bardzo proszę. A reszta po staremu. Dzisiaj prawie cały dzień w domu nie licząc supermarketu wieczorem, pada deszcz. Lena pięknie zasnęła po południu przed filmem ze sobą w roli głównej, nie wiem o co chodzi, ale ona lubi siebie oglądać. Późnym wieczorem jak już się wyszalała po kąpieli, wzięła mnie za rękę, zawołała tatę (wszyscy muszą być w komplecie)i zasnęła, O!!! zapytam: Czy Wasze dzieci skaczą "jak piłeczki"?? obie nogi złączone Pozdrawiamy Jowita i Lena (16.02.03r.) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 26.09.04, 21:33 Witam starsznie dlugo sie nie odzywalam, ale dopada mnie jesienno zimowa depresja i nie chce wszystkim wokol psuc humoru U nas wszystko ok Mala smarcze prawie caly czas, ale i tak chodzi do zlobka. Po kuracji eurespalem widze ze katar przechodzi, ale od jutra znow zlobek wiec pewnie i nowy katar sie przyplata... W zwiazku z tym, ze jest do nie do unikniecia, to wcale sie tym katarem nie przejmuje Szczegolnie ze na katarze sie - jak do tej pory - konczy. Dominika zaczyna coraz wiecej mowic - czytaj, buty, kurtka (nooo tu to sie domyslamy, ze o kurtke chodzi), buty, no i sama... wszytko sama - wchodzenie po schodach, zakladanie skarpetek, zakladanie butow itd.. Co do wyjazdow z kraju - gdybym miala taka mozliwosc to bym sie nie zastanawiala nawet pol minuty... Powaznie rozwazamy probe wyjazdu za rok, jak maz wreszcie skonczy studia. Problem jest tylko taki, ze on to wyjedzie do pracy, bo z jego zawodem prace znajdzie. A ja niestety pracy w zawodzie nie znajde nigdzie poza Polska. No i jezeli bysmy wyjechali to u mnie laczy sie to z przerwa w pracy w branzy... Dlatego tez zaczelam sie zastanawiac nad szybkim zdobyciem jakis kwalifikacji zawodowych, ktore gdzies tam poza Polska tez by mialy ręce i nogi... Ale jak na razie to sfera marzen i pomyslow, glownie ze wzgledu na notoryczny brak kasy Edyta - wloskiego w 2 lata spokojnie sie nauczysz. Ja po 4 latach nauki w liceum (2 razy w tygodniu po 2 godz. lekcyjne) znalam wloski na poziomie zaawansowanym... Wiec w dwa lata intensywnej nauki spokojnie jezyk opanujesz.. Mam nadzieje, ze jednak sie jakos niedlugo spotkamy... takie spotkanie wyciaga mnie z mega dolka Aaa i jeszcze chcialam sie zapytac gdzie sie Anita podziala?? Bo Zuzia juz sie odezwala A o Tygrysa juz sie tu pytali Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 27.09.04, 09:05 A ja już jestem po przeprowadzce, oczywiście nie zdążyłam poukładać wszystkich rzeczy, na razie w domu jest pełno kartonów. Fionna podsunęła mi świetny pomysł z tym kartonem wypełnionym rzeczami pod telewizor, nie mam szafki więc chyba ten problem się rozwiązał. Co najgorsze to jeszcze nie mam kuchni, tak więc pojadamy u jednych i drugich rodziców... Jagoda zaczęła odczuwać brak rodziców i ten ciągły pośpiech do usypiania woła mnie i Tomka, tuli się do nas i widać, że tęskni. Wciąż powtarza, kocham cie mamo, kocham cie tato. Wczoraj spała pierwszy raz w nowym mieszkanku, wspaniale przespała całą noc w swoim pokoju, nawet się nie zbudziła. Cieszy się, że mieszkamy sami i wciąż powtarza: mieśkanko, nasie? mamy, taty i moje? Tak? Ale gdy rano sobie przypomniała o babci i usłyszała, że zaraz do niej pójdzie, to od razu zaczęła wołać: sibko, ubalamy się, do babci, mówie... Niesamowicie szybko wszystko chwyta, zaczyna mówić całymi zdaniami, a co najważniejsze to zaczyna pytać.. np. ostatnio dawała mi butelkę z mlekiem, a ja jej mówię, że nie piję mleczka, a ona na to: a co pijeś, wode? hejbatke? Pozdrowionka Agata i Jagoda Jagódka tu, Jagódka tam... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 29.09.04, 11:10 Witam laski Co do tematu przeprowadzek to żeby nie zapeszać - jeśli wszystko się uda to za rok wyprowadzamy się do Raszyna do domu z podwórkiem!!!!!!!!!!! Moja lala będzie miała duży trawnik do biegania - bo mam nadzieje że już będzie biegała Wczoraj byłam z nią w Fundacji "Krasna" - lalka będzie tam rehabilitowana przez specjalistów do tego będzie miała laserowe pobudzanie mięśni - jak ja popatrzyłam wczoraj na dzieciaczki które tam chodzą to płakać mi się chciało - i przeszło mi użalanie się nad tym co nas spotkało. Fionna - poniewaz pracuje w administracji państwowej - ale to śmiesznie brzmi- to niejako jestm zmuszona do zdawania egzaminu na mianowanego, znaczy nikt mi nie każe ale zawsze to lepiej mieć niż nie a podchodząc do egzaminu nic nie trace. U nas było wczoraj małe spięcie z siostrą męża - o dzieci rzecz jasna - jej starsza o 2,5 tyg. córka to mały agresor, ciągle tłucze i Ole i swojego brata - a że ja powiedziałam co myślę na ten temat od słowa do słowa..... Czuje że to teraz będzie temat Nr 1 w rodzinie, tym bardziej że nie uniknione sa te kontakty Życzę miłego mieszkania na swoim, zdrowych dziecic jeszcze 3 m-ce i koniec roku jeszcze 5 i nasze szkraby kończą 2 lata - jak ten czas leci .... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 30.09.04, 09:48 My po tygodniowym odwyku od kompa, byl w naprawie, praktycznie w srodku wszystko nowe. Przynioslam jakies wirusy i wszystko nam padlo, za to teraz wszystko sprawnie i szybko, jak lubie. Nadia odrobila straty kilogramowe po wirusach i znowu zmienily jej sie upodobania kulinarne. Ukochane zupy sa be, za to wcina drugie dania, za ktorymi wyjatkowo nie przepadala. Ciekawe. Rozgaduje sie coraz wiecej i wogole jest rozkoszna i przytulinska. Dzidzia jest juz na porzadku dziennym, raz jest przytulany raz "torturowany". Daniel rosnie i cycoli. Tak mi czas szybko leci, ze musze zaczac myslec o przyuczaniu go do butelki. Za chwile - za 3,5 m-ca- wracam do pracy i znowu bedzie histeria. Choc tym razem jestem na prace nakrecona, u nas duze zmiany i potrzebuja sprawdzonych ludzi, lepszej wiadomosci od swojej szefowej uslyszec nie moglam. Piszecie o wyprowadzce, moj maz wielokrotnie powtarza, ze gdybysmy tylko mogli i postanowili to nie ma sprawy. Jego marzeniem jest Nowa Zelandia albo Australia, ja wolalabym gdzies blizej np. w poludniowej Europie. To sa ciezke decyzje, zwlaszcza jak ma sie dzieci, ale ja moglabym sie w miesiac spakowac. Najwazniejsza jest praca i z tym najtrudniej, status emigranta, ktory lapie co popadnie zdecydowanie mi nie odpowiada. Podszliwowac jezyk, moze jakis kurs i byloby fajnie. Temat wyjatkowo bliski, bo w bbc prime ogladamy z zafascynowaniem program get a new life. Wlasnie o ludziach z Anglii, ktorzy postanawiaja opuscic wyspy i wyjechac na stale. Telewizja ich filmuje ale cos za cos. Przez pierwszy miesiac ich utrzymuje i pomaga we wszystkim przy wyjezdzie, podroz, zakwaterowanie, praca, szkola dla dzieci, wszelkie papiery. Po miesiacu rodzinka decyduje czy wraca czy zostaje. Po takich pogramach az nam w srodku gra, ze i my bysmy tak mogli... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 30.09.04, 21:26 A u nas choroba w pelni... Dzis sie okazalo ze Dominika ma angine Czyli dwa tygodnie odwyku od zlobka lekka reka Ehhh... Ciekawa jestem ile schudnie przez ta chorobe bo znow nic nie je... wypija troche mleka, a poza tym nie je w zasadzie nic Ostatnio jak ja w zlobku wazyli to wyszlo ze jest najmniej wazacym dzieckiem w grupie (10 kg). A tak sie juz cieszylam, ze skonczyl sie katar, nabrala kolorkow itp... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003 30.09.04, 21:42 A Bruno już 4 dzień chodzi do żłobka (we wrześniu był AŻ 10 dni) po tygodniowej przerwie. Po chorobie też zapewne schudł (aż się boję go ważyć), jak ma 9 kilo, to jest sukces. Podobno w żłobku zjada całkie ładnie zupkę (dobre ciocie mu miksują!!), co dziwne, nie chce kaszki, ale zaczął pić. U nas w domu zimno, bo jeszcze nie zaczęli grzać (rzekomo większość mieszkańców jest przeciw grzaniu). Bruno śpi ubrany w rajtuzy, spodnie, kamizelkę z polaru, bo nie znosi być przykryty - jak się nie daj Boże zaplącze w kocyk, to dostaję wścieklizny. Nogi muszą być wolne - najczęściej się nimi nakrywa. Jak się cieszę, że tylko jeszcze jutro muszę wstać i zaczyna się weekend. Muszę kupić młodemu jakieś butki ocieplane - aż wstyd przyznać, jaki Bruno ma rozmiar - 19. Pochodziłam po sklepach i nic nie widziałam takiego malutkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 30.09.04, 21:46 Hej! Monika współczuję Wam bardzo-paskudna,bolesna choroba Życzę,żeby Młoda szybko wracała do zdrowia! Myślałyśmy o spotkaniu ale zdecydowanie trzeba przesunąć-aż wydobrzeje Ja wciąż na kartonach ale tak będzie przez najbliższe kilka miesięcy więc się przyzwyczajam,w sumie mniej mebli mniej kurzu Do szału mnie za to doprowadza mój ukochany,który zawsze miał manie czystości ale teraz przybrała już niepokojące rozmiary-wciąż sprząta każdą najmniejszą szklankę,pyłek kurzu itp. Jedyny plus,że nie robi tego tylko moimi rękami ale i tak po powrocie z pracy mógłby siąść na chwilę a nie rzucać sie do zlewu-czuję sie jakbym doprowadzała mieszkanie do totalnego zaniedbania Niestety ja mam dużego psa i przy braku dywanów,w które mogłyby sie wczepiać jego włosy odkurzać można kilka razy dziennie i tak zawsze coś zostanie No i Werka tez jest niezła-porządek przy niej to jakieś dwie minuty od wstania- potem wszędzie walają sie jakieś przedmioty,niestety niekoniecznie zabawki.To mistrzyni w bałaganieniu No właśnie-to mi przypomniąło,że czas wstać od kompa i odgruzować mieszkanie... Papa Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003 02.10.04, 22:32 witam po dluzszej przerwie, i tez tylko na chwile. Jak na razie jestemmy z mezem dosc czesto w rozjazdach i organizacyjnie wiecej obowiazkow spada na ta osobe, ktora akurat zostaje w domu wiec nie mam czasu siedziec przy kompie. Za tydzien jade na weekend do Polski, swietowac z psiapsiolkami nasze tegoroczne, 30 juz urodziny mam nadzieje, ze sie fajnie wybawimy z dala od codziennych klopotow, mezow (niemezow), dzieci, pracy, kredytow itp, itd. Fionna, nie wiem co moglabym Ci polecioc do wymowy francuskiej na necie, szukalam nawet przez ciekawosc, ale nic do mnie nie przemawia. Proponuje zaczac z kasetami (sa takie jak np: wymowa francuska) tylko wez takie bez dialogow, z sama wymowa (z praktyki wiem, ze dialogi szybciej sie nudza i dodatkowo czesto sa naprawde nierealne, niewiele Francuzow tak mowi na codzien). Postepy Jasia: kilka nowych slow (wszystko niestety po francusku), nocnika nadal nie jarzy (a my nie naciskamy glownie z powodu lenistwa), tata jest numerem 1, mama moze byc ewentualnie na drugiej pozycji (smuci mnie o troche, bo czytam czesto jak to dzieci sa przywiazane do mam a u mnie chwilowo na odwrot.. L ale mam nadzieje, ze to taki etap identyfikacji z rodzajem meskim i ze w pewnym momencie mu sie odmieni….). Co do wyjazdu za granice: mieszkam w Belgii, ale okolicznosci mojego wyjazdu byly troche inne (nie tyle za praca, co za mezem) niz podane przez Was. Jezeli mialabym podac jeden plus zycia za granica: zyje sie wygodniej i latwiej (bo jak sie ma dobra prace, to nie trzeba sie zbytnio zastanawiac nad tym, czy wystarczy na jedzenie, wynajem mieszkania, zabawki dla dziecka, stresu jest mniej z tego powodu). Do minusow nalezy to, ze trudno jest na poczatku nawiazac przyjaznie, brak jest rodziny, znajomych. Ja jednak namawiam kazdego, zeby sprobowal, nawet jezeli bylaby to przygoda tylko na kilka lat. Zawsze w sumie wychodzi sie na plus, nawet jesli nie finansowo to chociaz ma sie wrazenie jakiegos rozwoju, poszerzenia horyzontow, poznania siebie i zrewidowania swoich pogladow, przekonan. PS. swoja obecna prace w Belgii znalazlam sama, bez protekcji, odpowiada ona mojemu, polskiemu wyksztalceniu i naprawde moge potwierdzic, ze nasze umiejetnosci i wiadomosci zdobyte na polskich uczelniach niczym nie ustepuja tutejszym, wiec szanse na zdobycie normalnej pracy sa. Pozdrawiam Asia i Jasiu Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 03.10.04, 12:47 Cos pustki tu u nas straszne My sie kurujemy z anginy i jest w zasadzie coraz lepiej ale zeby nie było cudownie to wczoraj bylismy w szpitalu na konsulatacji... Dominika zaczela kulec na jedna nozke, sama ogranicza sobie chodzenie, jezeli juz chodzi to bardzo niepewnie i ciagnie noga I sie co chwila przewraca Wiem ze powiklaniem po grypie moze byc zapalenie stawu biodrowego wiec w te pedy pojechalismy do szpitala. Zrobili malej usg no i nic nie wyszlo niepokojacego. A ona jak kulala tak kuleje dalej Mamy przyjechac w poniedzialek na powtorne usg jezeli nadal bedzie kulec. No generalnie nerwowke mam niezla A co do przytulania sie do tatusiow... Dominika ostatnio tez preferowala tatusia... Ale teraz jak jestem w domu a ona jest chora to jednak mama wygrywa:- ) Tata sie nawet popatrzec na coreczke nie moze Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 03.10.04, 22:33 Hej. Współczuję wszystkim chorującym dzieciakom i mamom bo tak tydzień z maluchem nie wychodzić z domu to jest mabra. Można zwariować. Ja tez ostatni tydzień się nachorowałam, na szczęście sama, a nie Marysia. MIałam grypę żołądkową i na dodatek zapalenie strun głosowych, ale takie, że nie mogłam słowa powiedzieć. Koszmar. Musiałam oddac małą na jedną noc do babci, bo mąż wracał późno i nie miałam siły nawet jej podnieść tak się odwodniłam. Stwierdzam przy okazji, że jestem potworna, okropna matka kwoa, bo zrobiłam z faktu, że Marysia śpi u babi ( 2 raz w życiu) wielkie halo. Zamiast się relaksować , że mam spokój i moę pospać to dzwoniłam do mamy, czy mała nie tęskni. Mała oczywiście nie tęskniła bo u dziadków czuje się jak ryba w wodzie i wogóle nie ma żadnego problemu, ale ja mam jakąś barierę psychiczną. To chyba wynika z faktu, że sama była potwornym mamisynkiem i biorę na Marysię swoją miarę. Ryczałam na koloniach za mama do lat 15, i muszę się Wam przyznać, że zdarzało mi się płakać z tęsknity za domem nawet jak już się wyprowadziłam i zamieszkałam z Wojtkiem. On na mnie patrzył jak na ufoludka i miał niezły ubaw, że dwudziestokilkuletnia baba płacze za rodzicami. No i teraz mi się wydaje, że moje dziecko tez takie będzie. A wcale tego nie chcę, bo wiem jakie to straszne utrudnienie w życiu. Musze nad sobą popracować))))). Co do Marysi, to chyba, tak jak Lena Jowy zrezygnowała ze spania w dzień, bo od tygodnie strajk przy próbach położenia spać po południu. A wieczorem chodzi spać o tej samej porze co zawsze, buuuu. Ja sobie nie wyobrażam, że ona już nie będzie spała po południu. To była moja chwila relaksu, kawka, gazetka, a teraz kiedy mam net, to już wogóle. A poza tym mogłam ugotować obiad, czy ogarnąć chałupę bo przy moim małym egocentryku tociągle trudno coś zrobić dłużej niż 5 minut. U Was też tak jest - protesty ,kiedy rozmawiacie przez telefon, albo chcecie przejrzec magazyn, czy zerknąć w telewizor? Świata ma się kręcić wokół MArysi non stop))))). My już o pieluchach zapomniałayśmy prawie, zakładamy tylko na noc- przy wielkim płaczu, bo Marysia ich nienawidzi. Jaki plus w domowym budżecie. Ostatnio na tpie znowu książeczki i rysowanie oraz budowanie z tatusiem wież z klocków. I jak zawsze oglądanie albumów z sobą w roli głownej - u nas najlpesze lekarstywo na wszytkie smutki i złe humory. Szkoda, że nie mamy kamery. Może Marysia lubiłaby tak jak Lenka oglądac sie w telewizorku, a mama mogłaby się na przykład wykąpać bez wiernej asystentki - podglądacza, która nie dość, że podgląda to jeszcze komentuje z pokozywaniem: mamy pupa, mamy cycy,mamy nioń , mymy ojo ( oko) itd))). POzdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 03.10.04, 23:01 Heloł, witam ciepło w ten jesienny wieczór. Dziwna jestem, bo ja lubie jesień, nawet jak leje deszcz. Dopóki nie ma przymrozków i przeszywającego wietrzyska czuję sie wspaniale i tylko szkoda mi, że tak szybko ciemno sie robi... Wczoraj wracaliśmy z działki tak ok. 18 i było tak cudownie kolorowo, szpaler czerwono- zółtych drzew wzdłuż szosy, unosząca sie mgła i ten specyficzny zapach: jesiennego wieczoru. He, he, ja Basię doskonale rozumiem, jak Natala była mała też przeżywałam każdą jej noc poza domem. A w te wakacje była już na pierwszych koloniach, nie mówiąc juz o nocowaniu u koleżanek Teraz jak zostawiam dzieciaki z rodzicami bardziej martwie sie o rodziców. A właśnie w zeszłą sobotę młody spędził pierwszą noc poza domem. I nie powiem żebym tęskniła, taka ze mnie wyrodna matka. A mąż jak się usieszył Co najciekawsze Wookie też nie tęsknił. W ogóle on ma fioła na punkcie moich roziców, uwielbia ich, a mnie to bardzo cieszy, bo jako wyrodna matka chętnie się go pozbywam. Czasem potrzebuje odpoczynku od dzieci, czasem chce pobyc tylko z Natalą, ona bardzo jest spragniona takich chwil, bo choć świetnie się dogaduje z bratem, to czasem chce miec mnie tylko dla siebie. A w ogóle to chyba jestem zmęczona macierzyństwem, jak byłam ostatnio u przyjaciółki - świezo upieczonej mamuski, to stwierdziłam, że widok noworodka nie wywołuje u mnie żadnych żywszych emocji, a kiedyś miałam instynkt macierzyński bardzo rozbudzony. Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzienia: przed urodzeniem Łukasza twierdziłam, że chciałabym mieś dużo dzieci. Dziś powtarzam, że gdyby był pierwsszy, to byłby jedynakiem Pozdrawiam wszystkie mamusie i wyrodne matki też. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 03.10.04, 23:05 Hej! No to żeby pustki były mniejsze Kubara-ja tam sie za kwokę nie uważam ale moja Młoda nie spędziła jeszcze beze mnie ani jednej nocy NAtomiast obawiam sie,że niedługo może być to całkiem realne bo wszystko wskazuje na to,że do pracy będę musiała wrócic szybciej niż planowałam a ja mam pracę zmianową Mówić beze mnie mam na myśli,że zawsze siedzę przy niej do zaśniecia przy łózku i sobie czytam.Do tej pory raz poszła sama spać jak oglądałam film i tak się wciągnęłam,że chyba zrozumiała ze albo sama albo za godzinę i kilkakrotnie usypiał tata jak ja sie źle czułam. No i zdecydowanie kroi nam się żłobek-ciekawa jestem jak to wszystko będzie? Jeśli chodzi o spanie to Młoda pod tym względem jest kochana-śpi w dzien zwykle 2 a czsem i 3 godziny i wtedy mam czas dla siebie i domu.Co prawda skłamałabym mówiąc,że Werka na mnie cały czas wisi-ona często łazi po domu i ma swoje zabawy do których mnie nie potrzebuje Ale jak wiadomo łatwiej się pracuje bez asysty. Niestety my na pieluchach jeszcze długo nie oszczędzimy,bo Werka chętnie siada na kibelek ale głównie dla zabawy szczotką i papierem toaletowym a nie z potrzeby-widać,ze w ogóle jeszcze nie jarzy-owszem czasem nasiusia ale czasem siedzi i siedzi i sika na podłogę jak zejdzie Dziś byłyśmy u cioci na imieninach(hehe)i mój "niejadek" dał taki popis żarcia,że z niecierpliwością czekam jak minie noc-jeśłi bez pobudek i bólu brzucha to znaczy,ze ma po mnie żołądek jak struś Pozdruffka dla wszystkich!! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 04.10.04, 10:39 Czesc dziewczyny. Jak mowimy o wyrodnych matkach to i ja! Wczoraj zaskoczylam tesciowa, tak, ze miala karpia przez pol wieczoru. Dotychczas bardzo impulsywnie reagowalam na wyjazd Nadii do tesciow, oczywiscie na NIEEEEE, ale odkad tesciowa pilnowala Nadii podczas nieobecnosci opiekunki, przekonalam sie, ze nie zrobi jej krzywdy a nawet zajmie sie lepiej niz ktos obcy. Dobre, sama nie wierze w to co pisze Nocek bez Nadii mialam juz sporo, moj maz wyskakuje od czasu do czasu z mala do tesciow, tam ma las, czyste powietrze i cale podworko dostosowane do potrzeb najmlodszych: hustawka, piaskownica, basenik i domek. Az bylam w szoku jak to zobaczylam, staraja sie nie powiem. Jak rodzilam tez musialam sie pogodzic z kilkudniowa przerwa z dzieckiem, a to nie byly tylko nocki. Ale wracajac do karpika tesciowej, wczoraj niesmialo zapytala, czy ewentualnie bym sie zgodzila na wakacje z Nadia nad morzem w czerwcu przyszlego roku, a ja bez zastanowienia powiedzialam oczywiscie, ze tak!!! Dla tesciowej to bedzie rozrywka, Nadia jodowanie a ja bede miala spokoj. Nawet moj maz popatrzyl na mnie z zaskoczeniem. Oj zmienia sie w zyciu poglady. Maz uparl sie na nocnikowanie Nadii, bo ja jestem leniuszkiem, i odnosi sukcesy. Nie ma juz histerii, mloda chetnie siada, a jak cos jej sie uda wyprodukowac bije sobie brawo i calydzien po swojemu opowiada z duma, ze tam w lazience zrobila siusiu i kupke. Do odstawienia pieluch nam daleko, ale czekam z niecierpliwoscia, bo przy dwojce to spory wydatek! Daniel jest na etapie radosnego usmiechania pelna geba do kazdego kto nad nim kwili. Milo mi od rana jak widze taka radosc w oczkach i usmiech od ucha do ucha. Zycze wszystkim powrotu do zdrowka, my juz na szczescie zapomnielismy o chorobach Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 04.10.04, 21:53 Kurcze, to ja jakas dziwna jestem Do dnia dzisiejszego nie przespalam ani jednej nocy bez Dominiki. Raz chyba usypiala ja moja mama jak ja bylam na imprezie firmowej. Jak po poludniu maz wybiera sie do tesciow i ma zmiar wziac Dominike to idziemy we troje, bo i tak mam caly czas poczucie, ze spedzam z mala za malo czasu... Niestety moj powrot do pracy byl wymuszony finansami, a ja bardzo chcialam zostac z dzieckiem w domu,. I caly czas mam uczucie, ze przez prace uciekaja mi chwile, ktorych nigdy nie nadrobie... I dlatego nie wyobrazam sobie wyslania malej z dziadkami na weekend, nie mowiac juz o wakacjach Mam nadzieje, ze nie wplynie to jakos negatywnie na psychike Dominiki... Kurcze, ja nawet do sklepow po poludniu ide z Dominika, bo zostawienie jej w domu i samotne zakupy sa dla mnie strata cennych chwil, ktore moglybysmy spedzic razem... Chyba jakas dziwna jestem... Zuziu - a kiedy wracasz do pracy?? Jezeli Werka pojdzie do zlobka, to niestety musisz przygotowac sie choroby... Rzadko ktore dziecko (niestety) nie choruje w zlobku Nie wiem co bedzie jak Artur znajdzie jakas prace i mala zachoruje... Bo teraz to sytuacje mam komfortowa... Co do pieluch i siusiania na nocnik to niestety u nas daleko do zrezygnowania z pieluch... Mnie nie ma prawie caly dzien w domu, mezowi wygodniej jak Dominika ma pieluche na tyłku (nie trzeba pamietac o wysadzaniu),no i na dodatek jak sie jej zdejmie pieluche i posadzi na nocnik to pozniejsze zalozenie jej pieluchy jest nie lada wyczynem. Najchetniej to by latala wtedy z golym tylkiem po mieszkaniu, na co - biorac pod uwage temperature w mieszkaniu - pozwolic nie moge. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 07.10.04, 11:11 Zostawiłam Jagodę na noc z moją mamą raptem dwa, trzy razy i za pierwszym razem było to wesele siostry mojego męża troszkę się bałam jak to będzie, ale ona była dzielna i nawet zbytnio nie płakała, z tym że już była odstawiona od piersi. A potem... nie manio, ona tylko wtedy została z moimi rodzicami. A tak to ewentualnie zostawiam ją, gdy np. idziemy na imprezkę... niezmiernie często : ((, no i rzecz jasna wracamy ok 1 w nocy. A tak poza tym u nas ok, świetnie mi się mieszka na swoim, bardzo bardzo przyjemnie... ale za to moja mamuśka płacze jak nie przyprowadzę jej wnusi... nie może się przyzwyczaić. Ponadto na obiady i kolacje chodzimy do rodziców, bo jeszcze nie mamy lodówki. Ale nie jest źle. Jagoda jest bardzo spostrzegawcza i potrafi opowiadać co widzi na obrazkach, lub gdziekolwiek. I zaczyna zadawać mnóstwo pytań. Wczoraj obserwowała śmieci za ławką... co to? jabuśko? -nie to ogryzek, a to? śkiełko?, a to paticiek?, a to kaćpel? /kapstel/. Co ona tam jeszcze dojrzała? papejosi i papiejek... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 07.10.04, 22:23 Bosz, ale pustki. Dziewczyny, jesień, długie wieczory, grzeczne maluchy po dobranockach same zasypiają w łóżeczkach ( he, he) a mamy zrelaksowane, wypoczęte zasiadają w tym czasie do kompa podzielić się wrażeniami z upływającego cudownego dnia. W domu wszystko posprzątane, w lodówie obiad na następnetrzy dni, pełny portfel, uśmiechnięty mąż, który aż się garnie do pomocy i dużo czasu na spanie. Co Wy na taką wizję jesieni 2004)))). ??? Pozdrawiam wszystkie niepiszące i do porządku przywołuję Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 08.10.04, 23:28 Świetna wizja, napisana w dobrą godzinę, bo my dzisiaj z Leną miałyśmy humory straaaszne, więc bardzo chciałam, żeby Ona zasnęła, ale Ona chyba chciała, żeby było odwrotnie Z nowości Lena gada w sobie tylko znanym języku, czyta też książki i śpiewa piosenki. Frajdę jej sprawia wspinanie się na krzesło i baraszkowanie na stołowym bałaganie, wtedy ja nie mogę nic zrobić bo dziecko nie ma wyobraźni, że może spaść. Często podchodzi też do lodówki, żeby jej otworzyć, wziąć ją na ręce i ona sobie coś wybierze, czekolady są pochowane w ciemne miejsce, więc najczęściej są to jakieś serki lub uwielbiane na sucho mleko w proszku... Teraz na fali jest zbieranie kasztanów, pełno ich tutaj, słychać tylko jak walą w dachy samochodów. Lena wychodząc na dwór zabiera swoją torebkę i maszeruje na zbiory prowadzi sobie tylko wybranymi ścieżkami, gorzej jak jedziemy gdzieś wózkiem i ja skręcam nie tam gdzie ona sobie wymyśliła. OJ cierpliwości... Pozdrawiamy Jowita i Lena Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 09.10.04, 17:57 czesc babeczki, wizja jesieni mi sie podoba, zeszta prawie tak jest... ja dzis odmieniona, wczoraj wyszlam od fryzjera, krocej i nowy kolor, wygladam tak "freszowo", rzucilam dzis lekki makijaz, zalozylam nowy ciuch i moj maz, niunia jak Ty ladnie dzis wygladasz?????????????!!!!!!!!!!!!!!!! TAAAAAAAki komplement zdarza mi sie raz na 4 lata, tak sam z siebie.... Nadia robi sie upiorna, histerie sa na porzadku dziennym, ciagle chce wymuszac cos na nas. Pewnie taki okres. Jedyne zrozumienie okazuje gdy trzymam Daniela na rekach i mowie, ze nie moge ja tak trzymac, ona patrzy na mnie i mowi ze zrozumieniem DZIDZIA. A Daniel jest super, grzeczny i ciagle cycoli. Usmiecha sie i glurzy, jest przy tym rozkoszny. Nie moge sie nim nacieszyc i szkoda mi kazdej chwili, bo wiem, ze on jest ostatni z naszej produkcji, no chyba, ze jakas wpadka... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 12.10.04, 10:10 Ależ fantastyczna wizja jesieni, chciałabym w takowej akcji pobyć, ale nie za długo bo byłoby nudno strasznie, tylko z tym pomagającym mężem mogłoby się zgadzać. Mieszkamy na swoim i teraz powoli zaczynam rozumieć moją buntującą się bratową, która goni mojego brata czasami do pracy w domu. Mój mąż jest leniem nie przeczę, ale nie wiedziałam, że aż takim. Na razie mu wybaczam, przecież dwa tygodnie doprowadzał to mieszkanie do należytego stanu i nie powiem chapał dniami i nocami. Zobaczymy jak nam dalej będzie się mieszkać, czy minie mu aura spania i wylegiwania się. A może mi się tylko tak wydaje , bo przecież on siedzi z Jagodą, a samo siedzenie z dzieckiem jest wyczerpujące, ale gdy wracam to po prostu koniec męża nie ma. Co do komplementów to mogę zapomnieć, przynajmniej tak mi się wydaje. Ależ niesamowicie dziwne jest życie kobiet, wiecznych służących i męczennic. Dziś zostawiłam pełen zlewozmywak naczyń, ciekawe czy mężulek umyje... A co do córci to nie powiem, mądra jest do wszystkiego tylko nie do tego co potrzeba. Sika w majtki jak idzie tylko na szczęście sklapkowała, że lepiej nasikać na posadzkę niż dywan, po czym klepie, że siku robi się na nocnik, ale nie zdążyła. Ostatnio manię ma Jagoda składania klocków i niesamowicie kombinuje przy tym. A do tego powtarza budowam, ukadam, kloki budowam... Popatrz mamo, popatrz tato, budowam. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 13:54 Hej! Dziewczyny nie wiem czy to tylko u mnie nasz wątek nie chce sie otwierac? Próbuje od dwóch dni i za jakimś setnym razem mi sie udało W związku z tym wnoszę wniosek o założenie nowego tak jak zrobili na styczniakach) Co Wy na to? Bo ja nie mam juz siły ciagle walczyć z kompem. Moze wtedy zaczniemy więcej pisac? Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 17:15 Ja wlasciwie mam niewiele do powiedzenia w tej sprawie,ale uwazam,ze pomysl Zuzi jest super,my wlasnie na styczniakach tak zrobilysmy i teraz wszystko chodzi jak trzeba,watek otwiera sie w sekunde,za pierwszym razem. Bardzo Wam polecam takie rozwiazanie. Na pewno bedziemy wiecej pisac,jak sie bardzie szybko otwierac,bo wiele mam na pewno rezugnuje jak 10 razy trzeba probowac i czeakc. U nas wszystko OK,dzidzia w brzuszku sie rusza mocno,nie wiadomo kto mieszka w srodku,ide w pon na USG,ale plec nie jest dla mnie wazna. Szymon czasem cudowny czasem upiorny,ale jakos w miare sie dogadujemy,szkoda,ze tak zimno i na dworzy nie mozna byc zbyt dlugo. Chodzimy troche na basen,nawet na nauce plywania bylsimy i bylo bardzo fajnie. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 20:49 Kubarowa wizja jesieni bardzo mi sie podoba Otwarcie nowego watku rowniez Zuzia - do dziela Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 13.10.04, 09:34 Tak tak, nowy wątek bo mnie zaraz szlag jasny trafi - wchodze po 10 razy i ciągle odświeżyć stronę i odświeżyć stronę. Ale to Zuzia musi założyć - w końcu głowna inicjatorka tego wątku i jakoś tak się przyzwycziłam ,że szukam po nicku zuziu nasz lutowy wątek. A ja jestem dzisiaj przeszczęśliwa bo do 17 mam czas dla siebie. Babcia stwierdizła, że mąż ma jej dowieźdź ( cholera, jak to się pisze() Marysię rano i wrócić po nią po pracy, bo się wybierają do sklepu po ciuszki dla małej więc: primo - mam tyyyle czasu wolnego, że aż nie wierzę, a secundo - ciuszki dla małej czyli zimowa kurtka i buty są finansowane przez dziadków, z czego cieszą się wszyscy zaintereowania, a najbardziej chyba nie ja tylko dziadek bo jemu to frajdę sprawia jakby był Świętym MIkołajem. Marysia zadziwia nas codziennie nowym słowem i niektóre są prześmieszne. Papuga to papapupa, jak chce pić to krzycyz "ecie bu")) ( ecie - jeszcze, bu - butelka). A wczoraj mnie zadziwiła, bo mówięchodź posmarujemy buźkę - klemem czy macią? spytała moja rezolutna córka. Czekamy na nowy wątek. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 13.10.04, 22:37 Podaję link do nowego watku) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=573&w=16648179&a=16648179 Odpowiedz Link Zgłoś