• umargos Re: Luty 2003 16.06.04, 20:59
      Weronika wczoraj zrobiła awanturę siedząc na nocniku przed kąpiela...oczywiscie
      nic nie zrobiła, zerwała się i nerwowo biegała awanturując się dość
      intensywnie. Mój mąż stwierdził, że chyba domaga się pieluchy...oczywiście nie
      dostała, bo już woda lała się do wanny....i co zrobiło moje dziecko wstawione
      do wody?? oczywiście od razu nasiusiało do niej. Może to oznaczać, że te swoje
      zwieracze już czasem czuje, tylko na razie programowo nie zamierza korzystać z
      nocnika. Do nauki wrócimy latem, kiedy bedzie mogła dłuższy czas pobiegać sobie
      bez pieluchy po dworze (na wakacjach), bo szczerze mówiąc póki jeszcze nie chce
      korzystać, nie mam ochoty biegać po domu ze ścierką :o))))
      Pozdrawiam
      Ula
    • jogaj Re: Luty 2003 17.06.04, 20:02
      Mielismy jeszcze nikomu nie mowic,ale moj maz ma strasznie dlugi jezyk,wiec sie
      chwale:
      dzisiaj mam DWIE KRESECZKI na tescie,termi na ... luty 2005
      BArdzo sie ciesze,buziaczki-Jola
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 17.06.04, 20:40
        Hej! Pozwól,że jako pierwsza Ci pogratuluję!! Supersmile Bo wiesz...te dzieci z
        lutego to są najfajniejsze hihismile Serdecznie pozdrawiam Zuza
        • karollaa GRATULACJE !!! 17.06.04, 20:53
          Niesamowite - ciekawe jak to jest mieć dwójke bąbli z lutego wink)

          Co do spotkania, to moze jednak Trójmiasto sie zmobilizuje???
          O ktorym weekendzie mówicie? Mi chyba pasuje każdy, bo jak narazie nigdzie się
          nie ruszamy z Gdańska.
          Co wy z tymi nocnikami dziewczyny, nie wydaje wam się ze to jeszcze za
          wcześnie, że dzieci mają w tym wieku trochę ważniejsze rzeczy na głowie wink ?
          Chyba kiedyś czytalam książke Eichelbergera na ten temat....

          pozdrawiamy
          • umargos Re: GRATULACJE !!! 17.06.04, 22:03
            Ja też, ja też, ja też gratuluję...i o rany...zazdroszczę big_grinDDDDDDDDDD Lutowe
            są najfajniejsze...no te ze stycznia też niczego sobie ;o))))

            A co do nocnika to ja tak tylko testuję czy to juz czy dopiero za rok...bo
            skoro lato jest najlepszą porą do nauki to szkoda mi nie wykorzystać.
            Ale niestety moje dziecko jest złośliwe...przed kąpielą usadziłam ją na
            nocniku...posiedziała, posiedziała, powrzeszczała, wstała, nakrzyczała na mnie,
            odsunęła nocnik i nasiusiała na podłogę, nie omijając rzecz jasna mojej
            skarpetki oraz dywanika w łazience. Co oznacza, że chciało jej się siusiu, ale
            nie zrobiła go do nocnika, tylko powstrzymała...a zrobiła w chwilę potem. Jak
            rozumiem jest to początek kontrolowania zwieraczy. Poza tym jej się zdarza, że
            jak przewijam ją po 3-4 godzinach, że ma suchą pieluchę, choć dostaje picie,
            leje zaraz potem i to sporo...i w rezultacie, najpierw wywalam suchą pieluchę,
            bo jakoś tak mam zastrzeżenia do zakładania po tylu godzinach drugi raz tej
            samej, a w chwilę potem mogę znowu przewijać.
            Pozdrawiam
            Ula
            • edytaiola Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 08:08
              JOGAJ - gratulacje smile))))))))))))))))))))

              Co do nocnika to u nas były pruby sadzania i Ola nie protestowała,
              przy każdym sadzaniu powtarzane było pytanie - Ola zrobi eeee
              i tak po jakimś czasie Ola załapała eee-nocnik, nocnik - eee.
              Może było łatwiej bo mała jeszcze wtedy nie chodziła,
              Wasze maluchy już biegają i łatwiej im zwiać z "tronu".

              Mamy zaplanowany wyjazd na działke ale ta pogoda chyba
              zepsuje nam dobrą zabawe. Ale piwa w Mrągowie z Tygrysem mam nadzieje że nic
              nie zakłuci smile))

              Mamy wizyte u okulisty Oli leci troche do środka lewe oczko, niby mało widać a
              jednak wole sprawdzić.
              • kubara1 Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 09:43
                Jola - gratuluję!!!!!!!!! Następny lutowiec, na pewno będzie taki pogodny -
                pogodna jak Szymon i Jego mama oczywiście. Gratuluję i podziwiamsmile)))) że się
                tak szybko zdecydowaliście. Wiem, że najfajniej mieć dzieci w podobnym wieku,
                ale ja jakoś się nie umiem na razie zdecydować.
                A co do przyszłęj niedzieli, to namów męża, żeby Cię chociaż na dwie godziny
                wypuścił z Szymonem, a jak nie chce, to może my z KArollaą wpadniemy na małą
                czarną - oblać dwie kreseczki?
                Pozdrawiam\
                Basia
                • fionna Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 11:32
                  Jolu - gratulacje!!!!!! Ja jakaś ślepa jestem i wczoraj wchodziłam na forum i
                  nie zauważyłam żadnych nowych postów. Lutowe to najfajniejsze dzieciaczki (sama
                  też jestem zresztą z lutego), poczęte w maju - miesiącu miłości.
                  Mój stary mnie wczoraj dobił - miałam tego nie opisywać na forum, ale nie mogę -
                  oglądałam końcówkę meczu Chorwacja - Francja i bardzo chciałam, żeby Chorwatom
                  udało się dowieźć remis, tatuś młodego coś ode mnie chciał, więc powiedziałam
                  mu, że za chwilkę, bo końcówka meczu itd. A on na to - to finał jest? Ale to
                  nie koniec, sędzia odgwizdał koniec meczu i mój ulubiony fragment meczu -
                  wymiana koszulek (niektórzy piłkarze są całkiem całkiem). A tatuś zdziwiony
                  wielce - dlaczego oni ściągają koszulki? Ja - wymieniają się. On - A po co? Ja-
                  taki zwyczaj. On - to oni muszą mieć dużo koszulek. Ja - No przecież nie wożą
                  ze sobą pralni i nie piorą ich na następny mecz. On - ale przecież to dopiero
                  pierwsza połowa była.....I on to wszystko mówi poważnie. I tak dobrze, że wie,
                  że mecz składa się z dwóch części.
                  Pogoda mnie dobija, właśnie czytałam jakąś kolejną prognozę, że lato w tym roku
                  będzie zimne (co 8 lat się takie trafia), dopiero w sierpniu może być w miarę
                  ciepło.
                  • agatkar1 Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 14:56
                    Ja również przyłączam się do gratulacji dla Jolki, ale Szymek będzie miał
                    fajowo, nie ma jak to rodzeństwo... Szczerze powiedziawszy zazdroszczę Wam!
                    Gdybyśmy mieli warunki finansowe, tzn, mieszkanko albo chociaż stałą pracę to
                    na pewno Jagoda już by mogła mieć młodsze rodzeństwo, niestety na razie to
                    wykluczone. Już i tak Bogu dziękuję, że ona jest na tym świecie...
                    Zadziwił mnie post Fionny, az nie chce mi się wierzyć, że Twój mąż nie ogląda
                    meczów, mój codziennie wszystkie mecze musi zobaczyć, bo inaczej afera. Tak
                    więc po południu siadamy rodzinnie do Mistrzostw włącznie z Jagodą, która
                    bardzo chętnie krzyczy gola, poska gola... moja patriotka! gdyby chociaż
                    jeszcze Polska grała... Oczywiście w przerwie meczu mamy mecze w pokoju, Jagoda
                    kiwa się jak szalona z ojcem, wrzeszcząc przy tym niesamowicie. Ubaw po pachy!!!
                    Swoją drogą także byłam za Chorwacją, bo Francuzi byli za bardzo pewni. A nie
                    powiem że nie lubię momentu wymiany koszulek, całkiem niezłe chłopaczki z tych
                    piłkarzy...
                    co do nocnika, to niestety nie mamy żadnych osiągnięć, czekamy do lata...
                    Ostatnio Jagoda mnie zaskoczyła podczas czytania książeczki, a to dlatego, że
                    nigdy nie słyszałam i nie widziałam, żeby moja córka rozróżniała takie
                    zwierzątka jak motyl, biedronka, ślimak, robak, żaba. A ona bezbłędnie pokazuje
                    na obrazkach i mówi: tylek, dionka, sljimak, jobak i ziaba!!!
                    Niesamowite, zostajw w domu pod opieką tatusia i dziadka (mama w pracy babcia w
                    sanatorium) i takie postępy!!!
                    Ponadto męskie towarzystwo sprawiło, że Jagoda bawi się samochodami, a na widok
                    puszki piwa aż się trzęsie...
                    Agata i Jagoda
                    • idaro Re: GRATULACJE!!! 18.06.04, 16:21
                      Ja rowniez dolaczam sie do gratulacji! SUPER! Drugie dziecko to moje marzenie.
                      Jeszcze taka fajna roznica wieku.
                      Jagoda mnie zaskoczyla tym zasobem slow, no i kibicowaniem. Jest niezla!
                      A mnie wczoraj Iduska zaskoczyla nazywaniem czlonkow rodziny w ksiazce. Mamy
                      ksiazke "Entliczek-Pentliczek" i tam siedza na jablkach robaczki i Ida wczoraj
                      mi objasniala, kto jest kto: baba, dziadzia, mama, tata, dietko.
                      Ida tez uwielbia samochody, bo mamy pare zelazniakow na stanie (mala kolekcja
                      garbusow) i rowery - to jest dopiero przygoda.
                      Jutro jedziemy do Torunia. Pogoda bznadziejna, wiec pewnie bedziemy siedziec i
                      jesc w knajpach.
                      Fionna, masz baaaardzo nietypowego meza. Zamienilyscie sie rolami, po prostu.
                      Tylko pewnie on nie gotuje, nie pierze... W ogole lubi na pewno jakis sport.
                      Jeszcze raz gratulacje! Ciekawe, jak Kinga brzuchata sobie radzi...
                      Pozdrawiamy,
                      Anita i Idusia
                    • jogaj Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 16:26
                      Dzieki wielkie dziweczyny,ja jeszcze troche boje sie cieszyc,bo nie bylam u
                      lekarza i za dobrze sie czuje smile
                      Kubara nie wiem co do niedzieli,bo nie wiem jak to bedzie,no i do konca nie
                      jestem pewna czy wracam w sobote czy niedziele,jak bedzie ladna pogoda,to
                      pewnie zostane do niedzieli,wiec nie moge sie umawiac.
                      Ja jezeli chodzi o mecze jestem totalna ignorantka,maz tez nie oglada wiec w
                      domu spokoj wink
                      Koncze,bo mnie maz goni od kompa-Jola
                      • zuzia_i_werka Re: GRATULACJE !!! 18.06.04, 21:40
                        Hej! Fionna powiem krótko-współczujęsmile) A a propos wymiany koszulek to czekam
                        kiedy będzie sie wymienial angielski bramkarz bo to jaksi sławny model jest i
                        ciekawa jestem za co mu tak płacą hehe.A Zizou zdejmującego swoją mogę ogladać
                        na okrągło....echhsmile) Podziwiam Wasze dzieci za gadanie-moja tylko baju baju i
                        inne gulgoty z siebie wydobywa. Lecę na druga połowę-mam jeszcze nadzieję,że
                        Szwedzi sie pozbierająsmile Pozdr!
                        • fionna Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 07:53
                          Hehe - ulubionym sportem mojego męża, jako politologa, jest polityka. Może
                          ewentualnie pooglądać tenis(istki), choć za bardzo nie wie, o co tam chodzi.
                          Jeszcze nie mam swojego ulubionego piłkarza - wstyd się przyznać, nie znam za
                          barzdo składów itd., gdyby to były Mistrzostwa Świata i taki Batistuta - mniam
                          maniam. Z drugiej strony, kiedyś jak oglądałam mecze, to wszyscy piłkarze byli
                          tacy "starzy" - 28-letni mniej więcej. Dzisiaj niestety większość jest ode mnie
                          młodsza sad(
                          Młody wydobywa się też różne bliżej niezidentyfikowane dźwięki zwane przez nas
                          gęganiem. Dzisiaj tatuś poszedł do pracy (coś tam odrabiają), a młody zerwał
                          się razem z nim (stary wrednie go obudził, żebym musiała wstać i dać mu jeść).
                          Pojedziemy dziś na "dzień otwarty" w żłobku. Dowiem się, jak jest z tym
                          jedzeniem/karmieniem.
                          Papa
                          • kingha Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 11:26
                            Jola gratulacje, a dziewczyny jak tak zadroszzca to niech sie wezma do pracywink
                            Za miesiac opowiem Wam jak to jest kochac podwojnie.
                            U nas wciaz duzo pracy ze sprzataniem i remontami. Ja sie czuje troszke
                            zmeczona, juz nie moge biegac caly dzien po sklepach, bo potem nie daje rady
                            wejsc do domu na 2 pietro.
                            Nadia tez zaczyna mowic i rozpoznaje wszystko w ksiazeczkach. Do perfekcji
                            opanowane: dzidzia i buty.
                            A wczoraj moj chudzielec to mial taki apetyt, ze myslalam, ze peknie.

                            pzdr Kinga i Nadia i Ktosiek
                            • fionna Re: GRATULACJE !!! 19.06.04, 22:48
                              Chyba przestanę oglądać mecze. Moi pomarańczowi przerąbali z Czechami..... Buuu.
                              Byliśmy dzisiaj w żłobku na tzw. dniach otwartych - młodemu tak się podobało,
                              że zaczął ryczeć, jak wychodziliśmy. Zobaczymy, jak będzie we wrześniu.
                              Ciekawie zapowiada się też jedzenie - dzieci powyżej roku dostają normalne
                              jedzenie - tzn. na śniadanie zupa mleczna, potem obiad (ziemniaczki, mięsko,
                              surówki i warzywa gotowane i zupa). Uprzedziłam panie, że młody tylko papki
                              łaskawie pożera. Stwierdziły, że mają na zapleczu blender, to mu będą miksować.
                              Poza tym zawsze się trafia jakiś niejadek, więc są przyzwyczajone.
                              Najbardziej zaniepokoiła mnie kwestia mleka - otóż dzieciom powyżej roku dają
                              zwykłe mleko krowie. Młody jeszcze nie próbował, nie tyle boję się alergii, ale
                              podobno do 2 lat nie powinno się podawać zwykłego mleka....
                              Czy wy już dawałyście zwykłe mleko? Nie wiem, czy mam go przyzwyczajać???
                              Obżarłam się truskawek i nie mogę się ruszyć, ale nie są takie smaczne, brak im
                              słońca => słodyczy. Teraz muszę poleżeć i je przetrawić.
                              Miłych snów
                        • fringilla Re: GRATULACJE !!! 21.06.04, 20:42
                          zuzia_i_werka napisała:

                          Podziwiam Wasze dzieci za gadanie-moja tylko baju baju i inne gulgoty z siebie
                          wydobywa.

                          W każdym razie mówi w tym samym narzeczu co Wookie wink
      • monique76 Re: Luty 2003 19.06.04, 23:05
        No to ja - jako ostatnia pewnie - dołączam się do gratulacji!! i zazdroszcze
        baaardzosmile No ale cóż, u mnie drugie łózeczko niestety sie nie zmieści sad no
        i z jednej pensji utrzymanie dwojga dzieci jest nierealnesad

        Jak tak czytam posty o ogladaniu meczy o tylko sie usmiechamsmile u mnie meczy
        nie oglada nikt - ani ja z meżem, ani moi rodzicesmile Zresztą my to w ogole
        telewizji nie ogladamy w zasadzie, telewizora w pokoju nie mamy, raz na ikiedy
        obejrzymy jakis film na kompie... Dominika bajki oglada nieraz tez na kompie
        ale jakos specjalnie sie nie domaga...

        Z nocnikiem u nas lipasad Dominika nie chce usiąść na nocniku bez ubrania,
        dostaje nieomalże histerii... wiec na razie jej nie zmuszam, przyjdzie czas to
        moze usiądzie... przecież wiecznie w pieluchach chodzić nie będziesmile

        Wczoraj bawilysmy sie z Dominika na pikniku firmowym z mojej wspanialej firmy,
        wrocilysmy o 23smile I oczywiscie potwierdzilo sie ze mam cudownie spokojne
        dzieckosmile Zaczęła tylko marudzić jak prezes przemawialwink
        • agatkar1 Re: Luty 2003 20.06.04, 12:19
          Ale za to jaki piękny mecz był!!!!
          Zarówno Holendrzy jak i Czesi grali niesamowicie!!!
          Jagoda mnie zadziwia z każdy dniem i mogę powiedzieć, że po prostu zaczyna
          mówić. Mogęsię z nią dogadać jak z dorosłym, a nawet lepiej. Powtarza
          wszyściusieńko. Z nowości to to, że mówi ze mną wiersz w pokoiku na stoliku. Ja
          zaczynam - w pokoiku na stoliku stało mleczko i... a Jagoda kończy - jajeko!
          A ja dalej - przyszedł kotek wypił mleczko a ogonkiem stukł: a ona: -jajeko!
          Zdolniacha jakaś z niej rośnie, ależ wczoraj miały sąsiadki radochę przed
          blokiem...
          No i jeszcze co ciekawego to z bajki o królowej śniegu opowiada i pokazuje To
          Kaj, a to Gejda... no i jeszcze wszystkie zwierzaki -sowa, -jelen, itp...
          Ale za to jaka cholerka niedobra jest... brak słów,
          Agata i Jagoda
          • tygrynio Re: Luty 2003 21.06.04, 09:11
            Hej
            Jestem pełna podziwu i gratuluję Jolu! My podobnie jak większość nie mamy
            absolutnie warunków na drugie dziecko a z chęciami chyba też jest różniewink
            ...a mecze oglądam sama!!! Jak mam chęć i nikt mi nie przeszkadza a Pan też nie
            bardzo zna się na piłcesmile za to ma nową grę, której poświęca noce i dnie
            wrrr....
            Pogoda chyba naprawdę nie będzie rozpieszczać nas w tym roku a dzisiaj jest już
            obrzydliwa buuuuu
            Basia przeżywa jakiś koszmarny czas swojego rozwoju!!! Marudzi, ciągle chce na
            ręce, czepia się nogi jak koala, wszystko jest na nie, boi się kapać, nie chce
            jeździć na spacerach wózku tylko chce na ręce, wszystkim zajmuję się na chwilę
            z jednym wyjątkiem – FARMA!!!
            Potrafi godzinę przestawiać i karmić zwierzaki, rozmawia z nimi ( w znanym
            sobie jedynie narzeczu) no i oczywiście rysowanie ja odprężawink a o reklamach w
            telewizji już nie wspomnę
            Zdrowie nam dopisuje jak na razie odpukać dobrze…
            Wybaczcie, ale nie mam weny na pisanie postów…
            Mam pytanie czy widzimy się w najbliższym czasie?????
            Pozdrowienia
            M&B
            • kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 10:45
              Czesc Dziewczyny,

              Znow sie odzywam po wiekach - Zuzia mnie zmobilizowala (spotkalysmy sie
              przypadkiem w Blue City);

              dla tych, ktore mnie jeszcze pamietaja podaje maila - tak latwiej mi jest sie z
              Wami kontaktowac, a z prtzyjemnoscia bym sie z Wami spotkala (tylko niestety
              moge jedynie w weekend)

              katarzyna.szafranska-blank@pl.pwc.com

              PS
              Mam nadzieje, ze tym razem mi sie uda to wreszcie wyslac - to juz trzecia
              proba; wlasnie dlatego nie pisze na forum, ze ciagle cos mi technicznie nie
              wychodzi
              • kingha Re: Luty 2003 21.06.04, 11:14
                No prosze zza swiatow Kasia sie odezwala, bylam ostatnio pod twoim blokiem i
                wspominalam wspolny wypad na Aleje Kasztanowa ponad rok temu. Sie pozmienialo
                przez ten czas.
                Agata pogoda jak ulal dla Ciebie, ja osobiscie nie lubie deszczu. Co prawda
                zyczylam sobie niepogody do urodzenia mlodego, ale chyba "Alladyn przesadzil".
                A moze jak tak szasta zyczeniami to zechce wygrac w totka ze 200 tys a wyjdzie
                ze 2 mln wink))))))
                Chyba pora na kawe...
              • fionna Re: Luty 2003 21.06.04, 11:18
                Nie ma to jak samotne oglądanie meczu, mój z kolei ma zawsze sto tysięcy
                ważnych spraw 5 minut przed końcem. Mam już parę swoich typów - niezły jest
                Ballack (choć nie lubię Niemców), Davids i bramkarz grecki (taki trochę
                Clooneyowaty).
                Młody też jest marudny, uspokaja go (na chwilę otwieranie szafek i wywalanie
                wszystkiego, to samo z szufladą, ewentualnie komputer (światełka, kabelki
                itd.). Poza tym noszenie na rączkach jest cool.
                Ja też jestem bardzo chętna na spotkanie, do połowy lipca na pewno jesteśmy w
                W-wie. Może w któryś weekend na Polach??
                Dzisiaj pogoda wybitnie barowa. Tylko bym spała, ale niestety Bruno jest już
                wyspany i usiłował sprawdzić, czy mam oczy na miejscu. Teraz duuuużo kawy, żeby
                się obudzić. I proszę wszystkie mamy (może jakiegoś tatusia) o pisanie, żebym
                miała co jeszcze dziś przeczytać.
                • kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 12:41
                  ja moge w kazdy weekend poza 10-11 lipca - czyli np. dwa kolejne weekendy
                  bylyby ok: dajcie znac dziewczyny, czy ktorys termin Wam pasuje; pola tez sa
                  super - kazde miejsce, gdzie mozna puscic Baske i majac ja na oku, nie ganiac w
                  panice, ze wyleci na ulice jest super! smile

                  kasia
                  • kingha Re: Luty 2003 21.06.04, 13:13
                    Dziewczyny nie badzcie zlosliwe ze spotkaniem, bo czuje, ze wyznaczycie termin
                    na moja date porodu!!!!!!!!!!!!
                    Porod zaplanowany na 20 lipca, ale w zwiazku z cesarka pewnie bedzie to tydzien
                    wczesniej, dajmy rade i spotkajmy sie pod koniec czerwca lub na poczatku lipca.
                    Niektore w lipcu wyjezdzaja na urlop. Ktos tu musi zarzadzic. Jest nas tyle,
                    wyznaczcie termin, miejsce i godzine i przyjedziemy.
                    • tygrynio Re: Luty 2003 21.06.04, 13:30
                      No dobra dobra smile do Kasi napisałam @ heheh naprawdę rok sie nie widziałysmy.
                      Dziewczyny proponuję sobotę 26 czerwiec godzina 15 no i pewnie Lolek (zaraz
                      zadzwonię i zapytam jak tam czy nie maja rezerwacji) to przy znośnej pogodzie a
                      jeśli pogoda będzie taka jek dziś to moze w Sadybie co????
                      • kasiaszb Re: Luty 2003 21.06.04, 16:23
                        dla mnie najblizsza sobota jest jak najbardziej ok

                        kasia
                      • edytaiola Re: Luty 2003 21.06.04, 16:44
                        Co do terminu spotkania bardziej odpowiada mi niedziela - jak wyśpie się po
                        weselu,
                        Co do meczy nie oglądam, a że mój stary to zapaśnik więc i mecze ma w nosie,

                        Ola nade wszystko kocha reklame Zozoli, poza tym wszystkie z dziećmi i
                        zabawkami, bardzo dużo rozumie, umie pokazywać oczy, włosy ucho itp. Z gadaniem
                        jest różnie czasem mówi tak że rozumie i chętnie - mniej lub bardziej -
                        udolnie powtarza co jej mówie a innym razem tylko patrzy tak jakby kodowała ale
                        za nic ust nie otworzy.

                        Teściowa ma znów muchy w nosie - jak zwylke po wizycie swojej córeczki. Pewno
                        nieźle mi tyłek obrobiły ale ja na to leje.

                        Spędziłyśmy super dwa dni wolnego - działka w Warszawskim Parku Krajobrazowym
                        moich znajomych to istny raj spokoju. Olka zajadała się jagodami, o 2 w nocy
                        zdecydowała się wstać i posiedzieć przy ognisku, zjadła pieczonej kiełbasy i o
                        4 grzecznie usnęła. Gdyby tylko miała częstrzy kontakt ze starszym dzieckiem z
                        pewnością więcej by umiała. Przez te 2 dni starała się prawie we wszystkim - z
                        wyjątkiem jedzenia - naśladować 2 letnia Łucje.
                        Co do powiększenia naszej rodzinki to raczej nie, bo i kasa i dom i ogólnie
                        jakoś..... no chyba że się nam zmieni.
                        Napiła bym się grzanego wina - w deszcz który uwielbiam
                        - wogóle lubie jesień smile
                        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 21.06.04, 19:52
                          Hej! No to super będzie się spotkacsmile Zwłaszcza z Kasią,której przyznać się
                          muszę wczoraj nie poznałamsmile) Ale ja tak niestety mam-podobno jest na tę
                          dolegliwośc nawet jakaś medyczna nazwa więc jestem usprawiedliwiona. Dla mnie
                          ta sobota byłaby super,bo będę sama w domu i nie będę musiała sie spieszyćsmile
                          czekam wiec na konkretysmile Pozdr!
                • fringilla Re: Luty 2003 21.06.04, 21:53
                  fionna napisała:

                  > Nie ma to jak samotne oglądanie meczu, mój z kolei ma zawsze sto tysięcy
                  > ważnych spraw 5 minut przed końcem. Mam już parę swoich typów - niezły jest
                  > Ballack (choć nie lubię Niemców), Davids i bramkarz grecki (taki trochę
                  > Clooneyowaty).

                  O tak jest niezły, mam nadzieje że wysoki, bo ja lubie tylko wysokich. Ale to
                  bramkarz, wiec pewnie nie nalezy do kurdupli. Ale do Clooneya to on podobny
                  chyba tylko z włosów.
                  Ja tam w prawie kazdej druzynie mam swoich faworytów, maz sie ze mnie smieje,
                  bo ogladam mecze z wiekszym zapalem niz on, a to nielatwe wink
                  Wymieniamy się opiniami z Zuzia, ale gustujemy w zdecydowanie odmiennych
                  typach, jej podobają sie chłopaczkowaci, mi ci bhardziej męscy wink Ostatni
                  faworyt Zuzi - Milan Baros. Nie w moim typie wink No ale de gustibus...

                  /Zaraz pojawi sie replika a propos Oliviera Khana wink/
    • umargos Re: Luty 2003 21.06.04, 20:06
      Weronika od trzech dni znowu sypia normalnie, tzn. nie budzi się w środku nocy
      z płaczem, tylko spi do rana i to długo. Pleciuga z niej straszna, mówi coraz
      więcej i coraz udatniej powtarza...poza tym jest coraz sprawniejsza, trenuje
      wspinaczkę, wchodzi na i schodzi z drugiego piętra na własnych nogach (a raczej
      kolanach), coraz rzadziej spada skądkolwiek...porządkuje we wszystkich
      szafkach, coraz lepiej biega (już nie szybko chodzi, ale właśnie biegnie)...i
      jeszcze częściej protestuje na "nie" i "nie wolno", no i z towarzyszeniem
      nadzwyczaj gorącego protestu trzeba ją zazwyczaj unieszkodliwiać (ale to
      głównie w miejscach publicznych, np. przy próbie demolki w sklepie). Ćwiczy też
      niestety wychodzenie z łóżeczka, jeszcze nie umie, ale pierwsze wypadnięcie
      zbliża się wieeelkimi krokami, bo juz wie, że trzeba mocno się wychylić i
      przełożyć górą nogę ...gdybym pozwoliła to już by sie udało...A że łózeczko nie
      posiada regulowanej wysokości i bardziej obniżyć się nie da, więc zastanawiamy
      się właśnie jak zabezpieczyć przed urazem :o((((
      Ostatnio u nas topie są przedmioty, które dają sie otworzyć i zamknąć, a
      najlepiej żeby jeszcze coś udało się do środka włożyć. Sorter też zyskał na
      popularnosci, no i budujemy wieże (a nie tylko rozwalamy te zbudowane). A i
      czynnie uczestniczymy w czytaniu Murzynka Bambo...oczywiście słowo Bambo jest
      ulubione big_grinDDDD
      Pozdrawiam
      Ula
      • monique76 Re: Luty 2003 21.06.04, 20:27
        Ula - a nie możecie wyjąć szczebelków z łóżeczka? Podejrzewam, że Weronika
        szybciutko załapie, ze dziurą w "ścianie" da się łatwo wyjść... My w dzień
        wyjmujemy szczebelki i Dominika sama już wchodzi i wychodzi kiedy ma ochote
        pobyć w łózeczku... co prawda nieczęsto się jej to ostatnio zdarza...smile)

        Co do spotkania to ja w najbliższą sobotę to będę już podziwiała uroki górskiej
        okolicy... znaczy się będziemy wydawać ciężko zarobioną kaskę w Zakopanemsmile))
        Obym tylko dożyła do końca tygodnia w pracysmile

        A swoja drogą to jakas telepatia ... dziś jak wracałam z pracy to sobie
        pomyślałam: "ciekawa jestem co tam u Kasi i jej Basi" ... wchodze na forum, a
        tu post Kasismile
        • umargos Re: Luty 2003 21.06.04, 21:06
          Dzieki Moniko, nie pomyślałam o tym. Choć obawiam się, że z wyjęciem
          szczebelków może byc problem...przyklejone na mur, ale spróbujemy wyjąć. Co
          prawda chyba będzie chciała uciekać zamiast spać, ale za to nic złego sobie nie
          zrobi...a górą to różnie być może. Choc jest to moje stare rodzinne łóżeczko, z
          którego każde dziecko (oprócz mnie, bo ja miałam inne) nauczyło sie wychodzic w
          miarę bezboleśnie. Poza tym, że moją młodszą siostrę kiedyś znaleźlismy śpiącą
          obok łóżeczka na podłodze...i nikt nie wie, czy wyszła czy wypadła. Ale ona
          wieku 18 miesięcy przeszła przez 1,5 metrowy płot, wiec podpada pod przypadki
          nietypowe.
          Pozdrawiam
          Ula
        • fringilla Re: Luty 2003 21.06.04, 21:33
          A Łukison, nihil novi, upiorny. BARDZIEJ niż zwykle. Wyżynają mu sie dolne kły,
          mam nadzieje ze to dlatego, moj prog wytrzymalosci jast znacznie obnizony,
          poniewaz sama mam straszne klopoty z zebami. I to wlasnie przez niego!!! wink
          • fringilla co za mecz! 21.06.04, 22:46
            No właśnie, co za mecz!
            Żal mi Chorwatów, ale ja mam do Angoli sentyment, narażam się Fionnie, wiem.
            Dopoki grają Scholes, bracoa Nevillowie... No i Owen, jak on zmężniał od czasu
            gdy stawiał piewrsze kroki w reprezentacji! Brakuje mi Seamana, choć angielski
            bramkarz bez nazwiska jest, nie powiem, jest na czym oko zawiesić wink A z
            Chorwatów podoba mi sie Tudor.
            Najgorsze jest ze moj mały kibic też postanowił oglądać mistrzostwa. Mam
            nadzieję że nie doczeka do końca następnego meczu sad
            • zuzia_i_werka Re: co za mecz! 21.06.04, 23:05
              No tak... a propos repliki to tylko zacytuję kolezankę,że dobrze jest mieć w
              drużynie zawodnika na którego widok piłka zawracasmile) Szczerze żałuję,że Angole
              wygralisad Bardziej to chyba nie lubię tylko Włochów błee i Niemców. A gusty?
              No cóż jak już powiedziałam Agacie-jak będzie już w MOIM wieku to też będa jej
              się młodzi chłopcy podobaćsmile Starego to mam wdomusmile) Dziś nawet świętowaliśmy
              urodziny przez litość nie wspomnę któresmile Moja kobicka na szczęście odpadła
              wcześnie i mecz obejrzałam w spokoju.Ula zdecydowanie wyjmij Weronice szczeble-
              u nas to sie świetnie sprawdza,zamiast porannych okrzyków wojennych z łóżeczka
              moja panna włazi mi po prostu do łóżka-a że czasem o 6 rano? No cóż... Już
              zacieram ręce na spotkanko-może tym razem frekwencja dopisze hmm...? Pozdr!
              • fionna Re: co za mecz! 22.06.04, 09:41
                Na starość robię się bardziej tolerancyjna - kiedyś każdy przyjaciel Albionu to
                był mój osobisty wróg. Od kiedy sytuacja w Ulsterze się trochę unormowała i
                Irlandczycy z Angolami się w miarę dogadują (poza tzw. prawdziwą IRA) nie będę
                bardziej papieska od papieża.
                A Chorwatów też mi żal - w końcu nasi bracia Słowianie (dziwne - jakoś do
                Czechów nie miałam tego sentymentu). Mnie się bardzo podobał mecz Hiszpania -
                Portugalia, może nie był piękny, ale jakie emocja, każdy próbował dowalić
                rywalowi, kiedy sędzia nie widział.
                Młody wieczorem przed pójściem spać ma swój rytuał - musi pobawić się przy
                kompie, potem wieża, pootwierać/pozamykać szafki i szuflady i po obchodzie
                gospodarczym łaskaiwe udaje się na spoczynek.
                • idaro Re: co za mecz! 22.06.04, 10:56
                  Ja najbardziej przezylam mecz Holandia:Czechy. Byl naprawde emocjonujacy! A
                  obydwie druzyny lubie. A z druzyny czeskiej polubilam Nedveda za jego brzydote
                  i umiejetnosci, ale to juz wczesniejsmile i oczywiscie najwyzszego ze wszystkich
                  pilkarzy z konska twarza (Koller).
                  Co do spotkania, w sobote mamy urodziny amanta Idy (Mateuszka), wiec bardziej
                  odpowiada nam niedziela. Poczekamy, zobaczymy, co ustaliciewink
                  Iduska rowniez przechodzi burzliwy okres, podobnie jak inne "nieznosne"
                  dzieciaczki z lutego. Coraz czesciej musze dawac reprymendy.
                  Wczoraj chciala mi chyba zaimponowac swoimi umiejetnosciami werbalnymi.
                  Powiedzialam jej wierszyk, a ona sluchala bardzo uwaznie, po czym bardzo
                  wyraznie wyrecytowala "ma-ma, ta-ta" i zaczela sobie bic brawo. Opanowala do
                  perfekcji te dwa slowa, a ja ma sie cieszyc...
                  Pozdrawiam,
                  Anitasmile
                  • agatkar1 Re: co za mecz! 22.06.04, 11:26
                    Hej
                    U nas po staremu, wszystko ok, Jagoda uwielbia robić baby, ale nie cierpi
                    obcych bab po 40-tce. Szczególnie jednej sąsiadki, która nie może się z tym
                    pogodzić i nieustannie zaczepia ją. Skutek jest natychmiastowy - płacz...
                    Natomiast pani Mirka, owa natrętna, uważa, to przez to, że...
                    1. Jagódce zabrała koleżanka łopatkę i płacze,
                    2. że dzieci w tym wieku muszą się przyzwyczaić do dworu,
                    3. że na pewno przestraszyła się pieska... itp. itd.
                    Wymyśla tysiąc powodów płaczu mej córy, a dla mnie on jest jedyny - odejdź ode
                    mnie babo!!

                    Z meczu Anglia - Chorwacja najbardziej zapamiętałam...
                    tyłek i jaja Beckhama... jeśli któraś z Was nie zauważyła tego zbliżenia to
                    niech się cieszy... jakiś pedał to kręcił czy jak...
                    Agata
                    • jowa3 Re: co za mecz! 22.06.04, 21:43
                      No to się meczowo zrobiło. Ja w ogóle nie wiem o co chodzi, mąż ogląda, to
                      czasami coś mi powie.
                      U nas z mówieniem to podobnie jak u Idaro, od przyjścia taty z pracy jest cały
                      czas tata, kiedy prosimy żeby powiedziała jakiś wyraz to brzmi to: tata, tatu,
                      tati itp. Rano jak nie reaguję na wyraz tata, to jest wtedy mama i tak do
                      popołudnia. A nieźle potrafi się wykłócać jedynym "hmmmmm"
                      Wczoraj miałam jakiś wisielczy humor, a to chyba przez tą pogodę, dzisiaj
                      słońce grzało więc było lepiej.
                      W niedzielę lało prawie cały dzień, a my wybraliśmy się do Włoch, mąż chciał mi
                      pokazać jakiś wielki plac w Trieście, a za nami jechała kobieta, która tak się
                      na ten plac zagapiła, że wjechała nam w dupsko samochodu, straty chyba
                      niewielkie, ale staliśmy chyba ze dwie godziny zaczym policjanci wszystko
                      spisali i po angielsku trochę słabo mówili, więc mąż się nie mógł dogadać (a ja
                      z języków jestem BETON i strasznie nad tym boleję, trzeba chyba zacząć się
                      uczyć...)
                      Pozdrawiam
                      Jowita i Lenka (16.02.03r.)
                • fringilla Re: co za mecz! 22.06.04, 21:35
                  fionna napisała:

                  > Na starość robię się bardziej tolerancyjna - kiedyś każdy przyjaciel Albionu
                  to był mój osobisty wróg. Od kiedy sytuacja w Ulsterze się trochę unormowała i
                  > Irlandczycy z Angolami się w miarę dogadują (poza tzw. prawdziwą IRA) nie
                  będę bardziej papieska od papieża.
                  >

                  Czytałaś książki Roberta McLiama Wilsona? Pewnie tak. Ja dopiero po "Ulicy
                  marzycieli" zdałam sobie sprawę co tam się działo. Bo tak w ogóle to gówniara
                  jestem i zanim zaczełam się interesować takimi sprawami to tam już się
                  uspokoiło w miarę.
                  • fionna Re: co za mecz! 23.06.04, 20:32
                    Oczywiście, ale na mnie największe wrażenie wywarł "bloody sunday" - po tym
                    filmie miałam doła dość długo. Jest zrobiony jak dokument, ciemne zdjęcie i
                    muzyka u2 w tle - długo nie mogłam zapomnieć.
                    Dzisiaj dla odmiany upał, a ja musiałam dwa razy zaliczyć trasę centrum-ursus.
                    Uwielbiam korki na Jerozolimskich latem - ja chcę klimy!!!!!
                    Dzisiaj oczywiście kibicuje Czechom (żeby Holendrzy się dostali). Wczoraj było
                    nudno, więc nie oglądałam. Tylko "rzucałam" okiem zza kompa.
                    • fionna Re: co za mecz! 23.06.04, 20:58
                      Co za kopromitacja - dopiero nam się z młodym przypomniało o Dniu Ojca. Tatuś
                      był lekko urażony smile)
                      Czy Wasze dzieci też dostają histerii przy myciu rąk - młody wyrywa się,
                      ryczy, kwiczy, aż się zanosi. Nie wiem czemu - jakieś traumatyczne przeżycia
                      związane z myciem rąk? A między palcami można warzywa uprawiać.
                      • agatkar1 Re: co za mecz! 24.06.04, 08:07
                        No i wszystko potoczyło się tak jak sobie życzyłam, Czesi dokopali Niemcom,
                        odlot. No i Holendrzy wygrali, to jest po prostu sukces.
                        Tylko teraz zapowiadają się niezłe mecze... ależ ale...
                        Jagoda uwielbia myć ręce, lubi mydło i wodę, tylko, potem mam problem z
                        wyjściem z łazienki, bo ona się upiera, chce zostać i basta...
                        Jeśli chodzi o wodę to w czasie kąpieli nie cierpi płukać głowy. Gdy jest
                        zmęczona mam problem, bo płacze jakby ją rozdzierali, ale kiedy nie jest mocno
                        zmęczona to nawet bawi się prysznicem...
                        Zauważyłam, że czasami Jagoda podnosi się bezpośrednio z plecków do siadu, a
                        nie tak jak kiedyś najpierw na brzuch, potem do siadu. Kiedyś któraś z Was
                        poruszała ten wątek, wracam do niego, bo chyba już się zaczyna normalne
                        wstawanie...
                        Wczoraj był dzień ojca, o czym ja nie pamiętałam, zresztą i tak od poniedziałku
                        mamy ciche dni i nie odzywamy się za bardzo do siebie... Faceci są okropni...
                        Agata i Jagoda
                        • edytaiola Re: co za mecz! 24.06.04, 08:18
                          agatkar moja mała tylko z pleców do siadu
                          za skarby nie chce się przewrócić na plecy i raczkować ewentualnie wstać
                          w taki sposób choć ćwiczymy (rehabilitujemy) Ole właśnie w tym kierunku.
                          Bo raczkowanie to dobra rzecz stymuluje prace mózgu i go rozwija
                          ostatnio troche czytam na takie tematy.

                          Dziś mamy wizyte u okulisty
                          małej nieznacznie leci lewe oko do środka
                          a że jeszcze oczy "się ustawiają" więc łatwo będzie to skorygować.
                          Ola od kilku dni źle śpi - wygląda na zęby i mam nadzieje że to tylko to.
                          Ciągle każe się przytulać.

                          Jak się robi grzane wino???????????

                          Chyba takich jak ja jest mało - ale uwielbiam taką pogode
                          a wczorajsza burza była super ....
                          Plany się zmieniły (znajomi źle wzieli urlop)i już w poniedziałek jedziemy na
                          mazury smile))) tydzień bez teściowej !!!!
                          • edytaiola Re: co za mecz! 24.06.04, 08:20
                            znaczy - odwrócić się z pleców na brzuch i wstać

                            a co do mycia głowy to płuczemy róno pod prysznicem
                            ku przerażeniu teściowej smile
                            • fringilla Luty 2003 24.06.04, 10:00
                              He, he, Edyta, witaj w klubie. Ja nie cierpię słońca, uwielbiam deszcze,
                              zwłaszcza ciepłe i letnie burze. Idealna pogoda dla mnie to słońce za chmurami
                              i wiaterek. Jak tempertura przekracza 25 stopni to jestem dętka. Podczas
                              deszczu odżywam! Dziś zapowiada się nie najgorzej, chyba.

                              Młody nie cierpi mycia rąk, choć woda to jego żywioł, ale najfajniej jest
                              chlapać siebie i łazienke, a mycie rąk jest dla frajerów.

                              Czy spotykamy się w sobotę o 15 w Lolku?
                            • fionna Re: co za mecz! 24.06.04, 10:12
                              Młody potrafi usiąść z czworaków - od razu siada i przekręca nogi, nie chce w
                              ogóle raczkować, siad i jedzie na tyłku.
                              Bruno lubi się myć, lubi wodę, nawet mycie głowy odbywa się bez problemów.
                              Tylko mycie rąk to jedna wielka histeria. Nie wiem, o co mu chodzi.
                              Wczoraj był rzeczywiście niezły mecz, a Czesi są niesamowici (to był tzw. drugi
                              skład). Chociaż Ballacka szkoda...
                              Ja lubie letnie burze, ale musi być ciepło. Nie cierpię jesieni i zimy. Ogólnie
                              jestem ciepłolubna
                              • idaro Re: Luty 2003 24.06.04, 10:31
                                Dzien Ojca minal nawet zauwazony. Tata dostal kwiatki z ogrodka. Zanim do niego
                                dotarly, trzeba bylo zerwac i trawke, i galezie pozbierac, i zuczka wziac do
                                reki... Pozniej kazalam malej wziac pod pache gazetke "Automoto" i wreczyc
                                tacie prezencik. Usmiala sie z tego trzymania pod pacha i dala buzi tacie, a
                                tata usmial sie z prezentusmile Po czym zapytal, czy komputerowych nie bylosmile)))
                                Mycie glowy nie nalezy do ulubionych, mycie rak jest super, chlapanie w wannie
                                tez, ale pod prysznicem histeria. Wymslilismy sie, ze taki maly basenik
                                bedziemy teraz wsadzac do brodzika. Kapiel w wanience daje skutek mokrych
                                podlog i sladow wszedzie.
                                Tez nie cierpie upalow. Jak bylysmy w ciazy, to byly straszne. Ale zmiennej
                                pogody nie cierpie jeszcze bardziej, bo mam migrenywink
                                Kurcze, w sobote nie moge przyjsc na spotkankosad, a nikt nie pisze o
                                niedzieli, buuu.
                                Pozdrawiam,
                                Anitasmile

                                • fringilla Re: Luty 2003 24.06.04, 12:00
                                  A ja właśnie uspiłam Łukasza i Werkę. Równocześnie! Muszę się pochwalić tym
                                  znaczącym osiągnięciem, bo łatwo nie było. Wookie przytulony u mnie na
                                  kolanach, a Werka w wózku tzrymając mnie za rękę. Całe szczęście, bo zaczynało
                                  sie robić groźnie. Dla nich oczywiście. Zuzia ma dziś trochę spraw do
                                  załatwienia i robię za baby sitter. Jestem w tym coraz lepsza wink
                                  • tygrynio Re: Luty 2003 24.06.04, 12:52
                                    Hej
                                    U nas dzisiajsza noc była burzowa i temepratura rosła bardzo szybko!!! O
                                    północy Młoda miała 39,5 C oraz dreszcze, wystarszyłam się ale dzisiaj już jest
                                    oki tylko marudna z niewyspania
                                    Co do spotkania to na sobotę jak narazie Agata, Zuzia, ja a na niedzielę Anita,
                                    Edyta Zuzia w niedziele nie moze ...
                                    Prosze o zgłaszanie sie chcetnych aby ustalic kiedy sie wkońcu spotkamy i czy
                                    wogóle sie spotykamy????
                                    czekam na POSTY!!!
    • edytaiola Re: Luty 2003 24.06.04, 12:56
      a my w sobote mamy wesele
      na które idziemy bo "wypada" sad((((((((
      chyba że wyciągne starego na chociaż 5 min
      • agatkar1 Re: Luty 2003 24.06.04, 13:23
        Fringilla, wyjęłaś mi to z ust ... szkoda Ballacka... wczoraj (zaznaczam, że
        byłam pokłócona z mężem) jak patrzyłam na Ballacka to po prostu wymiękałam,
        taki facio!!!
        agata
        • jowa3 Re: Luty 2003 24.06.04, 22:10
          Posta z gratulacjami dla Joli oczywiście mi wcięło...
          Zatem Jolu gratuluję, ja też bym już chciała, ale mąż ma racjonalne podstawy,
          aby nie rodzić w Słowenii itp.

          Lena śpi, zmęczyła się dziewucha spacerami i męczarnią nad jej włosami.
          Musiałam jej obciąć, bo uznałam, że jest jej za gorąco, ma bardzo grube i dużo
          włosów. Szkoda mi było tych jej loczków, ale co?? Zaczęłam wczoraj przed
          kąpielą, ale był taki krzyk, że postanowiłam zostawić tę czynność na dzisiejszą
          drzemkę.

          Kubara kiedy idziesz na wychowawczy?
          Fiona jak tam zdrowie Bronona?

          Pozdrawiam

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
          • jowa3 Re: Luty 2003 24.06.04, 22:13
            jowa3 napisał:

            > > Fiona jak tam zdrowie Bronona?
            poprawiam się: Fionna Brunona
            >
            >
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
          • fringilla co za mecz! 24.06.04, 22:33
            Ależ emocje! Musiałam uciec od telewizora, bo za bardzo sie denerwuję wink
            • tygrynio Re: co za mecz! 24.06.04, 22:57
              Hej
              Rozumiem, że spotkania nie będzie. W sobotę moga spotkac się Agata, Kasia,
              Zuzia i ja. W niedzielę może Anita, Edyta, Kasia. W takim razie zobaczymy sie
              po wakacjach w duzym składzie przynajmniej bedzie widac zmianysmile
              Pozdrawiam
              • fringilla Re: co za mecz! 24.06.04, 23:35
                Co za mecz!!! Wciąż cała dygocę, paznokcie obgryzione do skóry...
                Jestem nieuleczalnym anglofilem i zawsze kibicuje Angolom, ale cóż... Szkoda.
                Portugalczykom też się należało. Jejku, chyba wezme zimny prysznic wink
                Co za emocje!

                Tygrysie, trudno się mówi, spotkajmy sie w takim razie u mnie, zrobisz
                tiramisu, ja może też coś dobrego i będzie fajnie (jak zawsze). Oczywiście
                zapraszam też pozostałe forumki, chyba wszystkie juz się przyzwyczaiłysmy, że u
                mnie zawsze bałagan?
                • fionna Re: co za mecz! 25.06.04, 07:55
                  Mecz był niesamowity - I Angole dostali w d..... Za co uwielbiam Beckhama -
                  zawsze w decydującym momencie przestrzela karne. Teraz ja narażam się
                  Fringilli - Musi wypić za przyjaźń irlandzko-angielską - jak mawiąją
                  Irlandczycy "Ni neart go Guiness". Nawet mój stary oglądał ze mną karne !!!
                  Bruno ma się dość dobrze, zaobserwowałam ciekawą rzecz - najczęściej zdarza mu
                  się wymiotować po rzeczach mlecznych (kaszkach, serkach, jogurtach). Za to po
                  zupach jest ok. Niestety - najlepiej wchodzą zupki słoiczkowe te od 6-7
                  miesiąca (całkiem gładkie).
                  My w ten weekend nie damy rady, ale jestesmy w W-wie do połowy lipca, więc może
                  coś się jeszcze uda wykroić.
                  • kingha Re: co za mecz! 25.06.04, 08:28
                    O jejku! jakie ekscytacje pilka, nigdy bym sie po Was -Matki Polki- tego nie
                    spodziawala. U nas w domu na "szczescie" nie ma fanow, choc sporow i tak by nie
                    bylo, bo mamy 2 telewizory.
                    A teraz hit dnia, jak wielka jest proznosc mezczyzn. W tym przypadku chodzi o
                    mojego meza. Jade dzis do ortopedy z Nadia i opiekunka, wiec poinformowalam
                    meza, zeby zostawil mi kluczyki od swojego auta (czyt. wieksze. i zamontowanym
                    fotelikiem), a moj maz na to, ze jutro nie da rady, bo on ma nieformalne
                    spotkanie z przedstawicielami z calej Polski jednej firmy wspolpracujacej i nie
                    wypada, zeby podjechal moim seicento :-000
                    Ja w sobote sie pisze na spotkanie, mimo fascynujacego bolu w okolicy ledzwi
                    zwanej pieszczotliwie rwa kulszowa.
                    • kubara1 Re: co za mecz! 25.06.04, 11:38
                      Ja też oglądałam mecz wczorajszy z wypiekami na twarzy, chociaż nie przepadam
                      za piłką. przy karnych stałam na kanapie i krzyczałam - aż się MArysia obudziła
                      z dezaprobatą. Cieszę się, że Portugalia wygrałasmile))
                      A my się szykujemy jutro na wesele i w przeciwieństwie doEdyty nie możemy się
                      doczekać. Potańczymy sobie pierwszy razod ....półtora roku albo i więcej. Mała
                      zostaje pierwszy raz na noc u babci - ja głupia już się denerwuję, bo ona spi -
                      niepedagogicznie - z nami w łóżku i w nocy się strasznie przytula, więc może
                      będzie płakaćsad(((. No ale "babę i dzidzi" czyli babcię i dziadka bardzo
                      kocha i jet u nich min. dwa razy w tygodniu więc chyba szoku nie będzie. Oj
                      dziewczyny, ze mnie jest straszliwa kwoka - muszę z tym walczyć.
                      Wiecie, wygrałam konkurs na e-dziecko - trzeba było zrecenzować jakiś artykuł i
                      qurcze miesiąc, a nagrody ani widu ani słychu. TO już drugi raz Agora robi mnie
                      w konia. Kiedyś mi opublikowali list tygodnia w Wysokich OBcasach a tam dają
                      perfumy. Cieszyłąm się jak głupia, że dostanę super perfum i...guzik z pętelką.

                      Jowita jeszcze tydzień pracuję, potem biorę cały urlop - dwadzieścia sześć dni
                      i na wychowawczy. Torchę się boję bezczynności, może sobie znajdę kogoś na
                      korepetycje z angielskiego, zobaczymy.

                      W gdańsku dzisiaj w miarę słonecznie, więc Marysiagania cały dzień po dworzu i
                      jest zachwywycona. Ja też. bp dzionek leci szybciej, pełno znajomości z nowymi
                      mamami w piaskownicy i nawet opalenizna jako takasmile)))

                      Pozdrawiam cieplutko
                      Basia
                      • agatkar1 Re: co za mecz! 25.06.04, 12:42
                        Hej
                        Nie mówcie nic o wczorajszym meczu... a nawet w to pewnie nie uwierzycie.
                        Oglądałam mecz z wielkimi emocjami, ech, co tu gadać, nawet wroga piłki nożnej
                        by zaciekawił... a tu w czasie karnych, kiedy to Beckham przestrzelił, a potem
                        Rui coś tam też... wyłączyli nam prąd. I co najciekawsze tylko nasz blok i ten
                        z naprzeciwka... byłam wściekła i chyba wszyscy sąsiedzi też... Tomek złapał za
                        telefon, który także nie działał bo bezprzewodowy, potem za komórę... zadzwonił
                        do rodziców, ojciec nie oglądał, włączył tel. i powiedział, że na razie remis...
                        Ależ makabra... Po chwili z oddali tylko słyszeliśmy okrzyki radości... jest!!!
                        Potem dopiero Tomek zadryndał jeszcze raz do domu i usłyszał o wygranej
                        Portugalii. Ależ byłam zła, że nie widziałam tych karnych do końca...
                        Za to jedno jest pewne, ponieważ w ciemności wszystko lepiej słychać,
                        większość mieszkańców Konina cieszyło się z tej wygranej.

                        Nie mogę uwierzyć że tak robią w jajo w czasopismach i nie dają prezentów.
                        Ciekawe czy to przypadek czy faktycznie wszystkich tak robią w balona. To
                        podłe... A tak lubię zarówno wysokie obcasy jak i e-dziecko...

                        Jagoda wczoraj po raz pierwszy zasnęła sama, siedziała z ciocią Asią, która
                        opowiadała jej bajkę na podstawie śpiworka Jagódki, czyli rysunków na nim, no i
                        tak zasnęła... o dziwo.
                        Pa, pa
                        Bawcie się dobrze na weselach dziewczyny... I nie zamartwiajcie sie swoimi
                        maleństwami, jakoś sobie prześpią u dziadków
                        agata
                        • kasiaszb Re: co za mecz! 25.06.04, 17:51
                          to ja juz w koncu nie wiem co ustalilysmy z tym spotkanie w weekend? (: mam
                          rozumiec, ze nie bedzie(confused

                          kasia
                          • fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 10:54
                            Witam poweekendowo!
                            Pustki tu straszliwe i tak się zastanawiam, czy uda nam się przed wakacjami
                            dojść do 3000 postów? Chociaż dla niektówrych wakacje już się zaczęły.
                            U nas pewien postęp - ostatnio młody nie wymiotuje, tylko ma czasami
                            takie "napady" (dziś było to zaraz po jedzeniu, dawniej to by wszystko
                            zwymiotował, teraz tylko trochę mu się poodbijało). Niestety już parę razy
                            zauważyłam, gdy montuję młodego w foteliku on zaczyna kwiczeć, bekać,
                            wymiotować (samochód jeszcze nie ruszył). Nie wiem, czy to początki choroby
                            lokomocyjnej?
                            Poza tym młody robi postępy (ruchowe) - ostatnio usiłuje "wyjść" z krzesełka do
                            karmienia - wyciąga nogę. Skończy się beztroskie zostawianie go w foteliku.
                            Jeszcze tylko 9 postów do 3000, więc proszę się sprężyć!!!
                            • fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 10:58
                              Coś mi się pomyliło - jeszcze 19 (z tym 18) postów, Za mało kawy chyba.
                              • karollaa A dziś bez meczu ;-( 28.06.04, 11:59
                                Ach,dziś nie ma meczy.... aż się dziwnie czuję. OStatnio stałam się wielką
                                fanką piłki. Oczywiście jak narazie wszystko idzie po mojej myśli, cieszę się,
                                że oszuści ze Skandynawii jadą do domu winkMam nadzieję, że zadnej z Was nie
                                obrażam... bo nie jestem na bieżąco z tym, komu kibicujecie.
                                JA jestem za Portugalią.

                                Damian mało mówi... znaczy się mało w normalnym języku. Mój mąż już sie wkurza,
                                bo on mówił zdaniami całymi w wieku roczku. Ja ponoć też wcześnie.
                                A Damian tylko co to, nie ma, daj, mama, tata, piłka, buła, tak i oczywiscie
                                NIE. Co zrobić, żeby zaczął wiecej??? Bo rozumie wszystko, aż mnie czasem
                                szokuje.
                                Martwi mnie, że jest taki malutki.... 76 cm i pewnie jakieś 10 kg.
                                Ile mierzą wasze pociechy? Napiszcie wzrost z dnia urodzin i teraz.
                                Możecie też wagę, bo jestem ciekawa wink
                                Czy wasze pociechy też ciągle coś podjadają? Moje dziecko co chwile coś chce,
                                apetyt ma niesamowity, po 180ml butli z rana, po godzinie wcina całego banana,
                                potem co chwile podjada suchą bułę, w końcu ok. 12 zjada gęstą kaszkę i idzie
                                spać na 1,5h. Wstaje, znów coś podjada, jakieś biszkopty, bułki, jabłko...
                                potem obiadek - duzy słoik 200ml, do tego cielęca parowka najlepiej jeszcze wink
                                No i po obiadku też co jakiś czas podjadanie do wieczora i na noc butla 210
                                ml winkZasypia 20.30 -21 i wstaje ok 8.


                                Czy TRÓJMIASTO się kiedyś spotka w końcu? wink Kubara jak pojdziesz na urlop, to
                                może w ciągu dnia sie umówimy na jakis spacer przy sprzyjającej pogodzie.

                                pozdrawiam
                            • tygrynio Re: co za mecz! 28.06.04, 11:34
                              Fionna a kto powiedział, że nasz wątek musi mieć 3000 postów???wink
                              Jeśli chodzi o Młoda to temp. od zębów juz przeszła ale za to Młoda podobnie
                              jak Bruno zaczeła wychodzić z fotelika i już niestety nie mam rano czasu dla
                              siebie a tak było fajniewink
                              W środę wyjeżdzamy na Mazury na dwa tygodnie więc nie będzie nas na forum
                              Chciałam zapytać czy wasze dzicory też rozwijają się w kierunku "kombinowania"
                              Baśka codziennie mnie czymś zaskakuje ... a dodoam ze dostała kolejną zemstę
                              Cioci Zielonego krokodyla cymbałki .... chyba niedługo oszaleję wśród tej
                              tandety grająco piszczącej. Strasznie mnie boli głowa nie wiem czy dlatego,że
                              pogoda do......y czy dlatego, ze pan w domu ehhhh a mecz wczoraj był fajny ale
                              tylko druga połowa smile
                              Pozdrawiamy
                              • fionna Re: co za mecz! 28.06.04, 11:57
                                Taka się sportowa atmosfera zrobiła, oczywiście mam nadzieję, że będziemy mieć
                                30000 postów. Wtedy nic się już chyba nie otworzy.
                                Ja z kolei obejrzałam tylko 1 połowę i część drugiej (do pierwszej bramki), bo
                                mój mąż się zbuntował i zażyczył sobie oglądania Akt Odessy.
                                • kubara1 Re: co za mecz! 28.06.04, 14:32
                                  Oj, dziewczyny, ale się wybawiłam na weslichusmile)))) jak w młodości, he, he:-
                                  )). tańczyłam do trzeciej, aż nogi powiedziały mi pas. Była świetna muzyka i
                                  dużo wujków starej daty, którzy umieją tańczyć do rytmu i jeszcze prowadzić
                                  partnerkę. Mój mąż na parkiecie to tragedia, chociaż lubi tańczyc .Ale ja wolę
                                  z wujkamismile)))). Skąd to się wzięło, że stare pokolenia po prostu umieją się
                                  prouszać na parkiecie, a dzsiaj tańczący normalnie fazet to rzadkość?
                                • kubara1 Re: co za mecz! 28.06.04, 14:38
                                  Oj, dziewczyny, ale się wybawiłam na weslichusmile)))) jak w młodości, he, he:-
                                  )). tańczyłam do trzeciej, aż nogi powiedziały mi pas. Była świetna muzyka i
                                  dużo wujków starej daty, którzy umieją tańczyć do rytmu i jeszcze prowadzić
                                  partnerkę. Mój mąż na parkiecie to tragedia, chociaż lubi tańczyc .Ale ja wolę
                                  z wujkamismile)))). Skąd to się wzięło, że stare pokolenia po prostu umieją się
                                  prouszać na parkiecie, a dzsiaj tańczący normalnie facet to rzadkość?
                                  Marysia przeżyła pierwse nocne rozstanie bez ekscesów, ale jak po nią
                                  przyjachaliśmy rano to powiedziała, co o nas myśli. Jak weszłam do domu
                                  rodziców, to zupełnie mnie zignorowała, a potem podeszła, popatrzyła mi w oczy
                                  i powiedziała "mama be". Pierwszy raz tak zrobiła. I powiedziała, co chciała...
                                  A ja disiaj przedostatni dzień w pracy. Cieszę się bardzo, tylko, że dostęp do
                                  netu będę miała tylko przez modemsad(((.
                                  Buziaki
                                  Basia
                                  • jogaj Re: wrocilabm 28.06.04, 14:58
                                    szymon mi zalal klawiatturE i ciezko mi sie pisze,bo liteRki sa podwojne,bRRRRRR
                                    tak bmi sie pisze teRaz-G(RSzyrbmovn bmi zalal klawiatutueRY i ciezko bmi sie
                                    piszeg)
                                    Jestem chetna na spotkanie.
                                    zaczely sie pRzyjemnosci ciazowe,wszystko mi smieRdzi i ciagjle mnie mdli wink
                                    moJ gg 289324, mail GazetowY lub jogaj@wp.pl
                                    PozdrowioKA-jOLA
                                    • idaro Re: buuu 28.06.04, 21:09
                                      Ja mam dzis podly nastroj. Najchetniej uderzalabym piesciami, gdzie sie da. Juz
                                      myslalam, ze zaczyna sie nam ukladac finansowo, a tu... moj maz stracil dzisiaj
                                      prace, a tak naprawde wykopali go jego znajomi z firmy. Buuu!
                                      A w pilce jestem za Czechami...
                                      Anita
    • umargos Re: Luty 2003 29.06.04, 00:04
      Moje śpiące dotąd jak anioł dziecko ostatnio ma problemy. Budzi sie w nocy ze
      strasznym krzykiem i przez dłuższą chwilę nie daje się uspokoić - w ciągu
      ostatnich dwóch tygodni przespała całe tylko trzy noce. A płacze strasznie (tak
      jakby się bała) i kiedy się nachylam do niej, żeby utulić i poszeptać, wczepia
      się we mnie albo obejmuje za szyję i domaga się wzięcia na ręce.

      Kiedy sie wybudzi to pocieszanie i próba uspienia trwają od godziny do trzech,
      zwykle jest to przeniesienie do dużego łózka i przytulenie. Po dłuższym czasie -
      najpierw popłakiwania, potem gadania (muszę zrobić nagrania, bo w dzień nie
      jest aż tak wymowna), potem wiercenia się, klepania mnie po twarzy, pokazywania
      gdzie mam oko, rzęsy, brwi, buzie z zębami, nos, ucho i wyrywaniu mi włosów
      daje się już spokojnie odłożyć do swojego łóżeczka i zasypia.

      Od trzech dni robi też cyrk przy zasypianiu. Zachowuje sie tak samo jak przy
      nocnych wybudzeniach, tyle, że znacznie krócej to trwa. Czyli od 15 minut do
      pół godziny, po czym bez problemu daje się odłozyc i zasypia.

      Wiem, że rosną jej trójki, i to wszystkie naraz, ale nie wiem czy można
      wszystko zwalać na zęby. Nie bardzo wiem jak małej pomóc...Viburcol nie działa.

      Rytuał przedsenny jest od wielu miesięcy taki sam...zawsze są wygłupy, wspólne
      zabawy, czytanie książeczek, kolacja, mycie i do łózeczka.

      Dodam, że akcja rozgrywa się zazwyczaj między północą a 4, a są to dla
      mnie zasadniczo godziny pracy, które mi przepadają, do tego jestem zdrowo
      padnięta...na szczęście dziecko też i śpi do 10.

      No, ale nie wiem co robić. Wiadomo, przeczekać, ale jak długo....Może ktoś ma
      jakiś pomysł?? Zastanawiam sie nad pójściem do lekarza....ale z drugiej strony
      nie wyobrażam sobie za bardzo podawania jej jakiegoś środka "uspokajającego",
      nawet przeznaczonego specjalnie dla dzieci...

      Pozdrawiam
      Ula

      Ps. Weronika też jest nieduża, na ostatnim szczepieniu wyszło, że waży 9700,
      mierzyć to już dawno jej nie mierzyli, ale z mojego niedoskonałego pomiaru,
      czyli ile wystaje nad stołem o znanej mi wysokości, tudzież ile jej brakuje,
      żeby się nie zmieścić pod wysokim stołem wyszło, że ma ok. 78-79 cm.
      • fionna Re: Luty 2003 29.06.04, 13:31
        Wspólczuję Ci Ula - może Weronika ma za dużo wrażeń w dzień i to się odbija na
        jej śnie? My też tak mamy czasami, tylko że u mojego młodego to
        jest "odżołądkowe". Ostatnio się uspokoiło, nie daję mu już niczego mlecznego -
        może to od tego.
        Nie wiem, czy Wasze dzieci też są ostatnio takie okropne - młody ma nową ksywę
        Predator. Robi się coraz bardziej potworzasty - ciągle musi coś wywalać,
        otwierać, rozrzucać moje kasety i płyty (ostatnio udało mu się otworzyć CD,
        wyciągnąć płytę i ją wyrzucić - na szczęście to były jego piosenki. Poza tym za
        punkt honoru postawił sobie: zwalenie telewizora, zresetowanie komputera,
        zapalenie gazu (bardzo go kurki interesują), walenie drzwiami balkonowymi w
        ścianę (już jest ślad). Poza tym ciągle nadaję (bez sensu - nikt go nie
        rozumie) - takie gęganie (jedyne zrozumiałe słowo to NIE. Nasze ulubione
        to "giebuła"
        Właśnie wywalił kwiatka - spadam posprzątać.
        • kubara1 Re: Luty 2003 29.06.04, 14:10
          Uff. Co za dzień. Zebrałam w sobie wszystkie siły witalne, i poszłam do kadri
          rektora i złożyłam pismo o mobbing w pracy i oraz zatwierdzonoo mi podanie o
          wychowwczy. Jeszcze tylko czwartek i nigdy nei ujrzę już tej śmierdzącej,
          niewymytej baby. A rektor obiecał mi, że psotara się o przeniesienie mnie na
          inne stanowisko. Byle z daleko od neij. Więc może długo na tym wychowczym nie
          posiedzę. Ale od poniedziałku urlop i szleństwa na Kaszubach z Marysią, jak
          pogoda dopisze.

          Jogaj - co powiesz na kawę jtru po południu u mnie? Karollaa - do Cieibe też
          kieruję zaproszonko. Siedzimy z Marysią same, mąż służbowo na Mazurach (
          testuje jachty, pływając sobie na nich op jeziorkach - to się azywa
          wyczerpująca praca). Zapraszamy serdeczenie.

          Buziaki
          nowa, niemobbingowana, odrodzona i o dwa kilo z nerwów chudsza
          Basia
          • agatkar1 Re: Luty 2003 29.06.04, 14:30
            Wpadłam na chwilkę, aby się wyżalić. Zołądek mi pęka i boli, tak więc długo
            nie będę klikać.
            Jagoda od 3,30 w nocy wymiotowała, biedulka, ależ noc...
            Ok. południa jej przeszło, lekarz mówi że to chyba wirus jakiś paskudny.
            A ja rankiem jak tak na nią patrzyłam to też wymiotowałam i teraz chodzę jak
            struta...
            Agata
    • umargos Re: Luty 2003 29.06.04, 16:34
      Za mną kolejna noc z atrakcjami. Poza tym, po konsultacji niemedycznej doszłam
      do wniosku, że musze iść do lekarza. Najprawdopodobniej od ponad dwóch tygodni
      mam półpaśca, którego skutecznie dotąd ignorowałam, bo poza wysypką i ogólnym
      nieco kiepskim nastrojem nic mi nie dolegało. Niby już przechodzi, znaczy ta
      potwornie bolesna wysypka na wysokosci lewej nerki mi przechodzi, ale podobno
      zdarzają się nawroty i może należy to doleczyć.
      Pozdrawiam
      Ula
      • agatkar1 Re: Luty 2003 30.06.04, 08:11
        Dziewczyny czy to oznacza, że się sypiemy...?
        • karollaa Re: Luty 2003 30.06.04, 10:57
          Hej,
          no co Wy, wcale się nie sypiemy, tylko takie piękne lato mamy, że wszyscy
          chorują ;-(

          Basiu ja niestety nie mogę sie dzis ruszyc... od paru dni leje mi sie z
          nocha... dzis to juz wogóle jak z kranu , buuu ;-(
          Martwie się, że młodego zaraże, a sama złapałam to chyba od mojej siostry, a
          widziałam się z nią tylko pół godziny, więc to jakies paskudztwo bardzo plenne.
          Ona ma teraz zapalenie oskrzeli. Oby nie my.

          Ale zazdroszczę Twojemu męzowi tych Mazur. My byliśmy w maju 3 dni na jachtach
          na Sniardwach i od tego wyjazdu tylko chodze i myśle kiedy znow pojedziemy,
          mimo ze pogoda była średnia, w nocy przymrozki itp.
          A nie łatwo coś zaplanować, bo jednak jezdzimy bez młodego.
          A Ty byłas kiedys z dzieckiem??? Bo mnie kusi, zeby go już wziąć, chciałabym
          zeby mu sie spodobało wink Ale mój mąż uważa, ze to bardz
          o nieodpowiedzialne itd... Może kiedys razem popływamy z dzieciakami? wink)

          A gdzie sie wybieracie na Kaszuby? Moi rodzice mają domek kolo Chmielna
          (Zawory), chyba też niedługo sie tam wybiore z młodym.
          pozdrawiam
          • jogaj Re: Luty 2003 30.06.04, 12:28
            Basiu ja bez samochodu wiec wyprawa do Ciebie mi sie nie usmiecha.
            Ja tez zegluje,ale z Szymonem,pierwszy raz plywal w brzuchu,potem w zeszlym
            roku bylam przez tydzien na Jezioraku,jak mial 5,5 miesiaca,w tym roku znowu
            jedziemy na Jeziorak,jak wytrzymam to dwa tygodnie,jade z rodzicami i siosra z
            mezem,moj maz nie jedzie,bo pracuje.
            No to kiedy to spotkanie?
            Buziaczki-Jola
            • kingha Re: Luty 2003 30.06.04, 13:31
              Mialam rano piekny plan, wyzale sie na forum. A tych moich zali sie troche
              nagromadzilo. Jednak w obliczu reszty nieszczesc i brzydkiej pogody, zreszta
              zgodnej z moim zyczeniem, daruje sobie i Wam.
              • agatkar1 Re: Luty 2003 30.06.04, 15:05
                Skoro tak okropne lato przed nami (chodzi mi o pogodę) nie czas na żale, prawda?
                A dziś kolejny mecz i trzeba go koniecznie obejrzeć.
                Chętnie bym też sobie pojechała na mazury, dwa lata temu pojechaliśmy na zlot
                motocykli ciężkich i zabytkowych do Giżycka. Ależ pięęęknie było. To dziwne,
                być na Mazurach i nie żaglować... dla mnie wcale nie takie dziwne, Mazury
                zawsze pozostaną w mej pamięci jako jedna wielka impreza!!!
                RZecz jasna muszę tam koniecznie wrócić!
                Obowiązkowo z Jagodą!
                Agata
                • karollaa Re: Luty 2003 przeziebienie 30.06.04, 16:43
                  Hej,
                  a jak uchronić malucha przed zarażeniem się ode mnie jakims paskudnym
                  przeziębieniem??? Damian miał dzis 37.2C.... kurcze, sama nie wiem czy to zęby
                  może czy już coś ode mnie złapał. Bo ja nie mam gorączki, jedynie bolało mnie
                  gardło (już przeszło)i leje mi się z nosa ciurkiem....
                  Młody też ma już lekki katarek.
                  Co robić w takiej sytuacji???
                  Dałam wapno, wit.C
                  A może jest jakis lepszy sposób???

                  pozdr.
                  • fionna Re: Luty 2003 przeziebienie 01.07.04, 00:40
                    No to zaczynamy kolejny tysiączek. I ja mam dobre wiadomości (dla mnie) -
                    dostałam się do pewnej szkoły, w kórej będą mi jeszcze płacić, za to, że się w
                    niej uczę. Było ciężko, ale się udało.
                    Teraz przynajmniej wiem na czym stoję, z radości obaliłam dużą colę.......
                    Zacznę chyba zapisywać złote myśli mojego męża dotyczące footballu - oglądam
                    sobie meczyk, parę minut do końca, 2:0 dla Portugalii. Mój mąż bardzo chce
                    oglądać jakiś film wojenny na TVN ("Kompanię braci" chyba). Holendrzy właśnie
                    strzelili bramkę na 2:1, mój stary - "o! bramka, a jaki jest wynik?. Pokazuje
                    mu w górze ekranu napis: Por:Ned 2:1. A on - ale to znaczy, że kto wygrywa
                    teraz? Moje biedne dziecko - kto je nauczy grać w piłkę...............
                    Z wrażenia nie zauważyłam końca meczu.
                    Z ciekawych rzeczy - od jutra zaczynam dietę lodową oraz postanowiłam w nagrodę
                    wybrać się do mojego szalonego fryzjera Krzysia z Hormona i obciąć włosy.
                    Miłych snów
                    • ewa79 Luty 2003 12.07.04, 22:52
                      CZeść!!!!
                      Dzis znalazłam to forum. Mam na imie Ewa i jestem mamą Krystyny urodzonej 16
                      lutego 2003 roku. Jestesmy z Gdyni. W tym roku skończyłam prawo i przygotowuje
                      się do egzaminów na aplikację. mój "kotek" jest żywym dzieckiem, ma blond i
                      turkusowe oczka. wszędzie jej pełno.
                      Chętnie nawiążę z Wami kontakt!!! Pozdrawiam serdecznie wszytskich maluszków i
                      Ich mamusie!!!
                  • kubara1 Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 10:42
                    Karollaa, jak juz sie wykaraskacie z Damianem ( mam nadzieje ze szybciutko) to
                    moze sie w koncu spotkamy we trzy. Jogaj - ja ju| nie proponuje, bo zwasze
                    wychodze z inicjatywa i mi sie znudzilo. Czekam na Wasze pomysly. Mozemy sie
                    spotkac gdzies w plenerze - nap w Parku Oliwskim albo w zoo. Tylko ja poprosze
                    wiadomosc sms - em. Jogaj ma moja komóke, bo w zwiazku z odejsciem z pracy nie
                    bede codziennie na forum, a rwczej raz na tydziensad((((.
                    Pozdrawiam
                    Basia
                    • karollaa Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 13:13
                      Dobra, myśle, że wchodzi w grę przyszły tydzień. Dzis czuję sie ciut lepiej
                      odpukać.
                      Myśle, że Park Oliwski to świetny pomysł. Zoo to juz duża wyprawa, chyba na
                      cały dzień i ja sama z moim potworkiem się do zoo nie piszę wink Ostatnio jak
                      zobaczył piłkę podwieszoną na lince w klatce małpek to myśleliśmy, że już tam
                      na dobre zostanie łobuz.
                      Basiu, raz na tydzień???? Ja bym nie przeżyła. Jak mieliśmy modem to się
                      starałam nie nawijać wogóle przez telefon, byly tylko mieć dostęp do sieci wink
                      pa pa
                      do zobaczenia
                      • agatkar1 Re: Luty 2003 - Trójmiasto do apelu:-))) 01.07.04, 14:36
                        Fionna, a cóż to za szkoła taka niesamowita... jeszcze o takowej nie
                        słyszałam... Twój mąż jest debeściak, czy on w ogóle wie jak ten sport się
                        nazywa i gdzie on się chował skoro nie ma pojęcia o piłce... Wydaje się to
                        troszkę dziwne zważywszy na to, że od kiedy pamiętam to już w szkole
                        podstawowej ulubionym zajęciem dzieciaków na w-fie była piłka nożna, a gdzie
                        tylko nie spojrzę wszędzie wszystkie chłopaki i małe, i duże, i nie tylko
                        chłopaki grają w piłę... niesamowity ten Twój chłop...
                        Ciekawe kto dziś wygra, chyba Czesi, ale czy oby na pewno... Grecy mają świetną
                        obronę... nie, sama nie wiem.
                        Czy w ME jest mecz o trzecie miejsce? Chyba nie, ale czy na pewno?
                        U choróbsko już nas opuściło, Jagoda od rana męczy ata, bierze kujtke, bjuśke,
                        podnie, ciape i buti, próbuje się ubrać i stoi w przedpokoju. Muszę się nieźle
                        namęczyć, aby ją przekonać, że najpierw musi zjeść śniadanie, poczekać aż tatuś
                        lub dziadek wstanie, a na razie niech zostawi te wszystkie rzeczy...
                        Ależ mam upartą córę!
                        Życzę zdrowia wszystkim e-mamom,
                        Agata i Jagoda
                        • fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 14:53
                          Ta szkoła to KSAP (Krajowa Szkoła Administracji Publicznej) - dostaje się
                          stypendium w wysokości 3xpłaca minimalna. Niestety - trzeba potem minimum 5 lat
                          pracować w administarcji centralnej. Coś za coś.
                          Mój mąż chodził nawet do tej samej szkoły (liceum) co ja (szkoła całkiem
                          normalna) i jak twierdzi - jego ulubioną dyscypliną jest uni-hock. A noga go
                          nigdy nie pociągała.
                          Ja tam jestem teraz za Grekami (bramkarz jest mniam-mniam). Oczywiście, że jest
                          mecz o III miejsce (w sobotę chyba), więc i tak wszystkich jeszcze zobaczymy.
                          Bruno jest zdrowy (odpukać), ale strasznie rozwyty się zrobił - jak się na
                          niego krzywo spojrzy, albo coś powie krytycznego, to zaraz robi podkówke i
                          płacze. Jak baba jakaś. Poza tym ma nowe hobby (oprócz szafek) - to garnki -
                          uwielbia je oglądać, walić w podłogę itd.
                          • karollaa Re: Luty 2003 01.07.04, 17:38
                            Fionna, serio jest taki mecz??? Sprawdzałam dwa razy i w terminarzu ME nie ma
                            meczu o III miejsce...
                            pozdr.
                            • fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 23:09
                              Buuu - nie ma - jakieś zaćmienie mnie naszło - wydawało mi się, że w
                              telegazecie TO widziałam. Trzeba było nie pić....
                              Ale i tak się cieszę, że Grecy są w finale. Teraz tylko muszą powtórzyć mecz
                              otwarcia. Bramkarz grecki jest the best.
                          • fringilla Re: Luty 2003 01.07.04, 23:10
                            No chyba pierwszy raz w tych mistrzostwach moi faworyci wygrali! Choc nie
                            wierzylam w top do konca, bo nie mozna powiedziec, żeby zbyt dobrze grali. A
                            raczej - tylko w onronie, bo napastnicy jakby drzemali wink A Czesi byli bardzo
                            waleczni i nie przypuszczałam że grackim obrońcom uda się przetrzymać dogrywkę.
                            A tu prosze, niespodzianka! Bramkarz Nikopolidis (czy jak on sie tam pisze)
                            jest super mimo swoich koszmarnych zebów. A propos zebów - jutro ide do
                            dentysty, juz sie boje sad Mam tyle dziur!

                            Fionna, gratulacje, to nie lada osiągnięcie smile
                            A Bruniastego przyprowadź do Łukisona, oni już biegaja za pilką z Natalą i z
                            tatusiem, jak od czasu do czasu bywa w domu wink Natala jest zawiedziona, że
                            kobieca piłka jest tak mało popularna, ale moze znajde jej jakis klub, gdzie
                            trenuja dziewczyny.

                            Pozdr. A.
                            • fionna Re: Luty 2003 01.07.04, 23:49
                              Bruniasty to na razie w piłkę kicaną.
                              Ale zapomnaiłam napisać o najważniejszym wydarzeniu - poszliśmy sobie na
                              spacerek z młody i starym i kupiliśmy sobie po lodziku. Młody patrzy na nas, na
                              lody, tatuś dla jaj dał mu loda (Nesquika w polewie czekoladowej) i stał sie
                              cud - Bruno zaczął lizać i domagać się jeszcze. Dotychczas wszelkie próby
                              wsadzenia mu czegokolwiek do buzi kończyły się porażką. Chyba przejdziemy na
                              dietę lodową (w polewie czekoaldowej of koz).
                              Tak - dzisiaj dopiero zobaczyłam te jego zęby jak się wyszczerzył pod koniec
                              meczu. Ale teraz będzie go stać i zrobi sobie śliczne ząbki.
                              Ja też w "młodości" byłam zawiedziona, że nie ma kobiecej piłki nożnej. Teraz
                              jest lepiej - nawet w Polsce są kluby. U nas w domu zawieszono grę w piłkę, po
                              tym jak prawie wybiłam tatusiowi jedynkę. Chciał MI odebrać piłkę, cienias
                              jeden.
                              • fringilla Re: Luty 2003 02.07.04, 00:01
                                Ja przy swojej pierdołowatości nawet nie dotykam piłki w domu, bo mogły by być
                                ofiary nie tylko w ludziach...

                                Zuzia stwierdziła że on ma wzrok psychopaty, ale mi zawsze podobali sie
                                szaleńcy wink (Nawet wylądowałam z jednym pod jednym dachem na dobre i na złe wink)
                                • agatkar1 Re: Luty 2003 02.07.04, 08:13
                                  Troszkę mi szkoda Czechów, ale ogólnie tak bardzo mi nie zależało na tym by oni
                                  wygrali. zapowiada się niezły mecz w niedzielę. Teraz to już serialnie nie
                                  potrafię postawić na którąś z drużyn.
                                  Postanowiłam uczyć Jagodę siusiać na nocniku. Niestety ona bardziej lubi nosić
                                  nocnik... na głowie. Zakłada "pelusz" i stoi w lustrze śmiejąc się do siebie...
                                  Oj nie wiem jak to będzie, chciałam ją przez lato nauczyć, ale ta pogoda nie
                                  pozwala na bieganie w samych majtach...
                                  Agata
                                  • fionna Re: Luty 2003 02.07.04, 10:52
                                    Nikopolidis jest fajny - a wzrok taki dziwny to mają chyba wszyscy bramkarze -
                                    próbują "zaczarować" atakujących. Jeśli chodzi o psycopatów - to sędzia Collina
                                    mógłby sobie etat załatwić w jakimś thrillerze. Teraz sobie oglądam powtórkę.
                                    Zapomniałam wczoraj napisać o tym, że wczoraj młody zjadł kaszkę na zwykłym
                                    mleku (z kartonika). Zobaczymy jak na to zareaguje.
                                    Ja na razie odpuszczam nocnik - parę razy posadziłam Bruniastego, ale on za
                                    bardzo ne wie do czego to służy.
    • monique76 I po urlopie.. 03.07.04, 21:37
      No wlasnie... ja juz pourlopowosmile Tydzien w Zakopanem to bylo to, czego mi
      bylo trzebasmile Pewnie byloby jeszcze fajniej, gdyby pogoda byla troche lepsza
      (bo stopni to troche malo jak na _LETNIE_ wakacje) ale i tak nie bylo zlesmile
      Jak by ktos chcial to mam namiary na super kwatery - czysto, cicho, spokojnie,
      dom z wielkim ogrodem i piaskownica, do centrum minut spacerkiem. No
      generalnie z czystym sumieniem moge polecicsmile
      Dominice najbardziej podobaly sie koniki (nawet zaczela mowic "konik") i
      wrzucanie kamykow do strumieni... tej drugiej czynnosci mogla poswiecac caly
      czas... ile by mama z tata pozwolili tyle by dziecko wrzucalo kamyki do wodysmile
      I w ogole grzebalo w lodowatej wodzie w celu... wybierania kamykow do
      wrzucaniasmile
      Po kilkugodzinnej podrozy dziecko spi, ja nastawiam kolejna pralke i nadrabiam
      zaleglosci mailowesmile
      No i musze sie wam pochwalic, ze wsrod moich znajomych urodzilo sie w ciagu
      ostatniego tygodnia troje dziecismile Wlasnie jutro jade w odwiedziny do takigo 9
      dniowego bobasasmile ehhh ja ja bym chciala miec takie male dzieciatkosmile
      • agatkar1 Re: I po urlopie.. 03.07.04, 23:03
        Ależ fajno, Zakopane... można pomarzyć...
        Tak sobie czasem wspominam stare, dobre czasy, kiedy miałam beztroskie życie i
        beztroskie wakacje... Musowo co wakacje jechałam nad morze i do Taize... Piękna
        sprawa, a zimą na Słowację na narty... Praktycznie od początku liceum każde
        wakacje miałam wypełnione po brzegi... Lipiec należał do stacji benzynowej, na
        której z kumpelą myłam szybki, aby zarobić na wyjazdy. Wspaniałe czasy, bardzo
        miło wspominam ten okres. A sierpień to był miesiąc podróży. Morze ok. 2
        tygodnie, a potem Francja ukochana i Taize - najwspanialsze miejsce na ziemi.
        To byly czasy, beztroskie... Dojeżdzałyśmy do Taize autobusem, a stamtąd stopem
        zwiedzałyśmy pobliskie miasteczka - Cluny, Macon, Lion...
        W czasie naszego ostatniego pobytu - rany to już będzie 6 latek od naszej
        ostatniej wyprawy...- wracałyśmy z Taize stopem, zachaczyłyśmy o Paryż i heja
        do samej Polski na stopa. To była zdecydowanie podróż mojego życia...
        A potem studia rozdzieliły mnie i moją koleżankę... ja poznałam Tomka, ona
        wyjechała do Stanów, szalona... I dalej podróżuje... Jest stewardesą arabskich
        linii lotniczych i właśnie jest na swojej pierwszej trasie do Australii...
        Wiem tylko jedno, że nigdy nie byłabym w tylu miejscach gdyby nie ona...
        Agata
        • fringilla co za mecz! 04.07.04, 23:29
          No, Fionna, chyba możemy podać sobie ręce smile)))))))))
          Bedzie brakowało mi tych emocji.
          • zuzia_i_werka Re: co za mecz! 04.07.04, 23:42
            Hej! Buu mistrzostwa się skończyłysad( Co ja teraz będę oglądać? A i na forum
            znów będziemy głównie o kupkach pisaćsmile ALe już niedługo olimpiadasmile Monika
            zazdroszczę Ci cholernie urlopu-w sumie nie pracuję ale też by mi się przydał-
            zwłaszcza od rodziny hehe.Ale w tym roku to nigdzie nie jedziemy,niestety
            remont pochłonie cały kredyt a i wiadomo,że robotników trzeba
            przypilnować,materiały wybrac itp. A do tego jeszcze Ukochany wyjechał na
            tydzień w delegację i zostałam sama z Młoda i psem- kto ma może sobie wyobrazić
            jak świetnie idzie się na spacer z dzieckiem zawsze uciekającym i wielkim psem(
            brodacz) idącym dokładnie w drugą stronę- i tak trzy razy dzienniesad No w
            sumie dwa bo ostatni niestety przypada na czas kiedy Młoda juz śpi i z duszą na
            ramieniu wyobrażając sobie wszystkie możliwe wypadki biegnę z nim kłusem
            dookoła blokusad Niestety mój pies to staruszek i nie może szybko chodzic bo
            się autentycznie dusi więc przezywam katusze ale wyjść muszęsad Młoda ogólnie
            nieco się poprawiła i mam nadzieję,że ten stan się utrzyma tylko wstaje
            niepokojąco wcześnie nawet o 5.30!! Ja nie wiem jak przeżyję swoje
            macierzyństwo powiedzmy do podstawówkismile Pozdr!
            • fionna Re: co za mecz! 05.07.04, 07:42
              Mecz buł suuuper. Co za emocje - pod koniec zaczęłam liczyć sekundy nawet.
              Fajny był ten gościu, który wpadł na boisko - szkoda, że nie był goły
              (słyszałam o takim rodzaju "sportu"). Będzie mi brakowało tej adrenalinki.
              Jak napisała Zuzia - dobrze, że jest olimpiada. Chyba zacznę puzzle układać (z
              młodym będzie ciężko).
              Na wakacje wyjedziemy w poniedziałek, jak uda nam się kupić fotelik. Mieliśmy
              go kupić już w sobotę, ale mój mąż uparł się na rabat, ale go nie dostał, więc
              obraziliśmy się na sklep. Okazało się, że w sklepie jest tylko 40zł tańszy niz
              w necie. Ja nie umiem się w ogóle targować, nie nawidzę wręcz tego. Taki Arab
              by mnie oskubał - gdybym miała forsę. A propos forsy - zrobiliśmy w sobotę
              objazd centrów handlowych (byliśmy w Wola Parku, Blue City i jeszcze
              zahaczyliśmy o Redutę) i tyle rzeczy bym sobie kupiła.....
              • monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 09:36
                He,he... ja teraz wykaze sie swoim brakiem zainteresowania meczami...a kto
                wygrał?? (bo nawet wiem kto z kim grałsmile))

                zuzia - rozumiem Cię doskonale w kwestii wychodzenia z psem i dzieckiem
                jednoczesnie... Ja nieraz musialam wyjść z dwoma psami i Dominika na raz....
                koszmar po prostu... całe szczescie ze teraz rodzice zabrali psy na dzialkesmile

                A wczoraj juz nie mialam sily nic napisac... zaliczylismy wczoraj wizyte w
                szpitalu z Dominika - wyciagali jej kleszczasad Pomijajac fakt,ze spodziewalam
                sie fachowego usuniecia tego paskudztwa (paniusia tak wyciagnela ze kawalek
                zostal i musieli Dominice grzebac igla w miejscu po ugryzieniu...), to teraz
                bede sie denerwowac czy czegos tam nie zalapala od tego kleszczasad Czy cos
                oprocz boreliozy i zapalenia opon mozgowych jeszcze moze byc? bo o tych dwoch
                chorobach to juz poczytalam troche... po poludniu idziemy do lekarza, ale moze
                wy cos jeszcze mi napiszecie... Nie powiem, zestresowalam sie wczoraj
                niekiepskosad
                • edytaiola Re: co za mecz! 05.07.04, 10:20
                  Witam
                  jeszcze wakacyjnie
                  bo siedze przy biurku i nic nie robie nie jestem w stanie zmusić się do
                  jakiejkolwiek pracy...... może jeszcze jedna kawa

                  Mazury to super sprawa a my jak zawsze lądujemy w tym samym miejscu mimo że co
                  roku rezerwujemy miejscówke w innym ośrodku to i tak nigdzie indziej nie
                  odpowiada nam tak jak w Borowskim Lesie
                  Niestety z Tygrysem nie udało mi się spotkać buuuu sad((((((

                  Wśród dzieci naszych znajomych panuje obecnie wirus Rotha (czy jak się to pisze)
                  wszystkie z odwodnieniem lądują w szpitalu, u nas jedynie 2 dniowe
                  przeziębienie.

                  CZyt to normalne żeby zęby wychodziły w takiej kolejności surprisedla ma wszystkie 1-
                  ki, lewe 2-ki i lewą 5-ke, która już prawie wyszła?

                  Fionna i ja myślałam o tej szkole, ale chyba nic z tego, pozostaje przy pracy w
                  administracji, może mało płaca ale mając dziecko co państwowa robota to
                  państwowa, nie robią problemów ze zwalnianiem się, lekarzami itp.

                  Kto wygrał finał?
                • jogaj Re: co za mecz! 05.07.04, 10:55
                  Zuziu doskonale Cie rozumiem z tym chodzeniem z psem,ja chodze codziennie z
                  moim Ginesem i Szymonem na spacer,ale jak moj maz nie wraca do domu na noc to
                  jade do rodzicow,bo stres z wychodzeniem jak Szymon spi byl ponad moje sily.
                  Co do spotkania trojmiejskiego to wydaje mi sie,ze w plenerze nie ma ono na
                  razie sensu,bo przeciez ciagle pada.
                  Moj Szymon jeszcze spi,dobija mnie zmiana jaka sobie zrobil zasypia kolo
                  polnocy,a wstaje po 10.
                  O wlasnie sie budzi,pozdrowionka-Jola
                  • zuzia_i_werka Re: co za mecz! 05.07.04, 11:48
                    Witam! Wszystkie ignorantki-hehe-informuję,że mistrzami Europy zostali Grecy po
                    raz pierwszy w historiismile Monika nie martw się bo zakażenia od kleszczy
                    zdarzają się naprawdę rzadko-to jakiś bardzo niewielki procent.Zapalenie opon
                    odkleszczowe nie jest ciężką chorobą mimo swojej nazwy i zwykle przechodzi w
                    miarę łagodnie. Borelioza jest zdecydowanie gorsza ale też rzadko się
                    trafia.Trzeba obserwować miejsce ukąszenia i jeśli po kilku tygodniach pojawia
                    się czerwona plama należy zrobic badania i podjąć leczenie.Wcześnie wykryta
                    leczy się dobrzesmile Co do psa to niestety ja nie mam nikogo do kogo mogłabym
                    jechaćsad Tak więc jestem skazana na nerwy związane z zostawianiem Młodej na te
                    kilka minut,na dłuzsze spacery będzie chodził w dzień.Jolu-ja to bym nawet
                    wolała żeby Werka chodziła późno spać ale za to wstawała o 10-jak dla mnie to
                    supersmile Pozdr!
                    • fionna Re: co za mecz! 05.07.04, 13:42
                      Mam szybkie pytanie - czy któraś z Was "użytkuje" fotelik Play Beat? I czy to
                      prawda, że źle się mocuje (buja się)??? Muszę coś kupić do soboty i już się
                      zdecydowałam na ten model, a tu sprzedawca zapodał mi taki news.
                      • monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 13:56
                        My uzytkujemy i nic sie nie buja!!! Jak sie dobrze przypnie to fotelik jest
                        stabilny! Moze sprzedawca nie bardzo sobie radzi z przypieciem??
                        • edytaiola Re: co za mecz! 05.07.04, 14:24
                          i my a raczej Ola, i też nic się nie buja
                          mocno "wpija" się w siedzenie
                    • monique76 Re: co za mecz! 05.07.04, 13:54
                      Od razu ignorantkismile))
                      Pocieszylas mnie Zuziu z tymi chorobskami od kleszcza! Mam nadzieje, ze nic sie
                      nie przypałęta!!
                      A co do spania to Dominika dzis w nocy spala.... 6 godzinsmile Poszla spac o
                      23:50 a wstala o 5:50... Na szczescie potem z nami w lozku polezalai dala nam
                      pospacsmile
                      • agatkar1 Re: co za mecz! 05.07.04, 14:41
                        Ach.. Wpadłam na moment.
                        Jakże żal że już koniec mistrzostw...
                        Wirus Rotha zaatakował w Koninie prawie wszystkich moich znajomych i nie ominął
                        nas - w poprzednim tygodniu Jagoda wymiotowała mi całą nockę, ale na następny
                        dzionek już było ok. A potem jeszcze ja i mąż mieliśmy wymioty i biegunkę. Do
                        tego jeszcze gorączkę. Na szczęście obyło się bez szaleństw... (szpital omijamy
                        z daleka...) oczywiście jeżeli trzebaby było tam się udać to byśmy się udali.
                        Ale wirus krąży...
                        Jeśli chodzi o ząbki to mogą wychodzić w dowolnej kolejności, u Jagody najpierw
                        wyszły 1 i 2, potem 4, a następnie 3. Wprawdzie nie słyszałam jeszcze, żeby po
                        1 i 2 od razu wyszły 5, ale to jest dowód na to, że organizm ludzki jest
                        niezbadany, pełen tajemnic i zaskakuje nas na każdym kroku.
                        Gratuluję Olce tej piąteczki, jest chyba pierwsza wśród wszystkich lutniaków
                        2003, która takową posiada...
                        Pozdrowionka dla wszystkich
                        Agata i Jagoda
                        • zuzia_i_werka Re: co za mecz! 05.07.04, 20:26
                          Hej! Uderz w stół...smile) Monika Ty i tak wstajesz do pracy więc taka pobudka
                          nie powinna być szokiem ale dla mnie-prawilnej kury domowej to dramatsmile) Edyta
                          a czy to na pewno 5? Bo 4 tak właśnie wyglądają jakby były 5 ale potem się
                          przesuwają do przodu-jak młodej wychodziły to też mi się wydawało,że to 5 ale
                          teraz już się wyrównało.One wychodzą zwykle po 2r.ż. Ale fakt,że to nigdy nic
                          nie wiadomosmile Fionna mamy z Agatą biznes do Ciebie,żebyś mi dokładnie wyłożyła
                          jak dojechać do Factory bo jeszcze nie byłam nigdy i boję się,że sie pogubię
                          jak zwykle zresztą za torami w Ursusiesad a chcemy zobaczyć czy jest coś
                          ciekawego. Skrobnij na priva pleasesmile Ciekawe co u Kingi bo ona już tak tuż
                          tuż... Pozdr!
                          • jowa3 Re: Luty 2003 05.07.04, 22:56
                            Witam!
                            Ula jak Twoja Weronika? lepiej śpi, może lepiej niech śpi z Wami?
                            Kubara jak tam nowe znajomości w piaskownicy i dobrze Ci na tym wolnym?
                            Wczoraj zrobiłam tiramisu w trochę zmienionej wersji i bez alkoholu (buuu), ale
                            jest i tak pyszne i rozpływa się w ustach. Chciałam zrobić próbę, bo niedługo
                            nawiedzą mnie: siostra z chłopakiem (2tyg.) i mama z moim młodszym bratem
                            (8tyg.)i nie moge się ich doczekać...
                            U nas superowa pogoda, ok. 30st.,mam świetnie opalone ....... ręce do ramion,
                            tam gdzie się kończy rękaw od koszulki wink
                            Pozdrawiam

                            Zamieściłam nowe zdjęcia Leny.

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
                            • agatkar1 Re: Luty 2003 06.07.04, 08:08
                              Hej,
                              Zdjęcia Lenki są bombowe, faktycznie pogodę macie piękną, u nas jest cieniutko,
                              ale właściwie jeżeli siedzi się w pracy i nigdzie nie jedzie to nawet lepiej,
                              że nie ma upałów.
                              W niedzielę byliśmy w Inowrocławiu po moją mamę, która trzy tygodnie spędziła w
                              sanatorium. Ależ się uśmiałam... sanatorium dla wielu ludzi jest okazją do
                              poznania nowych ludzi i zakochania się, ponoć ludzie przeżywają miłość na
                              nowo...
                              Spotkałam bardzo ciekawą parę... a mianowicie - ona włos bujny, makijaż
                              szałowy, usta jaskrawy róż, brwi kruczo czarne prosto od kosmetyczki, suknia
                              różowa do kostek w jakieś kosmiczne kwiatki, obwieszona koralami bazarowymi, na
                              uszach gigantyczne kolczyki, rozmarzona, zakochana, - wiek ok. 60 lat...
                              On - garnitur, wąsik, szczupły, smukły, ok. 30-lat ....
                              Szli sobie po deptaku, pod rączkę, ona niosła pudełeczko z malinami, a on ją
                              nimi karmił... komedia... to po prostu trzeba zobaczyć.
                              Agata i Jagoda
                              • jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 09:14
                                Ach, dlugo mnie tu nie bylo, ale przyznam sie ze watek sledze. Wlasnie dzieki
                                waszym entuzjastycznym relacjom zasiadlam w niedziele przed TV, profesjonalnie,
                                z piwkiem w dloni zeby poogladac final. Maz tylko kiwal glowa (on tez z tych
                                nie jarzacych kto z kim i po co). I kto mi syna w pilke grac nauczy?
                                W piatek wyjezdzamy na wczasy, dwa tygodnie nad morzem, nie wiem jak uda mi
                                sie wszystko zapakowac (skladane lozeczko, wozek, rowery). Dodatkowo moj
                                szanowny mazonek skrecil sobie noge, dorwal gdzies kule i powloczy za mna po
                                domu narzekajac jaki to on biedny, pokrzywdzony (przez okolo miesiaca wczesniej
                                byl przeziebiony, odwiedzal roznistych lekarzy, dokupywal lekarstw, w koncu
                                antybiotyk zakonczyl sprawe). Czy ktoras moze mi wytlumaczyc dlaczego faceci sa
                                tacy beznadziejni kiedy cos im dolega?
                                Dodatkowo w zlobku Jasia pojawila sie ospa wiatrowka… Usmialybyscie sie widzac
                                apteczke, ktora zabieram ze soba, wlasciwie jest to skrzynia i juz jest pelna,
                                a jeszcze trzeba bedzie dorzucic pomady na wysypke.
                                Odnosnie rotawirusa: Jasiu przechodzil to 3 miesiace temu, najwazniejsze nie
                                odwodnic dziecka, w aptece mozna kupic saszetki z mieszanina glukozy, soli do
                                rozpuszczenia i podawania do picia (mozna tez sprobowac zrobic samemu roztwor:
                                na litr wody lyzka cukru i lyzeczka soli kuchennej). Jasiu nie jadl przez 4
                                dni, piatego podalismy mu butelke (mleko specjalnie dla dzieci z problemami
                                zolodkowymi do kupienia w aptece). Dobra wiadomosc, ale chyba juz nie dla
                                naszych dzieci, szczepionka na rotawirusa wchodzi na rynek (na razie Meksyk) we
                                wrzesniu, w Europie powinna byc za jakies dwa (?) lata.
                                I teraz juz wakacyjnie: jakie ksiazki zabieracie do czytania? (zeby nie bylo,
                                ze ciagle tylko o kupkach sie tu gada ; ). U mnie w walizce: ostatni Harry
                                Potter, “co tam sie dzieje” L.Elliot (o rozwoju mozgu dziecka – naprawde
                                polecam), cwiczenia Pilatesa i last but not least, jak co roku wybrane czesci
                                sagii o wiedzminie Sapkowskiego.

                                Pozdrowienia
                                Asia

                                • fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 09:49
                                  Witam,
                                  Młody dziś jest grzeczny i jeszcze śpi - raz zrobił mi pobudkę o 4.50!!!!
                                  Zuzia - a na którego maila mam pisać? Gazetowego czy jakiegoś innego?
                                  I któredy będziecie jechać - Jerozolimskimi czy Połczyńską (Wolską).
                                  Ja właśnie zastawiam się, co czytać - może w końcu przebrnę przez Ulissesa -
                                  już 2 razy próbowałam, ale poległam. Ta książka o mózgu dziecka mnie
                                  zaciekawiła - nie wiesz czy jest już w Polsce? Ja chcę sobie kupić jakieś
                                  wielkie puzzle (najlepiej z obrazem Boscha, ale ich nigdzie nie widziałam).
                                  Będę musiała odwiedzić Dworzec Centralny, tam jest największy wybór.
                                  Pozdrówka
                                  • jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 10:50
                                    Fionna,
                                    polskie ksiazki kupuje w internecie (z belgii trudno inaczej winkTe (czy mowi sie
                                    te czy ta ksiazke?)kupilam w merlinie nie tak dawno temu (2 miesiace).
                                    juz dawniej czytalam na jej temat opinie na forum, zawsze pozytywne i
                                    potwierdzam, ze napisana jest dosc przystepnie i dodatkowo nie stawia sobie za
                                    cel "wytresowania" dziecka na geniusza wykorzystujac informacje zdobyte w
                                    badaniach czy testach. Dodatkowo podaje biologiczne uzasadnienie dlaczego np:
                                    warto karmic piersia (ale bez zapalczywosci i potepienia mieszanek), jesc kwas
                                    foliowy w czasie ciazy czy karmic dzieci tluszczami nienasyconymi.
                                    Uff, ale laurke wymalowalam...wink

                                    Ach i pytanie (do Zuzi): czy ktos wie kiedy ukarze sie nowa czesc trylogii
                                    Sapkowskiego?

                                    Asia
                                    • fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 11:23
                                      Dzięki, ostatnio byłam out of money i nie zaglądałam nawet do ksiegarń, żeby
                                      się nie stersować. Teraz muszę to nadrobić. Mam już dość czytania o ekonomii,
                                      UE, polityce. Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie, skoro jesteś on-line - czy w
                                      2 lata można się nauczyć francuskiego? Postanowiłam wziąć jako drugi język
                                      właśnie francuski (podobno poziom języków w tej szkole jest wysoki), a ja
                                      obiecuję uczyć się pilnie!!!
                                      • jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 11:42
                                        niestety, on-line, a powinnam w tym czasie ciezko pracowac wink
                                        moim skromnym zdaniem z jezykami to jest tak jak w tym dowcipie, gdzie pytaja
                                        kolejno profesora, doktoranta i studenta ile czasu potrzeba im na nauczenie sie
                                        chinskiego. Ktos zna puente?
                                        Z mojego doswiadczenia: francuski jest jezykiem trudnym: gramatyka,
                                        wymowa,ortografia, slownictwo (gdzie trzeba dobrze uwazac z doborem slow zeby
                                        precyzyjnie okreslic co ma sie na mysli, na poczatku ma sie wrazenie, ze
                                        uslyszana fraza to jeden ciag slow, bez mozliwosci ich rozdzielenia (slawetne
                                        laczenia). Wiec jezeli chcesz miec latwiej, to lepiej wziasc niemiecki
                                        (angielski chyba wymagany jest na starcie?). Ale, ale, francuski jest jezykiem
                                        dyplomacji i da ci kiedys wieksze mozliwosci w ubieganiu sie o prace np w
                                        strukturach Unii.
                                        Konkretnie, w miare plynne nauczenie sie po francusku (podstawy) zajelo mi
                                        okolo 6 miesiecy (do tego samego poziomu w niemieckim dochodzilam 2 miesiace).
                                        W obu przypadkach byla to tzw. imersja totalna.
                                        Zrob bilans ewentualnych zyskow i strat. Podsumowujac: w dwa lata mozna sie
                                        nauczyc, ale trzeba wyszukiwac mozliwosci kontaktu z tym jezykiem.

                                        Asia
                                        • fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 11:49
                                          Niemieckiego już się kiedyś uczyłam, ale zbyt jest podobny do angielskiego i
                                          zawsze "myślę po angielsku". A moja koleżanka jest teraz na stażu w Brukseli i
                                          mówi, że nikt tu nie pamięta, że niemiecki jest językiem roboczym. I nawet
                                          francuski przeważa nad angielskim. Francuski jest trudny, ale jak próbowałam
                                          kiedyś przegryźć się przez irlandzki, to przy nim każdy "cywilizowany" język
                                          jest łatwy.
                                          • jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 12:11
                                            widze, ze francuski po prostu ci sie spodobal wink wiec chyba nie ma nad czym sie
                                            zastanawiac.
                                            W Brukseli czesciej mowi sie po francusku chyba tez dlatego, ze to w Belgii, i
                                            jakby nie patrzec jest to j.oficjalny.
                                            Francuskiego zaczelam sie uczyc, zeby przetlumaczyc piosenki C.Dion a potem
                                            poznalam mojego meza i hobby zamienilo sie w koniecznosc.
                                            A po co, gdzie i jak uczy sie irlandzkiego?

                                            PS; zeby nie bylo, ze o dzieciach nie piszemy, tylko jakies prywaty urzadzamy,
                                            dodam, ze Jasiu jak na razie tylko po francusku probuje klecic slowa. A polski
                                            gdzie, ja sie pytam?

                                            Asia
                                            • fionna Re: Luty 2003 06.07.04, 12:40
                                              Z miłości do Irlandii tylko - prawie nikt w Irlandii nawet go nie używa,
                                              chociaż w szkole do matury jest obowiązkowy. Tylko na zachodnim wybrzeżu są
                                              wiosku, gdzie jest pierwsyzm językiem. Uczyć się go można głównie przez net,
                                              czasmi są organizowane kursy na uniwersytetach (przy anglistyce zawsze znajdą
                                              się jacyś Irlandczycy).
                                              Nie martw się - moje dziecko też nie używa polskich słów, głównie tzw.
                                              węgierski.
                                              • jonquille Re: Luty 2003 06.07.04, 13:01
                                                ha, to ten jezyk w Polsce wegierskim sie nazywa,
                                                tubylcy jak slysza beblanie Jasia to im sie wydaje, ze to polski...

                                                OK, zarty sie skonczyly, wracam do pracy,
                                                dziekuje za rozmowe i pozdrawiam wszystkie mamy wlasnie zasiadajace przed
                                                kompem - jezeli ktoras chce sie wlaczyc w dywagacje na temat jezykow, tudziez
                                                ksiazek chetnie Was poczytam wieczorkiem

                                                Asia
                                                • fringilla Re: Luty 2003 06.07.04, 21:43
                                                  Witam drogie panie.
                                                  Poruszono tu szczególnie bliski mi temat książek, zaraz sie
                                                  rozpiszę, więc uwaga: niezainteresowani proszeni są o przejście do następnego
                                                  posta wink
                                                  Na wstępie oświadczam że specem od Sapkowskiego jestem ja (i polskiej fantasy w
                                                  ogóle - hehehe wink), proszę mi tu chleba nie odbierać, Zuzia jest ekspertem od
                                                  Tolkiena. A "Boży bojownicy" wyjdą zapewne dopiero we wrześniu, taka jest
                                                  przynajmniej ostatnia wersja, na razie dostępne są fragmenty mające rozbudzić
                                                  apetyty zniecierpliwionych czytelników.
                                                  Ja własnie nadrabiam zaległości spowodowane pisaniem pracy magosterskiej, która
                                                  sprawiła że przez kilka dobrych miesięcy byłam zmuszona ograniczyć sie do
                                                  jednego gatunku literackiego, którego, choć bliski memu sercu, na jakiś czas mi
                                                  juz obrzydł.
                                                  Na szafce mam w kolejce:
                                                  - Autobiografię Marqueza "Życie jest powieścią"
                                                  - Marcin Szczygielski "Pl-Boy"
                                                  - Wiktor Pielewin "Generation P"
                                                  - Pete McCarthy "Bar McCarthy'ego"
                                                  - Artoro Perez-Reverte "Klub Dumas" (właśnie skończyłam czytać "Ostatnią bitwę
                                                  templariusza i jestem zachwycona)
                                                  - "Historie przyszłości", zbiór opowiadań współczesnych polskich pisarzy na
                                                  temat Polska za 50 lat, zabawne
                                                  - Neil Gainman "Nigdziebądź"
                                                  - Guy Gavriel Kay "Tigana"
                                                  To na początek. Jak skonczę artykuł, którego jeszcze nie zaczęłam wink
                                                  Mam jeszcze długą listę książek, do których chciałabym wrócić jak znajdę
                                                  chwilkę wink A w międzyczasie zaczytuję sie w Jane Austen, którą kocham nade
                                                  wszystko.
                                                  A co moge polecić na wakacje z pełną odpowiedzialnością? Hehe, na przykład:
                                                  - "Dziewięć opowiadań" Salingera
                                                  - jeśli lubicie Sapkowskiego, to może spodoba sie wam też Brzezińska (Zbójecki
                                                  gościniec, Żmijowa harfa, Letni deszcz)
                                                  - Margaret Atwood, "Zbójecka narzeczona", "Pani wyrocznia"
                                                  - Tony Parsons "Mężczyzna i chłopiec, "Mężczyzna i żona", chciałabym, żeby mój
                                                  mąż to przeczytał
                                                  - wspomniany kilka postów wyżej Robert McLiam Wilson "Ulica
                                                  marzycieli", "Zaułek Łgarza"
                                                  - no i oczywiscie wzystkie tzw staroswieckie romanse, o ktorych mowa byla tu:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=13757529&a=13778661
                                                  Ale się rozpisałam! Ale to temat bliski memu sercu, uwielbiam czytac smile))
                                                  • fringilla Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:03
                                                    Jak w tytule wink
                                                    Fitzwookisonowi (ostatnie pseudo mojego syna, kto zgadnie skąd się wzięło? wink)
                                                    wyrosły wreszcie dolne trójki i chyba jest grzeczniejszy. A może to tylko
                                                    autosugestia z mojej strony?
                                                    Co do gadania to nadal mowią z Werką w tym samym narzeczu zrozumiałym tylko dla
                                                    siebie, aczkolwiek ewidentnie rozumieją to, co my mówimy do nich, i nie tylko
                                                    do nich. Gumowe uszy od najwcześniejszych lat... wink Jedyne co Wookie mowi
                                                    zrozumiale i w odopowiednim kontekscie to "nie ma". Przynajmniej tak to sobie
                                                    tłumacze... wink
                                                    Natomiast Łukasz i Werka żyć bez siebie nie mogą, bawią się świetnie, piszczą
                                                    na swój widok, a jak nie widza się dłużej niż dzień, to wpadają w melancholie wink
                                                    Gdy spotkali sie po naszym kilkudniowym pobycie na działce, Wookie odtańczył na
                                                    cześć dziewczyn istny taniec radości. Mówi się że takie dzieciaki jeszcze nie
                                                    potrzebują towarzystwa rówieśników, w przypadku naszych dzieci to nieprawda.
                                                    Moze nie bawią się razem, tylko raczej koło siebie, ale są sobie do sczęścia
                                                    niezbędni wink Co to będzie jak wyjedziemy na dłużej? Na razie jednak są
                                                    bezpieczni, ponieważ ja mam niekończące się problemy z zębami i muszę
                                                    pozostawać w bliskim sąsiedztwie kliniki chirurgii szczekowej AM sad

                                                    Pozdr. A.
                                                  • fionna Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:28
                                                    Skoro o dzieciach - to ostatnio jego ulubionym zajęciem, kiedy tylko ściągne mu
                                                    pampersa jest ugniatanie własnego fiutka. Zboczeniec jeden.
                                                    Teraz usiłuje dostać się do lodówki - nie, nie z głodu - fascynują go wszelkie
                                                    drzwi i szuflady. O przepraszam, teraz rozmawia z piekarnikiem. Bruno też mówi
                                                    swoim językiem i jedyne zrozumiałe dla otoczenia to "gaga" (czyli ja) i coś w
                                                    rodzaju "tata". I też wydaje się, że dużo rozumie, jak czegoś chce i ja
                                                    załapię, o co mu chodzi i mówię - "chcesz kalendarz" np. to robi taką
                                                    zadowoloną minę i wydaję dźwięki w stylu "wreszcie załapałaś".
                                                    Ja też muszę nadrobić zaległosci w literaturze pięknej. Zabawne - jeszcze parę
                                                    lat temu nie cierpiałam fantasy - kupiłam nawet pierwszą część Wiedźmina,
                                                    przeczytałam 2 kartki i stwierdziłam, że nudne to strasznie. Dopiero za jakiś
                                                    rok nie miałam co czytać i sięgnęłam po Sapkowskiego i wciągnęło mnie. Ale
                                                    trawię tylko Sapkowskiego - próbowałam Tolkiena, ale nie wchodzi (Hobbita tylko
                                                    próbowałam gwoli ścisłości). A tak naprawdę to lubię ciągle czytać Carrolla. A
                                                    z tzw. angielskich romansów lubię "Wichrowe wzgórza".
                                                    Chyba zapiszę się do jakiejś biblioteki (chyba jest jakaś w Ursusie).
                                                  • fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:46
                                                    fionna napisała:

                                                    > Teraz usiłuje dostać się do lodówki - nie, nie z głodu - fascynują go
                                                    wszelkie
                                                    > drzwi i szuflady. O przepraszam, teraz rozmawia z piekarnikiem. Bruno też
                                                    mówi
                                                    > swoim językiem i jedyne zrozumiałe dla otoczenia to "gaga" (czyli ja) i coś w
                                                    > rodzaju "tata". I też wydaje się, że dużo rozumie, jak czegoś chce i ja
                                                    > załapię, o co mu chodzi i mówię - "chcesz kalendarz" np. to robi taką
                                                    > zadowoloną minę i wydaję dźwięki w stylu "wreszcie załapałaś".

                                                    Hehe, mój młody jest fanem wszelkiego rodzaju pstryczków-elektryczków.
                                                    Uwielbia, aże jescze nie sięga to ciągle staje pod ścianą i wymownie na mnie
                                                    patrząc mówi: eeee, eeee itp wink Poza tym wszelkie przyciski, w sprzeęcie,
                                                    windach, wszystko co da się nacisnąc jest cool!

                                                    > Ja też muszę nadrobić zaległosci w literaturze pięknej. Zabawne - jeszcze
                                                    parę lat temu nie cierpiałam fantasy - kupiłam nawet pierwszą część Wiedźmina,
                                                    > przeczytałam 2 kartki i stwierdziłam, że nudne to strasznie. Dopiero za jakiś
                                                    > rok nie miałam co czytać i sięgnęłam po Sapkowskiego i wciągnęło mnie. Ale
                                                    > trawię tylko Sapkowskiego - próbowałam Tolkiena, ale nie wchodzi (Hobbita
                                                    tylko próbowałam gwoli ścisłości). A tak naprawdę to lubię ciągle czytać
                                                    Carrolla. A
                                                    > z tzw. angielskich romansów lubię "Wichrowe wzgórza".

                                                    Angielskie romanse w każdej ilości! Jane Austen i siostry Bronte, uwielbiam!
                                                    A propos fantastyki, ja jestemznaną przeciwniczką dzielenia literatury na
                                                    fantastyczną i niefantastyczną, tylko na dobrą i złą wink Hobbit to książka dla
                                                    dzieci, Władca Pierścieni to jednak co innego. A jednak, tu naraże się Zuzi,
                                                    ojoj, rozumiem, że może nie podchodzić. Wbrew pozorom nie jest to łatwa
                                                    literatyra. Choć w porównaniu z Ulissesem.... wink
                                                    Ja też lubię Carrolla, jest na mojej liście "powrotów", zaczytywałam sie nim
                                                    jak lezałam w szpitalu przed i po urodzeniu Natalii (Jonatan, nie Lewis). Ależ
                                                    dawno temu!
                                                    Fionna, polecam Brzezińską, to nietypowe fantasy, trudne, ale smakowite.
                                                    A co do Sapkowskiego, opowiadania są dużo lepsze niż saga. Przy "Coś więcej"
                                                    zawsze płaczę, choć czytałam to wieeeele razy wink Tym bardziej tragiczne jest
                                                    to, co zrobili z nimi filmowcy sad
                                                  • monique76 Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 22:48
                                                    Musze przynac Agata, ze przy Tobie to sie kompelksow w koncu nabawie... tytuly
                                                    ksiazek ktore napisalas to mi sie w zyciu o uszy nie obily.... (no poza
                                                    Sapkowskim, ktorego bardzo lubiesmile) Na kupowanie ksiazek mnie nie stac, a do
                                                    biblioteki jakos mi nie po drodzesad Ale chyba nmusze sie za siebie wziacsmile

                                                    A wracajac do dzieci... Dominika jak zwykle kochana smile hi, hismile wiecie co,
                                                    jak czytam niektore opisy tego co wyrabiaja wasze dzieci to dochodze do wniosku
                                                    ze mam cudownie spokojne dziecko (tak, tak... wiem, ze to pewnie cechy autyzmu;-
                                                    ))) Ona naprawde nie rozrabia, nie sprawia w zasadzie wiekszych problemow - no
                                                    moze poza jedzeniem ostatnio bo sa dni kiedy je bardzo niewiele... ale ja
                                                    mialam tak samo i zyjesmile Do szafek i szuflad zaglada, ale jak jej powiem ze
                                                    nie wolno to szafke zamyka i idzie sie bawic... Moze naprawde z nia cos nie
                                                    tak?? smile
                                                    Kontaktow Werki z Lukaszem strasznie zazdroszcze! My w zasadzie nie mamy
                                                    zadnych blisko mieszkajacych znajomych z dzieckiem w wieku Dominiki, do tego
                                                    znajomosci piaskownicowe nie wchodza w gre z powodu mojej pracy... Dlatego
                                                    bardzo bym chciala zeby mala poszla od wrzesnia do zlobka, ale to bedzie
                                                    mozliwe tylko pod warunkiem, ze maz znajdzie prace... a tu ani widu, ani
                                                    slychusad

                                                    A zmieniajac temat - czy Warszawka mialaby ochote na spotkanie w tym tygodniu?
                                                    Ja jeszcze do konca tygodnia mam urlop, wiec godziny przedpoludniowe tez by mi
                                                    pasowaly... Bylyby jakies chetne??

                                                    A co u Kingi?? nadal 2 w 1??
                                                  • fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:07
                                                    monique76 napisała:

                                                    a do
                                                    > biblioteki jakos mi nie po drodzesad Ale chyba nmusze sie za siebie wziacsmile

                                                    Warto się zapisać do biblioteki, to wspaniała instytucja!

                                                    > A wracajac do dzieci... Dominika jak zwykle kochana smile hi, hismile wiecie co,
                                                    > jak czytam niektore opisy tego co wyrabiaja wasze dzieci to dochodze do
                                                    wniosku
                                                    >
                                                    > ze mam cudownie spokojne dziecko (tak, tak... wiem, ze to pewnie cechy
                                                    autyzmu;
                                                    > -
                                                    > ))) Ona naprawde nie rozrabia, nie sprawia w zasadzie wiekszych problemow -
                                                    no
                                                    > moze poza jedzeniem ostatnio bo sa dni kiedy je bardzo niewiele... ale ja
                                                    > mialam tak samo i zyjesmile Do szafek i szuflad zaglada, ale jak jej powiem ze
                                                    > nie wolno to szafke zamyka i idzie sie bawic... Moze naprawde z nia cos nie
                                                    > tak?? smile

                                                    Hehe, poczytajcie sobie wątek na edziecku: Co dzieci robią gdy jest cicho?!

                                                    > A zmieniajac temat - czy Warszawka mialaby ochote na spotkanie w tym
                                                    tygodniu?
                                                    > Ja jeszcze do konca tygodnia mam urlop, wiec godziny przedpoludniowe tez by
                                                    mi
                                                    > pasowaly... Bylyby jakies chetne??

                                                    My zawsze chętne i do dyspozycji /nasz wyjazd na Mazury odroczony z przyczyn
                                                    obiektywnych/. Kto jeszcze?
                                                  • monique76 Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:45
                                                    > Warto się zapisać do biblioteki, to wspaniała instytucja!
                                                    No chyba sie przejde jeszcze w tym tygodniusmile Ze spisem ksiazek z Twojego
                                                    postusmile

                                                    > Hehe, poczytajcie sobie wątek na edziecku: Co dzieci robią gdy jest cicho?!
                                                    O rany,. tak to sie juz dawno nie usmialam!!!! Dzieci jednak sa cudowne!! A
                                                    przy tych opowieściach to Dominika ... hmmm... wypada jakos strasznie bladosad
                                                    Ona mi jeszcze w zasadzie nic nie nabroila! naprawde! siedze teraz i usiluje
                                                    sobie przypomniec... noo raz wyciagnela z opakowania wszystkie mokre chusteczki
                                                    i myla sobie raczkismile i to jest jedyne co sobie przypominamsmile

                                                    > My zawsze chętne i do dyspozycji /nasz wyjazd na Mazury odroczony z przyczyn
                                                    > obiektywnych/. Kto jeszcze?
                                                    No to zglaszac sie proszesmile
                                                  • fionna Re: Tym razem o dzieciach... 06.07.04, 23:13
                                                    Ja właściwie w piątek przed południem mam czas (o 14 jedziemy na
                                                    rehabilitację), więc może gdzieś w Lolku??? Tylko ja jestem na diecie
                                                    (lodowej), na szczęście w piątek mam dzień lodowy.
                                                    Zapomniałam napisać o nowej pasji (jedzeniowej) młodego - zje każdą ilość
                                                    jogurtów-pianka.
                                                    I jeszcze jedno - klamki u nas są poobwiązywane pieluchami, bo Bruner tak walił
                                                    w ściany, że aż się zagłębienia porobiły. Oczywiście - wszelkie przyciski
                                                    (szczególnie ze światełkami) też są coolaste - w windzie, kompie, wieży.
                                                    Ja Carrolla (Jonathana ofkoz) mam wszystkie książki i zawsze którąś czytam.
                                                    Film "Wiedźmin" to była kaszana straszna (tylku Żebrowski niezły i może Chyra,
                                                    a Zamachowski to nieporozumienie. A tak w ogóle to lubię czytać grube książki,
                                                    z cienkimi jest problem - zaczęłam ledwo czytać, a tu już koniec. Może się
                                                    wezmę za Narrentum - grubość odpowiednia, Brzezińską też mam zaplanowaną.
                                                  • jonquille Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 09:03
                                                    Fringilla, honor zwracam, no ale skad ja mam wiedziec jak biegna podzialy w
                                                    waszych specjalizacjach, chociaz po nicku powinnam sie domyslic wink W kazdym
                                                    badz razie dzieki za liste ksiazek, chyba reaktywuje na jakis czas swoja karte
                                                    biblioteczna.
                                                    Ulubiona zabawka Jasia sa samochody: czytaj sadzamy Jasia za kierownica i
                                                    pozwalamy mu bawic sie w spokoju (potrafi tak sieziec do pol godziny). Rano,
                                                    kiedy przekrecam kluczyk mam regularna dyskoteke, wszystko powlaczane:
                                                    wycieraczki, migacze, nawiew na maxa itp.
                                                    Dochodze do wniosku, ze chlopaki tak juz maja, to chyba wplyw testosteronu.
                                                    Ze zrozumialych slow wypowiadanych przez J mozna wyodrebnic: mama, papa, train,
                                                    la-ba (tam), pas la(nie ma, tam nie), i parti(e)(nie ma, pojechalo, poszedl).
                                                    I chyba rzeczywiscie dzieci w tym wieku zaczynaja doceniac kontakt z innymi
                                                    dziecmi, widze, ze chodzenie do zlobka sprawuje mu prawdziwa przyjemnosc.
                                                  • fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 11:43
                                                    jonquille napisała:

                                                    > Fringilla, honor zwracam, no ale skad ja mam wiedziec jak biegna podzialy w
                                                    > waszych specjalizacjach, chociaz po nicku powinnam sie domyslic wink

                                                    Mój nick jest przypadkowy, absolutnie odcinam się od jakichkolwiek związków z
                                                    Fringillą Vigo wink
                                                  • fringilla Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 11:40
                                                    fionna napisała:

                                                    > Ja właściwie w piątek przed południem mam czas (o 14 jedziemy na
                                                    > rehabilitację), więc może gdzieś w Lolku???

                                                    Dla mnie moze być.

                                                    > Ja Carrolla (Jonathana ofkoz) mam wszystkie książki i zawsze którąś czytam.

                                                    To tak jak ja z Jane Austen smile

                                                    > Film "Wiedźmin" to była kaszana straszna (tylku Żebrowski niezły i może
                                                    Chyra,
                                                    > a Zamachowski to nieporozumienie.

                                                    Ja po wiedźminie przetałam lubić Żebrowskiego, srodze się zawiodłam sad

                                                    A tak w ogóle to lubię czytać grube książki,
                                                    > z cienkimi jest problem - zaczęłam ledwo czytać, a tu już koniec. Może się
                                                    > wezmę za Narrentum - grubość odpowiednia, Brzezińską też mam zaplanowaną.

                                                    U Brzezińskiej każda kolejna grubsza. Miała być trylogia, a tu
                                                    wyszedł "pierwszy tom trzeciej cześci" - ponad 500 stron wink
                                                    "Narrenturm" to przyjemna lektura, jak zwykle u Sapkowskiego wspaniała lekkość
                                                    narracji i dużo humoru, ma jednak jedną podstawową wadę, wg mnie zasadniczą:
                                                    bohater to nie budzący cienia sympatii kretyn. A jak czytelnik nie polubi
                                                    bohatera, to umarł w butach, a Reinmar nie da się lubić. W najlepszym przypadku
                                                    jest obojętny, w najgorszym irytujący. Zwłaszcza po Geralcie... smile))
                                                  • kingha Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 13:41
                                                    Alez sie kulturalnie zrobilo. W wieku tzw. mlodzieczym czytalam ogromne ilosci
                                                    ksiazek wszelakiego rodzaju, oprocz fantastyski, obojetnie dobrej czy zlej. U
                                                    Agaty temat pojawia sie czesto, nawet w szpitalu przed porodem cos tam czytala,
                                                    takze moze kiedys i mnie natchnie, dzieki Wam, na ta dobra fantastyke...
                                                    Aktualnie skonczylam czytac ksiazke w stylu latwe, malo ambitne ale przyjemne i
                                                    smieszne -Diabel ubiera sie u Prady.
                                                    Ja jeszcze 2 w 1, ale czuje, ze jeszcze z 1,5 tygodnia bo mi brzuszek opadl. W
                                                    czwartek ustale z lekarzem termin porodu, na 90% cesarka, choc decyzja nalezy
                                                    do najtrudniejszych w zyciu. Niestety malo wychodze z domu, wygladam jak mutant
                                                    i do tego kulejacy, bo rwa kulszowa pewnie odpusci mi po. Zreszta mialam
                                                    kolejna przygode samochodowa, jakis Mongol, taki prawdziwy z Mongolii, nie dal
                                                    rady dobrze zaparkowac i wjechal we mnie, tzn auto. Uzeram sie znowu z serwisem
                                                    i ubezpieczeniami. Maz powiedzial, ze zarekwiruje mi kluczyki i prawko, bo on
                                                    juz nie ma sily do tych moich atrakcji samochodowych.
                                                    Nadia sie zrobila grzeczniejsza, pewnie zeby, choc ja zawsze zganialam jej
                                                    humory na zeby, zanim jej wyrosly pierwsze zuzylam 2 tubki masci znieczulajaco-
                                                    uspokajajacej smile))))
                                                    Co do spotkania, jak dam rade to z checia przed poludniem w piatek. O 15 musze
                                                    byc z powrotem w domu.
                                                  • kubara1 Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 17:57
                                                    Ojojej, ile postów do czytania, musiałam sobie dorobić dugą kawęsmile))). I to
                                                    jeszcze o książkach - mój ulubiony temat, bo jestem fanatykiem czytania.
                                                    Pospisywałam sobie tytuły książek przez was polecacnych i dorzucę coś ze swoich
                                                    ostatnio kupowannych. Muszę się przyznać, że na skiążki wydaję kupę forsy -
                                                    kupuję trzy, cztery w miesiącu i mamy w każdym pokoju regały pod sufit. Po
                                                    pierwsze niedobrze ze względu na alergię Marysi, bo to tona kurzu, po drugie
                                                    mój mąż się czasami wścieka, ale ja mu zawsze podtykam jego Marlboro za 6,50
                                                    codziennie i już się nie odzywa. Mam to po tacie, on też znosił i znosi do domu
                                                    książki - tylko w moim rodznnym domu to było jak u BorejkówMusierowicz - prawie
                                                    codziennie jakaś. Tata wygrzebuje na straganach, w antykwariatach, zamawia
                                                    przez internet. I najlepiej, że ukrywa to przed mamą ( od 37 lat, he, he). Mama
                                                    od czasu do czasu robi awanturę, że już dosyć tych książek, bop nie ma gdzie
                                                    trzymać ( naprawdę nie ma), tata pakuje kilka kartopnów i znosi do piwnicy,
                                                    pułka robi się wolna i od nowasmile))/ NIesyety kupujemy zupełnie różne książki -
                                                    tata historyczne a ja powieści i biografie, czasami trochę psychologii. A
                                                    ostatnio raczej lekkie i przyjemne, niec ambitniejszego, bo czytam zazwyczaj po
                                                    23 i Ulisses nie wchodzi w grę ( ale naweyt ze świeżym umysłem bym przez niego
                                                    chyba nie przebrnęła - 3 próby już były.
                                                    No więc:
                                                    "Jak ona to robi" - nie pamiętam autorki, ale fajne czytadło dla wszystkich
                                                    zapracowanych mam
                                                    "Europejka" Gretkowskiej. Dla tych, którym podobał się jej dziennik
                                                    ciąży "Polka"
                                                    "KOd Leonarda da Vinci" i "Anioły i demony" Dana Brown,a - kryminały,trochę
                                                    sensacji i dużo ciekawyej historii
                                                    "jakbyś kamień jadła" Wojciecha Tochmanna- wsztrząsające reportaże z Serbii
                                                    a jak mi smutno to zawsze wracam do...Musierowic.

                                                    ALe się rozpisałam. Co do Marysi to poza katarem do pasa od siedzenia na mokrym
                                                    piachu w piaskownicy to wszystko ok. Trójek ciągle nie widać. mówi sporo i
                                                    nawet ją rozumiem iku mojej radości wprowadzamy nabiał i gluten - alergolog u
                                                    której ostatnio byłam strasznie mnie ochrzaniła, że tak długo ją trzymałam na
                                                    diecie. A przecież to nie ja sobie wymyśliłam, tylko pediatra - podobno sława
                                                    od alergii. I jak tu wierzyć lekarzom. Ta alergolog kazała wprowadzać wszystko
                                                    po kolei poczynając od zmiany Bebilonu Pepti na Nan Ha i jest super - żadnych
                                                    wyprysków bólu brzucha itd. Odpukać w niemalowane.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Basia

                                                    Ps. Czekam na sms-a od Trójmiasta. JogaJ - nie przesadzaj z tym deszczemsmile)).
                                                    Na nasze spotkanie na p[ewno zażwieci słoneczko.
                                                  • jogaj Re: Tym razem o dzieciach... 07.07.04, 22:03
                                                    Ja tez lubie czytac,ale przeszlo mi znacznie i teraz juz tylko czytam,a nie
                                                    pochlaniam ksiazki,fatastyka nigdy do mnie nie przemowila choc maz co pewien
                                                    czas usiluje mnie przekonac.
                                                    Moim ukochanym autorem jest Remarque,najpiekniejsza jego ksiazka to wg mnie
                                                    Trzej towarzysze,moge ja czytac na okraglo. Ja generalnie jestem raczej z tej
                                                    drugiej strony,umysl scisly wink chyba wyjatek w tym gronie.
                                                    Kubara dzis pierwszy dzien bez deszczu!!!! Jutro przyjezdza moja siostra z
                                                    Londynu,a w sobote jade na tydzien lub dwa na zagle wiec spotkanie ze mna
                                                    odwleka na koniec lipca,ale wtedy biore samochod od meza i jade do Was wiec juz
                                                    dzis sie wpraszam do Ciebie,do Karolli lub do parku Oliwskiego.
                                                    Szymon nadal mowi w swoim narzeczu,nic nie powtarza,ale wszystko pokazuje
                                                    palcem lub bierze moja reke i mi pokazuje co on chce np. kladzie mi reke na
                                                    klamce od okna,co znaczey,ze mam otworzyc.
                                                    Watek o ciszy i dzieciach-rewelacja,usmialam sie do lez.
                                                    Pozdrowionka-Jola
                                                  • karollaa Trójmiasto, do Kubary 08.07.04, 10:16
                                                    Basiu, problem w tym, ze ja bym sie chetnie spotkala wczesniej, ale nie mam do
                                                    Ciebie numeru tel.
                                                    Odbierasz maile chociaz? Na jaki adres pisac? Mi najbardziej pasuja spotkania w
                                                    tygodniu, bo weekendy zwykle mam zajete, chyba ze popoludnia niedzielne.
                                                    Do mnie na equerdo@wp.pl
                                                    A ta "Europejke" bardzo chetnie pozycze, jesli bylaby okazja. W zamian oferuje
                                                    wiele innych wink No chyba, że chcesz uwolnic w bookcrossingu?
                                                    pozdrwienia dla wszystkich
                                                    Dzis w Gdansku jest tak piekna pogoda, ze az nie moge uwierzyc. Chyba sie
                                                    wybierzemy z mlodym na plaze.
                                                    pozdrawiamy slonecznie
                                                  • fionna Re: Luty 2003 08.07.04, 13:12
                                                    Witam po jednodniowym odwyku od netu - wczoraj szlag trafił sieć, chyba jestem
                                                    uzależniona - wieczorem byłam wściekła, miałam ochotę zamordować młodego i
                                                    starego, bo nie mogłam wejść na forum. Jak ja przeżyję 3 tygodnie?????
                                                    Do Joli - nie jesteś jedynym ścisłym umysłem, ja też mogę się takim pochwalić.
                                                    Zresztą, jak przeczytałam "Płeć mózgu" to wyszło, że mam męski umysł. Za to mój
                                                    stary kobiecy - wybitny antytalent matematyczny. Ale czytać uwielbiam od
                                                    dziecka i kiedyś też pochłaniałam książki. Teraz dużo czasu kradnie mi paskudny
                                                    net - ale to w końcu też czytanie. Ja w ciąży chodziłam do British Council na
                                                    angielski i czytałam Agathe Christie (nawet dobrze mi szło po angielsku), mam
                                                    nadzieję, że młody nie będzie jakimś psychopatą.
                                                    Dzisiaj mam dzień lodowy - bardzo podoba mi się moja dieta, ale wątpie, czy
                                                    będzie skuteczna. Zakupiłam lody pomarańczowe i tiramisu, a przy okazji w
                                                    promocji kupiłam za 4!!!złote "Zaułek łgarza" Wilsona. Dobrze, że ktoś
                                                    wspomniał o Kodzie Leoarda da Vinci - to też dołączam do listy.
                                                    Wczoraj musiałam załatwić sobie zaświadczenie o niekaralności (potrzebne mi do
                                                    szkoły). Kolejka była długa, panowie tzw. wczorajszy zabawiali młodego,
                                                    postaliśmy z 5 minut i podchodzi do nas ochroniarz, wziął nas na zaplecze i tam
                                                    wystawili mi zaświadzcenie od ręki. Nie mogę narzekać - młody do czegoś się w
                                                    końcu przydał.
                                                  • monique76 Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 08.07.04, 12:56
                                                    No to co? widzimy sie jutro?? byloby fajnie, gdybysmy doszly do porozumieniasmile
                                                    Mi pasuje przez caly dziensmile
                                                  • agatkar1 Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 08:31
                                                    Oj, temat książek jest extra, rzecz jasna wszystkie tytuły jakie podałyście
                                                    przeczytam, albo chociaż sie postaram. Mam malutką biblioteczkę gdzie trzymam
                                                    niektóre ulubione książki. Przede wszystkim pasjonuje mnie poezja Haliny
                                                    Poświatowskiej, mam wszystkie jej wiersze w wersji książkowej i duża częśc,
                                                    kiedy jeszcze nie było mnie za bardzo stać, przepisane na maszynie do pisania,
                                                    za starych dobrych czasów. Piękne... nic dodać. Oczywiście teraz to już są
                                                    dostępne bardzo ciekawe zresztą Listy Poświatowskiej i moja ulubiona książka, a
                                                    jej autobiografia - Opowieść dla przyjaciela.
                                                    Ponadto uwielbiam książki Erici Jones - czyli - BABSKI BLUES i STRACH PRZED
                                                    LATANIEM, ona pisze erotyczne książki i reszta jej książek jest już moim
                                                    zdaniem lekko przesadzona, ale warto przeczytać na dobry początek te dwie
                                                    pozycje...
                                                    Która nie czytała PRZEGRYŹĆ DŻDŻOWNICĘ, Grocholi to niech ino biegnie do
                                                    biblioteki i wypożycza, bo jest po prostu odlotowa, czyta się ją w godzinę, ale
                                                    za to śmiechu i łez jest ogrom. Według mnie książka tysiąc razy lepsza od Nigdy
                                                    w życiu.
                                                    No i rzecz jasna uwielbiam Musierowiczkę, a także Bronte, o nich już pisałyście.
                                                    AAA i PESTKA A. Kowalskiej przeczytana przeze mnie chyba z 10 razy, odlot.
                                                    Jak mi się jakieś jeszcze przypomną to dam znać.

                                                    Jagoda też mi wygląda na czytelniczkę ale o tym się przekonamy póżniej,
                                                    uwielbia na razie czytać bajki i słuchać jak ja jej czytam. No i sama opowiada,
                                                    nawet przynosi i każdą zna. Jest Kaj i Gejda, jibka (złota), Mucha - czyli
                                                    Stefek Burczymucha...
                                                    Agata
                                                  • jonquille Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:08
                                                    wg testow moj mozg jest raczej meski (wspomniana juz ksiazka plec mozgu),
                                                    zawodowo tez raczej przedmiot scisly, maz jak najbardziej podejscie techniczne
                                                    (czasami rano zapisuje na skrawku algorytmy, bo akuram mu sie przysnily ;,
                                                    ojciec, brat, tesc, szwagierka tez zawody techniczne, wiec Jasiu nie bedzie
                                                    mial innego wyjscia jak podazyc utartym szlakiem. On juz zreszta teraz nalezy
                                                    do wielbicieli mechaniki tudziez elektryki.
                                                    Ale poza tym wszyscy uwielbiamy czytac, chociaz kazdy cos innego.
                                                    Ja do moich ulubionych autorow zaliczam K.Vonneguta, a kiedy jest mi
                                                    niewyraznie zawsze wracam do "dzikiego bialka" J.Chmielewskiej (tej ksiazki nie
                                                    moge czytac w miejscach publicznych bo placze ze smiechu).
                                                    Dla scislowcow polecam ksiazki Bernarda Werbera (nie wiec co zostalo juz
                                                    przetlumaczone)
                                                    Po angielsku (uklon w strone Fionny) fajnie i dosc latwo czyta sie J.Grishama
                                                    (kryminaly prawnicze).
                                                    Ostatnio czytam duzo komiksow, jako ze w Belgii komiks to cala instytucja,
                                                    czytaja wszyscy od 3 do 99 lat, sa nawet biblioteki w calosci nimi wypelnione.
                                                    Przede mna seria o Tintin, nie znac tego tutaj to jak nie wiedziec kto to byl
                                                    Mickiewicz.
                                                    pozdrawiam z krainy deszczow
                                                    Asia
                                                  • edytaiola Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:55
                                                    a w dziecństwie co czytałyście?
                                                    i jak było z obowiązkowymi lekturami?

                                                    Ja wałkowałam "Dzieci z Bulerbyn" i "Anie z Zielonego..."
                                                    w ogólniaku odstawałam od reszty bo "Chłopów", "Nad Niemnem" i "Lalke"czytałam
                                                    chyba po 5 razy - czyli pozytywizm
                                                  • edytaiola Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:56
                                                    aha agatkar jestem pełna podziwu dla Jagody - dużoooo mówi smile)
                                                  • fionna Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 09:57
                                                    Hej,
                                                    Zapomniałam właśnie napisać, że uwielbiam kryminały. Tylko że przeczytałam
                                                    wszystkie, jakie były w zasięgu już dawno. Pamiętam były też takie niebieskie
                                                    zeszyty - Ewa wzywa O7. Chciałam nawet zostać lekarzem sądowym i robić sekcje
                                                    zwłok - brrrrrrrr. Do komiksów też mam sentyment, bo w końcu na "Przygodach
                                                    Jonki, Jonka i Kleksa" nauczyłam się sama czytać. Potem był Kajko i Kokosz,
                                                    Tytus i Kapitan Żbik!!
                                                    Dla mnie taką książką, która w każdej chwili mnie rozśmiesza jest "Paragraf
                                                    22". Otwieram na dowlnej stronie i kwiczę. Dobry też jest Irving
                                                    (szczególnie "Świat wg Garpa"). No i oczywiscie Chmielewska zawsze i wszędzie.
                                                  • agatkar1 Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 10:19
                                                    Oj tak, Chmielewska jest the best...
                                                    A dzieciństwo miałam pełne książek, począwszy od Oto jest Kasia i Dzieci z
                                                    Bullerbyn, a także Doktor Dollitle, Pippi, a także w bibliotece były pamiętam
                                                    seria imion, takie książki młodzieżowe, chyba z 50 różnych, przemaglowałam
                                                    wszystkie... A poza tym Anię i Emilkę (Emilkę mam do dziś w biblioteczce),
                                                    Sebastian i pies - kilka części... Oraz Pięcioro dzieci i coś, i seria Feniks i
                                                    dywan i jeszcze inne.
                                                    Koniec podstawówki to czas romansów i horrorów - czyli Graham Masterton i seria
                                                    Manitou Zemsta Manitou itd...
                                                    Z lektur to Zbrodnia i Kara, Dostojewskiego, Apokalipsa,
                                                    Tango Mrożka, fascynacja Hłasko (Pętla - jedna z ulubionych..)
                                                    I wiele wiele innych...
                                                    Agata
                                                    A co do Jagody to mówi dużo, nawet trudne rzeczy jak samolot, Miłoszek,
                                                    zabrała... Ale jest niegrzeczna, ciągle marudzi i wymusza płaczem...
                                                  • fionna Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 10:42
                                                    U mnie w dzieciństwie tzw. też były oczywiście "Dzieci z Bullerbyn" (czytałam
                                                    chyba kilkadziesiąt razy), Lasse wesoły niedźwiadek, Oto jest Kasia, Kerstin,
                                                    Dr Dolittle, przygody Mikołajka, Kubuś Puchatek, Edith Nesbit i jej seria
                                                    ("Pięcioro dzieci i coś"), serie z imionami też pamiętam, potem zaczęła się
                                                    fascynajcja Szklarskim i jego serią o Tomku Wilmowskim (to też kilkanaście razy
                                                    co najmnie), potem Fiedler, oczywiście Ania, Snopkiewiczówna, Bahdaj, Nienacki
                                                    (Pan Samochodzik), sagi norweskie (Krystyna córka Lavransa) i wiele wiele
                                                    innych. W liceum uwielbiałam czytać tzw. powieści gotyckie (szczególnie "Mnich"
                                                    Lewisa chyba).
                                                    I teraz się narażę wielu - nie cierpiałam jako dziecko Muminków - nie mogłam
                                                    przez nie przebrnąć - jakieś takie smutne były. Do tej pory nie przeczytałam
                                                    żadnej książki o tych hipopotamkach. Za to mój mąż jest fanem tych stworzonek.
                                                  • jonquille Re: Spotkanie - tym razem Warszawa:-) 09.07.04, 12:16
                                                    Dzieci z Bullerbyn (teraz czytam to Jasiowi wink, Mikolajek, Niziurski, Piecioro
                                                    dzieci, Karolcia, uwielbialam wszelkiego rodzaju basnie i legendy (ale nie
                                                    takie typu ksiezniczka, krolewicz i zyli dlugo i szczesliwie ale bardziej o
                                                    diablach, stworach i rzeczach dziwnych), takze te niebieskie kryminaly i taka
                                                    serie "express reporterow" (najbardziej podobaly mi sie tzw. tematy spoleczne o
                                                    prostytutkach albo alkoholoizmie ;o
                                                  • agatkar1 książki - temat rzeka 09.07.04, 14:41
                                                    Ojej, Karolcię uwielbiałam czytać...
                                                    w ogóle to z czytaniem książek u mnie było tak, że często robiłyśmy to wspólnie
                                                    z moją przyjaciółką Karoliną. Potrafiłyśmy przesiedzieć pół dnia w domu i
                                                    czytać różne wymienione wcześniej przez was i przeze mnie książki, chodziłyśmy
                                                    razem do biblioteki, czytałyśmy samodzielnie, jeśli książka była nadzwyczaj
                                                    fascynująca - jeszcze raz wspólnie. Nieraz się spłakałyśmy, nieraz uśmiałyśmy,
                                                    albo wspólnie straszyłyśmy bo często czytałyśmy horrory...
                                                    Żeby nie było, że byłyśmy jakieś dziwne, o nie. Miałyśmy mnóstwo koleżanek i
                                                    robiłyśmy mnóstwo innych ciekawych rzeczy. Oj pamiętam chodzenie po płotach,
                                                    ekipa z bloku szła na przedszkole i łaziła po płotach od gałęzi do gałęzi, bez
                                                    trzymanka jak po linie... Albo jesienią ulubiona zabawa naszej paczki to było
                                                    skakanie ze śmietnika w stertę liści zgarniętą przez dozorczynię. Oczywiście
                                                    poza tym naszymi ulubionymi zabawami były:
                                                    - gra w chowanego po piwnicach,
                                                    - kampa (rzucanie piłką o ścianę i coś jakby potem w siebie...)
                                                    - gra w dwa ognie chłopaki na dziewczyny i na odwrót
                                                    - gra w gumę... norma
                                                    - jazda na wrotkach
                                                    - oglądanie filmów na video u kumpla który jedyny z całej paczki miał video...
                                                    to były czasy, a filmy ciekawe - Brus Lee, Karate Tygrys, Fredi Kruger itd. A
                                                    potem szał przed blokiem, walki karate, straszenie się i w ogóle
                                                    - latem - chodzenie na basen lub wyjazdy na pobliskie jezioro, a tam
                                                    niesamowite wyczyny, skoki z pomostu itp.
                                                    - zimą jazda na łyżwach nad stawkiem
                                                    Oj działo się, jak był sylwester to przed blokiem wspólnie biegaliśmy jak
                                                    szaleni...
                                                    A potem jakoś wszystko się rozpadło, im bylismy starsi tym bardziej się
                                                    oddalaliśmy od siebie. Pierwszy i ostatni wypad nad jezioro na 6 dni z paczką z
                                                    bloku wspominam do dziś. A że w paczce był również mój starszy brat, jak tylko
                                                    zaczęła się szkoła średnia, zaczęłyśmy wyjeżdzać same nad morze. Później nawet
                                                    drogi moja i Karoli się rozeszły tym bardziej, że nie chodziłyśmy do tej samej
                                                    szkoły średniej. Skumplowałam się z Elką, o której kiedyś pisałam.
                                                    A teraz czuję się bliżej mojego blokowiska jak nigdy, a to dlatego, że moi
                                                    rówieśnicy, z którymi szalałam przed blokiem mają już swoje dzieci i teraz
                                                    przesiadujemy na ławeczkach i znów się bawimy...
                                                    W poprzednim roku urodziło się 12 dzieciaczków na naszym podwórku...
                                                    Agata
                                                  • agatkar1 Re: książki - temat rzeka 09.07.04, 14:47
                                                    Ależ się rozpisałam a przecież nie chciałam o tym...
                                                    W Liceum czytałam wszystko co miało wspólnego z The Doors, a więc przede
                                                    wszystkim Nikt nie wyjdzie stąd żywy, a także My dzieci z dworca ZOO, no i
                                                    takie tam Pamiętnik narkomanki i inne...

                                                    Agata
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003 - do Karolli!!!! 09.07.04, 22:14
                                                    No. Zuzia będzie z nas dumna - ani słowa o kupkachsmile))
                                                    Ja tylko na momencik bo TPSA stuka w moja portmonetkęsmile)). Karollaa - ja od 18
                                                    lipca siedzę sama dwa tygodnie z MArysią. Zapraszam do siebie, albo możemy się
                                                    gdzieś spotkać, jak Ci wygodniej - jestem zmotoryzowana, więc nie ma problemu.
                                                    Podaję Ci komórkę:600 366 820. Oczywiście jakby inne mamy chciały pogadać, to
                                                    będzie mi miłosmile)))). Daj znać, i prześlij mi swój numer. A co do
                                                    bookcrossingu, to ja chętnie przyjmę uwolnione ksiiążki ( np gdyby Piotrek
                                                    zechciał uwolnić te pożycozne ode mnie kilka lat temusad(() W drugą stronę to
                                                    już gorzej. A Europejką bardzo chętnie Ci pożyczę.
                                                    Pozdrowionka ze znów zalanego deszczem Gdańsk
                                                    Basia
                                                  • kingha Re: książki - temat rzeka 10.07.04, 14:29
                                                    Dzis mialam bezsenna noc, wrocilam myslami do moich ulubionych ksiazek z
                                                    dziecinstwa. Mielismy to szczescie, ze przyjacielem naszego domu byl kierownik
                                                    najwiekszej w Kielcach ksiegarni, w tamtych czasach to bylo cos, zawsze z tata
                                                    mielismy gore nowych ksiazek do przeczytania. Moje dziecinstwo bez reszty
                                                    pochlanely ksiazki typu Zapalka na zakrecie, Ucho do sledzia, Klamczucha.
                                                    Czytalam calymi godzinami, jak rodzice chcieli mi zadac kare, zabierali
                                                    ksiazki, lubilam wieczorem w ukryciu czytac pod koldra z lampka w rece. Mama w
                                                    trosce o moje oczy nie pozwalala mi czytac przed snem. Ulubiona lektura byla
                                                    encyklopedia dla dzieci, nieoceniona tez jako pomoc szkolna. Przelom nastapil w
                                                    5 klasie szkoly podstawowej kiedy odkrylam, ze Nienacki piszac Raz w roku w
                                                    Skirolawkach nie kierowal ja do dzieci smile)) Zaczelam wtedy podgladac tate i
                                                    tak zapoznalam sie np. z Fanny Hill i jej pamietnikami. To byl czas kiedy
                                                    przerzucilam sie na ksiazki bardziej dorosle, zafascynowala mnie odwaga
                                                    Scarlett z Przeminelo z wiatrem, uwielbialam A.Dumas a zwlaszcza Hrabia Monte
                                                    Christo, a Tajemnicza wyspa J.Verne pochlonela mnie bez reszty. W liceum mialam
                                                    wiecej czasu na czytanie, dojezdzalam godzinami na treningi, najlepiej
                                                    wspominam Imie rozy U. Eco, jak i wspomniane tu Pamietniki narkomanki, byly tez
                                                    niebieskie skoroszyty kryminalne- dziadek mial tego cala piwnice. Z przekory
                                                    zamiast lektur obowiazkowych przerabialam uzupelniajace, jedynie romantywizmu
                                                    nie moglam strawic. Byl to tez czas na poezje, do tej pory lubie poczytac
                                                    Rozewicza i Szymborska. Polecam tez ksiazki sensacyjne Mastertona, pisze
                                                    fenomenalnie np. Krzywa Sweetmana. Z Nadia w ciazy przeczylam biografie
                                                    Napoleona, przesledzilam losy Carow rosyjskich, trafilam tez na troche malo
                                                    historyczne a bardziej lubiezne ksiazki o loasch wladcow francuskich i
                                                    angielskich. A teraz wstyd przyznac, czytam bardzo malo, zdarza sie, ze kupuje
                                                    ksiazke, odkladam na polke i jej nie czytam, bo nie mam czasu. Ledwo nadazam z
                                                    czytaniem by byc na biezaco w pracy. Zawsze sobie obiecywalam, ze na emeryturze
                                                    nadrobie wszystkie zaleglosci, wzrok mam dobry...

                                                    pzdr Kinga i Nadia i Ktosiek
                                                  • fringilla Re: książki - temat rzeka 10.07.04, 22:59
                                                    He, he, Kinga, romantyzm to moja specjalność, jak zresztą sama wiesz. Udaje mi
                                                    się zajmować tym najbardziej wspólczesnym jego wymiarem, ale cóż, pewnych
                                                    rzeczy nie da się uniknąć, na obronie poległam na... III części Dziadów
                                                    (sic!) sad Ale arcydzieł literackich tej epoki nie lubię, zwłaszcza polskich.

                                                    A w dzieciństwie jak większość z nas pochłaniałam książki. Przeczytałam chyba
                                                    całą dziewczyńską klasykę - od Ani poprzez Emilkę, Pollyannę, Mary Poppins,
                                                    na "Małych kobietkach", Jane Austen i siostrach Bronte kończąc, oczywiście
                                                    Astrid Lindgren, do dziś ryczę przy "Braciach Lwie Serce", uwielbiam
                                                    też "Ronję", naturalnie Francess Burnett, właśnie czytamy z Natalą "Małą
                                                    Księżniczkę", oczywiście "Tajemniczy ogród" (nie sądzicie że ekranizacja
                                                    Agnieszki Holland jest przepiękna?) i wiele, wiele innych. Uwielbiałam książki
                                                    o pensjonarkach, marzyłam nawet by chodzić do żeńskiej szkoły z internatem,
                                                    najlepiej u zakonnic wink Bardzo wcześnie przeczytałam "Klaudynę" Colette,
                                                    bulwersując koleżanki mojej mamy. Niewiele zrozumiałam, ale podobało mi się. Z
                                                    książek podróżniczych wielkie wrażenie zrobiło na mnie "Orinoko", byłam
                                                    zafascynowana południowoamerykańską przyrodą. Potem przyszedł czas na Siesicką,
                                                    Musierowicz, Snopkiewicz, Minkowskiego ("Szaleństwo Majki Skowron"!). A po
                                                    przeczytaniu "Kamieni na szaniec" zafascynowała mnie historia podziemia w
                                                    czasie drugiej wojny światowej i czytałam wszystko na ten temat, póki mama nie
                                                    położyła temu kresu, gdy dostałam spazmów podczas czytania "Kolumbów" sad

                                                    Do dziś do moich faworytów należą: "Błękitny zamek",
                                                    wspomniana "Klaudyna", "Tajemniczy opiekun" Jean Webster, "Maleńka pani
                                                    wielkiego" domu Londona, choć to książka dla dorosłych właściwie. I "Gospoda
                                                    pod upiorkiem" Pagaczewskiego. Z takich mniej znanych "Jak połknełam żąbę"
                                                    Aliny Kowalewskiej, która mi wsiąkła i nie mogę nigdzie dostać, ale nie ustaję
                                                    w poszukiwaniach. "Wyspa błękitnych delfinów" Scotta O'Della. "Kapitanówna",
                                                    nie pamietam niestety autora, i tez nie mogę jej znaleźć. I taka książka,
                                                    której, o zgrozo, nie pamiętam ani autora, ani tytułu o dziewczynie z
                                                    sierocińca na gigancie,sama nadała sobie imię: Alodia Szumilas, a zamiast
                                                    dedykacji było "ostrzeżanie": jeśli
                                                    nie wierzysz, że spalony kawałaek mięsa może unieść się w niebo i zamienić w
                                                    gwaizdę nie czytaj tej książki. Bardzo zapadła mi w pamięć...

                                                    Dużo tego, podsuwam ciągle Natalii jakieś moje ulubione lektury, ale ona
                                                    jeszcze trochę za mała na te moje najukochańsze. Póki co uwielbia "Dzieci z
                                                    Bullerben" i Pipi. I, o dziwo, bardzo lubi wiersze, nie tylko dla dzieci. A z
                                                    tych dziecięcych poietów moją ulubienicą jest Danuta Wawiłow. Do dziś większość
                                                    jej wierszy znam na pamięć, jeszcze z dzieciństwa. Natala lubi mnie
                                                    przepytywać wink
                                                  • kingha ksiazki-temat rzeka 11.07.04, 08:55
                                                    Przypomnialas mi Agata kilka ksiazek, o ktorych wstyd przyznac zapomnialam,
                                                    ze
                                                    istnieja! Mam gdzies liste 100 ksiazek, ktore powinno sie przeczytac,
                                                    powinnam
                                                    ja poszukac...
                                                    Nadii wybijaja sie trojki po lewej stronie na gorze i dole, chyba zaczynam
                                                    rozumiec jej histerie, ale kto zrozumie moje...
                                                  • fringilla Re: ksiazki-temat rzeka 11.07.04, 11:26
                                                    Lista książek, które chciałabym przeczytac jest baaardzo dluga i wciaz sie
                                                    powieksza. Dlatego tez zawsze twierdze, że nigdy nie bede sie nudzic w
                                                    domu smile
                                                    Ale ostatnio też mam mniej czasu na czytanie, zwlaszcza tego, co bym chciała.
                                                    Choc czytam w wannie, w autobusie, wszedzie gdzie sie da, w kazdej wolnej
                                                    nchwili (chyba ze ogladam "Dume i uprzedzenie" albo siedze w sieci), kosztem
                                                    innych obowiazkow, dlatego zawsze mam balagan w domu sad Na szczęście staram
                                                    sie zajmowac tym, co mnie interesuje, ale zawsze trzeba doczytac cos, na co sie
                                                    nie ma ochoty. Teraz pisze o "Sedziwoju" Dziekońskiego i "Kuzynkach" Pilipiuka
                                                    i czytam jakies traktaty chemiczne, z ktorych nic nie rozumiem i rozprawy
                                                    teoretycznoliterackie, z ktorych rozumiem niewiele wiecej wink
                                                    Nie moge sie doczekac kiedy mlody bedzie w takim wieku, zebym mogla czytac na
                                                    placu zabaw, choc przy jego temperamencie moze to nigdy nie nastapic.
                                                  • agatkar1 Re: ksiazki-temat rzeka 12.07.04, 08:21
                                                    Ależ fantastycznie czyta się te posty, przypominam sobie wszystkie książki po
                                                    kolei, jakże wielka jest moc książęk! Tytuły, które wymieniacie przechodzą mi
                                                    przez pamięć i nie wierzę, że mogłam o nich zapomnieć. Zapałkę na zakręcie
                                                    czytałam paręnaście razy, albo Szaleństwa Majki Skowron... Niesamowite jak
                                                    szybko mija czas i ubolewam, że teraz nie mam za bardzo czasu na lektury.
                                                    Ekranizacja niektórych książek jest piękna, np. Forest Gump, wydaje mi się, że
                                                    film jest znacznie piękniejszy i ciekawszy od książek, ale takich jest
                                                    niewiele, zazwyczaj film nie w pełni odzwierciedla książkę i czegoś w nim
                                                    brakuje. Np. Pestka, film dobry, ale książka o wiele lepsza, choć Janda
                                                    reżyserując ten film, podjęła wielkie wyzwanie i z tego co wiem uwielbia tę
                                                    książkę, włożyła całe swoje serce w ten film. Jednak gdyby ktoś tylko obejrzał
                                                    Pestkę na ekranie, to gwarantuję, że nie przeżyje w pełni tego co chciała
                                                    przekazać Anka Kowalska - chyba że nie lubi czytać...
                                                    Agata
    • ewa79 Luty 2003 12.07.04, 23:00
      chętnie bym Was poznała bliżej - mamy dzieci w tym samym wieku. a może, którys
      maluszek też ma urodzinki 16 lutego? mój skarbuszek był dzis na szczepieniu i
      płakała najgłosniej ze wzystkich dzieciaków. ale teraz juz słodko śpi. miłych
      snów!!!!
      • agatkar1 Re: Luty 2003 13.07.04, 08:38
        Witaj Ewo, to fajno, że do nas dołączyłaś, moja Jagódka urodziła się 18 lutego,
        Ja mam na imię Agata i mieszkam w Koninie, lubię zaglądać na to forum, ponieważ
        jest ono bardzo specyficzne, postów ponad 3000, a my ciągle klikamy i wciąż
        mamy sobie dużo do powiedzenia. Ostatnio oprócz problemów z dzieciakami, ich
        rozwoju i osiągnięć zaczęłyśmy poruszać znacznie ciekawe tematy... mistrzostwa,
        książki i to jest niesamowicie ciekawe tym bardziej, że chyba każdej z nas
        znudził się już temat kuty domowej i matki Polki...
        Ale jeśli chodzi o nasze pociechy to także wspaniałe, iż możemy dzielić się
        problemami i radościami...
        Agata
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 13.07.04, 21:51
          Witamsmile Oj długo nie mogłam sie zebrać by siąść i coś mądrego sklecicsmile Chyba
          popadam w jakąś apatię-może z winy brzydkeigo lata a może z braku urlopu od
          rodziny? W wolniejszych chwilach zamiast udzielać sie na forum leżę i czytamsmile
          No właśnie-czytam w zasadzie od dziecka i to w ilościach niepoliczalnychsmile
          Pisząc od dziecka mam na myśli jakieś 5-6 lat kiedy to dopytując się rodziny o
          litery w gazetach nauczyłam się je składać do kupysmile Książek,które kocham jest
          tak wiele,że obawiam się,że o większości w ogóle nie wspomnę-zapomnęsad Z
          dzieciństwa Nesbitt,Lewis,cała Mary Poppins,Ania i Emilka(choć do dzisiaj
          najbardziej lubię Błękitny Zameksmile) ale też Szklarski,Fiedler,Wernic(cha!
          Tropy wiodą przez prerię-co to była za książka...galopowałam na krzesłachsmile)
          Bułyczow(świetna rosyjska literatura s-f dla dzieci o Alicji)bracia Strugaccy
          Broszkiewicz,Nienacki.Potem nastała era fascynacji s-f i fantasy i trzyma mnie
          w szponach do dziśsmile Tolkien-chyba najukochańszy,cudowny Eddings i wielu wielu
          innych. Uwielbiam też Agatę Christie,siostry Bronte,oczywiście Austen.
          Dick,Asimov itp.Qrcze ja lubię chyba wszystkosmile Ale nie-wojenne nie bardzosmile
          Ogólnie wychodzę z założenia,że czyta się wszystko co dobre bez względu na
          gatunek.Mnie to chyba w dzieciństwie tak skrzywili-trzej bracia i tony ich
          książek.A i dziś mam dostęp do różnej literatury też przez nich-częśc mojej
          rodziny pracuje jako tłumacze,jeden brat sam pisze i dość sporo wydaje,dzieki
          temu miałam szczęście poznać wielu ciekawych ludzi,pisarzy,wydawców,bywać na
          różnych spotkaniach itp. Praktycznie czytam w każdej wolnej chwili no i oglądam
          filmy-to moja zdecydowanie druga pasja-oglądanie i kolekcjonowanie i ciągłe
          powroty do tych najulubieńszychsmile) Jejku kończę bo mogłabym tak godzinami i
          nikt by tego nie strawiłsmile I tak sie rozpisałamsmile A z domowych spraw to
          wszystko po staremu-Młoda raz upiorna,raz sie da wytrzymać,Ukochany
          również,remnt się rozpoczyna,wakacji zero itp itd.Pozdr serdeczniesmile
          • kingha Re: Luty 2003 14.07.04, 12:25
            U mnie zaczyna sie robic goraco! W piatek zdecydujemy z lekarzem kiedy ma sie
            zaczac akcja-porod. Pewnie wtorek lub sroda, takze to moje ostatnie podrygi,
            jak miala w zwyczaju mawiac moja babcia. Torba spakowana, lozeczko stoi,
            ubranka poprasowane i cala ta bonanza zacznie sie od nowa. Cycusie, kapiele,
            trzymanie glowki, raczkowanie. Nadia ma juz poltora roku a wydaje mi sie taka
            rozumna i duza, tak nie wiele czasu w jej krotkim zyciu, a tyle zmian.
            Najgorzej jest z imieniem dla mlodego, brzmi smiesznie, bo zostalo kilka dni a
            my z mezem nie mozemy sie dogadac, obecnie ja juz sama nie wiem, ktore imie mi
            sie podoba, a ktore nie!!!!!!!!
            A propos ksiazek, kiedys dawno temu na tym forum, Agata i Zuzia wspominaly cos
            o tworzeniu biblioteki dla dzieci sugerujac, ze lepiej zaczac wczesnie bo to
            kosztowna sprawa. Jak juz jestesmy przy temacie ksiazka to moze zainicjumy
            jakis nowy watek typu spis ksiazek, bez ktorych dziecinstwo byloby nudne.
            • agatkar1 Re: Luty 2003 14.07.04, 14:37
              Miałam tyle napisać i niestety teraz mam pustkę w głowie, brak weny twórczej...
              Trzymam mocno kciuki za Ciebie kingha i za maluszka, oby poród minął szybko i
              bezboleśnie... A do tego czasu korzystaj z wolnego...
              Faktycznie trzeba by zacząć gromadzić książki dla dzieciaków, Jagoda uwielbia
              czytać, a ja na razie jej gromadzę książeczki z bajkami, które niestety
              powolutku zaczęły ją nudzić. Ostatnio dorwała reklamę z marketu i opowiada...
              ciacha, picie, sejek, jody, ... , piwo...
              Ale mieliśmy ubaw, Jagoda rozpoznała na reklamie puszkę z piwem, a to dobre...
              Agata
              • ewa79 ile i co mówią? 14.07.04, 16:14
                CZeść!!! Agatko i inne mamusie!!! Martwi mnie, ze moja Krysia mało mówi -
                "mama", "baba", "am", "bla", "kaka" i "dziadzia". Mimo tego jednak wykomuje
                skomplikoane polecenia i rozumie wszystko co sie do niej mówi. Czy może
                powinnam pójść do specjalisty??? pozdrawiam
                ewa
    • monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 14:48
      Oj chyba wiekszosc pojechala na wakacjesmile) Bo cicho tu jak makiem zasialsmile
      Na początek witam nową mamę i małą Krysięsmile Krysia mówi dokładnie tyle co
      Dominika - mama, tata, baba, dziadzia, dzidzia, kaka itp... Aaa no i moja corka
      jeszcze mowi burza i koniksmile) Burza to pewnie dlatego, ze burzy sie boi, a
      koniki to byl ulubiony widok w gorachsmile))

      Co do ksiazek to ja sie nie wypowiadam, bo blado wypadne przy co niektorychsmile
      Ksiażki czytam bardzo szybko, a efektem tego jest zapominanie trescismile Zresztą
      obejrzanych filmów też nie pamietam, nie kojarze aktora z nazwiskiem,
      piosenkarza z piosenka itp.. tak juz mamsmile Mój mąż mówi ze mam kurzą pamieć po
      prostusmile

      Z nowości: w piątek Dominika zaliczyła koncert rockowysmile)) hi, hi... superowo
      podrygiwała przy piosenkach Metallica i Deep Purplesmile A tatuś siedział dumny i
      blady, że udało mu się dziecko wyindoktrynować muzyczniesmile)))
      Z nowości mniej fajnych: Dominika chorasad Najgorsze jest, ze zupełnie nie
      wiemy co sie dziejesad Wczoraj temperatura pow. 38 stopni, dzis temeratury nie
      ma ale mała zupełnie nieswojasad Cos sie zapewne wykluwa - oby nie zadne
      choróbsko po tym kleszczusad( I oczywiscie choroba dopadła nas przed
      szczepieniemsad na czwartek zapisałam małą na szczepienie na HIB - odkładane
      juz chyba ze 3 razysad A tak mi zależało zeby zaszczepić ją jeszcze przed 1
      sierpnia... Bo od początku sierpnia Dominika idzie do żłobkasmile Bynajmniej
      takie są planysmile Więc proszę trzymać za nas kciuki!! bo im bliżej godziny zero
      tym więcej mam wątpliwoścsmile)
      • ewa79 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 17:08
        cieszę się Moniko, że mi odpisałaś. Uspokoiłam sie troche, bo ja w wieku mojej
        Krysi mówiłam z pamięci "Muzinka bambo". smile
        Jako,ze jestem nowa to się przedstawię. Pochodze z Rypina. Ale od 17 roku życia
        mieszkam w Trójmieście _ skończyłam tu ogólniak i zdałam maturę międzynarodową.
        skończyłam w tym roku prawo (dzienne ) na Uniwersytecie Gdańskim i we wrzesniu
        zdaje na aplikację notarialną. Mam męża Krzysia. Obie z moja urodzoną 16 lutego
        2003 Krysia jesteśmy blondynkami o niebieskich oczkach. Krysia ważyła 4kg kiedy
        ja urodziłam po długim kilkunastogodzinnym porodzie. Jest żywym dzieckiem, nie
        choruje (odpukać), uwielbia taniec i śpiew. Co do mnie to jestem bardzo
        zabiegana osoba (tzn. była w trakcie studiow). Nie brałam urlopu na ciążę i
        wychowanie dzieckas, obroniłam się jako jedna z pierwszych na roku. Uwielbiam
        kino - chodzimy z mężem na wszystkie premiery i książki.
        Nawiązując do temetu o czytaniu. Ostatniio czytałam "Przepaskę z liści"
        PAtricka White'a. Uwielbiam ( z racji mojego zawodu) książki Grishama - moja
        ulubiona to "Testament" i "Wezwanie". moja córeczka nie lubi jak jej się czyta -
        wyrywa ksiązeczke z rąl i z nią ucieka.
        Krysia niezbyt lubi rówiesników - co mnie niezmiernie martwi.
        Moniko, trzymamy z Krysią kciuki za Dominike i jej "naukę" w żłobku. Wszystko
        będzie dobrze!
        Mój post jest długi - nie wynika to z mojego zarozumialstwa, ale poprostu
        chciałam sie Wam dokładnie przedstawić!!!
        Pozdrawiam serdecznie
        Ewa
        • monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:46
          To nielubienie rowniesnikow to chyba naturalny etap rozwoju... Ostatnio jak
          bylam u Agaty to Dominika zaczela sie bawic normalnie zabawkami jak Łukasz
          poszedl spac, a Werka Zuzi poszla do Mamy na ręcesmilei nie bylo zadnych rywali
          do zabaweksmile To tylko Łukasz Werką się tak kochająsmile

          Musze sie wam pozalicsad Nie dosc ze Dominika chora i marudna, to mi jeszcze
          telefon na spacerze ukradlisad Jak bym dorwala gnoja to bym mu nogi z d...
          powyrywala... Polozylam telefon na chwile na tacce w wozku bo mi Dominika
          zaczela strasznie plakac... i podjechal gowniarz na rowerze i zabral ten
          telefon...pal licho telefon (stary, z rozwalona klapka), pal licho stracone
          pieniadze na karcie (chyba ze 14 zl - dzieki Bogu to pop, a nie abonamentowy),
          ale szkoda mi smsow jakie mialam na karcie... ja sentymentalna jestemsmile
          ehhh... na dodatek nie bardzo mam kase, zeby sobie jakis aparat kupićsad
          • fringilla Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:59
            Kochana, jak nie urok to... Sama wiesz jak to jest. Pomysl sobie, ze mnie w tym
            tygodniu czeka wydanie ok. 500 złotych (których nie mam) na ratowanie jednego,
            marnego zęba sad A ile jeszcze bolu i klopotow przy tym! Od dwóch tygodni moglam
            byc na Mazurach a tymczasem kibluje w tym smutnym miescie, wymarlym niemalze wink
            I tylko Zuzia i Werka się cieszą z moich klopotow zębowych. A Wookie i Werka
            kochają się rzeczywiście, jeszcze z Baśką Tygrysową tworzą zgraną ekipę i
            Jeremim, który jednak ma specyficzny sposób okazywania uczuć wink A to chyba nie
            etap, tylko przyzwyczajenia: nasze dzieciaki są ciągle w towarzystwie, a Twoja
            jest głównie z dorosłymi. Wookie natomiast boi się facetów (sic!), Natala też
            tak miała, nie będe tu wdawać się w dywagacje na temat przyczyn. Dość, że mi
            wczoraj w lesie wstydu narobił, jak pewien młody człowiek przyszedł ratować
            kobiete z opresji (czyli mnie wink). Następnym razem bedzie mały burak biegł za
            rowerem wink

            Czy to, że Dominika idzie do żłobka oznacza że Artur znalazł pracę, hę? Czy
            należy składać gratulacje?

            Pozdr.
            • monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:22
              Niestety, Artur nadal bez pracysad Ale chcemy przyzwyczaic mala do zlobka w
              razie jak by cos sie znalazlo... Moja mama z roznych dziwnych przyczyn pewnie
              sie Dominika nie bedzie juz zajmowac, na opiekunke mnie nie stac - zreszta
              balabym sie zostawic mala z zupelnie obca osoba tak bez kontroli... wiec
              pozostaje zlobeksmile
        • kingha Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 21:49
          A ja juz myslalam, ze sie forum zacielo wink))
          Jutro rano jade do szpitala, takze troche mnie nie bedzie, we wtorek
          prawdopodobnie po poludniu bedzie ciecie. Torba spakowana i wszystko
          przygotowane jest na przyjecie mlodego. Nadia jeszcze nie zdaje sobie sprawy co
          ja czeka. Troche sie martwie o nia, jak zareaguje i czy bedzie zazdrosna. Dzis
          przezylismy chwilke grozy, Nadia bawiac sie z poduszka na podlodze, upadla tak,
          ze omalo nie zlamala reki. Byl okropny placz i lzy jak groch, ale na szczescie
          skonczylo sie na bolu. Juz widzialam sie na dzieciecej izbie przyjec a potem
          mojego skarba w gipsie... To bylby final moich niecodziennych zdarzen
          ciazowych, a mialam ich troche przez ostatnie 2 miesiace. Nie bede juz krakac,
          bo jutro musze jakos na ta porodowke dotrzec!
          Co do mowienia, Nadia codziennie mowi wiecej, tazke nie ma czym sie martwic, ze
          jedno dziecie mowi wiecej niz inne. To tak jak z raczkowaniem i zebami,
          wszystko w swoim czasie. I dobrze! Moja cora uwielbia mowic trudne wyrazy i
          niezle jej wychodza: mis, ciocia, dzidzia, dziadzia, juz, czyli wszystko
          co "szeleszczy". Niestety bidula nie potrafi powiedziec MAMA, mowi cos w stylu
          maba i co z tym fantem zrobic...
          • fringilla Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:01
            Kinga, trzymamy kciuki! Daj znac smsem jak bedziesz w stanie. Mam nadzieje ze
            uczulenie juz Cie nie męczy.
          • monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza:-) 18.07.04, 22:28
            Kinga - trzymam kciuki, zeby wszystko OK!!
            • ewa79 trójmiasto 18.07.04, 23:13
              Kto z Was jest z Trójmiasta?
              • agatkar1 Re: trójmiasto 19.07.04, 08:16
                Hej, hej, witam po weekendzie... Ależ ja też myślałam, że coś niedobrego dzieje
                się na forum, po tej grobowej ciszy, ale już wszystko wraca do normy...
                Kingha jeszcze raz życzę ci powodzenia, niech wszystko pójdzie sprawnie i
                szybko wracaj do nas...
                Z tymi komórkami na tackach od wózka to norma, mnie ukradli w ten sposób
                telefon rok temu, z tym że mała różnica - to był nowiutki trzy tygodniowy Sony
                Ericson, a mnie została się w domciu tylko kamerka... i abonament na dwa lata...
                Że też nie opisałam tego zdarzenia na początku jak tylko włączyłam się do
                forum, może ominęłoby to niejedną mamę... Ale te tacki to są zabójcze... nie
                dość że ciągle się brudzą to jeszcze... ułatwienie dla złodzieja.

                Agata
              • monique76 Re: trójmiasto 19.07.04, 21:19
                Kilka dziewcznym z trójmiasta jest - pewnie sie odezwa...

                Musze sie wam przynac, ze takich dni jak dzisiejszy szczerze nie znosze... Rano
                maz poszedl z mala do pediatry... wyszedl ze skierowaniem do szpitala
                zakaznego... Ja tak nie znosze szpitali, ze pojechanie chociazby na konsultacje
                jest dla mnie naprawde ogromnym stresem... Na szczescie trafilismy na
                przesympatyczna lekarke. Jak na razie objawow boreliozy nie ma, ale jest
                jeszcze czas, zeby sie pojawily... Ta ostatnia wysoka temeratura i wysypka w
                miejscu ugryzienia sa podejrzane, ale na razie pozostaje tylko obserwowac...
                Dostalam jakies tam leki na zlagodzenie objawow i wskazanie ze za 4 tygodnie
                mozemy zrobic badanie z krwi... Mam nadzieje, ze nie bedzie potrzebnesmile
                Jak by tego bylo malo to Dominice na oku zrobil sie chyba jeczmien... Nie
                mialam juz serca ciagnac jej na ostry duzyr... wybierzemy sie jutro. Czyli
                jutro tez dzien pelen wrazensad
                Jeden plus tego dzisiejszego dnia byl taki: palant, ktory ukradl moj telefon
                dlugo sie nim nie cieszylsmile)))))) Dzieki koleznce z firmy telekomunikacyjnej
                telefon jest juz zablokowany tak na amen (blokada nr IMEI)... ja z telefonu juz
                nie korzystam, ale ten.... tez niesmile)))))))))
                • kubara1 Re: trójmiasto 20.07.04, 17:07
                  no wreszcie dorwałam sie do netu. Jesteśmy z Marysią u dziadków bo mój mąż
                  wyjechał i przyjechałam na chwilę do domu 0 niby żeby posprzątać a tak
                  naprawdę, żeby chociaż zerknąć na forum. Mam nadzieję, że Kingha już trzyma
                  swojego synka w ramionachsmile)).
                  Witam nową mamę z córeczką o ślicznym imieniu - moja Marysia ma tak na drugie.
                  Ja też jestem z Trójmiasta i też po UG ( tylko historiasmile)). Mieszkam na
                  Ujeścisku. W sumie piszących mam z Trójmiasta jest cztery, tylko jedna
                  aktualnie wyjechała na rok do Słowenii, druga pływa po Jezioraku, trzecia się
                  nie odzywasad( no i ja. Spotkałyśmy się jużtrzy razy i mam nadzieję, że po
                  wakacyjnych wypadach znowu spotkanko powtórzymy, więc z góry serdecznie
                  zapraszam, bo to pewnie będzie u mniesmile)).
                  A poza tym to u dziadków ja dostaję świra, bo trzęsą się nad Marysią i dziecko
                  nnawet pobiegać nie może - bo upadnie, bo złamie rączkę, bo bo bo. Moja mama
                  jest strasznie apodyktyczna i juz się od tego na dłuższą metę odzwyczaiłam a
                  teraz mam zbyt dużą dawką. Ale mimo wszystko wolę to niż siedzenie w betonowym
                  blokowisku bez skrawka cienia. Jutro jak się lato utrzyma (już trzy dni słońca -
                  ale wypas jak mói mój mąż), to idziemy z Marysią na plażę, może wreszcie
                  zamoczy nóżki w Bałtyku i pobiega boso po piasku.
                  Muszę Wam powiedzieć, że babcia się uparła odzwyczajać od pieluchy - pierze
                  majteczki non stop, ale są efekty. Już co drugi raz mała woła siusiu. Zapomina
                  tylko jak się bardzo zaangażuje w zabawę. Myślę, że po wakacjach będziemy mówić
                  pieluchom pa, pa.
                  I na koniec o książeczkach - Marysia ma już dwie półii, bo dziadek kupuje po
                  jednej sobie i wnuczce. A ona ma jedną ukochaną - wiersze polskie i w niej trzy
                  wiersze ( o kotku co był chory,o żabie - też chorej i lokomotywę) i wkółko
                  czytamy to samo). Ale uwielbia przekładać książeczki na swoich półkach i
                  oglądać obrazki. Myślę, że będzie z niej mały czytelnik.
                  kończę i odezwę się pewnie dopiero w przyszłym tygodniu.
                  Pozdrawiam
                  Basia
                  • fringilla Re: trójmiasto 20.07.04, 21:02
                    Drogie Panie, uprzejmię donoszę że Kinga ma syna, zdrowy, śliczny, 3700, 54 cm,
                    10 pkt., jednym słowem wszystko w jak najlepszym porządku smile
                    • fringilla Lipiec 2004 :))))))))) 20.07.04, 21:05
                      Powinnam była zmienić tytuł posta wink
                    • monique76 Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 20.07.04, 21:45
                      No to super, ze wszystko ok! Przekasz Kindze gratulacje !!
                      • agatkar1 Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 21.07.04, 08:31
                        Ja także gratuluję Kindze synka, to wspaniale, że już ma za sobą poród, a
                        teraz... sielanka...
                        Troszkę mi brakuje czasu na napisanie długiego posta, co zaczynam wpada szefowa.
                        A co do mojej pracy to już wszystko idzie ku dobremu, a Kancelaria zaczyna się
                        rozkręcać. Nowa mama pisała, że wybiera się na aplikację notarialną, ja pracuję
                        w Kancelarii Notarialnej, nowo otwartej od czerwca tego roku i jestem bardzo
                        zadowolona. Co prawda skończyłam ekonomię na UMK w Toruniu, ale w kancelarii
                        odpowiadam za sekretariat i księgowość, ale czasem pomagam pani notariusz pisać
                        akty. Przynajmniej na razie dopóki nie zatrudni prawnika. No i rzecz jasna ja
                        je przepisuję, dzięki temu nauczyłam się pisać na klawiaturze metodą
                        bezwzrokową.
                        Co do Jagody to niestety ma zapalenie oskrzeli, żałuję, bo zaczęłam w piątek
                        sama ją leczyć, zamiast od razu iść do lekarza, no i masz, antybiotyk
                        załączony... No i teraz nici z nauki siusiania, choć było ciepło ona kaszlała,
                        miała katar i nie mogłam jej trzymać w samych majteczkach. Ale nie tracę
                        nadziei może sierpień będzie nasz... Marysi natomiast gratuluję sukcesów
                        majteczkowych.
                        Co do książeczek, to Jagoda jak już pisałam, także uwielbia czytać, no i sama
                        czyta w kółko Zosię Samosię - Zośke... No i muszę ją pochwalić - wszyscy są w
                        szoku, ale ona odpowiada na pytania z tego wiersza,
                        - ile jest dwa i dwa... - a ona - osim!
                        A kto to był Kopernik .. - a Jagoda - Kuj
                        A co nam śląsk daje ... - na co Jagoda - sój.. itd. Najgorsze jest to, że ten
                        wierszyk mówi samą nieprawdę.
                        A ponadto moja wspanialomyślna córcia odpowiada na szereg pytań typu, Jak masz
                        na imię... z racji takiej że nie potrafi powiedzieć Jagoda - mówi Daduda,
                        A jak się nazywasz: zamiast Tresenberg - Bebek,
                        A gdzie mieszkasz? W NIninie.
                        A ile masz lat? Osim. Ponadto, tata mama dziadek i babcia też mają osim lat,
                        Schodków w klatce jest również osim, itd...
                        Ogólnie mówiąc Jagoda jest rozgadana,
                        ale za to niedobra, krzykliwa, ciągle się kłóci...
                        Agata
                        • ewa79 Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 21.07.04, 22:44
                          Na początek gratulacje dla Kingi i maluszka!!! Wszytskiego najlepszego.
                          moja Krysia miała wczoraj dośc wysoką temperaturę (38.5 w pupci). Dałam jej
                          czopeczke z efferalganu. Dziś rano wszystko minęło. Normalnie jadła i spała.
                          Myślę, że to od ząbków. Ma spuchnięte dziąsło i grzyzie wszystko dookoła.
                          Cieszę się, że jest kilka mam z Trójmiasta!!! Mam nadzieję, że się spotkamy.
                          Agatko!! Gratuluję Ci rozgadanej córeczki. Moja Krysia niestety prawie nić nie
                          mówi - zresztą pisałam już o tym tu na forum.
                          Widze, ze zaczynam poznawać juz Was troszeczkę. Buziaki!!
                          • fionna Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 24.07.04, 07:58
                            Witam,
                            wpadłam na chwilkę do W-wy i nadrabiam forumowe zaległości - myślałam szczerze
                            mówiąc, że będzie więcej do czytania.
                            Na początek gratulacje dla Kingi - czy młody ma już imię? I witam nową mamę z
                            córeczką.
                            Mój młody został u babci, nawet nie zauważa mojego braku sad(
                            Przeżył ostatnio upadek z wózka - dziadek chciał go wziąć na spacer, wsadziłam
                            go do wózka, dziadek stwierdził, że sam sobie poradzi z wózkiem. Nie minęła
                            minutka i słyszę ryk młodego - myślałam, że puścił pawika, ale ryk był inny.
                            Otwieram drzwi - dziadek niesie młodego, cała twarz we krwi, warga rozcięta....
                            Dziadek zjeżdżał wózkiem po schodach, młody nie był przypięty, oparł się o
                            pałąk, który się wypiął i Bruner poleciał na ryjek na chodnik. Ma zdarty nos,
                            brodę, rozciętą wargę (na szczęście tylko powierzchownie), na początku wyglądał
                            dość strasznie - wargi spuchnięte po jednej stronie, dolna rozcięta, krew na
                            szyi itd. Po 10 minutach już zapomniał o wszystkim i już chciał iść na spacer.
                            A biedny dziadek ma wyrzuty i dostał op.... od babci.
                            Poza tym młody chce przebywać tylko na dworze, po przyjściu do domu zaczyna
                            ryczeć, kaszleć, zachowuje się jak przy atakch refluksu. Nie wiem - czy to
                            znaczy, że zaczyna coś kombinować i próbuje wymuszać na nas różne zachowania (w
                            tym przypadku zostanie na dworze). W rezultacie staramy się go karmić na
                            zewnątrz ile się da.
                            • kingha Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 25.07.04, 11:49
                              Czesc, dzieki za gratulacje. My juz od piatku wieczorem w domciu, dosc szybko
                              nas wypuscili. Czujemy sie dobrze, choc mlody pewniej lepiej niz ja. POrod
                              mialam przez cesarke, poszlo sprawnie i szybko, rodzilam na Starynkiewicza,
                              wszystko ok i bez zastrzezen. W poniedzialek sciagaja mi szwy i mam nadzieje w
                              tydzien dojsc do sprawnosci fizycznej. Nadia na braciszka zareagowala
                              pozytywnie, co chwila przychodzi go ogadac i z radoscia wypowiada dzidzius.
                              Mnie troszke omija, nie da sie przytulic. Najwieksze przerazenie mam w oczach
                              gdy Daniel placze, nie wie o co chodzi. A Daniel placze jak sie obudzi, bo
                              cycol musi miec natychmiast, takze przewijanie opanowalam w kilka sekund. Jak
                              sie zje idzie spac na kilka godzin, a potem znow sie budzi z wrzaskiem i tak w
                              kolo. Moj syn jest w stylu Lukasza Agaty (po narodzianch oczywiscie), wlosy na
                              barach, nogach a na glowie ogromna czupryna czarnych dlugich wlosow.
                              Koncze bo straasznie nie wygodnie sie siedzi.
                              • jogaj Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 25.07.04, 23:26
                                Kinga gratulacje,fajnie,ze juz jestescie w domu w komlecie smile
                                Witam nowa trojmiejska mame,skad jestes? Ja jestem z Gdyni,mieszkam na
                                Fikakowie,moj Szymon jest,ze stycznia,ale podlaczylam sie troszke pod lutowy
                                watek smile
                                Mam nadzieje,ze uda nam sie spotkac,choc ja znowu nie moge w tym tygodniu,bo
                                przyjechala moja siostra z Londynu i przyjacioka z mezem z Birmingham,zostaja
                                tylko do piatku i chce sie nimi nacieszyc.Co Wy na spotkanie na poczatku
                                sierpnia?
                                Na zaglach bylo rewelacyjnie,Szymon zachowywal sie super,bo ciagle byl w
                                wodzie,a to uwielbia najbardziej,poza tym tyle sie dzialo,ze nie mogl sie
                                nudzic,ja odpoczelam,w komcu pozeglowalam troche,pogoda w kratke,ale nie moge
                                narzekac.Szymon kapal sie w jeziorze,wchodzil po szyje do wody,jedyne nasze
                                zmartwienia to kleszcze,ciagle go ogladalam i znalazlam dwa na szczescie nie
                                zdazyly sie jeszcze wkrecic.
                                Koncze,bo padam,ze zmeczenia.
                                Pozdrowionka i jeszcze raz gratulacje dla Kingi-Jola
                                • tygrynio Re: Lipiec 2004 - GRATULACJE:-))))) 26.07.04, 08:24
                                  Hej
                                  Kinga GRATULUJĘ syna!!!!! Oby zdrowo i wesoło się chowałsmile
                                  Witam nowa mamęsmile

                                  Dawno nie pisałam, bylismy na wakacjach z krótką przerwą prawie miesiąc poza
                                  domem. Wszystko byłoby super gdyby nie fakt, ze Młoda się strasznie
                                  rozbisurmaniłasmile. Podobnie jak Bruno "najfajniej jest na dworzu"!!! tyle, ze
                                  ja mam dość jej stanowczych działań i wcale nie chce mi się robić tego co robi
                                  akurat moje dziecko a dziecko włazi wszędzie gdzie mozę sobie coś zrobić, zjada
                                  piach i kamienie, nie ominie żadnej kałuzy, rozgniecie wszytkie mrówy i
                                  biedronki, zje wszytko co przypomina owoce... no w sumie normalnie się
                                  zachowuje jak na pędrakawink
                                  Ja po ostatnim tygodniu na działce spędzonym w towarzystwie dziadków zostałam
                                  wyjałowiona z normalnych instynktów i wykończona psychicznie... poprostu jestem
                                  macochą nie dbającą o własne dziecko bo na śniadanie dostała serek z lodówki,
                                  bo butelka z piciem na noc nie umyta, bo z kupą chodzi juz 15 minut, bo płacze
                                  przed snem, bo sie nie słucha, bo nie zjadła całego obiadu( porcja jak dla
                                  konia), bo.... szkoda pisać... cieszę się ,że już jestem w domu i spotkam się z
                                  ulubionymi macochamiwink i wrócę do mojej nienormalnej normalności...
                                  Pisałyście o książkach ja moge jedynie napisać, że czytam duzo mniej literatury
                                  bo działa usypiającowinka więcej gazet i miesięczników... ale bardzo lubie
                                  książki zwłaszcza horrory medyczne, sensacyjne i biografie, lubię czytać
                                  instrukcje od wszytkiegowink i literaturę fachową. Generalnie to mam takie
                                  podejście, jeżli mam problem albo chcę się czegoś nauczyć to nalezy kupic
                                  odpowiednią książkęsmile... myslę, że będę miała jeszcze w życiu tyle wolnego aby
                                  przeczytać wszytkie lubiane i nieznane książki oraz poradniki wink
                                  Chyba nie mam weny na pisanie...a któraś pytała o to ile mówią dzieci więc
                                  napiszę, ja się cieszę, że Baśka nie mówi zbyt wiele, te kilka wypowiadanych
                                  słów wystarcza aby wyprowadzic mnie z równowagi zwłaszcza jak się nie zgadzamy
                                  i kłotnia jest nieunikniona...może ze względu na ekspresję wyrazu?wink
                                  Znikam Młoda juz wstała teraz śniadanko i nie wiem co dalej bo nic mi sie nie
                                  chce...moze spotkamy się z Zuzią i Werką ehhhh
                                  Pozdrawiam wszystkich
                                  pa
                      • aga173 Re: Witam w sierpniu;) 01.08.04, 20:45
                        Nasze pociechy będą kończyć półtory rokusmile
    • edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 11:12
      GRATULACJE DLA KINGI I MALUSZKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      szybkiego powrotu do sił
      a jakie imie nosi mały kawaler????????????????????

      U nas było zapalenie ucha i to - jak powiedział lekarz jakieś stare nieleczone
      Teraz to już na 100 % zmieniam pediatre
      Czyli siedziałam 2 tygodnie na zwolnieniu
      Strasznie ciężko było znów zostawić lale i iśc do pracy

      Co do pieluch (ulubiony temat Zuzi) to mała od ok 6 m-cy nie zrobi kupy tylko
      woła eeee i wstrzymuje aż ją ktoś wysadzi- przetestowane w drodze nad morze i
      mazury, natomiast sika szczególnie jak jest na dworzu labo ma towarzystwo

      nie wiem kto wymyślił - że dzieci nie potrzebują towarzystwa rówieśników - moja
      mała pieje za dzieciakami - wczoraj było ich u nas aż 5-ro ma ulubionego 5
      letniego Mateusza - ja wtedy mam spokuj Ola szcześliwa - lata (na tyłu)
      wszędzie zanim i papuguje dokładnie to co on robi.

      Neurolog stwierdziła że Ola zrobiła duży postęp w rehabilitacji i teraz już z
      górki. Załapała najważniejsze rzeczy - odruchy bezwarunkowe - bez których nic
      dalej nie dało by się zrobić..... a więc pełna nadzieji i cierpliwości ćwicze
      tego szkraba - a drze się niemiłosiernie - niedługo sąsiedzi naślą opieke
      społeczną.....

      Fionna kupiłaś fotelik??

      Co do złodziei to zauważyłam w torbie nacięcie jak od noża - nie udało się
      skubańcowi mnie obrobić, jakiś czas temu w klatce obrobili 2 sąsiadów
      jednocześnie - niedzielne popołudnie

      Przez miesiąc zostaje sama - stary jedzie na południe Francji .......... a ja w
      Warszawce niestety sad(((((((
      • edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 12:55
        edytaiola napisała:

        > a jakie imie nosi mały kawaler????????????????????
        >
        nieuważnie przeczytałam... Daniel oczywiście smile))))))
        • jonquille Re: Luty 2003 26.07.04, 14:05
          Kinga - gratulacje! zycze Ci szybkiego powrotu do formy i oczywiscie zeby kolki
          ominely Was szerokim lukiem.

          Ja tez nie jestem tak do konca przekonana, co do stwierdzenia, ze 18 miesieczne
          dzieci nie maja potrzeby kontaktu z innymi dziecmi. Jasiu uwielbia znajdowac
          sie w towarzystwie, obserwowac i nasladowac inne dzieci.
          Pierwsze dni na urlopie byl naprawde kaprysny i miaukliwy dopoty nie wpadlismy
          na pomysl zaprowadzenia go na plac zabaw i wszystko wrocilo do normy.
          Ach i najbardziej lubi bawic sie z 3-4 letnimi dziewczynkami (preferuje
          blondynki), zaczepia delikwentke podchodzac i szczerzac zeby (w jak mu sie
          chyba wydaje) w uroczym usmiechu. Jak na razie ta strategia przynosi rezultaty.
          Co do nocnika, to narazie siedzi na nim lalka, od czasu do czasu odgrywam przed
          Jasiem scenke pt: lalka idzie na nocnik. Jasiu glowa pokiwa, ale o siedzeniu na
          tym sprzecie nie ma mowy, na razie przechowuje wewnatcr klocki tudziez
          niedojedzone ciasteczko.
          Tak szczerze powiedziawszy, to nie mam zbytnio koncepcji jak i kiedy go uczyc.
          Podobno dziecko potrafi kontrolowac swoje odruchy fiz. kiedy potrafi
          samodzielnie wejsc po kilku schodach (bez trzymanki)?
          Znane sa jakies inne teorie na ten temat?

          Asia i Jasiu
          • tygrynio Re: Luty 2003 26.07.04, 14:27
            > Ja tez nie jestem tak do konca przekonana, co do stwierdzenia, ze 18
            miesieczne
            >
            > dzieci nie maja potrzeby kontaktu z innymi dziecmi.
            Hej co to za teoria????
            Kto to wymyslił??? A niby od kogo maluchy mają się nauczyć tych wszytkich
            zabaw, zachowań itp od rodziców????
            Jeśli ktoś uważa, że wychowa zdrowe dziecko eliminując kontakty z dziećmi too
            moim zdaniem jest w bardzo wielkim błędzie... ale co tam szkoda gadać licze na
            Wasz rozsądek.
            Pozdrawiam
            M
            • agatkar1 Re: Luty 2003 26.07.04, 15:04
              Hej Laski!
              Dawno nie zaglądałam, ale nie mam zaległości w czytaniu, raczej niedużo tego
              było...
              Witam tygrysa, fajno, że zajrzałaś. Pozdrawiam Kingę, śliczne imię wybrałaś dla
              synka, mam nadzieję, że będziesz nam pisać o reakcji Nadii na brata. Mam
              nadzieję, że Bruniastego już nie bolą ustka,
              Stwierdzam, że Jagoda lubi chłopców takich ok. 3-4 latka, czyli płeć przeciwną,
              tak jak Jasiu... Uwielbia kuzyna Kubę i kilku chłopaków z przed bloku, mogła by
              się z nimi bawic dzień cały i o dziwo daje im łopatki, co w przypadku Jagody
              jest spory sukces biorąc pod uwagę fakt iż nikomu ich nie daje, a wręcz innym
              dzieciom zabiera. Po prostu ma manie łopatek...
              U nas w porządku, spędziliśmy weekend na wsi i stwierdzam, że moje dziecko
              kocha swobodę (właściwie chyba każde), a jak jej nie ma to można mówić na moje
              dziecko Jagoda Płaczek... cały czas marudzi, popłakuje, tupie nogami i krzyczy -
              kiedy tylko zabraniam jej wyjść do piachu. Wszystko wszystkim ale nie pozwolę
              jej babrać się w piachu w deszczu, w błocie na podwórku... Tym bardziej, że
              jeszcze jest na antybiotyku. Jestem wkurzona, bo chyba zaczyna mi się grypa lub
              jakiś wirus, a nie mogę przeżyc tego weekendu. Bo moja teściowa by na wszystko
              pozwoliła Jagodzie, a ja nie mam nic do gadania... Och... Myślę, że nadchodzi
              powoli czas na wprowadzenie dyscyplinki jakiejś bo Jagódka zaczyna mówić co do
              niektórych np. do mnie, gdy jej czegoś zabronię, lub do dziadka, gdy się jej
              psoci, - PADAJ... a co będzie za m-c, rok???
              Co do spędzania wolnego czasu z dzieciakami to jestem za, ale niech to będą
              dzieci mniej więcej w tym samym wieku, a nie jak np. 20-letni wujek Jagody,
              duży dzieciak, który zapewne ją nauczył tego słówka, a w zanadrzu ma już
              przygotowane bardziej pikantne -p..., ch... itd...
              Agata i Jagoda
              • edytaiola Re: Luty 2003 26.07.04, 15:38
                Zalecono mam sprawdzenie Oli u laryngologa, znacie w Wawie jakiegoś dobrego -
                prywatnie może być, i ortopede przy okazji???????//
              • jonquille Re: Luty 2003 26.07.04, 16:00
                tak, oczywiscie stwierdzenie, ze takie male dzieci nie potrzebuja kontaktu z
                rowiesnikami jest raczej pochodna argumentacji; ze dzieci do lat trzech,
                czterech nie maja potrzeby przebywania w miejscach typu zlobek, przedszkola.
                Ale akurat w naszym przypadku zlobek to jedyne miejsce gdzie Jasiu kilkoro
                takich dzieci moze zobaczyc. I jestem zaskoczona, ze synek tak dobrze reaguje
                na ta placowke (a spodziewalam sie lez, kategorycznych protestow) i ze teraz
                sam chce sie z innymi dziecmi widywac a teoretycznie powinno mu to byc obojetne.
                • monique76 Re: Luty 2003 27.07.04, 17:20
                  Chcialam tylko spostowac, ze ja broń Boze je tworze nowych teoriismile O tym że
                  takie małe dzieci nie potrzebują kontaktu z równiesnikami po pierwsze
                  wyczytałam wszędzie tam gdzie pisują przeciwnicy żłobków, a po drugie
                  wywnioskowałam z zachowania Dominiki... Jak widać moja córka jest... hmm...
                  innasmile)) Ale ona ewidentnie nie potrzebuje na razie wspólników do zabawy.
                  Toteż zachęcam ją, ale nie zmusza,m do zabawy z dziećmi... I nie izoluje jej -
                  jak mi tu ktoś zarzucawink)
                  W związku z tą jej niechęcią do zabawy z innymi dziećmi tak bardzo boje sie
                  tego żłobka - no ale mam nadzieję, że strach jest większy niż to wartosmile
                  Niedługo się przekonamsmile

                  A jak z gadaniem u waszych dzieciaków? Jagoda jest podejrzewam rekordzistkąsmile
                  i Dominice to do niej baaaardzo dalekosmile Bo Dominika i owszem gada, nawet dużo
                  gada - tylko we własnym narzeczusmile Nijak to nie podobne do naszego językasmile

                  A no i mialam się zapytać jeszcze o nocnikowanie... Próbujecie już sadzać
                  dzieciaczki? no i jak z efektami? Bo Dominice znów się odwidziało, nie chce
                  znów siadać z gołą pupą na nocniku, nie mówiąc o innych czynnościach związanych
                  z nocnikimwink

                  A z rzeczy nie związanych bezpośrednio z dziećmi... coś mi sie zdaje ze
                  niedlugo to czesciej bede zagladac na forum mam samodzielnych... dołącza
                  ktoras?? ;-(
                  • umargos Re: Luty 2003 27.07.04, 20:18
                    Monika...nawet nie mów o tej potrzebie zagladania na samodzielną...wystarczy,
                    że Agate tam uwidziałam...a ja zaglądam z rozpędu, bo jak juz zaglądam na forum
                    to lecę "po wszystkim".

                    U nas nocnikowanie na razie efektów nie przynosi, choć jest postep...Weronika
                    znowu pozwala się na nim posadzić bez protestów, troche na zasadzie, że skoro
                    mamie tak zależy to mogę posiedzieć...ale efektów na razie brak. Ona ewidentnie
                    powstrzymuje odruchy fizjologiczne, bo zaraz po, jak juz pieluchę założę (albo
                    zanim) robi co miała w planie :o))))
                    Z mówieniem też róznie, choć coraz więcej słów, mini-zdanka, no i coraz więcej
                    rozumie. Ostatnio mnie rozczuliła, bo się kąpałam, a dziecko ganiało (wrzucało
                    zabawki do wanny i podawało mi kosmetyki), a że w planie miałam maseczkę i
                    chciałam w wodzie dłuzej posiedzieć więc wysłałam dziecko po książkę, którą
                    wcześniej czytałam...co prawda wróciła z nią dopiero za trzecim razem
                    (wcześniej wracała z niewyraźną miną), choc przyznam, że nie wiem czy
                    przypadkiem nie leżała wysoko, znaczy nie tak bardzo na widoku. No i przyniosła
                    właściwą :o))))) No i z gadania przebojem jest "głuchy telefon". Normalnie, jak
                    tatus dzwoni to się uśmiecha, powie halo i tata, ale poza tym to mi oddaje, ale
                    jak sobie weźmie sama, przykłada do ucha, lata po pokoju, zaśmiewa się do niego
                    i coś z zapałem opowiada.

                    Co do rozwoju społecznego Weronika lubi ludzi i dzieci, baardzo ją interesują,
                    ale bawić się z nimi nawet nie próbuje. Co mnie optymizmem napawa, to fakt, że
                    w piaskownicy nie daje sobie zrobić krzywdy. Nie jest agresywna, ale nie
                    pozwoli sobie odebrać zabawki (mooocno trzyma) i nie pozwala się dotknąć, bo
                    bardzo się ogania (dotyczy tez dorosłych obcych którzy do niej wyciagaja rękę
                    albo próbuja pogłaskać), wszystkim daje po łapach.

                    Od jakiś 3 tygodni niezmiennie przebojem pozostaje słowko "nie". Na wszystkie
                    pytania, które wiążą się z tym, że ma zrobic coś na co nie ma ochoty robi
                    niezależna minę i mówi takie strasznie śmieszne i krótkie "nie" i delikatnie
                    potrząsa głową. Jak juz bardzo się upieram to udaje, że nie słyszy, albo że to
                    nie do niej...też mnie to rozczula.
                    Na co dzień mamy "zjesz obiadek?" "nie"..."zrobimy mleczko?" "nie", "wychodzimy
                    z wody?" "nie", "ubierzemy się?" "nie", ":robisz/zrobiłaś
                    kupkę?" "nie", "przewijamy sie?" "nie", "idziemy spać" "nie"...Co ciekawe nie
                    mówi nie, albo wręcz mówi tak, jeżeli akurat propozycja przypadnie jej do
                    gustu...
                    Pozdrawiam przedwakacyjnie
                    Ula
                    • agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.04, 08:12
                      Wczoraj obudziła mnie Jagoda jak zwykle o 6-tej rano, wzięłam ją do łóżka, a
                      ona mówi Mamuś mlenio... Chcesz mlenio? tak... Zrobiłam jej owo mleczko i
                      wróciłam, ona wypiła całe 180 ml i mówi: nocik... Chcesz nocnik? tak...
                      Poszłam uradowana pędem po nocnik, posadziłam ją, ale pampers już był zsikany..
                      nie szkodzi, dobrze, że siedzi chociaż. A Jagoda siedząc na nocniku mówi:
                      siośke... Chcesz książkę? tak... Więc idę po książkę i razem czytamy. Ach
                      całkiem fajowa jest ta moja Jagódka, można się z nią dogadać jak ze starą...
                      Agata i Jagoda
                      • tygrynio Re: Luty 2003 28.07.04, 09:00
                        Hej, no tygrys nie doczytał i namieszałwink sorrysmile
                        Co Wy dziewczyny z tymi samodzielnymi??? Mam nadzieję, ze samodzilnymi a nie
                        samotnymismile bo matkami "samotnymi" to jesteśmy Zuzia i ja winkhehehe
                        Strasznie niemrawo na tym naszym forum mało postów oj mało... Anita nic nie
                        pisze??? Fionna jak Bruno??? i reszta mam, może skrobną coś mamy czytające???
                        Edyta ja nie mogę polecić Ci żadnego specjalisty nie znam poprostu nikogo
                        godnego polecenia, jezli chodzi o nocnik to młoda wogóle ma go w nosie, jak juz
                        usiądzie na nim to tylko po to żeby za chwile wstac... co gorsza dokładnie wie
                        gdzie powinna robić swoje produkcje winkale rżnie bez jakiego kolwiek
                        skrępowania w pieluchy, pewnie jeszcze za wcześnie na Baskę, ba nawet jak już
                        wystęka swoje to oczywiście nie ona śmierdzi choć jak zapytam to pokarze gdzie
                        ma ów skarbwink
                        Kurcze ale pogoda u nas taka, że aż nie chce sie rano z łózka wstawać...zmykam
                        Potworella wzywa.
                        Mam jedno pytanie czy dajecie Swoim pociechom jakies suplementy witaminowe typu
                        cebion multi albo vibowit moze jeszcze inne a może wogóle nie dajecie???
                        Kinga skrobnij co słychać u Was jak się czujesz i jak sobie Nadia radzi.
                        Pozdrawiam M&B
                        • edytaiola Re: Luty 2003 28.07.04, 09:20
                          Wczoraj dopiero odebrałam zdięcia ze spotkania lutowegosmile))))
                          ze mną już tak jest że zdięcia lubie robić ai owszem ale z wywołaniem już
                          gorzej, poza tym ze mnie taki fotograf jak z koziej.............
                          ale co tam jak już się zbiore to zeskanuje i wrzuce na forum.

                          Ola dostaje Vibowit i witamine D, co 2 dzień ale prawde mówiąc trochę to
                          zaniedbałam ostatnio, w sumie było sporo słońca

                          Ola gada i gada ale tak że nie można jej zrozumieć, zaczyna powtarzać słowa,
                          tylko najpierw tak uważnie się wpatruje w nas jak my mowimy a potem czasem
                          powturzy, ostatnio zobaczyła piwo u Krzyśka i pędę do niego z krzykiem DAJ MI
                          DAJ MI mieliśmy ubaw smile)))))))) i z jej miny i z tomu w jakim to mówiła

                          Może forum się ruszy po wakacjach albo jak tylko pogoda się zepsuje
                          • agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.04, 11:57
                            podaję Jagodzie Cebion - 2x8 kropli i 1 kroplę vigantolu... vibovitu nie chce
                            pić, a za to uwielbia pokrzywę która jest okropna, a ona ją pije nawet
                            niesłodką. Miałam spytać jakie soki dajecie dzieciom, czy tylko Bobo Fruity
                            itp. Czy także inne typu - Kubuś, Tuptuś. Ja zaczęłam wprowadzać jej te zwykłe
                            i efekt biegunka i bardzo luźne kupy. A jak wiadomo wtedy nie da rady uczyć
                            dzieciaka siadać na nocnik metodą samych majteczek, bo wielkie plamy na
                            dywanie... phi kałuże...
                            Acha miałam zapytać Edytkę czy faktycznie wyszła Oli piątka?
                            Pozdrawiam Was, a szczególnie nową e-mamę, która ostatnio nie pisze.
                            Agata i Jagoda
                            • edytaiola Re: Luty 2003 28.07.04, 12:31
                              między dwujką a (chyba ) 5 jest przerwa taka że zmieszczą się tam jeszcze 2
                              zęby poza tym w tym samym miejscu na guże pojawia się druga (chyba 5)
                              chyba że zęby puźniej się przesuną,
                              zatem z przwej są tylko jedynki a z lewej 1,2 i 4lub 5-tki
                              • kingha Re: Luty 2003 29.07.04, 13:22
                                Czesc, ja jak zza swiatow, sypialnia, cycek, kupki i tak w kolko. Mlody jest
                                ogromnym fanem moich piersi, jak wiekszosc noworodkow smile)), ale ja to ledwie
                                znosze, bo moje brodawki juz tego nie wytrzymuja, buuu
                                Nadia z ochota wchodzi do pokoju by ogladac dzidzie, pozwalam jej na dotykanie
                                Daniela, najgorzej jest z oczkami, bo ona za delikatna nie jest. Mnie traktuje
                                troche po macoszemu, coz sie dziwic widzi mnie tylko z dzieckiem na reku. Od
                                czasu do czasu, pewnie jak sie zapomni, daje mi sie wycalowac i popiescic.
                                Takie przyjemnosci mam sporadycznie no i oczywiscie jest jeszcze jeden warunek,
                                obok nie ma tatusia, ktory znow zyskal w "sondazach".
                                A propos nocnikowania, ja dalam spokoj, bo nie mam ochoty ani czasu, ale
                                dzielnie walczy z tym moja mama. Co prawda Nadia jest baaaaardzo oporna, ale
                                raz udalo sie jej kupke walnac, wydaje mi sie, ze na efekty musimy jeszcze
                                poczekac. Witamin nie podaje, uwazam, ze jak jest lato i mamy witamin w
                                swiezych owocach i warzywach, to nam starczy. Pewnie na jesien sie zmobilizuje.
                                Co do poruszanych tematow o kontakty dzieci, wydaje mi sie, ze kazde dziecko na
                                swoj sposob sobie dozuje rowiesnikow. Nadia jest aktualnie ochocza na
                                spotkania, oddaje kazda zabawke, chetniej sie bawi np. w piaskownicy jak sa
                                inne dzieci i czesto bedac na balkonie zagaduje bawiace sie lub pzrechodzace
                                dzieci. No i nauczyla sie mowic dzieci. Do jej zasobu slowek doszlo: usiadz,
                                dziadzia, buzia, fajnie powtarza tez za mna alfabet lub czesc alfabetu, ale
                                slowo mama jest wciaz za trudne.
                                • monique76 Re: Luty 2003 29.07.04, 23:00
                                  Kurcze Kinga - z jednej strony to Ci troche zazdroszczę. A z drugiej to caly
                                  czas mam poczucie ze sie jeszcze Dominika nie nacieszylamsmile I ciezko by mi
                                  bylo podzielic swoja uwage na dwoje dzieci... Ale moze jestem w bledzie??

                                  Z nowosci to od poniedzialku Dominika bedzie malym zlobkowiczemsmile Boje sie
                                  strasznie... a im blizej poniedzialku, tym gorzej mnie telepie ze strachusmile)
                                  Powiedzcie, ze da sobie radesmile I ze nie padne na zawal w trakcie tych kilku
                                  pierwszych dnismile

                                  A z tym byciem samodzielna mama... wcale nie zartowalam... Mam nadzieje, ze
                                  jednak zycie splata mi figla i moje czarce scenariusze nie okaza sie tak
                                  strasznie czarnesmile
                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 30.07.04, 08:12
                                    Cieszę się że ja nie muszę podejmować takich trudnych decyzji, życzę Dominice,
                                    aby się jak najszybciej zaklimatyzowała w złobku, a ty Moniko nie stresuj się,
                                    szkoda nerwów, będzie ok,
                                    Kinga ty też się trzymaj i walcz, pierwsze trzy m-ce muszą jakoś zlecieć a
                                    potem ... to już sielanka, prawda?
                                    Agata
                                    • jonquille Re: Luty 2003 30.07.04, 13:58
                                      Moniko, bedzie dobrze, jezeli ty tez wierzysz ze bedzie dobrze (a na poczatku
                                      wysylaj tate Dominisi, zeby ja odprowadzal do zlobka, wszystkim to wyjdzie na
                                      zdrowie, przynajmniej u nas to zadzialalo)

                                      A teraz ostrzegam, ze dlugie i nie na temat, ale musze sie z kims podzielic
                                      buzujaca we mnie wiedza i wypadlo na was wink
                                      dzisiaj bedzie na tematy zdrowotne, po pierwsze dlatego ze zlapalam paskudna
                                      angine, siedze w domu i staram sie nie zarazic ani Jasia ani meza (czyt:
                                      porozumiewam sie z nimi na odleglosc i na migi - stracilam glos) po drugie, ze
                                      na poczatku tygodnia odebralam wyniki badania krwi wraz ze szczegolowa ich
                                      analiza.
                                      Nie pisze zeby was zanudzac moimi klopotami zdrowotnymi, ale zeby podzielic sie
                                      paroma wnioskami, ktore wam tez moga wydac sie uzyteczne.
                                      od poczatku: postanowilam wykryc, co jest przyczyna mojego ciaglego zmeczenia
                                      od czasu urodzenia Jasia i sprawdzic, jakich witamin itp moze ewentualnie mi
                                      brakowac. Chcialam tez troche sprawdic, czy moj organizm przygotowany bylby na
                                      przyjecie nowego dzieciaczka. Wyniki juz mam, potwierdzenie ze rzeczywiscie sa
                                      dosc spore braki (wynik ciazy i 9 mies karmienia) tez ale przy okazji i pare
                                      teorii na temat na co zwracac uwage w ciazy i po niej.
                                      - Ameryki nie odkryje jak powiem, ze zelazo jest krytyczne, ale istnieja dwa
                                      typy, jedno w hemoglobinie (jak jest za malo to wystepuje anemia) drugie tzw.
                                      zapasowe (ferrytyna - nie wiem czy po polsku tez sie tak nazywa). Brak zapasow
                                      Fe powoduje zmeczenie i przy ewentualnej kolejnej ciazy powazne braki zelaza,
                                      takze dla rozwijajacego sie plodu.
                                      - tzw: dobre tluszcze (omega 3, 6) bardzo wazne dla rozwoju mozgu plodu i
                                      dziecka, wysysane takze z mlekiem matki, niedobor u matki powoduje zmeczenie i
                                      zaburzenia w produkcji serotoniny (hormonu szczescia) stad miedzy innymi
                                      mozliwe depresje
                                      - witamina E - niedobor powoduje zaburzenia w produkcji komorek i waznych
                                      procesow metabolicznych,
                                      - magnez - wiadomo, ze stres powoduje jego wyplukanie, niedobor w czsie ciazy
                                      powoduje problemy z jej utrzymaniem i trudniejszy porod. W Niemczech od 2 lat
                                      gdy zalecane jest kobietom Mg, liczba przedwczesnych porodow zmniejszyla sie o
                                      85% (nie sprawdzalam tej informacji w statystykach, opieram sie na stwierdzeniu
                                      lekarza).

                                      Wnioski z tych analiz sa takie, ze gdybym teraz zaszla w ciaze, to baardzo
                                      prawdopodobne ze nie przebieglaby ona tak bezproblemowo jak ta pierwsza.
                                      Dziewczyny, jezeli macie takie mozliwosci, przetestujcie sie przed kolejna
                                      ciaza, mysle ze warto.
                                      Ale mi rozprawka wyszla….
                                      Mam nadzieje, ze was nie zanudzilam, dobrze ze w poniedzialek ide to pracy,
                                      bede tam mogla powyzywac sie troche a nie zanudzam mamy na forum ; )

                                      Asia
                                      • aga173 Re: Luty 2003 01.08.04, 20:43
                                        WitamsmileGratulacje dla Kingi!!!!!!!
                                        Przepraszam że się tak nie odzywam,ale cały czas coś u nas jest.Mój starszy
                                        Kamiś poszedł od czerwca do przedszkola i non stop chory teraz ma wolne w
                                        przedszkolu a oczywiście Kacper za nim.Teraz ja jestem na chorobowym-zapalenie
                                        oskrzeli.Opowiem troche o Kacperku:
                                        Jest ślicznym chłopczykiem,biega jak szalony,fajnie je,ma prawie wszystkie
                                        ząbki i nie chce nic mówić,w przeciwieństwie do swojego brata gaduły.Nie wiem
                                        czy się martwić,czy nie? Kamilek w jego wieku już ładnie "nawijał" a Kacper
                                        tylko: tata-najlepiej,mama,baba,dada itp.....
                                        A wogóle to mam problem z nim-pisałam na edziecku:2 razy zdarzyło mu się
                                        stracić przytomność(miał bezdech) tak się zezłościł że nie umiał oddychać i
                                        tracił przytomność.Pierwszy raz stało się to w czerwcu 2004 a drugi raz teraz w
                                        czwartek.Aż się boję pomyśleć o tym.
                                        Kończę już do jutra.Papapapapapapa
                              • edytaiola Re: Luty 2003 02.08.04, 11:44
                                na GÓRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • agatkar1 Re: Luty 2003 02.08.04, 14:28
                                  Dla mnie informacje od jonquille są bardzo ciekawe i szczerze mówiąc nawet nie
                                  zastanawiałam się nad tym problemem wcale a wcale. Cóż, jeśli dzidzia miałaby
                                  przyjść na świat, to by przyszła... A w ogóle nie przyszło mi na myśl, że
                                  przecież nasze zdrowie jest najważniejsze i uświadomiłam sobie, że należy o nie
                                  dbać...
                                  Jeśli chodzi o mówienie i postępy to nie powiem, bo jak już pisałam ona klepie
                                  jak najęta i to dosłownie wszystko. Ostatnio po wyjeździe nad jezioro z ojcem,
                                  z wujkiem wspominanym przeze mnie, dużym dzieciakiem Michałem i jeszcze dwoma
                                  innymi wujkami Jagoda do wiązanki z Zosi Samosi ma dokomponowaną część dalszą...
                                  A mianowicie: po pytaniach typu kto to był Kopernik, co nam Śląsk daje itd...
                                  Wuja Michał pyta Jagodę, a co robi Jagoda? na co ona odpowiada - bawi sie,
                                  A co robi wuja Jarek? -... buja sie, A co robi tata? - ... ściemnia!
                                  NIe po prostu karpia przyjęłam jak ona odpowiadała na te pytania...
                                  Ale jeśli chodzi o nową mamę i jej Kacperka, to ja bym nie panikowała, bo każdy
                                  dzieciak ma swój zegarek i widocznie jej pierwszy synek mówił szybko, tak jak
                                  moja Jagoda, a Kacperek potrzebuje troszkę czasu. Wydaje mi się że to za
                                  wczesnie na jakieś porady u logopedy.
                                  Pozdrowionka
                                  Agata i Jagoda
                                  • kubara1 Re: Luty 2003 02.08.04, 21:26
                                    Cześć mamuśki. Strasznie dawno się nie odzywałam, bo prawie trzy tygodnie
                                    mieszkałam u rodziców z powodu "braku męża"smile)). Nie lubię siezieć sama na
                                    moim blokowisku. Nawet wypoczęłam, bo mała jest fanką dziadka i z nim
                                    spędzałaby całe dnie. A do tego przyjechała córka mojego brata - 10 -letnia,
                                    która jest chyba stworzona na opiekunkę dla dzieci bo całe dnie zajmowała się
                                    Marysią, chociaż nikt jej o to nie prosił. Mała oczywiście była zachwycona. Do
                                    tego jeszcze fascynujący pies, który daze sobą wszystko zrobić. Raj. Gorzej po
                                    powrocie do domu - tylko my dwie przez większośćdnia i Marysia się nudzi.
                                    Szczególnie jak pogoda wraca do normy po 2 dniach ciepła - czyli znowu deszcz:-
                                    (((. A w weekend było tak ładnie. Marysia pływała na dmuchanym dinozaurze w
                                    morzu, moczyła nóżki, robiła baby na plaży i była w 7 niebie.
                                    Co do nocniczka to babcia ma zasikane dywany, ale są efekty. Kupkę robimy na
                                    nocnik już od 4 czy 5 miesięcy. W domu od 3 tygodni mała chodzi glównie bez
                                    pieluchy. Jak się zapamięta w zabawie to niestety zapomina o nicniku, ale
                                    generalnie coraz częściej pokazuje, że chce siusiu. Nie mówi tylko... wkłada
                                    rękę w majtki. Wymownesmile))) No i teraz weszły w użycie właśnie nowe
                                    słowa: "cnik" , "majmy" ( majtki), "Moklo" ( mokro). Marysia mówi coraz więcej
                                    ale jak czytam o Jagódce, to nie ma co porównywaćsmile)). Uwielbiane książeczki
                                    poszły teraz w odstawkę. Najważniejszy jest ruch. Bieganie, bieganie, bieganie,
                                    ciągnięćie zwierzątek na sznurku i pchanie na kijku ( mania jakaś po prostu ,
                                    bez żaby nA KIJKU NIE MOŻNA WYJŚĆ NA SPACER), GONIENIE PEPY ( PIŁKI), oj sorry
                                    Caps Lock mi się wlączył. A i jeszcze zabawa w gotowanie. Kupiłam jej zestaw z
                                    garnuszkami i fliżankami i mała gotuje obiad razem z mną. Martwię się tylko, że
                                    nie chce zostawac ani na sekundę sama w pomieszczeniu. Nawet do toalety
                                    chodzimy we dwie. Mam nadzieję, że z czasem przejdzie.
                                    Czy Wasze dzieci budzą się jeszcze w nocy. Marysia niestety tak i to ze 3 razy,
                                    a to pić, ato wstanie na chwilkę i chce na rączki. MOże jak wyjdą w końcy
                                    wszystkie kły, to się skończy. Na razie zauważyłam dwie dolne trójki, a górne
                                    też już prawie na wylocie. Kładę na ich karb wszelkie złe humory. Ale się
                                    rozpisałam.
                                    Jestem ciekawa jak idzie Dominice w żłobku i jak tam nasz Danielek się miewa.
                                    PPozdrawiam
                                    Basia
    • monique76 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 02.08.04, 21:33
      No wlasnie, co tu tak cicho??? Znowu sie wyjazdy wakacyjne zaczely?

      Dziś pierwszy dzień w złobku - i jakos zyjemysmile Mała nie plakała jak
      wychodzilam, podobno pozniej tez nie plakala, zjadla sniadanie i obiad,nawet
      sie przespala troche... No i przywlokla lalke ze zlobkasmile Na pytanie czy jutro
      pojdzie do dzieci ochoczo przytakujesmile Zobaczymy co bedzie jutro ranosmile

      Co do postu Asi o badaniach - ja ostatnio zrobilam sobie profilaktycznie
      badania (o dzidzie sie starac na razie nie mamy zamiaruwink) i wyszedł mi za
      niski poziom tej ferrratyny. Cala reszta badan ksiazkowo - nawet poziom wapnia
      mimo bezmlecznej diety od prawie poltora roku. Lekarka stwierdzila, ze patrzac
      na wyniki badan mozna smialo powiedziec ze macierzynstwo mi sluzysmile

      Jak przeczytalam posta Agi173 o bezdechu to mi sie od razu slabo zrobilo... sad
      Co sie robi w przypadku takiego bezdechu? Napiszcie co bym wiedziala tak na
      wszelki wypadek.

      Witamin syntetycznych malej nie podaje, ma teraz wystarczajaco duzo witamin w
      owocach i warzywach, ktore bardzo chetnie zjada.

      Mialam sie jeszcze o cos was zapytac, ale kurcze, moja "doskonala" kurza pamiec
      mnie jak zwykle zawiodlasmile
      • fionna Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 03.08.04, 14:05
        Witam wszystkich,
        No właśnie - chyba pogoda tak usypiająco na wszystkich działa. Przyjechaliśmy
        właśnie na tydzień do W-wy i pogoda się zepsuła. Dziś chyba ciśnienie leci na
        pysk, bo spać się chce strasznie... Już kończę 2-litrową colę i nic.
        Jak pisałam wyżej - przyjechalismy specjalnie z okazji wizyty u gastrologa (tym
        razem zapisaliśmy się w CZD), chyba odwiedzimy wszystkich lekarzy tej
        specjalności w mieście. A przy okazji zapewne odwiedzimy psychiatrę, bo
        zauważyłam, że młody zaczyna coraz bardziej kombinować - kiedy coś mu się nie
        podoba, np. powrót z dworu do domu, położenie do łóżka itd, to zaczyna płakać,
        wrzeszczeć i .... wymiotować. Za chwileczkę jest wesolutki (jak się go weźmie z
        łóżeczka). Oczywiście ma ataki refluksowate - wtedy jest taki bekający, potem
        zaś leży taki smutny i zmęczony.
        Tradycyjnie - młody sabotuje jedzenie - ostatnio wymyślił, że będzie się kładł
        do jedzenia (nie wzięliśmy krzesełka i karmimy go gdzie popadnie - głównie na
        podłodze). Krzesełko też zrobiło się niebezpieczne, bo usiłuje z niego "wyjść" -
        jak na razie udało się wyciągnąć nogę i położyć na stoliku.
        Co do mówienia - posługuje się sobie tylko znanym narzeczem, jedyne słowa w
        miarę zrozumiałe to "gagek" czyli dziadek i "tata", jeszcze kaka, która oznacza
        wiele rzeczy, głównie jednak samochód. Bo młody jest wielkim fanem wszelkich
        pojazdów, im większy tym lepiej, a w zachwyt wprawiają go traktory. Oprócz
        samochodów młody uwielbia facetów (hmmmm), zaczynając od tatusia, dziadka,
        panów w sklepie i na ulicy. Czasami aż mi wstyd, jak do obcych facetów na ulicy
        woła "tata".
        Idę chyba się przespać, bo oczy same się zamykają. Dobrze, że mam (jeszcze)
        wakacje.
      • aga173 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 03.08.04, 22:01
        Kacperek dzisiaj skończył półtorej roczku.Był na szczepieniu(ale płakał)na
        szczęście nie było ataku(UFF)waży 12 kg.A co do jego ataków(pytała monique76)
        potrząsamy nim mocno a ostatnio ja wzięłam go do góry nogami a babcia dała mu
        porządnego strzała w plecy i przeszło mu.Ale to trwa ok.1 minuty a w tym czasie
        mam dość!!!!!!Dostaliśmy skierowanie do neurologa z tymi atakami i do
        alergologa,bo niestety nie toleruje innego mleczka dalej jak tylko ISOMIL2
        (dostaje biegunkę) musimy to sprawdzić.A pozatym rozrabia jak nie wiem co!!!!

        Pozdrawiam Aga
        • jowa3 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 04.08.04, 00:29
          Gratulacje dla Kingi i jej synusia, no i niech Nadia trzyma się mocno, bo to
          nie taka łatwa sprawa mieć takie małe rodzeństwo J

          Czytam i owszem, ale na pisanie już po prostu nie mam siły, z racji tego, że
          mam komputer tylko późnym wieczorem, jak mąż wróci z nim z pracy i jak zaśnie
          Lena, czyli ok. 23, potem to już często padam z Leną. Dzisiaj postanowiłam się
          wziąć w garść, oczy na zapałki i do pisania...
          Też gdzie niegdzie czytałam, że dziecku do 3 roku życia wystarczy tylko mama,
          ale widząc Lenę jak piszczy za dziećmi i oprócz słów mama i tata jest słowo
          dzieci..., dlatego pierwsze co chciałam w tej Słowenii zrobić to chodzić z Leną
          na dwie godziny zajęć do jakiegoś przedszkola – żłobka, niestety taka
          przyjemność kosztowałaby nas ok.1000zł, więc ograniczamy się do placu zabaw,
          tudzież odwiedzin sąsiadów (rzadko). W Polsce już miałam takie zajęcia
          upatrzone dla mam z maluszkami, ale plany się zmieniły...
          Teraz jest u nas babcia z moim o 17lat młodszym bratem, więc Lena ma wesoło.

          Co do witamin, nie podaję Lenie żadnych, tylko jak jest zakatarzona to wit. C,
          witamina D też poszła w odstawkę, bo tu jest bardzo dużo słońca, nasza
          doktorka w Polsce powiedziała, że można podawać od października po jednej
          vigantoletce ( nie wiem jak to się pisze).
          Nocnik jest raczej świetnym sprzętem do siadania, dobre i to, ważne, że nie boi
          się na niego siadać z gołą pupą, a jak puszczam ją w samych majtkach i zrobi
          siku, to płacze, nie wie co się dzieje, coś leci jej po nogach.
          Na razie ograniczamy wyjazdy po okolicach typu Chorwacja, bo straszne tłoki na
          drogach, i potworne upały, Lena dostała potówek, gdyż od początku siedzenia w
          foteliku 9-18kg, „walczy” z pasami, poci się przy tym przeokropnie, nawet zimą
          kiedy dojeżdżaliśmy do moich rodziców musieliśmy odczekać w samochodzie, żeby
          Lenie .... wyschły włosy. Nie wiem czy ten fotelik jest do d..y, czy po prostu
          w każdym by tak się kręciła?


          Pozdrawiamy serdecznie
          Jowita i Lenka
          • agatkar1 Re: Luty 2003 Ale cisza i spokoj:-( 04.08.04, 14:25
            Jagoda jeszcze nie woła na nocnik jak Marysia, ale widzę postępy, od soboty
            zakładam jej majteczki i jak ich nie ma to Jagódka się dopomina - matki...
            Kilka razy udało jej się zrobić na nocniczek, a sukcesem było jej zawołanie
            siku w trakcie zabawy w piasku, wołając mama siku. Ja podbiegłam do Jagody -
            mówię już ściągam majteczki, ona trzyma, a ponieważ było to na dworze chciałam
            ją natrzymać na co Jagoda - siama, siama... i przykucnęła na trawce i zrobiła
            duże siku... Ależ byłam dumna z mojej kruszynki, że tyle wytrzymała. Oczywiście
            to zdarzyło się w sobotę, a potem to już było tak jak zwykle... to do
            nocniczka, to w kącie, to na dywan, z tym, że Jagoda już łapie o co chodzi bo
            przykuca i woła siku... Musiałaby cały dzień chodzić bez majtek, co z kolei
            jest niemożliwe, bo jak już pisałam majtki są już obowiązkową częścią jej
            garderoby.
            Ale dość już tych majtkowo siusiankowych historii bo zanudzę wszystkie e-mamy...
            Fajno, że napisała jowa3, już dawno tutaj nie zaglądała... ale rzecz jasna
            rozumiem ją doskonale, też jestem padnięta po całym dniu, i gdyby nie praca to
            pewnie bym rzadko pisała.
            Jeśli chodzi o Jagódkę to śpi całe noce i nawet nieraz potrafi zasnąć o 18 i
            spać do 6 rano, nie wstaje w nocy ani razu, daję jej mleko o 6-tej, nieraz
            zaśnie jeszcze... jakoś tylko się nie mogę wyspać, zamykam oczy i już ranek...
            Pozdrawiam
            Agata i Jagoda
    • aga173 Re: Luty 2003 04.08.04, 20:40
      Dzisiaj mieliśmy gości - ależ chłopcy się wyszaleli.......teraz padli
      jak "kawki" a ja ide zmywać naczynia.

      Pozdrawiam Aga
      • jowa3 Re: Luty 2003 04.08.04, 23:18
        A mój mąż właśnie pakuje się do Polski, a weekend spędzi w naszym rodzinnym
        mieście, już tam na niego czekają... A ja mu po prostu zazdroszczę...buuuuuuuu

        Potówek u Leny końcówka, mam nadzieję, że nie wrócą, chociaż trudno, żeby się
        dziecko nie przegrzewało kiedy na dworze dochodzi do 36st. Ograniczamy jazdę
        samochodem (to już pisałam), i staram się, żeby Lena nie spała w wózku, na
        spacerze tylko w domu, gdzie jest trochę chłodniej.
        Dzisiaj Lena wyszła z babcią na dwór bez wołania mamy, ku uciesze babci...
        Straszna mamusiowa córeczka z niej. Ale jak przychodzi co do czego, że mam z
        kim zostawić Lenkę to jakoś odechciewa mi się wolnego od Niej. I tak żyjemy ze
        sobą dziań w dziań. Ale ona jest naprawdę tak kochana i fajoska, że szkoda tak
        ją zostawiać płaczącą... brrrrrrrrr Jak ja ją puszczę do przedszkola wink
        Mąż mówi, że drugie dziecko musi być na pewno bo Lena z naszą czułością to nie
        wytrzyma...

        Z moim młodszym bratem (13 lat) Lenka bawi się świetnie, ma chłopak trochę daru
        aktora.
        Lena zaczyna trochę mówić (tata, mama, dzieci, cyk cyk, na dwór (ta tum),
        brum, codziennie nas czymś zaskakuje, ale na razie jest to język mało
        wyrazisty..., rozumie za to baaaardzo dużo, wariatuńcio odzywa się w niej
        zazwyczaj wieczorem przed spaniem, albo w jakiejś knajpie, lub kawiarni zatem
        mamy z nią wesoło
        Pozdrawiam

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
        • agatkar1 Re: Luty 2003 05.08.04, 14:37
          Niesamowicie szybko czas płynie, cieplutko jest a ja muszę siedzieć w pracy,
          poszłabym sobie z Jagodą na spacer, albo pojechałabym nad jeziorko... niestety,
          trzeba ścierpieć to wszystko...
          Wkrótce będziemy się przeprowadzać, niedaleko - ulicę dalej - prawdopodobnie we
          wrześniu, już się nie mogę doczekać, tym bardziej, że mieszkamy "na kupie" tzn,
          w sześć osób w dwupokojowym mieszkaniu... koszmar prawda? Niektórzy nawet nie
          potrafią sobie tego wyobrazić... Ale za chwilkę już będziemy mieszkać w
          dwupokojowym mieszkanku sami, w końcu poczujemy się jak prawdziwa rodzina,
          prawdziwe małżeństwo. Nie potrafię myśleć o niczym innym, praktycznie wszystko
          już załatwione, a raczej umówione, bo my będziemy mieszkać tam dzieki dobremu
          sercu innych osób. Tzn. będziemy płacić tyko czynsz, a nie jeszcze za wynajem.
          To także niektórym wydaje się niemożliwe. Kiedyś - oj to będzie gdzieś 4 lata
          temu opiekowałam się małą dziewczynką - Eweliną, od 2-4 lat. Dodatkowo
          pilnowałam jej dwóch braciszków - jeden 6 a drugi 8 lat. Oj miałam stalowe
          nerwy na nich, a jej mama dziekowała mi, bo byłam chyba piątą opiekunką z kolei
          i nie odeszłam po dwóch dniach, jak inne. Potem cała ich rodzina przeniosła
          się pod Konin, a tym samym nasz kontakt się urwał. No i teraz zadzwoniła jej
          mama czy nie chcemy zamieszkać w ich mieszkaniu, za sam czynsz. Jestem
          szczęśliwa, bo równie dobrze mogliby na nas zarobić sporą sumę... Liczę dni do
          przeprowadzki...- ok. 38 dni... fajno.
          Agata i Jagoda
          • edytaiola Re: Luty 2003 05.08.04, 15:28
            fajnie mieć własny kont
            my praktycznie siedzimy z teściami bo babcia pilnuje dziecka
            ale strasznie byśmy chcieli się wyprowadzić ze względu na wszystko inne
            no ale jeszcze troche.............
            Ola jak to Ola mało jje, pyskuje, zaczyna urządzać pokazówki histerii...
            ale ogólnie to kochana kruszyna,
            wczoraj znalazła zdięcie taty i zaczęla je całować , chyba też już się jej
            tęskni, a tata boi się że dziecko o nim zapomni....
            we wrześniu zaliczymy chyba góry, teraz w pracy orka i nie ma mowy o urlopie
            widze, że wszystkie zajęły się wypoczynkiem tudzieź remontami bo cicho tu ,
            głucho, marazm, stagnacja..........
            • kingha Re: Luty 2003 05.08.04, 20:09
              Monika, dobrze, ze dzielnie znosicie zlobek, jednak nie taki diabel straszny...
              teraz musicie sie pilnowac z chorobami, pewnie Was nie omina, tylko zeby bylo
              ich jak najmniej! Nas czeka od nowego roku albo zlobek albo prywatne
              przedszkole, gdzie przyjma 2 latke. Chyba, ze opiekunka da sobie rade z
              dwojgiem dzieci, Nadia jest ok, trzeba poczekac i zobaczyc na kogo wyrosnie
              Danielwink) Osobiscie wolalabym, zeby Nadia od razu poszla do przedszkola, ale
              dopiero w przyszle wakacje, czyli jak skonczy 2,5. Wtedy bedzie kontaktowa i
              nie taka mala. Takze powinnam sie modlic o grzecznego syna!
              Super mieszkac na swoim, my mamy teraz wlasne mieszkanie i jest niesamowita
              sprawa. Nie wyobrazam sobie teraz mieszkac z kimkolwiek, wlacznie z rodzicami.
              A jeszcze niedawno wynajmowalismy lokum i mieszkalismy na kupie ze
              wspollokatorami, byl to okres niewatpliwie ciekawy ale i drazniacy, bo ciagle
              trzeba znosic kogos innego z calym "inwentarzem".
              Jutro przyjezda tesciowa na 1,5 tygodnia pilnowac Nadii, opiekunka wyrusza na
              pielgrzymke. Az boje sie tego, bo tydzien z moja mama skonczyl sie tragicznie.
              Chyba jestem juz za bardzo niezalezna, zeby znosic ciagle rady i uwagi.
              Planuje powoli pierwszy wypad do kina, nie wiem czy w ta srode, ale w nastepna
              na 80%. Boli mnie jeszcze brzuch i dzwigac nie moge, ale za 1,5 tygodnia
              powinnam byc w jeszcze lepszej formie. Czy sa jakies chetne warszawianki na
              senas i zobaczenie nas w realu, po miesiacach abstynencji?????
              • monique76 Re: Luty 2003 05.08.04, 21:05
                O fajnie Kinga, ze sie odezwalassmile No i ze wszystko u was w porzadkusmile

                W zlobku zaczynaja sie schodysad Mala dzis plakala juz jak wjechalysmy na teren
                ogrodka przy zlobkusad Ale z relacji pan wynika, ze potem bawi sie, latwo
                przekonac ja zeby nie plakala itp... Wiec mam nadzieje, ze za jakis czas
                skoncza sie poranne placzesmile Po tych 4 dniach widac, ze Dominika zaczyna
                wiecej mowic... Wczoraj wrocila ze zlobka i caly czas powtarzala "niunia" smile I
                kazdego dnia jakies nowe slowo sie pojawia... No i sama chce wchodzic na
                wszystkie schody - a jak sie chce jej pomoc to krzyczy "siama"...
                Co do chorob to mam nadzieje, ze odpornosc ma po mnie... smile i ze choroby nie
                beda sie jej imałysmile

                A co prywatnych przedszkolo i zlobkow... troche poczytalam w necie - glownie o
                prywatnych zlobkach i powiem szczerze, ze bym sie nie zdecydowala na taka
                instytucje... Zeby zalozyc prywatny zlobek to trzeba po prostu zalozyc
                dzialalnosc gospodarcza... Nie ma zadnego nadzoru - ani pod kątem
                warunków "mieszkaniowych", ani pod katem przygotowywania odpowiedniego
                jedzenia, ani pod katem kwalifikacji opiekunek... Co mnie przerazilo na maksa
                to ze np w jednym z prywatnych zlobkow (chyba w Wawie, ale pewna nie jestem)
                posilki przywozone sa przez... firme cateringowa! nie sądze, zeby posilki
                przyrzadzane w takiej firmie bilansowal dietetyksmile

                Na temat mieszkania z rodzicami wypowiadac sie nie bedesmile Teraz mamy raj bo
                rodzice od poltora miesiaca sa poza Warszawa... ale niedlugo raj znow sie
                skonczy... sad
    • umargos wakacje 06.08.04, 02:52
      A my jutro (znaczy dzisiaj) wyjeżdżamy na Mazury na 2 tygodnie. Skłamałabym,
      gdybym powiedziała, że się cieszę...bo sie nie cieszę, nie chce mi sie pakować,
      tłuc taki kawał, obywac się bez tego czego zabrać zapomnę, albo czego zabrać
      sie nie da itp....Pociesza mnie tylko to, że malkontentyzm mi przejdzie
      drugiego dnia po przyjeździe :o)))) A tymczasem, w mieszkaniou bałagan, w
      przedpokoju paczki, których mój mąż mimo deklaracji oczywiscie jeszcze nie
      wepchnął do samochodu (hehe ustawił sobie budzik na 6 rano), a ja pije piwko,
      pakuje nas i grzebie w internecie.
      W ostatnim czasie dziecko poczyniło znaczne postepy słowne (coraz więcej
      prostych zdań, na razie tylko podmiot orzeczenie (typu " "tata papa" "tata
      jedzie" ""mama kapa (mama się kapie)" "jaga pi" (jagienka śpi, znaczy owieczka-
      przytulanka)...no i nocnikowe. Opiekunka zaczęła ja wysadzać...z większymi
      sukcesami niz ja...choć my też mamy...prawie każde posiedzenie kończy się
      brawami i komisyjnym wylewaniem zawartości do kibelka. Ba...zdarza jej się
      przynieść z własnej inicjatywy nocnik albo do niego doprowadzić...inna sprawa,
      że w 90 % zmienia w międzyczasie zdanie co do chęci siedzenia na nim.
      Poza tym ugryzł ja pies. W palce, które znalazły się za płotem kiedy na
      spacerze oklepywała parkan. Mamy więc za sobą wizyty u chirurga, opatrunki,
      rozmowy z właścielem. Okazało się (czego nie wiedziałam), że nawet szczepiony
      pies, jeżeli ugryzie, powinien zostać poddany obserwacji weterynaryjnej. Pewnie
      mniej skrupulatnej niż szczepiny, ale zawsze....Na szczęscie wszystko jest w
      porządku, ale mocno się zestresowałam.
      Pozdrawiam
      Ula
      • agatkar1 Re: wakacje 06.08.04, 08:21
        Wciąż narażeni jesteśmy na jakieś pułapki i nieszczęścia, za każdym rogiem coś
        się czai, a już dzieciaki to w ogóle mają ciągle jakieś przeżycia, dobrze, że
        nic się poważnego nie stało i że z Werką wszystko ok.
        Ależ Kinga ma fajno... z jednej strony sobie wychowa dzieciaczki i już, a ja...
        nie mogę sobie na to pozwolić.
        My myślimy o posłaniu Jagody do żłobka w przyszłym roku, na razie będą się nią
        opiekować babcie. Zresztą tata też nie pracuje, ale mam nadzieję, że chwilowo.
        Co do nocnika, to pomalutku już widać efekty, nawet na dwór zabieram Jagodę bez
        pampersa oczywiście przed blok... i na razie nie zlała się ani razu i w porę ją
        natrzymałam. Dziś jedziemy do nefrologa, już się boję, bo moja mała strasznie
        płacze i dostaje histerii na widok szpitala, no i rzecz jasna samego lekarza.
        Na szczęście to b ędzie badanie kontrolne, a posiew moczu czysty jak łza...
        Co do postępów w słownictwie to chyba już nie będę pisać bo po prostu Jagoda
        mówi wszystko, wszystko powtarza nawet bardzo trudne słowa, np. hejbatka,
        Mateusz, sowniczek, uśtawka, a także zaczyna pięknie zdrabniać wyrazy np.
        mamuniu oć, babciu, babuniu, dziadziuś, Bubuś, tatusiu sibko itd. Acha i
        zaczęła się otwierać na obcych i rozmawia z nimi co dotychczas było niemożliwe.
        Powtarza każde słowo, tak więc wprowadziłam koniec przeklinania w domu i
        każdego nieźle strofuję jak mu się coś wymsknie...
        A do mieszkanka jeszcze -+37 dni.
        Agata i Jagoda
        • zuzia_i_werka Re: wakacje 08.08.04, 15:14
          Halo! Co tu sie dzieje pytam? Człowiek wraca z wakacji i nie ma co czytać-
          skandal! A poważnie to witam po dłuższej przerwiesmile Faktycznie jak ktoś juz
          zauważył zajmuję się teraz głównie remontem a nie forumsmile) Kiedyś było łatwiej-
          jak rzucili kafelki to brało się co jest i jeszcze się wszyscy cieszyli a
          teraz? latam jak nakęcona po setkach sklepów oglądając tysiące glazur i sama
          nie wiem co wybraćsad Kieruję się głónie ceną bo inaczej zwariowac można.I tak
          jest ze wszystkim-panelami,meblami itp.DO tego Werka nie bardzo się nadaje do
          chodzenia po sklepach bo zna ciekawsze zajęcia i trudno jej się dziwić.Ostatnio
          jak oglądaliśmy łazienki to zaczęła się rozbierać i wchodzić do wanny. Mimo
          remontowego szaleństwa udało się jednak wykroić trochę czasu na krótki
          urlopik,który spędziłyśmy w doborowym towarzystwie Agaty z przychówkiem i
          jeszcze jednej zaprzyjaźnionej mamysmile Było super,tylko młodzież za bardzo
          przejęła się wakacyjnym nastrojem i zaczęła chodzić spać o skandalicznie
          późnych godzinach skutecznie niwecząc zapędy mam do wieczornych zabiegów
          upiększających typu manicure,pedicure,maseczki itp.MAli złośliwcy i tylesmile)
          Ogólnie jeśli chodzi o dzieci to Łukasz i Werka idą bardzo podobnym torem
          rozwoju-są podobnie ruchliwi,podobnie histeryczni i podobnie nie do wytrzymania
          hehe. Gadają dużó ale tylko między sobą we własnym narzeczu-cały czas mamy
          wrażenie,że nas obgadują... Ze zrozumiałych słów tylko mama i tata.Czasem
          Wookiemu udaje się wtrącić jakieś słówko-moja młoda ma to wyraźnie w nosiesmile
          Widać,że dużo rozumie i nawet jak ma ochotę to raz na jakiś czas wykona jakąś
          moją prośbę tak na odczep się ale ogólnie niestety totalnie mnie olewa-cóż
          począć.. Sukcesów nocnikowych brak-nocnik jest dla frajerów i tyle. W ogóle
          moja panienka to ma ochotę chyba miss zostać bo juz podjęła decyzję,że będzie
          na diecie-od jakiegoś czasu jedzenie stało się czynnością raczej nudna i bez
          sensu więc figurę juz ma niezłą bo długa i suchasmileA może tym odchudzaniem chce
          mi coś zasugerować?? Muszę i ja wreszcie wziąć się za siebie bo niedługo nie
          będę mogła na spacer wyjść jak matka Gilberta Grape'asad Oj ma charakterek to
          moje dziecię czasem to już mi ręce odpadaja a wiem,że będzie tylko gorzejsmile)
          Ja juz będę w W-wie cały czas więc liczę na jakieś miłe spotkanko hm?
          Pozdrowienia!
          • aga173 Re: wakacje 09.08.04, 20:57
            Jutro jadę w góry,już tak się cieszęsmileJeszcze ostatnie pakowanie i rano ruszamy
            niedalego Nowego Sącza.Kacperek i Kamilek zdrowi,a my jeszcze nie-mamy kaca po
            weselu(hahahaha)Byliśmy z mężem wreszcie sami(wypusciliśmy się aż na 2 dni)
            super było.Acha Kacperek w sobote rano znowu miał atak bezdechu aż się boję co
            bedzie w przyszłości.
            Pozdrawiam i do zobaczenia za 2 tygodnie.papapapapa
            Aga
          • monique76 Re: wakacje 09.08.04, 21:51
            Co do spotkanka to ja oczywiscie baaardzo chętniesmile Kiedy???? Może wreszcie
            moje dziecko nie bedzie balo sie Łukasza, skoro dzieci w zlobku sie nie boismile

            A co do niejedzenia to Dominika je bardzo ładnie w zlobku... Po przyjsciu ze
            zlobka czyli w okolicach 12-tej, nie je nic... i do wieczora nie je nic oprocz
            mojego mleka... Żadnej kolacji nie da w siebie wzmusic - no moze ewentualnie
            kawalek szynki - pod warunkiem, ze jest owy kawalek posmarowany grubo
            musztardasmile Nieraz cos tam skubnie z naszych talezy - ale skubnie, bo
            najdedzeniem tego nazwac nie mozna...
            • aguska3 Re: wakacje 09.08.04, 22:12
              Witam bardzo serdecznie po dłuugaśniej przerwie.
              Wiele się działo przez ostatnie miesiące na forum tak wiele ze nawet
              wszystkiego nie zdążyłam przeczytać. Ale ja jakoś czasu nie miałam a lenia za
              skórą też pewnie miałam przeogromnego. Każdym bądź razie dzisiaj jestem.
              Kindze jak największe wyrazy uznania i najserdeczniejsze gratulacje.
              My po powrocie z wczasów w Kuźnicy już siedzimy w domku. Pogoda niestety nie
              sprzyjała kąpielą w morzu. Ale za to apetyt Pietruszyński miał przedni. Zmiana
              klimatu zdecydowanie mu służy. Tylko ryby morskie raczej nie. Ja pojadłam a
              Pitra wysypało, bo oczywiście dalej, ciągle i nieprzerwanie trwa akcja cyc.
              Pojechaliśmy wraz z lubym i jego mamą w roli niani. Sprawdziła się w 100%. Jak
              zwykle zresztą. Piotrek za babą przepada i wcale mu się nie dziwie.
              Nocnik co rano jest używany ze skutkiem raczej zniżkowym, a mianowicie częściej
              siku jest zrobione obok, a jeszcze częściej w pieluchę, ale przyjdzie czas na
              niego i załapie.
              Ja wielka jestem, po wczasach zamiast schudnąć to wyglądam nie przymierzając ja
              ta foka na Helu, którą notabene Piter był zachwycony. Może kiedyś schudnę. Ale
              dziś się tym martwić nie będę.
              Obiecuje pisać częściej ale czy mi się uda to tego ja nawet sama nie wiem.
              Jakoś taki mam czas dziwny. Ogarnęło mnie tak zwane nicorobienie.

              Pozdrawiam
              Aguśka i Piotruś
              • agatkar1 Re: wakacje 10.08.04, 08:23
                Ja niestety wakacje spędzam w pracy i domku, popołudniami w piaskownicy przed
                blokiem ewentualnie u teściowej czyli dwa kroki ode mnie. Co do nocniczka to
                już widać u Jagody efekty, ładnie woła siusiu tylko na dwie sekundy przed
                zrobieniem i trzeba mieć niesamowity refleks, żeby zdążyć, jeżeli tak to Jagoda
                pięknie robi w nocniczek lub natrzymana - na trawkę, natomiast jeśli nie zdąży
                się w porę to majtki i skarpetki osikane. Ale nie zakładam Jagódce pampersa w
                ciągu dnia i widzę, że robi postępy.
                Wizyta u nefrologa zakończyła się pomyślnie i teraz będziemy jeździć do niego
                raz na dwa miesiące to zdecydowana ulga, wcześniej jeździliśmy raz w m-cu.
                Mam nadzieję, że Kacperek nie będzie miał ani jednego bezdechu na wyjeździe w
                góry, dreszczyk mnie przeszywa na myśl o czymś takim, oby mu się to wiecej nie
                powtórzyło.
                Jestem ciekawa gdzie pojawiły się Fionna i Fringilla, Edytkę też wcieło,
                przykszy się nam za Wami, co do Tygrysa to już nie wspomnę, bo ona zagląda
                tutaj bardzo rzadko crying Pozdrawiam Was kobiety,
                Jeśli chodzi o odchudzanie to u mnie także panuje całkowity brak chęci do
                jakiegokolwiek poszczenia. Idzie wszystko - grille, piwko, lody, kolacje
                obfite, których kiedyś nawet nie zmieściłabym, nie potrafię się zmobilizować. W
                końcu trzeba sobie wynagrodzić lata?! męki... brak wakacji... Czy wiecie, że
                nawet będąc w ciąży musiałam być na lekkiej diecie, jadłam tylko do 18-tej i
                zero słodyczy! Lekarz mi powiedział, że muszę się ograniczać, ponieważ grozi mi
                35 kilogramowy przyrost masy ciała, co szłam do lekarza to 4,5 kg więcej-
                średnio w miesiąc. tak więc po trzech miesiącach ciąży przytyłam ponad 12 kg.
                Ppotem gdy się zaczęłam oszczędzać tyłam ok 1,5-2 kg na m-c... Czujecie bazę?
                Nie jeść w ciąży słodyczy, nie objadać się wieczorami... Niestety.
                teraz troszkę sobie popuściłam, ale wkrótce znowu wrócę do odchudzania... i tak
                w kółko...

                Agata i Jagoda
                • edytaiola Re: wakacje 10.08.04, 13:51
                  co do wakacji to my szykujemy się we wrześniu w góry
                  może sie uda
                  Rehabilitantka zadowolona jest z postępów Oli
                  i mamy nadzieje, że za pół roku wstanie na nóżki, jak na razie zasówa wszędzie
                  na tyłku
                  co jest kłopotliwe na dworzu gdzie chce biegać z dziećmi.
                  Niedługo stane się chyba ekspertką z zakresu rechabilitacji smile)))))
                  Jak na razie cwiczenia odbywają się przy wielkim wrzasku - a mi ciężko
                  strasznie ale trudno jakoś się przemęcze.

                  Co do odchudania udało mi się pozbyć 4 kg i troszeczke widzć smile))))
                  Ale do sukcesu jeszcze długa droga.

                  Od kiedy można posłać dziecko do przedszkola, czy nasze maluchy za rok się
                  załapią czy tylko te tzw. samodzielne? jak to jest?
                  • aguska3 Re: Luty 2003 10.08.04, 20:43
                    Witam.
                    Byliśmy dzisiaj na ważeniu. Piter od trzech miesięcy przybrał 300g waży teraz
                    dokładnie 10kg i 10dkg. Pielęgniarka w ośrodku powiedziała żeby się zbytnio nie
                    martwic i jeśli jest ruchliwy ( a jest) i w miarę je (ostatnio mu się jakoś
                    zdarza) to wszystko jest OK.
                    Mówi dużo i nawet go rozumiemy. Po opóźnieniu mięśniowym ani śladu i dobrze.
                    Myślę wiec że i u Was Edytko sprawna rehabilitacja szybko przyniesie efekty.

                    Co do planów wakacyjnych to chcemy się z Piotrusiem na trochę wprosić do mojego
                    wujostwa w Blachowni wiec pewnie w piątek wyjedziemy. Ciekawe jak długo z nami
                    wytrzymająsmile)) A potem znowu dieta.

                    Ostatnio właśnie po wczasach nad morzem parę dni próbowałam być na diecie. Taka
                    sobie sama wymyśliłam wcinałam tylko owoce. Efekt był taki że po trzech dniach
                    nie mogłam patrzeć na jabłka. Wskazówka wagi zatrzymała się na magicznej
                    cyfrze, której od ponad dwóch lat nie umiem przechytrzyć. Doszłam do wniosku że
                    waga nie działa. A ja głupia ciągle się odchudzam, wiec sobie porządnie
                    pojadłam mięska z ziemniaczkami. Pycha

                    A poza tym mam wielką jakąś taką depreche i właściwie to nie będę wam smęcić co
                    by nikomu nastroju nie psuć.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Aguśka i Piotruś

                    • fringilla Re: Luty 2003 10.08.04, 21:30
                      No witam, witam, czuję się wywołana do odpowiedzi wink
                      Nie pisałam, bo wszystko za mnie napisała Zuzia wink W sobotę wróciłam z wakacji,
                      których niewielką część udało nam się spędzić wspólnie, z czego dzieciaki były
                      nie mniej ucieszone niż my. Rzeczywiście Fitzwookie i Werczysława uwielbiają
                      się tak, że aż miło na nich patrzeć. Co nie zmienia faktu, że jest to para
                      matołków z trudnym charakterem wink
                      Werka bardzo lubi budzić Łukasza i jak tylko zaczyna się pokładać zaczepia go
                      i ze słodkim usmiechem powtarza: "a budzi, budzi, budzi", co my tłumaczymy
                      jako: "Wookie, nie śpij, nie bądź farjerem!" wink
                      Arabski wirus Werki męczy teraz Łukasza, objawy identyczne: upierdliwość
                      okropna, biegunka i odparzony tyłek. Jestem wykończona, ale co zrobić, powinnam
                      sie już przyzwyczaić.
                      Poza tym mój syn to okropny złosnik, chyba muszę zabrać go do psychologa na
                      trening radzenia sobie z gniewem wink Póki co w złości rzuca się na ziemię
                      (bardzo malowniczo), wali w zabawki, ściany, sprzęty, a najchętniej tłukłby
                      wszystkich dookoła, ale zazwyczaj sie powstrzymuje, choć nie zawsze. Zrobił sie
                      bardzo wojowniczy, co mnie w sumie nie martwi, musi nauczyc się sobie radzić, a
                      nie ze wszystkim przybiegać do mnie, sprzeciwiam sie stanowczo, gdy to on
                      zaczyna, ale przy swoim kumplu, Jeremim rzadko ma szanse wink Nauczył sie też
                      gryźć i tego stanowczo nie pochwalam. W ogole to podręcznikowo wyprobowuje co
                      mu wolno, czego nie, poznaje świat robiąc wokól siebie bałagan i demolkę czyli
                      w normie wink

                      Fionna, Bruno mi naprawdę zaimponował. Wymuszanie przez rzyganie (oj, ale się
                      rymnęło) to juz wyższa filozofia, dowodzi wielkiej inteligencji u tak młodego
                      człowieka wink

                      Pytacie dziewczyny co z przedszkolem. O ile wiem, a nie przypuszczam by coś
                      zmieniło się w tej kwestii od czasów Natalii, do przedszkoli publicznych
                      przyjmowane są dzieci które SKOŃCZYŁY trzy lata. W wyjątkowych przypadkach - na
                      miesiąc, góra dwa przed trzecimi urodzinami. W większości prywatnych
                      przedszkoli też wolą trzylatki, ale tu ostatnio jest taka konkurencja, że mogło
                      sie to zmienić. Ja, podobnie jak Monika, jestem zwolenniczka tego rozaju
                      placówek publicznych, acz starannie wybranych.

                      Pozdrawiam serdecznie, Agata
                      • jowa3 Re: Luty 2003 10.08.04, 22:55
                        Witam!!!

                        Mój mąż wrócił jakiś przygnębiony od swojej rodzinki z Polski, powiedział, że z
                        rodzicami nie mógłby już mieszkać. Z jednej strony to dobrze, bo jak to by było
                        gdyby nie chciał do mnie wrócić, a z drugiej myślałam, że mamusia już się
                        postara, żeby go ładnie ugościć..., no nic widocznie jej nie wyszło (znowu!)

                        Mojego męża nie było pięć dni, Lenka wydaje mi się, że tęskniła budziła się w
                        nocy i wołała TATA, oczywiście jak ktoś dzwonił domofonem to mówiła TATA, ja
                        prostowałam, że to Szymon lub babcia, a ona z ustami wykrzywionymi do płaczu i
                        ze złym spojrzeniem na mnie mówi TATA. Serce mi się kroiło...
                        No i jak tata przyjechał i jak Go zobaczyła to nie wiedziała co ma biedna ze
                        sobą zrobić.
                        Dzisiaj rano wstała z gorączką 37,8st, ale objawów innych żadnych, wieczorem
                        38,5, zasnęła już o 21, co do niej nie podobne. I nie wiemy co Jej jest.
                        Jeżeli to z wrażenia to mamy kolejną baaaaaardzo wrażliwą osóbkę, czekamy do
                        jutra rana, i do lekarza

                        A mnie się jakaś blokada zrobiła i zapomniałam swojego PINu do karty
                        bankomatowej i mamy trochę "jaja", bo ja jestem z tych pamiętliwych i mądrych,
                        że sobie go nie zapisałam. Ale nic to jutro idziemy wyjaśniać.

                        P.S. Najlepsze wędliny są w Polsce, mamy to szczęście, że co jakiś czas ktoś
                        przyjedzie lub mąż jedzie do Polski i przywozi sopocką, krakowską suchą, tutaj
                        prawie same mortadele. No i tutaj moich ulubionych śledzi jak na lekarstwo (w
                        kroplachwink
                        To na tyle


                        Pozdrawiamy serdecznie
                        Jowita i Lenka
                        • agatkar1 Re: Luty 2003 11.08.04, 08:33
                          Ja też chcę wyjechać, chcę urlopu... aż serce ściska gdy sobie pomyślę o
                          wczasach i o tym ile JaGODA by użyła...
                          Tymczasem na weekend zapowiadają deszcze.
                          Cieszy mnie fakt, że zaglądacie po trochu tutaj bo ostatnio marnie było z
                          postami, a ja gdy wchodzę rano do pracy to pierwsze co robię zaglądam tutaj,
                          jeśli jest mało postów to nie mam lektury, a przyznam, ze ostatnio w ogóle nie
                          czytam żadnych książek to chociaż czytanie Waszych postów mnie stawia na nogi.
                          Ale co zrobić jeżeli jest ich niewiele?
                          UUUU...
                          Jak czytam o Wookim to pocieszam się, że z moją gwiazdą nie jest aż tak źle,
                          tzn, na razie nie rzuca mi się na ziemię, zabawkami trochę... Z kolei my z
                          mężem ciągle powtarzamy, iż jak pójdziemy na swoje to damy jej szkołę i
                          przestanie marudzić i popłakiwać, a najlepszy sposób na dobre wychowanie jest
                          nie zwracać uwagi na płacz czy krzyki dzieciaka a samo mu przejdzie. Niedawno
                          zastosowaliśmy tę metodę (oczywiście gdy dziadków nie było w domu, bo zaraz
                          babcia wzięłaby Jagodę na rączki...) Ależ zaczęła nam wyć... nie mogłam jej
                          uspokoić, wpadła w histerię, muszę przyznać, że spanikowałam, bo Jagoda
                          zamiastg przestać jeszcze bardziej wrzeszczała i nerwowo machała głową...
                          straszne.. Tomek też spanikował... nie mogłam jej uspokoić. No i stwierdziłam,
                          że chyba ten sposób z ignorowaniem płaczu dziecka jest gówno warty...
                          A miałam Was zapytać - czy przebijacie uszy swoim córkom?
                          U mnie przed blokiem wszystkie dziewczynki nawet te półroczne mają przebite
                          uszy, według mnie to jest głupie i ja przebiję córce uszy gdy mnie o to
                          poprosi, a zresztą z jej pomysłami.. mogłaby sobie wyrwać te kolczyki..
                          Pozdrawiam
                          Agata i Jagoda

                          p.s. co do przedszkola to u nas w Koninie przyjmują dzieci od lat 2, czyli
                          Jagoda w przyszłym roku od września heja do przedszkola...
                          • fringilla Re: Luty 2003 11.08.04, 10:53
                            agatkar1 napisała:

                            > Cieszy mnie fakt, że zaglądacie po trochu tutaj bo ostatnio marnie było z
                            > postami, a ja gdy wchodzę rano do pracy to pierwsze co robię zaglądam tutaj,
                            > jeśli jest mało postów to nie mam lektury, a przyznam, ze ostatnio w ogóle
                            nie czytam żadnych książek to chociaż czytanie Waszych postów mnie stawia na
                            nogi.
                            > Ale co zrobić jeżeli jest ich niewiele?

                            Zaglądać na inne fora, na emamie jest ich na przykład aż za dużo. Czasem
                            zstanawiam się jak te dziewczyny, które udzielają się regularnie, w wielu
                            wątkach znajdują czas, żeby się w tym nie pogubić. Inna sprawa, że atmosfera
                            sie ostatnio zrobiła tam niezbyt przyjemna, ale zawsze można się pośmiać wink

                            No i stwierdziłam,
                            > że chyba ten sposób z ignorowaniem płaczu dziecka jest gówno warty...

                            Jedyny słuszny, niestety. Choć zdaje się, że wcale nie zniechęca małego
                            histeryka do dalszych prób. Ja jednak wierzeę, że w końcu zrozumie,że nie tędy
                            droga. Trzeba tylko odróżnić zwykłą histerię czy próby wymuszenia czegoś od
                            płaczu z jakiegoś konkretnego, acz nie znanego nam powodu. Ja nie mam tego typu
                            problemów, bo mieszkamy sami i w zasadzie jedyną osobą, która gotowa jest
                            pocieszać Wookiego w każdej sytuacji jest Natala.

                            > A miałam Was zapytać - czy przebijacie uszy swoim córkom?
                            > U mnie przed blokiem wszystkie dziewczynki nawet te półroczne mają przebite
                            > uszy, według mnie to jest głupie i ja przebiję córce uszy gdy mnie o to
                            > poprosi, a zresztą z jej pomysłami.. mogłaby sobie wyrwać te kolczyki..

                            Ja też uważam to z absurd. Natala prosiła nas przez trzy lata o przekłucie
                            uszu, zgodziłam się w końcu jak miała 7 lat, ale mój mąż nie był tym
                            zachwycony. W jej przedsazkolu była dziewczynka z przekłutymi uszami, ale panie
                            prosiły zeby miała jak najmniejsze kolczyki, a najlepiej wcale, właśnie ze
                            względu na głupie pomysły dzieci.

                            > Pozdrawiam
                            > Agata i Jagoda
                            >
                            > p.s. co do przedszkola to u nas w Koninie przyjmują dzieci od lat 2, czyli
                            > Jagoda w przyszłym roku od września heja do przedszkola...
                            • fringilla Re: Luty 2003 11.08.04, 10:57
                              Wookie wysłał mi posta wcześniej niż chciałam. A miałam zamiar jeszcze napisać
                              o innych głupich pomysłach małych dziewczynek, tzn. o ściąganiu spinek i
                              pakowaniu ich do buzi. Panie w przedszkolu twierdziły że dziewczynki zdejmują
                              spinki, bo mając je na głowie nie widzą ich smile
                              Dobra lece, bo mały potwór atakuje siostrę.
                              • jowa3 Re: Luty 2003 11.08.04, 23:24
                                A my siedzimy w domu. Temperatura ciała Leny skacze od 37,2 (po ibuprofenie) do
                                39, wczoraj wieczorem zaczęła się biegunka. Byliśmy u lekarza, pani oznajmiła,
                                że to jakiś wirus, obniżać gorączkę dawać lacidofil i obserwować. No to
                                obserwujemy. Ale Lena sobie nic z tego nie robi, w ogóle jakby jej nic nie
                                dolegało, bawi się i jest pogodna. Jedynie jak dochodzi do 39st. to trochę
                                słabnie w swoich wyczynach.
                                U nas cały czas ok.30st na dworze, od czasu do czasu jest jakaś porządna burza,
                                przeczyszcza atmosferę (przeważnie w nocy) i znowu słonko.
                                POZDRAWIAMY
                                Jowita i Lena
                                • agatkar1 Re: Luty 2003 12.08.04, 08:10
                                  Hej, jestem dumna z mojej córy, bo zaczęła siusiać na nocniczek i wołać siusiu
                                  co jest dla mnie wielkim szokiem, ponieważ zaczęłam uczyć ja bardzo niedawno.
                                  Nie mogę wspomnieć o mojej cudownej mamie, bez której ten sukces nie byłby taki
                                  owocny, ponieważ ona od samego rana nie zakładała małej pampersa i dzielnie
                                  prała jej majteczki. Oczywiście jeszcze przytrafi się Jagodzie jakieś ups...
                                  ale ogólnie - woła siusiu i nawet do sklepu zabieram ją bez pampersa.
                                  Życzę Lence zdrówka, mamy nadzieję, że szybko minie jej ten wirus.
                                  Na razie kończę
                                  Trzymcie sie

                                  Agata i Jagoda
                                  • aguska3 Re: Luty 2003 12.08.04, 14:30
                                    Witam.
                                    Wczoraj na spacerze spotkałam znajomą. Ma synka starszego od Piotrusia o 4
                                    miesiace. Ależ mi działała na nerwy. Stwierdziła ze Piter chyba jest
                                    niedożywiony albo co bo przecież jest taki chudy i drobny i przy jej Maksu to
                                    wygląda dość kiepsko. A jej synek całkiem potężny chłop ważący 18kg. Moje
                                    dziecię tyle będzie ważyć jak pójdzie do szkoły a nie teraz. (Oczywiście mamy
                                    dużych dzieci nie obrażajcie się że tak mówię ale po prostu mnie laska
                                    zmierziła i już) Ża sobie sprawdziłam sietkę centylową, a tu proszę PIier
                                    oscyluje pięknie miedzy 50 a 25 centylem. Wiec nie jest źle. Tym bardziej że
                                    mimo iż taki szczupły ale więcej mówi i rozumie niż wspomniany Maksiu.
                                    Zmierziłam się i tyle wiec mi wybaczcie ale komuś się poskarżyć musiałam. A Wam
                                    najlepiej się zwierzać.

                                    A teraz coś fajnego. Piter chciał żebym mu puściła jego piosenki z wieży i mówi
                                    do mnie „mama aaaa”. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy mama puśc wieże bo chce
                                    sobie posłuchać piosenek/ Puszczam mu jego piosenki a on „ Nie kut” Po chwili
                                    załapałam ze chce żebym mu KULT puściła a nie jakieś piosenki dla maluchów.
                                    Rośnie mi prawdziwy punkowiec jak mamusia i dumna jestem z niego że hej.
                                    To na razie tyle

                                    Lenie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia co by sobie mogła biegać po dworze
                                    póki pogoda dopisuje.

                                    A Jagodzie sukcesów nocnikowych troche zazdrościmy, ale i my dzielnie sie
                                    uczymy chociaż efekty jak narazie mierne.

                                    Pozdrawiamy
                                    Aguśka i Piotruś
                                    • agatkar1 Re: Luty 2003 12.08.04, 14:41
                                      aguska3!
                                      Moja mała także jest drobna, waży 10 kilo, a za to wcina za trzech. Problem
                                      niedożywienia to chyba jakiś wymysł owej mamy, która tak zachwalała swojego
                                      Maksia... a może jakiś kompleks, bo przecież 18 kg to dużo jak na takiego
                                      malucha... Nieważne, właściwie to każde dziecko rozwija się swoim trybem. Ja
                                      cieszę się, ze Jagoda jest filigramowa i modlę się oby nie miała za mamą
                                      figurki... jak na razie nic na to nie wskazuje...
                                      Kult, boziu jak ja dawno nie słuchałam Kultu, idę do domu i sobie puszczę...
                                      poprzypominam stare dobre czasy...
                                      Co do takich zaskakujących słówek to moja mała niedawno rzekła do mojej mamy,
                                      która z zacięciem pruła bluzkę - baba pujesz? A skąd ona wiedziała, że skubanie
                                      nici z materiału to prucie to ja nie wiem..
                                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 12.08.04, 21:20
                                        Hellołsmile Ja gdybym się przejmowała gadaniem bab to pewnie bym juz osiwiała bo
                                        jak wspomniała Agata moja córka to "matołek z trudnym charakteremsmile)" nie
                                        gada,nie sila na nocnik itpsmile Za to laska mi rośnie bo dziś się ważyłyśmy i
                                        Młoda wazy 11.800 przy 90cm wzrostu-zastanawiam sie tylko czy koszykarka czy
                                        pływaczka bo stopę ma tez potężną.Właśńie jestem w plecy o dodatkowe sandałki
                                        bo w 22 nie było szans dociągnąć końca latasad Palec wychodził.Czy tylko mojej
                                        córce tak rosną nogi?? Ach-w przyszłym tygodniu w kinie shrek-kto idzie? PoZdr!
                                        • jogaj Re: Luty 2003 12.08.04, 22:36
                                          Ja czytam was codziennie,ale pisac mi sie nie chce,wracam taka zmeczona do
                                          domu,ze odlot. Szymon ma niespozyte energie,boje sie co bedzie zima,chyba mu
                                          bieznie kupie do domu,bo inaczej sie nie da. W dzien spi ostatnio 10-20 minut.
                                          Jestem z nim na powietrzu od okolo 10 do 20 i on nigdy nie ma dosc,nawet do
                                          wozka zadko wsiada.Mowi duzo,ale nikt nie wie o czym,czesto sobie cos
                                          podspiewuje smile z sikaniem coraz lepiej,chodzimy cale dnie bez pieluchy,ale
                                          czasem i 3 komplety ubran za malo. W niedziele jade do Swinoujscia do
                                          tesciow,pierwszy raz bez meza,ciekawe jak to wytrzymam.
                                          Lenka wracaj do zdrowia.
                                          Pozdrowionka-Jola
                                          • jowa3 Re: Luty 2003 12.08.04, 23:19
                                            U nas dalej temperatura, mam też nadzieję, że to jakaś trzydniówka.
                                            A Lenka podobnie waży i mierzy jak Werka Zuzi. Z butami też podobnie, dwa
                                            tygodnie temu kupiłam jej sandały nr 22, ale duże 22. Przed wyjazdem kupiłam
                                            wersję letnią Guciów 22 i są niestety już za małe, a ja myślałam, że Lenie we
                                            wrześniu nałożę, bo one w wersji letniej na tutejsze lato się nie nadają. W
                                            ogóle to numeracja różna, moja mama przywiozła Lenie kamaszki na jesień nr 23 i
                                            są teraz w sam raz czyli na jesień będą za małe. A buty tutaj są niestety
                                            drogie ( nie wiem czy pisałam), zwykłe trampki 70zł, najzwyklejsze kapcie
                                            (sztywne...brrrrrrr) w podobnej cenie, ale za to są wyprzedaże... - prawdziwe,
                                            nie tak jak w Polsce, z 200zł na 180. Teraz fajne sandałki np. chicco można
                                            kupić za 120zł
                                            Lena jakoś z mówieniem nie za bardzo, z sikaniem do nocnika również, widocznie
                                            ma ważniejsze sprawy wink

                                            Dzisiaj byłam z mężem sam na sam na piwku na Starym Mieście....

                                            POZDRAWIAMY
                                            Jowita i Lena
                                            • jowa3 Re: Luty 2003 13.08.04, 23:44
                                              Dziękujemy za życzenia wyzdrowieniasmile
                                              Dzisiaj cały dzień temperatura utrzymywała się w granicach 37,5st, mam
                                              nadzieję, że to koniec wirusa.
                                              A tak w ogóle czy któraś wie skąd się bierze ta trzydniówka i co to takiego.
                                              Kiedy słyszałam "trzydniówka", wydawało mi się, że to tak krótko, inaczej niż
                                              jakieś przeziębienie co się ciągnie. Ale teraz zmieniłam zdanie, trzy dni z
                                              wysoką temperaturą ciągnęły się niemiłosiernie. Lenie już się dzisiaj znudziły
                                              wszystkie zabawy w domu i bardzo chciała na dwór.
                                              Jutro wychodzimy na spacer!!!
                                              A dzisiaj babcia była z Leną a ja buszowałam sobie po sklepach, ale była
                                              frajda, nieczęsto to mi się ostatnio zdarza, ostatniowink (czyt.ok.2 lat)
                                              Pozdrawiamy
                                              Jowita i Lenka
                                              • agatkar1 Re: Luty 2003 14.08.04, 15:34
                                                Jowa jesli to trzydniówka to nastaw sie na wysypke po wszystkim, cale cialko
                                                bedzie wysypane rozowymi chrosteczkami, tak bylo z Jagoda i spanikowallam czy
                                                to nie rozyczka. Potem jakis tydzien minal zanim jej zeszly.
                                                Moja mala mnie zaskakuje - mowi tyle, ze nie nadazam, a kloci sie przy tym
                                                niesamowicie. Ukekaj, padaj, idz sobie, nie cie tego, tamtego, stan, stawaj z
                                                uszka, dalej, sibko, sibciej, nie bede. Ma manie zagarniania wszystkich
                                                zabawek, zawsze sterte zabiera do wanny a potem juz tylko ... klepie w kapieli:
                                                "to je moje, tamto nie moje, moje, nie moje, moje, nie moje... to moje... nie
                                                odam"...
                                                • fringilla Znowu cisza! 15.08.04, 21:38
                                                  A tu znowu jakis marazm... Sama sie ostatnio rzadko udzielam wiec nie śmiem
                                                  krytykować, ale... Do klawiatur, drogie koleżanki! wink
                                                  A ja złapałam chyba wirusa od naszych dzieciorów, bo teraz z kolei mnie
                                                  rozkłada. Mam tylko nadzieję, że biegunka, która męczyła Werkę i Łukisona mnie
                                                  ominie. Teraz jednak mam temperature 37,5 i czuje się jak przepuszczona przez
                                                  wyzymaczke sad Jak sobie pomyślę, co nasze dzieciaki wyrabiają nawet przy 39
                                                  stopniach! Nie wiem jak one to robią.
                                                  Przez ostatnie dwa dni dyżurowałam z Fitzwookiem i Werką i naszły mnie dwie
                                                  refleksje. Po pierwsze: dzięki Ci, Boże że nie mam bliźniaków wink Po drugie że
                                                  zwyczaje tych naszych dzieciorów zmieniaja się z dnia na dzień, przestaję już
                                                  za nimi nadążać. A po trzecie (to właściwie trzy refleksje) zaczęłam się
                                                  zastanawiać czy oni uczą się od siebie nawzajem różnych rzeczy czy po prostu to
                                                  kolejne etapy w ich rozwoju. Na przykłąd Werka wszystko pakuje do buzi, a
                                                  Wookie nie miał takich pomysłów. Do czasu, teraz oboje biegają po placu zabaw z
                                                  paszczami pełnymi kamieni. Mogłabym tak mnożyć przykłady, ale domyślacie sie
                                                  pewnie o co mi chodzi. Choć ja właściwie jestem przekonana, że oni tam sobie w
                                                  tym swoim narzeczu rozmawiają w najlepsze i wcale im nie spieszno do mówienia,
                                                  bo przynajmniej teraz nikt im się nie wtrąca. Werka na przykład mówi do
                                                  Łukisona: Stary, spróbuj tych kamieni, mówie ci jakie pyszne, tylko tak, żeby
                                                  matki nie widziały! wink

                                                  Nasi siatkarze pokazali dziś klase, co nie? Ja tam jestem z siatkarską
                                                  reprezentacją związana niemal rodzinnie, więc wszystkie ważne mecze bardzo
                                                  przeżywam.

                                                  Pozdr. Agata
                                                  • kingha Re: Znowu cisza! 16.08.04, 12:19
                                                    Czesc dziewczyny. Odczuwam dzika potrzebe wyrwania sie z domu, zaplanowalam na
                                                    srode kino, a tu czutam o jakis wirusach, oj nieladnie. Jutro Daniel skonczy 4
                                                    tygodnie, kawal chlopa, rece mi dretwieja jak mam go troche pobujac.
                                                    Przypominaja mi sie Wasze posty jak narzekalyscie na ciezar dzieci w aspekcie
                                                    noszenia na rekach. Dopiero teraz Was rozumiem. Nadia to wciaz kruszynka, wazy
                                                    okolo 9 kg, nosic ja to przyjemnosc.
                                                    Pochwalilam sie brunetem, ale niestety moja radosc bedzie krotka, widac juz
                                                    jasne wlosy pod czarna czupryna - za miesiac bedzie jak farbowanysmile)))))).
                                                    Boze dwoje dzieci i wszystkie podobne do meza, czym saobie zasluzylam wink)))
                                                    Na szczescie mam grzeczne dzieci. Nadia juz sie przyzwyczaila do dzidzi w
                                                    domu, nawet przychodzi do nas podczas karmienia dac buzi i sie przytulic, to
                                                    takie rozkoszne, zaluje wtedy, ze nie mam aparatu fotograficznego pod reka.
                                                    Przewijak tez Danielowi juz darowala, czasami patrzy z konsternacja jak mlody
                                                    pije z takich samych butelek, najpierw zabiera i ucieka ale zaraz wraca i chce
                                                    karmic. Jesli chodzi o Daniela to pieknie przesypia nocki, raz ma 2 budzenia
                                                    raz 4, ale generalnie spi i budzi sie tylko na jedzenie. W dzien tez mozna z
                                                    nim wytrzymac. Takze jak wspomnialam okres ochronny mija i mam ochote
                                                    wypuszczac sie w miasto. Dziewczyny i dzieci zdrowiejcie i moze jakies
                                                    spotkanko we wrzesniu?????
                                                  • monique76 Re: Znowu cisza! 16.08.04, 22:55
                                                    Witam
                                                    ja sie przyznaje bez bicia ze teraz troche czesciej zagladam na forum o
                                                    zlobkachsmile
                                                    I w ogole ogarnela mnie jakas apatia... zupelnie nie wiem dlaczegosad
                                                    Dominika z dnia na dzien zaczyna coraz wiecej mowic... znaczy sie powtarza
                                                    coraz wiecej wyrazow, choc do Jagody to jej jeszcze bardzo dalekosmile)
                                                    Żłobek oswojonywink Moze w radosnych podskokach mala nie leci do sali, ale
                                                    przynajmniej ryki sie skonczyly... No i widze, ze w stosunku do innych dzieci
                                                    mala zrobila sie smielsza, nie ucieka, nie drze paszczy na sam widok itp...
                                                    Ostatnio nawet probowala z jakims dzieciaczkiem zrobic czescsmile) Co w jej
                                                    przypadku jest juz niezlym sukcesem!

                                                    Agata trzymaj sie i nie daj sie chorobom!!

                                                    Aaa i trzymajcie kciuki, zby moj szanowny malzonek znalazl w ciagu najblizszych
                                                    trzecj miesiecy prace... bo wtedy byc moze bedziemy mogli wyprowadzic sie od
                                                    rodzicow!! wiec prosze tu trzymac kciuki bardzo mocno i wysylac duzo
                                                    pozytywnych fluidowsmile

                                                    No i co do spotkania to ja oczywiscie chetnie, chetnie! mowcie tylko gdzie i
                                                    kiedy!
                                                  • zuzia_i_werka Re: Znowu cisza! 16.08.04, 23:15
                                                    Hej! Ja daję słowo,że jestem zdrowa i Młoda też tak więc w środę biegniemy na
                                                    Shreka w podskokachsmile) Agata wyskoczyła na działkę specjalnie żeby się
                                                    podkurowac i sprzedać mamie małego potwora i też planuje ozdrowieć na kinosmile
                                                    Liczę,że jej się udasmile Monika-cieszę sie,że żłobek jest oki no i fajnie,że
                                                    pojawiła się nadzieja,że Dominika nie będzie juz uciekać na widok Wookiego i
                                                    Werkismile) Apatii sie nie dziwie mam tak samo niestetysad Mogłabym spać na
                                                    okrągło,ciągle chodze zmęczona nie wiem czy to przez ten remont,którego końca
                                                    nie widać czy przez to,że Młoda coś ostatnio w nocy się budzi.Albo przychodzi
                                                    do mnie i wtedy juz nie mam szans na wyspanie się bo staram sie osłonić przed
                                                    ciosamii kopniakamismile)No właśnie czy wszystkie dzieci tak się wiercą czy tylko
                                                    mi trafił się taki egzemplarz? jeśli nawet jest w łózku to i tak się budzę jak
                                                    się miotasad A dziś to już pobiła swój rekord-o 4 rano usłyszałam szelesty i
                                                    jak poszłam do jej pokoju to Młoda w jakimś letargu bujała się na swoim koniku
                                                    po czym po chwili z niego zeszła,weszła do łóżka i poszła dalej spać-normalnie
                                                    lunatyczkasmile) A tak sie cieszyłam,ze sypia bez pobudek chlip,chlipsmile W sumie
                                                    nic ciekawego u nas się nie dzieje,wszystko gra na szczęście.Werka jakby trochę
                                                    mniej histeryzuje,mniej ryczy,gada wciąz w narzeczu i nawet zaczęła więcej
                                                    jeśćsmile Pozdr i do pisania miłe Paniesmile)
                                                  • agatkar1 Re: Znowu cisza! 17.08.04, 07:50
                                                    U mnie w pracy mam nowego kolegę, takiego młodego 24 latka na stażu. Pierwszy
                                                    dzień oki, tylko musimy się przyzwyczaić,
                                                    Jagoda jest niedobra, zabiera dzieciom zabawki, nie mogę jej wytłumaczyć, że
                                                    nie należy tak robić, może samo przejdzie...
                                                    To fajnie, że Danielek jest spokojnym chłopaczkiem, i że Nadia go kocha i tuli.
                                                    Życzymy sukcesów Dominiczce... najważniejsze, że zaakceptowała żlobek.
                                                    Muszę kończyć
                                                    Agata i Jagoda
    • edytaiola Re: Luty 2003 17.08.04, 13:41
      u nas też po staremu
      Oli chyba jednak wychodzą piątki ma już jedną na dole z lewej strony
      a aktualnie na świat wychodą górny lewy i dolny prawy,
      dalej brakuje prawych dwujek i reszty tego towarzystwa,
      co za tym idzie lala jest nie do zniesienia czasami ale ogólnie chyba dobrze to
      znosi,
      po wizycie swojego kuzynostwa na dobre się rozbestwiła,
      mała papuga przejęła (niestety) metody wymuszania i
      teraz kiedy jest nie tak jak sobie wymyśli
      tłucze nas jak popadnie, nie wiem chyba muszę to ignorować, bo bić nie będę a
      tłumaczenie nic nie pomaga??
      Dominice życzymy fajnych kumpli w żłobku a tacie pracy, Agacie zdrowia,
      Idaro wrócił już mąż ??

      Ja w wecckand mam spotkanie z koleżankami z czasów od piaskownicy do końca
      ogólniaka smile) porozchodziło się towarzystwo po świecie i teraz jako stateczne
      mamusie pogadamy przy piwie.
      • agatkar1 Re: Luty 2003 18.08.04, 08:01
        ostatni weekend sierpnia spędzę również tak jak Edytka w bardzo miłym gronie z
        kumpelami z podstawówki, tzn, przyjeżdżają dwie moje koleżanki ze Stanów, a
        moim zadaniem jest zwołanie reszty ekipy, nie wiem jak mi się to uda, ponieważ
        troszkę wszyscy się porozjeżdzali, zobaczymy co się zrobi. Ale impra może się
        uda... Szkoda tylko, że owe koleżanki przyjeżdzają do Konina na trzy dni, ale
        niestety muszą odwiedzić rodzinę z całej Polski, a tutaj mają koleżanki, bo tu
        mieszkały i chodziły do szkoły. Już nie mogę się doczekać...

        Agata i Jagoda
        • kubara1 Re: Luty 2003 19.08.04, 22:06
          Witam. Wreszcie się dorwałam do komputera, bo teściowa nam zostawiła laptopa na
          weekend. Mój komp przedpotopowy już kompletnie padł i strasznie mi żal, że tak
          rzadko mogę wchodzić na forum. Niestety nie kupimy chyba w tym roku nowego
          sprzętu bo właśnie skończyliśmy robić pokoik dla małej i kasa na inwestycje
          wyczerpana. Ale pokoik wyszedł cudo z tapetą w kaczuszki i muślinowymi
          firaneczkami. Kupiliśmy nowe meble. I co z tego - MArysia weszłą do
          pomieszczenia, zwróciła uwagę jedynie na kakę - czyli kaczkę na tapecie i tak,
          mimo nowego tapczniku śpi z nami w pokoju - pół nocy w łóżeczku, drugie pół
          rozwalona między nami.
          Wczoraj miałyśmy ostatnie szczepienie i trochę się martwię, bo noga spuchła
          dzisiaj po ukłuiu straszniei małą bolało bo pokazywała i mówiła "ała". Marysia
          to dorodne dziecię -11 800 niestety nie przy tym wzroście co Werka, bo 81 cm.
          Jest troszkę powyżej normy i brzuszek ma niczego sobie. A ja tak nie
          chciałabym, żeby wyrosła na pączusia. Ja niestety całe prawie życie miałam
          problemy z wagą ( teraz to już nawet szkoda gadać, ciągle dycha po ciąży mi
          została) i wiem jakie to jest trudne. Niestety na filigranową panienkę się nie
          zapowiada. Na szczęscie jest bardzo ruchliwa, uwielbia biegać a ostatno
          nauczyła się sama wchodzić na drabinki i po schodach i to jej ulubione zajęcie -
          byle pod górkęsmile)), Więc może brzuszek zniknie. Bo jak tu odmóić jej
          jedzenia, zresztą tym wieku się dzieci nie odchudza.
          Marysia mówi codziennie więcej, rozumie bardzo dużo, ze złoszeniem się jest
          podobnie jak u innych i tak jak jagoda wpada czasami w histerię i ja też nei
          mogę jej wtedy ignorować, bo ona sama nie jest w stanie się uspokoić.
          Byliśmy przez tydzień na Kaszubach i miałam prawdziwy urlop bo tatuś zabierał
          malą na całe dnie - pokazywał jej żaby i dżdżownice czym mała byłą zachwycona,
          woził ją rowerem - o dziwo potrafi wysiedzieć w rowerowym foteliku nawet
          godzinę co jak na nią to wieczność no i robili baby z piachu nad jeziorkiem , a
          Marysia jest fanką tego zajęcia. A najlepiej jak są to baby z błota i mała w
          samych majtkach może się umazać od stóp do główsmile)).
          Sukcesy nocnikowe coraz większe Wczoraj tylko raz się zsikała na podłogę.Na
          dwór jeszcze zakładam jej pampersa bo często chodzimy na długie spacerym robię
          zakupy i jeszcze torba z ubrankami i przebieranie gdzieś na ławkach - leniwa
          jestem.
          Jutro znowu jedziemy na weekend na Kaszuby, już nie mogę się doczekać. Mam
          nadzieję, że będzie ładnei i da się namóić Marysię na wejście do wody bo na
          razie odmawiała kategorycznie - zarówno w morzu jak i w jeziorku.
          Ale się rozpisałąm, ale muszę nadrobić zaległości.
          Jowa - uściskaj od nas Lenkę, Jpgaj - może się nam uda spotkać we wrześniu,
          bardzo bym chciałą zobaczyć Szymonka z tą potężną dawką energii. A porpos jak
          się czujesz w ciąży?
          Pozdrawiam wszystkie mamusie, potworelle i grzeczniutkie maluchy ( a są takie
          wogóle?)
          Baasia
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 19.08.04, 22:26
            Hej! Co do grzecznych dzieci to chyba sa takie ale wtedy jak spiąsmile BAsiu
            cytając o Marysiowych sukcesach nocnikowych przypomniał mi się nasz dzisiejszy:-
            ( Werka puszczona bez majtek zlała sie potężnie na podłogę po czym się w tym
            poślizgnęła,wywaliła waląc głową o podłogę i skończyło się na zaleczaniu
            złamanego serca i prysznicu bo siuśki były nawet we włosachsmile) Chyba sobie
            odpuścimy na czas bliżej nieokreślony... A powiedzcie jak tam apetyty w ten
            upał? Mojej wchodzi wszystko co zimne a z nowych pasji jedeniowych hitem
            okazały się ogórki z jogurtem(taka moja wersja mizeriismile) ogólnie jednak
            gorzej i wcale się nie dziwie-dziś byliśmy na grillu u znajomych i Młoda jak
            upał ospuścił wbiła w siebie dwa jaja na miękko,skrzydełko kurczaka z
            grilla,ogórka kwaszonego i popiła KArmismile Zwoleniczką zdrowego żywienia to
            chyba nie będziesmile Byleby poszła z figurę w ojca a nie we mnie-Basiu 10kg to
            ja bym chciała mieć...u mnie jest więcej niestey i czuje się jak perszeronsad
            Kupiłam książkę Dieta South Beach i wierzę że od samego jej posiadania schudne:-
            ) Pozdr!
            • monique76 Re: Luty 2003 20.08.04, 16:13
              Witam
              nas dopadl znow jakis wirus zoladkowysad Dominika nie jadla nic poza cycem
              przez 3 doby w zasadzie... cale szczescie ze jeszcze karmiesmile Dzis juz powoli
              dochodzi do siebie, ale i tak daleko jeszcze do normalnego stanu...
              Z jedzeniem mamy niejako klopot - bo Dominika pieknie zazwyczaj je w zlobku
              (sniadanie i obiad), ale po zlobku - czyli od 12-stej nie chce jesc w ogole...
              Zmuszac jej nie zamierzam, zreszta jak nie chce jesc to i tak nic w nia nie
              wmuszesad No i efekt jest taki, ze pieluchy pampers 4 zaczynaja byc za luzne...
              Do grubaskow to ona w zadnym razie nie nalezy... Jak mamusiawink

              Z nocnikowaniem to tez mamy smiesznie... w zlobku mala pieknie siada na nocnik
              i siusia... W domu dzis po raz pierwszy od baaardzo dawna udalo mi sie ja
              posadzic na nocnik.. Zazwyczaj propozycja posadzenia na nocnik spotyka sie z
              takim prostestem, ze szkoda mi nerwow i rezygnujesmile Ale zupelnie sie tym nie
              przejmuje, przyjdzie czas to bedzie sikac na nocnik... przeciez wiecznie w
              pieluszce chodzic nie bedziesmile

              Czy jakies spotkanie bedzie montowane?? ja bardzo chetnie, tyle ze za minumum
              jakis tydzien, bo teraz to jeszcze moglybysmy sprzedac komus wirusa grypy
              zaladkowejsad
              • jowa3 Re: Luty 2003 21.08.04, 00:00
                Witam!
                U nas z jedzeniem w te upały nie za bardzo. Całe szczęście, że Lena zaczęła pić
                wodę, bo latanie do domu co chwila po mleko było uciążliwe. Jak byliśmy na
                weekend tylko w pokoju z łazienką bez dostępu do kuchni, to brałam wodę -
                wrzątek z restauracji...wink
                Cały czas daję Lenie słoiczki i resztę na co Jej przyjdzie ochota, ale Ona nie
                za bardzo już chce to jeść, owoce-owszem, ale zupy be.
                Za to wcina na potęge pomidory.
                Lecę spać. Basiu dziękujemy za uściski. Trzymajcie się.

                A Lenkę na którą wszyscy w Słowenii mówią fantek (chłopiec), można obejrzeć tu
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
                • aga173 Re: I po urlopie:( 21.08.04, 12:34
                  Witam wszystkie mamusiesmile
                  Własnie wróciliśmy z gór,było super i mieliśmy słoneczną pogodę.Dzieciaki tak
                  sie rozbrykały ze szok!!Kacper nadal ma pampersa ale trenujemy powoli
                  nocnik,ataku bezdechu narazie nie miał(uff)nie chce nic mówić tylko po
                  swojemu,a teraz smacznie śpi wiec mam chwilkę na kompa i gotowanie obiadku.
                  Pozdrawiam Aga
                  • jowa3 Re:Luty 2003 22.08.04, 22:47
                    A my przed urlopem, za tydzień wybieramy się na dwa tygodnie w okolice
                    Dubrownika.
                    Dziewczyny, napiszcie jak Wasze dzieciaki znoszą jazdę samochodem, jak ja jadę
                    z Leną to nic tylko wysiadać mi się chce............. sad
                    Pozdrawiam
                    • agatkar1 Re:Luty 2003 23.08.04, 08:05
                      Nastawiłam się na wielkie czytanie, a tu raptem... pięć postów ... może???
                      Jagoda ma wielki apetyt, potrafi na obiad wsunąć dwa dania tzn, np rosół z
                      makaronem, po brzegi wypełniony talerz, a potem jeszcze drugie danie mięsko,
                      skrzydelko + ziemniaki i marchew lub jakieś ogórki, ogólnie je dużo bo nawet
                      trzy razy dziennie mleko, śniadanie, kolacje itd.
                      Ponadto sukcesy nocnikowe są w toku, ale bez większych osiągnieć - ja to bym
                      chciała żeby Jagoda od razu przestała sikać w majtki ale to niemożliwe jest...
                      Agata
                      • agatkar1 Re:Luty 2003 23.08.04, 08:34
                        To znów ja, mam teraz w pracy nowego kolegę i niestety nie mogę tak przy nim
                        klikać o sikaniu i apetycie mojej córki, wysłałam go załatwić parę spraw i już
                        siadam do pisania.
                        Moja Jagoda zaskakuje mnie kosmicznie, ponieważ ona już zaczyna wyzywać... to
                        jej padaj, o którym kiedyś pisałam zamieniło się na piedalaj, a ostatnio jak
                        jej coś nie pasuje to wyzywa wszystkich od gamoni, ja wiem, że nie można w
                        takich sytuacjach się śmiać, bo rzecz jasna od razu ona wie, że to jest słowo
                        zakazane, ale niestety np. sąsiadki przed blokiem mają radochę, ostatnio moja
                        wspaniałomyślna córa wykrzykiwała do nich: wynocha gamonie!!!
                        Nie wiem czy mam się z tego śmiać czy płakać, boję się, żeby to nie był
                        początek niedobrego. Starsze dzieciaki także zauważyły, że ona wszystko
                        powtarza i nie zostaawiam jej już samej z nimi, bo wiem, że za chwilkę
                        przyjdzie mi z nowym słówkiem...
                        Oczywiście takie sytuacje nie są do ominięcia, a właściwie dobrze, że jest
                        jeszcze taka mała, bo można zawsze to jakoś wytłumaczyć.
                        Natomiast wprawia mnie w dumę, kiedy Jagódka powie do mnie: Patsz, tutaj mam
                        ziabe... Albo Tomek, gdzie jeteś? To jest dla mnie niesamowite, że ona to
                        wszystko wymawia.
                        Agata i Jagoda
    • jogaj Re: Luty 2003 25.08.04, 23:21
      Podnosze do gory,bo zaraz spadniemy na druga strone!!!
      To moja trzecia proba napisania posta,ciagle cos mi przerywa i mi sie nie udaje.
      Ja sie znowu wakacjowalam,bylam u tesciow w Swinoujsciu,nie moge zaliczyc tego
      wyjazdu do udanych,pradko tam nie pojade,zwalaszcza bez meza.
      Kubara napisz jakie lozko kupiliscie dla Basi,bo ja sie przymiezam,Szymon spi w
      lozeczku,a bedzie je musial odstapic smile
      Czuje sie dobrze,wszystko jest w porzadku,brzucha ciazowego jeszcze brak
      (tluszczykowy ma sie dobrze),baedzo sie ciesze,bo jeszcze nic nie przytylam,oby
      tak dalej,bo zapasow to ja mam duzo.
      My mamy tez sukcesy nocnikowe,od dwoch tygodni zadnej wpadki,a pielucha tylko
      na noc,ja mysle,ze lepiej nie zakladac na dwor pieluchy,bo jak zakladalam,to
      Szymon chyba byl zdziwiony i zdezorietowany kiedy ma,a kiedy nie ma pieluchy,a
      odkad przestalam mu zakladac w ogole w dzien,tj od 3 tygoni,postepy znacznie
      lepsze.Pierwszy tydzien bylo ciezko i zabieralam,ze soba wielki plecak z
      ubraniami na zmiane,ale na szczescie bylo cieplo wiec male rzeczy,najgorszy byl
      dzien jak cztery razy przebieralam Szymona i w koncu juz nie mialam w
      co,pomyslalam,ze to za wczesnie na niego i chyba on nie gotowy,ale to byl
      wlasnie przelomowy dzien,bo od tamtej pory zero wpadek.
      Ale sie rozpisalam,moze to komus pomoze.
      Basia kiedy bedziesz w domu i moge Cie odwiedzic? lub moze masz ochote
      przyjechac do mnie?
      Buziaczki-Jola
    • aguska3 Re: Luty 2003 26.08.04, 22:24
      Witam.
      Wróciliśmy od mojej rodzinki. Odpoczęłam sobie, że hej. Serio. Bez faceta
      odpoczywam sto razy lepiej niż z nim. Powinno mnie to niepokoić, ale myślę, że
      przez ten czas mogliśmy sobie trochę do siebie odpocząć. I dobrze.
      Piotrek za to wrócił nie dobry, że szkoda słów. Bije dzieci w piasku, popycha,
      mnie gryzie. Wcielony diabełek. Nie wolno to najczęściej powtarzane słowo od
      kilku dni. Mam nadzieje ze to z winy zębów, które właśnie się wykluwają. Oby,
      bo jedno z nas niedługo skończy na fotelu u psychiatry.

      Z nowych osiągnięć to zauważyłam intensywne zainteresowanie klockami. I
      ciągnięciem za sznurek pociągu. I najbardziej ukochane stały się traktory,
      koparki i walce. Ogólne rzecz biorąc typowo męskie zainteresowania. Jedynie
      piłki nie kopie tylko rzuca.

      Zasób słownictwa coraz większy. Ale za to sukcesów nośnikowych brak.
      Znowu weekend nadchodzi więc pewnie wybędziemy do Dziadków którzy okropnie się
      stęsknili za Piotrusiem.
      Jeśli tak to pewnie zajrzę dopiero w poniedziałek.

      Pozdrowienia Aguśka i Piotruś
      • agatkar1 Re: Luty 2003 27.08.04, 09:46
        Jesień się zaczyna... czy oby nie za szybko? Ospałe dni, ospałe my... cisza na
        forum, że hej...
        Szkoda ... lata ... było krótkie, niesamowicie szybko zleciało i nie zapowiada
        się na ciepłe dni. Nie wiem jak ja wytrzymam kolejny rok, bardzo pragnę lata...
        A tak w ogóle to nawet nie zdążyłam mojej gwiazdy nauczyć siusiać na nocnik...
        i chyba już nie dam rady. Zimno, brr. Przepraszam za klimat... wybaczcie.
        Agata i Jagoda
        • kingha Re: Luty 2003 27.08.04, 17:46
          wyrywamy sie coraz czesciej z domu, fajnie ale moja karta kredytowa tego nie
          wytrzymujewink)) dokupilam kilka potrzebnych rzeczy i tak jakos wydalam za duzo.
          Pisalyscie o rozmiarach stopek, cos mnie tknelo i sparwdzilam Nadie, okazalo
          sie, ze podrosla jej noga o 1,5 nr i buty, w ktorych chodzila byly w sam raz
          lub ciut za ciasne. Nagle okazalo sie, ze buty, ktore trzymalam w szafce na
          jesien sa za male i trzeba bylo jechac na zakupy. Zaskoczeniem byl rowniez skok
          wzrostu, jeszcze pod koniec czerwca Nadia mial 76 cm a dzis 79, sama nie wiem
          kiedy tak podrosla. I znow okazalo sie, ze we wszystkich dlugich spodniach
          wyglada jak w rybaczkach. Tylko w kilogramach ciagle brak. Chyba, ze spojrzymy
          na mlodego, on zgodnie z domowa waga wazy 4,7, czyli pzrez miesiac przytyl
          kilogram. Daniel robi sie co raz fajniejszy, uwaznie sie rozglada i skupia
          wzrok na naszych twarzach, jest silny, pewnie podnosi glowke i to na dlugo no
          i przewraca sie sie regularnie z brzuszka na plecy. Za to Nadia zrobila sie
          rozbrajajaco niegrzeczna, taki maly szkodnik. Smieje sie, ze to jest zwiazane
          ze scieciem wlosow - tak tak. Pozbylismy sie loczkow i Nadia to obecnie mala
          chlopczyca.
    • aga173 Re: Luty 2003 28.08.04, 13:29
      Ale mamy pogodę(brrr...) nawet na spacer ciężko wyjść.Kacper rozrabia że
      szok,ma przykład ze starszego bratasmile
      Wreszcie jesteśmy sami w domu,przez tydzień były u nas dzieci kuzynki z gór,ale
      dzisiaj wracają do domu w góry.
      Odezwę się wieczorem
      Pozdrawiam Aga
      • kubara1 Re: Luty 2003 30.08.04, 10:22
        Ja na moment, bo siedzę koleżance na głowie w pracy, żeby chociaż na chwilę
        dorwać się do internetu. I nie ma co czytać. Skandal!!!!! Jogaj - będę w dpomu
        od 3 września, zapraszamy, ale umawiajmy sięna komórkę, bo nie wiem, keidy
        odczytam znowu jakieś maile. Marysię ugryzł komar w powiekę i ma tak spuchnięte
        oko, że byłyśmy wczoraj na pogotowiusad(. Na sczęście oku nic nie zagraża. Ale
        moje dziecko ma prawdopodobnie alergię na komary. Super, ciekawe jak ja ją
        uchronię od komarów. Mój mąż na MOnt Blanc się wspina a ja tu śiwruję, bez
        pracy, bez internetu i mega dołem. Pozdrawiam
        Basia
        • umargos Re: Luty 2003 30.08.04, 11:20
          A ja wróciłam kilka dni temu z urlopu i wreszcie się jako tako pozbierałam,
          odprałam, posprzatałam, odpoczęłam itp. Wakacje były fajne, pogoda przez 2
          tygodnie super, tylko ze 3 dni trafiły się mało przyjazne. Dziecko się
          wyszalało, wybawiło, rozbestwiło i rozgadało. A wyjazd zaczął sie nieciekawie,
          już drodze okazało się, że mała ma wysoką gorączkę. Musieliśmy wiec zrobić
          dłuższy niż planowaliśmy postój w Warszawie, a jeszcze wcześniej wysłaliśmy
          monity do znajomych, żeby znaleźli lekarza pediatrę, który przyjmie nas ok. 18.
          A jeszcze zanim dojechaliśmy do W-wy, w Radomiu "na popasie" użądliła mnie osa,
          bardzo dekoracyjnie spuchła mi ręka.
          Dziecku na szczęście nic nie było, co okazało się 3 dni później, znaczy była
          trzydniówka. Potem Weronika wróciła do formy i poza komarami nic jej już nie
          dolegało....pomimo trudności z wyciąganiem jej z zimnej wody w jeziorze.
          Potrafiła moczyć się przez 2 godziny...a po wyciągnieciu trzeba było przypinać
          ją do fotelika samochodowego, w innym wypadku natychmiast leciała do niej z
          powrotem. Wyżyła się tez towarzysko, bo wakacje z nami spędzał mój ojciec
          (czyli dziadek) oraz siostra z trójką dzieci, w tym najmłodsze starsze o 1,5
          roku od Weroniki. Miała z kim szaleć i się bawić, choć w gorszych momentach
          panienki potrafiły się nawzajem tłuc.
          A i jeszcze...na wakacje pojechała "córeczka mamusi", a wróciła "córeczka
          tatusia"....
          Pozdrawiam
          Ula
          • fionna Re: Luty 2003 31.08.04, 00:01
            Witam,
            Rzeczywiście - na forum skandalicznie pusto, więc muszę się ujawnić. W W-wie
            jesteśmy od tygodnia, ale miałam mały wypadek z klawiaturą - młody stuknął
            stolik od komputera i kawa się wylała - osuszyłam, ale jej trochę odbijało (np.
            zamiast "w" wychodziło "qwr" itd. nie mogłam się nawet zalogować.
            Dzisiaj miałam strasznie zakręcony dzień - jazdy po W-wie, do CZD, do
            rehabilitantki (żeby odrobić wakacyjne zaległości). Do tego te upały w
            samochodzie bez klimatyzacji i jeszcze drugi dzień "13" (słaniam się z głodu) i
            na zakończenie dnia walnęłam cytrynką w słupek i ..... wgniecenie w drzwiach.
            Wydawało mi się, że go nie ma.... Panowie mieli ubaw. Mój mąż teraz przy każdej
            okazji będzie mi wypominał, jaką sierotą jestem (aż kupimy nowy
            samochód....czyli długo). I jutro mam jechać do serwisu i robić za blondynkę,
            co nie zauważyła słupka (chyba się przefarbuję), aż się boję, ile to będzie
            kosztować.
            Do tego jeszcze te lamblie - w środę będzie wynik, czy młody ma to paskudztwo.
            Z jedzeniem jest nieźle, nie wymiotuje, ale w nocy jest niespokojny, może to
            rzezcywiście te robale...
            I jeszcze chcemy zmienić żłobek - ten, który nam przydzielono jest koszmarnie
            daleko (w Ursusie za torami) i rano zamiast stać grzecznie w korku na
            Jerozolimskich będę błądzić po Ursusie. Od 15 podobno będzie miejsce w żłobku
            bliżej domu, teraz młody przez tydzień będzie chodził do tamtego żłobka, a
            potem go chyba przeniesiemy. A tak w ogóle, to wpadliśmy (matołki jedne), żeby
            młody chodził do żłobka w Centrum (Humańska lub Koszykowa), bo oboje tam
            pracujemy (no ja się będę uczyć) i zabieralibyśmy się razem. Ale tam jest
            kolejka - 5 osób i trzeba jeszcze raz przechodzić całą procedurę.
            Jeśli chodzi o osy, to też mam czym się pochwalić - jechałam sobie samochodem
            (w spodniach - to ważne)wysiadam i czuję jak coś mnie piecze w nogę.
            Pomyślałam, że jakiś gorący olej prysnął, czy coś takiego. Za chwilę znowu to
            samo i jeszcze raz. Okazało się, że wredna osa wleciała do nogawki i użądliła
            mnie 4 razy. I wredota sobie wyleciała. Dobrze, że nie mam uczulenia.
            Kończę, bo jutro też mam ciężki dzień. I stary pójdzie obejrzeć samochód (bo
            dzisiaj nie ma na to siły).
            • edytaiola Re: Luty 2003 31.08.04, 11:52
              Cześć Laski

              Widze że większość zrobiła sobie urlop od forum
              ja trochę też ale to raczej praca mnie tak wciągnęła.

              Dziś wraca mój mąż po całym miesiącu niebycia w domu
              Mała za nim tęskni bo wyciąga zdięcia i woła tatatatata
              na dzwięk telefonu czy domofonu też tak reaguje - córunia tatunia smile

              Generalnie moja mała w 7 niebie - było u nas kuzynostwo, Ola zachwycona tym
              towarzystwem ja również bo przez ten czas prawie mnie nie znała. No chyba że
              była głodna czy chciała eee więc sobie o matce przypominała.
              Idą jej aktualnie 3 zęby (2 piątki i 1 dwójka) troche po chińsku...

              Moja mała miała pierwsze cięcie u fryzjera - o dziwo dała się obciąć - teraz
              wygląda jak mały Olek
              sukcesów w chodzeniu jak na razie brak co odbija się szczególnie na placu zabaw
              gdzie dzieciaki biegają a ona biedactwo nie sad((

              Mam nadzieje na jesienny wyjazd w góry
              a i chyba wreszcie zrobie prawojazdy smile
              zapisuje się na kurs (powtórnie) chyba od roku
              nie pociąga mnie to wogóle ale jakby lepiej mieć może wreszcie dotrę na egzamin.

              Jak się robi grzane wino? Z tego co pamiętam to Zuzia chyba zna się w tym
              temacie.
              • umargos Re: Luty 2003 31.08.04, 16:20
                edytaiola napisała:

                > Jak się robi grzane wino? Z tego co pamiętam to Zuzia chyba zna się w tym
                > temacie.
                Ja nie umiem...tzn. nigdy nie robiłam, ale mój mąż robi dobre, wiem
                tylko "mniej wiecej". Należy posiadać - wino czerwone wytrawne, glogg (można
                kupić w Ikei albo sok malinowy), przyprawy (jeżeli z gloggiem to w sumie tylko
                goździki, jeżeli bez to wiecej - takie typu gałka muszkatołowa albo o nazwie
                przyprawy do grzanego wina), np. whiskey (mój mąż do butelki wina 0,75 wlewa
                jakieś 2/3 "małpeczki" takiej małej butelki, może też byc coś innego). Zagrzać
                wino z glogiem (lub z sokiem) dodać alkohol, doprawić, ale nie zagotować,
                doprawić...i pić.
                Pozdrawiam
                Ula
                • agatkar1 Re: Luty 2003 01.09.04, 08:06
                  witam wszystkie Panie i Dzieciaki.
                  Spodziewałam się mnóstwa postów a tu niewiele tego, ale właściwie sama też nie
                  bardzo zaglądałam na forum...
                  Praca mnie pochłania, w końcu kancelaria zaczyna działać, nawet pani notariusz
                  zatrudniła drugą osobę, ogólnie pracę mam super.
                  Weekend spędziłam bosko, przyjechały kumpele ze Stanów /po 9 latach/ i byłyśmy
                  na disco (ja nie tańczyłam na baletach w dyskotece od wieków chyba) -
                  spotkałyśmy mnóstwo znajomych, popiłyśmy i powspominałyśmy stare, dobre
                  czasy...
                  Jagoda robi się coraz bardziej nieznośna - bije się ze starszym kuzynem, walczy
                  o zabawki, zaczepia, aż się boję pomyśleć co dalej... Niestety nie mierzyłam
                  jej stopki ani jej samej, ale zamierzam, tym bardziej, że należałoby na półtora
                  roczku to zrobić, ogólnie ok...
                  Agata i Jagoda
                  • aguska3 Re: Luty 2003 01.09.04, 13:45
                    Witam.
                    Sezon urlopowy sie kończy wiec drogie panie do klawiatursmile))

                    u nas jakoś tak nie ciekawie. Piter od wczoraj ma biegunke. Jeszcze w życiu
                    tyle razy kupki nie robił co wczoraj. dzisiaj jak narazie tylko dwie ale też
                    wodniste i okropnie śmierdzące. Ma przyjśc pani dotor i go obejrzeć ciekaew co
                    mądrego tym razem wymyślisad( Pupa taka cała w czerwonych chrostkach i nawet
                    koło jajeczek też i ja oczywiście nie wiem czy to odparzenie czy co innego. Bo
                    Piter nigdy odparzonej pupy nie miał. Smaruje mu ja oczywiśćie Sudokremem ale
                    plamki niełagodnieją. Jak coś wiecie na temat to mówcie zawsze to jakiaś
                    pomocsmile))
                    Pije mało jak zawsze przez cału dzie wypił może z 70 ml. I cycusia troche
                    pociągnął ale jakoś taki bez sił jest. Zjadł pare łyżek kleiku ryżowego i
                    startej marchwi i to wsystko. A teraz śpi wiec pewnie po spanku bede wiedziec
                    czy mu przechodzi czy nie.
                    NNamieszałam okropnie ale pisze on-line a nie w Wordzie. Mam nadzieje ze
                    zrozumiecie cokolwiek.
                    Pozdrawiam
                    Aguśka i Piotruś
                    • umargos Re: Luty 2003 01.09.04, 14:55
                      Odparzenie to pewnie reakcja na biegunkę. Może lepsza niż krem byłaby zwykła
                      mąka ziemniaczana...ale w sumie to i tak przejdzie jak wszystko się unormuje.
                      Ja co prawda nie uzywam Sudokremu tylko Penaten...tzn. normalnie w razie
                      niewielkiej potrzeby taki "rzadszy" krem do pupy, jak coś poważniejszego
                      to "gęsty" Penaten...u nas działa. Dobre zdanie, ale nie wypróbowałam tego na
                      dziecku tylko na sobie, mam o maści Bepanthen. Motywowałam bym natomiast do
                      picia. Nawet jeżeli miałoby to być w ilości 1-2 łyzeczek co pół godziny (kiedy
                      nie śpi rzecz jasna). U nas na niechęć do picia działała jeszcze zgoda
                      na "zmoczenie" czyli picie (najlepiej chłodna przegotowana albo Żywie) w
                      normalnynm kubeczku albo szklance. Owszem sporo zazwyczaj wylała na siebie i na
                      podłogę, ale z radości, że może pić w taki "dorosły" sposób zawsze też trochę
                      się napiła.
                      Pozdrawiam
                      Ula
                    • monique76 Re: Luty 2003 01.09.04, 21:08
                      Aguska - tak jak napisala umargos - niech Piotrus pije cokolwiek (oby nie
                      soki), jakkolwiek - oby czesto... Moze nic nie jesc (pozniej nadrobi z
                      nawiazkawink) ale wazne jest zeby pil. No i skoro karmisz piersia to przystawiaj
                      go jak najczesciej. Nam dzieki temu udalo sie ostatnio ominac szpital jak
                      dopadla nas grypa zoladkowa. Dominika w zasadzie nic nie jadla przez 3 doby,
                      troche pila, czesto przystawialam ja do piersi... No i po trzech dniach udalo
                      nam sie wyjsc z choroby... A teraz mala nadrabia z jedzeniem - za
                      przeproszeniem żre jak smokwink)

                      Dzis byl pierwszy dzien w nowej grupie - mala przeszla z pierwszej grupy do
                      drugiej... Nie odbylo sie oczywiscie bez placzu, bo nowa sala, nowa szatnia,
                      nowa pani itp... Mam nadzieje, ze powoli wszystko sie unormuje jednak.
                      Efekty pozytywne zlobka to piekne jedzenie samodzielnie... Ona juz calkiem
                      ladnie jadla sama przed pojsciem do zlobka, a teraz juz zupelnie sama pieknie
                      je i nie pozwala sie karmicwink I ladnie pije ze szklanki - chociaz to to chyba
                      nie efekt zlobka, bo tam dzieci raczej ze szklanek nie pijasmile

                      Tylko z nocnikowaniem daleko nam w tyle do co niektorych waszych dzieciaczkow.
                      Dominika w zlobku podobno ladnie siada na nocnik i nawet siusia. W domu nadal
                      nie chce usciasc gola pupa na nocnik... W zwiazku z tym, ze mnie nie ma prawie
                      caly dzien to nawet nie mam jak zaczac takiego intensywnego treningu... Bo
                      mezowi to wygodniej jak mala ma pampersa, nie trzeba wtedy pamietac o wysadzaiu
                      na nocnik itp...

                      Czy jakies warszawianki bylyby chetne na spotkanie we wrzesniu?? bo cos mi sie
                      wydaje ze nie bardzosad a ja juz strasznie dawno co niektorych osob i
                      dzieciorow nie widzialam, a bardzo bym chcialawink
                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 01.09.04, 21:57
                        Hej! Skąd takie straszne podejrzenie,że nie bardzo??smile) Oczywiściesmile A ja sie
                        tu dołączam do Aguśki,że już po urlopach i proszę się nie wykręcaćsmile A z
                        tematów mniej sympatycznych-Aguśka moja młoda przeszła jakąs infekcję wirusowa
                        kilka tygodni temu.Niestety w ciągu dwóch dni pupa zrobiła się jak kotlet
                        siekanysad Mimo stawania na głowie,łażenia z goła i popuszcznia wszędziesad
                        odparzyła się do krwi.Nic nie pomagało oprócz czerwonego Linomagu(tego co to go
                        rzekaomo nie wolno używać bo zawiera coś tam-tylko własnie coś tam wyleczyło)
                        Życzę Wam oczywiście szybkiego powrotu do pełni sił ale gdyby były kłopoty z
                        odparzeniem to zdecydowanie polecam. Co do picia to juz Ci dziewczyny w pełni
                        odpisałysmile Monika z Domoniki to sie dorosła panna robi,teraz zmienia grupy a
                        niedługo zacznie zmieniać chłopakówsmile Fajnie,że jej tak dobrze idzie-to balsam
                        na moją duszę bo tez się pomału do żłobka przymierzam.U nas tez nocnik jest w
                        odwrocie i jużsmile Poza tym bez zmian czyli na szczęście w miare wszystko gra,my
                        zdrowi a remont zbliża sie do końcasmile Pozdr!
                        • monique76 Re: Luty 2003 01.09.04, 22:41
                          W linomagu z czerwona zakretka jest kwas borowy. I w tormentiolu tez jest - a
                          tez jest podobno skuteczny na odparzenia.
                          Zuziu - na zmiany chlopakow to ja moze jeszcze za bardzo nie jestem
                          przygotowanasmile Wiec byloby milo gdyby coreczka troche jeszcze poczekalawink
                          Żlobek tak w ogle to polecam - widze ze Dominika naprawde sie zmienia - wiecej
                          mowi, sama je, nie panikuje jak znikne na chwile z oczu... Ale zlobek to tez
                          zle nawyki niestetysad rzucanie sie na podloge jest na porzadku dziennym - a
                          zaczelo sie po pojsciu do zlobka.... No i ochota na noszenie na rekach - panie
                          w zlobku na 100% nosza Dominike na rekach...

                          A co do spotkania to moze ja zaproponuje termin a chetne sie ustosunkuja? Co
                          powiecie na 11 wrzesnia (sobota)? miejsce dowolne...
                          • fringilla Re: Luty 2003 02.09.04, 20:48
                            Monika, my mamy rzucanie się na podłoge na porządku dziennym bez żłobka...
                            A 11 mi nie pasuje. Może 12, niedziela, albo najbliższa?
                            • monique76 Re: Luty 2003 - Spotkanie Wawa 02.09.04, 21:28
                              Tylko nie w najblizsza niedziele, pleasesmile Mam zamiar dziecku morze pokazacsmile
                              Wiec 12 wrzesnia mi jak najbardziej pasuje... Co na to reszta Warszawinek (i
                              nie tylkowink)? Zuzia, Fionna, Anita, Tygrys, Edyta, Kinga i wszystkie nie
                              wymienionesmile
    • fionna Prośba do Edyty!!! 02.09.04, 20:31
      Czy masz może namiary na basen/rehabilitantkę, gdzie są oragnizowane turnusy
      dla dzieci z obniżonym napięciem? Coś chyba o tym kiedyś pisałaś. Z góry
      dziękuję za pomoc
      • edytaiola Re: Prośba do Edyty!!! 03.09.04, 15:21
        Fionna:
        0609-185-333 to tel do Anki
        prowadzi ona zajęcia na basenie na Brudnie (daleko od Was)na Polonezie - może
        gdzieś jeszcze
        razem z nią w wodzie siedzi dziewczyna rehabilitantka która zajmuje się
        dobieraniem ćwiczeń dla dzieciaczków z takimi problemami,
        Najlepiej jak zadzwonisz i się dopytasz, fajna laska więc powinnaś się z nią
        dogadać, u nas basen jak na razie odwołany z powodu małych kłopotów z uchem
        • aguska3 Re: Prośba do Edyty!!! 06.09.04, 21:49
          Witam. Podnosze wwątek bo za chwilkie spadniemysad(
          Dopiero teraz udało mi sie wejść na naszą strone. Cały czas mi wywala że mamy
          przełoadowanie informacji, jak bym to ładnie nazwała.
          Dzieki za zainteresowanie tematem choróbska Pitra. Kochane jesteściesmile))

          Z Pitrem już w porzadku biegunka trwała dwa dni po zarzyciu dwuch dawek
          Niforakzazytu (czy jak to tam sie pisze) wszystko znikło. Duże
          prawdopodobieństwo że to było zwykłe zatrucie.
          Pupa wróciła do normy. I właściwie nic mu szzególnego nie smarowałam tylko co
          kazdą zmiane pieluch Sudekremu waliłam ile wlazło. Najważniejsze że pomogło.

          Zazdroszcze spotkanka Warszawce
          No i żłobkowych sukcesów Dominiki w jedzeniu . Po biegunce Piter jeszcze
          chudszy i apetyt to ma raczej kiepski. A najlepiej mu smakuje jak sam sobie
          moze jeść. Wiec mu pozwalam i chyba w tym roku kuchne bede miała do remontusmile)
          Musze wyżej płytki położyć, bo nie wiedzialam ze jedzenie moze tak wysoko
          latać.
          Pozdrawiam
          Aguśka i Piotruś
          • aga173 Re: Luty 2004 06.09.04, 22:44
            Cześć
            A u nas w domu znowu choroby tym razem starszy Kamil chodził 3 dni do
            przedszkola i chory.Z cieżkim żalem(bo lubi przedszkole)zrezygnowaliśmy
            całkowicie bo to nie było sensu non stop faszerować go antybiotykami.A Kacperek
            był dzisiaj u neurologa z tymi napadami bezdechu.już"odpukać" miesiąc jest
            spokojnie.Wszystko niby OK ale zrobimy jeszcze prześwietlenie głowy.Mam tylko
            nadzieję że nie podłapie od brata choroby.
            Do jutra pozdrawiam Aga
            • agatkar1 Re: Luty 2004 07.09.04, 08:01
              Witajcie
              po dłuższej przerwie znów piszę, mam tylko chwilkę. Życzę wszystkim dzieciakom
              zdrówka, szczególnie teraz, bo łatwo złapać jakieś przeziębienie. U nas jak na
              razie spokój... odpukać...
              Jagoda mierzy 82,5 cm, numer stopki 14,5 cm. Waży ok 11 kg, może nie całe...
              Wydaje mi się, że jest taka w sam raz. Ani nie za mała ani nie za duża.
              Agata i Jagoda
              • edytaiola Re: Luty 2004 07.09.04, 09:39
                Marazm straszny i chyba będzie się pogłębiałsad((
                U nas biegunki, walczymy z nimi dzielnie,
                zapisałam małą na dodatkową rehabilitacje bo nie daje już rady
                zwłaszcza kiedy słysze, że kiepskie postępy.
                I to jak na razie największe moje zmartwienie sad((((

                Ale jest też coś fajnego
                mogę jeść słodycze i nie tyjesmile))
                około 2 m-cy temu przestałam jeść chleb i ziemniaki dziś rano waga wskazała 7
                kg mniej,
                za to czekoladki, batoniki, czipsy jjem prawie codziennie,
                czy życie nie jest piękne smile)

                Co do spotkań to bardzo chętnie ale 11-nastego bądź 25,26

                Laski do pisania bo chyba większości już się to znudziło
                • jonquille Re: Luty 2004 07.09.04, 12:53
                  pisze, zeby choc troche odsunac w czasie przegonienie nas na liczbe postow
                  przez luty 2004...oj gadatliwe te lutowe mamy, ciekawe czy luty 2005 tez taki
                  bedzie?
                  u nas tak, powiedzielabym, slodko-gorzko. Jasiu zdrow jak ryba (odpukac w
                  niemalowane) rosnie, wspina sie na na krzesla, coraz wiecej mowi (ale tylko po
                  francusku sad, nocnik schowal w kacie tarasu i czasem sadza na niego lalke,
                  fajnie zaczyna nas nasladowac (np: w niedziele wszedl nam do lozka i zwalil sie
                  na poduchy z ciezkim westchnieniem, wypisz wymaluj moj maz ;, pogoda piekna,
                  moja dieta witaminowo-mineralne zaczela w koncu dzialac, czuje przyplyw nowychh
                  sil i cera jakas taka gladsza (ale waga ani drgnie crying.
                  Z rzeczy nieprzyjemnych, zdarzyla mi sie awaria samochodu, naprawa kosztowalaby
                  wiecej niz auto jest warte, i w perspektywie kasa do wydania na nowy samochod :
                  ( I jeszcze wyjezdzam na caly tydzien na szkolenie i nie wiam jak wytrzymam bez
                  synka...
                  Ciekawa ta dieta czekoladkowo-chipsowa, szkoda ze nie wolno mi tego jesc.
                  Acha, zapisalam sie na taniec klasyczny i teraz cwicze w domu te rozne "plie" i
                  inne takie a Jasiu probuje mnie nasladowac i naprawde niezle mu to wychodzi wink
                • fringilla Re: Luty 2004 07.09.04, 22:04
                  edytaiola napisała:

                  > Ale jest też coś fajnego
                  > mogę jeść słodycze i nie tyjesmile))
                  > około 2 m-cy temu przestałam jeść chleb i ziemniaki dziś rano waga wskazała 7
                  > kg mniej,
                  > za to czekoladki, batoniki, czipsy jjem prawie codziennie,
                  > czy życie nie jest piękne smile)
                  >

                  O rany, Edyta, a ciasta można? Bo to moja słabość. Ale chyba nie, bo jak chleba
                  nie można... Musze spróbować, bo też powinnam sie wreszcie wziąć za siebie, bo
                  jest coraz gorzej... sad

                  Jak ze spotkaniem? 12 to chyba mój jedyny wolny termin w napietym wrezśniowym
                  weekendowym harmonogramie. No może jeszcze 18 lub 19. Potem juz same imprezy aż
                  do imienin Łukisona wink
                  • monique76 Re: Luty 2004 08.09.04, 20:50
                    Mi 12 pasuje... Reszta jakos niemrawo podchodzi do spotkania wiec pewnie my we
                    dwie mozemy sie spotkacsmile Aaa no i Zuziasmile
                    Ja oczywiscie nawet na spotkanie tylko we trzy jestem chetnasmile i to bardzosmile
                    • aguska3 Re: Luty 2004 09.09.04, 14:25
                      Witam.
                      Pogoda zupełnie nie nastraja do spacerów . Niby słońceświeci a jednak wietrznie
                      okropnie i czas na rajtuzy. Które dziwnie teraz zaczeły Pietrka kuć i ściąga je
                      sobie juz sam.

                      Fionna czy u Was jeszcze jest ssany kciuk. Bo Piter niestety dalej doii, Zawsze
                      jak idzie spać no i jak śpi to też. Buuu sad(((

                      Edytko trzymamy kciuki za Oleńke. Mamy nadzieje i głeboko w to wierzymy że
                      wszystko bedzie OK. Troche wolniej ale wszystko kiedyś załapie- napewno .
                      Wiecej optymizmu moja kochana smile) Też podobnie mieliśmy z ta różnicą, że
                      neurolog wpore odkrył to obniżone napiecie. No i nie było ono takie znaczne.
                      Dziewczyny a może skoro tak co niektórym sie zmobilizować do pisania spróbujemy
                      na nowym wątku Tygrynia naszego Sama Śmietanka. Tyle że ostatno nikt tam nie
                      zagląda buuusad((
                      Urwanie głowy chyba mają ostatnio wszyscy dlatego nasz wątek coraz bardziej
                      spada. A pamyśleć że jeszcze niedawno byliśmy wiecznie na górzesmile)

                      No to mam nadzieje że za chwilke zaczniemy kolejna setke
                      Pozdrawiam
                      Aguśka i Piotruś
                      • edytaiola Re: Luty 2004 09.09.04, 14:57
                        no i przebrnęłyśmy przez tą setke smile

                        Fringilla: ciasta jjem pochłaniam i nie mam pojęcia jak to się ma do
                        niełączenia białek i węglowodanów ale fakt faktem waga leci odkąd nie jjem
                        kanapek i ziemniaków z mięsemsmile

                        Ja niestety nie dam rady 12 sad((

                        Fionna i co z basenem będziecie gdzieś chodzić, i co z napięciem Bruniastego?
                        • agatkar1 Re: Luty 2004 09.09.04, 21:20
                          Hej Kobiety!
                          Co do diety, to nie stosuję żadnej jeśli chodzi o jedzenie, chyba że
                          niejedzenie kolacji można nazwać dietą, a poza tym chyba tylko stresująca praca
                          daje duże efekty jeśli chodzi o utratę wagi. Nie wiem dokładnie ile kilo mi
                          spadło, bo nawet nie mam czasu tak na dobrą sprawę się zważyć, ale po rzeczach
                          widzę, że jest ok. A moja praca jest dość stresująca i zaczyna się prawdziwy
                          ruch w kancelarii, muszę zostawać w pracy po godzinach (niedługo Jagoda i mój
                          mąż zapomną jak wyglądam). Podejrzewam, że jeszcze troszkę a w ogóle zleci mi
                          kilka kilo "moje marzenie może się ziści" - we wtorek zaczynamy
                          przeprowadzkę...
                          Trzymam kciuki za Oleńkę, oby jak najszybciej zaczęła chodzić, pozdrawiamy
                          wszystkie e-mamy, chciałybyśmy się z Wami spotkać, ale do Wawki, ani nad morze
                          od nas nie jest bliziutko. Może kiedyś...
                          Buziaki, pozdrowionka,
                          Agata i Jagoda
                          • fionna Re: Luty 2004 10.09.04, 18:47
                            Hej,
                            Dobrze, że już nowa setka, łatwiej będzie się otwierać. Na początek newsy z
                            życia Bruniastego - od poniedziałku młody chodzi do żłobka. W ogóle nie płacze
                            przy odprowadzaniu (przez pierwsze 2 dni), trzeciego dnia, gdy go ciocia wzięła
                            na ręce to zrobił podkówkę i chciał do mnie na rączkie, ale ciocia kazała mi
                            się "zmywać". Potem podobno nie płakał, bawi się, rozmawia, ciągle się
                            uśmiecha. Jest chyba ulubieńcem cioć - znacie urok Bruniastego smile) W pierwszy
                            dzień w ogóle nie jadł i nie pił, ale potem było już lepiej, zjadał nawet
                            zupkę. Chyba trafiliśmy do super żłobka - ciocie specjalnie miksują mu zupki,
                            ścierają jabłuszko itd, żeby coś zjadł. Pytały się o ćwiczenia, bo chcą z nim
                            ćwiczyć. Tylko jest trochę daleko, ale chyba nie będziemy się przenosić.
                            Niestety wczoraj młody miał w żłobku temperaturę, katar, trochę kaszlał i dziś
                            został w domu. Mam nadzieję, że do poniedziałku mu się polepszy.
                            Jeśli chodzi o ssanie kciuka - chyba już nie ssie, czasami tylko, jak się
                            przebudzi w nocy, to go szuka, ale ostatnio zdarzyło mu się to z miesiąc temu.
                            Przed spaniem już nie używa (teraz przed snem "skubie" rękawy dla odmiany).
                            Edyto - napięcie się trochę poprawiło, ale nadal obniżone. Teraz dużo ćwiczymy
                            w klęku, żeby wzmocnić miednicę. No i oczywiście wstawanie i likwidacja tzw.
                            przeprostów. Na basen jeszcze nie dzwoniłam, ten tydzień był trochę zakręcony,
                            młody zaczął żłobek, miałby chyba za dużo wrażeń naraz. No i teraz to
                            przeziębienie...
                            Ta dieta, którą opisywała Edyta jest chyba podobna do Diamondów - polega ona na
                            niełączeniu węglowodanów z białkami (np. jemy mięso z warzywami, albo ziemniaki
                            z warzywami), do południa je się tylko owoce. Dla mnie najlepsza
                            jest "lodówka" - trochę podobna do Diamondów, je się dużo białka i warzyw, zero
                            owoców i 2 dni lodowe w tygodniu. Da sie przeżyć.
                            Łatwiej jest mi obejść się bez słodyczy niż chleba. Odkryłam ostatnio fajny
                            sklep z pieczywem (prawie samym) koło Raszyńskiej - pyszne bułeczki bakaliowe z
                            sezamem i rodzynkami....Nie wierzę, że chleb i ziemniaki są bardziej tuczące
                            od ciasta, zapewne podobny efekt byłby, gdybyś nie jadła słodyczy, a zamiast
                            nich chlebek (oczywiście w rozsądnych ilościach) smile) Jedno wiem na pewno - "13"
                            nie dla mnie - po tygodniu mój mózg przestał funkcjonować.
                            Mam jeszcze sprawę do Jonquille - czy możesz polecić jakąś stronkę w necie do
                            nauki francuskiego (szczególnie zależy mi na wymowie??? Na razie jest dość
                            zabawnie, przez całe zajęcia byliśmy święcie przekonani, że travailler znaczy
                            jechać i tylko prowadząca budowała jakieś "dziwne zdania".
                            • aga173 Re: Luty 2004 10.09.04, 22:01
                              Widzę że dużo mówicie o odchudzaniu-ja zabieram się do 13 ale tak mi jakoś
                              schodzi i boję się trochę(bo ponoć w 3,4 dniu robi sie słabo)jak zacznę to dam
                              znać.U mnie dzieci chore ale na szczęście obeszło się bez antybiotyku.
                              Podniosłam troche wątek?
                              Pozdrawiam Aga
                              • fringilla Re: Luty 2004 10.09.04, 22:39
                                Dziewczyny, ja krótko tylko w sprawie warszawskiego spotkania, które nie
                                odbędzie się najwyrażniej z braku chetnych. Czy ktoś reflektuje na nastepny
                                weekend?
                                Pozdr. A.
                                • kingha Re: Luty 2004 11.09.04, 10:50
                                  mnie przyszly tydzien na spotkanie zdecydowanie bardziej pasuje. Jutro idziemy
                                  na slub i przyjecie, tak dziwnie w niedziele.
                                  U nas juz powiedzmy, ze jest standardowo, mlody mezczyzna przekroczyl 5 kg,
                                  zostal przyciety - ze wzgledu na ciemieniuche. Daniel robi sie kontaktowy i z
                                  dnia na dzien kocham go bardziej. Nocki przesypia ladnie, budzi sie 2-3 razy na
                                  jedzenie i spi okolo 12 godzin, nie narzekam. Nadia chetnie sie przytula i daje
                                  buzi dzidzi. Natomista Nadia z dnia na dzien mowi wiecej i powtarza za nami
                                  trudne slowa, jak nie potrafi powtorzyc mowi przekonujaco taaaaa. Znowu nie
                                  chce jesc, chyba atakuja zeby, bo na widok fotelika dostaje histerii. Wczoraj w
                                  Ikea tez tarzala sie po podlodze, bo nie chcialam jej niesc na rekach,
                                  wywolujac zdziwienie i smiech wsrod kupujacych. Sil nabierala jak znikalam z
                                  pola widzenia, jak mnie znow widziala histeria znow sie nasilala wrrr wrr.
                                  Kiedys jak widzialam taki rozwrzeszczane dzieci w sklepach, to az mnie holera
                                  brala, teraz juz wiem, ze klaps nie pomoze a tylko rozwscieczy, coz taki okres
                                  trzeba to przejsc smile)))
                                  • monique76 Re: Luty 2004 11.09.04, 22:24
                                    Witam
                                    mi pasuje i przyszly tydzien, nie ma problemu...

                                    Jak czytam te wasze posty o odchudzaniu to przypominam sobie, ze mialam zaczac
                                    cwiczycsmile Nie w celu schudniecia, bo nie mam za bardzo z czego chudnac, ale w
                                    celu naprawy miesni brzucha, ktore chyba zaniklysmile i tak sobie obiecuje, ze
                                    zaczne cwiczyc... i nic mi z tego nie wychodzismile Ale juz, od tego poniedzialku
                                    biore sie za cwiczeniasmile
                                    • jowa3 Re: Luty 2004 12.09.04, 20:19
                                      WITAM!!!!
                                      Monique76 ja też szukam swoich mięśni brzucha... wink
                                      Miałam robić brzuszki na urlopie, ale tak mnie coś w brzuchu kłuło, że
                                      skorzystałam z porady "fachowca" (czyt. lekarza). Coś mi się podobno naderwało
                                      od noszenia małej na jednym boku, a wiem doskonale, że nie należy cały czas
                                      nosić na jednym, ale cóż... Lena zatem w razie potrzeby przebywała na rączkach
                                      tatusiowych. Brzuszki zaczynam od poniedziałku smile
                                      Na urlopie było "strasznie nudno", czyli tak jak chciałam, bez żadnego
                                      pośpiechu, codziennie plaża, słońce, plac zabaw, kawa, pogaduszki z mężem...
                                      zabytki zostały z tyłu..., Lena była naszym przewodnikiem.
                                      Raz Lena z plaży poszła z tatą na lody, ja zostałam sama z tym słońcem na
                                      cichej, małej plaży, a obok starszy pan, starszej pani czytał książkę po
                                      francusku, a mnie się tak podoba francuski... ech
                                      Lena coraz bardziej samodzielna, taka "Zosia-samosia", chyba też wychodzą jej
                                      zęby trójki bo strasznie się ślini i masuje sobie palcami dziąsła.
                                      Nocnik na razie się kurzy, a ja jakoś nie mogę się zmobilizować do jej nauki.

                                      Fringilla ja też ma bzika na punkcie ciast, mój mąż gada jak zaglądam do każdej
                                      cukierni, żeby obejrzeć chociaż jakie mają ciastka. Może masz swoje jakieś
                                      ulubione i podzielisz się przepisem?

                                      Pozdrawiamy ciepło, choć w Ljubljanie też zaczyna się jesień...
                                      Jowita i Lena (16.02.03r.)
                                      • agatkar1 Re: Luty 2004 13.09.04, 11:19
                                        Witam Panie!
                                        No to ja też się dołączam do Was i od dziś ćwiczę brzuszki... bo dziś
                                        poniedziałek i ja także tak właśnie zaczynam odchudzanie od poniedziałku.
                                        Jagoda jest niedobra, okropna, ale być może dlatego, że wychodzą jej kolejne
                                        dwie piątki, jakie zdziwienie było ostatnio gdy zauważyłam dwie pierwsze, nawet
                                        nie wiem kiedy jej wyszły, ale to może tłumaczyć niesamowicie histeryczne
                                        zachowanie Jagody. Ponadto ostatnio złapała katar i w nocy muszę ją zabierać do
                                        łóżka, dziś o 4.30 wołała niećko, tak długo, aż obudziła mnie i męża, ja
                                        najpierw myślałam, że coś jej się śni, bo o tej porze nigdy nie pije mleka. W
                                        końcu zrobiłam jej to mleko, a ona w płacz, że chce picie... zgłupiała czy co?
                                        Oczywiście nie zrobiłam jej tego picia, a ona leżała obok obrażona z butlą
                                        mleka w ręku i dopiero po ok. 10 minutach je wypiła.
                                        Stwierdziłam, że nie będę spełniać wszystkich zachcianek mojej córki, tym
                                        bardziej o tej porze, ciekawe czy będzie na przyszłość pamiętać, że nie należy
                                        tak szybko zmieniać zdania... :0

                                        Agata
                                        • fionna Re: Luty 2004 13.09.04, 13:00
                                          Myślałam, że dziś się nasze forum nie otworzy - siedzę w domu uziemiona, bo
                                          młody jest lekko przeziębiony. Byliśmy dziś u lekarza i chyba już jest lepiej,
                                          nie ma gorączki, z nosa cieknie niestety, od czasu do czasu kaszlnie (jak mu za
                                          przeproszeniem smarki wpadną do gardła brrr). Kiedy on się nauczy wydmuchiwać
                                          nos? Na razie miał ubaw, jak ja to robiłam, a sam nie pozwala sobie dotykać
                                          okolic nosa, choć gile wiszą do pasa.... Barzdo apetyczne widoki.
                                          Pani doktor (okazało się, że ona była w żłobku) powiedziała, że gdyby nie znała
                                          młodego, to by myślała, że on jest stary żłobkowicz, bo inne dzieci były
                                          smutne, płakały, nie dawały się dotknąć itd., a Bruner zachwywał się, jakby tam
                                          był od urodzenia. Mam nadzieje, że jutro będzie lepiej i od środy pójdziemy do
                                          żłoba.
                                          Wkurzyłam się, bo mi dziś przepadł francuski (jestem na razie na etapie zapału
                                          neofity), angielski i aerobik.
                                          A - od paru dni młody ma straszny ślinotok - nie wiem , czy to z powodu
                                          przeziębienia??? czy może jakieś kolejne ząbki???
                                          Co do ćwiczeń - raz w tygodniu mamy w ramach studiów aerobik, trochę to mało,
                                          ale kupiłam książkę z ćwiczeniami Pilatesa - nie mam czasu, żeby zacząć.
                                          • kingha Re: Luty 2004 13.09.04, 15:01
                                            Ja tez zainwestowalam w Pilatesa, kupila kasiazke i plyte z cwiczeniami, juz
                                            nie moge sie doczekac kiedy przyjdzie. Kupilam rowniez urzadzenie do masazu,
                                            ponoc bedzie jutro. Zeby sie zmotywowac do dzialania zrobilam sobie grafik i
                                            codziennie zaznaczam, czy dana rzecz wykonalam czy nie. Jak mam taki bat nad
                                            glowa lepiej mi sie pracuje, ogolnie w zyciu mam tak, ze im wiecej roboty, tym
                                            lepiej jestem zorganizowana i bardzie efektywna. Bo jak mam za duzo czasu to
                                            gdzies mi on przeplywa. Dzis do zrobienia mam cwiczenia na piersi, kremiki,
                                            piling i spacer godzinnysmile)))))))))))))) Brzuszki a razie odpuscilam, bo
                                            czuje, ze za wczenie, ale za miesiac powinnam wystartowac, a w domu mam
                                            laweczke. Az milo, zwlaszcza, ze juz sa pierwsze efekty..
                                            • fringilla Re: Luty 2004 13.09.04, 23:00
                                              Och, Kinga podziwiam cie, zwlaszcza ze wiem, że jak coś sobie postanowisz, to
                                              jakby już było zrobione wink Ja zapału mam zawsze wiele i na zapale się zwykle
                                              kończy. Juz nawet nie robię żadnych postanowień, bo wiem, że i tak nic z tego
                                              nie będzie. Ćwiczenia w moim przypadku tylko na zajęciach i w grupie, nawet nie
                                              kupuję zadnych ksiązek ani kaset, bo nie ma to sensu, a stary to by mnie chyba
                                              zabił śmiechem. Na razie nie bardzo mam możliwość, żeby się gdzieś zapisać, ale
                                              nie tracę nadziei, ze w końcu się uda. W tym roku nawet wyjątkowo mało
                                              jeździłam na rowerze, nie powiem, Zuziu, czyja to wina wink Cóż może w końcu
                                              nadejdzie taki moment, że z ciast przerzucimy się na sałatki, hehe, marzenia.
                                              A propos ciast Jowa, kiedyś na forum "Sama Smietanka" założyłśmy wątek z
                                              przepisami na łakocie, musze tam dopisać kilka swoich specjalności, co i wam
                                              polecam. Oto link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                              f=20301&w=12922376&v=2&s=0

                                              Pozdr. Agata
                                              • fringilla poprawiony link 13.09.04, 23:16

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20301&w=12922376&a=15744984
                                                • agatkar1 odchudzanko... 14.09.04, 07:59
                                                  A ja wczoraj obiecałam sobie, że poćwiczę a dziś wiem, że to były marne szanse.
                                                  Jagoda chora, dziś odbieram klucze od mieszkania, na dobrą sprawę troszkę ruchu
                                                  będzie przy przeprowadzce, nie mam czasu na nic więcej.
                                                  Nawet na większe i dłuższe posty.
                                                  Pa, na razie
                                                  Agata i Jagoda

                                                  Acha, miałam zapytać. Jakie najśmieszniejsze słówko udało się stworzyć waszym
                                                  szkrabom? Jagoda na mleczko mówi niećko, małpa to ampła, a na grzebień - po
                                                  prostu czeszek... to słówko sama wymyśliła.
                                                  • kingha Re: odchudzanko... 14.09.04, 09:43
                                                    Agata nie ma co sie zachwycac, u mnie to zycie zmusilo. W styczniu wracam do
                                                    pracy a tu wszystko za male, musze zrzucic co najmniej 1 rozmiar, zeby nie
                                                    chodzic w jednych spodniach. No chyba, ze KARMI doceni moja kreatywnosc i
                                                    postanowi dac mi 10 000pln na zakupy oh oh jak bym chciala...
                                                    Z rzeczy smiesznych, na weselu z ostatniej soboty moj maz, ktory nie byl
                                                    pijany, zalozyl Nadii pieluche Daniela i spodnie tyl na przod. Ze spodniami sie
                                                    nie zorientowal, no coz typowy facet. Jesli chodzi o pieluche twierdzil, ze
                                                    rzeczywiscie byla ciasna, ale mu sie udalo dopiac!!!???!!!. Dobrze, ze Daniel
                                                    jest na dwojkach...
                                                  • kingha Re: odchudzanko... 14.09.04, 09:46
                                                    ach zapomnialam dodac, ze wrzucilam kilka fotek mlodego na zobaczcie
                                                  • natala31 Re: odchudzanko... 14.09.04, 12:29
                                                    To, ja Agata vel Fringilla, pod nickiem mojej córki. smile

                                                    Och, jak ja marzę, żeby zrzucić jeden rozmiar i żeby wszystkie moje spodnie
                                                    spadały mi z tyłka. A tymczasem na sapacerze z Wookiem znowu nie oprłam się
                                                    pokusie w cukierni. Ech, zero silnej woli sad

                                                    Jak tam chęci na spotkanie weekedowe? Jak znam rozkład zajęć Zuzi, lepsza
                                                    byłaby niedziela, co wy na to?
                                                  • monique76 Re: odchudzanko...i spotkanko ;-) 14.09.04, 17:15
                                                    Mi niedziela pasuje... A zeby bylo zgodnie z tematem to mzoe to spotkanko na
                                                    lodach w Malinowej?? wink))) No wszystkie wtedy bedziemy sie odchudzacsmile
                                                  • fringilla Re: odchudzanko...i spotkanko ;-) 14.09.04, 21:49
                                                    monique76 napisała:

                                                    > Mi niedziela pasuje... A zeby bylo zgodnie z tematem to mzoe to spotkanko na
                                                    > lodach w Malinowej?? wink))) No wszystkie wtedy bedziemy sie odchudzacsmile

                                                    Monika, chyba żartujesz? Do Malinovej? Z naszymi ddzieciorami? Widać, że masz
                                                    wyjątkowo spokojne dziecko. Już sami Wookie z Werką są w stanie roznieść ten
                                                    lokal i zapewnić nam mase mocnych wrażeń. Och, takie są tam fejne kryształki w
                                                    oknach, już widzę, jak Werka zrywa je jednym sparwanym ruchem. Ale sie
                                                    uśmiałam, rany julek! W Malinovej to możemy spotkanie zakończyć, gdy potwory
                                                    będą już na tyle zmęczone, że będą spokojnie siedzieć w wózkach, zwłaszcza
                                                    zatkane lodami. Na miejsce proponuję w tej samej okolicy ogrodek przy Odyńca,
                                                    tam nawet chyba coś otworzyli, może będzie gdzie usiąść i kawy się napić.
                                                    Pozdr. Agata
    • jaiza Re: Luty 2003 14.09.04, 12:31
      Kochane kobitki, my „mamy starające się” mamy prośbę. Napiszcie jak poczęłyście
      swojego dzidziusia. Niektóre z nas starają się już rok i są bliskie obsesji
      jakiejś. Mamy więc do Was pytania:
      1. Ile cykli starałyście się?
      2. Jeśli wiecie to w którym (których dniach cyklu) Wam się to udało?
      3. Czy przytulaliście się co dzień, co drugi dzień, czy może
      zachowywaliście post miesięczny?
      4. Czy stosowaliście jakieś specjalne pozycje, zabiegi (np. lezenie z pupa
      do góry) itp.?
      Czekamy też na inne uwagi.
      Piszcie na forum W OCZEKIWANIU w wątku PRZEPIS NA DZIDZIUSIA. Z GÓRY WDZIĘCZNE-
      dziewczyny z wrześniowych starań
      • aguska3 Re: Luty 2003 14.09.04, 22:17
        Witam.
        Wstręcoich katar dopadł i nas. Na szczęście trwał tylko dwa dni i ja sie nagle
        pojawił tak nagle znikł.
        Co Wy wszystkie tak nagle z tym odchudzaniem i ćwiczeniami. Nie czytałam wątku
        pare dni ale chyba jakoś tak telepatycznie też zajmowałam sie tymi sprawami.
        Podzłam na siłownie.a właściwie na step. Zobaczymy jakie bedą efekty.
        Powiedzieli mi tam że jak mam zamiar cokolwiek w kwesti brzucha uzyskać to
        minimum dwa razy w tygodnu mam być.
        Ale musze sie zmobililzowac i chodzić bo w domu to mi sie samej nie chce
        ćwiczyć.

        Pozdrawiam
        Aguśka i Piotruś
        • agatkar1 Re: Luty 2003 15.09.04, 08:48
          Ano, tak to już jest, że gdzie się kilka kobietek zejdzie tam prędzej czy
          później trzeba pogadać o odchudzanku, dietce itp.
          Ja wczoraj odebrałam klucze od mieszkanka, uff, nareszcie się doczekaliśmy.
          Tylko teraz wiem, ze czekają mnie ciężkie dni, jak tylko mój mąż skończy pracę,
          którą dorwał parę dni temu, zaczynamy wielkie remonty i przeprowadzkę, ale
          chyba nie prędzej niż w sobotę. Już sobie marzę jak urządzę pokoik Jagody, a
          jak kuchnię... no i w końcu będziemy sami.
          Co do katarku to nas też nie ominął, no i rzecz jasna Jagoda ma antybiotyk,
          wczoraj moja mama była z nią u lekarza, o dziwo nie płakała wcale, z czego
          bardzo się cieszę, przez ostatnie pół roku u lekarza Jagoda wyła jakby ją
          zażynali. Może jej minęło. Oby.
          Przez tę jej chorobę, nocki mam zarwane, bo nie może spać, dawno nie byłam taka
          zmęczona...
          Pozdrawiam
          Agata i Jagoda
          • kingha Re: Luty 2003 15.09.04, 11:15
            My jestesmy przyziemieni, od niedzieli w domu hula wirus rota. Najpierw maz,
            potem Nadia i dzis mnie kreci, az sie boje jak sie skonczy, oby nie w szpitalu
            buu buu
            • aguska3 Re: Luty 2003 17.09.04, 21:57
              Witam.
              Taki ładnie sie cyferki ułożyły ze aż szkoda ruszac było ale sie przemogłam i
              pisze hehe.
              Agatko szczęściz życze w nowym mieszkanku. A nie wiem czy wiecie ale podobno
              nad dzwiami dorze jest powiesic pieniązek z dziurką taki jak jen czy pesso. Ma
              przyność szczęście i dostatek materialny. To jakaś zasada fenk -szui ( nawet
              nie wiem jak to sie pisze tak sie na tym znam smile) Napisałam tak jak sie czyta i
              tyle. U nas wisi. Moja mama powiesiła sługo przedtem jak odeszła a ja jakos nie
              chce tego ściągać. MAjąc ją ciagle w myślach. I chyba cos w niej magicznego
              jest bo c=szcżęscia troche mamy a iz kasą nienajgorzej. Tfu Tfu odpukać trzy
              razy w niemalowane i plunąc przez lewe ramie.
              Tak jakoś mi sie zebrało na wspominki. A nie zaczynam od najważ niejszej sprawy
              Kupiłam gdzieś trzy tygodnie temu Krecika w Rodzicach na DVD i od tego czasu
              mam spokuj z jedzieniem Piotrkowym. Wiem ze to mało wychowawcze ale efekt
              zamierzony daje a to najwazniejsze.
              Wcina wszystko przy bajce i to takie michy że aż mi dziwnie. Oby jak najdużej.
              Piszcie dziewczyny

              Pozdrawiam
              Aguśka i Piotruś
              • fionna Re: Luty 2003 18.09.04, 19:09
                Witamy,
                U nas niestety choroby szaleją - młody dalej "smarkaty". Był w żłobku w środę i
                w czwartek, ale był jakiś taki osowiały. Balismy się, że wykluje się z tego coś
                poważniejszego, więc w piątek został z tatusiem (też przeziębionym zresztą).
                Gorączki nie ma, tylko katar i kichanie - po każdym kichnięciu glut do ziemi.
                Trochę kaszle, ale to raczej jak mu coś "fajnego" wpadnie z nosa do gardzioła.
                Daję mu tylko witaminę C, wapno, syrop z cebuli i miksturę (sok z malin, sok z
                aronii i miód). I nacieram go taką niemiecką maścią.
                Gdyby nie choróbska, to w żłobku byłoby całkiem fajnie, Bruno zjada całkiem
                sporo, nie płacze, śpi (co prawda w innych godzinach niż powinien i potem budzi
                inne dzieci).
                No i oczywiście przez choroby młodego nici z basenu.
                Jak ja bym chciała mieć swoje mieszkanie.... Niestety - nawet dziś nie zagrałam
                w totolotka. A mnie nadal fascynuje francuski - właśnie się dowiedziałam, że
                kompter to ... l'ordinateur. No comments...
                • fringilla Re: Luty 2003 18.09.04, 22:35
                  fionna napisała:

                  A mnie nadal fascynuje francuski - właśnie się dowiedziałam, że
                  > kompter to ... l'ordinateur. No comments...

                  Tak, Francuzi ze swoją dbałością o czystość języka... C'est ridicule!

                  Kurujcie się, dziewczyny i chłopaki, bo coś nie możemy się spotkać, kończy się
                  ładna pogoda i znowu będziemy skazane na spotkania w zamknietych
                  pomieszczeniach i związane z tym stresy, ewentualnie również koszty (na
                  pokrycie zniszczeń)...

                  Podr. A
                  • jowa3 Re: Luty 2003 20.09.04, 00:13
                    Witam!
                    A my od czwartku bez smoka...............
                    Zasugerowałam Lenie rano w czwartek żeby nie brała już tego smoka do buzi bo
                    jest beee, a ona z werwą wzięła nim cisnęła do śmietnika, a że nauczona, że ze
                    śmietnika już się nie wyciąga to na myśl o dydusiu mówi: beee. Trwamy tak do
                    dzisiaj, mam nadzieję na zawsze. Z tym wydarzeniem nastały również pewne
                    zmiany, Lena nie zaśnie w dzień, chyba że jest baaaardzo zmęczona, albo jedzie
                    w samochodzie. Jest też bardziej marudna przy wieczornym zasypianiu.
                    Wczoraj spędziliśmy prawie cały dzień na placu zabaw, dzisiaj również, tylko
                    rano wstanie i mówi: dzieci i pokazuje na okno, żadnego placu zabaw z dziećmi
                    nie ominie, nie powiem jaki mam za to w domu porządek wink, stosy do prasowania
                    jeszcze po wczasach itp.itd.
                    Ale placów zabaw jest tu mnóstwo, nie ma problemu, żeby iść z dzieckiem na
                    kawę, bo kąciki dla dzieci w niektórych kawiarniach są takie jak przykładne
                    pokoje dziecięce, ale jak ostatnio w Banku zobaczyłam kącik dla dzieci to byłam
                    kolejny raz miło zaskoczona. W ogóle tutaj jakoś dla dzieci dużo się dzieje. W
                    wakacje w każdy czwartek chodziłyśmy na darmowe przedstawienia teatralne, w
                    roku szkolnym przedstawienia są odgrywane w sobotę i w niedzielę. W niedzielę
                    na ulicy głównej (czyt. deptaku) są wyprzedawane różne rzeczy, taki pchli targ
                    i stoją stoliki z farbami, kredkami, różnymi materiałami i dzieci sobie tworzą
                    różne rzeczy, są opiekunki, nie wiem nawet kto to organizuje. Naprawdę jest
                    sympatycznie smile Tym miłym akcentem pozdrawiamy serdecznie.
                    Jowita i Lenka

                    Dziewczyny czy możecie polecić jakieś jeździdło, takie do odpychania nogami.
                    Dzięki z góry.
                    • fionna Re: Luty 2003 20.09.04, 14:16
                      Witamy zasmarkani
                      No i jesteśmy uziemieni (na tydzień). W weekend młody miał wysoką gorączkę
                      (38,5), kaszle jak potępieniec. Dziś byliśmy u lekarza - płuca/oskrzela czyste,
                      gardło wygląda nienajgorzej. Tylko skąd ta temperatura? Jak przez te parę dni
                      nie spadnie, to się zastanowimy nad antybiotykiem (tak powiedziała lekarka).
                      Jestem wkurzona, bo chciałabym na uczelnie .... wychodzi ze mnie stary kujon.
                      Będę się uczyć francuskiego.
                      Młody oprócz katarku i kaszlu jest w świetnym humorze (tylko wieczorem jest
                      trochę marudny), apetyt ma całkiem niezły jak na niego (potrafi np. wrąbać cały
                      słoik musu jabłkowego (300ml chyba) made by moja mama). Dobrze, że przywiozłam
                      spory zapas jabłuszek.
                      • agatkar1 Re: Luty 2003 21.09.04, 14:32
                        Hej
                        My już jesteśmy po chorobie, Jagoda jest po antybiotyku, na szczęście już w
                        porządalu czego życzę Fionie i młodemu,
                        Jestem pod wrażeniem, ze Lenka tak łatwo zrezygnowała ze smoka, nie z moją
                        takie numery... płacz jest niesamowity, gdy tylko jej zabiorę dydka przed
                        snem... dlatego jeszcze nie czas na pozbycie się tego narzędzia zbrodni...
                        Dzięki aguska za porady, pieniążek powieszę, a co... w końcu wszystkiego trzeb
                        a sie łapać, jak gotówka nie chce w inny sposób przychodzić to może feng shui??
                        pomoże... a mieszkanko i tak nie nasze, choć nie chcę już o tym myśleć, ważne
                        że będziemy sami...
                        OJOJOJ, francuski język jest cudowny, a ja nie mogę sobie darować, że tak łatwo
                        go zapomniałam, przecież osiem lat temu zdawałam maturę z francuza, a w dodatku
                        jeździłam na wakacje do Francji, aż tak źle nie było, żeby nie kontynuować
                        nauki, byłam bliżej niż dalej. A teraz... może mnie najdzie zapał i zacznę znów
                        się uczyć tego pięknego języka. Le francais est joli, ce vrait.
                        Au revoir,
                        Agata i Jagoda


                        Jagódka tu, Jagódka tam...
                        • jowa3 Re: Luty 2003 21.09.04, 19:21
                          Codzienne ćwiczenie brzuszków to nie dla mnie. A jak sobie postanowię jakieś
                          tam odchudzania to jestem bardziej głodna. Dlatego zasięgnęłam informacji (tzn.
                          mój mąż)w pobliskim centrum sportu i zapisałam się na aerobik. Jak czytam i
                          słyszę, że ktoś schudł 10kg. to jestem na siebie wściekła, że ja nie moge
                          zrzucić trzech.
                          Smoczek chyba poszedł w niepamięć, ale zasypianie Leny - koszmar. Śpi już
                          prawie, oczy zamknięte, ale trze je mocno bo może się jeszcze na chwilę
                          otworzą, a jak nie chcą to jest płacz. Wtedy trzeba zmienić miejsce sypialni,
                          na bardziej życiowe czyli duży pokój z włączonym telewizorem i kołysankami i po
                          chwili Lena śpi, czasami musi jeszcze podreptać od taty do mamy.

                          Jakie kulinarne upodobania mają Wasze pociechy?
                          Moja Lena ku mojemu zaskoczeniu zajada sie oliwkami.

                          Pozdrawiamy
                          Jowita i Lena (16.02.03r)
                          • edytaiola Re: Luty 2003 22.09.04, 13:12
                            Cześć laski

                            U nas nic nowego niestety patrząc pod kątem chodzenia Oli,
                            miałam ostatnio znów doła z tego powodu sad(((

                            Od paździrnika będę uczyła się włoskiego i za 2 lata mam zamiar zdawać wgzamin
                            ze służby cywilnej zobaczymy, zobaczymy.....

                            Właże już w ciuch przedciążowe, choć to jeszcze nie ta waga jaka winna być,
                            jakieś 6 kg jeszcze koniecznie musi mi spaść.

                            Jak na razie pracy mnustwo, Oli katary się na szczęście nie czepiają, a od
                            smoka też myślałam żeby ją oduczyć ale jak na razie to jedyna rzecz która
                            uspokaja ją po ćwiczeniach.

                            Dziś 1 dzień jesieni smile)) jak ja lubię ten okres, nie mogła bym żyć tam gdzie
                            nie ma zmian pogody, ciągłe lato czy zima ..... nie nie nie.

                            BUZIAKI
                            • fionna Re: Luty 2003 22.09.04, 15:33
                              Cześć Edytko!!!
                              To znaczy chcesz zdawać na mianowanego? Mój mąz też ma taki zamiar (jak zda
                              ezgamin z języka).
                              Ja nie cierpię jesieni i zimy - dla mnie mogłyby być cały czas upały. Teraz
                              jest wybitnie paskudnie, bo zimno, a koloryfery jeszcze nie grzeją. Ja jestem
                              ostatnia zdrowa w rodzinie, na razie rozgrzewam się herbatką z rumem.
                              • aguska3 Re: Luty 2003 22.09.04, 21:21
                                Witam.
                                Zazdroszcze sukcesów z odstawiemniem smoczka. U nas sprawa trudniejsza bo
                                kciuka przeciesz nie wyrzucimy do śmiecismile)
                                A po za tym to Pietrucha był dzisiaj na zaległum szczepieniu i poprostu mało z
                                butów nie wyskoczyłam. Po pierwsze w przychodzni zachowywał sie jakby był u
                                siebie. Panią Doktor zaczepiał co normalnie nawet gdy do nas do domu przychodzi
                                jak widzi to płacze. W przy zastrzyku nawet nie mruknoł. Co prawda zajełam go
                                jakimis reklamami. Grzeczny był że ho ho.
                                A i w miesiac przybrał 200g co normalnie sie nie zdarza. To chyba przez te
                                bajki i obiady wpychane w trakcie ich oglądania.
                                Pisałam o bajkach które Piotrek nałogowo zaczoł oglądać ale to mu mija. Więc
                                chyba i zjedzienia nici szkoda

                                Pozdrawiam
                                Aguśka i Piotruś
                                • jowa3 Re: Luty 2003 22.09.04, 23:43
                                  Ja też lubię jesień, właśnie na spacerach zaczynamy zbierać z Leną kasztany,
                                  piękne są takie swieże...
                                  Dzisiaj byłam na aerobiku, prawie to samo jak chodziłam w Polsce, tylko średnia
                                  wieku w granicach 55lat, ale nic to.
                                  Po za tym bez zmian, o smoczku czasem się przypomni, ale szybko dziecko
                                  znajduje sobie zajęcie. Słyszałam różne przygody z odstawianiem od smoczka,
                                  dlatego też jestem pełna podziwu dla Leny.

                                  A to dla Oleńki na pocieszenie z lipcowego Dziecka:
                                  "przeciętny maluch stawia pierwsze kroki między 13 a 15 miesiącem życia, ale
                                  wiele dzieci zaczyna naukę później - czasem nawet przed drugimi urodzinami
                                  (...) nawet jeżeli dziecko późno uczy się chodzić, szybko nadrabia zaległości"


                                  Pozdrawiamy
                                  Jowita i Lena
                                  • edytaiola Re: Luty 2003 24.09.04, 11:39
                                    Dzięki wielkie Jowa smile))))

                                    Fiona: tak na mianowanego ale dopiero za 2 lata teraz musze ogarnąć język.

                                    Czyż jesień nie jest pięknasmile)))
                                    • fionna Re: Luty 2003 24.09.04, 12:23
                                      Jesień jeszcze ujdzie (tzw. złota), ale nie cierpie klimatów listopadowo -
                                      grudniowych, gdy jest szaro i smutno, już lepiej jak śnieg to przysypie. Dla
                                      mnie szczytem tolerancji jesienności są iralndzkie klimaty - nie za zimno,
                                      wilgotno, ale przynajmniej zielono. I na cerę dobrze robi.
                                      Młody już jest niby zdrowy, może iść do żłobka, ale pani doktor mnie
                                      pocieszyła, że na pewno zaraz coś złapie i tym razem nie obędzie sie bez
                                      antybiotyku. Cieszę się, że wracam na uczelnie, mam nadzieję, że szybko
                                      nadrobię zaległości. Już mnie trafiało to siedzenie w domu. Zaraz jedziemy na
                                      rehabilitację z młodym, ostatnio prawie wcale nie ćwiczył, bo albo spał, albo
                                      kaszlał i nos zapchany. Mam nadzieję, że w końcu ruszymy z tym basenem.
                                      Edyta - nawet nie wiedziałam, że mamy tyle wspólnego, musimy pogadać na privie.
                                      Ja się jeszcze chciałam zapytać, gdzie jest Zuzia i Tygrys? Daaawno ich nie
                                      widziałam (wirtualnie oczywiście), a spotkanie ze względu na warunki
                                      klimatyczno-chorobowe trudno będzie przeprowadzić.
                                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 24.09.04, 12:53
                                        Witam po dłuuugiej przerwie! Fiona jak miło,że zapytałaśsmile Akurat siadłam na
                                        sekundke żeby skrobnąć że żyję i przeczytałam-jak miłosmile Otóż u mnie już po
                                        remoncie,przeprowadzce i tylko rozpakowywanie zostało no i kupno mebli hehe(
                                        chwilowo odroczone z powodów oczywistych) Mieszkamy więc w super odnowionych i
                                        przestronnych wnętrzachsmile Przy kompie siedzę na podłodze na kocu a sprzęt stoi
                                        na drewnianym stoliku od wysokiego krzesłka WerkismileZa to mam już stałe łącze i
                                        będę sie częściej pojawiać jak sie tylko obrobię! Sama Młoda przeprowadzkę
                                        zniosła świetnie-wszelkie obawy czy nie będzie sie mylić w nocy itp okazały sie
                                        bezpodstawne.Przejrzałam pobieżnie posty(no za dużo to ich nie ma niestety) i
                                        widzę,że nie tylko ja sie urzadzam na nowymsmile To fajnie,że sie coś dziejesmile
                                        NA razie spadam potem będzie coś wiecej Papa
                                        • agatkar1 Re: Luty 2003 24.09.04, 14:55
                                          ja wpadłam tylko na chwilkę...
                                          urwanie głowy mam z tą przeprowadzką, właściwie to ani do kuchni ani do
                                          łazienki nie mam żadnych mebli lub półek, a tymczasem mąż mój ukochany dziś
                                          wywozi wszystko do nowego lokum, łącznie z łóżkiem i łóżeczkiem, czyli że już
                                          dzisiejszą nockę spędzimy na swoim. Zuza, ja nie daję rady, a jak ty sobie
                                          poradziłaś z przeprowadzką. Mhm, może bym dawała radę gdyby nie fakt, iż nie
                                          mam również np pralki, a nawet lodówki /ta kupuje się pod koniec miesiąca.../,
                                          pranie ręczne mnie przeraża, ale w końcu się wyprowadzę na s w o j e... i to
                                          jest w tym wszystkim n a j p i ę k n i e j s z e... w końcu będę mogła robić
                                          sobie co tylko mi się zachce, będę mogła w weekendy wstawać o której sobie
                                          chcę, a jak Jagoda obudzi wcześniej to chociaż poleżeć w wyrku nawet do
                                          południa, a nie tak jak powie mama - w sobotę czas na sprzątanie od samego
                                          rana i nie ma spania, w końcu będę mogła sobie... np. włączyć wszystkie
                                          światła w każdym pomieszczeniu, komputer, telewizor /szczegół, że nie mam/,
                                          radio i do tego wlać całą wannę wody do kąpania i siedzieć w niej godzinami...
                                          latać na golasa po mieszkaniu i Bóg wie co jeszcze...
                                          • fionna Re: Luty 2003 24.09.04, 17:02
                                            Hehe - przeprowadzki to moja specjalność. W ciągu 3 lat przeprowadzalam sie 5
                                            razy. Po ostatniej przeprowadzce siedzimy w jednym miejscu juz prawie 2 lata. I
                                            zauważyłam, że z każdą przeprowadzką przybywa nam "śmieci". Do następnej
                                            będziemy potrzebowali tira chyba.
                                            Ja już nie wyobrażam sobie życia z rodzicami (nie mówiąc o teściach) - od 11
                                            lat mieszkam sobie samodzielnie - nie ma to jak spanie w soboty do oporu,
                                            bałagan, do którego nikt mi się nie wtrąca.
                                            Ja uwielbiam takie puste mieszkania po remoncie, kiedy obiecuje sobie go nie
                                            zagracić, a potem zbierają się te kartony. U nas przez rok ponad za stolik pod
                                            komputer służył karton wypełniony zimowymi (lub letnimi) rzeczami. Nadal nie
                                            mamy kanapy, stołu itd. Szafy dostaliśmy od znajomych, więc trochę zmniejszyła
                                            nam się liczba kartonów.
                                            Mam nadzieję, że jak Zuzia już się "odgruzowała" z tego remontu to nam wątek
                                            odżyje - ja niestety (stety) wracam od poniedziałku do szkoły, więc zapewne
                                            będe wpadać tylko wieczorem, albo w weekend. To jest horror dla mnie (typowej
                                            sowy ) wstawać rano o 6, szykować młodego, odwozić go do żłoba i potem na
                                            zajęcia/do pracy. Wieczorem jestem padnięta, o 22 ląduje grzecznie w łóżeczku.
                                            A będzie coraz gorzej, bo o 6 rano już ciemno.
                                            • kubara1 Re: Luty 2003 24.09.04, 21:35
                                              Jak miło poczytać, już się za Wami stęskniłam strasznie, a do internetu mam
                                              trudny dostęp, dlatego tak mało się ostatnio odzywam ( jak niestety większość
                                              mamsad((). U nas wszystko ok, jutro kupujemy w końcu kompa i wyrzucam mojego 8-
                                              letniego żęcha, podłaczam internet i będe mogła być na bieżąco.
                                              Marysia rośnie jak na drożdżach, znowu czeka nas wymiana garderoby, a zimowe
                                              rzeczy są takie potwornie drogie. Ale trzeba panne porządnie ubraćsmile)) Gada
                                              jak najęta, od rana do wieczora, codziennie przybywają nowe slowa. Hitem
                                              ostatnich tygodni są "bajdy" czyli bajki i to ciągle te same - najlepiej o
                                              Czerwonym Kapturku ( w wersji mocno skróconej) .Jak przechodzimy do fragmentu:
                                              Babciu, a dlaczego masz takie wielkie oczy, Marysia juz wydaje piski i czeka,
                                              aż wilk ją zje. I czytamy naokrągło wierszyki z księgi poezji polskiej - w
                                              której jest ich z siedemdziesiąt, ale Marysia chce tylko cztery ulubione - i to
                                              po dziesięc razy dziennie. Moge je wyrecytowac obudzona o trzeciej nad ranem.
                                              Zimno się robi i nie można robić "babo, babo" w piaskownicy, czego moja córka
                                              absolutnie nie akceptuje i walczymy przed każdą napotkaną pisakownicą, żeby do
                                              niej nie właziła i nie siadała w zimnym piachu. tak jak Lenka, protestuje przy
                                              popołudniowym spaniu i usypianie jej jest mękką, ale mimo to robię to, bo to
                                              jest jedyny dla mnie czas w ciągu dnia. Z resztą jak mała już zaśnie to potrafi
                                              spać i trzy godziny więc sen jest jej potrzebny. A jak Wasze maluchy ze spaniem
                                              w dzień?
                                              Ja dostałam fajną pracę w szkole językowej. Uczę trzy razy w tygoniu raniutko -
                                              od 7 i o dziesiątej już jestem w domu. Mąż zostaje rano z małą bo do pracy może
                                              wyjść kiedy chce. nie musze ciągać mamy, trochę kasy zawsze wpadnie no i coś
                                              robięsmile)) Mam kontakt z językiem i z ludźmi . Odżyłam, bo chociaż bardzo sobie
                                              cenię, że mogę być z Marysią , nie szukać rozwiązań typu niania i złóbek, to
                                              jednak brakowało mi pracy po zwolnieniu się z toksycznej firmy zwanej
                                              uniwersytetm.
                                              Kończę, mam nadzieję, że do zakupu kompa jutro dojdzie i będe odzywac się
                                              częściej. Pozdorwionka
                                              Basia
                                              • jowa3 Re: Luty 2003 25.09.04, 00:07
                                                No coś się ruszyło, aż miło...
                                                A my z mężem mamy od wczoraj "wielkie" głowy - burza mózgów odchodzi po prostu.
                                                Padło pytanie, czy zostajemy w Słowenii czy wracamy do Polski?
                                                Jak mieszkaliśmy w Polsce to bywało, że mówiliśmy: żeby się tylko stąd wyrwać.
                                                A jak mamy możliwość to się zastanawiamy wink
                                                Jak któraś mama ma jakieś swoje przemyślenia w związku z wyrwaniem się z Polski
                                                to bardzo proszę.

                                                A reszta po staremu. Dzisiaj prawie cały dzień w domu nie licząc supermarketu
                                                wieczorem, pada deszcz. Lena pięknie zasnęła po południu przed filmem ze sobą w
                                                roli głównej, nie wiem o co chodzi, ale ona lubi siebie oglądać. Późnym
                                                wieczorem jak już się wyszalała po kąpieli, wzięła mnie za rękę, zawołała tatę
                                                (wszyscy muszą być w komplecie)i zasnęła, O!!!

                                                zapytam: Czy Wasze dzieci skaczą "jak piłeczki"??
                                                obie nogi złączone

                                                Pozdrawiamy
                                                Jowita i Lena (16.02.03r.)
    • monique76 Re: Luty 2003 26.09.04, 21:33
      Witam
      starsznie dlugo sie nie odzywalam, ale dopada mnie jesienno zimowa depresja i
      nie chce wszystkim wokol psuc humorusad

      U nas wszystko oksmile Mala smarcze prawie caly czas, ale i tak chodzi do zlobka.
      Po kuracji eurespalem widze ze katar przechodzi, ale od jutra znow zlobek wiec
      pewnie i nowy katar sie przyplata... W zwiazku z tym, ze jest do nie do
      unikniecia, to wcale sie tym katarem nie przejmujesmile Szczegolnie ze na katarze
      sie - jak do tej pory - konczy.
      Dominika zaczyna coraz wiecej mowic - czytaj, buty, kurtka (nooo tu to sie
      domyslamy, ze o kurtke chodziwink), buty, no i sama... wszytko sama - wchodzenie
      po schodach, zakladanie skarpetek, zakladanie butow itd..

      Co do wyjazdow z kraju - gdybym miala taka mozliwosc to bym sie nie
      zastanawiala nawet pol minuty... Powaznie rozwazamy probe wyjazdu za rok, jak
      maz wreszcie skonczy studia. Problem jest tylko taki, ze on to wyjedzie do
      pracy, bo z jego zawodem prace znajdzie. A ja niestety pracy w zawodzie nie
      znajde nigdzie poza Polska. No i jezeli bysmy wyjechali to u mnie laczy sie to
      z przerwa w pracy w branzy... Dlatego tez zaczelam sie zastanawiac nad szybkim
      zdobyciem jakis kwalifikacji zawodowych, ktore gdzies tam poza Polska tez by
      mialy ręce i nogi... Ale jak na razie to sfera marzen i pomyslow, glownie ze
      wzgledu na notoryczny brak kasysad

      Edyta - wloskiego w 2 lata spokojnie sie nauczysz. Ja po 4 latach nauki w
      liceum (2 razy w tygodniu po 2 godz. lekcyjne) znalam wloski na poziomie
      zaawansowanym... Wiec w dwa lata intensywnej nauki spokojnie jezyk opanujesz..

      Mam nadzieje, ze jednak sie jakos niedlugo spotkamy... takie spotkanie wyciaga
      mnie z mega dolkasmile

      Aaa i jeszcze chcialam sie zapytac gdzie sie Anita podziala?? Bo Zuzia juz sie
      odezwalasmile A o Tygrysa juz sie tu pytaliwink
      • agatkar1 Re: Luty 2003 27.09.04, 09:05
        A ja już jestem po przeprowadzce, oczywiście nie zdążyłam poukładać wszystkich
        rzeczy, na razie w domu jest pełno kartonów. Fionna podsunęła mi świetny pomysł
        z tym kartonem wypełnionym rzeczami pod telewizor, nie mam szafki więc chyba
        ten problem się rozwiązał. Co najgorsze to jeszcze nie mam kuchni, tak więc
        pojadamy u jednych i drugich rodziców...
        Jagoda zaczęła odczuwać brak rodziców i ten ciągły pośpiech do usypiania woła
        mnie i Tomka, tuli się do nas i widać, że tęskni. Wciąż powtarza, kocham cie
        mamo, kocham cie tato.
        Wczoraj spała pierwszy raz w nowym mieszkanku, wspaniale przespała całą noc w
        swoim pokoju, nawet się nie zbudziła. Cieszy się, że mieszkamy sami i wciąż
        powtarza: mieśkanko, nasie? mamy, taty i moje? Tak? Ale gdy rano sobie
        przypomniała o babci i usłyszała, że zaraz do niej pójdzie, to od razu zaczęła
        wołać: sibko, ubalamy się, do babci, mówie...
        Niesamowicie szybko wszystko chwyta, zaczyna mówić całymi zdaniami, a co
        najważniejsze to zaczyna pytać.. np. ostatnio dawała mi butelkę z mlekiem, a ja
        jej mówię, że nie piję mleczka, a ona na to: a co pijeś, wode? hejbatke?
        Pozdrowionka
        Agata i Jagoda
        Jagódka tu, Jagódka tam...
        • edytaiola Re: Luty 2003 29.09.04, 11:10
          Witam laski

          Co do tematu przeprowadzek to żeby nie zapeszać - jeśli wszystko się uda to za
          rok wyprowadzamy się do Raszyna do domu z podwórkiem!!!!!!!!!!! Moja lala
          będzie miała duży trawnik do biegania - bo mam nadzieje że już będzie biegałasmile

          Wczoraj byłam z nią w Fundacji "Krasna" - lalka będzie tam rehabilitowana przez
          specjalistów do tego będzie miała laserowe pobudzanie mięśni - jak ja
          popatrzyłam wczoraj na dzieciaczki które tam chodzą to płakać mi się chciało -
          i przeszło mi użalanie się nad tym co nas spotkało.

          Fionna - poniewaz pracuje w administracji państwowej - ale to śmiesznie brzmi-
          to niejako jestm zmuszona do zdawania egzaminu na mianowanego, znaczy nikt mi
          nie każe ale zawsze to lepiej mieć niż nie a podchodząc do egzaminu nic nie
          trace.

          U nas było wczoraj małe spięcie z siostrą męża - o dzieci rzecz jasna - jej
          starsza o 2,5 tyg. córka to mały agresor, ciągle tłucze i Ole i swojego brata -
          a że ja powiedziałam co myślę na ten temat od słowa do słowa.....
          Czuje że to teraz będzie temat Nr 1 w rodzinie, tym bardziej że nie uniknione
          sa te kontakty

          Życzę miłego mieszkania na swoim, zdrowych dziecic jeszcze 3 m-ce i koniec roku
          jeszcze 5 i nasze szkraby kończą 2 lata - jak ten czas leci ....
          • kingha Re: Luty 2003 30.09.04, 09:48
            My po tygodniowym odwyku od kompa, byl w naprawie, praktycznie w srodku
            wszystko nowe. Przynioslam jakies wirusy i wszystko nam padlo, za to teraz
            wszystko sprawnie i szybko, jak lubie.
            Nadia odrobila straty kilogramowe po wirusach i znowu zmienily jej sie
            upodobania kulinarne. Ukochane zupy sa be, za to wcina drugie dania, za ktorymi
            wyjatkowo nie przepadala. Ciekawe. Rozgaduje sie coraz wiecej i wogole jest
            rozkoszna i przytulinska. Dzidzia jest juz na porzadku dziennym, raz jest
            przytulany raz "torturowany".
            Daniel rosnie i cycoli. Tak mi czas szybko leci, ze musze zaczac myslec o
            przyuczaniu go do butelki. Za chwile - za 3,5 m-ca- wracam do pracy i znowu
            bedzie histeria. Choc tym razem jestem na prace nakrecona, u nas duze zmiany i
            potrzebuja sprawdzonych ludzi, lepszej wiadomosci od swojej szefowej uslyszec
            nie moglam.
            Piszecie o wyprowadzce, moj maz wielokrotnie powtarza, ze gdybysmy tylko mogli
            i postanowili to nie ma sprawy. Jego marzeniem jest Nowa Zelandia albo
            Australia, ja wolalabym gdzies blizej np. w poludniowej Europie. To sa ciezke
            decyzje, zwlaszcza jak ma sie dzieci, ale ja moglabym sie w miesiac spakowac.
            Najwazniejsza jest praca i z tym najtrudniej, status emigranta, ktory lapie co
            popadnie zdecydowanie mi nie odpowiada. Podszliwowac jezyk, moze jakis kurs i
            byloby fajnie. Temat wyjatkowo bliski, bo w bbc prime ogladamy z
            zafascynowaniem program get a new life. Wlasnie o ludziach z Anglii, ktorzy
            postanawiaja opuscic wyspy i wyjechac na stale. Telewizja ich filmuje ale cos
            za cos. Przez pierwszy miesiac ich utrzymuje i pomaga we wszystkim przy
            wyjezdzie, podroz, zakwaterowanie, praca, szkola dla dzieci, wszelkie papiery.
            Po miesiacu rodzinka decyduje czy wraca czy zostaje. Po takich pogramach az nam
            w srodku gra, ze i my bysmy tak mogli...
            • monique76 Re: Luty 2003 30.09.04, 21:26
              A u nas choroba w pelni... Dzis sie okazalo ze Dominika ma anginesad Czyli dwa
              tygodnie odwyku od zlobka lekka rekasad Ehhh...
              Ciekawa jestem ile schudnie przez ta chorobe bo znow nic nie je... wypija
              troche mleka, a poza tym nie je w zasadzie nicsad Ostatnio jak ja w zlobku
              wazyli to wyszlo ze jest najmniej wazacym dzieckiem w grupie (10 kg).

              A tak sie juz cieszylam, ze skonczyl sie katar, nabrala kolorkow itp...
              • fionna Re: Luty 2003 30.09.04, 21:42
                A Bruno już 4 dzień chodzi do żłobka (we wrześniu był AŻ 10 dni) po tygodniowej
                przerwie. Po chorobie też zapewne schudł (aż się boję go ważyć), jak ma 9 kilo,
                to jest sukces. Podobno w żłobku zjada całkie ładnie zupkę (dobre ciocie mu
                miksują!!), co dziwne, nie chce kaszki, ale zaczął pić.
                U nas w domu zimno, bo jeszcze nie zaczęli grzać (rzekomo większość mieszkańców
                jest przeciw grzaniu). Bruno śpi ubrany w rajtuzy, spodnie, kamizelkę z polaru,
                bo nie znosi być przykryty - jak się nie daj Boże zaplącze w kocyk, to dostaję
                wścieklizny. Nogi muszą być wolne - najczęściej się nimi nakrywa. Jak się
                cieszę, że tylko jeszcze jutro muszę wstać i zaczyna się weekend.
                Muszę kupić młodemu jakieś butki ocieplane - aż wstyd przyznać, jaki Bruno ma
                rozmiar - 19. Pochodziłam po sklepach i nic nie widziałam takiego malutkiego.
              • fionna Re: Luty 2003 30.09.04, 21:44

              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 30.09.04, 21:46
                Hej! Monika współczuję Wam bardzo-paskudna,bolesna chorobasad Życzę,żeby Młoda
                szybko wracała do zdrowia! Myślałyśmy o spotkaniu ale zdecydowanie trzeba
                przesunąć-aż wydobrzejesmile Ja wciąż na kartonach ale tak będzie przez
                najbliższe kilka miesięcy więc się przyzwyczajam,w sumie mniej mebli mniej
                kurzusmile Do szału mnie za to doprowadza mój ukochany,który zawsze miał manie
                czystości ale teraz przybrała już niepokojące rozmiary-wciąż sprząta każdą
                najmniejszą szklankę,pyłek kurzu itp. Jedyny plus,że nie robi tego tylko moimi
                rękami ale i tak po powrocie z pracy mógłby siąść na chwilę a nie rzucać sie do
                zlewu-czuję sie jakbym doprowadzała mieszkanie do totalnego zaniedbaniasad
                Niestety ja mam dużego psa i przy braku dywanów,w które mogłyby sie wczepiać
                jego włosy odkurzać można kilka razy dziennie i tak zawsze coś zostaniesad No
                i Werka tez jest niezła-porządek przy niej to jakieś dwie minuty od wstania-
                potem wszędzie walają sie jakieś przedmioty,niestety niekoniecznie zabawki.To
                mistrzyni w bałaganieniusmile No właśnie-to mi przypomniąło,że czas wstać od
                kompa i odgruzować mieszkanie... Papa
                • jonquille Re: Luty 2003 02.10.04, 22:32
                  witam po dluzszej przerwie, i tez tylko na chwile. Jak na razie jestemmy z
                  mezem dosc czesto w rozjazdach i organizacyjnie wiecej obowiazkow spada na ta
                  osobe, ktora akurat zostaje w domu wiec nie mam czasu siedziec przy kompie. Za
                  tydzien jade na weekend do Polski, swietowac z psiapsiolkami nasze tegoroczne,
                  30 juz urodziny mam nadzieje, ze sie fajnie wybawimy z dala od codziennych
                  klopotow, mezow (niemezow), dzieci, pracy, kredytow itp, itd.
                  Fionna, nie wiem co moglabym Ci polecioc do wymowy francuskiej na necie,
                  szukalam nawet przez ciekawosc, ale nic do mnie nie przemawia. Proponuje zaczac
                  z kasetami (sa takie jak np: wymowa francuska) tylko wez takie bez dialogow, z
                  sama wymowa (z praktyki wiem, ze dialogi szybciej sie nudza i dodatkowo czesto
                  sa naprawde nierealne, niewiele Francuzow tak mowi na codzien).
                  Postepy Jasia: kilka nowych slow (wszystko niestety po francusku), nocnika
                  nadal nie jarzy (a my nie naciskamy glownie z powodu lenistwa), tata jest
                  numerem 1, mama moze byc ewentualnie na drugiej pozycji (smuci mnie o troche,
                  bo czytam czesto jak to dzieci sa przywiazane do mam a u mnie chwilowo na
                  odwrot.. L ale mam nadzieje, ze to taki etap identyfikacji z rodzajem meskim i
                  ze w pewnym momencie mu sie odmieni….).
                  Co do wyjazdu za granice: mieszkam w Belgii, ale okolicznosci mojego wyjazdu
                  byly troche inne (nie tyle za praca, co za mezem) niz podane przez Was. Jezeli
                  mialabym podac jeden plus zycia za granica: zyje sie wygodniej i latwiej (bo
                  jak sie ma dobra prace, to nie trzeba sie zbytnio zastanawiac nad tym, czy
                  wystarczy na jedzenie, wynajem mieszkania, zabawki dla dziecka, stresu jest
                  mniej z tego powodu). Do minusow nalezy to, ze trudno jest na poczatku nawiazac
                  przyjaznie, brak jest rodziny, znajomych.
                  Ja jednak namawiam kazdego, zeby sprobowal, nawet jezeli bylaby to przygoda
                  tylko na kilka lat. Zawsze w sumie wychodzi sie na plus, nawet jesli nie
                  finansowo to chociaz ma sie wrazenie jakiegos rozwoju, poszerzenia horyzontow,
                  poznania siebie i zrewidowania swoich pogladow, przekonan.
                  PS. swoja obecna prace w Belgii znalazlam sama, bez protekcji, odpowiada ona
                  mojemu, polskiemu wyksztalceniu i naprawde moge potwierdzic, ze nasze
                  umiejetnosci i wiadomosci zdobyte na polskich uczelniach niczym nie ustepuja
                  tutejszym, wiec szanse na zdobycie normalnej pracy sa.

                  Pozdrawiam
                  Asia i Jasiu


    • monique76 Re: Luty 2003 03.10.04, 12:47
      Cos pustki tu u nas strasznesad
      My sie kurujemy z anginy i jest w zasadzie coraz lepiejsmile ale zeby nie było
      cudownie to wczoraj bylismy w szpitalu na konsulatacji... Dominika zaczela
      kulec na jedna nozke, sama ogranicza sobie chodzenie, jezeli juz chodzi to
      bardzo niepewnie i ciagnie nogasad I sie co chwila przewracasad Wiem ze
      powiklaniem po grypie moze byc zapalenie stawu biodrowego wiec w te pedy
      pojechalismy do szpitala. Zrobili malej usg no i nic nie wyszlo niepokojacego.
      A ona jak kulala tak kuleje dalejsad Mamy przyjechac w poniedzialek na powtorne
      usg jezeli nadal bedzie kulec. No generalnie nerwowke mam niezlasad

      A co do przytulania sie do tatusiow... Dominika ostatnio tez preferowala
      tatusia... Ale teraz jak jestem w domu a ona jest chora to jednak mama wygrywa:-
      ) Tata sie nawet popatrzec na coreczke nie mozesmile
      • kubara1 Re: Luty 2003 03.10.04, 22:33
        Hej. Współczuję wszystkim chorującym dzieciakom i mamom bo tak tydzień z
        maluchem nie wychodzić z domu to jest mabra. Można zwariować. Ja tez ostatni
        tydzień się nachorowałam, na szczęście sama, a nie Marysia. MIałam grypę
        żołądkową i na dodatek zapalenie strun głosowych, ale takie, że nie mogłam
        słowa powiedzieć. Koszmar. Musiałam oddac małą na jedną noc do babci, bo mąż
        wracał późno i nie miałam siły nawet jej podnieść tak się odwodniłam.
        Stwierdzam przy okazji, że jestem potworna, okropna matka kwoa, bo zrobiłam z
        faktu, że Marysia śpi u babi ( 2 raz w życiu) wielkie halo. Zamiast się
        relaksować , że mam spokój i moę pospać to dzwoniłam do mamy, czy mała nie
        tęskni. Mała oczywiście nie tęskniła bo u dziadków czuje się jak ryba w wodzie
        i wogóle nie ma żadnego problemu, ale ja mam jakąś barierę psychiczną. To chyba
        wynika z faktu, że sama była potwornym mamisynkiem i biorę na Marysię swoją
        miarę. Ryczałam na koloniach za mama do lat 15, i muszę się Wam przyznać, że
        zdarzało mi się płakać z tęsknity za domem nawet jak już się wyprowadziłam i
        zamieszkałam z Wojtkiem. On na mnie patrzył jak na ufoludka i miał niezły ubaw,
        że dwudziestokilkuletnia baba płacze za rodzicami. No i teraz mi się wydaje, że
        moje dziecko tez takie będzie. A wcale tego nie chcę, bo wiem jakie to straszne
        utrudnienie w życiu. Musze nad sobą popracowaćsmile))))).
        Co do Marysi, to chyba, tak jak Lena Jowy zrezygnowała ze spania w dzień, bo od
        tygodnie strajk przy próbach położenia spać po południu. A wieczorem chodzi
        spać o tej samej porze co zawsze, buuuu. Ja sobie nie wyobrażam, że ona już nie
        będzie spała po południu. To była moja chwila relaksu, kawka, gazetka, a teraz
        kiedy mam net, to już wogóle. A poza tym mogłam ugotować obiad, czy ogarnąć
        chałupę bo przy moim małym egocentryku tociągle trudno coś zrobić dłużej niż 5
        minut. U Was też tak jest - protesty ,kiedy rozmawiacie przez telefon, albo
        chcecie przejrzec magazyn, czy zerknąć w telewizor? Świata ma się kręcić wokół
        MArysi non stopsmile))))). My już o pieluchach zapomniałayśmy prawie, zakładamy
        tylko na noc- przy wielkim płaczu, bo Marysia ich nienawidzi. Jaki plus w
        domowym budżecie. Ostatnio na tpie znowu książeczki i rysowanie oraz budowanie
        z tatusiem wież z klocków. I jak zawsze oglądanie albumów z sobą w roli
        głownej - u nas najlpesze lekarstywo na wszytkie smutki i złe humory. Szkoda,
        że nie mamy kamery. Może Marysia lubiłaby tak jak Lenka oglądac sie w
        telewizorku, a mama mogłaby się na przykład wykąpać bez wiernej asystentki -
        podglądacza, która nie dość, że podgląda to jeszcze komentuje z pokozywaniem:
        mamy pupa, mamy cycy,mamy nioń , mymy ojo ( oko) itdsmile))). POzdrowionka
        Basia
        • fringilla Re: Luty 2003 03.10.04, 23:01
          Heloł, witam ciepło w ten jesienny wieczór. Dziwna jestem, bo ja lubie jesień,
          nawet jak leje deszcz. Dopóki nie ma przymrozków i przeszywającego wietrzyska
          czuję sie wspaniale i tylko szkoda mi, że tak szybko ciemno sie robi... Wczoraj
          wracaliśmy z działki tak ok. 18 i było tak cudownie kolorowo, szpaler czerwono-
          zółtych drzew wzdłuż szosy, unosząca sie mgła i ten specyficzny zapach:
          jesiennego wieczoru.

          He, he, ja Basię doskonale rozumiem, jak Natala była mała też przeżywałam każdą
          jej noc poza domem. A w te wakacje była już na pierwszych koloniach, nie mówiąc
          juz o nocowaniu u koleżanek smile Teraz jak zostawiam dzieciaki z rodzicami
          bardziej martwie sie o rodziców. A właśnie w zeszłą sobotę młody spędził
          pierwszą noc poza domem. I nie powiem żebym tęskniła, taka ze mnie wyrodna
          matka. A mąż jak się usieszył wink Co najciekawsze Wookie też nie tęsknił. W
          ogóle on ma fioła na punkcie moich roziców, uwielbia ich, a mnie to bardzo
          cieszy, bo jako wyrodna matka chętnie się go pozbywam. Czasem potrzebuje
          odpoczynku od dzieci, czasem chce pobyc tylko z Natalą, ona bardzo jest
          spragniona takich chwil, bo choć świetnie się dogaduje z bratem, to czasem chce
          miec mnie tylko dla siebie. A w ogóle to chyba jestem zmęczona macierzyństwem,
          jak byłam ostatnio u przyjaciółki - świezo upieczonej mamuski, to stwierdziłam,
          że widok noworodka nie wywołuje u mnie żadnych żywszych emocji, a kiedyś miałam
          instynkt macierzyński bardzo rozbudzony. Ale punkt widzenia zależy od punktu
          siedzienia: przed urodzeniem Łukasza twierdziłam, że chciałabym mieś dużo
          dzieci. Dziś powtarzam, że gdyby był pierwsszy, to byłby jedynakiem wink

          Pozdrawiam wszystkie mamusie i wyrodne matki też.
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 03.10.04, 23:05
          Hej! No to żeby pustki były mniejszesmile Kubara-ja tam sie za kwokę nie uważam
          ale moja Młoda nie spędziła jeszcze beze mnie ani jednej nocysmile NAtomiast
          obawiam sie,że niedługo może być to całkiem realne bo wszystko wskazuje na
          to,że do pracy będę musiała wrócic szybciej niż planowałam a ja mam pracę
          zmianowąsad Mówić beze mnie mam na myśli,że zawsze siedzę przy niej do
          zaśniecia przy łózku i sobie czytam.Do tej pory raz poszła sama spać jak
          oglądałam film i tak się wciągnęłam,że chyba zrozumiała ze albo sama albo za
          godzinę i kilkakrotnie usypiał tata jak ja sie źle czułam. No i zdecydowanie
          kroi nam się żłobek-ciekawa jestem jak to wszystko będzie? Jeśli chodzi o
          spanie to Młoda pod tym względem jest kochana-śpi w dzien zwykle 2 a czsem i 3
          godziny i wtedy mam czas dla siebie i domu.Co prawda skłamałabym mówiąc,że
          Werka na mnie cały czas wisi-ona często łazi po domu i ma swoje zabawy do
          których mnie nie potrzebujesmile Ale jak wiadomo łatwiej się pracuje bez asysty.
          Niestety my na pieluchach jeszcze długo nie oszczędzimy,bo Werka chętnie siada
          na kibelek ale głównie dla zabawy szczotką i papierem toaletowym a nie z
          potrzeby-widać,ze w ogóle jeszcze nie jarzy-owszem czasem nasiusia ale czasem
          siedzi i siedzi i sika na podłogę jak zejdziesmile Dziś byłyśmy u cioci na
          imieninach(hehe)i mój "niejadek" dał taki popis żarcia,że z niecierpliwością
          czekam jak minie noc-jeśłi bez pobudek i bólu brzucha to znaczy,ze ma po mnie
          żołądek jak struśsmile Pozdruffka dla wszystkich!!
          • kingha Re: Luty 2003 04.10.04, 10:39
            Czesc dziewczyny. Jak mowimy o wyrodnych matkach to i ja! Wczoraj zaskoczylam
            tesciowa, tak, ze miala karpia przez pol wieczoru. Dotychczas bardzo
            impulsywnie reagowalam na wyjazd Nadii do tesciow, oczywiscie na NIEEEEE, ale
            odkad tesciowa pilnowala Nadii podczas nieobecnosci opiekunki, przekonalam sie,
            ze nie zrobi jej krzywdy a nawet zajmie sie lepiej niz ktos obcy. Dobre, sama
            nie wierze w to co piszewink
            Nocek bez Nadii mialam juz sporo, moj maz wyskakuje od czasu do czasu z mala
            do tesciow, tam ma las, czyste powietrze i cale podworko dostosowane do potrzeb
            najmlodszych: hustawka, piaskownica, basenik i domek. Az bylam w szoku jak to
            zobaczylam, staraja sie nie powiem. Jak rodzilam tez musialam sie pogodzic z
            kilkudniowa przerwa z dzieckiem, a to nie byly tylko nocki. Ale wracajac do
            karpika tesciowej, wczoraj niesmialo zapytala, czy ewentualnie bym sie zgodzila
            na wakacje z Nadia nad morzem w czerwcu przyszlego roku, a ja bez zastanowienia
            powiedzialam oczywiscie, ze tak!!! Dla tesciowej to bedzie rozrywka, Nadia
            jodowanie a ja bede miala spokoj. Nawet moj maz popatrzyl na mnie z
            zaskoczeniem. Oj zmienia sie w zyciu poglady.
            Maz uparl sie na nocnikowanie Nadii, bo ja jestem leniuszkiem, i odnosi
            sukcesy. Nie ma juz histerii, mloda chetnie siada, a jak cos jej sie uda
            wyprodukowac bije sobie brawo i calydzien po swojemu opowiada z duma, ze tam w
            lazience zrobila siusiu i kupke. Do odstawienia pieluch nam daleko, ale czekam
            z niecierpliwoscia, bo przy dwojce to spory wydatek!
            Daniel jest na etapie radosnego usmiechania pelna geba do kazdego kto nad nim
            kwili. Milo mi od rana jak widze taka radosc w oczkach i usmiech od ucha do
            ucha.
            Zycze wszystkim powrotu do zdrowka, my juz na szczescie zapomnielismy o
            chorobach
            • monique76 Re: Luty 2003 04.10.04, 21:53
              Kurcze, to ja jakas dziwna jestemsmile Do dnia dzisiejszego nie przespalam ani
              jednej nocy bez Dominiki. Raz chyba usypiala ja moja mama jak ja bylam na
              imprezie firmowej. Jak po poludniu maz wybiera sie do tesciow i ma zmiar wziac
              Dominike to idziemy we troje, bo i tak mam caly czas poczucie, ze spedzam z
              mala za malo czasu... Niestety moj powrot do pracy byl wymuszony finansami, a
              ja bardzo chcialam zostac z dzieckiem w domu,. I caly czas mam uczucie, ze
              przez prace uciekaja mi chwile, ktorych nigdy nie nadrobie... I dlatego nie
              wyobrazam sobie wyslania malej z dziadkami na weekend, nie mowiac juz o
              wakacjachsmile Mam nadzieje, ze nie wplynie to jakos negatywnie na psychike
              Dominiki...
              Kurcze, ja nawet do sklepow po poludniu ide z Dominika, bo zostawienie jej w
              domu i samotne zakupy sa dla mnie strata cennych chwil, ktore moglybysmy
              spedzic razem... Chyba jakas dziwna jestem...

              Zuziu - a kiedy wracasz do pracy?? Jezeli Werka pojdzie do zlobka, to niestety
              musisz przygotowac sie choroby... Rzadko ktore dziecko (niestety) nie choruje w
              zlobkusad Nie wiem co bedzie jak Artur znajdzie jakas prace i mala zachoruje...
              Bo teraz to sytuacje mam komfortowa...

              Co do pieluch i siusiania na nocnik to niestety u nas daleko do zrezygnowania z
              pieluch... Mnie nie ma prawie caly dzien w domu, mezowi wygodniej jak Dominika
              ma pieluche na tyłku (nie trzeba pamietac o wysadzaniusmile),no i na dodatek jak
              sie jej zdejmie pieluche i posadzi na nocnik to pozniejsze zalozenie jej
              pieluchy jest nie lada wyczynem. Najchetniej to by latala wtedy z golym tylkiem
              po mieszkaniu, na co - biorac pod uwage temperature w mieszkaniu - pozwolic nie
              moge.
              • agatkar1 Re: Luty 2003 07.10.04, 11:11
                Zostawiłam Jagodę na noc z moją mamą raptem dwa, trzy razy i za pierwszym razem
                było to wesele siostry mojego męża troszkę się bałam jak to będzie, ale ona
                była dzielna i nawet zbytnio nie płakała, z tym że już była odstawiona od
                piersi. A potem... nie manio, ona tylko wtedy została z moimi rodzicami. A tak
                to ewentualnie zostawiam ją, gdy np. idziemy na imprezkę... niezmiernie często :
                ((, no i rzecz jasna wracamy ok 1 w nocy.
                A tak poza tym u nas ok, świetnie mi się mieszka na swoim, bardzo bardzo
                przyjemnie... ale za to moja mamuśka płacze jak nie przyprowadzę jej wnusi...
                nie może się przyzwyczaić. Ponadto na obiady i kolacje chodzimy do rodziców, bo
                jeszcze nie mamy lodówki. Ale nie jest źle.
                Jagoda jest bardzo spostrzegawcza i potrafi opowiadać co widzi na obrazkach,
                lub gdziekolwiek. I zaczyna zadawać mnóstwo pytań. Wczoraj obserwowała śmieci
                za ławką... co to? jabuśko? -nie to ogryzek, a to? śkiełko?, a to paticiek?, a
                to kaćpel? /kapstel/. Co ona tam jeszcze dojrzała? papejosi i papiejek...
                • kubara1 Re: Luty 2003 07.10.04, 22:23
                  Bosz, ale pustki. Dziewczyny, jesień, długie wieczory, grzeczne maluchy po
                  dobranockach same zasypiają w łóżeczkach ( he, he) a mamy zrelaksowane,
                  wypoczęte zasiadają w tym czasie do kompa podzielić się wrażeniami z
                  upływającego cudownego dnia. W domu wszystko posprzątane, w lodówie obiad na
                  następnetrzy dni, pełny portfel, uśmiechnięty mąż, który aż się garnie do
                  pomocy i dużo czasu na spanie. Co Wy na taką wizję jesieni 2004smile)))). ???
                  Pozdrawiam wszystkie niepiszące i do porządku przywołuję
                  Basia
                  • jowa3 Re: Luty 2003 08.10.04, 23:28
                    Świetna wizja, napisana w dobrą godzinę, bo my dzisiaj z Leną miałyśmy humory
                    straaaszne, więc bardzo chciałam, żeby Ona zasnęła, ale Ona chyba chciała, żeby
                    było odwrotnie wink
                    Z nowości Lena gada w sobie tylko znanym języku, czyta też książki i śpiewa
                    piosenki. Frajdę jej sprawia wspinanie się na krzesło i baraszkowanie na
                    stołowym bałaganie, wtedy ja nie mogę nic zrobić bo dziecko nie ma wyobraźni,
                    że może spaść. Często podchodzi też do lodówki, żeby jej otworzyć, wziąć ją na
                    ręce i ona sobie coś wybierze, czekolady są pochowane w ciemne miejsce, więc
                    najczęściej są to jakieś serki lub uwielbiane na sucho mleko w proszku...
                    Teraz na fali jest zbieranie kasztanów, pełno ich tutaj, słychać tylko jak walą
                    w dachy samochodów. Lena wychodząc na dwór zabiera swoją torebkę i maszeruje na
                    zbiory wink prowadzi sobie tylko wybranymi ścieżkami, gorzej jak jedziemy gdzieś
                    wózkiem i ja skręcam nie tam gdzie ona sobie wymyśliła. OJ cierpliwości...
                    Pozdrawiamy
                    Jowita i Lena
                    • kingha Re: Luty 2003 09.10.04, 17:57
                      czesc babeczki, wizja jesieni mi sie podoba, zeszta prawie tak jest...
                      ja dzis odmieniona, wczoraj wyszlam od fryzjera, krocej i nowy kolor, wygladam
                      tak "freszowo", rzucilam dzis lekki makijaz, zalozylam nowy ciuch i moj maz,
                      niunia jak Ty ladnie dzis wygladasz?????????????!!!!!!!!!!!!!!!! TAAAAAAAki
                      komplement zdarza mi sie raz na 4 lata, tak sam z siebie....
                      Nadia robi sie upiorna, histerie sa na porzadku dziennym, ciagle chce wymuszac
                      cos na nas. Pewnie taki okres. Jedyne zrozumienie okazuje gdy trzymam Daniela
                      na rekach i mowie, ze nie moge ja tak trzymac, ona patrzy na mnie i mowi ze
                      zrozumieniem DZIDZIA. A Daniel jest super, grzeczny i ciagle cycoli. Usmiecha
                      sie i glurzy, jest przy tym rozkoszny. Nie moge sie nim nacieszyc i szkoda mi
                      kazdej chwili, bo wiem, ze on jest ostatni z naszej produkcji, no chyba, ze
                      jakas wpadka...
                      • agatkar1 Re: Luty 2003 12.10.04, 10:10
                        Ależ fantastyczna wizja jesieni, chciałabym w takowej akcji pobyć, ale nie za
                        długo bo byłoby nudno strasznie, tylko z tym pomagającym mężem mogłoby się
                        zgadzać. Mieszkamy na swoim i teraz powoli zaczynam rozumieć moją buntującą się
                        bratową, która goni mojego brata czasami do pracy w domu. Mój mąż jest leniem
                        nie przeczę, ale nie wiedziałam, że aż takim. Na razie mu wybaczam, przecież
                        dwa tygodnie doprowadzał to mieszkanie do należytego stanu i nie powiem chapał
                        dniami i nocami. Zobaczymy jak nam dalej będzie się mieszkać, czy minie mu aura
                        spania i wylegiwania się. A może mi się tylko tak wydaje , bo przecież on
                        siedzi z Jagodą, a samo siedzenie z dzieckiem jest wyczerpujące, ale gdy wracam
                        to po prostu koniec męża nie ma. Co do komplementów to mogę zapomnieć,
                        przynajmniej tak mi się wydaje. Ależ niesamowicie dziwne jest życie kobiet,
                        wiecznych służących i męczennic. Dziś zostawiłam pełen zlewozmywak naczyń,
                        ciekawe czy mężulek umyje...
                        A co do córci to nie powiem, mądra jest do wszystkiego tylko nie do tego co
                        potrzeba. Sika w majtki jak idzie tylko na szczęście sklapkowała, że lepiej
                        nasikać na posadzkę niż dywan, po czym klepie, że siku robi się na nocnik, ale
                        nie zdążyła. Ostatnio manię ma Jagoda składania klocków i niesamowicie
                        kombinuje przy tym. A do tego powtarza budowam, ukadam, kloki budowam...
                        Popatrz mamo, popatrz tato, budowam.
                        Agata
                        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 13:54
                          Hej! Dziewczyny nie wiem czy to tylko u mnie nasz wątek nie chce sie otwierac?
                          Próbuje od dwóch dni i za jakimś setnym razem mi sie udałosmile W związku z tym
                          wnoszę wniosek o założenie nowego tak jak zrobili na styczniakachsmile) Co Wy na
                          to? Bo ja nie mam juz siły ciagle walczyć z kompem. Moze wtedy zaczniemy więcej
                          pisac? Pozdro!
                          • jogaj Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 17:15
                            Ja wlasciwie mam niewiele do powiedzenia w tej sprawie,ale uwazam,ze pomysl
                            Zuzi jest super,my wlasnie na styczniakach tak zrobilysmy i teraz wszystko
                            chodzi jak trzeba,watek otwiera sie w sekunde,za pierwszym razem. Bardzo Wam
                            polecam takie rozwiazanie. Na pewno bedziemy wiecej pisac,jak sie bardzie
                            szybko otwierac,bo wiele mam na pewno rezugnuje jak 10 razy trzeba probowac i
                            czeakc.
                            U nas wszystko OK,dzidzia w brzuszku sie rusza mocno,nie wiadomo kto mieszka w
                            srodku,ide w pon na USG,ale plec nie jest dla mnie wazna. Szymon czasem cudowny
                            czasem upiorny,ale jakos w miare sie dogadujemy,szkoda,ze tak zimno i na dworzy
                            nie mozna byc zbyt dlugo. Chodzimy troche na basen,nawet na nauce plywania
                            bylsimy i bylo bardzo fajnie.
                            Pozdrowienia-Jola
                          • monique76 Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 12.10.04, 20:49
                            Kubarowa wizja jesieni bardzo mi sie podobasmile

                            Otwarcie nowego watku rowniezsmile Zuzia - do dzielasmile
                            • kubara1 Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 13.10.04, 09:34
                              Tak tak, nowy wątek bo mnie zaraz szlag jasny trafi - wchodze po 10 razy i
                              ciągle odświeżyć stronę i odświeżyć stronę. Ale to Zuzia musi założyć - w końcu
                              głowna inicjatorka tego wątku i jakoś tak się przyzwycziłam ,że szukam po nicku
                              zuziu nasz lutowy wątek.
                              A ja jestem dzisiaj przeszczęśliwa bo do 17 mam czas dla siebie. Babcia
                              stwierdizła, że mąż ma jej dowieźdź ( cholera, jak to się piszesad() Marysię
                              rano i wrócić po nią po pracy, bo się wybierają do sklepu po ciuszki dla małej
                              więc: primo - mam tyyyle czasu wolnego, że aż nie wierzę, a secundo - ciuszki
                              dla małej czyli zimowa kurtka i buty są finansowane przez dziadków, z czego
                              cieszą się wszyscy zaintereowania, a najbardziej chyba nie ja tylko dziadek bo
                              jemu to frajdę sprawia jakby był Świętym MIkołajem.
                              Marysia zadziwia nas codziennie nowym słowem i niektóre są prześmieszne. Papuga
                              to papapupa, jak chce pić to krzycyz "ecie bu"smile)) ( ecie - jeszcze, bu -
                              butelka). A wczoraj mnie zadziwiła, bo mówięchodź posmarujemy buźkę - klemem
                              czy macią? spytała moja rezolutna córka.
                              Czekamy na nowy wątek. Buziaki
                              Basia
                              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003-załóżmy nowy wątek please:-)) 13.10.04, 22:37
                                Podaję link do nowego watkusmile) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                f=573&w=16648179&a=16648179
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka