No, właśnie - przy dzieciach, ale nie w domu - na ulicy.
No po prostu nie umiem wytrzymać i cicho słuchac jak ktoś metr obok mnie i
mojego dziecka klnie, ale nie tak od czasu do czasu. Nie wymagam by obcy
ludzie na ulicy absolutnie powstrzymali się od tego, choć byłoby miło

, ale
bez przesady. Dziś idę z synkiem po bułki, trzymam go na ręku więc na pewno
był widoczny. A za nami panowie rozprawiali o tym że jednemu "ktoś za....
prezerwatywy, ten ch... j....". No i po 2 minutach nie wytrzymałam i zwróciłam
mu uwagę, że przegina. Oczywiście okazało się że jestem delikatnie mówiąc
przewrażliwiona, a dziecko "i tak nie rozumie"(synek ma 20 mies, rozumie
bardzo dużo). Olałam pana, bo z takimi co na dzień dobry kupują winko nie ma
co gadać (choć bywają i tacy zalani, a przeproszą bo się zapomnieli).
A potem pomyślałam, że powinnam się zamknąć, bo pan jest silniejszy ode mnie...
Czy mam prawo tego wymagać? Może jestem przewrażliwiona... Ja nie mówię, że
jestem ideał, sama czasami przeklnę, no ale ludzie.... żeby co 3 słowo było
nie-przekleństwem! Gdy widać obok dziecko...
Pozdrawiam
Ania