kasicaaa
01.09.04, 13:21
Zastanawiam się czy coś z tym zrobić, czy nie, a jeśli tak, to co. Sprawa
generalnie nie jest taka znowu "ważka". Otóż mój dziesięcioletni syn (zaczyna
czwartą klasę), jest strasznym indywidualistą. Uparł się, że chce mieć długie
włosy i tak długo prosił, że się zgodziłam. Teraz, po wakacjach, ma je do
ramion - dba o nie (są czyste i uczesane) - no, wygląda naprawdę fajnie. Ale
szkolni koledzy mu z powodu tych włosów dokuczają - wiadomo, jest "inny". Syn
się skarży, narzeka na to dokuczanie, zdarza mu się nawet uronić łezkę,
mówi: "to przez te włosy", ale kiedy proponuję mu ich obięcie, nie chce o tym
słyszeć. Coś w rodzaju "jestem za a nawet przeciw". Niby to nie jest taki
duży problem, ale trochę jest, bo to w sumie kwestia akceptacji przez
otoczenie. Z drugiej strony - sama nie wiem - cieszę się że moje dziecko ma
swoje zdanie i konsekwentnie robi swoje bez względu na opinię otoczenia,
chociaż na tym cierpi. Nie wyobrażam sobie zaciągnięcia go do fryzjera na
siłę, bo chociaż to by rozwiązało problem w szkole, mam wrażenie, że
straciłabym przez to jego zaufanie i wiarygodność w jego oczach (zawsze mu
mówię, że swoich poglądów, jeśli się w nie wierzy, trzeba bronić, nie
poddawać się i szanować odmienność innych - dlatego takie rozwiązanie
byłoby "klęską").
A swoją drogą, taki drobiazg niby, ale kto by pomyślał, że ma aspekt nieco
szerszy. Że inna fryzura może być problemem w europejskim kraju, w którym
tyle się mówi o tolerancji i wolności... Ponoć takie problemy mają nastolatki
z rodzicami, a tu proszę: szkolni koledzy - którym dzielnie sekunduje pani
nauczycielka

, która nie reaguje, kiedy dzieci dokuczają mojemu synowi.