mika_forum 23.09.04, 20:54 Praktycznie WSZYSCY znajomi bija swoje dzieci- a sa to pracownicy naukowi, lekarze itp. Skad takie archaiczne metody wychowawcze? Czy podejmowac z nimi dyskusje? Jestem przerazona: dzieci bija WSZYSCY moi znajomi! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yoyo11 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 11:02 Co to znaczy biją? Okładają pasami, ciągną za uszy czy dają klapsa? Bo wiesz bicie biciu nie równe Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:03 Jakakolwiek przemoc wobec dzieci jest niewłaściwa i nie ma znaczenia, czy jest to klaps wymierzony w afekcie czy "egzekucja" pasem. Odpowiedz Link Zgłoś
yoyo11 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:08 Mam całkowicie inne zdanie na ten temat. Jestem zwolenniczką klapsa i wielką przeciwniczką tzw bezstresowego wychowania dzieci, które kończy się zazwyczaj tym, że maluchy robią wszystko co chcą i wchodzą na głowę rodzicom. Wszyscy i wszystko ma swoje miejsce i dzieci powinny sobie z tego zdawać sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:22 Bezstresowe wychowanie dzieci nie jest jedyną alternatywą w wychowaniu dla stosowania przemocy. Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 10:54 I tu siem wg mnie, zdecydowanie mylisz. Kazda skrajnosc jest zla, nie tylko bicie ale i zupelny brak klapsa. I z przemoca nie ma to nic wspolnego. Zbyt latwo pakujesz wszystko do jednego worka. Nawiasem mowiac wielce wymowne sa ostatnie badania statystyczne spoleczenstwa francuskiego (ktore, nawiasem mowiac, nie szczedzi dzieciom zdrowych klapsow): 65% badanych sa zwolennikami powrotu do dawnych, klasycznych metod wychowawczych bo obecne, "modne" od jakiegos czasu, okazuja sie calkowitym fiaskiem. Ja osobiscie nie jestem za kleczeniem na grochu w kacie, ale zasluzony klaps w pupe od mamy od czasu do czasu to dla mnie wyjatkowo zdrowe podejscie. Bez analizowania i rozbierania na czynniki pierwsze, a potem worka pokutniczego. Rodzice musza brac odpowiedzialnosc za swoje czyny i za to, jak wychowuja dzieci. Jesli wlepie mojemu malemu klapsa ktoregos pieknego dnia, to dlatego, ze na to zasluzyl, a nie bede odstawiac autoanalizy na temat "wyladowywania wlasnych frustracji na niewinnym dziecku" i rozdzierac szat. Ja staram sie panowac nad emocjami i zapewne moje dziecko klapsa zazna nie na codzien ale w jasno okreslonych sytuacjach, kiedy bedzie wiedzialo, ze czeka go klaps za takie a takie zachowanie. Wbrew pozorom dzieci rowniez czesto przechodza nad zasluzona kara do porzadku dziennego - taki jest uklad. Natomiast widzac matke/ojca gryzacego palce w poczuciu winy bo wlepil klapsa moze co najwyzej stracic zaufanie do autorytetu rodzicielskiego. To sa moje prywatne opinie - uwazam, ze w wychowaniu nalezy sie kierowac wlasnym zdrowym rozsadkiem a wtedy nie bedzie zadnych naduzyc. Pozdrawiam Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re:le lutki 28.09.04, 15:06 Jakiekolwiek masz francuskie, czy polskie doświadcznia, prezentujesz postawę "za", ja natomiast jestem zdecydowanie "przeciw". I nie ma to nic wspólnego z pakowaniem pojęć do jednego worka, "nowoczesnym" czy "podręcznikowym" podejściem do wychowania. Zgadzam się z tym: "uwazam, ze w wychowaniu nalezy sie kierowac wlasnym zdrowym rozsadkiem a wtedy nie bedzie zadnych naduzyc" a mój rozsądek, a zwłaszcza obserwacje mówią mi, że przemoc rodzi przemoc, czy to słowna wobec dorosłych, czy jakakolwiek wobec dzieci. Pozdrawiam Migotka Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:07 To zależy, jak jesteś blisko z tymi ludźmi i czy istnieje chociaż cień szansy, że twoje rozmowy wpłyną na nich. Wychowanie to jedna z najbardziej drażliwych kwestii między znajomymi a nawet przyjaciółmi, więc zawsze jest to obłożone ryzykiem, że się obrażą, lub ty sie obrazisz, bo cię zlekceważą. Odpowiedz Link Zgłoś
pitulka Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:08 Owszem bicie biciu nie równe. Nawet psychologowie mówią, że jeżeli w odruchu bezwarunkowym dasz klapsa (nie za często), to dziecku nie zaszkodzi. Ale klaps, (że nie wspomnę o ostrzejszych formach) dawany przy każdej okazji, za wszystko co dziecko zrobiło nie po naszej myśli, to krzywda dla małej psychiki na całe życie. Mówiąc "w odruchu bezwarunkowym" mam na myśli, że czasami wyrwie się każdemu, gdy np. dziecko sięga rączką w stronę ognia, a nam blokuje się całe myślenie i jedyne co to tylko klaps. Kiedyś od koleżanki usłyszałam, że jak daję klapsa dziecku, to oznacza, że nie umiem sobie poradzić z własnym dzieckiem i że jest to ujma na moim honorze. Myślę, że zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji. A jeżeli nie potrafię, to zwracam się do specjalisty. A co do Twojego pytania Mika, to myślę, że należy interweniować. Dzieci mają to do siebie, że same się nie obronią. Jest jeszcze jedna rzecz, którą wyczytałam tu na forum, dlaczego tych samych metod, które stosujemy wobec dzieci, nie stosujemy wobec dorosłych. Tym drugim umiemy powiedzieć, a tym pierwszym to ręką, pasem albo jeszcze czymś innym próbujemy przekazać nasze przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 12:21 Jeżeli to jest bicie na granicy patologii, to należy podjąć zdecydowane kroki, i słowo dyskusja jest to mało odpowiednie. Jeżeli są to "tylko" klapsy,stosowane jako kara, to ja bym powiedziała, stanowczo ale tylko raz, że takie metody wychowawcze mi się nie podobają i nie uważam je za stosowne. Jeżeli mama/tata uważałby inaczej to dalej bym nie dyskutowała i nigdy więcej już do tematu nie wracała. Czemu ? bo a. taka dyskusja do niczego nie doprowadzi b. każdy ma prawo tak wychowywać dzieci jak uważa za stosowne (pod warunkiem że ich nie krzywdzi). Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 14:33 Przepraszam a co chciałabyś zrobić? Interweniować na policji? Zwracać dorosłym ludziom uwagę i pouczać jak mają wychowywać własne dzieci? Jeśli nie jest to bicie przekraczające granice patologii tylko sporadyczne klapsy lub zasłużone lanie to nie masz żadnego prawa żeby się wtrącać. Nie uważam dania spontanicznego klapsa za porażkę rodzica czy za archaiczną metodę wychowawczą tylko za jedną z kar. Bezstresowe wychowanie czy wychowanie zakładające z góry całkowity brak kar fizycznych uważam za idealną metodę na ukształtowanie rozwrzeszczanego, nieposłusznego małego potworka. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 24.09.04, 16:42 Niedawno byłam w bardzo niezrecznej sytuacji, wlasnie zwiazanej z biciem. Pojechalam z dzieckiem na wakacje, obok pokoj wynajeła rodzina z, na oko, 12 letnim chlopakiem,przyjechali do nich jacys znajomi, duzo ich bylo ogólnie i głosne towarzystwo.Wieczorem zza sciany dobiegły mnie krzyki i odglosy bicia- nie klapsa- tylko metodycznego bicia tego chlopaka, jego płacz, no horror po prostu.A nazajutrz rano matka centralnie na oczach wszystkich, w tym kolegow, spoliczkowała syna z calej siły.Zbaranialam.I , co gorsza, nie zrobilam nic, a to dlatego, ze sie po prostu tych ludzi przestraszylam, bylam sama z dzieckiem w obcym miejscu.Straszne uczucie. I jeszcze jedna sytuacja, w ktorej juz zareagowalam.Corka poszla do zerówki, ma w grupie chlopczyka, ktory przez pierwsze dni bardzo plakal za rodzicami.Ojciec wychodzil, a on w placz.W 3 dzien ojciec na korytarzu dal mu kilka razy porzadnie po tylku- nie wytrzymalam i zwrocilam mu uwage- wkolo male dzieci, a ten wyskakuje z przemoca.Kolejne dni to widok chlopca łkającego, próbujacego nie plakac, serce peka naprawde.Ci rodzice nie mają kompletnie podejscia do wlasnych dzieci. Zatem jak widze po sobie, zareaguje albo i nie, w zaleznosci od sytuacji- klaps mnie nie rusza, bicie- bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_forum Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 14:13 Ciekawa sprawa: metody "wychowawcze" ktore w Europie spotykamy wlasciwie wylacznie wsrod ludzi z marginesu spolecznego, sa u nas zakorzenione we wszystkich wartwach spolecznych... Odpowiedz Link Zgłoś
aszar.kari Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 15:40 mika_forum napisała: > Ciekawa sprawa: metody "wychowawcze" ktore w Europie spotykamy wlasciwie > wylacznie wsrod ludzi z marginesu spolecznego, sa u nas zakorzenione we > wszystkich wartwach spolecznych... Po pierwsze, co znaczy "bija"? Po drugie, Albania, Rumunia, Francja, Hiszpania, Portugalia, Wlochy, Niemcy to TEZ Europa a klapsy wymierzane sa tam dzieciom na ulicy bez zadnego zazenowania ze strony rodzicow - z przykroscia stwierdzam, ze w Hiszpanii i Wloszech widzialam rowniez dzieci obrywajace od rodzicow po twarzy, co mnie sama tez mocno bulwersowalo. Po trzecie - fakt "nie bicia" czy nie stosowania zadnych kar cielesnych nie gwarantuje, ze wychowuje sie dziecko bez strachu lub ze KAZDE dziecko mozna wychowac bez stosowania kar cielesnych. Uwazam, ze podsumowanie dyskusji stwierdzeniem z wyzszoscia, ze w Europie to to czy tamto jest naciaganiem faktow, unikaniem odniesienia do indywidualnych przykladow i nie prowadzi do zadnych konstruktywnych wnioskow. Nie mieszkam w Europie ale w Europie bywam - od polnocnej Norwegii po poludniowe krance Krety i od Azorow po Ural widzialam dzieci karane "daniem w skore" - czy robil to wylacznie margines spoleczny - WATPIE! Czy bylo to skuteczne? Najczesciej tak. Czy pozostawilo w dziecku trwale, negatywne skutki? Nie mam pojecia. Ty masz? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 15:47 Czy bylo to > skuteczne? Najczesciej tak. A mozesz napisac, w czym przejawiał sie ów skutek, jak domyslam sie, pozytywny? Zastraszenie dziecka, jego upodlenie- to sa tak naprawde skutki kar fizycznych. Czy pozostawilo w dziecku trwale, negatywne skutki? > > Nie mam pojecia. Ty masz? Owszem, ja mam.Jako dziecko bylam karana fizycznie przez matke, przez co do dzis mam z nia niewłasciwe relacje, poza tym bardzo długo musialam "leczyc " sie z kompleksów, w jakie mnie wpedzila nerwowa matka, ktora zamiast wytłumaczyc lała mnie nie tylko po tyłku, podczas gdy ja naprawde nie sprawialam trudnosci wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
anna39 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 16:13 moim zdaniem mały klaps nie zaszkodzi jak zasłozy moze byc gozej obkładaniem to nie,ale wychodze z założenia ze dupa nie szklanka i nie peknie a po klapsie nic sie dziecku nie stanie jak słowami nie dochodzi to trzeba dac klapsa.wychowywanie bezstresowe mamy takie ze pozniej dzieci i młodziez robi co chce i sa roznego rodzaju napady pobicia .Jestem nawet zatym zeby nauczyciel w szkole mogł od czasu do czasu takiemu delikwentowi dac klapsa bo dzieci robia ca chca i niesłuchaja nauczycielioraz niemaja zadnego szacunku.i narazie mam tyle do powiedzenia Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 10:14 mamy takie ze pozniej dzieci i młodziez robi co > > chce i sa roznego rodzaju napady pobicia Tylko pragne zauwazyc ze te dzieci ktora napadaja i bija to w .. no chyba nie przegne jak napsze ze 80% sie wywodzi z rodzin zle sytuowanych, zle wyedukowanych gdzie dzieci sie bije. Nikt doswiadczen wiekszych z dziecmi niebitymi na skale spoleczna nie ma. Ja na moja mala skale mam- znam ludzi ktorzy maja juz dorosle dzieci niebite. ZADNE z nich nie jest bandyta i patologia moj maz tez nie Pierwszy raz uderzylam corke rok temu miala 12 lat i byla to z jej strony ewidentnie prowokacja. I ja sie dalam zlapac. Dzieci wychowuje surowo i wyzej nosa nie podskocza ) i wlasnie dlatego ich nie bije ) ze ja jestem dorosla i nie bede sie znizac do metod gowniarzy. Dyskusje o biciu mnie pasjonuja )) A termin wychowanie bezstresowe powala, gdyz kazde wychowanie jest stresowe. Po prostu rozny jest poziom stresu )) Odpowiedz Link Zgłoś
aszar.kari Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 17:33 lola211 napisała: > Czy bylo to > > skuteczne? Najczesciej tak. > > A mozesz napisac, w czym przejawiał sie ów skutek, jak domyslam sie, pozytywny? > > Zastraszenie dziecka, jego upodlenie- to sa tak naprawde skutki kar fizycznych. > Skuteczne oznacza w tym wypadku to, ze dziecko wykonalo WRESZCIE polecenie, ktorego nie chcialo wykonac przez jakis tam dluzszy okres czasu. Zastraszyc i upodlic moze bez porownania bardziej dlugotrwale stosujac terror psychiczny niz dajac klapsy. Nie trzeba czlowieka bic aby go upodlic czy ponizyc. Z kolei nadinterpretacja klapsow jako powodujacych zastraszenie i upodlenie powoduje, ze tak trudno jest niektorym dostrzec roznice pomiedzy biciem i krzywdzeniem a karaniem przy pomocy klapa w pupe celem osiagniecia szybkiej reakcji rozdokazywanego nieletniego. Dorosli zawsze stosowali i poki co wciaz stosuja srodki nacisku w dyscyplinowaniu i wychowywaniu dzieci - za wielka naiwnosc uwazam traktowanie "time out" (to dla przykladu) jako mniej dramatycznej formy kary niz (znow przklad) klaps na 4 litery - DOMINACJA rodzica nad dzieckiem jest w obu przypadkach oczywista a to, czy na Mlode lepiej skutkuje izolacja, czy kara cielesna, to juz wylacznie konkretnego kwestia dziecka i konkretnego rodzica. Nie nalezy sie jednak ludzic, ze jest to mniej "inwazyjny" sposob dyscyplinowania niegrzecznego delikwenta. > Czy pozostawilo w dziecku trwale, negatywne skutki? > > > > Nie mam pojecia. Ty masz? > > Owszem, ja mam.Jako dziecko bylam karana fizycznie przez matke, przez co do > dzis mam z nia niewłasciwe relacje, poza tym bardzo długo musialam "leczyc " > sie z kompleksów, w jakie mnie wpedzila nerwowa matka, ktora zamiast > wytłumaczyc lała mnie nie tylko po tyłku, podczas gdy ja naprawde nie > sprawialam trudnosci wychowawczych. Bo nic w nadmiarze! Chodzi o balans zachowan, odpowiednie dozowanie w odpowiednim czasie - nagrod i kar (rowniez cielesnych). Jezeli, jak piszesz, Twoja mama byla osoba nerwowa, to istnieje wysokie prawdopodobienstwo, ze nawet nie bijac Cie a np. drac sie na Ciebie od switu do nocy, streroryzowalaby Cie rownie tragicznie. Ilez jest matek, ktore np. nigdy reki na dziecko nie podniosly ale stosuja "terror psychiczny" wpedzajac dzieci w ciagle poczucie winy za np. matki zly stan zdrowia - to jest dopiero powod aby skorzystac z pomocy psychoterapeuty! Bo trzeba sobie szczerze powiedziec, ze KAZDA matka jest ZAWSZE winna czemus tam - taka to juz rola matki Tez bedziesz czemus winna, przygotuj sie Pozdrawiam, Aszar Odpowiedz Link Zgłoś
pitulka Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 22:24 Małe dziecko - mały problem, Duże dziecko - duży problem. Przeczytałam kiedyś poniższe słowa w dobrej książce, dotyczącej stosunków w rodzinie. Jedni się z tymi słowami zgodzą, inni nie. Ale można się nad tym cytatem na chwilę zatrzymać i przemyśleć. Może skłonią kogoś do refleksji: "Bicie jest skrajnym upokorzeniem człowieka bez względu na jego wiek. I nie jest istotne, czy bicie jest bardzo bolesne, czy tylko symboliczne. Chodzi o sam akt bicia. Kary cielesne zawsze wywołują upokorzenie i pragnienie odwetu. Nakręcają spiralę przemocy, która potem musi gdześ znaleźć ujście. (...)Kary, a zwłaszcza bicie, uczą jedynie podporządkowania i agresji. Na pewno nie są źródłem siły wewnętrznej. A poza tym rodzice nie są od tego, żeby w ten sposób z premedytacją hartować dziecko. Życie wystarczająco je zahartuje. Rodzice są po to, by dawać dziecku miłość i wsparcie. Takie usprawiedliwianie swojej "ciężkiej ręki" czy skłonności do ciągłego strofowania to jakaś pokrętna racjonalizacja niewydarzonych rodziców. Ponieważ nie potrafią dać swojemu dziecku poczucia bliskości i wsparcia, to wmawiają sobie, że biciem, krzykami, zakazami i pretensjami hartują je, przygotowują do twardego życia." aszar.kari napisała: > KAZDA matka > jest ZAWSZE winna czemus tam - taka to juz rola matki Tez bedziesz czemus > winna, przygotuj sie Wolę, być czemuś tam winna (bo każdy jest tylko człowiekiem i ma prawo popełniać błędy, to samo dotyczy dzieci), ale żeby moja Córka szanując mnie, powiedziała mi o tym. Bo jak Ona nie będzie mi o tym mówiła, to będzie oznaczać, że się mnie boi, że boi się kary za swoje przekonania, uczucia lub postępowanie, a to już nic wspólnego z szacunkiem do mnie nie będzie miało. Jeszcze raz chcę zapytać. Dlaczego my dorośli w stosunkach z innymi dorosłymi nie dajemy im klapsa, że nie wspomnę o biciu (i pomijam patologię)? Dlaczego innych dorosłych traktujemy tak, jak byśmy chcieli aby oni nas traktowali, a naszych potomków traktujemy jak nic nie rozumiejące, wiecznie buntujące się i robiące nam na złość istoty? Dlaczego jeżeli ktoś w naszym wieku nas upokorzy, to jest nam źle lub wręcz zrywamy stosunki z kimś takim? Pragnę jeszcze zaznaczyć, że nie jestem święta, ale za wszelką cenę staram się stosować do powyższego. Niestety czasem mam złe dni i po takich dniach moje samopoczucie jest podwójnie zszargane. Odpowiedz Link Zgłoś
aszar.kari Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 01:54 pitulka napisała: > Jeszcze raz chcę zapytać. Dlaczego my dorośli w stosunkach z innymi dorosłymi > nie dajemy im klapsa, że nie wspomnę o biciu (i pomijam patologię)? Dlaczego > innych dorosłych traktujemy tak, jak byśmy chcieli aby oni nas traktowali, a > naszych potomków traktujemy jak nic nie rozumiejące, wiecznie buntujące się i > robiące nam na złość istoty? Dlaczego jeżeli ktoś w naszym wieku nas upokorzy, > to jest nam źle lub wręcz zrywamy stosunki z kimś takim? Bo stosunki dorosly-dorosly sa inne niz stosunki dziecko-dorosly. Na wielu plaszczyznach. Jak wspomnialam powyzej, uwazam za naiwnosc i swoiste zaklamanie zalozenie, ze kary cielesne [stosowane rozsadnie] sa bardziej degradujace i ponizajace niz wszystkie inne rodzaje kar typu [przyklady, nie pelna lista!!!] zakaz TV, brak deseru, zakaz wyjscia z pokoju, z domu, odebranie zabawki, zabranie do domu z przyjecia dla dzieci itd. Kazda z tych nie-cielesnych kar dowodzi dokladnie tego samego, co klaps - DOROSLY MA WLADZE. I nie ma co udawac, ze tak nie jest. Zakladamy, ze mamy wieksze doswiadczenie niz nasze dzieci i wychowujac je staramy sie wszelkimi silami zapewnic im bezpieczenstwo i harmonijny rozwoj. Do tych sposobow naleza tez kary. Mozna skrzywdzic czlowieka na cale zycie stosujac konsekwentnie model nie-bicia, wszystko zalezy od metod, ich intensywnosci i ogolnego balansu w wychowaniu. Mozna tez wychowac bardzo szczesliwego czlowieka serwujac mu jako dziecku zasluzone klapsy od czasu do czasu. Znow wszystko zalezy od intensywnosci i od ogolnego balansu. Zakladanie z gory, ze WSZYSCY rodzice stosujacy od czasu do czasu kary cielesne wobec swoich dzieci wyrzadzaja im okrutna krzywde na reszte zycia jest, moim zdaniem, wielkim nieporozumieniem. Podobnie zreszta jak stawianie na rowni wychowania bez klapsow z wychowaniem bezstresowym. Tak, czy inaczej - mlody czlowiek MUSI nauczyc sie pewnej dyscypliny aby mogl radosnie isc przez zycie minimalizujac konflikty z otoczeniem. Metody sa rozne, tak dlugo jak stosowane sa z rozwaga i miloscia, przyklejanie etykietek jest, wedlug mnie, duzym nieporozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
ka1311 MASZ ABSOLUTNĄ RACJĘ !!!!! 28.09.04, 15:12 Jestem pod wrażeniem! Wyartykuowałaś to, czego ja nie umiałam, ale co właśnie jest samym sednem problemu nie bicia dzieci. To jest właśnie wrzucanie do jednego worka tych,którzy stosują klapsy w celu zdyscyplinowania dziecka i tych, którzy znęcają się nad dziećmi. Przeciwstawiani są im ci, którzy sądzą, że dziecko będzie zachowywało się jak dorosły i tak właśnie ma się je traktować. Żadnych kar, klapsów a dziecko samo będzie wiedziało co ma robić i jak postępować. A TO NIEPRAWDA !!!! Naprawdę dziękuję za Twoje wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 11:05 aszar. kari - popieram Cie calkowicie. Czytajac posty niektorych mam odnosze wrazenie, ze to zywcem cytaty z poradnikow psychologicznych dla nowoczesnych rodzicow, ktorzy nie wiedza jaki kierunek obrac wiec szukaja go w podrecznikach (i dobrze, ze szukaja). Dobrych kilka razy dostalam w pupe od rodzicow a nawet od ukochanej babci (konkretnie od tej ostatniej to nawet w dziob za odpyskiwanie) - a moi rodzice naleza do takich, co powiedza, wytlumacza i generalnie raczej do swiatlych. W zyciu by mi nie przyszlo do glowy obwiniac ich za to, albo obciazac ich wlasnymi niepowodzeniami w wychowaniu mojego dziecka. Albo klasc na karb klapsa w tylek fakt, ze nie potrafie z matka ulozyc sobie stosunkow. I rzeczywiscie - przemoc psychiczna potrafi byc tysiackrotnie gorsza i zasiac takie spustoszenie w psychice dziecka, jakiego zaden klaps, na litosc boska - klaps! - nie spowoduje. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 11:49 Albo klasc na karb klapsa > > w tylek fakt, ze nie potrafie z matka ulozyc sobie stosunkow. Klapsa? Ja pisze o przemocy fizycznej, a ty o klapsie w tylek.Wiekszym dzieciom , ktore juz co nieco pamietają, klapsów sie nie daje, raczej je sie po prostu bije, a to spora róznica. > Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 11:58 Zastraszyc i > upodlic moze bez porownania bardziej dlugotrwale stosujac terror psychiczny niz > > dajac klapsy. Nie trzeba czlowieka bic aby go upodlic czy ponizyc. Dlatego ja jestem przeciwna zarówno przemocy fizycznej, jak i psychicznej. Ja nie pisze o klapsach, ktore zaserwowac mozna , powiedzmy do wieku 10 lat, tylko o biciu- pasem, kablem, szarpaniu, policzkowaniu. > Bo nic w nadmiarze! Chodzi o balans zachowan, odpowiednie dozowanie w > odpowiednim czasie - nagrod i kar (rowniez cielesnych). Jasne, tylko ze jakos tak sie sklada, ze te osoby, ktorym reka do bicia leci, z reguly tego umiaru nie znaja, dla nich przyłozenie dziecku jest najwygodniejszym srodkiem zaradczym- oni sa niewydolni wychowawczo i leją przy kazdej sposobnosci.Tak sie sklada, ze znam liczne grono rodziców z 20 letnim stazem, ktorzy obyli sie bez stosowania przemocy fizycznej, terroru psychicznego i maja wspaniale dzieci- dla mnie wniosek jest jasny- mozna wychowac dziecko na człowieka nie uciekajac sie do drastycznych metod i tak zamierzam sama dziecko wychowywac. Odpowiedz Link Zgłoś
ampat Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 29.09.04, 16:52 Z tego co piszesz wynika, że złe realcje z matką są wynikiem jej nerwowości, a nie klapsów. Tak samo pewnie by było bez lania, wystarczy tylko mała awanturka - czy tak jest lepiej? Ja dostałam od mamy parę razy po tyłku, a kontakt mamy doskonały. Owszem, często był to wyraz jej bezsilności wobec pyskatej córki, ale charakter od tego mi się nie skrzywił, nie mam nocnych koszmarów i nie odreagowuję na bliskich tych jakże taumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Bez przesady Pozdarawiam Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 27.09.04, 16:22 Przypomniała mi sie wypowiedź jednego z posłów, bodajże Marka Jurka, w kwestii stosowania kar cielesnych w szkołach. Powiedział coś w tym stylu, on też był bity jako dziecka, a proszę bardzo, wyrósł na porządnego człowieka. Tylko czy aby o to chodzi, żeby sankcjonować bicie jako jedną z wielu metod potrzebnych w wychowaniu? Dla mnie nie jest ważne gdzie dzieci są bite - czy w Europie, czy w buszu afrykanskim, czy w rodzinie patologicznej, czy wśród elit. Nasz stosunek do dzieci mówi wszystko o naszym człowieczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 10:58 I tu sprostuje po raz kolejny przykladem z mojego podworka, ze tak powiem: 99% matek Francuzek, a takze ojcow i innych czlonkow rodzin, wlepia nieposlusznemu dziecku w tylek bez dyskusji (ze swietnymi wynikami) a bardzo czesto i w buzie (nie na odlew, tylko zeby sie smarkaty np opamietal, ze przekroczyl miarke, kiedy rzeczywiscie ja przekroczyl). Zarowno w domu jak i w miejscu publicznym. Potem wszyscy (z delikwentem wlacznie) przechodza nad tym do porzadku dziennego i np dalej robia zakupy. Tak, ze z patologia ma to niewiele wspolnego. No ale widac co kraj to obyczaj... Odpowiedz Link Zgłoś
chwilka9 Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 10:37 Ja mam odwrotny problem mam 4 latka o bardzo trudnym charakterze i wszyscy mi mówią że jest taki bo nie dostaje klapsów. Nie powiem że wcale nie dostaje, kiedys dostawał (oczywiście to nie było za to że np.wylał mu się sok na dywan) później postanowiłam że chyba robię źle i prze 1/2 roku nie dostał ale nie zauważyłam żadnej poprawy. Cały czas bije mnie, męża, babcię, dziadka i panie w przedszkolu. Tylko nie mówcie że dlatego że od nas dostawał bo zanim zaczął dostawać klapsy to on zaczął być agreywny. A jeśli ktoś myśli że tłumaczenie 4- latkowi że boli to pomaga? Wczoraj mi powiedział:podrapałęm cię? -tak to znowu skoczył do mnie z rękami. A jak go trzymam to próbuje mnie podrapać. Zawsze się zastanawiam gdzie są Ci rodzice co nie biją dzieci bo ja takich nie znam i zaczynam naprawdę wątpić że tacy są. Chyba że widują swoje dziecko 2-3 godziny dziennie, to ja też bym się powstrzymała Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 10:58 są tacy, są... Ja nigdy nie biłam swojego syna, raz czy dwa zdarzyło mi się nim potrząsnąć, tj złapać za ramiona no i właśnie potrząsnąć aby się opamiętał (zresztą wcale nie wspominam tego jako najchlubniejszy moment mojego wychowawczego życia). Ale ja mam szczęście, bo mój syn jest akurat grzeczny i zazwyczaj wszystko jest OK, bo poprostu słucha tego co mówie i nie ma specjalnej potrzeby odwoływanie sie do jego pupy, bo uszy są wystarczającym kanałem komunikacji u nas w domu. Ale pytanie tego postu nie było czy stosować bicie jako środek wychowawczy czy nie. Pytanie było czy zwracać uwagę innym którzy taki środek stosują. Ja powiem tak: bicia nie stosuję, ale zgrzeszyłabym mówiąc że gdybym miała spore problemy wychowawcze ze swoim dzieckiem nie sięgnęłabym do tego środka. No poprostu nie wiem (to tak ja z aborcją, można mówić że się jest przeciw, ale prawdziwy egzamin następuje dopiero jak się "wpadnie", sorry za dygresję). Wiem natomiast,że nie odważe się krytykować rodziców którzy to robią, pod warunkiem oczywiście, że dziecko nie jest patologicznie krzywdzone, ale to coś zupełnie innego. Sytuacje są poprostu bardzo różne. Dzieci są różne, i metody wychowawcze są różne. Czasem jak widzę niektórych rówieśników mojego syna, to powiem szczerze że aż mnie ręka świerzbi (nie mówiąc o języku), no ale cóż to nie są moje dzieci (na szczęście zresztą). Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 28.09.04, 19:24 Mika, Ty chyba o mnie napisałaś: biję swoje dziecko, jestem pracownikiem naukowym i w dodatku lekarzam. Przyznaję się! Przez pierwsze dwa lata życia mojej córki byłam pewna, że nigdy jej nie uderzę, byłam szczerze oburzona ludżmi, którzy to robią. Któregoś dnia Basia zaczęła mnie gryżć, potem drapać po twarzy w czasie ubierania i robić rózne inne rzeczy trudne do zaakceptowania. Było wiele tygodni tłumaczenia, odwracania uwagi, starałam się o idealnie ciepłą i spokojną atmosferę w domu. Bez skutku. Basia dokazywała coraz bardziej i również jej było z tym żle. Ja zaczęłam sie robić nerwowa, niecierpliwa, aż któregoś dnia w poczuciu bezradności i ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu dałam klapsa. Klapsy powtórzyły sie może ze 3 razy i były bardzo skuteczne. Basia przestała sie znęcać nade mną a ja odzyskałam spokój i równowagę psychiczną. Krótko mówiac atmosfera się oczyściła. Po tamtych przejściach Basia bynajmniej nie jest zastraszonym, niepewnym czy agresywnym dzieckiem. Opiszę inną sytuację: chłopczyk niespełna 3-letni, od pewnego czasu jest upiornie nieznośny, agresywny, bije moją córkę, obsesyjnie trzaska drzwiami, pluje itd. Jego mama pozostała wierna swoim zasadom i nigdy go nie uderzyła - chwała jej za to,podziwiam szczerze. Niestety atmosfera w tamtym domu stała się nieprzyjemna: mama już nie wytrzymuje nerwowo, wiecznie zniecierpliwiona, wiecznie krzyczy na małego, okazuje mu niechęć. U Małego poziom agresji i rozdrażnienia narasta coraz bardziej. Podsumowanie: Nie pochwalam bicia dzieci, poniżanie dzieci jest obrzydliwe, jest wyrazem totalnej bezradnośco rodzica. Niestety wychowanie dziecka jest trudne i każda z nas takie okresy bezradności miewa. Uważam też, że bardzo zła dla rodziny i dla samego dziecka jest sytuacja, w której rodzice nie potrafią zdyscyplinować swojej pociechy, okazują przewlekłą bezradność i frustrację. Mam nadzieję,że dojrzewając w roli matki w przyszłości będę sobie umiała lepiej poradzić z trudnymi zachowaniami mojej córki. Jednocześnie wymierzonych klapsów nie żałuję, bo wówczas nie znalazłam innego sposobu przwołania Basi do porządku. Mika, nieważne jakie mamy wykształcenie i jakie wykonujemy zawody- roli rodzica uczymy się wszyscy od zera, tego nie da się wyczytać w książkach. Jeżeli Twoi znajomi nie znęcaja sie nad dziećmi, ale epizodycznie wymierzają im klapsa, dyskusji raczej bym nie podejmowała. Odpowiedz Link Zgłoś
grzalka Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 29.09.04, 09:52 Mika, ja podejmuje- to znaczy wyrażam swoje zdanie na ten temat, ale raczej w formie wymiany poglądów niż monologu pt "ja mam patent na wiedzę" Bo zakładam, że nie mówimy o patologii. A swoją drogą nigdy nie moge zrozumieć, dlaczego przy okazji takich dyskusji na forum, gdzie większośc użytkowników jest "inteligentna i oczytana" zawsze pojawiaja się dwie skrajne wersje : albo bijesz lub w inny sposób poniżasz/upokarzasz, albo wychowujesz bezstresowo małego terrorystę. A gdzie cała gama innych zachowań wychowawczych, które nie poniżają i nie podkopuja godności dziecka, a są skuteczne? Przez 3 lata udało nam się nie uderzyć ani razu, z założenia wykluczamy rękoczyny, mamy nadzieję wytrwać (do statystyki- jesteśmy lekarzami, nasza córka idealna nie jest, więc Barbin da się , kwestia tylko, czy chcesz ) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 29.09.04, 10:44 no wlasnie grzalka wlasnie )) Ja tez podejmuje. Na zasadzie jak mi ktos radzi zeby dac w tylek ja mowie ze ja dzieci nie bije ) Czy uzywam sily? Uzywam. Przytrzymuje bijace mnie raczki. Przemek zaczyna lapac za wlosy i szczypac i chociaz wiem ze robi to nieswiadomie itd to za kazdym razem te raczki przytrzymuje, odczepiam od wlosow i daje cos innego ) czasmi ubieram nie sile, zabieram wyjace dziecko z placu zabaw, przytrzymuje wijacego sie po ziemi piskorza. Ale uwazam ze czynnosci aktywne silowe ) nie sa mi potrzebne. Wiem ze we Francji daje sie w twarz publicznie, ale bardziej mi pasuje Anglia gdzie jednak bice jest jednoznacznie potepiane czy Szwecja, ktorej od 50 lat przepowiada sie kleske wychowawcza a jakos chyba srednia nie odbiega od norm przestepczych ) Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Do Grzałki 29.09.04, 11:35 Droga Grzałko, przecież ja nie napisałam, że dzieci trzeba bić. Wierzę , że można bez bicia, mi się nie udało, daleko mi do ideału. Podziwiam matki, ktore nigdy dziecka nie uderzyły, jednak nie potępiam tych, którym sie przydarzył klaps. Moja mama była najlepszym człowiekiem jakiego znałam, miała w sobie nieocenione pokłady ciepła i wyrozumiałości. Mimo to, 4 razy w życiu dostałam w tyłek. Całe dobro, które dostałam od mamy chciałabym przelać na córkę. 4 klapsy juz były, więc może więcej nie będzie Powiesz mi Grzałko, ze to tylko ode mnie zależy, też tak mowiłam, zanim dałam w tyłek. Jestem jak widać słabym człowiekiem, ale mimo to wierzę, że moja Basia nie będzie poszkodowana w życiu z powodu otrzymanych czterech klapsów. Odpowiedz Link Zgłoś
grzalka Re: od Grzałki 29.09.04, 14:38 Ależ ja Cię nie potępiam, nie uważam, że krzywdzisz dziecko, nie twierdzę, że Basia będzie miała traumę na całe życie Twierdze tylko, że bicie czy nie bicie to kwestia chęci- nie daję klapsów, czyli musze poszukać innych, skutecznych rozwiązań. I gdybysmy się spotkały w realu (jak Mika i jej znajomi) to mogłybyśmy sobie na temat tych rozwiązań podyskutować i może dojść do jakichś wspólnych wniosków, a może nie. A zwróciłam się do Ciebie bezpośrednio z racji bliskości postu i znajomego nicka, bez żadnych negatywnych konotacji pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 29.09.04, 16:09 Jesli ma Pani ochotę podjąc dyskusję - to czemu miałaby Pani tego nie robić? Może lepiej zareagować i najwyżej żałować po czasie, niż nie reagować i mieć wyrzuty sumienia? Trzymam kciuki, może uda się choć jedną osobe powstrzymać? Justyna Dąbrowska Odpowiedz Link Zgłoś
mmmd Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 29.09.04, 19:35 Jestem zdecydowana przeciwniczka bicia i to w jakiejkolwiek formie. Dla zwolennikow klapsow mam nastepujace pytania: 1. klaps, wedlug Waszych obserwacji i doswiadczenia, dziala. O jakim wieku dzieci jest tu mowa? Byc moze sa to jeszcze male dzieci. Jaka w takim razie proponujecie 'fizyczna perswazje' w wypadku nastolatka? 2. Czy istnieje mozliwosc, ze dzieci, ktore bija Wasze dzieci w piaskownicy, szkole itp nie napotykaja na zdecydowana korekte ze strony swoich rodzicow, bo takowy rodzic sam wymierza kary cielesne? Jaka mozna wiec dziecku zabraniac bic inne dziecko skoro samemu je sie bije? A chyba w kazdym modelu wychowawczym konsekwencja stanowi niepodwazalny aspekt. Ciekawa jestem Waszych odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wwww_www_ww_w Re: Znajomi bija dzieci - czy podjac dyskusje? 25.10.04, 12:24 Te metody archaiczne tobie się wydają, ale nie koniecznie im! Odpowiedz Link Zgłoś