Dodaj do ulubionych

dwulatka sama na dworze

15.06.05, 13:53
Mieszkamy na ogrodzonym, kameralnym osiedlu. Przed budynkiem, w którym
mieszkamy (30 rodzin) znajduje się mały plac zabaw dla dzieci i piaskownica.
Z okien mieszkań i balkonów widać wszystko, co się dzieje na tym placu tzn.
mniej więcej widać, co robi dane dziecko, ale już nie słychać, bo jednak ten
placyk nie znajduje się tuż pod samym budynkiem tylko jakieś 40 m od niego.
Żeby zawołać jakieś dziecko z okna też trzeba się nieźle wydrzeć, żeby
usłyszało. Dzieci pow. lat 3 bawią się same, od czasu do czasu pojawi się
jakiś rodzic, a tak przeważnie to doglądają dzieci z balkonów i okien. Mamy
młodszych dzieci przychodzą na plac z dziećmi i siedzą z nimi ( w tym ja -
mama 1,5 rocznej dziewczynki) - wiadomo. Jak na razie żadnemu dziecku nic
jeszcze sie poważnego nie stało, starsze dzieci jakoś dogadują się między
sobą, od czasu do czasu ktoś leci z płaczem do domu. Chodzi mi o to, że jedna
dziewczynka dwuletnia wychodzi na dwór sama. Dziecko jest z tych żywych,
przebojowych, radzi sobie samo doskonale na tym placu, tzn. dla niej
doskonale, bo dla innych już nie. Chodzi o to, że gdy coś chce po prostu
wyrywa i bije nie patrząc czy starszy czy młodszy.Non stop trzeba ją
przywoływać do porządku. Zdarza się, że chłopcy o dwa lata starsi płaczą
przez nią. Ostatnio, gdy upadła i chciałam ją pocieszyć, bo płakała, uderzyła
nawet mnie. Matka twierdzi, że puszczając dziecko samo na dwór usamodzielnia
się w ten sposób.Ja jednak mam wątpliwości, czy słuszne jest pozostawienie
takiej dwulatki samej ( pomijając względy bezpieczeństwa). Jej agresja jest
denerwująca, ona nie wie, co jest dobre, a co złe, akto jak nie matka ma ja
tego nauczyć? A może ja się mylę i ona rzeczywiście się usamodzielnia? Może
ja postępuję niwłaściwie, jeśli bawię się z moją córeczką, tłumaczę jej rózne
rzeczy, kiedy siedzę z nią na tym placu. Oczywiście muszę też ją chronić
przed innymi dziećmi. Może lepiej tak puścić na żywioł i niech sobie sama
radzi. Jak uważacie?
Obserwuj wątek
    • vivyan Re: dwulatka sama na dworze 15.06.05, 14:10
      Rany. W życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby wypuścić na dwór, przed blok w
      dodatku, dwuletnie dziecko bez opieki. Bez wzgledu na to czy przebojowe czy
      nie.Przecież chyba ta mama nie siedzi bez przerwy w oknie obserwując małą.
      Często wystarczy właśnie chwilka nieuwagi a już: wypadek, jakies inne
      nieszczescie. A porwania? A pedofile? A jeśli cos złego, nie daj Boże, się
      stanie, to będzie "tylko na chwile spuściłam ją z oka...". Moim zdaniem to
      skrajny przypadek nieodpowiedzialności. Aż mi się zrobiło zimno.
      • saba76 Re: dwulatka sama na dworze 26.06.05, 19:39
        Moja córeczka w maju skończyła 2lata ,ale jakoś nawet nie umiem sobie wyobrazić
        jej samej na placu, chyba bym 2min nie usiedziała w domu nie wiedząc co robi i
        jak się bawi.
        Wychodzę z nią na podwórko na duży plac ,daje jej swobodę i bawi się sama ,sama
        wchodzi na ślizgawkę ,na drabinki ,ale jest pod moim okiem (na ławeczce).
        Moje 2gie dziecko ma 6lat i dopiero zastanawiam się czy mogę ją puścić na
        plac...
        Nie chodzę za nimi krok w krok, nie siedzę jeśli o to mnie nie poproszą w
        piaskownicy, ale jeśli broją ,zwracam uwagę, tłumacze ,ze nie można wyrywać
        zabawki innym dzieciaczkom, uczę dzielić itp.
        Starszą bym puscila ,gdybym miala ogrodzony plac ,ale młodsza NIE
    • blamblam Re: dwulatka sama na dworze 15.06.05, 14:20
      Jestem zdania ze jest tysiac sposobow na usamodzielnienie dziecka i
      niekoniecznie musi to oznaczać puszczanie go samopas. Poza tym sytuacje w
      grupie , na placu zabaw, w piaskownicy są doskonałą okazją do uczenia dziecka
      właściwych postaw i zachowań. Z Twego opisu wynika ze tej dziewczynce jeszcze
      edukacja taka jest potrzebna. No chyba ze ktoś jest zdania ze nadal panują praw
      dżungli - kto silniejszy ten lepszy. ja też jestem zapracowaną mamą i nie
      zdecydowałabym sie zostawic dziecka samego. Przecież nie trzeba z nim siedziec
      w paskownicy. Można obserwować dziecko z odleglości kilku metrów i
      interweniować tylko w razie potrzeby. A co będzie jak dziecko zrobi sobie cos
      poważniejszego albo zrobi krzywde innemu dziecku? 2- latek ma ogromną fantazje.
      Wiem coś o tym bo mam 19 miesiecznego synka. jest dosc spokojnym dzieckiem a
      pomysły ma czasem nieziemskie.
    • dyrektor000 Re: dwulatka sama na dworze 15.06.05, 19:29
      to kobieta o mocnych nerwach , nie nalezy ufać 2 latce ma ona milion pomysłów
      na minutę . Ciekawa jestem kogo obwini jak coś sie stanie ? W grupie siła niech
      inni rodzice to załatwią .Absolutnie do 5 roku życia opieka w piaskownicy albo
      jeszcze dłużej . To kobieta która jest
      nieodpowiedzialna ........................... Pilnujcie dzieci !!!!!!!!!
    • zona_mi Re: dwulatka sama na dworze 15.06.05, 20:36
      Moim zdaniem to jest sprawa do zgłoszenia opiece społecznej.
      • maja45 Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 07:45
        Ciekawy sposób uczenia samodzielnosci...
        Myślę,ze można spróbować porozmawiać z matka dziewczyni i zasugerować,ze
        własnie ze względu na zywe usposobienie dziecka, obecnosć matki jest niezbędna.
        Można też delikatnie zasugerować,ze tak małym dzieckiem wałęsającym się bez
        opieki moze zainteresować się pomoc społeczna lub dzielnicowy.Być może matka
        nie jest tego swiadoma.
        M.
      • joolanta Re: dwulatka sama na dworze 17.06.05, 09:22
        zgadzam sie!!!
    • mallard Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 10:01
      Przecież brak opieki nad dzieckiem w tym wieku jest karalny! Może po cichu
      powiedzieć gdzie trzeba, -dla dobra tego dziecka (durnych rodziców też...).
    • kolorko Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 10:11
      Piszesz , że dzieci powyzej 3 roku zycia bawia sie na placu zabaw same- dla
      mnie to już jest bardzo nieodpowiedzialne, nie wspominając o dwulatce! U mnie
      też widac plac zabaw z balkonu, teren ogrodzony, domofon- ale dopiero rok temu
      zaczełam pozwalać synkowi ( w tej chwili ma 7 lat)na samodzielne zabawy , córka
      ma 3,5 roku i przez najblizsze 2 lata raczej nie bedzie sama wychodzic.
      Uważam, ze opisana przez Ciebie sytuacja to skrajna nieodpowiedzialnosc i brak
      wyobraznisad
    • kama30 Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 10:46
      Tak, są dzieci pow.3 lat, które bawią się same. Ten placyk jest mały, widoczny,
      ogrodzony i dzieci nie jest dużo. Jest naprawdę bardzo małe prawdopodobieństwo,
      że mogłoby się cokolwiek stać. Poza tym na placu jest przeważnie jakaś osoba
      dorosła - ktoś kto ma młodsze dziecko. Może dlatego rodzice decydują się na
      takie rozwiąznie. Ja już nie wnikam, ale ta dwulatka, która jeszcze nie potrafi
      dobrze mówić mnie zdziwiła - to już chyba przesada.
    • migotka2000 Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 15:36
      Do głowy by mi nie przyszło wypuścić dwulatka samego na dwór!
      Wygląda na to,że matka tej dwulatki wymyśliła sobie całkiem zgrabną teoryjkę i
      najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego jak to "samodzielność" wygląda w
      praktyce. W moim przekonaniu dziecko nie radzi sobie z tym nadmiarem wolności i
      brak mu poczucia bezpieczeństwa. A matce brakuje zwykłej wyobraźni.
    • karolcia111 Re: dwulatka sama na dworze 16.06.05, 18:48
      jezu!!! czy ta baba na łeb upadła??!. biedne dziecko, matce tyłka się nie chce
      ruszyć na plac zabaw. jeśli nie opiekuje się dzieckiem to trzeba kuratora
      rodzinnego podesłać!
      • natalia433 Re: dwulatka sama na dworze 17.06.05, 10:14
        o zgrozo! moj synek ma 2 latka i za nic w swiecie nie wyobrazam sobie puscic go
        samego na dwor, ja mieszkam w domu 2-rodzinnym i mam ogrodzony ogrod a mimo
        tego zawsze na dwor wychodze razem z synkiem. mysle ze to rzeczywiscie jest
        sprawa do zgloszenia chyba zeby sprobowac najpierw porozmawiac z mama tej
        dziewczynki. dla mnie ta kobieta postepuje tak z wygody bo przeciez
        najwygodniej puscic dziecko samopas i miec swiety spokoj, nie mniej jednak jest
        to niesamowicie nie odpowiedzialne.

        pozdrawiam!!!
        • grzalka Re: dwulatka sama na dworze 18.06.05, 07:31
          Na poprzednim podwórku bywał dwulatek pod opieka 8-letniej siostry- co myslicie
          o takim czymś?
          • sasha3 Re: dwulatka sama na dworze 19.06.05, 02:51
            Mam dwóch synów: dziewięciolatka i prawie trzylatka. Tej wiosny po raz pierwszy
            wyszli SAMI na dwór. Ale musiały być zachowane następujące warunki:

            1. tylko na plac zabaw pod balkonem (okna mam tylko od tej strony), absolutny
            zakaz zabawy od strony parkingu. Dwublokowe osiedle ogrodzone, z ochroną,
            wszyscy się znają i ewentualni obcy od razu są wyłapywani smile Ale licho nie
            śpi... Tym bardziej, że młodszy starszego może w każdej chwili olać i zechce
            realizować swoje dziwne pomysły, a starszy sobie z upartym osłem może nie
            poradzić.
            2. tylko w godzinach południowych, kiedy inne dzieci są jeszcze w szkole lub na
            świetlicy, młodsze w żłobku czy przedszkolu i na placu zabaw są tylko oni we
            dwóch (dzieci spoza osiedla wolą na szczęśccie chodzić na plac zabaw do parku).
            Wiem wtedy, że starszy skupi całą swoją uwagę na młodszym, nie będzie spuszczał
            go z oczu, ewentualnie pomoże przy wchodzeniu na drabinki, zjeżdżalnię itp.
            Poza tym młodszy nie potrafi bawić się z dziećmi w swoim wieku, więc
            piaskownicowy konfilkt murowany, a jak się wścieknie, to i dwa razy większemu
            bratu dotłucze wink))
            3. tylko wtedy, kiedy nie mam żadnych zajęć w domu i z książką oraz kawą
            zasiadam na balkonie słysząc ich cały czas i co chwilę zerkając. W ciągu 30
            sekund mogę znaleźć się na dole w razie jakiejkolwiek potrzeby (kiedyś
            zaistniała takowa: młodszy zaklinował się na huśtawce w dziwnej pozycji i
            starszy nijak nie potrafił go stamtąd wydobyć, na szczęście zanim dobiegłam,
            poradzili sobie wink)).

            Oczywiście ich wspólne wyprawy zdarzają się sporadycznie, wtedy, kiedy naprawdę
            nie mam ochoty robić sobie makijażu i zdejmować domowego ubrania wink)) Poza tym
            mówiąc szczerze dla starszego opieka nad młodszym bratem na placu zabaw to jest
            średnia rozrywka.

            A jeśli chodzi o główny temat wątku: moje dziecko dopiero w wiku 6-ciu lat
            zaczęło samo wychodzić na dwór, przy zachowaniu warunku nr 1 i 3. Samotne
            wyprawy dwulatka czy nawet czterolatka na plac zabaw to dla mnie rzecz
            niepojęta....
            • asik69 Re: dwulatka sama na dworze 26.06.05, 19:10
              > Mam dwóch synów: dziewięciolatka i prawie trzylatka. Tej wiosny po raz pierwszy
              >
              > wyszli SAMI na dwór. Ale musiały być zachowane następujące warunki:
              >
              > 1. tylko na plac zabaw pod balkonem (okna mam tylko od tej strony), absolutny
              > zakaz zabawy od strony parkingu.

              I masz pewność, że maluchy zastosują się do tego kodeksu?...

              W życiu nie puściłabym ani 2-, ani 3-, ani nawet 4-latka samego na dwór! Bo ogromnie się boję własnie tej "spokojnej" parkingowej drózki... Aż strach pmysleć, co na niej może się wydarzyć!
              A nie mogę wymagać od jednego dziecka, że przejmie pełną odpowiedzialność za drugie dziecko.
    • wiktorria do grzałki 20.06.05, 10:37
      Jesli chodzi o mnie, to na takim ogrodzonym terenie jak u nas dopuściłabym
      możliwość wyjścia dwulatka i osmiolatka.
      • anna156 Re: do grzałki 22.06.05, 00:38
        na twoim miejscy bez leku zglosilabym to do opieki. Ciekawe jak jeszcze mama
        usamodzilnie to dziecko? Jak sie cos powanego stanie, to mozesz miec pozniej
        wyrzuty sumienia, ze nic nie zrobilas w pore. Dla wlasnego sumienia lepiej wiec
        to zglos. A co bedzie jak mala spadnie z chustawki i rozbije glowe? Albo zleci
        ze slizgawki i na cozach wszystkich dzieci zlamie kark? Ktos powie:
        przesadzasz. Moze troche, bo takie przyadki zdarzaja sie raz na milion. Tylko
        kto powiedzial, ze ten jeden nie moze byc akurat u nas. Przeciez zachowanie
        mamy az sie o to prosi. Porazajaca glupota , bezmyslnosc, brak wyobrazni i
        troski o dziecko. Przykro mi to pisac, ale ta mama chyba nie dojrzala do
        macierzynstwa i chyba ma swoje dziecko w nosie. Ja tez mieszkam na takim
        osiedlu, mam podona sytuacje i 2-letniego synka, wiec wiem o czym pisze.
        Pozdrawiam
    • patrycja781 Re: dwulatka sama na dworze 26.06.05, 21:56
      Ta kobieta chyba jest po prostu nienormalna. Sama mam dwuletniego synka i nie
      wyobrażam sobie takiej sytuacji. Babsko po prostu nie ma wyobraźni.
    • agad9 Re: dwulatka sama na dworze 12.07.05, 18:39
      Dwulatka sama wychodzi z domu? I to jest sposób na usamodzielnienie dziecka??!
      Ja pierwszy raz wyszłam sama na podwórko w wieku pięciu lat i jakoś nie jestem
      niesamodzielna.
    • acorns Re: dwulatka sama na dworze 12.07.05, 20:27
      Raczej nie powinna chodzić sama, bo nawet jak teren ogrodzony to i tak może się
      wpakować pod samochód albo rower. Tym bardziej że kierowca nie będzie jej
      widział zza zaparkowanego wozu, zobaczy dopiero jak mu wyjdzie przed maskę.
      Natomiast dzieci powinny bawić się same bez wtrącania się dorosłych. Dorosły
      powinien tylko zwracać uwagę czy któryś dzieciak nie włazi pod huśtawkę albo
      karuzelę. A jak ktoś komuś coś zabierze albo uderzy, to niech sobie sami radzą.
      Ja córce mówiłem zawsze, że rączki i nóżki ma takie same jak inne dzieci. Jak
      cię ktoś kopnie, kopnij i ty go, tylko z czuba, żeby było skuteczniej i jeszcze
      popraw przez łeb. I radę sobie dawała i na placu zabaw i na koloniach, w szkole
      i na zimowisku. Jak sama nie mogła sobie poradzić to chłopaków podpuściła i
      załatwiali to za nią smile Ta dwulatka też chyba sobie radzi nieźle, a problem
      mają 4-ro letni chłopcy, którzy przez nią płaczą. Dzieci ustalają między sobą
      hierarchię i jest dobrze. Powinny od początku radzić sobie w grupie, bo i tak
      to ich czeka w przedszkolu i w szkole.
      • grajka11 Re: dwulatka sama na dworze 13.07.05, 12:14
        Ja córce mówiłem zawsze, że rączki i nóżki ma takie same jak inne dzieci. Jak
        > cię ktoś kopnie, kopnij i ty go, tylko z czuba, żeby było skuteczniej i
        jeszcze
        >
        > popraw przez łeb. I radę sobie dawała i na placu zabaw i na koloniach, w
        szkole
        >
        > i na zimowisku. Jak sama nie mogła sobie poradzić to chłopaków podpuściła i
        > załatwiali to za nią smile Ta dwulatka też chyba sobie radzi nieźle, a problem
        > mają 4-ro letni chłopcy, którzy przez nią płaczą. Dzieci ustalają między sobą
        > hierarchię i jest dobrze. Powinny od początku radzić sobie w grupie, bo i tak
        > to ich czeka w przedszkolu i w szkole.

        acorns to chyba prowokacja, nieprawdopodobne, że nakłaniałaś córkę do przemocy
        a nie tłumaczyłaś, że są inne sposoby rozwiązywania konfliktów. Tekst o tym, że
        dwulatka też radzi sobie nieźle w grupie bo i tak ją przemoc czeka w
        przedszkolu lub szkole to dla mnie szok. Oczywiście, że musi nauczyć się
        przebywać w grupie, ale właśnie NAUCZYĆ a nie stosować prawo dżungli. A kto ją
        ma tego nauczyć, jeżeli mama nie jest przy niej i nie tłumaczy złego zachowania
        w danej chwili na gorąco. Twój ton zadowolenia z zachowania dwuletniego dziecka
        puszczonego samopas poprostu zdumiewa. Przecież wyjście z dzieckiem do
        piaskownicy może być źródłem ciekawych obserwacji, doznać emocjonalnych, nauki
        zachowań dziecka zrozumienia jego emocji po prostu przyjemności bycia z
        dzieckiem poświęcenia mu swojej uwagi. Wiadomo, że w domu pilnujemy dziecko
        mimochodem robiąc swoje rzeczy a na takim wyjściu możemy obserwować dziecko lub
        się z nim pobawić szczególnie jeżeli to jest jeszcze dwuletni maluch.
        Zdecydowanie nie mogę zrozumieć postępowania mamy tamtej dziewczynki.
        Grajka
        • acorns Re: dwulatka sama na dworze 13.07.05, 15:35
          Prawo dżungli masz teraz wszędzie. Masz je na ulicy, w szkole, w pracy, w
          urzędzie. Jak jedziesz samochodem to też masz prawo dżungli. Po prostu
          wszędzie. Zawsze górą będzie ten, który zamiast zastanawiać się nad różnymi
          aspektami po prostu da po ryju albo wyciągnie sztachetę. Gdy jechałem wywrotką,
          zawsze moja chęć zmiany pasa ruchu była powszechnie dostrzegana i uznawana. Gdy
          jadę osobowym, ludzie mają to gdzieś i mogę sobie migać tym kierunkowskazem,
          dopóki nie wcisnę się na chama. Po prostu prawo większego, silniejszego tkwi w
          ludzkiej psychice i to się nie zmieniło od tysięcy lat. Szczerze mówiąc mało
          mnie obchodzi fakt, że nakłaniałem do przemocy. Z dwojga złego lepiej kopać,
          niż być kopanym. Tak. Uważam, że kopanie jest złem i bycie kopanym również jest
          złem. Wolałbym, żeby tej przemocy w ogóle nie było. Jestem w 100% pewien, że
          moja córka nigdy nikomu nic nie zabrała siłą, ani nikogo nie zaatakowała.
          Wygląda na to, że jedynym "błędem" wychowawczym jaki popełniłem jest to, że
          Młoda nie pozwala się zaatakować ani też nie pozwala sobie niczego zabrać i
          swoich praw w tym momencie będzie dochodziła w sposób dość bolesny dla innego
          dziecka. No cóż. Takie jest życie. Każdy kij ma dwa końce, lepiej być po
          właściwej jego stronie. Dzieci zawsze biły się między sobą. Moi rodzice jak
          byli dziećmi to się bili, ja się biłem wiele razy. Tak to już jest i żadna
          filozofia tego nie zmieni. Nie chcę wychować życiowej kaleki jak rodzice tych 4-
          ro letnich chłopców co zbierają baty od dwulatki.

          Nie podoba mi się do końca to, że taka dziewczynka chodzi sobie sama bez
          opieki. Jak mówiłem - kierowcy i rowerzyści stanowią dla niej duże zagrożenie,
          bo nie da się takiego dzieciaczka wypatrzeć zza zaparkowanych samochodów. Jak
          wbiegnie na jezdnię, to może być za późno. A płeć piękna ma od dziecka
          predyspozycje do powodowania stłuczek i kolizji.
          • blamblam Re: dwulatka sama na dworze 13.07.05, 16:06
            rzeczywiście prawo dzungli jest coraz powszechniejsze ale ja nie zamierzam sie
            do niego dostosowywać i tak postępować. Nie będę też uczyła syna takich praw.
            To znaczy zapewne poinformuję go ze sa osoby takie prawa stosujące. napewno
            jednak nie uznam ich za wartościowe i godne nasladowania. ja jakoś nienajgorzej
            radzę sobie w życiu nie stosując prawa silniejszego myślę ze i moje dziecko da
            sobie radę bez takiej nauki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka