Dodaj do ulubionych

problem z babcia

14.09.06, 11:58
Poprawcie mnie jesli sie myle, ale jesli komus, kto tak naprawde pierwszy raz
zostaje z MOIM 3-letnim dzieckiem, wydaje sie, ze wie lepiej ode mnie, co
dziecko ma zjesc na obiad (i zamiast podac to, co przygotowalam smazy
nalesniki), na ile i czy w ogole wychodzic na spacer (dziecko jest chore), a
ponadto daje slodycze miedzy posilkami a najchetniej zamiast obiadu - to
powinnam stanac na glowie i zorganizowac inna opieke (mam na mysli obca
kobiete, ktora uszanuje decyzje rodzicow i bedzie gotowa uznac istnienie
pewnych nieprzekraczalnych granic). A moze sie myle?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • bri Re: problem z babcia 14.09.06, 12:05
      Jeśli masz zamiar to tak przeżywać to z pewnością znajdź kogoś innego do opieki.
      • pantheraleo Re: problem z babcia 14.09.06, 12:11
        nie mam zamiaru, ale też nie znam sposobu, żeby tego tak nie przeżywać. Może Ty
        mi coś podpowiesz? Naprawdę chętnie skorzystam!
        • bri Re: problem z babcia 14.09.06, 12:16
          Nie podpowiem Ci nic. Moja córka zostaje czasem z moją mamą, która jej wtedy
          daje więcej słodyczy niż powinna i nie takie obiadki jakbym sobie życzyła.
          Czasem ją ubierze za ciepło, czasem za lekko. Wiem jednak, że stara się nią
          opiekować jak najlepiej potrafi i to, że czasem mała zje na obiad naleśniki
          zamiast marchewki to drobiazg, moim zdaniem nie wart uwagi. Wiem też, że jak
          sama się opiekuję swoją córeczką to popełniam błędy i niedociągnięcia.

          Dlatego nawet jeśli mi córka dostanie u babci kataru to dziękuję jej tylko za
          opiekę. Bo jak ja się nią opiekuje to też czasem dostaje kataru.
          • stypkaa Re: problem z babcia 14.09.06, 12:20
            Czasem a codziennie to jest ogromna różnica.
            Więc też od tego zależy moje podejście do sprawy.
            Choć przyznaję, że autorka nie określiła czy ma być zostawanie od czasu do
            czasu, czy codzienna ciągła opieka jak mama idzie do pracy.
            • nchyb Re: problem z babcia 16.09.06, 10:58
              > Czasem a codziennie to jest ogromna różnica.
              i dlatego właśnie sądzę, że babcia nie powinna być stałą nianią dziecka. Od
              opiekunk płatnej można wymagać dostosowania się do zaleceń rodziców. Babci
              należy się wdzięczność za pomoc w opiece. Czyli dla dziecka dobrze jest być raz
              na jakiś czas porozpieszczanym przez babcię, ale na stałe lepiej i dla dziecka
              i dla rodziców, a także i dla babci, by całoetatową pracą zajmował się ktoś
              inny...
          • pantheraleo Re: problem z babcia 14.09.06, 12:36
            Wiem jednak, że stara się nią
            > opiekować jak najlepiej potrafi

            No właśnie... Ja nie mam tego poczucia, obawiam się, że chodzi tu raczej o
            pokazanie, gdzie "jest twoje miejsce w szeregu" i co "ja sądzę o twoich
            pomysłach na wychowanie dzieci"... Ale dziękuje za rady.
        • stypkaa Re: problem z babcia 14.09.06, 12:18
          Ja też bym przeżywała i wcale tego nie ukrywam. Bo to moje dziecko i chce je
          wychowywać po mojemu. I już.
          I jesli ktoś nie potrafi uszanować Twojego zdania (notorycznie i we wszystkim,
          bo nie mówię o wyjątkowych sytuacjach) to ja bym bez zastanowienia poszukała
          kogoś innego.
          A tak swoją drogą to jest Twoja Mama czy Teściowa?
          Bo jeśli Mama to ja bym z nią odbyła krótką i dobitna rozmowę, że sobie nie
          zyczę. Do Teściowej wysłałabym męża wink
          • pantheraleo Re: problem z babcia 14.09.06, 12:31
            To mama mężawink Jakbym odbyła z nią dobitną rozmowę, pewnie krótszą niż myślę -
            to zapewne byłaby ostatnia w naszym życiu. To ona zawsze dyktowała warunkiwink
            Obawiam się, że mój książe-małżonek nic z tym nie zrobi...
            • stypkaa Re: problem z babcia 14.09.06, 12:38
              Ja bym zrobiła tak:
              Najpierw delikatnie próbowałabym Teściową przekonać, żeby stosowała się do
              moich zasad.
              Jeśli to nie odniesie skutku to już mniej delikatnie próbowałabym przekonać
              męża, żeby porozmawiał z Mamą. I tu swoją drogą nie bardzo rozumiem, czemu Twój
              nic nie chce zrobić w tej sprawie... Ale cóż - każdy ma jakieś swoje problemy.
              Jeśli dalej by nie było skutku to po prostu poszukałabym kogoś do opieki, a
              Babci podziekowała za opiekę i poradziła, żeby sobie odpoczywała na emeryturze,
              bo opieka nad dzieckiem jest taka męcząca wink
              A jeszcze pytanie: czy to chodzi o opieke stałą, codzienną czy zostawanie
              czasami na dwie godzinki?
              Bo to też jest ważne.
              To co napisałam powyżej dotyczy raczej stałej, codziennej opieki kiedy Babcia
              ma duży wpływ na wychowanie dziecka.
              • pantheraleo Re: problem z babcia 14.09.06, 12:42
                to na szczęście tymczasowa opieka - maluch jest chory, ale przecież wróci
                kiedyś do tego przedszkola - pytanie tylko na jak długowink
                • nchyb Re: problem z babcia 16.09.06, 11:00
                  jeżeli chodzi o tymczasową opiekę nad chorym w dodatku dzieckiem, to ja jednak
                  bym pozwoliła babci na porozpieszczanie. Tobie autorytetu nie ubędzie, a
                  dziecko będzie z rozrzewnieniem wspominać przeszczęśliwe chwile spędzane z
                  babcią... smile
            • vharia Re: problem z babcia 16.09.06, 00:28
              Uuuu, na teściową to często tylko zaciśnięte zębysmile))
              Ksiażę małżonek zostanie w 30 sekund rozgryziony "kto go nasłał" a wywołane w
              ten sposób rozjuszenie bynajmniej nie na nim się skoncentruje. Mam sceptyczny
              pogląd na możliwości dogadywania się z (tego typu, bo są rózne) teściowymi. Ja
              bym coś powiedziała sama, spokojnie, ale bez większych nadzieji na efekt i
              raczej, żeby sobie ulżyć. Jak chcesz, żeby pomagała w awaryjnych sytuacjach przy
              dziecku, to tylko zmilczeć i przecierpieć a awarie ograniczyć do minimum
              smile
            • aniald1 Re: problem z babcia 27.10.06, 23:51
              A gdyby to była Twoja mama to problem tez by istniał czy tylko by Cię mniej
              drażnił??? Może po prostu nie chcesz aby dzieckiem zajmowała się TEŚCIOWA???
    • nisar Re: problem z babcia 14.09.06, 12:16
      Naleśniki bym odpuściła (chyba że w grę wchodzi alergia na jakiś składnik),
      raczej widziałabym typową dla babć sytuację objawiania miłości poprzez
      jedzenie.
      Co do spaceru w sytuacji zaziębienia oraz słodyczy byłabym nieugięta (zwłaszcza
      że naleśniki to też danie raczej na słodko, bo nie sądzę że były z mięsem).
      Liczyłabym że sytuacja się unormuje, twardo określając dwa rodzaje warunków:
      nieprzekraczalne pod żadnym pozorem oraz życzeń, które ewentualnie mogą
      podlegać zmianom wg upodobania babci.
      Jeśli babcia z rodzaju niereformowalnych, szukaj opiekunki.
      Pozdrawiam
      • pantheraleo Re: problem z babcia 14.09.06, 12:40
        Dzięki za rady! Obawiam się, że obecna sytuacja nie pozwoli na jasne
        sformułowanie granic, których babci przekraczać nie wolno (nie sądzę, żeby ktoś
        kiedyś wobec niej użył takiego określenia jak NIE WOLNOwink Prosiłam, żeby nie
        dawała dziecku słodyczy, a następnego dnia na stole powitało mnie opróżnione do
        połowy opakowanie żelek.
        Pozdrawiam!
    • renmik Re: problem z babcia 14.09.06, 12:41
      A ja myślę, że jesteś uprzedzona do Teściowej i nie wiem co by zrobiła to
      zawsze doszukasz się czegoś nie tak. Ja wiem jedno żadna niania nie zastapi
      babci. Nawet jak da cukierka za dużo. A może popracuj z dzieckiem , moja Zosia
      potrafi powiedzieć "Dziękuję za cukierka, bo od tego psują się zęby" We
      wpojeniu tych zasad pomogła nam dentystka, ale maluchy umieją przestrzegać
      zasad równie dobrze jak dorośli.
    • judytak Re: problem z babcia 14.09.06, 13:23
      jeśli to jest opieka okazjonalna, to niuech babcia robi, jak uważa
      jeśli ma tak być na co dzień, to lepiej poszukać kogoś innego

      w naleśnikach nie widzę nic złego, dzieci lubią, a babcie się cieszą, że dzieci
      lubią to, co one przygotowały

      jeśli chodzi o sprawy związane z aktualną chorobą (lekarstwa, spacery, itp.),
      to powiedziałabym z góry, wyraźnie, że to_tak_musi_być, co do reszty to
      uznałabym, że babcia niech się dzieckiem zajmie na babciny sposób...

      pozdrawiam
      Judyta
      • asiamaciejka Re: problem z babcia 14.09.06, 20:24
        Rozwiazanie jest proste - jesli nie podoba Ci sie sposob i metody babci, po
        prostu zrezygnuj z jej opieki. Ona chce CI pomoc i na pewno nie robi nic zlego a
        nawet tymi przyslowiowymi nalesnikami stara sie moze urozmaicic jadlospis i
        zrobic cos fajnego. Ty tego nie doceniasz, wg Ciebie to jest ignorowanie Twoich
        polecen a masz przeciez patent na wylaczna racjewink. Takie podejscioe wynika
        niestety z niepewnosci, lekow i kompleksow, ale to juz inna historia. Powtarzam
        ,nie podoba sie to nie.
    • ja1974 Re: problem z babcia 15.09.06, 08:57
      Mimo moich próśb, dzieci oglądały mnóstwo telewizji (w sposób w ogóle
      niekontrolowany), nie wychodziły na dwór, jadły słodycze, były "terroryzowane"
      przez mojego dużo młodszego brata i nikt na to nie zwracał uwagi i jeszcze
      wiele wiele innych... Moje dzieci nie chciały zostawać z babcią, Mały stał się
      nerwowy, nie mógł sobie poradzić z emocjami... I dlatego zdecydowałam się na
      przedszkole, teraz jestem spokojna - wiem, że są bezpieczne, zdobywają nowe
      doświadczenia, mają zorganizowany fajnie czas.
    • twarz2 Re: problem z babcia 15.09.06, 10:07
      Moim zdaniem przesadzasz - gdyby to miała być opieka na stałe to daje sie
      zrozumiec, ale to, że babcia czasem porozpieszcza dziecko nie jest przestepstwem
      żadnym. Moim zdaniem powinnas być jej wdzięczna za to, ze zgodziła się
      zaopiekować Twoim dzieckiem. Każdy ma swoje przyzwyczajenia i trzeba to zrozumiec.

      Jeżeli podchodzisz do tego w taki sposób jak opisałaś - jak najszybciej
      zrezygnuj z babci i zatrudnij obcą osobę. Szkoda psuć relacje w rodzinie.
      Wiadomo, że korzystanie z babci jest wygodniejsze, tańsze, ale trzeba wówczas
      umieć pójść na kompromis - a ani Ty ani babcia nie umiecie.
      • hhanulka Re: problem z babcia 16.09.06, 00:13
        Ja też uważam, że przesadzasz.Twoja teściowa wychowała twego męża na zdrowego
        mężczyznę, ojca twego dziecka (przynajmniej nic nie napisałas co wskazywałoby,
        że jest inaczej) dlaczego miałaby skrzywdzić twoje dziecko, a swojego wnuka?

        Sądzę(choć oczywiście mogę się mylić) jesteś młodą matką, a takie zwykle są
        przewrażliwione na punkcie wychowania swego dziecko, przekonane, że tylko one
        mają rację i wreszcie nowocześnie, bez uprzedzeń i nawyków prababek wychowują
        swoje dziecko.

        Nie bój się teściowa, zapewne bardziej kocha wnuka, niż włanego syna, i nie
        zrobi mu krzywdy. Naleśniki... to śmieszne,a słodycze.. no cóż, to też nic
        złego.

        Tak poza tym ,to nie rozumiem tej słodkiej histerii( to ogólna uwaga).

        Moje dziecko mogło jeść słodycze zawsze jeśli tylko chciało, moze dlatego
        bardzo rzadko ma na nie ochotę, w przeciwieństwie do córki sasiadów,
        która "modliła " się przed naszą szufladą z łakociami , a jak poszła do
        szkoły to pozyczała od koleżanek pieniądze na batony ze sklepiku.

        I te opowieści o próchnicy...moja córka ma 8 lat jadła słodycze, jeśli miała
        tylko ochotę, i nie tylko zęby ma zdrowe.

        I jeszcze jedno, ktoś pytał o mleko, do kiedy dziecko musi je pić. NIE MUSI
        moja córka od 4 tygodnia zycia była na soji, bo miała uczulenie na białko i
        tłuszcz..dziś jest okazem zdrowia.


        • onlymama Re: problem z babcia 16.09.06, 03:20
          A co ma ma zaziebienie do spacerowania? My wychodzimy caly rok na spacery bez
          uwagi na pogode lub stan zdrowia. Inaczej przeciez nie mozna. Ty przesadzasz.
          Jak sama bedziesz babcia to tez bedziesz dawacz slodkie i bedziesz
          rozpieszczacz wnuki i wogle nie bedziesz sluchacz rodzicow tych wnukow bo
          bedziesz w 100% pewna ze wiesz najlepiej. To tak jest. Ja to widze u mojej mamy
          i tesciowej i mnie to wzrusza.
          Pozdrawiam.
    • jakw Re: problem z babcia 16.09.06, 09:02
      Na babcie nie ma sposobu. Co najwyżej drogą negocjacji możesz ograniczyć ilość
      podawanych słodyczy. Ale jeśli jest to kwestia kilku dni z powodu choroby
      dziecka to ja bym aż tak szat nie darła (oczywiście negocjuj też
      wyjście/niewyjście na spacer)
    • baabcia Re: problem z babcia 16.09.06, 12:54
      najważniejsze jest dobro dziecka, żadnego ustępowania w sprawach ważnych, a
      zwłaszcza ustępowania dla świętego spokoju. Bez rozmowy i prawa do powiedzenia
      co sie myśli i chce nic nie ma sensu. Warto dojść do porozumienia - bo obie
      wiecie, ze słodycze są złe i obie wiecie, ze czasem dziecko je dostanie i to
      jest frajda. Proste. Teraz ustalcie dlaczego babcia daje słodycze czy z
      niewiedzy czy z głupoty, bo wiedzoodporna, czy na złośc czy ze zwykłej słabości
      tak barzdzo chce sprwić dziecku przyjemność, że nie jest w stanie kierować się
      rozumem. I wbrew pozorom nie o czekoladkę chodzi tylko o całe zycie i Wasze
      stosunki. Jeśli szanujesz teściową to starasz się z nia rozmawiać i dojść do
      porozumienia, i złamanie zasad możesz z pobłażliwością darować a ona musi
      wiedzieć, że zrobiła źle i zgrzeszyła. Wiadomo, ze kochanie wad bliźnich jest
      warunkiem miłości, zalety tego nie wymagają. Głupią babcię ... no nie wiem ...
      tolerować, izolować, albo pod kontrolą do czasu zreformowania. Zawsze bierz pod
      uwagę, że Ty też czasem błądzisz albo czegoś nie wiesz i po kilku latach sama
      popatrzysz z dezaprobatą na swoje decyzje.Czemu ja kochanej mamusi nie
      posłuchałam....? A i jeszcze drobiazg jakby nie było i co by się nie działo nie
      tłumacz kłopotów w porozumieniu z teściową jej układami z synem. Są jakie są,
      dbaj naprawiaj ale jak nie mozesz zmienić za swoje decyzje bierz 100%
      odpowiedzialności. Zobaczysz jak to ułatwi Tobie życie. I pamiętaj do końca
      życia nie mów źle o matce do męża. W najmniej spodziewanym momencie Waszego
      zycia wypłynie ta drzazga. Rozmawiaj mów co czujesz czego oczekujesz ale nie
      oceniaj jej tak, zebyś raniła, nawet jak syn źle ocenia swoją matkę to Ty tego
      nie rób.
      I myślę, że nie o czekoladki i naleśniki chodzi w tym wątku.
      • mavva Re: problem z babcia 16.09.06, 13:46
        I myślę, że nie o czekoladki i naleśniki chodzi w tym wątku. >>

        Pewno nie, tyle, że te czekoladki i naleśniki to taka przenośnia określająca
        stosunki z teściową, która co by nie mówić, chce postawić na swoim za wszelką
        cenę. I to w tak drobnych sprawach, to co się dzieje w sprawach poważnych?
        Przecież o tym, że nadmiar słodyczy nie jest korzystny dla dzieci wie każdy.
        Czemu ma służyć taka postawa? Zaszkodzeniu dziecku pomimo wszystko, byle
        postawić na swoim? Jasne, że od żelkow nikt nie umarł, ale wysyłanie takich
        komuniakatów "mama zła, bo nie da, a ja dobra, bo dam" jest prymitywnym
        kupowaniem dziecka i z miłością raczej nic wspólnego nie ma.

    • baabcia Re: problem z babcia 16.09.06, 16:40
      i macie fajny madry wątek, napiszcie jak wyglądają Wasze doświadczenia, jak
      uwalniacie sie od zawłaszczających miłość dziecka babć i jak babcie walczą o
      dostęp do ukochanych wnucząt. A błędów i nieporozumień na tym polu dostatek, ze
      ho ho
    • haganna Re: problem z babcia 20.09.06, 21:57
      Jeśli opieka babci jest okazjonalna, to odpuść sobie. Jeżeli stała, to nawet
      się nie zastanawiaj nad poszukaniem opiekunki.
      Co do babci, to powiedz jej czego pod żadnym pozorem nie wolno (jeść, robić) i
      to egzekwuj - choćbyś miała nie zostawiać nigdy więcej dziecka sam na sam z
      babcią. Z babcią jak z małym dzieckiem - za dużo zakazów spowoduje efekt
      odwrotny. I powtarzaj te rzeczy których nie wolno do znudzenia i przy każdej
      okazji - babcie mają krótką pamięć wink.
    • fonula Re: problem z babcia 21.09.06, 13:45
      bo tak prawdę mówiąc to nasze mamy nie były przeładowane mądrościami
      książkowymi i miały troche więcej zaufania do naszych babć, to babcie je uczyły
      opieki nad dziećmi. A teraz niestety mamy mają wyłączność na wiedzę "jak
      wychowywać dzieci" i babcie jeżeli chcą pobyc z wnukiem, dostaja ścisłe
      wytyczne co robić, czego nie dawać a co dawać, o której godzinie, jak
      postępowac w sytuacjach konfliktowych w piaskownicy itp. Dziecko zostaje
      przesłuchane na okoliczność babcinych przewinień, babcia zrównana z podłogą, bo
      nie dała jabłka o 12.30 i kolejna wojna światowa rozpętana. Moja mama wychowała
      moje dziecko, zajmowała sie nim trzy lata i uważam, że zadna niania nie dłaby
      mu tego co babcia. Miłości, zaangazowania w opiekę, czułości. Ale już żona
      mojego brata własnie rozpętała awanturę, wyrzucając babcię z domu, bo babcia
      nie nadaje sie do wychowania kolejnego wnuka, bo olała instrukcje, chciała po
      swojemu wychowac kolejne mądre, samodzielne, odwazne, radosne i szczęśliwe
      dziecko.
      • amma6 Re: problem z babcia 21.09.06, 14:06
        Piękna wypowiedź, nic dodać nic ująć!!!!!
        • sir.vimes Re: problem z babcia 21.09.06, 14:18
          No cóż, dla twojej bratowej to nie matka, lecz teściowa - osoba , któą zna się
          krócej niż matkę i ma się do niej dużo mniejsze zaufanie zazwyczaj.
          Autorka wątku też pisze o teściowej. I rozumiem jej irytację , szczególnie
          jeden fakcik zwraca uwagę - że babcia zrobiła własny obiadek , a zlekceważyła
          ten przygotowany przez zapracowaną mamusię... Niezbyt przyjemne - łatwo to
          zresztą przeinterpretować i zrozumieć jako całościową krytykę. U mnie tak
          właśnie jak opisana teściowa robił mój własny ojciec, dopiero po roku
          zrozumiałam,że on w moim domu bawi się w Makłowicza bo nigdy wcześniej nie miał
          szansy, zawsze mu gotowano. Więc teraz jak dziadek siedzi z chorą wnuczką - ja
          nic nie gotuję, nie szykuję i wszyscy są zadowoleni.
      • haganna Re: problem z babcia 24.09.06, 22:04
        Z tymi mądrymi, samodzielnymi, odważnymi dziećmi to grubo przesadzasz.
        Te "babcine mądrości" w dużej mierze opierały się na przesądach, zabobonach i
        wiedzy medycznej sprzed lat (wiadomo jakiejwink ).
        Świat się zmienia. Kiedyś dzieci musiały być "grzeczne", tzn. słuchać ślepo
        dorosłych, nie "pyskować" i nie odzywać się nie pytanym. Teraz dziecko ma być
        asertywne, a nie "grzeczne".
        Poza tym kiedyś dzieci wychowywały się "same", matki nie miały dla nich tyle
        czasu. Dzisiaj natomiast nie odważyłabym się wypuścić dziecka samego na plac
        zabaw.
        Przykłady można by mnożyć. Babcie często nie zdają sobie sprawy i nie mają
        zielonego pojęcia o współczesnych zagrożeniach, wytycznych lekarzy co do
        postępowania z dziećmi, itd. Babcia chorego dziecka pyta dlaczego lekarz nie
        przepisał antybiotyku, matka poczeka parę dni podając paracetamol... itd,itp.
        Moja mama owszem wychowała mnie i siostrę i nikt złego słowa nie powie o niej
        jako matce, ale ja za żadne skarby nie oddałabym mojej córki jej na wychowanie!
        • baabcia Re: problem z babcia 27.10.06, 22:42
          czy Ty masz nadzieję, ze dzisiesza medycyna za 5 lat nie będzie przestarzałą i
          nie dowiesz się, jak wiele popełniłas błedów. Nie licz, ze paracetamol mozesz
          podawać bezkarnie. Możesz się starać nie szkodzić i nie słuchać ani jednej
          reklamy w sprawie leków bo to tragiczny skandal w Polsce.
          Mozesz wierzyć w nowe trendy wychowawcze tylko weż pod uwagę, że róznie bywa
          Beniamin Spock był guru w sprawach wychowania a jako dojrzały facet odwołał
          wszystko, bo to sie nie sprawdziło. Ale o tym sie nie pisze bo to się słabo
          sprzedaje, a to przeciez byłoby super ciekawe.
          Możesz popatrzeć które dzieci sa szczęśliwe, a które drą się godzinami i to na
          pewno nie jest dowod na szczęście. Wg mnie dziecku najbardziej jest potrzebna
          wiedza czego się od niego chce. I mniejsze szkody wyrządza nadmierne wymagania
          ale dobrze nazwane i rozumiane przez dziecko niż beznadziejny luzik rodziców,
          który jest bardzo wygodny ale na krótko. Potem dziecko jest ogłupiałe walczy o
          wszystko, bo przecież to ono ma decydować o wszystkim i traci czas na wojny z
          rodzicami. Potem rodzice zaczynają nienawidzić własne dziecko bo miało być takie
          mądre i asertywne a ono nie wie co chce i nie jest takie mądre jak sobie
          założyli tylko normalne i zaczyna się wojna, bo pewne sprawy trzeba
          wyegzekwować. I albo zaczyna się dziecko tłuc, wyzywać, bo jak się wcześniej nie
          starło to skąd teraz cierpliwość, albo zaczynają się psychiczne kary i to
          dopiero jest jazda.
          A można było wczesniej jasno mówić co wolno czego nie, być stanowczym i każdego
          dnia pozwalać dziecku na coś nowego, bo jest starsze i mądrzejsze. Takie dziecko
          dostaje co dzień nagrode za swój rozwój, nie drze się nie traci casu na walkę o
          przywództwo w rodzinie, tylko szczęśliwe uczy się swiata i współżycia z innymi.
          I takie wychowanie wymaga od rodziców dużo więcej wiedzy, współpracy i
          staranności niz, zasad, że mamy tabula rasa wyprowadzamy na górkę i rób co
          chcesz, a jak ci słąbo wyjdzie to nie wina rodziców. I nie ma co mówić, ze
          dziecko chowane wg zasady na początek nic nie wolno (np nie wolno tłuc łapeńka
          maleńka mamusi, ani zbliżać się do telewizora) a kazdego dnia kiedy już coś umie
          może poprzelewać wodę nad wanną, bo już nie na rozlewa, może iść do kałuży bo
          już wie, że nie zawsze jest pora strój i pogoda na to, może wziąc do rączki
          pilota, bo nie wali nim i nie pstryka .... i nie ma co mówić, ze takie dziecko
          nie jest asertywne. Jest jeśli rodzice go słuchają i rozmawiają z nim i reaguja
          na jego zdanie. To, ze dziecko wykrzykuje co chce i kiedy chce to nie nauka
          asertywności, bo z reguły nikt go nie słucha.
          Wychowanie to bardzo trudna sprawa i nie można sobie pozwalać na eksperymenty.
          Najgorsze jest to, ze dziecko potem zostaje samo jak palec a rodzice nie
          rozumieją, ze to oni wyluzowali tak bardzo, ze wcale nie wychowali a wręcz
          zniszczyli instynktowna potrzebę dziecka do podporządkowania się głowie rodziny.
    • aluc Re: problem z babcia 27.10.06, 23:56
      jeśli zostaje tylko na parę dni, to dać sobie spokój i zrozumieć, że ona to
      prawdopodobnie robi z miłości

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka