Zapewne przytrafia sie to wielu mamusiom, więc może któraś ma złoty środek na histerię. Mój półtoraroczny synek zawsze, kiedy postępuję wbrew jego pragnieniom (np. nie daję mu jeść batonika zanim zapłacę za niego w kasie, nie pozwolę biegać w pobliżu jezdni itp.)zaczyna przeraźliwie piszczeć. Nie pomaga prośba ani groźba, nic nie daje ignorowanie takiego zachowania, nawet klaps odnosi skutek przeciwny - drze się głośniej. W takim ataku bije mnie po buzi (przy ludziach w sklepie to wstyd jak nie wiem co), wyrywa mi się z rąk aż w końcu dostaje spazmów z rozpaczy, którą sam sobie napędza

Chyba zaczynam trochę się bać własnego dziecka, tego pisku w miejscach publicznych. Czasem ktoś popatrzy i zrozumie, ale widzę też spojrzenia zniecierpliwienia, jakby chcieli mi powiedzieć "Kobieto, nie radzisz sobie z własnym dzieckiem?"

Otóż to, chyba sobie przestaję radzić... Czasem wolę mu ustąpić, albo siedzieć w domu, żebym nie musiała, po raz kolejny, w piaskownicy zakazywać mu sypania piaskiem na dzieci i słuchać wrzasku sprzeciwu. Co robić? Jak się zachować, żeby dobrze wychować? Aga