Dodaj do ulubionych

Wrrrr... co robić?

30.03.07, 08:26
Sprawa dotyczy przedszkola.
Dzieciaki lubią czasem przynieść swoje zabawki. Nie wiem czy w celu pochwalenia się czy wspólnej
zbawy - pewnie różnie. Oczywiście pojawiły się w związku z tym problemy - niektóre dzieci
przynosiły coś codziennie - zabawki z górnej półki, inne nie przynosiły nic i skulone siedziały w
kącie, czując się zdecydownie gorzej. Wymyślono więc regułę - własne zabawki można przynosić
wyłącznie w poniedziałki. I sygestia, żeby to nie były np. zdalnie sterowane samochody - jakoś tak są
często źródłem konfliktów dzieci (bo każdy z dwudziestki dzieci chce sterować, a samochód tylko
jeden). Wszyscy rodzice się zgodzili.

A tu mnie dziecko codziennie pyta, czy może coś wziąć do przedszkola. Tłumaczę, jakie są reguły i
że nie można ich łamać. Na to słyszę, że inne dzieci przynoszą. Sprawdziłam. Przynoszą każdego
dnia, różne rzeczy. Pytam panią jak to jest. Mówi, że tacy właśnie są rodzice - niekonsekwentni,
nieuczciwi. Tłumaczą, że dziecko rano nie chciało iść do przedszkola, więc żeby nie płakało zgodzili
się na zabawkę.

Druga sprawa:
Synek prosi mnie żebym mu dała do przedszkola soczek. Dziwię się, bo w przedszkolu jest pyszna
woda, kompociki, herbata, kakao. Tłumaczy, że dzieci przynoszą. Dziś miałam rozmowę z panią. Co
poniektórzy rodzice twierdzą, że ich dzieci nie piją wody i dają im picia na wynos. Pani pokazała mi
nawet półeczkę gdzie stoją butelki - coca cola króluje. Załamałam się - to grupa 4-latków!
Powiedziała mi też, że jest i taki fajny tatuś, który codziennie w drodze do przedszkola kupuje
dziecku jajko z niespodzianką i dziecię zjada je sobie na śniadanko, bo jak twierdzi troskliwy rodzic
- córcia nie lubi innych śniadań.

Pytam:
Jak mam tłumaczyć dziecku, że to nie ja jestem dla niego niesprawiedliwa, że to inni łamią reguły?
Jak trzymać się ustaleń, nie tracąc autorytetu w oczach dziecka?
Zła jestem. Na głupotę rodziców, na bezsilność pań z przedszkola, na własną bezradność.
Co robić?
Obserwuj wątek
    • justi54 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 08:43
      Sprawa pierwsza zabawki. W moim przedszkolu działajacym od ponad 20 lat jest
      taka tradycja, że jeden wyzanaczony dzień w miesiącu dzieci przynoszą swoje
      ulubione zabawki do przedszkola nazywa sie to "dzień zabawek". W takim dniu
      nie odbywają się już inne zajęcia dodatkowe a dzieci bawią się wspólnie tymi
      zabawkami. Idea jest taka, że jak dziecko przynosi zabawkę to bawią się nią
      wszystkie dzieci a na pierwszym ogólnjym zebraniu rodziców Pani Dyrektor zawsze
      apeluje do nas, aby dzieci nie przynosiły zabawek drogich i abysmy mieli
      świadomość, że dając dziecku zabawkę ona może ulec zniszczeniu. My rodzice i
      dzieci powinnismy miec tego świadomość. Oczywiście nie wolno przynosic zabawek
      niebezpiecznych. Reguły sa znane od lat i wszyscy zapisując dziecko do tego
      przedszkola je znają. Jesli dziecko przyniesie jakąś zabawke w dniu do tego nie
      przeznaczonym zabawka natychmiast ląduje zamykana do końca dnia w biurku u
      nauczycielki. Zapewniam cię, że takie konsekwentne postawienie sprawy działa i
      nie ma u nas problemu z zabawkami.
      Druga sprawa picie. Dzieci mają nieograniczony dostep do wody, kompotu a zimą
      do ciepłej herbaty. Nie ma potrzeby przynoszenia własnych napojów zresztą tu
      tez nauczycielki apeluja o rozsądek do rodziców aby w przedszkolu dzieci
      spożywały tylko przedszkolną żywność i napoje (wymogi sanepidu - przedszkole
      trzyma w razie czego próbki wszystkiego przez 3 dni w specjalnej lodówce).
      • gopio1 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 09:13
        Wszystko co napisałaś - wręcz identycznie - jest tak samo ustalone w naszym przedszkolu.
        Ale ustalenia sobie a rodzice sobie. No i co? Z kim mam walczyć?
        • justi54 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 09:55
          Tu nie trzeba walczyć a konsekwentnie przestrzegać ustalonych reguł czyli
          zabawka w dzień niedozwolony idzie do bourka pani nauczycielki. Woźna znajduje
          w szafce dziecka niedozwolony specyfik zywnościowy to przy odbiorze rodzic
          dostaje go zapakowany w folię w takim stanie w jakim został znaleziony plud
          kilka godzin poslizgu. Nasza woźna sprząta szatnie po każdym wyjściu dzieci do
          ogrodu i po przyjściu do przedszkola ostatniego dziecka. Cały ewentualny
          prowiant ląduje u niej w kamerliku i zapewniam Cię, że jak rodzic koło 16
          dostaje niedojedzony przez dziecko potajemnie jogurt, owoc czy baton to takiemu
          nadgorliwcowi odechciewa się dokarmiać dziecko.
          • gopio1 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 10:14
            Ja sprawy tak łatwo nie odpuszczę - będę rozmawiać z dyrektorkę i poruszę sprawę na spotkaniu z
            rodzicami, ale co jeśli nic nie wskóram? Jak mam rozmawiać ze swoim 4-latkiem? Przecież mu nie
            powiem, że jego koledzy mają rodziców ignorantów. Ignoranci to ładne słowo. Mi się cisną na usta takie
            niecenzuralne.
            • a_weasley Re: Wrrrr... co robić? 01.05.07, 12:41
              gopio1 napisała:

              > Ja sprawy tak łatwo nie odpuszczę - będę rozmawiać z dyrektorkę i poruszę
              > sprawę na spotkaniu z rodzicami, ale co jeśli nic nie wskóram?

              Dobre pytanie. Tak, jak jest, to gorzej, niż gdyby tego - MSZ bardzo mądrego -
              zakazu nie było wcale.
              Daj znać, jak się rozwinie sytuacja.

              > Jak mam rozmawiać ze swoim 4-latkiem?
              > Przecież mu nie powiem, że jego koledzy mają rodziców ignorantów.

              Ignorantów jak ignorantów, ale możesz mu powiedzieć, że tamci rodzice robią źle.
              Albo może powiedz, że tamci np. nie chcą iść do przedszkola czy takie tam, bo są
              za mali i nie umieją się obejść bez swoich zabawek, a on jest już taki duży i
              się umie obejść?

              > Ignoranci to ładne słowo.

              I niestety nietrafne. Ignorant to ten, co się nie zna. A ci rodzice przecież
              doskonale wiedzą, jak sprawy się mają.
              Tamci rodzice kręcą bat na własną skórę, ale co to dla Ciebie za pociecha?
          • anisr Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 10:18
            Myśmy tez se z problemem zabawek zmagali w przedszkolu-zwłaszca drogich
            zabawek.Apele do rodziców przyniosły efekt częściowy...Ale ja wiem,że wychowanie
            dziecka czasem sie wiąże z póójściem pod prąd.dlatego NIE dawałam drogich
            zabawek do przedszkola, mimo argumentów-inni przynoszą.Tłumaczyłam,dlaczego nie,
            że sa dzieci którym będzie przykro itp...Do przedszkola tylko pluszaczek.I
            problem sie rozmył-inne dzieci tez coraz rzadziej przynosżą reklamowane cuda, bo
            te maja to do siebie że szybko sie nudza...
          • mallard Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 13:24
            justi54 napisała:

            > Cały ewentualny
            > prowiant ląduje u niej w kamerliku i zapewniam Cię, że jak rodzic koło 16
            > dostaje niedojedzony przez dziecko potajemnie jogurt, owoc czy baton to
            >takiem nadgorliwcowi odechciewa się dokarmiać dziecko.

            Tam u Was gdzie mieszkasz, naród karny jest i akuratny, więc pewnie można w ten
            sposób z nim postępować, ale w miejscach, gdzie Bizancjum wycisnęło większe
            piętno na mentalnosci, obawiamn się, że to by nie przeszło...
          • mallard Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 13:25
            justi54 napisała:

            > w kamerliku

            Justi dekonspirujesz się! smile
            • justi54 Re: Wrrrr... co robić? 02.04.07, 08:39
              Napisz na priv o co Ci chodzi bo nie zaskakuję.
    • saskia123 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 10:11
      Oczywiście, że wina leży wyłącznie po stronie pań przedszkolanek. Jeśli
      wprowadzają jakieś ustalenia to ich rzeczą jest ich konsekwentne wymaganie. Jak
      napisała Justi, kiedy dziciak przyniesie zabawkę w dniu nie przeznaczonym do
      tego, pani zabiera ją na przechowanie i KONIEC DYSKUSJI.
    • mor_lena Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 11:03
      W naszym przedszkolu jest podobnie jak u justi54 (cześć justismile), z tą różnicą,
      że zabawki można przynosić co piątek. Jest to respektowane i przez rodziców i
      przez wychowawczynie i przez dzieci. Wyjątkiem tu jest grupa maluszków, którym
      pozwala się przynosić zabawki, kiedy chcą - panie wychodzą z założenia, że
      najmłodsze dzieci czują się w przedszkolu jeszcze nieswojo, więc niech im
      będziesmile Ale pamiętam, że jak córka byla w maluszkach, nie nadużywała
      tego "prawa".
      Natomiast co do picia czy jedzenia, to nawet mi do głowy nie przyszło, żeby
      dawać dziecku do przedszkola, a i córka NIGDY o to nie spytała. W ogóle o
      istnieniu takich sytuacji dowiedziałam się dopiero z tego wątku. Kiedyś
      córeczka opowiadała o chłopcu przynoszącym własne kanapki, ale z tego co wiem,
      chłopiec ten jest uczulony na wiele produktów.
      Wydaje mi się, że rzeczywiście brakuje tu konsekwencji personelu, bo rodziców
      nie zreformujesz. Myślę nawet, że decydująca tu jest postawa dyrekcji, jeśli
      jest pobłażająca, to i wychowawczynie nie są stanowcze.
      • justi54 Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 11:24
        O maluchach przypomniała mi mor_lena (witm Cię)to koleżanka z forum Gwiazdki
        2001 (przy okazji zpraszamy wszystkie mamy z "tego rocznika" i nie tylko
        oczywiście na nasze forum), ale wracąjac do tematu. Wszystkie maluchy
        pierwszego dnia pobytu w przedszkolu dostały takie same przytulanki - śliczne i
        mięciutkie miski. Pluszaki bardzo się spodobały, a że wszystkie były takie same
        nie było między dziećmi rywalizacji. Traktowanie maluchów ulgowo na początku
        edukacji przedszkolnej pod względem zabawek tak jak u mor_leny jest jak
        najbardziej uzasadnione i jest to dobry pomysł. Te maluchy traktują swoje
        zabawki a zwłaszcza pluszaki jako przyjaciela i kogoś kto pomaga i łagodzi
        rozstania z mamą. Dopiero w grupach starszych narasta zabawkowa rywalizacja,
        ale tu my rodzice mamy spore pole do popisu.
        • gopio1 Re: Justi 30.03.07, 11:44
          Fajnie, że masz super przedszkole. I super że wszyscy tam respektują regulamin.
          Ale ja w ogóle nie o to pytałam.
          Przeczytaj ze zrozumieniem.

          Mi nie chodzi o to jak to powinno wyglądać lub jak wygląda w innych placówkach - bo to wiem.
          Tylko: co robić, jeśli tak nie wygląda?
          I nie mam na myśli rozmów z pracownikami przedszkola (wtedy założyłabym wątek na przedszkolach).

          Pytam: jak takie rzeczy tłumaczyć dziecku?
          Jak pomóć mu zrozumieć, że jednak warto iść pod prąd? (Anisr - dziękuję za trafne okerślenie).
          • mor_lena Re: Justi 30.03.07, 12:07
            Może właśnie tak, jak sama napisałaś? Że nie Ty jesteś niesprawiedliwa, tylko
            inni łamią reguły, a Ty tego nie pochwalasz. Że po to się określa reguły, żeby
            ich przestrzegać, a to że nie wszyscy ich przestrzegają, nie oznacza, że mamy
            robić tak jak oni.
            Sądzisz, ze wystarczy samo tłumaczenie, bez prób zmiany stanu rzeczy? Nie
            wydaje Ci się, że przekażesz w ten sposób dziecku - inni łamią reguły, ale
            trudno, tak już jest, ja nic z tym nie zrobię? Myślę, że justi (ja zresztą też)
            chciała dać do zrozumienia, że przestrzeganie reguł jet możliwe, więc oprócz
            wytłumaczenia dziecku może warto coś zrobić w tym kierunku, pokazać, że można i
            trzeba zadziałać - a nie usiąść i powiedzieć "cóż dziecko, tak już jest..."
          • michalamama Re: Justi 30.03.07, 13:08
            A mi sie wydaje, że problem w dużej mierze bagatelizują wychowawczynie. I same
            pokazują dzieciakom, że ich zasad nie trzeba przestrzegać. Wystarczy zamknąć
            gdzieś zabawki w dni inne niż wyznaczone.
            U nas wolno przynosić zabawki w piątki. Syn w 4latkach tez sie buntował, że
            inni, że mu smutno, że tylko dziś, a my konsekwentnie - czy dziś jest piątek?
            Nie, to trudno. W chwilach bardzo ciężkich, szedł z zabawką do przedszkola i w
            szatni wkładałam do torebki i zabierałam do pracy. Bez dłuższego uzasadniania,
            takie są zasady i już.
            W 5latkach dzieci same sobie w szatni zwracają uwagę: Czemu przyniosłeś
            zabawki? Dziś nie jest piątek... I dość często widzę że rodzic zabiera ze sobą.
            Ale zapytam dziś syna jak to jest w szczegółach.
            Pozdrawiam Agnieszka


          • wierzba_b Re: Justi 04.04.07, 23:58
            gopio1 napisała:
            > Pytam: jak takie rzeczy tłumaczyć dziecku?
            > Jak pomóć mu zrozumieć, że jednak warto iść pod prąd? (Anisr - dziękuję za traf
            > ne określenie).

            Moim zdaniem - tłumaczyc wprost, mówiąc to, co myślisz. Że po to są zasady, żeby
            ich przestrzegac, a jeśli ktoś tego nie robi, to robi źle. I że nieważne, czy
            inni robią tak czy inaczej, ważne, żeby samemu robic dobrze. I że to normalne,
            że w takiej sytuacji jest przykro, normalne, że też by się chciało samemu
            zabawkę przynieśc. Pomóż mu nazwac jego uczucia w tej sytuacji - np. że jest zły
            na dzieci, które przynoszą zabawki, że ma żal do ciebie, że nie pozwalasz.
            Nie licz jednak na to, że w tym wieku zrozumie wartośc "podążania pod prąd". Ani
            na to, że przestanie mu byc przykro. Bo prawdę rzekłszy, każdemu z nas byłoby
            przykro i źle "byc frajerem", gdy inni wokół gwiżdżą na regulamin i czerpią
            przyjemności bez żadnych konsekwencji. Nawet przy głębokim przywiązaniu do
            przestrzegania zasad.
            • gopio1 wierzba_b... 05.04.07, 12:48
              ... dziękuję wink
              Jedna z niewielu rozsądnych wypowiedzi w tym wątku.
              Jedyna na temat.
              • ik_ecc Re: wierzba_b... 05.04.07, 17:52
                gopio1 napisała:

                > ... dziękuję wink
                > Jedna z niewielu rozsądnych wypowiedzi w tym wątku.
                > Jedyna na temat.

                Gopio, pozostale tez sa na temat. Jesli Ci zalezy na tym, zeby dziecko
                przestrzegalo zasad, doloz sie do tego zeby te zasady byly przestrzegane, walcz
                o to, pokaz mu dobry przyklad, ze Ci na tym zalezy. Moze wtedy latwiej mu
                bedzie zrozumiec cale to gadanie o zasadach jesli Ty tez bedziesz o to walczyc,
                a nie zmuszac do walki tylko i wylacznie jego samego.
          • jkl13 Re: Justi 09.05.07, 12:22
            "Pytam: jak takie rzeczy tłumaczyć dziecku?"

            moim zdaniem bardzo prosto. Mówisz, że jest zasada, iż zabawki są przynoszone
            tylko jednego dnia i tej zasady należy przestrzegać. To, że inni jej nie
            przestrzegają nie oznacza, że my też mamy jej nie przestrzegać, bo to:
            niegrzeczne, niekulturalne, oznacza brak szacunku wobec wychowawczyni itp.

            Dziecko w ten sposób zrozumie, że niektórzy ludzie postępują źle, wbrew
            zasadom, ale to nie oznacza, że ich zachowania należy naśladować czy pochwalać.
            To tak samo jak z wyrzucaniem śmieci na ulicę - to, że ktoś rzuca papierki
            bezmyślnie na ulicę nie oznacza przecież, że twoje dziecko ma robić tak samo.
            Uczysz je przecież, że nalezy papierek odnieść do kosza, bo wtedy nie zaśmieca
            ulic i wszystkim jest przyjemniej.
            Myślę, że nie ma sensu bardziej cudować, tylko powiedzieć dziecku i tym wprost
            i stanowczo, no i być konsekwentnym...
    • polonijnamama Re: Wrrrr... co robić? 30.03.07, 13:47
      Witajcie. Moim zdaniem to (jak juz poprzedniczka napisala) przede wszystkim blad
      wychowawczyni, Nawet jesli rodzice nie przestrzegaja ustalonych zasad, to ona
      powinna byc konsekwentna i bardzo wyraznie poinformowac rodzicow, ze w zwiazku z
      ustalonymi regulami cola, slodycze i zabawki(pomijajac dzien w ktorym nie jest
      zabronione) beda musialy "zaczekac" w plecaku i "prosze stosowac sie do naszych
      zalecen". Wydaje mi sie ze pomijajac jakies wyjatki, do wiekszosci rodzicow by
      to dotarlo i po krotkim czasie faktycznie sami zaczeli by tego przestrzegac.
      Moze to wlasnie Ty powinnas podpowiedziec to przedszkolance. Odnioslam wrazenie
      ze masz z nia dobry kontakt. Powodzenia.
      P.S. W naszym przedszkolu generalnie wszyscy sie stosuja (dzien z zabawka
      przypada na srode, nie wolno przynosic slodyczy, ale zdazaja sie tez tacy, dla
      ktorych "kinder kanapka" (czy jak to sie nazywa po Polsku)to nie slodycz, bo ma
      tyyyyyyyle mleka i w ogole smile
      Pozdrawiam
    • jagoda9939 Re: Wrrrr... co robić? 02.04.07, 08:47
      w "naszym" przedszkolu Pani od razu powiedziała, że jak dziecko przyniesie
      jakies słodycze czy napoje to albo wcale albo tyle, żeby wystarczyło dla
      każdego dziecka
      czyli tatuś powinien kupic tyle jajek ile jest dzieci w przedszkole a mama
      powinna tyle soczków, inaczej Pani nie przyjmuje "takich rzeczy"

      Jeśli chodzi o zabawkę, dziecko może sobie przynieść ale od razu po
      przekroczeniu progu ląduje na najwyższych półkach, a dziecko dostaje je dopiero
      przy wyjściu (wyjątek: ulubione przytualnki z którymi dzieci moga spać)

      Mój syn jak płacze i chce coś wziąc z domu to bierze i trzyma w rączkach dopóki
      nie wchodzimy na salę, potem ja zabieram do domu i przychodzę po niego z tą
      zabawką
      • kaja2002 Re: Wrrrr... co robić? 02.04.07, 22:20
        Nauczycielka powinna zabawki konsekwentnie zabierać i odkładać do np. specjalnie
        na ten cel przeznaczonej skrzynki czy szafki. Co do słodyczy i napojów - niech
        nauczycielka drży, jeśli sanepid jej wejdzie na konsumowanie przez dzieci
        niewiadomego pochodzenia (bez zostawionych obowiązkowych próbek) słodyczy czy coli.
        Czy to prywatne p-kole?
    • mmc2 Re: Wrrrr... co robić? 01.05.07, 20:56
      Ja tez jestem zdania ze to jest blad nazuczycielek.
      To one ustalily reguly i powinny ich przestrzegac. Moim zdaniem to ich
      obowiazek. Nie moga zwalac winy na rodzicow. Wiadomo rodzice sa jak dzieci jesli
      nie beda widzieli konsekwencji lamania regul przedszkola czy grupy beda robili
      to co sami uwazaja za sluszne.
      Oprocz tego ze sama tlumaczysz synowi dlaczego tak sie dzieje ja bym wyslala
      dziecko do nauczycielki zeby ona mu wyjasnila dlaczego on musi przestrzegac
      regul a inne dzieci nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka