witam,
odkąd synek skończył 9 miesięcy, wróciłam do pracy - na pół etatu -
pracuję od pn. do pt. po 4 godziny. w tym czasie jest pod opieką
mojego męża lub mojej mamy. na początku było ciężko, mały bardzo
płakał, nie mógł się pogodzić z tym, że go zostawiam

ale teraz
sytuacja się unormowała. obecnie ma 14 miesięcy. jednak pojawił się
następujacy problem: jak synek zostaje z babcią, wracam z pracy, to
mały nie chce przyjść do mnie na ręce. pilnuje babci, bo wie, że za
kilka godzin ona pojedzie do swojego domu. nadal karmię go piersią,
zawsze ciągnie go do tej piersi, a ostatnio po powrocie z pracy
muszę synka sama brać do piersi. wcześniej sam domagał się jej.
widzę, że to jest związane z fascynacją babcią. rozmawiałam z mamą,
twierdzi, że nie jest uległa i że nie pozwala małemu na wszystko.
mnie jednak wydaje się, że powodem takiego stanu rzeczy jest to, że
synek po moim powrocie do domu ma dwie opiekunki, czuje się
zdezorientowany, kogo ma słuchać i wybiera tę bardziej spolegliwą.
synek jest bardzo wrażliwy, nie lubi obcych. być może taka sytuacja
go przerasta: dwie opiekunki, kogo wybrać?
jak jesteśmy sami, tzn. bez babci, nadal trwa sielanka, jak sprzed
mojego powrotu do pracy: bawimy sie wspólnie, spędzamy bardzo dużo
czasu razem, wychodzimy na spacer, zakupy itp.
zastanawiam się, jak rozwiązać ten problem? bo nie podoba mi się
sytuacja, że moje dziecko nie słucha mnie wogóle w obecności babci.
często jest marudny i kapryśny. mam jedynie taki pomysł, żeby
jeszcze raz porozmawiać z mamą i zwrócić jej uwagę, że musi być
bardziej stanowcza i wymagająca. niby nie pozwala mu na wszystko,
ale ja mam wrażenie, że to synek decyduje, czy wyjdą na dwór albo
czy będzie zmieniać pieluszkę, czy nie.
proszę o poradę, bo jest to dla mnie niezwykle ważne.
p.s. cały czas uważam, że najlepiej byłoby, jakbym pozostała z
dzieckiem na urlopie wychowawczym. jeśli sytuacja się nie poprawi,
będę poważnie myśleć o powrocie na urlop.
pozdrawiam