karola1008
04.08.08, 10:11
Mój synek, 5 lat, nie ma odruchów typu zabrać coś innemu dziecku,
uderzyć je, popchnąc, przezywać. To znaczy nie "zaczyna". Problem
pojawia się wtedy, gdy inne dziecko coś mu zabiera, albo go leje.
Zawsze uważałam, że, z zachowaniem proporcji typu wiek oczywiście,
może oddać. Jeżeli ktoś go przezywa dupkiem i nie pomagają uwagi
synka typu "kto się przezywa, sam się tak nazywa" , to niech też
przezwie przeciwnika. Jak ktoś go uderzy-niech odda. Tyle, że jest
to wstep do bójki. Ostatnio była u mnie bratowa z czteroletnią
córką. Mój syn naprawdę miła dla niej dużo cierpliwosci: po pierwsze
młodsza i słabsza, po drugie-dziewczyna. Wytrzymał 3 dni, czwartego
oddał. A konkretnie-popchnął kuzynkę. Jakos nie miałam mu tego za
złe, bo sama łapałam się przez te ostatnie trzy dni na tym, że
chętnie bym bratanicę popchnęła. Tyle, że mała synka odepchnęła i po
chwili razem z bratową musiałyśmy interweniować. Mój synek nie ma
problemów z dogadywaniem się z dziećmi, przygotowywałam go do tej
wizyty, tłumacząc,że kuznynka bedzie gościem, ustalajac jakie
zabawki schowamy, bo to są jego ulubione. Zaplanowałyśmy dzieciom
sporo atrakcji. Mniejsza zresztą z tym. Mój problem polega na tym,
że z jednej strony, widzę, że takie "oddawanie" może się skończyć
regularną bójką. Naprawdę z moich obserwacji wynika, że ten
zaczepiacz, któremu się odda nie odchodzi z buzią otawrtą z
zaskoczenia. Aby temu zapobiec w zasadzie któreś z dzieci powinio
być mądrzejsze i ustapić. Tylko , że widzę też, że takiemu dziecku,
które nie umie się obronić fizycznie, inne zaczynają wchodzić na
głowę. Przykłądem synek mojej koleżanki, który zawsze był uczony,
że nawalanka nie jest metodą rozwiązywania konfliktów z rowieśnikami
i teraz w sytuacji ewidentnej przemocy nie potrafi sobie z tym
poradzić. Jak w tym wszytskim znaleźć złoty środek?