Mój Maciulek znowu w szpitalu

Stan padaczkowy, drgawki, utrata
przytomności, pogotowie - już drugi raz w tym roku. Szczerze mówiąc jestem
załamana. Mozolnie ćwiczymy praktycznie od urodzenia, ostatnio zobaczyłam jak
pięknie stoi już w łuskach bez podporu... I każdy taki stan padaczkowy niweczy
wielką część naszej pracy. Tym razem Maciek bardzo długo dochodzi do siebie.
Mija tydzień a on jest jak szmaciana laleczka, ledwo kontaktuje. Eh, czasem
się wszystkiego odechciewa