Lot samolotem

03.01.11, 08:32
Pewnie to głupie pytanie, ale kroi nam się wizyta w Aschau i prawdopodobnie będę z Jerzem lecieć samolotem do Monachium: jak Wasze pociechy znoszą podniebne przygody? Jurek ma nieaktywne wodogłowie związane z jego wadą, więc boję się, ze nagła zmiana ciśnienia może źle na niego wpłynąć. ale chyba przesadzam?
Pytanie drugie: komu zlecić tłumaczenie dokumentów medycznych, bo ja po niemiecku ni w ząb.
Wystarczy zwykły germanista?
Dzięki za jakiekolwiek informacjebig_grin
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
P. i J.
    • zielonatosia Re: Lot samolotem 03.01.11, 23:12
      Lena leciała - nic jej nie było a wręcz czuła się lepiej niż reszta ekipysmile Tłumaczenie raczej przysięgłemu bym chyba zleciła. PZDR dla Jerza dużego od łobuza małego imiennikatongue_out
    • iza_luiza Re: Lot samolotem 10.01.11, 11:18
      Maciek też leciał i było ok, chociaż on nie ma wodogłowia. Ale przypominam sobie, że koleżanka z synem, który ma wodogłowie i zastawkę lata normalnie na wakacje za granicę, więc chyba nie jest to przeciwwskazaniem.
      Dokumenty chyba przysięgłemu, chociaż zależy na ile to musi być urzędowe ?
      pozdrawiamy
      • gabrynio Re: Lot samolotem 15.01.11, 17:16
        my też już mamy to za sobą, niby u nas też nie ma wodogłowia, ale jest padaczka i tego bardzo się baliśmy, mieliśmy ze sobą leki które zabieraliśmy w bagazu podręcznym i właśnie wtedy potrzebne jest zaświadczenie od neurologa jakie leki i dlaczego, tłumaczenie przysięgłe tylko i wyłącznie w takim wypadku.

        Paulisku jeśli sie denerwujesz to porozmawiaj z neurologiem moze warto Jerztkowi podać relanium przed wylotem - tak dla wyciszenia mózgu, ja nie jestem zwolenniczką takich metod i jak się okazało mój synek również - wypluł wszystko... ale lot znósł świetnie w drodze powrotnej również, nawet juz nie próbowaliśmy podawać mu tego leku wracajac,
        ale leki mieliśmy przy sobie i jak juz wracaliśmy z turcji to musieliśmy pokazać dokumenty bo kontroler dojrzał sie ze coś przewozimy, tylko te tłumoki nie znają angielskiego...

        jeśli chodzi o dokumenty choroby Jerzyka to nie myślę żeby potrzebne były ci tłumaczenia przysięgłe, w samolocie nie ma opieki lekarskiej, to ty odpowiadasz za swoje dziecko , proponuję ci przed wylotem zadzwonić do lotu oni ci wszystko wytłumaczą
        pozdrawiam
        życzę niezapomnianych wrażeń Jerzykowi - dzieciaki uwielbiaja chmurki...
        • iza_luiza Re: Lot samolotem 17.01.11, 16:18
          W szoku jestem...
          Ja zawsze od kilku lat mam przy sobie wlewki i leki dla Maćka na epi, i ani nigdy nie miałam ze sobą żadnych papierów, ani nigdy mnie nikt nie pytał po co mi to. Myślałam, że wystarczy na Maćka spojrzeć i wiadomo.. Teraz mnie zestresowałaś wink
          • gabrynio Re: Lot samolotem 25.01.11, 00:34
            Iza dziwię sie że Oksana wam nie powiedziala, dobrze że nic się nie stało ale przed wyjazdem dzwoniłam na Okęcie i powiedziano mi ze kontrolerzy mają prawo zabrać te leki jeśli nie masz stosownych dokumentów, a na pokładzie nie mają nic zwidczajacego poza alkoholem... problem mógłby sie pojawić gdyby trzeba jednak użyć leku

            a tak na marginesie to jak było.... jak Maciek zareagował na delfina i jakie są efekty...
            • iza_luiza Re: Lot samolotem 26.01.11, 12:42
              Ale wiesz, leciałam już z Maciusiem kilka razy samolotem i nigdy nie miałam żadnych papierów. Może mieliśmy szczęście ale nikt nie pytał o jego leki, bez tych leków bym nie wsiadła do samolotu uncertain
              Co do delfinoterapii to fajna przygoda wink ale niestety, w Maćka przypadku nic poza tym. Mimo usilnych obserwacji z mojej strony i męża nie mogę powiedzieć, że coś się zmieniło w jego zachowaniu, komunikacji,sprawności itp. Bardzo żałuję sad Maćkowi się podobało ale najbardziej jak coś się działo, przejażdżki na brzuchu delfina lubił najbardziej wink wszelki inne stacjonarne czynności typu zaglądanie delfinowi w paszczę ewidentnie go nudziły wink taki egzemplarz wink
              Moim osobistym zdaniem ta terapia jest super dla dzieci, które mają problem z otwarciem się, z komunikacją z otoczeniem, dla autystyków genialna. Było w naszej grupie dwoje autystyków i genialnie reagowali na delfiny. Maciek chyba jest z innej bajki, więc teraz skupiamy się na czymś innym - motyw na ten rok to nauka chodzenia i ciężka praca uncertain
              • paulisek Re: Lot samolotem 08.02.11, 08:22
                No i wizytę odwołałam... Żadnego lotu nie będzie, dobrze, że bilety jeszcze nie zamówione. Akurat tego dnia, kiedy znajoma miała hotel i samolot załatwiać, bo ona sponsoruje wizytę, Jurek skręcił sobie nogę w kostce. Narozwalał klocków drewnianych na podłodze, po czym nadepnął na jednego i bach - nieszczęście gotowe. Teraz dygam go, 20 kilo żywej wagi. Kostka wraca do normy, ale widzę, że po przedszkolnym urazie, rzecz będzie się powtarzać. Mimo że wyjazd miał być w przyszłym tygodniu, to nie mogę ryzykować, że Jurek nie będzie w pełni sprawny, bo jak wówczas zaprezentuje chód, postawę itd. Może na jesieni, w kolejnym terminie się uda. Za to toczę boje z poradnią P-P, starając się o wczesne wspomaganie. Mam opinię psychologa, pedagoga i logopedy (bardzo dobre wyniki badań, pozwolę się pochwalić smile), ale ciągle dodatkowych świstków brakuje. Jak w końcu przebiję się przez tę biurokrację, to Jerz już chyba "wczesnego" wspomagania nie będzie potrzebował.
                Pozdrawiam Was ciepło!
                • aga_agee13 Re: Lot samolotem 17.02.11, 15:51
                  paulisek chwal się chwal... fajnie, że wyniki są b. dobre. Szkoda tylko, że noga skręcona sad
                  możesz mi napisać coś o tym wczesnym wspomaganiu, o które się starasz? Patrzałam pobieżnie w internecie, ale dużo tego i nie wiem na czym się skupić.
                  Pozdrawiam i życzę zdrówka smile
                  • paulisek Re: Lot samolotem 18.02.11, 13:03
                    Wiesz, ja za bardzo nie wiem, jak to będzie wyglądało. Ponoć w przedszkolu jakaś pani pedagog będzie miała z Jerzem zajęcia indywidualne, nastawione głównie na usprawnianie zdolności manualnych i ćwiczenie koordynacji ruchowej. I to w niewielkim wymiarze godzin, bo kasy gmina nie ma rzekomo (tylko na alkoholików nie skąpiąsmile). Decyzję o wczesnym wspomaganiu załatwia się właśnie w PP-P. Przynajmniej u nas tak było. Może przejdź się do poradni i dowiesz się szczegółów, bo coś czuję, że co kraj, to obyczaj.
                    Pozdrawiam!
Pełna wersja