monika78kr
17.01.11, 21:53
Wiem, ze sa tu lebskie mamy. Co do dzieci, to jakos sobie radze, ale pierwszy raz jestem w kropce jesli chodzi o siebie sama. Mamy w domu wirusa - zaczela strarsza, potem mlodsza, ja i maz - katar, kaszel. Dzieci jakos wyszly na prosta, maz tez, a ja mam od tygodnia stan podgoraczkowy - do 37.5, najpierw katar, teraz zapchane zatoki. Biore bioparox 2ga dobe, Otrivin, Ibuprom zatoki - czuje sie juz w sumie lepiej, nos udrozniony, schodzi duzo zielonego, ale do poludnia, potem mniej. I ta temperatura - mam dreszcze, jak nie wezme tego ibupromu to jestem nie do zycia, a zyc musze, bo akurat meza nie ma, a wiecie jak to jest, nie poloze sie. Sama nie wiem co robic, laryngolog ogladal mnie dzis, dal recepte na antybiotyk, ale mowi, ze moge jeszcze ze 2 dni powalczyć. Sama nie wiem co robic, bo nigdy nie mialam goraczki przez tak dlugi czas. Myslicie, ze to jeszcze realne, ze wyjde z tego bez antybiotyku?