matka_karmiaca
10.06.11, 20:31
Moje roczne dziecię wszystko pcha do buzi i się doigrało. Cały czubek języka w krosteczkach, do tego idzie jej pierwsza dwójka, górne dziąsła opuchnięte, nie wiem, na ile od zęba, a na ile od tych krostek. Diagnoza: "typowa przypadłość wszędobylskich, ciekawskich dzieci, które akurat ząbkują", zalecenia: "pędzlowanie nystatyną".
Pierwsze pędzlowanie załatwiła opiekunka (matka dwójki, wyexpiona w takich sprawach). Dziecię nawet nie pisnęło, więc myślałam, że łatwizna. Aha, akurat. Ryk, wrzask, wyrywanie się...
Do tego mała nie chce jeść, wisi na cycku... podejrzewałabym, że ją tak boli, ale czy to możliwe, że ból magicznie ustępuje na widok truskawek albo ulubionej kaszki z owocami?
Przyjmę wszystkie rady. Jak pędzlować (ja na razie pałeczkami higienicznymi, ale mam wrażenie, że cała zawiesina zostaje na patyczku, a nie na krostkach)? Co z jedzeniem - ulec i dawać "chorej" to, co lubi, czy twardo "jak nie je, to nie je"? Jakieś inne pomysły, jak jej pomóc, ulżyć?