mdab2005
01.03.12, 15:59
Moja córcia ma skończone 4 latka, na bilansie lekarz zlecił padanie hormonu tarczycy i wynik wyszedł taki TSH 5,53 ulU/ml (0,27-4,2), czyli widać na gołe oko, że jest niedoczynność. Córeczka należy do małych dzieci...jako 2 latka miała 82,5cm, jako 3 latka 89cm, a teraz jako 4 latka 96cm i 14,2kg. Gdyby nie ten wynik to bym nawet nie pomyślała, że coś jest nie tak. Chodzi do przedszkola, jest otwarta, ruchliwa i mądra, więc nie ma się do czego przyczepić. Z jedzeniem tez nie jest najgorzej. Do ospałych tez nie należy, bo po skończeniu 2 lat przestała sypiać w dzień, bo widocznie wystarcza jej nocne spanie. Mam skierowanie do endokrynologa, ale data jest odległa, więc zamierzam wybrać się w najbliższych dniach prywatnie. Tyle się naczytałam o "niskorosłości", że jestem załamana. Tyle jest chorób z tym związanych, że ciężko mi teraz normalnie funkcjonować. Może któraś z Was mam tez miała lub ma problem z tarczycą u swojego dziecka ??? Czy taka niedoczynność zawsze wiąże się z poważną choroba i braniem leków na wzrost ??? Czy jest szansa, że leki na niedoczynność tarczycy wyregulują jej ją i będzie rosła normalnie ??? Pocieszcie mnie...