Gość: mag1982
IP: *.dynamic.chello.pl
17.11.12, 23:00
Córka ma 20 m-cy. Jest nad wiek rozgadana, bardzo bystra, wesoła i zazwyczaj można się z nią porozumieć "pokojowo". Niestety ostatnie 2 tygodnie ma katar, mieliśmy epizod z lekkim zapaleniem krtani, trójki idą na potęgę a teraz jeszcze kaszel doszedł. Na początku leki udawało się podawać łyżeczką i w miarę bez problemu. Czasem to była dłuższa chwila namawiania ale otwierała w końcu paszczę. Wczoraj ja z powodu mojego przeziębienia wzięłam sobie urlop, liczyłam na to że spędzimy miły dzień ale niestety się nie udało. Córka kategorycznie odmówiła przyjęcia swoich syropów. Pierwsze pół godziny łagodnie namawiałam, drugie pół namawiałam już znacznie mniej łagodnie. Później powiedziałam, że mama jest niezadowolona, że córka nie chce brać leków, żeby wyzdrowieć i zajęłam się czytaniem książki (chyba pierwszy raz od nie wiem kiedy w jej obecności) a ona bawiła się sama. Po pół godzinie zrobiłam ponowne podejście i skończyło się wielkim rykiem. Chciała mleko (nadal karmię piersią i z reguły nie odmawiam) ale powiedziałam, że dam jej na popicie leków. W tej sytuacji stwierdziła, że już mleka nie chce ale później za nim płakała...Skończyło się na tym że zasnęła wyczerpana przytulona do mnie bez piersi ale i bez wzięcia leków. Po drzemce zrobiłam nowe podejście ale po pół godzinie odpuściłam. Obiecała, że weźmie leki gdy tata wróci z pracy ale gdy mąż wrócił cała szopka zaczęła się od nowa. W końcu poszłam po strzykawkę i podaliśmy leki na siłę. Wieczorem i dziś daliśmy wybór czy chce wziąć leki łyżeczką czy podajemy strzykawką, ale ponieważ konsekwentnie odmawiała nadal podajemy strzykawką. Po tym pierwszym razie prawie przy tym nie protestuje. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem sobą rozczarowana. Był wczoraj taki moment, ze podniosłam głos, był tez taki, że miałam ochotę wrzeszczeć i ewakuowałam się do łazienki na chwilę, żeby się wyciszyć. Oboje z mężem jesteśmy rozczarowani, że musieliśmy się uciec do przemocy ale wydaje mi się, że w tym przypadku jest to niestety rozwiązanie lepsze. Czy macie jakiś sposób na to, żeby naprawić tą sytuację i jednak załatwić sprawę pokojowo?