Dodaj do ulubionych

Problem z podaniem leków

IP: *.dynamic.chello.pl 17.11.12, 23:00
Córka ma 20 m-cy. Jest nad wiek rozgadana, bardzo bystra, wesoła i zazwyczaj można się z nią porozumieć "pokojowo". Niestety ostatnie 2 tygodnie ma katar, mieliśmy epizod z lekkim zapaleniem krtani, trójki idą na potęgę a teraz jeszcze kaszel doszedł. Na początku leki udawało się podawać łyżeczką i w miarę bez problemu. Czasem to była dłuższa chwila namawiania ale otwierała w końcu paszczę. Wczoraj ja z powodu mojego przeziębienia wzięłam sobie urlop, liczyłam na to że spędzimy miły dzień ale niestety się nie udało. Córka kategorycznie odmówiła przyjęcia swoich syropów. Pierwsze pół godziny łagodnie namawiałam, drugie pół namawiałam już znacznie mniej łagodnie. Później powiedziałam, że mama jest niezadowolona, że córka nie chce brać leków, żeby wyzdrowieć i zajęłam się czytaniem książki (chyba pierwszy raz od nie wiem kiedy w jej obecności) a ona bawiła się sama. Po pół godzinie zrobiłam ponowne podejście i skończyło się wielkim rykiem. Chciała mleko (nadal karmię piersią i z reguły nie odmawiam) ale powiedziałam, że dam jej na popicie leków. W tej sytuacji stwierdziła, że już mleka nie chce ale później za nim płakała...Skończyło się na tym że zasnęła wyczerpana przytulona do mnie bez piersi ale i bez wzięcia leków. Po drzemce zrobiłam nowe podejście ale po pół godzinie odpuściłam. Obiecała, że weźmie leki gdy tata wróci z pracy ale gdy mąż wrócił cała szopka zaczęła się od nowa. W końcu poszłam po strzykawkę i podaliśmy leki na siłę. Wieczorem i dziś daliśmy wybór czy chce wziąć leki łyżeczką czy podajemy strzykawką, ale ponieważ konsekwentnie odmawiała nadal podajemy strzykawką. Po tym pierwszym razie prawie przy tym nie protestuje. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem sobą rozczarowana. Był wczoraj taki moment, ze podniosłam głos, był tez taki, że miałam ochotę wrzeszczeć i ewakuowałam się do łazienki na chwilę, żeby się wyciszyć. Oboje z mężem jesteśmy rozczarowani, że musieliśmy się uciec do przemocy ale wydaje mi się, że w tym przypadku jest to niestety rozwiązanie lepsze. Czy macie jakiś sposób na to, żeby naprawić tą sytuację i jednak załatwić sprawę pokojowo?
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: Problem z podaniem leków IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.11.12, 09:18
      Oj matko jedyna, jakaż to przemoc? Może jej nie stosujcie i niech sobie dziecko choruje. Przecież to konieczność. U mnie było identycznie. I też mąż musiał dziecko przytrzymać a ja musiałam wlać, niestety, inaczej się nie dało. To było jedyne rozwiązanie. Potem udawało się już podać mimochodem, np. przy zabawie, bez gadania, że idę z lekarstwem, które trzeba wypić. Ja syropy nazywałam soczkami i z nimi miałam najmniejsze problemy, podawałam w tych malutkich plastikowych kubeczkach, co było dla dziecka poniekąd atrakcją.
      Pamiętam, że okresy chorowania małego dziecka, gdy trzeba było podać leki były koszmarne. I mają prawo takimi być. A Ty masz prawo być zła i wściekła. Nie ma tutaj niczego do naprawiania. Chyba, że konstruujesz słodki obrazek, w którym nie ma prawa być złości, frustracji, choroby. I to moim zdaniem nawet groźniejsze niż nie wypicie syropu, pozdr
      • Gość: mag1982 Re: Problem z podaniem leków IP: *.dynamic.chello.pl 18.11.12, 09:45
        Dzięki! Ja z tych co wszystko wolą po dobroci i na prawdę nie cierpię zmuszać mojego dziecka do czegokolwiek. A jeśli chodzi o prawo do wyrażania emocji to owszem nie odmawiamy go sobie, ale to był na prawdę pierwszy raz kiedy byłam tak zła na moje dziecko, bo zazwyczaj jej upór budzi we mnie co najwyżej lekką irytację. Może też moja choroba się na to nałożyła? Jak już mi przeszło było mi po prostu mojego dziecka szkoda, bo choć wydaje się że jest bardzo rozsądna (pewnie przez to że można z nią pogadać) to jeszcze rozumek krótki i pewnie sama nie rozumiała o co mamie chodzi i czemu się złości.
    • Gość: tuszeani Re: Problem z podaniem leków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.12, 14:17
      20 miesięcy to paskudny wiek jeśli chodzi o robienie rzeczy które zrobić koniecznie trzeba. U nas było w tym wieku z lekami dokładnie to samo, teraz (2l 3m) jest już o niebo lepiej, bo syropy pije bez oporu, dramat jest tylko przy wszystkich operacjach przy nosie (psikanie, odciąganie, dmuchanie, wycieranie).

      Odpuszczaj co możesz, a czego nie możesz, wyjaśniaj krótko po co i dawaj strzykawką. Im mniej napięcia i nerwów, tym dla Was wszystkich lepiej. U nas w tym wieku znacznie lepiej było darować sobie w ogóle negocjacje, tylko szybko i sprawnie, najlepiej przez zaskoczenie pakować co trzeba do dzioba. Nasza opiekunka była w tym mistrzynią i potrafiła sobie w mgnieniu oka poradzić łyżką (uciskała dziób lekko po obu stronach, w wyniku czego uchylał się lekko i zanim się Młody zorientował, wlewała do dzioba zawartość łyżki gadając na jakiś inny temat). My jesteśmy mniej sprawni manualnie, więc musieliśmy pomagać sobie strzykawką wink

      Moja kuzynka, mama syna rok starszego syna każe mi się cieszyć, że nie jesteśmy jeszcze w wieku, kiedy umie się wymiotować na zawołanie wink
    • soffia75 Re: Problem z podaniem leków 19.11.12, 00:42
      A może spróbuj obudować to podawanie syropu jakąś zabawą? U nas sprawdzała się zabawa w samolot - córka na rękach taty była "samolotem", który musiał tak "lecieć", żeby trafić do łyżeczki z syropem; tata robił kilka "podejść", "samolot" był zachwycony... w końcu łyżeczka trafiała do buzi i było po problemie. wink
      Jeśli był problem ze smakiem leku, dawkę lekarstwa "zajadaliśmy" szybciutko czymś smaczniejszym np. łyżeczką słodkiego serka.
      Wiem, że to niełatwe, ale staraj się w tym wszystkim zachować maksimum spokoju; nerwy lub moralizatorski ton nic tu nie pomogą.
    • marta_damian7 Re: Problem z podaniem leków 19.11.12, 15:18
      myślę że dużo rodziców ma podobny problem ja z moim synem i lekami mam podobne złe doświadczenia bo on od małego odmawiał ich przyjmowania na szczęście nie choruje zbyt często ale dochodziło do tego że leki trzeba było wręcz wlewać mu na siłe do buzi bo była histeria a wiadomo leki dać trzeba. Teraz mimo że ma prawie 4 lata i ostatnio przechodziliśmy zapalenie płuc to z antybiotykiem była tragedia znowu płacze prośby groźby itd ale w końcu poskutkowało dawanie leku i od razu dawanie picia (łyżka z lekiem w jednej ręce, przygotowana butelka z piciem w drugiej ręce)a dodatkowo poskarżyłam się pediatrzesmile i ona mu wytłumaczyła że leki brać trzeba że ma jej obiecać że będzie grzecznie brał itd i o dziwo poskutkowało (mama może sobie gadać a pani pediatra to jednak już coś- słuchać trzeba). Myśle że w takich sytuacjach trzeba konsekwencji ale też nie przejmować się bo dzieci to mali terroryści w końcu z wiekiem im mija. Głowa do góry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka