Córka (14 lat) od marca leczona jest żelazem (ferrum lek 3x dziennie, kwas foliowy i wit. c) z powodu niedokrwistości (hgb 8,3, pozostałe wyniki morfologii też wskazująca na anemię + OB 34).
Anemia spowodowana była (tak przynajmniej do tej pory myślałam) 8 miesięcznym niejedzeniem mięsa. Kilka miesięcy przed tym pomysłem z wegetarianizmem zaczęła miesiączkować.
po tych badaniach zaczęła jeść mięso i odżywiać się w zasadzie normalnie (czyt. prawidłowo).
badania powtarzaliśmy co ok. miesiąc. hgb wzrasta pomału (10,5; 10,3; 10,7), OB cały czas podwyższone, do tego w rozmazie cały czas podwyższone eozynofile (7,4) i lekko obniżone neutrofile. w kwietniu zrobiłam dodatkowo aspat i alat - wynik był bardzo wysoki (ponad 300).
Zrobiliśmy dodatkowe badania: Usg brzucha w porządku. Hbs ujemny. Bilirubina w normie.
odstawiliśmy na półtora miesiąca leki (czyli zelazo+kwas foliowy+wit c).
po półtora miesiącu powtórzyliśmy badania - hemoglobina ciut spadła z 10,5 na 10,3 (mimo mięsa w diecie ale bez żelaza doustnego) ale spadły też transaminazy - do ok. 60.
Pani doktor zleciła znowu przyjmowanie żelaza (3x1).
Pod koniec lipca wyniki morfologii są takie: hgb 10,7, płytki nieco poniżej normy (218 tys, a norma podana na wyniku jest od 250), OB 25, eozynofile cały czas podwyższone (ok. 8) i obniżone neutrofile, a próby wątrobowe: ASPAT 350, ALAT 530 !
wyniki moczu cały czas prawidłowe, poza dodatnim urobilinogenem (wpisali 2+).
Córka nie ma żadnych objawów, w marcu była zmęczona, blada i senna, teraz już te objawy minęły, poza lekkimi zawrotami głowy czasami jak twierdzi, nic jej nie dolega. Ma 168 cm, waży 58 kg, ma dobry apetyt.
Nie ma żadnych alergii, żadnych dodatkowych chorób ani nie przyjmowała żadnych leków.
Czy ktoś ma jakiś pomysł, o co tu chodzi? jakie badania jeszcze można zrobić, w którym kierunku pójść, do jakiego lekarza uderzyć?
dla mnie jakoś ewidentnie te uszkodzenia komórek wątroby były powiązane z tą dużą dawką przyjmowanego żelaza (widać po wynikach, że gdy nie brała żelaza próby wątrobowe spadły), ale wszyscy lekarze, z którymi rozmawiałam, wykluczyli, by żelazo mogło uszkadzać wątrobę i wpływać tak na te wyniki.
ponadto twierdzą, że ta hemoglobina słabo rośnie, że coś tu jest nie tak.
zaczynam się zastawiać, czy to rzeczywiście anemia spowodowana brakiem mięsa, czy to po prostu jakiś zbieg okoliczności, a przyczyna jest inna...
czy ktoś z doświadczonych osób widzi tu jakieś powiązanie, związek przyczynowo-skutkowy?