mariusz1740
29.05.14, 19:44
Kretyn…Debil…Matoł…
Nigdy w życiu nie zwracałem uwagi na ludzi którzy mnie obrażali. Nigdy w życiu z nikim się nie biłem. Sczyciłem się tym że z każdej, nawet najbardziej konfliktowej sytuacji, wychodziłem cało, czyli po prostu potrafię się z każdym dogadać. Jestem bardzo dobrym rozmówcą a to głównie dlatego że słucham uważnie każdego kto chce ze mną porozmawiać.
Jak to jest więc możliwe że mój własny dwunastoletni syn, wykrzykuje na mnie takie straszne słowa, które ranią serce i ciało dużo bardziej niż ciosy zadawane nożem?
Pierwsze dziecko, długo oczekiwane, szczęśliwie urodzone po dwóch poronieniach mojej ukochanej żony. Czy jest czymś złym rozpieszczać malucha na którego tak długo się czekało?
Kupować mu prezenty, spełniać wszystkie zachcianki, przymykać oczy na drobne nieposłuszeństwa.
Mija rok za rokiem i jest coraz gorzej. Przedszkole, pierwsze wizyty u psychologa, początek roku szkolnego i kolejne problemy które z roku na rok zamieniają się w prawdziwy koszmar.
ADHD to choroba którą doświadczyła całkiem spora bardzo znanych ludzi świata biznesu, filmu, polityki, nauki.
Dlaczego w takim razie rozpaczam?
Krzysio jest tej chwili uczniem 5 klasy , jest uroczym, bardzo zdolnym dwunastolatkiem przewyższających poziomem inteligencji wszystkich uczniów swojej szkoły, chłopakiem który przy minimalnym nakładzie pracy zdobywa same najwyższe oceny. Ma na swoim koncie dużo sukcesów w związku z zamiłowaniem do śpiewania.
Każdego dnia jednak potrafi swoim zachowaniem sprawić że zastanawiamy się wraz z żoną czy nie cierpi na rozdwojenie jaźni.
Jeździmy po lekarzach, psychologach, czytamy najmądrzejsze książki, stosujemy się do wszystkich zaleceń i z każdym kolejnym dniem jesteśmy coraz bardziej bezsilni.
Jesteśmy od zawsze niechciani w szkole, nauczanie indywidualne a widzimy to doskonale przynosi coraz gorsze wyniki. W tych czasach dyskryminacja? Wydaje się to po prostu niemożliwe, nikt przecież w to nie uwierzy. Są przecież prawa, konstytucja, zapisy Unii Europejskiej.
Jednak my jako rodzice dzieciaka którzy wraz z nim próbujemy znaleźć jakiś sposób na normalne i godne życie, wiemy jak jest naprawdę.
Po co to wszystko piszę?
Jesteśmy już coraz bardziej załamani tą całą sytuacją i mamy nadzieję że są rodzice którzy mieli podobne problemy i będą się chcieli podzielić swoimi doświadczeniami.