nie potrafi przełykać

17.01.05, 13:33
Witam serdecznie,

Mam dość nietypowy problem, ale mam nadzieje, że ktoś się już z takim
przypadkiem spotkał i będzie potrafił mi pomóc.
Moja córka -1,5 roku nie potrafi nic przełykać poza kleikami dla niemowląt.
Jako niemowle strasznie nie chciała jeść, co być może było spowodowane
refluksowym zapaleniem przełyku, choć do końca nie zostało to stwierdzone.
Obecnie je już lepiej, ale tylko jak się ją zabawia lub gdy ogląda telewizor.
Problem polega na tym, że je tylko to, co je półroczne dziecko - głownie
mleko i kleiki. Zup ze słoiczka ani gotowanych nie tknie, jedynym wyjątkiem
jest rosół. O jakiiejkolwiek jarzynie czy mięsie nie ma mowy. Po pierwsze nie
smakuje jej to, a nawet jak już coś przez przypadek próbuje połknąć to kończy
się to wymiotami, bo nawet mikroskopijnej wielkości kawałek powoduje, że się
ksztusi i wymiotuje. Miała robione prześwietlenie przełyku i z jego budową
jest wszystko OK. Próbuję ją uczyć przełykać już ponad pół roku, ale skutek
jest mizerny. Nawet drobne owoce w jogurcie powodują wymioty. Co z tym robić?
Jak nauczyć dziecko jeść? Przecież nie może jeść wyłącznie mleka! A nawet
chrupka kukurydziana powoduje wymioty! Czy ktoś zna lekarza, który mógłby coś
na to poradzić?
Pozdrawiam,
Magda


    • kaplani Re: nie potrafi przełykać 18.01.05, 09:21
      Hej, a myślałam, że tylko ja mam taki problem. Jak czytam Twojego posta, to tak
      jak bym czytała o swoim synku - bardzo żle jadł jako niemowle, trzeba go zawsze
      zabawiać bo inaczej nie zje nic, tak jakby nie miał wogóle apetytu i nie czuł
      głodu, też miał stwierdzony refluks (bez badań inwazyjnych, tylko z objawów),
      ale leki nie pomagały. Czasami było tak, że jak jadł przed snem kaszkę to
      potrafił trzy razy pod rząd wszystko zwymiotować i potem mógł znowu dalej jeść.
      U nas refluks tez się poprawił, ale z jedzeniem nadal mamy problem. Nie
      zrozumie tego ktoś, kto nie ma takiego problemu, nawet lekarze sie dziwią,
      twierdząc, że jak nie chce to niech nie je, nic na przymus i bez zabawiania,
      ale nasz chyba by sie zagłodził. Mój synek też wymiotował przy każdej grudce,
      nawet przy chrupkach kukurydzianych, czy biszkoptach. Też myśleliśmy, że może
      coś mieć z przełykiem, ale okazało się, że ma to raczej na punkcie
      psychologicznym. Dawaliśmy mu tylko kleiki, zupki zmiksowane na maksa
      blenderem, aby nic nie wyczuwał i tyle. Strasznie się martwiliśmy. Każda próba
      np. podania skórki chleba itp kończyła się wymiotami. Mając 1,5 roku złapał
      gdzieś wirusa - biegunki i wymioty, wylądowaliśmy w szpitalu na 3 dni, nic nie
      mógł jeść nawet mleka, tylko kroplówka, był bardzo wygłodzony i wtedy dałam mu
      suchą bułkę do gryzienia i popijał każdy kęs wodą i się przełamał - przełamał
      tą barierę psychologiczną, która moim zdaniem go blokowała. Od tego momentu już
      mu tak te grudki i gęste zupki przestały przeszkadzać. Potrafi zjeść nawet
      ciastko bez zwymiotowania, je ryż taki na sypko ugotowany ale rączką, bo jak mu
      dam sama łyżeczką to też zwymiotuje. Zdarza się, że np. weźmie skórkę chleba,
      czy kawałek szyneczki i zaczyna gryźć, a potem nie wie co z tym dalej i też
      wymiotuje, ale i tak jest to już jakiś postęp. Teraz ma 20 miesięcy, więc może
      Twoja dziecina też się w którymś momencie przełamie. Chodziliśmy z nim i do
      logopedy i do psychologa dziecięcego, ale szczerze powiedziawszy nic to nie
      dawało, aż do momentu pobytu w szpitalu. Może u Was też niedługo nastąpi taki
      moment i mała się przełamie, bo z tego co piszesz, to chyba mają coś wspólnego.
      Nie wiem, czy Cię trochę pocieszyłam, jak chcesz pogadać to pisz na priva ja
      jestem z Warszawy. Dodam tylko, że nawet w CZD nie byli wstanie mnam pomóc w
      tej materii. Czy Twoja mała nie miała może stwierdzonej cytomegalii? Robiłaś
      jej kiedyś badania? U nas kiedy nie chcia ł jeść jako niemowlę, zrobili nam
      badania i cytomegalia wyszła pozytywna był nawet leczony przez miesiąc w CZD i
      wtedy jeden z lekarzy stwierdził że te jego niejedzenie może miało tez i takie
      podłoże.

      Pozdrawiam,
      Beata
    • kaplani Re: nie potrafi przełykać 19.01.05, 11:49
      podciągam do góry
    • osmag Re: nie potrafi przełykać 20.01.05, 21:21
      Myślę,że jest to problem mający swoje podłoże w integracji sensorycznej.
      wygląda to na nadwrażliwość i stąd takie reakcje. Dobrze poprowadzona terapia
      może rozwiązać problem.
    • ika46 Re: nie potrafi przełykać 21.01.05, 15:35
      Tez mam podobny problem, córka ma 16 miesięcy, 10 zębów, a nie chce gryżć. Je
      tylko papki i kaszki, zupki miksowane. Chrupki kukurydziane chętnie je - ale
      one rozpuszczają się w buzi. Od dziecka miała niedowagę - żołądek spustoszony
      po antybiotyku w wieku 3 miesięcy przy zapaleniu ucha. Spadek wagi, brak
      apetytu. Wypijała tylko po 30-60 ml. mleka. Stałe pokarmy ( w postaci papek)
      zaczęła dopiero przyjmować po 10 miesiącu. Byłyśmy nawet u gastrologa który
      zmienił dietę. Ale nadal je tylko papki. Jest bardzo oporna na nowości. A
      jedzenie to cyrk, najpierw przy reklamach telewizyjnych, teraz przy książkach i
      zabawkach, aż w końcu metoda "na smoczek".
      KArmienie małej to istna tortura.
      • ooleczka Re: nie potrafi przełykać 21.01.05, 15:50
        ja przepraszam, ze sie wtrace... a czy nie bylo tak, ze zbyt pozno wasze dzieci
        zaczely dostawac stale pokarmy? moj kuzyn np. mial opisywane przez was objawy -
        pierwsze zeby zaczely mu sie wyrzynac, kidy mial 12 mies. (!), wiec do roczku -
        czy nawet dluzej - dostawal do jedzenia papki. skutek byl taki, ze wszelkie
        nowe, "stale" pokarmy powodowaly u niego wymioty, duszenie sie, itp. tragedia!
        wprawdzie bylo to juz ponad 20 lat temu, ale...
        wiec tak sobie mysle, ze moze trzeba dzieci w miare wczesnie "przestawiac" na
        stale pokarmy, nawet, jak jeszcze nie maja zabkow...
        to tylko takie moje drobne sugestie. nie wkurzajcie sie ani nie "wieszajcie na
        mnie psow". sama mam w domu jednego niejadka (ktory glupia kanapke z dzemem
        potrafi jesc godzine) i jednego 10-mies. zarloka, ktory taka sama kanapke
        (pokrojona w male kawalki) spalaszuje w 5 minut - a ma dopiero 2 zabki...!
        zycze powodzenia i cierpliwosci!
    • fionna Re: nie potrafi przełykać 21.01.05, 20:25
      Mój młody to dokładnie taki sam numer jak u Kaplani - też nie chciał jeść,
      lekarze nie mogli znaleźć przyczyny - znaleźli tylko CMV (na szczęście organizm
      młodego sam pokonał chorobę bez żadnych efektów ubocznych).
      Oczywiście "wyszedł" refluks, ale leki nie działąły.
      W wieku 3 miesięcy odmówił zupełnie jedzenia. Lekarze kazali karmić go na siłe
      (łyżeczką).
      Teraz młody ma już 22 miesiąze, waży 9,5 kg, je trochę lepiej, niestety głównie
      papki. Do tego ma obniżone napięcie (które tak naprawdę może być przyczyną tych
      wszystkich problemów - refluksu --> niechęć do jedzenia, napięcie obniżone też
      w jamie ustnej itd.). My powoli przyzwyczajamy go do coraz większych grudek
      (jesteśmy teraz na etapie słoiczków dla 10-miesięczniaków (takich z grudkami),
      już się nimi nie dławi, zjada też bez problemów rozgniecionego banana czy kiwi.
      Kaszki czy zupki daję max zagęszczone (żeby uczuł się przełykać takie gluty.
      Do tego robię mu masaż buzi i paszczy (niestety ma chyba nadwrażliwą twarz, bo
      dostaje przy tym histerii, mycie zębów, operacje przy nosku też powodują jego
      wściekłość).
      A jak jest u Waszych papkowiczów z mową - mój ma straszne problemy (spowodowane
      tym, że w wieku 3 miesięcy "odstawił się" od ssania i był karmiony łyżeczką),
      ma nie dość dobrze rozwinięty jęzor, poprawnie wymawia tylko głodki
      tylnojęzykowe (np. tata to kaka, dziadek - gagek), nie wymawia też oczywiście m
      i b.
      Oczywiście - nie gryzie, nie mam mowy, żeby wziął chrupka czy kawałek chleba,
      odwarac głowę i nie chce niczego. Zgadza się tylko na karmienie łyżeczką.
      Czasami odgryza np. po kawałeczku jabłka czy biszkopta, ale albo zaraz wypycha
      bokiem, a jak nie daj Boże poleci dalej, to się dławi.
      Zakupiłam już słoik z jedzonkiem powyżej 12 miesięcy - tam są naprawdę duże
      kawały - to będzie zamach na młodego.
      Wybieramy się niedługo na SI - może tam coś wymyślą...
      • kaplani Re: nie potrafi przełykać 24.01.05, 08:26
        Jeżeli chodzi o mojego synka to w wieku 1 roku, pani logopeda stwierdział, że
        jego mowa jest jak półrocznego dziecka, czyli opóźniona przez to nie jedzenie i
        nie ssanie z butelki. Teraz jest już trochę lepiej mówi np. mama, tata
        dziadzia, baba, dziaba (żaba), dziby (ryby), próbuje naśladować każde
        wypowiedziane przez nas słowo, oczywiście przekręcając je, ale moim zdaniem
        wszystko ruszyło sie dopiero po tym pobycie w szpitalu, o którym pisałam
        wcześniej, kiedy zaczął gryźć. Tak małymi kroczkami wszystko idzie mam nadzieję
        w dobrym kierunku, chociaż ma dni takie jak dziesiejszy poranek, że potrafi
        zlejść kilka łyżek kaszki na mleku i potem zaczyna płakać z byle powodu i
        wszystko ląduje spowrotem na podłodze, bardzo łatwo mu te wymioty przychodzą,
        chociaż zdarza się mu to już rzadziej niż to było przed kilkoma miesiącami.
        Nawiązują do wypowiedzi ooleczki: my małemu próbowaliśmy dawać np. chrupki
        kukurydziane nawet jak jeszcze nie miał ząbków, ale zaraz wymiotował jak tylko
        coś sobie uskubał lub przykleiło mu się do języczka lub do podniebienia, a
        potem to pamiętał i już nie chciał nawet brać do buzi. Nie jest to zatem
        reguła, że jeżeli dam mu wcześniej stałe jedzenie to on będzie je wcześniej
        jadł i się przyzwyczai. Moim zdaniem problem jest bardziej złożony.

        Pozdrowienia,
        Beata
        • fionna Re: nie potrafi przełykać 24.01.05, 13:47
          Dokładnie - próbowałam podawać zgodnie z zaleceniami żywieniowymi - jedzenie z
          większymi kawałkami, chrupki itd. Niestety - wszystko powodowało wymioty,
          dławienie się itd i w końcu niechęć do jedzenia. Z dwojga złego wolałam, żeby
          młody zjadł cokolwiek, nawet papkę. U niejadka każdy powód jest dobry, żeby nie
          jeść.
          Nam logopeda powidziała, żeby się tak starsznie nie przejmować tym, że je
          papki. Jedzenie było i jest dla niego traumatycznym przeżyciem i trzeba go
          bardzo powoli przyzwyczajać, dawać mu to, co lubi w większych kawałkach.
          Najczęściej u nas zupki są pierwszym jedzeniem z większymi kawałkami, a moje
          dziecko nie cierpiało ich, więc zupky z kawałkami były dla niego horrorem.
          Od 2 tygodniu gdzieś zawzięłam się i staram się codziennie z nim robić masaż
          logopedyczny. I zauważam dużą poprawę - mówi więcej, co prawda nie jest to
          jeszcze zbyt zrozumiałe, ale wymawia więcej głosek.
Pełna wersja