agazet
08.03.05, 09:56
witam,
ten sam post juz zamiescilam na edziecko ale nikt mi nie odpowiada wiec moze
tu znajde pomoc.
mam straszny problem z moim 3,5 letnim synkiem i moze ktos z was jest mi w
stanie cos doradzic. Od urodzenia Michal wlasciwie nie chorowal, nigdy,
przenigdy nie mial zlych doswiadczen z lekarzami nie byl straszony lekarzem!
ma zestawy do zabawy w lekarza, ksiazki itp. i bardzo je lubi. Problem
pojawil sie jak Misiek skonczyl 2,5 roku. od tamtej pory nie ma mowy zeby byl
zbadany. Na widok lekarza w kitlu, bez kitla w domu w przychodni, pani , pan
dostaje szalu. Wszystko jest w miare do momentu kiedy lekarz wyjmuje
sluchawki czy inne narzedzia lekarskie, wtedy Misiek placze, ucieka i dostaje
spazmow. niestety od 5 dni jest chory i w sobote musialam wezwac lekarza .
Przyjechala bardzo mila Pani doktor, z ktora na poczaku wszystko szlo gladko.
rozmawiali smiali sie no i w momencie jak go chciala zbadac zaczela sie
walka. Oczywiscie skonczylo sie (po raz pierwszy!!!) badaniem na sile czyli
ja i maz go trzymalismy a Pani usilowala zbadac. Potem godzina dochodzenia do
siebie i po sprawie.Nie dziala nic prosby, obietnice, grosby itp. dostal
antybiotyk ale musze isc z nim na kontrole! Co mam zrobic? moze ktos mi
pomoze bo naprawde juz sama nie wiem. zawsze wiem ze zostaje mi branie go na
sile ale to nie metoda. Moze znacie jakiegos lekarza ktory ma anielska
cierpliwosc i moze prywatnie go leczyc? moze powinnam pomalu go poznawac z
taki lekarzem? Mysle ze lepiej zeby to byl mlody czlowiek moze facet? Dodam,
ze jestem z Warszawy
dzieki za pomoc