Dodaj do ulubionych

Zamartwica

17.03.05, 11:28
Witam wszystkich
Poszukuję Rodziców Maluchów, które urodziły się z zamartwicą. Czy dzieci
rozwijały się normalnie? Czy miały jakieś problemy, czy to ruchowe, czy inne?
Czy u starszych dzieci uwidoczniły się jakieś problemy, związane z ciężkimi
narodzinami. Z góry dziękuję za wszelkie informacje. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • majeczka2310 Re: Zamartwica 17.03.05, 22:30
      Moja 1 córka urodziła się w zamartwicy sinej(2,5 roju). Powodem była jej mała
      wada wrodzona, 42 tc i bardzo długi okres przebywania w kanale rodnym.
      Musieliśmy ją kilka miesięcy rehabilitować bo miała zbyt małe napięcie mięsni.
      Rozwija się super. Na Waszym miejscu poszłabym do bardzo dobrego pediatry
      (czyt. prywatnie), który dobrze zbada malucha. My na takiego trafiliśmy i
      kazał nam podawać wit. B, już teraz nie pamiętam którą z nich, i A ale
      rozkruszone z tabletki (1/4 dziennie), ponieważ wit.B wspomaga rozwój układu
      nerwowego. Tak robiliśmy do końca rehabilitacji (6 m-cy).Ewentualnie możesz iść
      ze skierowaniem do dziecięcego neurologa. A na codzień dobrze obserwuj malca i
      nie wpadaj w panikę. Głowa do góry, moja Majcia dostała 5/5/7/8 pkt. a jest
      super i zna już kolory, literki, robi na wucka więc nie mam do niej żadnych
      zastrzeżeń. P.s. ja dostałam 1 pkt w 1 minucie....
    • kasia1302 Re: Zamartwica 18.03.05, 09:05
      Witaj,
      Głowa do góry. Zamartwica nie oznacza wyroku. Wiem, łatwo powiedzieć.Stres jest
      ogromny i ta niepewność. Moje dziecko urodziło się w zamartwicy, 2 pkt w skali
      Apgar. Miała robione 3 razy USG głowy, powtórne badanie słuchu, badanie dna
      oka, wizyty w poradni patologii noworodka, neurolog, rehabilitant. Można
      powiedzieć, że pod tym wzgledem jesteśmy wybrańcami losu. Mała nie ma żadnych
      skutków ubocznych trzykrotnego owinięcia pępowiną. Wszystko robi szybko i
      rozwija się ponad przecietną (według lekarzy). Nasza neurolog poiedziała, że to
      mały cud. Ma w tej chwili 13 miesięcy, chodzi od 11 miesiąca życia, jest super
      sprawna, dużo mówi. I nasze wizyty u neurologa w Prokocimiu to już
      przeszłość.Głowa do góry. Moja Pola jest żywym przykładem, że zamartwica to nie
      koniec świata. Najważniejsze jest ponoć jak szybko dziecko pozbierało się po
      porodzie i jak Apgar wzrastał.
    • abi28 Re: Zamartwica 18.03.05, 09:23
      U mnie podczas porodu lekarz stwierdził zamartwicę wewnątrzmaciczną płodu
      (pamiętam te słowa do dziś), a mały ma już 5 lat i jest zdrowy i normalny.
      Będzie wszystko ok. Trzymaj się.
      Pozdrawiam. Ania.
    • mamaanitki Re: Zamartwica 18.03.05, 09:40
      Moja córeczka urodziła się w ciężkiej zamartwicy punkty APGAR odpowiednio
      3/3/4/5. Nie dawali za dużych szans że przeżyje, a jeśli przeżyje to czy będzie
      siedzieć, chodzić mówić. Teraz Anitka ma 22 miesiące. Biegać!!! (nie chodzić,
      bo ona wszystko jak już robi to dobrze, więc zwykłe chodzenie sobie odpuściła)
      zaczęła mając 14 mies. Jedynie na początku szło opornie. Do 4,5 miesięcy nie
      podnosiła główki, ale jak podniosła to potrafiła leżąc na brzuchu trzymać ją
      uniesioną dość długo i rozglądać się. Teraz już jest super. Pozdrawiam. Kasia
    • msto0503 Re: Zamartwica 18.03.05, 09:44
      My chyba jesteśmy największymi szczęściarzami. Moja młodsza córeczka urodziła
      się w zamartwicy i po porodzie dostała tylko 1! punkt Apgar za pojedyncze tony
      serca. W ostatniej fazie porodu zaczęło zanikać jej tętno i lekarz po prostu
      wydusił ją ze mnie (potem pielęgniarka powiedziała mi, że tylko lekarzowi
      zawdzięczam, że dziecko żyje, bo nawet nie zdążyli by mi zrobić cesarki). Była
      owinięta pępowiną. Nie muszę mówić co przeżyłam. Miałyśmy robione kilkakrotnie
      USG główki (żeby sprawdzić czy nie doszło do jakiś wylewów) i USG brzuszka.
      Dopiero moja pediatra powiedziała bardzo ważne słowa: że nie ważne ile punktów
      dziecko dostało zaraz po porodzie, ale jak szybko sobie z tym radziło czyli ile
      punktów dostało w 3, 5 i 10 minucie. Bo często dzieci z 1 lub 2 punktami
      (które szybko sobie radziły) rozwijają się super, a te które miały więcej ale
      stan im się szybko nie poprawiał mogą mieć kłopoty. U nas było: 1 pkt, potem 7,
      potem 9 i w 10 min. - 10.
      Teraz córeczka ma 17 m-cy i jest żywym srebrem. Chodzi, a nawet biega, próbuje
      mówić i rozwija się naprawdę super.
      Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka, Monika
      Jeśli masz jakieś pytania to chętnie odpowiem.
    • amb25 Re: Zamartwica 18.03.05, 09:46
      Ja 30 lat temu urodziłam się z zamartwicą, nie wiem w jakim stopniu, elaborat
      mialam niezly wypisany w książeczce zdrowia dziecka, punktów wtedy nie dawali.
      Z tego co wiem w dziciństwie nie miałam jakiś ponadprzeciętnych klopotów ze
      zdrowiem, teraz też nie mam. Więc głowa do góry - do lekarzy i może też będzie
      OK. Nie poddawaj się!
      • mw115 Re: Zamartwica 18.03.05, 14:17
        Mój synek tez urodził sie w zamartwicy. Nawet teraz jak sobie przypomnę ten
        smutny poczatek jego cudownego życia to mi się płakać chce.
        Lekarz wypychał mi go z brzucha, bo zmęczona porodem i przerażona nacięciem nie
        na skurczu!!! nie miałam siły go urodzić.
        Dostał 3/5/8 pkt. Miał przez 10 minut podawany tlen, dogrzali go jakąś lampa. W
        szpitalu miał usg przezciemiączkowe- wyszło wsz. oki.
        Dostaliśmy skierowanie do poradni ryzyka okołoporodowego, neurologa i okulisty.
        W szpitalu leżałam, patrzyłam na moje cudo i ryczałam, bo tak się bałam o jego
        zdrowie.
        Jak miał miesiąc badała go dobra neurolog prywatnie. Stwierdziła ze jest oki,
        ze nie widzi nic niepokojącego.
        Z poradni ryzyka jak miał 3 m-ce dostał skierowanie na rehabilitację- powód
        cofanie barków, mieszane napięcie mięsniowe, słabo trzymał głowę. Na
        rehabilitację chodzimy do tej pory- synek ma 8 m-cy.
        Jednak ostatnio rehabilitantka sama powiedziała że w zasadzie to mógłby już
        przestać chodzić, ale doprowadzi go jeszcze do stania.
        Raz w m-cu chodzimy też do neurologa i cały czas neurolog powtarza że jest oki.
        Moim zdaniem też rozwija sie super. Jest bardzo bystry, teraz już świetnie
        raczkuje. Siada.
        JAkiś czas temu przestałam już drżeć ze coś moze być nie tak. I już nie
        sprawdzam z książką czy nie ma przypadkiem objawów jakiejś choroby.
        Ważne żeby Twoje dziecko cały czas obserwował neurolog najlepiej.
        pozdrawiam serdecznie
        Monika

        mój synek
        www.jww-softland.com/wojtek/
    • aga1978 Re: Zamartwica 19.03.05, 21:44
      Mój synek ma teraz 2,3 lata dostała 2 pkt w skali Ap później do tego doszło to
      że po nieumiejętnej reanimacji wystąpiła odma płócna stan był tragiczny,ale
      szybko dochodził do siebie.Miał 3 razy USG głowy 4 razy tomografie komputerową
      która wykazała krwiak mózgu. Jest pod opieką neurologa rechabilitanta pedagoga
      u tych tylko doraźnieta u logopedy. No właśnie bo tylko ewentualnie taki może
      być u nas skutek tych wydarzeń tzn mało mówi. Poza tym jest zupełnie sprawny i
      mądry. Współczuje Ci tego czekania na to co będzie mnie to wykańcza i jeszcze
      te pytania ludzi "a czy już siedzi , a czy już chodzi, a czy już mówi" ale nie
      pamietają tego że to dziecko to żyje tylko dzieki łasce Bożej. Uzbroj się w
      cierpliwość myśl pozytywnie a napewno będzie dobrze
      • asia9939 Re: Zamartwica 21.03.05, 09:57
        Na początku bardzo Wam dziękuję za pomoc i zainteresowanie moim problemem.
        Przepraszam, że tak późno się odzywam, ale przez ostatnie dni nie miałam
        dostępu do internetu. Poniżej przedstawiam więcej szczegółów, dotyczących
        Maleństwa, urodzonego z zamartwicą, w sprawie którego prosiłam Was o pomoc,
        czyli mojego Siostrzeńca:
        Jasiek urodził się w zamartwicy - 3 punkty w 1 minucie, do 7 punktów w 10
        minucie. Do 5 miesiąca był pod opieką neurologa - został wypisany, bo
        neurologicznie było wszystko w porządku. Teraz ma 8,5 miesiąca, od niedawna
        posadzony siedzi sam, ale tylko chwilę - sam nie siada i nie raczkuje. Przy
        zmienianiu pieluchy mocno prostuje nogi, trzymany pod pachy i oparty stopami o
        podłoże "nie sprężynuje", opiera ciężar ciała tylko na prawej nodze, a lewą
        podnosi do góry - jeśli już dotknie podłoża, to tylko piętą lub palcami. W
        ogóle wszytko robi najpierw tylko prawą stroną ciała (ręką lub nóżką), a
        dopiero potem lewą. Prosze napiszcie, czy inne dzieci urodzone z podobnymi
        problemami też rozwijały się wolniej niż inne dzieci, czy były rehabilitowane,
        z jakiego powodu i jaką metodą. Może są jakieś ćwiczenia wspomagające ogólny
        rozwój , pozwalający na wyrównanie różnic między prawą, a lewą stroną ciała, a
        może to jest normalne i niepotrzebnie się martwimy, ale to 1 dziecko w Rodzinie
        i nie mamy żadnego porównia. Z góry dziękuję za pomoc i wszelkie informacje.
        Pozdrawiam.
        • mw115 Re: Zamartwica 21.03.05, 10:18
          mój synek jest rehabilitowany metodą NDT Bobath. Na rehabilitacje jeździmy 2x w
          tygodniu, do tego ćwiczymy tez z nim w domu codziennie 3 razy po pół godzinki.
          Raczej lubi te ćwiczenia, chociaż czasem marudzi. Cwiczenia robimy rózne, na
          kolanach swoich, na piłce takiej duzej, na wałku, na podłodze. Myśle że
          powinnaś poprosić neurologa o skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. Dobrze
          by było żeby oprócz neurologa obejrzał małego rehabilitant.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka