taaszaa
12.07.05, 11:11
Zeszłej nocy mój 17-mies. synek, obudził się rozpalony jak piecyk.
temperatura dochodziła 40 stop., podalismy paracetamol i pojechaliśmy na
pogotowie. Tam starsza pani doktur wyśmiała nas, że panikujemy, kazała wracać
do domu i robić okłady z zimnej wody. Wróciliśmy, okłady zrobiliśmy, choć
dziecko darło się w niebo głosy, jest na paracetamolu, niestety rano
temperatura, nadal 38,5, mały przelewa się przez ręce. Powiedzcie drogie mamy
czy rzeczywiscie panikujemy, czy trzeba poczekac w spokoju i poobserwować? Ja
bardzo sie niepokoję, nie ma żadnych objawów oprócz temperatury, czy macie
doswiadczenie w podobnych sytuacjach? Prosze o pomoc, rano znajomy postraszył
mnie bezobjawowym zapaleniem płóc, które miał jego synek. Pozdrawiam