Mam 5 letniego synka który wszystkie nowości żywieniowe przyjmuje z łzami w
oczach .Ja już nie wiem co robić czy walczyć ,czy ulec .Po prostu wszystko
jest dla niego nie dobre (bez wcześniejszego probówania)jest mało żeczy które
wogóle je,kiedys próbowalismy dawać mu chleb z serkiem topionym to wrzeszczał
na pół bloku że go chcemy otruć .Może Wam sie wydawać że jest rozpieszczony
ale nie jest tak, jest grzecznym w miare mozliwosci 5 latkiem statnio zaczol
smakowac porzeczki czerwone oczywiscie tez po wielkiej awanturze i po
dlugiej chwili stwierdzil ze mu smakuja . Ja juz nie wiem co robic bo ile
mozna jesc chleb z masełkiem i ewentualnie kielbaske .juz kiedys doprowadzil
mnie do takiego stanu ze jak nie zjadl obiadu to nie dostal kolacji <ale czy
ja wiem czy to byla dla niego kara

( ja mam juz dosc gotowania dla niego
osobnego obadu i reszty wszyscy na mnie patrza jak bym dziecko w buszu
wychowywala a ja po prostu rece rozkladam bylismy na wczasach a na jadalni
prawdziwy koszmar tego nie tamtego nie i wieczne awantury .Moze ktoras z
Was ma podobny problem moze cos doradzi zaznaczam ze my z mezem
jemy "normalnie" acha i wszelkie wycinanie gwiazdek z zerka robienie myszki
z jaja na twardo i wiele innych upiekrzaczy kanapek mamy za soba bez zadnych
efektow.