dobry wieczor. chcialabym prosic o wypowiedz mamy, ktorych maluchy maja juz
za soba goraczke trzydniowa.
mam nadzieje, ze to, co dopadlo mojego ryska w ostatnich dniach bylo wlasnie
ta dziecieca/niemowleca choroba. zaczelo sie w miniona sobote - po poludniu
temperatura nagle skoczyla do 39 stopni i trwala w niedziele i poniedzialek -
wczoaj spadla do 37 z groszami a dzis rano pojawila sie na brzuszku wysypka.
zadnych innych objawow chorobowych nie bylo. w tzw. "miedzyczasie" zrobilismy
badnie moczu (wszystko ok) i badania krwi (wykazaly obecnosc wirusa).
wszystko wskazuje na trzydniowke i tej wersji sie trzymam

(nasz lekarz
tez).
chce Was zapytac o to, jak Wasze dzieciaki wracaly do siebie po tych dniach
goroczkowania - czy wszystko przechodzilo jak reka odjal czy chwile to
trwalo. moj rysio jest slabiutki, marudny, rozdrazniony, duzo spi i aktualnie
ma temperaturke nieco ponizej 36,6. powoli wraca mu apetyt i sa momenty, gdy
jest radosny i pieknie sie bawi, ale generalnie niezla z niego maruda. jak
bylo u Was? jak przebiegala rekonwalescencja? z gory dziekuje za wasze
wypowiedzi, pozdrawiam, patka