Dodaj do ulubionych

Jutro operacja....

15.12.05, 18:23
Tak bardzo na nią czekaliśmy a teraz strach jest ogromny.Szczególnie po
rozmowie z prof.Malcem(wiedziałam że nie będzie cukierkowo)ale że aż tak
przygnębiająco to nie wiedziałam.Powiedzcie mi co robiliście podczas trwania
operacji,wiem,ze ma trwać dobrych kilka godzin i zastanawiam się jak nie
zwariować.
A teraz pytania: czy po operacji ktoś poinformuje nas o stanie dziecka?
Czy wiecie może mniej więcej po jakim czasie dziecku podaje się pokarm?
Bardzo proszę o trzymanie kciuków i modlitwę.
Paula mama Błażejka (TGA,VSD,PDA)
Obserwuj wątek
    • mariuszek511 Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 19:11
      doskonale Cię rozumiem: obawy, strach, a najgorsze co może być to niemoc jaka
      ogarnia. jak Kubuś był operowany (druga operacja trwała aż 11 godzin). w czasie
      tychże godzin modliłem się i rozmawiałem z innymi rodzicami, praktycznie o
      wszystkim. według mnie to super sposób.
      po operacji oczywiście lekarze powiadomią Cię o przebiegu jej, możesz zadawać
      pytania a oni udzielą wyczerpujących odpowiedzi.
      co do pokarmu - jest to uzależnione od stany dziecka po operacji, jak szybko
      będzie dochodziło do siebie.
      TRZYMAMY ZA WAS KCIUKI BARDZO MOCNO I MODLIMY SIĘ O SZYBKI POWRÓT BŁAŻEJKA DO
      ZDRÓWKA!!!
    • basikrzy Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 19:47
      zawsze mówią, zeby trochę odpocząć albo iść na powietrze, ale i tak większość
      rodziców siedzi pod blokiem operacyjnym (instynktownie chce się być bliżej
      dziecka), zupełnie niepotrzebnie, bo i tak nikt nie wyjdzie powiedzieć, że już
      koniec i czasami rodzice siedzą na dole a dziecko jest już na górze na IT,
      my w tym czasie załatwialiśmy formalności (pojechaliśmy do USC złożyć papiery
      na metrykę urodzenia i do szpitala położniczego po zwolnienie lekarskie dla
      męża "opieka nad żoną" 14 dni - piszę, bo może Wam sie przyda to info)
      rzeczywiście rozmowa z innymi rodzicami w tym czasie bardzo pomaga
      kiedy dziecko jest już "zainstalowane" na IT, wtedy przychodzi do niego
      profesor i wtedy mozna zapytać o przebieg operacji
      jeśli powiedzą: operacja przebiegła planowo, stan stabilny to jest OK,
      dziecko leży gołe w otwartym podgrzewanym inkubatorku (zwanym patelnią) i jest
      podłączone do wielu rurek i aparatury, może mieć rurkę w nosku (respirator),
      jeśli uda się szybko odłączyć respirator (ekstubować) i nie będzie zakażenia
      bakterią, to za kilka dni zaczną podawać pokarm i przeniosą dziecko na Oddział
      X,
      przygotujcie sobie może torbę na rano na spakowanie rzeczy Błażejka i smoczek,
      bo dziecko od północy jest na czczo, więc głodne
      trzymamy kciuki z całych sił, pozdrawiamy
      Baśka mama Bartka
      • asiajulk Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 22:54
        My błąkaliśmy się po szpitalu zaglądaliśmy od czasu do czasu na IT czy już po
        wszystkim. Te godziny czekania były dla mnie takie jakbym była na innym
        świecie, mało rozmawialiśmy, bo ciężko było cokolwiek z siebie "wydusić". Te
        godziny były jak wieczność. Strach był ogromny. Kiedy po 9ciu godzinach
        powiedziano nam, że operacja przebiegła bez komplikacji, ale jeszcze za
        wcześnie, żeby się cieszyć płakaliśmy i skakaliśmy ze szcęścia. Ten pierwszy
        najbardziej "namacalny" etap był za nami. Dzwoniliśmy do najbliższej rodziny,
        żeby przekazać im tę wspaniałą wiadomość. Radość byla taka WIELKA, że trudno to
        opisać.
        • asiajulk Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 22:58
          A stres był tak ogromny, że jak pzryszedł lekarz i spytał jaką wadę ma dziecko
          (była nas dwójka - rodziców z kardiochirurgii) nie potrafiliśmy powiedzieć, nie
          z niewiedzy ale byliśmy tak sparaliżowani strachem. Wszystko będzie dobrze,
          musicie w to mocno wierzyć, jesteśmy myślami z Błażejkiem.
    • izakam51 Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 22:49
      Będziemy jutro trzymac kciuki i modlic się, myślami będziemy z wami.
      Iza, Mariusz i Kacper.
      • kopacz_tej Re: Jutro operacja.... 15.12.05, 23:57
        Witam.
        Jak już rozpoczeła się operacja poszłam do szpitalnej kapliczki poprosić o opiekę nad Naszym "Serduszkiem" ,a później wyczekiwanie na wyjście lekarza i na pierwsze informacje. Zaciskam kciuki za jutrzejszy dzień, myślami będę z Wami.
        Pozdrawiam,Ewa.
    • anfido Re: Jutro operacja.... 16.12.05, 07:00
      Trzymaj się Błażejku !!! Wiem, że jego operacja jest o wiele, wiele
      poważniejsza niż zwykłe cewnikowanie z balonoplastyką, ale te półtorej godziny,
      które czekałam na synka wlokło się niemiłosiernie, złe i dobre muśli plątały mi
      się po głowie, denerwowały mnie słowa innych rodziców, że to przecież tylko
      cewnikowanie i nie ma co panikować. Zaszyłam się w sali, siedziałam na łóżku i
      patrzyłam bezmyślnie na padający śnieg. Gdybym wiedziała wtedy jakie zagrożenia
      niesie za sobą "tylko cewnikowanie" pewnie byłabym w jeszcze gorszym stanie.
      Każdy rodzi przeżywa to w inny sposób. Jedni chą rozmawiać, inni nie. Jedni
      siedza pod sala operacyjną, a inni uciekaja ze szpitala jak najdalej, żeby
      tylko nie myśleć. Życze Wam, abyście i Wy i oczywiście Błążejek najnajlepiej
      zniśli te ciężkie chwile i abyście jak najszybciej mogli Wszyscy wrócić do
      domku.
    • gosiap10 Re: Jutro operacja.... 16.12.05, 09:14
      Mocno, mocno trzymam kciuki za Blazejka.
      Dzisiaj najwyrazniej trudny dzien dla rodzicow z naszego forum.
      Te dlugie godziny czekania. Kazdy z nas chyba reaguje inaczej. Ja np. siedze
      jak zakleta pod blokiem operacyjnym. Zawsze z kims o czyms probuje rozmawiac,
      cos czytac...ale i tak niewiele z tego pamietam, tak paralizujacy jest moj
      strach. Za to mojego meza nosi. Co chwile biega do sklepiku po cos do picia,
      robi rundke wokol szpitala, zaglada do kapliczki...
    • aaparzoch1 Re: Jutro operacja.... 16.12.05, 11:00
      Będziemy mocno trzymać kciuki za powodzenie operacji i zdrówko Błażejka. Nie
      ukrywam, iż nigdy do tej pory nie przechodziłam przez to przez co musiała
      przechodzić większość rodziców na tym forum. Chodzi mi tu o przeżycia związane
      z operacją czy innymi zabiegami. I mocno wierzę w to, iż może nigdy w przypadku
      naszego Radka do tego nie dojdzie. Niezależnie od tego przesyłam Wam ciepłe
      myśli i życzenia obyście jak najszybciej mogli wrózić do domu.
      • zumaminka Już po .dziekujemy 16.12.05, 19:29
        No i jesteśmy po operacji.To było najdłuższe 5 godzin w naszym życiu.Nie
        czekaliśmy pod blokiem operacyjnym,wolałam robić cokolwiek,byliśmy w kaplicy a
        potem załatwialiśmy urzędówki.Kiedy byłwm załatwiać akt urodzenia to myśleli,że
        naćpana jestem bo nie potrafiłam podać odpowiedzi na najprostrze pytania-datę
        slubu,wykształcenie,nie mogłam zmusić się do myslenia.
        Potem błakaliśmy się po szpitalu aż w końcu dotarliśmy na IT.Mogliśmy wejść na
        chwilkę zerknąć na księciunia i porozmawiać z lekarzem.dzięki wam i szczegółowym
        opisom nie byłam przerażona widokiem synusia.Spał słodziutko orurkowany na maxa.
        Lekarz powiedział,ze operacja byłab.ciężka i trudna że mieli strasznie dużo
        roboty ale udała sie i nie było żadnych niepowodzeń.Teraz kazał czekać co
        przyniesie najbliższe 48 godz(podobno decydujące po operacji)Poszliśmy też do
        Prof.i trochę się wygłupiliśmy bo przy tym naszym otępieni to chyba nawet nie
        podziękowaliśmy(głupio mi jak cholera)ale nadrobimy to przy najbliższej
        okazji.Prof powiedział tylko o tym że było ciężko ale się udało i kazał iść
        zobaczyć dziecko(byliśmy wcześniej więc już nie szliśmy)
        No własnie i tu pytanie czy wypada tak wybitnemu specjaliście dziękować jakimś
        upominkiem??Wiem,ze czegokolwiek bym nie ofiarowała to i tak za mało za jego
        wyczyn ale jakoś chciałabym wyrazić wdzięcznośc.
        dziękujemy za słowa otuchy i wsparcia a także za bardzo przydatne dla nas
        informacje.
        Paula i Janusz
        • basikrzy Re: Już po .dziekujemy 16.12.05, 21:29
          bardzo się cieszymy, że się tak dobrze wszystko udało
          wdzięczność profesorowi i lekarzom a także anestezjologom i pielęgniarkom jest
          oczywista, stąd właśnie na stronie Funduszu na rzecz dzieci z wadami serca
          oddzielny dział dotyczący podziękowań
          każdy stara się podziękować, jak może (czasami kwiaty, coś słodkiego,
          pamiątkowe zdjęcie, osobiście absolutnie odradzam alkohol)
          niektórzy bardziej zamożni rodzice odczuwają potrzebę wpłacenia gdzieś
          pieniędzy - oczywiście łapówka nie wchodzi w grę, ale czasami rodzice
          sponsorują coś na oddziale (np. kuchenka mikrofalowa, werticale w oknach,
          jakieś książki zabawki lub gry dostępne w oddziałowej wypożyczalni itp - to
          można ustalić na miejscu)
          można też dokonać darowizny pieniężnej na rzecz szpitala (konto podane na
          stronie szpitala) lub na rzecz fundacji związanych z dziećmi z wadami serca
          w służbie zdrowia potrzeby są ogromne, więc możliwości jest dużo
          ostatnio nawet szpital w Prokocimiu przeprowadzał zbiórkę pieniędzy na remonty
          a w czasie Dni Serca była na krakowskim rynku prowadzona zbiórka pieniędzy na
          rzecz fundacji Cor Infantis (która działa na terenie szpitala i zbiera fundusze
          m.in. na rzecz dzieci z wadami serca)
          BmB
          • basikrzy Re: Już po .dziekujemy 16.12.05, 22:19
            tu podaję linki do stron
            fundacji Cor Infantis (w której działa też profesor)
            www.kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl/index.php?art=cor_infantis
            Funduszu na rzecz dzieci z wadami serca
            www.sercedziecka.org.pl/index.html
            szpitala USD w Krakowie
            www.biuletyn.abip.pl/usd.krakow/
          • zumaminka Re: Już po .dziekujemy-do basikrzy 17.12.05, 16:50
            Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.Zastanawiam sie tylko kogo zapytac o potrzeby i
            który odzdział wybrać?Moze ten,który ma największe potrzeby ale od kogo się
            dowiedzieć??
            I jeszcze jedno kiedy najlepiej wybrać sie do prof z podziękowaniami?Czy w
            niedzielę też ma dyżury?
        • gosiamarciniak Re: Już po .dziekujemy 16.12.05, 22:17
          Cieszę się razem z Wami, ze już po wszystkim i ze operacja sie udała. Nie mogło
          przecież być inaczej! Wiem z włąsnego doświadczenia, że to czekanie jest nie do
          opisania... U nas też operacja trwała 5 godzin i też było to najdłuższe 5
          godzin... Też wtedy najpierw poszliśmy do Kościoła, potem do Łazienek, a potem
          już nie wytrzymaliśmy i czekaliśmy pod blokiem...
          Trzymajcie sie! Będzie dobrze!
    • kopacz_tej Re: Jutro operacja.... 16.12.05, 20:17
      To super,że wszystko poszło dobrze. Życzę zdrówka,zdrówka... pozdrawiam,Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka