jarzebina_cz
21.02.06, 19:26
Mój syn (dwa lata z kawałkiem) nigdy nie chorował, więc nie mam rozeznania...
Dzisiaj miał kaszel (a właściwie jeden atak kaszlu, gdy się przebudził z
poobiedniej drzemki) i chrypkę. Poszłam z nim do przychodni, przyjęła go
lekarka "od dorosłych", bo pediatry już nie było. Stwierdziła, że to
zapalenie krtani, oczywiście przepisała antybiotyk i masę innych leków:
przeciwzapalne, przeciw duszności, etc. Ostrzegła mnie, że w razie napadu
silnego kaszlu w nocy mam wzywać pogotowie, bo antybiotyk jeszcze w tę noc
nie zadziała... Przestraszona podałam małemu wszystkie specyfiki... I teraz
naszły mnie wątpliwości... Dziecko w ogóle nie wygląda na chore, nie kaszle,
jest tylko lekko zachrypnięte i nie ma (i nie miało) gorączki. Gdy wracaliśmy
z apteki śpiewał na całe gardło na klatce schodowej, po czym wsunął drugi
obiad (co mu się nie zdarza). Czy to normalne przy takiej infekcji, a może
lekarka przesadziła?