Czytając to forum uswiadomiłam sobie, ze juz wiele rzeczy zapominam

I choc
wydawało mi sie, ze wszystko będę pamietać do końca zycia to okazało sie to
nie prawdą

Nie pamietam nazw poszczególnych zabiegów, leków itp. I dobrze mi
z tym! Nasz szpitalny koszmar trwał prawie rok. przez ten czas walczylismy o
zycie synka z całych sił choć było trudno. Bardzo trudno...
Teraz Kacper jest duzym chłopcem. Ma 6,5 roku a o jego przezyciach
przypominaja tylko blizny i coroczne kontrole.
I cieszy mnie to. Bo nie spełnił sie czarny scenariusz, bo mam w pewnym sensie
zdrowego synka, bo nie myślę o łzach, strachu. Powoli zacierają sie złe
wspomnienia. I tak jest dobrze