Pomradźcie pliss...jestem w małej panice...znowu! Moja córcia wiecznie
choruje. Jak nie płuca to oskrzela, jak nie z tej to z innej strony. Ma
szesnaście miesięcy prawie i nie chodzi. Oczywiście biegam od lekarza do
lekarza , od czarodzieja do czarodzieja. Wczoraj dla przykładu byłam u
neirologa. Zbadał małą i uznał,że rozwija się normalnie. Wysłał ja tylko na
USG przezciemiączkowe, bo kiedyś miała coś powiększone, ale twierdzi, ze to
pierdoła i żeby się tym nie przejmować.
Niepokoję się więc czymś innym. Zauważył, że ucieka jej oczko w kierunku
noska. Ja tego nie zauważyłam. Żaden lekarz nigdy na to nie zwrócił uwagi.
Więc to jest chyba bardzo niewielkie. Teraz to i ja to widzę...albo sobie
wmawiam.
No i poczytałam w necie, że to bardzo niedobrze, że jest już za duża na
naturalne mzniwelowanie takiego zezka.
Oczywiście w poniedziałek biegnę do okulisty, ale do tego czasu chyba
umrę...napiszcie proszę czy ktoś miał takie doświadczenia. Jak i czy to
leczył...a może są dzieci, u których taka uroda?
Jej...i wiecie co? Jedyny plus z tego całego zamieszania, że już dawno ważę
dużo mniej niż przed ciążą...

i się wyżaliłam przy okazji.