Dodaj do ulubionych

dysplazja stawu biodrowego

IP: *.* 12.12.01, 23:53
Mamusie i Tatusiowie, Szukam informacji od tych, których dzieci miały dysplazję stawu biodrowego. Czy konieczne było noszenie aparatu na nóżki (nie znam nazwy) czy wystarczyły ćwiczenia i "pieluszkowanie"? Moja mała ma 3,5 tygodnia i lekarz zalecił ten aparat. Ale ona cały czas płacze. Nie wiem czy nie jest jeszcze na to za mało. A może spróbować najpierw innych metod? Napiszcie jak to bylo w Waszym przypadku i jak, ewentualnie, przyzwyczaić dziecko do noszenia tego aparatu? Czy macie namiary na dobrego ortopedę w W-wie lub okolicach, bo chciałabym jeszcze skonsultować decyzję "naszego" ortopedy.Pozdrawiam, Renata
Obserwuj wątek
    • Gość: tyska2 Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 09:01
      Renato ok. 9 lat temu córeczka mojej koleżanki nosiła rozwórkę Koszli(chyba tak się to nazywa). Dysplazję wykryto u niej dopiero, kiedy miała chyba 6 czy 8 m-cy. Nosiła ją ok. pół roku. Też płakała na początku, ale po jakimś miesiącu się w końcu przyzwyczaiła. Nie lekceważ zaleceń lekarza. Chyba lepiej dla przyszłości Twojego dziecka, jeśli popłacze teraz, niż gdyby za parę lat okazało się, że konieczna będzie operacja? Takie maleństwa, jak Twoja córeczka naprawdę bardzo szybko sie przyzwaczają do niewygodnych aparatów. A z tego, co wiem, szerokie pieluszkowaie nie leczy dysplazji, działa tylko zapobiegawczo.Pozdrawiam i życzę wytrwałościTyska
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 15:42
        Jeśli stwierdzono dysplazję stawu, konieczna jest rozwórka Koszli - nie wystarczy szerokie pieluchowanie. Szeroko pieluchuje się kazde dziecko, nawet zdrowe na początku. Nie lekcewaz zaleceń lekarza - wiem, że lekarzy nie można podważać, ale odważę się i powiem, że lekarz lekarzowi nie równy tak do końca. U mnie było to tak, że jak założyłem małej Koszlę, to przyzwyczaiła się do niej od razu. Teraz nawet po zdjeciu rozwórki ma nóżki w pozycji żabki, ale jak tylko się zorientuje że jest bez rozwórki natychmiast je prosuje i fika niemiłosiernie. Ogólnie nie lubi zakładania Koszli - płacze, ale króciutko i nie zawsze. Przeciez to człowiek - fakt, że nie rozumie jeszcze za wiele, ale wydaje mi się, że doskonale zdaje sobie sprawę, że coś się przy nim "manipuluje". Tak jak czytałem w poprzedniej odpowiedzi - nie zaniedbuj zaleceń lekarza, jesli w przyszłości Twoje dziecko ma być idealnie zdrowe... Wiem, wiem - rozwórka jest okrutnie uciążliwa - dzieciak nie pasuje do fotelika samochodowego, przebieranie wiąże się z kazdorazowym zdejmowaniem i zakładaniem tego ustrojstwa, ale... ktoś to wymyślił po to, aby pomagać, a nie krzywdzić. Zaleć się jeszcze raz lekarzy i dowiedz się na 100% czy konieczne jest założenie rozwórki - zrób jeszcze jedno USG (jest zupełnie nieszkodliwe dla kruszynki) u innego lekarza i... życze powodzenia i wiem, że baaaardzo szybko zapomnisz o tym problemie, ja chciałbym również. Pozdrawiam gorąco.
    • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 10:36
      Cześć. Posłuchaj, bardzo wazną rzeczą jest zrobienie USG!!! to bardzo wazne - wtedy ortopeda doskonale będzie wiedział, czy to dysplazja czy nie. Moja córka (2 miesiące) ma dysplazję obu stawów. Wykryto ją u niej jak miała 2 dni, więc baaardzo wcześnie. Obecnie zakładamy jej rozwórkę Koszli, która jest obecnie najlepszym stosowanym aparatem. Kiedyś zakładano poduszki filcowe, tak zwane "frejki". Koszla jest w miarę wygodna, ale należy kontrolować jej stan i szerokość - zapytać ortopedy, niech pokaże, jak mierzyć biodra miarą i potem dostosowywac Koszlę do bioder - są trzy rodzaje rozwórki - na początek moja mała miała najmniejszą i nadal ją ma. Badanie USG pokazuje idealnie czy jest to dysplazja, czy np. zwichnięcie bioder - w przypadku zwichnięcia dziecko bardzo często płacze, w przypadku dysplazji nie płacze. Płakać może jedynie jak kość biodrowa wyskoczy z panewki, lub jak ma źle założoną rozwórkę Koszli, np. za ciasno zaciągnięte paski, albo źle dobrany rozmiar. Ogólnie moja propozycja - najpierw badanie u ortopedy i skierowanie na USG - potem odczyt, jeśli panewki biodrowe są niewykształcone to mamy do czynienia z dysplazją - zakładać, zakładać, zakładać i jeszcze raz zakładać rozwórkę dzień i noc aż do wykształcenia stawów. Trwa to kilka miesięcy :)))) Życzę powodzenia.
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 15:17
        Dzięki za odpowiedź. Moja Mała też miała podejrzenie już w szpitalu, więc szybko zrobiłyśmy USG - lekarz napisał, że lewy staw "w szerokich granicach normy" (norma wynosi 61, a Ona ma 59) i zalecił szerokie pieluchowanie, natomiast drugi ortopeda powiedział, że nie ma bezwzględnych wskazań do założenia szyny, ale on by założył. Mała strasznie płakała, nie przy zakładaniu ale dopiero wieczorem, jak szła spać. Ona w ogóle nie umie spać na wznak - zaraz się przekręca, a jak już śpi na wznak to ciągle się wybudza z płaczem. Czy Twoja Mała w ogóle nie płakała przy zakładaniu i pierwszych dniach noszenia tej szyny. I w jakim była wieku? My też mamy tę najmniejszą rozwórkę. Zastanawiam się czy przy tak małej wadzie nie wystarczy pieluchowanie i gimnastyka. A może chociaż pieluchowanie trochę ją przyzwyczai do tej pozycji i potem łatwiej będzie założyć tę rozpórkę
    • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 22:00
      Cześć RenataMoja córka też miała dysplazję i to dosyć poważną, bo III stopnia, IV to już zwichnięcie stawu biodrowego. Wykryto ją - wadę, nie córkę oczywiście, jak Ewcia miała trzy tygodnie. Nosiła poduszję Frejki przez trzy miesiące (zmieniany rozmiar - szerokość poduchy trzy razy, zaczęliśmy od 20 cm). Do do płaczu, to chyba bardziej ja to przeżywałam, niż ona. Natomiast, co do spania nie na plecach, to stosowałam taką metodę: mały ręcznik - niezbyt szeroki, ale trochę dłuższy zwijałam w rolkę i podkładałam Ewci pod plecki. Raz pod prawy boczek, raz pod lewy - oczywiście zmiany odbywały się również w nocy. Nie wiem czy ten sposób sprawdzi Ci się przy szynie. Ale tak w ogóle to czy napewno musisz zaczynać od ciężkiego kalibru? Może to jednak dobry pomysł z tym sprawdzeniem? Życzę Wam, aby się jednak pomylił. Pozdrawiam Basia mama Ewci i AgniesiPS Agniecha dysplazji nie miała
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 13.12.01, 23:24
        Mamy 5mies.i od 02.10. nosimy szyne Koszli.Najbardziej przeszkadzala mojej mamie,ktora na jej widok plakala.To tylko tak strasznie wyglada.Jak mi powiedzila pani Ortopeda "leczenie w ortopedi trwa 3 miesiace"bylam zalamana a juz prawie po wszystkim.Teraz tylko na noc,zreszta Wiki tak sie przyzwyczaila ze bez szyny dziwnie spi.Oto kilka bardzo praktycznych rad:szyna ma na zewnatrz gume i obciera nozki dzieck-ucielam kawalki rajstop uniwersalnych i przez szelki naciagnelam na gume, konce powiazalam;szyne sciagalam tylko do kapieli.Ubior to :kaftani na to zapinalam szyne(duzo Sudokremu w pachwiny przeciw odparzeniom),dopiero na to pampers rozmiar wiekszy niz normalnie i na koniec najlepiej pajacyk tez troche wiekszy.To wszystko pozwala na swobodna wymiane pieluszki i nie trzeba za kazdym razem sciagac szyny.Glowa do gory bedzie dobrze im wczesniej tym lepiej,dzidzia i tak malo sie teraz porusz.W razie problemow pisz:wike@poczta.onet.pl
        • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 14.12.01, 15:17
          A wiec tak: u mnie z zakladaniem szyny jest ciut inaczej. Ubieramy malutką normalnie - pampers, śpioszki, pajacyk - potem dopiero szynę Koszli, albo na śpioszki. Szyny nie trzeba zakładać na gołe ciałko - tak powiedział lekarz, bo logicznie pomyśleć - jaka to różnica? Moja mała ma bardzo silne nogi i jak kiedyś założyłem jej szyne na gołe nóżki to miała siniaki - niesamowicie wierzga, a w wannie jak ją kąpię, to potrafi stanąć na nogach - muszę ją mocno 3mać (ma dwa miesiące). Bączka przewija zawsze żona, więc ma niesamowitą wprawę w zdejmowaniu i zakładaniu szyny - ogólnie nie jest to uciążliwe - urządzenie jest dość wygodne - mozna się przyzwyczaić. Jak znajdę fotkę małej z aparatem, to wrzucę link - niech inni tez zobaczą jak to wygląda. Wiadomo, chciałoby się, aby bejbi nie miało tego urządzenia, ale to jak wiadomo - dla jej dobra. Acha i trzeba pamiętać o częstym mierzeniu szyny i doginaniu jej w razie czego na wymiar zalecany przez lekarza - mierzymy po zewnętrznych krawędziach. Obecnie nasza córka ma 18 cm.
    • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 14.12.01, 21:17
      Renato, mój synek też miał (niewielką) dysplazję, założył mu szynę, maluszek bardzo płakał. Poszliśmy do innego ortopedy, zrobił USG i powiedział, że wystarczy szerokie pieluszkowanie (tylko trzeba tego bardzo pilnować), dodatkowo często trzeba kłaść maluszka na brzuszku i jak nosiliśy go na rączkach, to też z szeroko nóżkami - i pomogło, kiedy nasz synek skończył 4 mies., kolejne USG wykazało, że wszystko jest w normie.Ten drugi lekarz wyjaśnił nam, dlaczego szyna jest potrzebna i że wielu lekarzy używa jej trochę zapobiegawczo (częściej niż trzeba), niestety słyszałam, że dziewczynki częściej muszą szynę zakładać.Wszystko zależy od tego, jaki to jest stopień dysplazji.mogę Ci podać namiary, na naszego drugiego lekarza (myślę, że warto to skonsultować jeszcze z kimś): a więc jest to Lek. med. Mirosław Czech (Szpital Dziecięcy na ul. Niekłańskiej).
    • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 15.12.01, 08:53
      A czy jeśli u kogoś stwierdzono poprawną budowę bioder w wieku 6 tygodni, to czy to potem może się jeszcze "zepsuć". U nas lekarz stwierdził, że jest wszystko ok, ale kazał za 6 tygodni przyjść na ponowną kontrolę. Czy ja mogę jakoś uszkodzić mojego dzidziula?
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 15.12.01, 14:40
        Hej! Dołączam do listy mam udręczonych rozwórką. Najpierw gocha: ogólne informacje, jak dbać o bioderka również zdrowych dzieci znajdziesz na głównej stronie (pod: zdrowie). My zaczęliśmy leczenie dość późno, bo moja Ania miała 3 m-ce, jak założono jej rozwórkę. Początki rzeczywiście były trudne, ale w końcu się przyzwyczailiśmy (wszyscy!). Teraz córa ma 6m-cy i niestety musi nosić ustrojstwo jeszcze dwa miesiące, ale w zasadzie tylko na czas snu. Mam żal do lekarzy, bo zlecili nam w trakcie tego leczenia zrobienie aż 2 razy rtg (choć wada jest niewielka, lecz nieco "oporna" na leczenie)- nie jestem przekonana do zasadności tej decyzji. Na pewno nie zgodzę się na kolejne naświetlanie. Uwagi: uważajcie na szerokość rozwórki - dziecko ma mieć dość dużą swobodę ruchu, a usztywnienie doprowadzić może do niedokrwienia. Pytajcie też, czy nie trzeba zwiększyć dawki D3. I konsultujcie. Nam dopiero drugi lekarz założył odpowiednio rozwórkę (początkowo córa miała poobcierane ramiona i podudzia niemal do krwi). Nosimy na ubranie. I czekamy, żeby wyrzucić wreszcie to świństwo. Pilnujcie dysplazji, żeby w przyszłości nasze panny mogły biegać, skakać, tańczyć i kręcić zgrabnymi bioderkami.
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 16.12.01, 09:43
        Gocha sprawdz to. U mnie 2 pediatrów stwierdziło, że wszystko jest ok. Jeden powiedział, że jest wręcz idealnie. Natomiast chirurg z Litewskiej wyczył lekką dysplazję a prawej strony i zalecił szerokie pieluszkowanie. Potwierdził to też ortopeda. Po 4 miesiącach pieluszkownia sama zaobserwwałam różnicę.
    • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 15.12.01, 22:18
      Nasza Natalcia od drugiego tyg. nosiła przez miesiąc szeroką pieluchę, potem przez miesiąc poduszkę filcową a teraz na 6 tygodni szynę. Najgorsze, ze nasz ortopeda nic nie mowil o mierzeniu, niedokrwieniu, itp. Powiedział tylko, zeby kolanka były wyżej niz biodra. Szelki sa tak naciągnięte, że boję sie, czy to nie uszkodzi kręgosłupa. Mała na szczęście nie płacze z tego powodu, żałuję tylko, że zamiast poduszki nie zalecił od razu szyny. Jak sobie radzicie z karmieniem piersią przy szynie? Moja lubi długo jeść i jak jej będę ściągać tą rozpórkę, to pewnie nie będzie efektu. Prosze o radę
      • Gość: guest Re: dysplazja stawu biodrowego IP: *.* 15.12.01, 22:44
        Nie ściągaj ustrojstwa do karmienia, bo rzeczywiście czas noszenia go przez dziecko dramatycznie się skróci (zdejmujesz przecież do przewijania, kąpieli, a jak zasypia przy piersi, to żal ci będzie zakładać przez sen, żeby malucha nie obudzić). Jedyna rada - przyzwyczaicie się z czasem. Ja też karmię piersią moją rozwórkową córeczkę i przyznaję, że to cholernie niewygodne - i dla niej i dla mnie. Trzeba dzidziusia odpowiednio "usadzić" i - no cóż - wbrew poradom o przystawianiu równolegle do piersi nasze dzieci muszą się nauczyć jeść przy skręconej w bok główce - chyba nie ma innej rady. My doszłyśmy po miesiącu do takiej wprawy, że potrafimy "karmić się" przez (wspólny) sen. To jest możliwe ! Szkoda tylko, że przy wszechobecnym propagowaniu karmienia piersią nie wspomina się o dzieciach z dysplazją, a to nie tak rzadki problem. Szelki poluzuj - usztywnienie ma dotyczyć bioder, a nie nóżek czy plecków. Życzę cierpliwości, wytrwałości i pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka