Dodaj do ulubionych

"Cuda" w Prokocimiu

27.01.07, 23:59
Jesteśmy rodzicami zaniepokojonymi losem naszego ciężko chorego dziecka, jak
również innych dzieci z wrodzonymi wadami serca. Sytuacja jest niezwykle
skomplikowana i bardzo poważna, gdyż chodzi o życie dzieci, również tych
jeszcze nie narodzonych.

Na początek kilka faktów, u naszego dziecka prenatalnie zdiagnozowano ciężką
złożoną wadę serca – niedorozwój struktur lewego serca. Jest to najbardziej
złożona wrodzona wada serca, w przypadku której nie rozwija się lewa część
serca. Lewa komora jest niedorozwinięta lub w ogóle nie istnieje, zastawki
związane z tą komorą są nieprawidłowe lub zarośnięte, a aorta wstępująca i
łuk aorty są znacznie zwężone. Dziecko z tą wadą bez interwencji
chirurgicznej umiera niedługo po urodzeniu.

W ośrodku, w którym dowiedzieliśmy się o chorobie dziecka jako wyjście z
tej „trudnej” sytuacji zaproponowano nam aborcję. Zdecydowaliśmy się jednak
pojechać do innego ośrodka i skonsultować to z innym specjalistą. Pojawiła
się iskierka nadziei, powiedziano nam, że jest w Polsce człowiek - prof. dr
hab. Edward Malec, który ze swym zespołem wybitnych fachowców ma najlepsze na
świecie wyniki w korekcji tego typu wady, żeby próbować leczyć dziecko u
nich, w Krakowie. Bez chwili zastanowienia tego samego dnia pojechaliśmy do
Krakowa. Wreszcie pojawiła się szansa, że ktoś zechce ratować nasze dziecko.
W Krakowie zostaliśmy niezwykle ciepło przywitani przez członków zespołu
kardiochirurgii, nie powiedzieli, że uratują dziecko, ale dali szanse,
powiedzieli, że będą próbować, zapewnili, że zrobią wszystko co w ich mocy.
Zostaliśmy skierowani na poród w Krakowie, by dziecko mogło być szybko i
bezpiecznie przetransportowane do Kliniki w Prokocimiu, czekaliśmy. Wreszcie
nadszedł moment, gdy na świat przyszedł nasz Skarb, a w raz z nim radość, że
jest i strach, czy będzie na tyle silny, by walczyć. Dziecko zostało
przewiezione do Instytutu Pediatrii w Krakowie – Prokocimiu i przyjęte na
oddział kardiologii dziecięcej, którego ordynatorem jest doc. Andrzej
Rudziński.

Tu spotkaliśmy się z wieloma niedociągnięciami, dziecko nie było dopilnowane,
męczyło się, miało trudności z oddychaniem na co nikt z personelu nie zwracał
uwagi. Podczas naświetlania promieniami UV dziecko nie miało prawidłowo
osłoniętych oczu. Pielęgniarki pomimo licznych uwag nie reagowały, były wręcz
agresywne. Na oddziale tym wydarzyła się również rzecz, która naszym zdaniem
nie powinna mieć miejsca, padły słowa, które zapamiętamy na zawsze. Ordynator
tegoż oddziału, człowiek wykształcony, którego główną misją powinno być
ratowanie życia dzieci dał nam jasno do zrozumienia, iż takie dzieci to tylko
udręka, że są z nimi ciągłe problemy, i że on nie wie, dlaczego są ratowane.
Od innego lekarza na tym oddziale, którego nazwiska niestety nie pamiętamy
padły równie bolesne dla nas słowa, iż kiedyś, zanim rozpoczęto leczenie
kardiochirurgiczne tego typu wady, było prościej, że była selekcja naturalna.
Tak, to prawda, z pewnością było prościej, dzieci umierały. Teraz dzięki
rozwojowi medycyny, dzięki wspaniałym ludziom, prawdziwym lekarzom, którzy
swoje życie poświęcili dzieciom, którzy stale poszerzają swoje kwalifikacje i
umiejętności w tak trudnej dziedzinie jaką jest kardiochirurgia dziecięca
nasze pociechy mogą żyć. Nie rozumiemy dlaczego w jednym szpitalu, różnica
dwóch pięter, dwóch różnych oddziałów to tak wielka różnica poglądów.
Dlaczego na jednym oddziale załamanym i bezradnym rodzicom daje się nadzieje,
wiarę w to że może być dobrze i robi wszystko, by dziecko przeżyło, by mogło
się prawidłowo rozwijać i cieszyć każdym dniem, a na innym tym samym ludziom
odbiera się wszystko. Dlaczego człowiek, który uważa, że chore dziecko ze
skomplikowaną wadą serca nie ma prawa żyć jest ordynatorem oddziału, na
którym powinno się o życie dzieci walczyć.

Nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem, na szpitalnych korytarzach poznaliśmy
wielu rodziców, dowiedzieliśmy się o wielu rzeczach, które nigdy nie powinny
mieć miejsca, między innym, że ten sam człowiek, ordynator oddziału
kardiologii jest przez rodziców oskarżany o popełnianie błędów w sztuce
lekarskiej, i to nie byle jakich, bo błędów ze skutkiem śmiertelnym. Dlaczego
taka osoba, która ma sprawy w prokuraturze nadal sprawuje kierownictwo na
oddziale. Ile błędów jeszcze musi być popełnionych, czy na pewno muszą
umierać niewinne dzieci, by ktoś wreszcie przejrzał na oczy? Czy tak wielką
cenę trzeba płacić? Wiemy, że w sprawie tego oddziału były interwencje do
dyrekcji szpitala, nie wiemy natomiast, dlaczego dyrekcja milczy, dlaczego
nic nie robią. Tam cierpią dzieci, i ich rodzice, którzy poświęcają wszystko,
by je ratować. Dlaczego przed kolejnymi etapami operacji, dzieci czekają
kilka tygodni na zabieg cewnikowania, który trwa zaledwie do godziny. Czekają
na oddziale kardiologii, gdzie w tym czasie „łapią” liczne infekcje. Dzieci,
które powinno się chronić przed wszelkimi infekcjami, są na nie wręcz
narażane, przed poważnymi operacjami. W końcu dlaczego dzieci umierają na tym
oddziale w niewyjaśnionych okolicznościach, również podczas zabiegu
cewnikowania, które choć jest zabiegiem inwazyjnym, to jednak prawidłowo
wykonane, nie powinno przynosić takich skutków. Ponadto dzieci z wadami serca
nie powinny płakać, gdyż obniża to ich parametry życiowe, powinny być ciągle
uspokajane jak to się dzieje na intensywnej terapii kardiochirurgii, podczas
gdy słyszy się, że po zabiegu cewnikowania na innej intensywnej terapii
dziecko płakało aż do utraty głosu. Po raz kolejny słyszeliśmy również o
dziecku, które choć wymagało operacji zostało „puszczone do domu” w skutek
złej decyzji podjętej na kardiologii i to zarówno kilka miesięcy wcześniej
jak i w kolejnym terminie, w którym kardiochirurgom cudem udało się je
uratować.

Do Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej prof. dr hab. Edwarda Malca
przyjeżdżają rodziny z całej Polski. Zostawiają swoje domy, swoje życie, jadą
do Krakowa do Jego Kliniki i Jego Zespołu, bo tam ich dzieci dostają szansę.
Niestety zanim dziecko trafi pod opiekę zespołu kardiochirurgów
musi „odleżeć” swoje na oddziale doc. Andrzeja Rudzińskiego, a tam można
spotkać się tylko z niekompetencją. Sytuacja, jaka miała miejsce, to, iż
usłyszeliśmy, że takie dziecko to problem i może lepiej jak była ta selekcja
naturalna sprawiła, iż zaczęliśmy wątpić i szczerze obawiać się, czy nasze
dziecko będzie otoczone tam prawidłową opieką, czy gdyby zaszła potrzeba
byłoby ono ratowane, czy może pozostawione same sobie, maleńkie, chore i
bezbronne. Medycyna jest po to, by ludzie zdrowieli i po to „idzie do
przodu”, by mieli większe szanse, a lekarz po to, by leczyć, by życie
ratować, by walczyć o każdego pacjenta, tym bardziej, iż w tym przypadku
pacjentem jest dziecko. W związku z tym poglądy ordynatora oddziału
kardiologii są wysoce nie na miejscu. Tak nie powinien myśleć, mówić
człowiek, który ma dzieci ratować, taki człowiek nie powinien zajmować
takiego stanowiska, w ogóle nie powinien być lekarzem. Takie postępowanie
jest wysoce nieetyczne i w naszym mniemaniu jest łamaniem podstawowego prawa
każdej istoty, prawa do życia. Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez
Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dn. 20.11.1989r. , która jest aktem
prawnym powszechnie obowiązującym również w naszym kraju mówi jasno: w art.
6. pkt 1. Państwa – Strony uznają, że każde dziecko ma niezbywalne prawo do
życia. w art. 24. pkt 1. Państwa-Strony uznają prawo dziecka do najwyższego
poziomu zdrowia i udogodnień w zakresie leczenia chorób oraz rehabilitacji
zdrowotnej. Państwa-Strony będą dążyły do zapewnienia, aby żadne dziecko nie
było pozbawione prawa dostępu do tego rodzaju opieki zdrowotnej.
pkt 2. Państwa-Strony będą dążyły do pełnej realizacji tego prawa, a
Obserwuj wątek
    • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.01.07, 00:00
      a) zmniejszenia śmiertelności wśród noworodków i dzieci;
      W naszym mniemaniu podejście doc. Andrzeja Rudzińskiego do kwestii
      leczenia dzieci z ciężkimi wrodzonymi wadami serca, jaką jest między innym
      zespół niedorozwoju lewego serca jest dalekie od tego, jakim być powinno. To,
      że dziecko nie ma lewej komory serca, że jest chore, nie oznacza, że nie ma
      prawa żyć, a lekarz nie powinien z rodzicami tak ciężko chorego dziecka w taki
      sposób rozmawiać i odbierać im nadziei.

      Kontrowersje wzbudza również sytuacja, iż jak wiadomo powszechnie w
      szpitalu
      doc. Andrzej Rudziński jest jedną z pięciu osób, odpowiedzialnych za
      zamieszanie wokół Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej, co budzi w rodzicach
      niepokój o jej los. W ostatnim czasie w mediach ukazała się niepokojąca
      informacja, iż w kierunku pracowników Kliniki kierowane są niczym nie
      uzasadnione oskarżenia mające być podstawą do zamknięcia tego wspaniałego
      oddziału. Pozostałe osoby odpowiedzialne za bezpodstawne oskarżenia w kierunku
      Kierownictwa Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej to:
      prof. dr hab. Wiesław Marian Urbanowicz – urologia dziecięca
      dr hab. med. Adam Bysiek – chirurgia dziecięca
      dr Krzysztof Kobylarz – anestezjologia i intensywna terapia
      dr hab. Mikołaj Jan Spodaryk – pediatria

      Zadziwiającym jest również fakt, iż z relacji obiegających szpital, to właśnie
      o tych lekarzach mówi się najgorzej, często rodzice mówią o przyjmowanych przez
      nich korzyściach majątkowych i złym traktowaniu dzieci. Jak takie osoby mogą
      oskarżać kierownika kardiochirurgii, który jest jednym z najlepszych
      kardiochirurgów na świecie, czy są wiarygodne, w końcu jaki mają w tym cel, bo
      na pewno nie dobro dzieci.

      Prof. dr hab. Edward Malec specjalizuje się w leczeniu najbardziej
      skomplikowanych wad serca. Uważa, że kardiochirurgia dziecięca nie jest
      zawodem, tylko pasją. Bardzo kocha dzieci. Po operacji nigdy nie odchodzi od
      małego pacjenta, siada w bujanym fotelu i obserwuje stan podopiecznego. „Bierze
      na stół dzieci”, które są w beznadziejnym stanie, którym inni nie dają już
      szans. Wraz ze swym zespołem miesiącami walczy o każdego małego pacjenta i w
      większości wypadków dzieci mogą cieszyć się pełnią życia. Zespół jaki stworzył
      prof. dr hab. Edward Malec jest całkowicie oddany swoim małym pacjentom, bez
      względu na porę dnia czy tygodnia, bez względu na święta potrafi w kilkanaście
      minut przygotować się do przeprowadzenia ciężkich operacji, po godzinach pracy,
      jeśli wymaga tego stan małego pacjenta. Fakt, że jest to może nie do końca
      zgodne z przepisami prawa pracy, ale jakie jest inne wyjście? Można albo
      przyjechać do szpitala na wezwanie, mimo tego, że jest się już po godzinach
      pracy i walczyć o życie dziecka, albo po prostu zostać w domu i zająć się
      własnymi sprawami a umierające dziecko zostawić bez pomocy. Bo kardiochirurgia
      dziecięca to nie jest katar, to nie są stany i sytuacje, które można
      przewidzieć i zostawić „do jutra” bo pewne dzieci po prostu do następnego dnia
      nie doczekają. Czasami o życiu takiego dziecka decydują sekundy i tu potrzebna
      jest natychmiastowa decyzja, interwencja, ponieważ stracić takiego pacjenta
      jest łatwo, natomiast trudno go uratować, bo jest to walka niezwykle długa i
      ciężka, ponieważ trzeba się temu całkowicie poświęcić, gdyż pacjent ze złożoną
      wadą serca to pacjent niezwykle trudny i wymagający. Zespół prof. Edwarda Malca
      doskonale to wie, jego członkowie zdają sobie sprawę z tego jak odpowiedzialna
      jest ich praca i wykonują ją zawsze, bez względu na wszystko i najlepiej jak
      tylko można. Bez wątpienia jest to zasługą prof. dr hab. Edwarda Malca, który
      swych pracowników nauczył wiele, ale przede wszystkim tego, ze te maleńkie i
      bezbronne dzieci mogą przeżyć jeśli będą ludzie, którzy im pomogą. I tak się
      dzieje w Klinice Kardiochirurgii Dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu
      Dziecięcym w Krakowie, tam najciężej chore dzieci wracają do zdrowia, bo tam są
      ludzie, którym na nich zależy.
      Prof. dr hab. Edward Malec ma najlepsze wyniki w leczeniu operacyjnym wady
      niedorozwoju lewego serca, u większości jego pacjentów po przejściu 3 bardzo
      ciężkich i skomplikowanych operacji w głębokiej hipotermii i krążeniu
      pozaustrojowym, jedynym śladem jest blizna na klatce piersiowej. Dzieci te
      normalnie funkcjonują, mając w zasadzie tylko połowę serca.
      „Wraz ze swym zespołem dokonał pierwszej w Europie udanej operacji
      chirurgicznego leczenia ekstremalnej noworodkowej postaci zespołu Ebsteina”
      Dlaczego więc takiego człowieka i jego zespołu nie potrafi się docenić i szarga
      się jego opinię, skoro w leczeniu tych dwóch wymienionych wyżej wad rodzice
      liczą tylko na niego.
      Do 2 etapu operacji czeka ok. 100 dzieci z brakiem lewej komory, dzieci, które
      kilka dni po urodzeniu powinny umierać, żyją z miesiąca na miesiąc i czekają na
      moment kiedy będą mogły przejść kolejny etap.
      Jeśli jednak ta kontrowersyjna grupa pięciu lekarzy będzie nadal wywierać
      nacisk, profesor pewnie opuści nasz kraj, gdyż za granicą ma o wiele lepsze
      propozycje i warunki pracy.
      W związku z tym, dzieci czekające na 2 i 3 etap prawdopodobnie nie doczekają
      go, a dla płodu z wykrytą wadą braku połowy serca jedynym rozwiązaniem będzie
      aborcja.
      Dzieci, które mogłyby normalnie żyć będą zabijane, a wspaniały kardiochirurg –
      Polak będzie leczył inne dzieci za granicą gdyż w Polsce nie stwarza mu się do
      tego absolutnie żadnych warunków.

      Oto wywiad z prof. Williamem Norwoodem, twórcą procedury Norwooda - techniki
      operacyjnej, która jest jedną z najtrudniejszych na świecie, dzięki niej
      noworodek z brakiem połowy serca ma szanse przeżyć do kolejnego etapu korekcji
      wady.

      „Panie profesorze, wyobraźmy sobie, że kobieta w 22. tygodniu ciąży dowiaduje
      się, że jej dziecko ma ciężką wadę serca - niedorozwój lewego serca (HLHS).
      Jest w rozpaczy. Jak pan by ją pocieszył?

      Jeżeli ta pani może skontaktować się z którymś z ośrodków operujących
      niedorozwój lewego serca, niech będzie dobrej myśli. Jej dziecko
      najprawdopodobniej będzie miało normalne, szczęśliwe życie, będzie bawiło się,
      uczyło. Weźmie ślub i będzie miało dzieci, a jego matka - wnuki. Problem polega
      na tym, że jedynie nieliczne szpitale na świecie wykonują te operacje na
      wysokim poziomie. Ale jeśli kobieta, matka, o której mówimy, mieszka w Polsce,
      to ma szczęście. Zgłosi się do Krakowa, do profesora Malca, umówi się na
      operację i dziecko będzie miało doskonałą opiekę. Prawdopodobnie najlepszą na
      świecie.

      W jaki sposób poznał pan profesora Malca?

      Kiedy przyjechałem do Polski w latach siedemdziesiątych, by organizować polsko-
      amerykański szpital kardiochirurgii dziecięcej w ramach Project Hope,
      współpracowałem w Krakowie z profesor Eugenią Zdebską. Jednym z jej asystentów
      był młody Edward Malec. Od razu nie miałem wątpliwości, że czeka go świetlana
      przyszłość w kardiochirurgii. Dalsza współpraca potwierdziła to przypuszczenie.
      Jego umiejętności są niezwykłe.

      Co jest takiego w procedurze Norwooda, że tylko niewiele ośrodków i niewielu
      lekarzy potrafi ją przeprowadzić?

      Trzeba wiedzieć, że pomiędzy kardiochirurgią a kardiochirurgią dziecięcą jest
      niebywała różnica. Kardiochirurgia dziecięca jest o wiele trudniejsza, a
      wspomniana procedura jest szczególnie trudna. Składa się na to wiele czynników.
      Po pierwsze, serce dziecka, a tym bardziej niemowlęcia, jest maleńkie jak piłka
      do golfa. Wymaga to od chirurga i całego zespołu dużo większej precyzji. Po
      drugie, na udanym zabiegu problemy się nie kończą. Po operacji serce ma tylko
      jedną komorę, która pompuje krew zarówno do ciała, jak i do płuc. Zdarza się
      często, że w pierwszych dobach po operacji za dużo krwi płynie do płuc, a za
      mało do ciała, albo odwrotnie - za mało do płuc, a za dużo do ciała. Wtedy
      trzeba interweniować.”

      Rozmawiał Ł.K.

      Czy w takim ra
      • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu - ciąg dalszy 2 28.01.07, 00:02
        Czy w takim razie odrzucamy postęp medycyny XXI wieku i wracamy do aborcji,
        najprostszego rozwiązania ? Czy Polska musi być krajem, który się cofa? Prof.
        Malec jest uznawany za światowe guru jeśli chodzi o kardiochirurgię dziecięcą,
        czy nie powinniśmy być dumni z takiego Polaka? Może ktoś wreszcie zechce
        docenić sukcesy „naszych” specjalistów, może osoby, które ich oskarżają
        dosięgnie wreszcie sprawiedliwość, za liczne błędy i niedociągnięcia oraz
        pobierane korzyści majątkowe, o których głośno jest na szpitalnych korytarzach.

        Władze szpitala zawodzą, być może media wstawią się za dziećmi, za dziećmi
        bardzo chorymi, które mimo wszystko cały czas walczą o to, by żyć, wygrywają,
        są zdrowe, uśmiechnięte i pełne energii. Takiej szansy nikt nie powinien im
        dobierać, nikt nawet nie powinien tak myśleć, a już na pewno nie lekarze,
        których obowiązkiem jest ratowanie życia. Prosimy o pomoc, dla dzieci.
        Jednocześnie informujmy, iż sprawa tą zainteresował się Rzecznika Praw Dziecka,
        który rozpoczął już procedurę wyjaśniającą. Naszym zdaniem opinia publiczna
        powinna wiedzieć o sytuacji, jaka jest w tym szpitalu.
        Jako rodzice dziecka w nim leczonego jesteśmy nią oburzeni, gdyż na oddziale
        Intensywnej Terapii Kardiochirurgicznej nasz Syn otoczony był i będzie opieką
        na najwyższym poziomie, dowodem na to jest przyznany ostatnio Klinice
        Certyfikat Jakości. Mamy nadzieję, iż Zespół Kardiochirurgii zostanie wreszcie
        doceniony i będzie mógł spokojnie wykonywać swoje obowiązki, ratować życie
        dzieci, którym nikt inny nie jest w stanie pomóc.

        www.beniamin.net/ galeria zdjęć na tej stronie, najlepiej oddaje
        różnicę, między odziałem kardiochirurgii (początkowe zdjęcia) a kardiologii
        (kilka ostatnich zdjęć).
        • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu - podsumowanie 28.01.07, 00:03
          Po wniesieniu formalnych skarg, sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, oraz
          Rzecznik Praw Obywatelskich, a w ostatnich dniach Minister Zdrowia. Ciekawe czy
          NFZ będzie zwracał pieniądze za wyjazd za granicę i operację, jak profesor stąd
          wyjedzie i nie będzie miał kto ratować dzieci. I czy tych 5 wspaniałych lekarzy
          będzie ratować te dzieci, skoro na korytarzach szpitalnych aż huczy, że sami w
          swoich dziedzinach niezbyt sobie radzą. Jak to jest, że świetny lekarz jest
          ceniony za granica, a szykanowany w swoim kraju. Czy władze uczelni UJ oraz
          Izby Lekarskie mają sposób na dofinansowanie operacji ratujących życie za
          granicą, skoro utrudniają pracę wybitnemu kardiochirurgowi i zmuszają go tym do
          wyjazdu z kraju. Wiadomo bowiem, że pozostałe ośrodki w kraju, nie będą w
          stanie przyjąć małych pacjentów czekających na kolejne etapy operacji.
          • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.01.07, 12:45
            podpisano Jakub Kubik,
            Prośba do zainteresowanych rodziców.
            Na temat wyżej wymienionych 5 lekarzy proszę pisać oficjalne skargi do:

            Rzecznika Praw Dziecka
            Ewa Sowińska
            ul. Śniadeckich 10
            00-656 Warszawa

            Rzecznika Praw Obywatelskich
            dr Janusz Kochanowski
            ul. Aleja Solidarności 77
            00-090 Warszawa

            Osoby te w połączeniu z Ministrem Zdrowia zajmują się aktualnie tą sprawą.

            Im więcej informacji na temat syfu jaki panuje w tym szpitalu, tym szybciej
            podjęte zostaną odpowiednie działania.

            Proszę również w miarę możliwości o sprawch tych pisać do mediów, w tym
            kierunku też poczynione zostały odpowiednie kroki.
    • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.01.07, 17:10
      Dobrze, że ktoś w końcu reaguje. Proszę pisać na podane adresy. Rozczulanie się
      między sobą na forach czy też gadu nic nie da. Proszę pisać skargi, oni czekają
      tam na zgłoszenia co się dzeje w tym szpitalu od kolejnych rodziców, a w całej
      sprawie rozpoczęto już procedury wyjaśniające. Pomóżcie sobie i innym, wszyscy
      płacimy za ten bałagan ciężkie pieniądze. Wystarczy, że napiszecie to co
      myślicie np. w takiej formie jak moje 3 pierwsze posty z nagłówkiem "skarga" w
      liście poleconym pod poniższe adresy:

      Rzecznika Praw Dziecka
      Ewa Sowińska
      ul. Śniadeckich 10
      00-656 Warszawa

      Rzecznika Praw Obywatelskich
      dr Janusz Kochanowski
      ul. Aleja Solidarności 77
      00-090 Warszawa
      • kamisa Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.01.07, 22:33
        proszę zajrzeć na priva
    • pati03 Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.01.07, 20:11
      Brawo Kuba jesteś odważnym i nie mającym strachu w sobie człowiekiem.Jesteśmy z
      wami.Pozdrawiamy rodzice Patrycji HLHS po II etapie
      • paniiwonka1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 29.01.07, 09:48
        Gratuluję chęci i siły, bo niekoniecznie o odwagę tu chodzi. Trzeba po prostu,
        mimo choroby dziecka, mieć ochotę zrobić z tym porządek. Dla swego i innych
        dzieci w przyszłości.
        Prawda jest taka, że rodzice dla dobra swego dziecka, zniosą wszystko, są w
        stanie przecierpieć wszystkie złe sytuacje na oddziale, nawet jak są wściekli,
        to, co najwyżej pożalą się między sobą lub wrzucą trochę cierpkich słów na
        forum. Większość czeka jak zbawienia polepszenia się stanu zdrowia i powrotu do
        domu. Jak pobyt się przedłuża, cierpi się i czeka cierpliwie dalej. Ma się
        czasem ochotę krzyczeć i ustawić ich wszystkich do pionu, ale kończy się to
        raczej ucieczką wieczorem ze szpitala. Po powrocie do domu zapomina się o
        wszystkich przykrych sprawach, dziękując Bogu i Profesorowi za życie dziecka,
        ciesząc się każdym dniem i z reguły człowiek ma inne wtedy problemy na głowie.
        Kiedy dziecko umiera, bez względu na to, czy tak naprawdę ktoś w tym dopomógł,
        czy nie, ma się również ochotę narobić szumu, zrobić porządek itp., tymczasem
        większość, prędzej czy później dochodzi do wniosku, że życia dziecka to nie
        wróci, że brak już siły i ochoty by do tego wszystkiego wracać, by wytaczać
        procesy, by walczyć o dobro innych dzieci, skoro ich to już nie dotyczy.
        Może smutne to jest, ale prawdziwe.
        Potrzeba takich osób Kubo jak Ty. Którzy są w stanie, pomimo ciężkich chwil,
        pomimo myślenia o swoim dziecku, zająć się tą sprawą na poważnie. Napisać,
        wykrzyczeć, oskarżyć, poprzeć dowodami, zebrać świadków itp. po prostu
        walczyć.Walcz Kubo.
        Powodzenia.
        PS. byliśmy w szpitalu trzy miesiące, tak naprawdę mało nieprzyjemności mnie
        spotkało. Widziałam niejedno, przeżyliśmy wiele. Może to kwestia spojrzenia na
        wszystko. Mimo, iż choroba mojego synka zakończyła się niepowodzeniem, zawsze
        będę wdzięczna Prof. Malcowi i jego zespołowi za jego 5 miesięcy życia. I
        wszystkim innym, którzy brali w tym udział. I nawet nie chce mi się pamiętać
        małych przykrości ze strony kogokolwiek.
        Zawsze byłam w życiu twarda, miałam swoje ideały i poglądy, umiałam walczyć o
        swoje, gotowa wojować, toczyć boje ze wszystkimi, bez względu na wiek,
        wykształcenie, stanowisko. Nie bałam się nikogo, ludzi i Boga też. W obliczu
        choroby dziecka stałam się malutkim pionkiem, który nie był w stanie wykręcić
        numeru telefonu na Intensywną, żeby zapytać o stan synka. Spokorniałam przed
        życiem, losem, Bogiem, a nawet jedną głupią babą, która doprowadzała mnie do
        szału, i w innej sytuacji walnęłabym jej w zęby. NIE CHCIAŁO MI SIĘ. A teraz?
        Zawsze stanę po stronie Prof. Malca i pozostałych kardiochirurgów, jeżeli to w
        czymś ma pomóc. Ale nie będę oskarżać i dochodzić, kto był winien śmierci mego
        synka. Nie dopiszę się do skarg, bo nie chcę do tego wracać.
        Pozdrawiam.
        Życzę naprawdę dużo siły i poparcia ze strony innych rodziców.

        Iwona – mama <a href=”
        http://www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=06-2-11-artur.inc”>Ludzika z
        nieba</a> i <a
        href=”http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/9d3379ba34c767f8.html”>Gruszki
        z ziemi</a>

        • paniiwonka1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 30.01.07, 17:46
          przepraszam jeżeli kogoś uraziłam swą wypowiedzią.podkreślam jednak, że ważne
          jest aby ktoś walczył o dobro swych dzieci, a nie tylko liczył na przeżycie.ja
          ani nie miałam potrzeby ani nie umiałabym.i nie chodzi tu o rozpamiętywanie
          drobnych przewinień jakiejś mało istotnej osoby a o większe sprawy i ważnego
          człowieka, które mogą decydować o życiu któregoś z naszych dzieci.

          Iwona Piasecka - mama Arturka
    • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 29.01.07, 14:05
      Tak to właśnie jest, wdepnąłem w gniazdo szerszeni i teraz lekarze z nieczystym
      sumieniem, bojąc się konsekwencji i tego, że wszystko w końcu wyjdzie na jaw,
      chcą zastraszyć rodziców. Ale nikt tu się nie przestraszy, bo nawet gdyby ktoś
      miał się mścić na dzieciach, to nie dużo gorsze rzeczy mogą je spotkać, niż te
      które dzieją się na oddziale 6 pod opieką ordynatora Rudzińskiego.
      Nie dajmy krzywdzić naszych dzieci !!!
    • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 29.01.07, 23:19
      Proszę też wyrażać swoje opinie pod artykułem "Upomnienie za złe zachowanie":
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,3874263.html
      • teletombola1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 30.01.07, 00:48
        Mocznik2 i zuzu0 lepiej bym tego nie ujęła. Jakkolwiek się zgadzam z panem Kubą
        na temat kardiochirurgii, to nijak nie mogę się zgodzić z tym co pan pisze o
        oddziale VI. Też tam spędziłam z dzieckiem bardzo dużo czasu, w tej chwili także
        oczekujemy na cewnikowanie. Też rozmawiałam z setką rodziców tam przebywajacych
        dzieci i o takim syfie jaki pan przedstawia mowy być nie może. Pewne
        niedociągnięcia typu "tamta to źle spojrzała, źle się odezwała, czy nie była
        miła" są i będą, ale pracują tam przedewszystkim wykształceni lekarze
        kardiolodzy, którzy napewno nie chcą zrobić krzywdy naszym dzieciom i wiedzą co
        robią. Więc sztuczny zamęt jaki pan sieje wokół oddziału VI jest zupełnie
        niepotrzebny. Pretensje można mieć raczej do chorej sytuacji naszej polskiej
        służby zdrowia - i tego muru głową jeszcze nikt nie przebił.
        A co do profesora Malca to proszę raczej zajrzeć do tych wątków i w ten sposób
        mu pomóc:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24429&w=56366044&wv.x=1&v=2&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24429&w=56311807
      • teletombola1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 30.01.07, 10:48
        Mocznik2 i zuzu0 lepiej bym tego nie ujęła. Jakkolwiek się zgadzam z panem Kubą
        na temat kardiochirurgii, to nijak nie mogę się zgodzić z tym co pan pisze o
        oddziale VI. Też tam spędziłam z dzieckiem bardzo dużo czasu, w tej chwili także
        oczekujemy na cewnikowanie. Też rozmawiałam z setką rodziców tam przebywajacych
        dzieci i o takim syfie jaki pan przedstawia mowy być nie może. Pewne
        niedociągnięcia typu "tamta to źle spojrzała, źle się odezwała, czy nie była
        miła" są i będą, ale pracują tam przede wszystkim wykształceni lekarze
        kardiolodzy, którzy na pewno nie chcą zrobić krzywdy naszym dzieciom i wiedzą co
        robią. Więc sztuczny zamęt jaki pan sieje wokół oddziału VI jest zupełnie
        niepotrzebny. Pretensje można mieć raczej do chorej sytuacji naszej polskiej
        służby zdrowia - i tego muru głową jeszcze nikt nie przebił.
        Ola Stępień

    • gosiap10 Informacja dla osob piszacych w tym watku 30.01.07, 08:59
      Temat podjety przez Jakuba Kubika jest bardzo kontrowersyjny i jak zauwazylam
      dzis rano, watek powoli zaczal sie przeradzac w swego rodzaju klotnie.

      Przyznam, ze administratorzy forum zastanawiali sie nad usunieciem tego watku w
      calosci (co zrobilismy z "wymiataczem_syfu"). Jednak z uwagi na fakt, ze Jakub
      jest ojcem dziecka z wada serca i MA PRAWO jak my wszyscy wyrazac na tym forum
      niepokoj zwiazany z przebiegiem leczenia swojego dziecka - watek pozostal.

      Prosimy jednak wszystkie osoby dopisujace sie o:

      1) Przekazywanie tu wylacznie Waszych WLASNYCH opinii na temat oddzialu VI -
      zarowno tych dobrych, jak i zlych, BEZ krytykowania i pouczania pozostalych
      uczestnikow dyskusji. Wszystkie posty wywolujace klotnie zostana usuniete.

      2) Podpisywanie swoich wypowiedzi imieniem i nazwiskiem (Kasiu, Justyno, Olu,
      Ado i Iwono - prosze podpiszcie sie pod Waszymi).

      3) Nie pisanie na temat Prof. Malca - Jego ten watek w ogole nie dotyczy.

      4) W przypadku checi przylaczenia sie do dzialan Jakuba Kubika - osobisty
      kontakt z Nim jakub_kubik@gazeta.pl .
      • gosiap10 Do zuzka156; joasia9612 i yogisia 01.02.07, 17:19
        Wasze posty zostaly usuniete WYLACZNIE z powodu braku podpisow pod nimi. Zasady
        dopisywania sie w tym watku zostaly jasno ustalone!
        Odsylam Wam Wasze teksty na priv. Mozecie je wkleic ponownie dodajac swoje
        imiona i nazwiska.
        • yogisia odpowiedz 01.02.07, 22:32
          Uprzejmie prosimy nie szkalować dobrego imienia pana doc. Byśka, który
          uratował życie naszej córki oraz - bez wątpienia - wielu innych dzieci.
          Katarzyna Jokes
        • gosiap10 Do krzygasior 11.02.07, 08:34
          Twoj post zostal usuniety z uwagi na brak podpisu. Odeslalam Ci go na priv.
          --
          Gosia Pawlowska - Administrator forum Wrodzone Wady Serca
    • basikrzy Re: "Cuda" w Prokocimiu 31.01.07, 10:30
      w telegazecie pierwszego programu TVP na str 109 jest zapisana na dziś myśl
      Giordano Bruno "Muszą być ludzie, którzy mają odwagę mówić swobodnie"

      na szczęście są ludzie, którzy nie chcą ciągle przymykać oczu i udawać, że
      niczego nie widzą, zawsze jednak taki ktoś spotka się z ostrą krytyką, bo dla
      wielu jest po prostu bardzo niewygodny...

      a tak długo, jak minister zdrowia będzie twierdził, że nie zamierza więcej
      oddłużać szpitali i placówki te mają wypracowywać zysk (sic!), nie będzie
      dobrze w naszej chorej służbie zdrowia

      a może znajdzie się ktoś odważny, kto powie głośno, że jeśli rząd nie ma
      pieniędzy na leczenie obywateli, to w takim razie obywatele nie mają pieniędzy
      na pensje, apartamenty i limuzyny członków rządu i utrzymanie błogo i wygodnie
      rosnącej administracji państwowej?
      • kuba1206 ładnie to napisałaś ;-) 31.01.07, 11:21
        też to czytałam dziś w dzienniku.

        aż żal sie robi jakimi furami jeżdzą i na co wydają nasze pieniądze.

        marta
    • jakub_kubik Re: "Cuda" w Prokocimiu 03.02.07, 10:05
      Proszę zapoznać się z artykułem:
      krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/696091.html?ses_nm=ac5de96cfa8d231230be9d3c955931a2


      W artykule nie wspomniano, iż te niby pomówienia, trafiły do instytucji wagi
      państwowej i są przez nie badane. Zadziwiający jest fakt, że dyrektor Kowalczyk
      tak szybko zareagował na niby oszczerstwa „szarego rodzica” a nie reaguje na
      toczące się w prokuraturze postępowania wobec doc. Rudzińskiego - o błędy w
      sztuce lekarskiej, o czym też nie wspomniano w powyższym artykule.
      Mnie nie interesują konflikty, między lekarzami, a dobro dziecka, które i tak
      jest wystarczająco chore. W związku z tym zdanie:
      „I mają znamiona zorganizowanej akcji w obronie lekarza skonfliktowanego z
      Rudzińskim.” uważam za pomówienia.
      Wiele jest negatywnych wypowiedzi rodziców, w stosunku do powyższej sprawy. Są
      ani natomiast skutecznie zastraszani, czego wyrazem może być cytat z forum:
      „Drodzy rodzice, nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego że wasze działanie
      przyniesie waszym dzieciom tylko szkodę. Dzieci po operacji muszą być pod
      opieką kardiologów specjalistów, a tych można policzyć w Polsce na palcach
      jednej ręki. Zaprzestańcie tej nagonki bo Ci ludzie mają tego serdecznie
      dość, tego waszego opluwania i szkalowania.”, na którym sprawa została
      ujawniona. Natomiast wystąpienie do prokuratury, przeciwko mnie ma odstraszyć i
      zniechęcić pozostałych rodziców.
      • lucy_kamil Re: "Cuda" w Prokocimiu 28.04.07, 01:56
        Nie interesują Pana relacje pensonalne miedzy lekarzami , tylko dobro dziecka ?
        Więc dlaczego pisze pan o rzeczach zasłyszanych i plotkach. Sprawdził pan te
        informacje o oskarżeniach i procesach ? NIE !!!. Powtórzył tylko zasłyszane
        słowa od wrogów. Ma pan chore dziecko, współczuje Panu z całego serca. Ja
        również jestem matką i nie raz walczyła z chorobą dziecka. Ale to nie powód
        żeby szukać za to wszystko winy w lekarzu , który pomaga w ratowaniu życia Pana
        syna. Docent Rudziński to lekarz który całą swoją wiedze, wiele siły i zdrowia
        poświeca aby ratować zdrowie i życie Naszych Małych Skarbów. Bardzo go pan
        krzywdzi. Proszę wreszcie przestać. Docent Rudziński potrzebny jest ŻYJĄCYM
        chorym dzieciom. Jeśli on nie będzie mógł im pomagać , to kto ? Potem zniszczy
        Pan dr KORDONA ? A kto zdiagnozuje dzieci dla prof Malca, te z cięzkimi wadami
        serca ??? Niech sie Pan opamięta i nie daje manipulować grupie ludzi
        z "personalnych rozgrywek". Prosze pomyśleć o swoim dziecku, pomagać mu walczyć
        z chorobą i wracać do zdrowia. Na to !!!potrzebuje pan sił.
        K.Lipcowa.
        • omamamia1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 29.04.07, 18:56
          Jako matka dziecka po korekcji VSD w Prokocimiu muszę się
          całkowicie niezgodzić
          z oskarżeniami przeciwko doc..Rudzińskiemu.Pierwsze nasze kroki w
          Prokocimiu to
          okres szefostwa prof.Markowej oraz diagnoz stawianych przez
          doc.Szydłowskego,w
          niedługim czasie zmiany personalne doprowadziły do objęcia
          stanowiska
          ordynatora przez doc.Rudzińskiego.Ze wzgledu na odległe terminy
          zdecydowałam
          sie na konsultacje i badanie echa serca prywatnie poza szpitalem u
          doc.Rudzińskiego ( w sumie było ich 8),miałam okazję nie raz
          porozmawiać na
          różne tematy,poznać Go po części-nie mam żadnych wątpliwości co do
          tego,że jest
          to wybitny człowiek i bardzo ludzki(nie musiałam Go wcale
          tytułować zwracając
          się bezpośrednio)Przy jednej z kolejnych wizyt zapadła decyzja o
          korekcji
          wady,na termin czekałam bardzo krótko,również na oddziale to była
          kwestia dwóch
          dni,cały personel był bardzo przyjazny i serdeczny,Nie rozumiem
          tego co się
          dzieje,to nie jest tylko moja opinia na temat docenta.
    • pacjank1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 05.02.07, 13:32
      Witam i zapraszam do przeczytania moje opini na temat VI oddziału. Lekarze ,
      pielegniarki i cały personel tego oddziału nie zasługuje na tak nieprzychylne
      wiadomosci. jestem mama dziecka które trafiło na oddział Vi ponad 3 lata temu i
      jeste ogomnie wdzieczna że zajełi sie moim dzieckiem tak wybitni scecialisci
      którzy zadbali o dobro moje córki i dali jej mozliwośc normalnego
      funkcjonowania. jestem pod opieka doc. Rudzińskiego i jestem bardzo zadowolona
      ze trafiłam własnie na takiego lekarza który nie tylko daje mozliwość na
      leczenie mi dziecka jak równie rade,dobre słowo, a co najwazniejsze oddaje sie
      całkowiecie w prace i nasze dziecki oddaje swoje serce i poswięca sie temu. Nie
      spotkałam sie na tym oddziale z ŻADNYM ZANIEDBANIEM czy barkiem
      odpowiedzilności, a spotkałam wyjątkowych ludzi którzy maja ogromna wiedze i
      chęc leczenia dzieci które tak tego potrzebuja-ludz z sercem dla innych -dla
      małych szkerabów!!! Uważam że jest to bardzo krzywdzace dla oddziału że padaja
      tak nietrafione słowo na jego temat. ja jestem wdzięczna że trafiłam własnie na
      taka ekipe ludzi-specialistów. Z podziekowanie za całe serce wiedze i pomoc
      Katarzyna Jankowska
    • anna_guzik Re: "Cuda" w Prokocimiu 05.02.07, 14:03
      To komentarze do artykułu " Czy dzieci na kardiologii w Prokocimiu są źle
      leczone? Rodzice i ordynator z prokuraturą w tle". z Gazety Krakowskiej z
      dnia
      3.02.2007
      krakow.naszemiasto.pl/forum/wiadomosci/197102_550939.html
      krakow.naszemiasto.pl/forum/wiadomosci/197102_550733.html
      krakow.naszemiasto.pl/forum/wiadomosci/197102_550501.html
      krakow.naszemiasto.pl/forum/wiadomosci/197102_550413.html
      Na szczęście są na tym świecie jeszcze uczciwi ludzie
      Anna Guzik
    • grundi1 Re: "Cuda" w Prokocimiu 09.06.07, 17:10
      widze że historia zatoczyła koło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka